Reklama

Temat tygodnia

„Pójdźmy też i my”

Andrzej Ogniewski
Edycja płocka 51/2003

Gwałtowne i silne światło w środku nocy, podobnie jak nieoczekiwana ciemność w środku dnia, poraża. Człowiek czuje się zagubiony. