Reklama

Warszawa: Msza św. podczas IX Święta Dziękczynienia

2016-06-05 16:40

tk, mip / Warszawa / KAI

Artur Stelmasiak

Sekularyzacja przeniknęła nasze ojczyzny, zalała Europę i powoduje duchową śmierć wielu ochrzczonych – powiedział dziś w Warszawie arcybiskup Aten, Sevastianos Rossolatos. Prymas Grecji przewodniczył Mszy św. przy Świątyni Opatrzności Bożej na polach wilanowskich w ramach IX Święta Dziękczynienia. Obchodzone jest ono pod hasłem „Chrzest Darem Miłosierdzia”.

Zobacz zdjęcia: IX Święto Dziękczynienia

W Mszy św. uczestniczyły tysiące wiernych, w tym przedstawiciele władz państwowych z premier Beatą Szydło oraz marszałkami Sejmu i Senatu. Obecni byli także pracownicy i podopieczni rożnych dzieł miłosierdzia, jakie funkcjonują w Polsce: ośrodków, domów opieki, centrów pomocy czy oddziałów Caritas.

"Jak co roku, dziękujemy Bogu za wszelkie dobro w naszym życiu i zawierzamy Bożej Opatrzności nasze osobiste, rodzinne, społeczne i państwowe sprawy" – powiedział na początku liturgii kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski.

Liturgię poprzedziła dziękczynna procesja z relikwiami św. Maksymiliana Kolbego, która wyruszyła rankiem na pola wilanowskie z Placu Piłsudskiego. Relikwie franciszkanina zamordowanego w Auschwitz zostały dziś w prowadzone do Świątyni Opatrzności Bożej. Kard. Nycz przypomniał na początku Mszy św., że o. Kolbe był człowiekiem, który ufał Opatrzności oraz, że był także człowiekiem miłosierdzia, bowiem oddał życia za bliźniego.

Reklama

Witając Prymasa Grecji kard. Nycz przypomniał, że w tym prawosławnym kraju katolicy stanowią mniejszość, w połowie złożoną z emigrantów. Kościół w Polsce wpiera zaś tamtejsza wspólnotę polskimi księżmi, także z Warszawy.

Kard. Nycz przypomniał, że Grecja jest kolebką cywilizacji zachodniej i że to właśnie tam, u początków Kościoła, dotarł z Ewangelią św. Paweł. Zaznaczył, że obecność arcybiskupa Aten niejako wzywa do solidarności z Grecją, którą dotykają dziś poważnymi problemami społecznymi i ekonomicznymi.

Dodał, że jest to jednocześnie kraj, który daje przykład jak odpowiadać na współczesne wyzwania, w tym także migracyjne. "Odpowiadać tak, by uchodźcy doznawali miłosierdzia a równocześnie nie musieli ginąć u wybrzeży Europy" – wskazał kard. Nycz.

W swojej homilii, odwołując się do historii Polski i Grecji, abp Rossolatos wskazywał, że dziś wrogiem naszych krajów nie jest jakiś naród, który chce okupować nasze ziemie. "Dziś nieprzyjacielem, który chce oderwać nas od Ewangelii zbawienia jest sekularyzacja, zeświecczenie" – mówił hierarcha.

Prymas Grecji tłumaczył, że sekularyzacja to duch świata, który oddala ludzi od przesłania Ewangelii, od prawdy, że Bóg dotrzymał swoich obietnic i że posłał nam Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, który umarł z powodu naszych grzechów i zmartwychwstał dla naszego usprawiedliwienia.

"Sekularyzacja to duch współczesnego społeczeństwa, który nie stosuje się już do prawdy Ewangelii, nie uznaje już Królestwa Bożego jako skarbu, który warto nabyć za cenę wielkich wyrzeczeń" – mówił Prymas Grecji. Tłumaczył następnie, że sekularyzacja, to mentalność, według której wystarczy nam wykształcenie, nasz zawód, pieniądze, przyjemności, nauka, technologia.

Sekularyzacja to taki sposób myślenia – mówił gość z Grecji, który podpowiada: jesteś w porządku, nie masz grzechów, jesteś doskonały, kochasz wszystkich i nie potrzebujesz żadnego zbawiciela, a więc nie potrzebujesz też Kościoła, który głosi słowo wiernego Boga i udziela sakramentów zbawienia.

"Oto wróg współczesnych chrześcijan: sekularyzacja, życie bez Kościoła i bez słowa Bożego. Zatem, jest to życie bez tej prawdy, która głosi wierność Boga i naszą niewierność" – mówił hierarcha.

Prymas Grecji przywołał w homilii słowa świętego Hieronim, że nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Jezusa Chrystusa. "Możemy przez to rozumieć, że kto nie słucha Słowa Bożego i nie czyta Pisma Świętego oraz nie szuka odpowiedzi na swoje życie w Piśmie Świętym, ten nie zna Jezusa Chrystusa i z łatwością daje się porwać sekularyzacji i duchowi tego świata" – podkreślił abp Rossolatos.

Zwrócił uwagę, że nie wystarczy dziś chodzić jedynie na Msze świętą, ale że potrzebna jest dziś nowa ewangelizacja i katecheza dorosłych. "Potrzebujemy poznać od początku obietnicę Boga i prawdę, że Bóg jest zawsze wierny i wypełnił swoje obietnice w Jezusie Chrystusie" – mówił grecki hierarcha.

Wskazał, że wilanowska świątynia, która została wzniesiona przez żywy Kościół w Polsce aby dziękować Bożej Opatrzności, "ma przypominać wszystkim, że Bóg jest zawsze wierny i że zawsze jest gotów przywracać nam życie, jeśli tylko wracamy do Niego całym sercem".

Na zakończenie Mszy św. kard. Kazimierz Nycz podziękował władzom państwowym za znaczącą pomoc przy części Świątyni Opatrzności Bożej, zwłaszcza w części dotyczącej dzieł kultury. Podkreślił, że te miejsca w świątyni będą służyć wszystkim. Chodzi tu o powstające wokół kopuły Muzeum Jana Pawła II i kard. Stefana Wyszyńskiego, Panteon Wielkich Polaków a także samą świątynię, która będzie wykorzystywana także dla celów kulturalnych, a w której jest 5 tysięcy miejsc siedzących.

Metropolita warszawski też dziękował za przybycie przedstawicielom dzieł charytatywnych z całej Polski, którzy uczestniczyli w Święcie dziękczynienia organizowanym w tym roku pod hasłem „Chrzest Darem Miłosierdzia”.

Mszę, której przewodniczył prymas Grecji, koncelebrowało kilkunastu polskich biskupów i kilkudziesięciu księży.

Hasło tegorocznych obchodów Święta Dziękczynienia „Chrzest Darem Miłosierdzia” nawiązuje do trwającego w Kościele Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia oraz obchodzonej w tym roku 1050. rocznicy Chrztu Polski. Z tej okazji podczas uroczystości na polach wilanowskich do świątyni wprowadzone zostaną relikwie św. Maksymiliana Marii Kolbego – świadka Miłosierdzia.

Niedzielna uroczystość będzie próbą generalną przed otwarciem świątyni dla wiernych, które planowane jest na listopad, a także przed poprzedzającymi Światowe Dni Młodzieży Dniami w Diecezjach. Jak przypomniał kard. Nycz, 23 lipca na polach wilanowskich odbędzie się główne spotkanie młodych, którzy na tydzień przed spotkaniem z papieżem w Krakowie przyjadą do archidiecezji warszawskiej.

Podczas IX Święta Dziękczynienia nie zabraknie atrakcji dla najmłodszych. Po Mszy św. otwarto Miasteczko dla dzieci. W programie m.in. gra rodzinna "Wyprawa do Królestwa Niebieskiego" i Ruchomy Teatr XXII wieku i występy artystów.

O 15.00 tradycyjnie już zostaną wypuszczone do nieba baloniki z napisem "Dziękuję". Wtedy też rozpocznie się Festiwal "Moc Dobra". Wystąpią: Mały Chór Wielkich Serc, New Life'm, Góralska Orkiestra Dęta ze Skomielnej Czarnej, Beata Bednarz i Armia.

Zakończenie IX Święta Dziękczynienia od będzie się o godz. 21.37 modlitwą a następnie iluminacją Świątyni Opatrzności Bożej.

Święto Dziękczynienia zostało ustanowione w 2008 r. przez abp. Kazimierza Nycza. Odwołuje się bezpośrednio do historycznych tradycji, jest bowiem kontynuacją inicjatyw podjętych jeszcze w czasach Sejmu Czteroletniego (1792). W czasie obrad sejmu postanowiono złożyć Bogu specjalny dar wotywny w podzięce za możliwość uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Darem tym miało być powstanie Świątyni Najwyższej Opatrzności. Ówczesnego planu nie zrealizowano z powodu rozbiorów.

Prace nad rzecz budowy Świątyni podjęto na krótko po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. Z kolejną inicjatywą budowy Świątyni wystąpił w 1989 r. prymas Polski kard. Józef Glemp. Obecnie budowana jest jako wotum za Konstytucję 3 Maja, odzyskanie przez Polskę niepodległości oraz pontyfikat Jana Pawła II.

W budowli powstającej na polach wilanowskich w Warszawie na trzech kondygnacjach ma mieścić się Panteon Wielkich Polaków, Świątynia Opatrzności Bożej oraz muzeum papieża Jana Pawła II i kard. Stefana Wyszyńskiego, prymasa Tysiąclecia. Budowa świątyni finansowana jest ze zbiórek pieniędzy prowadzonych w kościołach archidiecezji warszawskiej i diecezji sąsiadujących, z dotacji oraz z wpłat od darczyńców. Dotychczas uzbierano ponad 100 mln złotych.


W Mszy św. uczestniczą tysiące wiernych, obecni są przedstawiciele władz państwowych z premier Beatą Szydło oraz marszałkami Sejmu i Senatu.

W swojej homilii, odwołując się do historii Polski i Grecji, abp Rossolatos wskazywał, że dziś wrogiem naszych krajów nie jest jakiś naród, który chce okupować nasze ziemie. "Dziś nieprzyjacielem, który chce oderwać nas od Ewangelii zbawienia jest sekularyzacja, zeświecczenie" – mówił hierarcha.

Prymas Grecji tłumaczył, że sekularyzacja to duch świata, który oddala ludzi od przesłania Ewangelii, od prawdy, że Bóg dotrzymał swoich obietnic i że posłał nam Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, który umarł z powodu naszych grzechów i zmartwychwstał dla naszego usprawiedliwienia.

"Sekularyzacja to duch współczesnego społeczeństwa, który nie stosuje się już do prawdy Ewangelii, nie uznaje już Królestwa Bożego jako skarbu, który warto nabyć za cenę wielkich wyrzeczeń" – mówił Prymas Grecji. Tłumaczył następnie, że sekularyzacja, to mentalność, według której wystarczy nam wykształcenie, nasz zawód, pieniądze, przyjemności, nauka, technologia.

Sekularyzacja to taki sposób myślenia – mówił gość z Grecji, który podpowiada: jesteś w porządku, nie masz grzechów, jesteś doskonały, kochasz wszystkich i nie potrzebujesz żadnego zbawiciela, a więc nie potrzebujesz też Kościoła, który głosi słowo wiernego Boga i udziela sakramentów zbawienia.

"Oto wróg współczesnych chrześcijan: sekularyzacja, życie bez Kościoła i bez słowa Bożego. Zatem, jest to życie bez tej prawdy, która głosi wierność Boga i naszą niewierność" – mówił hierarcha.

Prymas Grecji przywołał w homilii przestrogę świętego Hieronim, że nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Jezusa Chrystusa. "Możemy przez to rozumieć, że kto nie słucha Słowa Bożego i nie czyta Pisma Świętego oraz nie szuka odpowiedzi na swoje życie w Piśmie Świętym, ten nie zna Jezusa Chrystusa i z łatwością daje się porwać sekularyzacji i duchowi tego świata" – podkreślił abp Rossolatos.

Zwrócił uwagę, że nie wystarczy dziś chodzić jedynie na Msze świętą, ale że potrzebna jest dziś nowa ewangelizacja i katecheza dorosłych. "Potrzebujemy poznać od początku obietnicę Boga i prawdę, że Bóg jest zawsze wierny i wypełnił swoje obietnice w Jezusie Chrystusie" – mówił grecki hierarcha.

Na zakończenie wskazał, że wilanowska świątynia, która została wzniesiona przez żywy Kościół w Polsce aby dziękować Bożej Opatrzności, ma przypominać wszystkim, że Bóg jest zawsze wierny.

Tagi:
Święto Dziękczynienia

Odbudowane papamobile z I pielgrzymki Jana Pawła II na XII Święcie Dziękczynienia

2019-06-02 15:46

lk, centrumopatrznosci.pl / Warszawa (KAI)

Odbudowane na bazie odnalezionych oryginalnych części papamobile, którym poruszał się Jan Paweł II podczas swej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, stanęło w niedzielę przed Świątynią Opatrzności Bożej. Samochód można podziwiać, a nawet do niego wsiąść w ramach XII Święta Dziękczynienia, które odbywa się na Polach Wilanowskich.

Oryginalne białe papamobile zostało zbudowane w ekspresowym tempie przez pracowników PIMOT na bazie ciężarowego Stara 660. Po pielgrzymce auto zostało zdemontowane na polecenie ówczesnych władz.

Ocalałe podzespoły z obydwu pojazdów (przygotowane było wówczas także papamobile zapasowe) odnalazł Marek Adamczak, właściciel firmy Auto-Adamczak z Kielc, który wraz z grupą zapaleńców przez 5 lat mozolnej pracy zrekonstruował pojazd tak, by był jak najbardziej tożsamy z oryginałem.

Zgodność z autentycznym papamobile została potwierdzona przez biegłych rzeczoznawców samochodowych, byłych pracowników PIMOT w Warszawie i FSC w Starachowicach. Wóz wpisano do Rejestru Samochodów Zabytkowych jako “rekonstrukcja JP 2 Papamobile”.

Odbudowę sfinansował Marek Adamczak jako dar dla Ojca Świętego oraz osób, które w 1979 r. stworzyły pojazd.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak reżyseruje się „marsze równości”

2019-08-13 12:55

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 33/2019, str. 38-39

W Polsce marsze środowisk LGBT nazywane są „marszami równości”. Na całym świecie te same parady znane są jako „Gay Prides”, co wskazuje na ich zasadniczy cel – ukazanie dumy z bycia homoseksualistami.
W Polsce próbuje się przedstawić „marsze równości” jako spontaniczne inicjatywy ludzi, którzy twierdzą, że są dyskryminowani i walczą o należne im prawa. Ale, oczywiście, tak nie jest. Na całym świecie wszystkie „Gay Prides” mają podobną scenografię i tę samą „reżyserię”, co wskazuje na to, że służą one tym samym celom wyznaczonym przez ideologów LGBT.
O próbę przeanalizowania tego zjawiska poprosiłem prof. Tommasa Scandroglia – dawnego wykładowcę Uniwersytetu Europejskiego w Rzymie.

vitaumanainternazionale.org
Prof. Tommaso Scandroglio

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Badał Pan Profesor zjawisko parad homoseksualnych, zwanych „Gay Pride”. Co je charakteryzuje?

PROF. TOMMASO SCANDROGLIO: – Wszystkie „Gay Prides”, parady dumy gejowskiej, mają pewne wspólne cechy, które starałem się przeanalizować. Przede wszystkim cechuje je duch protestu. Parady te mają w sobie coś z ducha demonstracji 1968 r. (rewolucja studencka), które w roszczeniach dla pewnych grup społecznych (robotników, studentów, kobiet) nie proponowały postaw obronnych, ochrony danej kategorii, ale uciekały się do atakowania tych, których przedstawiano jako wrogów: pracodawców/kapitalistów przeciwstawiano robotnikom, nauczycieli/rodziców – uczniom, mężczyzn/rodziny/dzieci – kobietom. W analogiczny sposób w „Gay Prides” maszeruje się nie na rzecz osób homoseksualnych, ale zawsze przeciwko komuś. Przede wszystkim przeciwko Kościołowi, przeciwko tym, którzy twierdzą, że akty homoseksuale są nieuporządkowane, przeciwko partiom prawicowym, przeciwko ludziom o tradycyjnych poglądach itd. Krótko mówiąc – charakterystyczną cechą tych parad jest duch antagonistyczny, który zaprzecza hasłom o niedyskryminacji, integracji, otwartości na to, co różne, wykrzykiwanym podczas tych samych manifestacji. Innymi słowy – środowiska homoseksualne domagają się dialogu, otwarcia, bycia przyjaznymi, ale same przyjmują całkowicie odwrotną postawę: postawę wrogości, wojowniczości, niezdolność do dialogu.

– Dlaczego znaczna część uczestników tych parad manifestuje półnaga?

– To prawda, że „Gay Prides” to parada półnagich ciał (kostium kąpielowy jest najbardziej popularny), a to z kilku ważnych powodów. Pierwszy – to prowokacja. Zgodnie z agresywnym, wojowniczym duchem, o którym wspomniałem, konieczne jest sprowokowanie „wroga”, zmuszenie go do niekontrolowanej reakcji, by następnie oskarżać go o bigoterię, niewrażliwość i homofobię. Drugi powód – to krytyka. Nagość jest wykorzystywana jako obraza stereotypów, normalności, naturalności relacji. Kryje się za tym rewolucyjne przesłanie: obalić porządek ustanowiony przez Boga, który chciał, by mężczyzna czuł pociąg do kobiety i vice versa, a w szczególności obalić znaczenie czystości i wstydliwości, postrzeganych już nie jako cnoty, ale tabu, które trzeba przełamać, wrogie indywidualnej wolności i pełnemu wyrażaniu siebie. Trzeci powód to transgresja. Półnagie ciało osoby homoseksualnej jest wyrazem pragnienia przekroczenia wszystkich ograniczeń w sferze seksualnej. Pierwszym takim ograniczeniem jest, oczywiście, heteroseksualizm – rozpusta jest rozumiana jako wyzwalająca siła własnych popędów. Czwarty powód to przeciwstawienie „fizyczności” „wewnętrzności” – nagość świadczy o tym, że związek homoseksualny często koncentruje się na erosie, a wymiar afektywny (który jest również chaotyczny, ponieważ pochodzi z orientacji homoseksualnej, która jest nieuporządkowana, jak naucza katechizm), to aspekt drugorzędny. To właśnie fizyczność jest często źródłem stosunków homoseksualnych. Innym powodem jest narcyzm ich uczestników, dla których parada może być sceną do popisu w nadziei, że zostaną zauważeni i docenieni.

– Parady te organizowane są wszędzie i na szeroką skalę, nawet w krajach i miejscach, w których osób o skłonnościach homoseksualnych jest bardzo mało – tak jakby ktoś chciał „narzucić” społeczeństwu temat homoseksualizmu, aby przyzwyczajać ludzi do tego zjawiska...

– To prawda, ponieważ jednym z celów tych parad jest przyczynienie się do uznania zjawiska homoseksualizmu i transseksualizmu za normalne w świadomości zbiorowej, do pozbawienia zwykłych ludzi wrodzonego impulsu krytycznego. Rozpowszechnienie parad na całym świecie sprawiło, że stały się one zjawiskiem obyczajowym, już nawet nie tak nieprzyzwoitym, co w oczywisty sposób pomogło w podejmowaniu wielu innych działań mających na celu „normalizację” homoseksualizmu. Historycznie „Gay Prides” były pierwszą publiczną inicjatywą, która miała na celu akceptację homoseksualizmu w społeczeństwie.

– W Polsce, podobnie jak w innych krajach, „marszom równości” towarzyszą bluźniercze gesty. Dlaczego tak się dzieje?

– Jednym z ich wyróżników jest bluźnierczy charakter i bezczeszczenie Kościoła oraz ducha religijnego. Wspomniałem wcześniej o antagonistycznym wymiarze parad, a pierwszym wrogiem, którego należy zniszczyć, jest Kościół. Dlatego jest w nich tak wiele wulgarności, obelg i bluźnierczych przedstawień przeciwko Bogu, Matce Bożej i świętym. W tych gestach pełnych przemocy nie chodzi tylko o zamiar bezczeszczenia, modny od 1968 r. aż do chwili obecnej, ale jest to przejaw prawdziwej nienawiści do „sacrum”, tak jakby Kościół i święci byli wyrzutem sumienia dla sumienia tych ludzi.

– W większości krajów istnieją prawa uznające bluźnierstwo i oczernianie religii za przestępstwa, które podlegają karze. Dlaczego nikt nie karze homoseksualistów, którzy dopuszczają się takich przestępstw, podczas gdy ludzie przeciwni „marszom równości” są piętnowani lub wprost prześladowani?

– Z jednej strony – ludzie, którzy ośmielają się krytykować bluźniercze gesty i słowa uczestników „Gay Prides”, uważani są za homofobicznych, nieliberalnych, dyskryminujących, średniowiecznych, ponieważ rzekomo cenzurują wolność wypowiedzi. A z drugiej – ludzie, którzy obrażają uczucia religijne całego ludu, korzystają tylko z prawa do wolności słowa! Tak więc są dwie miary oceny: jeśli gej obraża Madonnę, to ta obraza jest wyrazem wolności słowa, a jeśli wierzący krytykuje homoseksualistę, który obraża Maryję, to zasługuje na pójście do więzienia za zniesławienie. Jest to skutek masowej kampanii kulturowej, która zmieniła zbiorowe postrzeganie zjawiska homoseksualizmu i sprawiła, że zwykli ludzie wierzą – z jednej strony – że działacze gejowscy są zawsze ofiarami, które należy bronić, a z drugiej – że katolik jest zawsze „katem” i dlatego zasługuje na pozbawienie wolności słowa, by nie mógł dyskryminować. Ta nierówność traktowania, a raczej otwarta dyskryminacja ludzi wierzących, wywiera w konsekwencji wpływ również na sędziów, którzy w tych sprawach przychylają się do dominujących, mainstreamowych opinii.

– Na stronie homoseksualistów „Gayly Planet” można przeczytać: „Nawet jeśli parady są przezabawne, a ty tańczysz aż do wyczerpania, pozostają demonstracjami politycznymi, by walczyć o równość i prawa społeczności LGBTQ”. Czy „Gay Prides” są formą walki politycznej?

– Według ideologów „tęczowych parad”, prawdziwy gej musi być aktywny politycznie. Homoseksualizm nie może pozostać w sferze prywatnej, ale musi stać się instancją polityczną, musi mieć wymiar publiczny, a zatem musi zostać przekształcony w walkę o swobody obywatelskie, prawa, finansowanie publiczne itp.

– Jeśli za paradami LGBT kryje się konkretna ideologia, to każdy ma prawo je krytykować, tak jak istnieje prawo do krytyki każdej partii czy ideologii...

– Krytyka, kontestacja, dezaprobata zawsze były bronią ruchu LGBT.

– Światowe lobby LGBT od dawna chce zmusić Kościół do zmiany nauki o zachowaniach homoseksualnych. Jakich metod używa, aby to osiągnąć?

– Wśród wielu strategii możemy wskazać trzy. Pierwsza to szantaż. W Kościele, jak przyznał sam Papież, działają lobby homoseksualne i są one bardzo wpływowe. Szantaż jest narzędziem do załatwiania wielu spraw. Jeśli jakiś biskup, rektor seminarium, przewodniczący jakiegoś papieskiego organizmu ma „plamy na życiorysie”, to stają się one walutą wymiany: gejowskie lobby obiecuje, że nie ujawni nic z tego, co wie o życiu biskupa, rektora czy księdza, w zamian za bycie przyjaznym gejom – „gay friendly”. Druga strategia: to przekonanie ludzi, że większość księży jest homoseksualistami. Jest to strategia promowana również przez socjologa i działacza gejowskiego Frédérica Martela w książce „Sodoma”. Twierdzi on, że skoro homoseksualizm jest tak rozpowszechniony w Kościele, to należy go „znormalizować”, uznać za naturalny wariant orientacji seksualnej. I trzecia strategia, również obecna w tekście Martela: ukazywanie homofobów (to neologizm zrodzony z teorii płci, który ma oznaczać ludzi źle nastawionych do homoseksualizmu) jako utajonych homoseksualistów. Tak więc ci, którzy krytykują homoseksualizm, są homoseksualistami, nawet jeśli o tym nie wiedzą. To sztuczka polegająca na tym, że z jednej strony zmusza się kogoś do milczenia, aby uniknąć podejrzeń o homoseksualizm, a z drugiej, na poziomie medialnym, ukazuje się środowsko konserwatywne jako garstkę bigoteryjnych hipokrytów.

* * *

Polska jest na półmetku zaplanowanej na ten rok kampanii środowisk LGBT+.

Od kwietnia do października br. w 23 polskich miastach organizowane są parady i tzw. marsze równości. Pierwsze miały już miejsce, a w sierpniu „marsze równości” przejdą ulicami: Płocka, Gorzowa Wielkopolskiego, Katowic, Szczecina, Torunia, Kalisza, Wrocławia i Lublina.

W ubiegłym roku odbyło się w Polsce 14 tęczowych parad, a w bieżącym jest ich o 40 proc. więcej. Charakterystyczne jest, że organizowane są one nie tylko w dużych aglomeracjach, ale coraz częściej w małych, odległych od centrum, ośrodkach, gdzie społeczność LGBT jest znikoma i nigdy przedtem publicznie się nie prezentowała.

(KAI)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niezwykłe tajemnice Wrocławia!

2019-08-20 21:39

Agata Pieszko

Dziś we Wrocławskiej Księgarni Archidiecezjalnej odbyło się spotkanie autorskie Wojciecha Chądzyńskiego, historyka, przewodnika i nauczyciela, który opowiedział gościom o swojej najświeższej publikacji „Wrocław. Wydarzenia niezwykłe”.

Agata Pieszko

Pan Wojciech jest także autorem takich pozycji jak „Wrocław, jakiego nie znacie”, czy „Tajemnice wrocławskiej katedry i Ostrowa Tumskiego”, zawierających fakty i legendy o miejscach, którymi przechodzą codziennie setki mieszkańców oraz turystów. Spotkanie z Wojciechem Chądzyńskim poprowadziła Adrianna Sierocińska, redaktorka Radia Rodzina, która od poniedziałku do piątku o godz. 10:10 prowadzi na antenie cykl „Książka na wakacje”. Legendy Wojciecha Chądzyńskiego stały się sposobem na przekazywanie suchych faktów historycznych, a tym samym inspiracją dla wielu wrocławskich przewodników.

– Jestem przewodnikiem po Wrocławiu. Bardzo często podczas wycieczek grupy zwiedzające niezbyt uważnie słuchały części historycznej. Wpadłem wtedy na pomysł, żeby opowiadać legendy, które stały się taką wisienką na torcie – mówi Wojciech Chądzyński – Wrocław w 1945 r. opuścili Niemcy, ze wschodu przyjechali ludzie ze swoją kulturą, w związku z czym miasto nie miało zbyt wielu swoich legend, przynajmniej takich dotyczących zachowanych zabytków, więc postanowiłem stworzyć aktualne legendy. Nie pamiętamy, kiedy wybudowano Wawel, ale legendę o Smoku Wawelskim zna każdy.

Autor dodaje, że w szkołach niegdyś nauczano o patriotyzmie lokalnym, dużo mówiono o mieście, jego historii i mieszkańcach, a dziś ten zwyczaj niestety zanikł. Warto więc sięgać po książki pana Wojciecha, żeby zgłębiać swoją wiedzę o mieście, w którym się żyje, ale także po to, by móc oprowadzić po nim swoich najbliższych bez pomocy przewodnika. Jeśli chcesz poznać historię schadzek Brahmsa, opowieść o sprycie wrocławskich mniszek, i przeczytać o powstaniu Hali Targowej z wiśnióweczką pani Adeli w tle – daj się porwać w świat wyobraźni Wojciecha Chądzyńskiego!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem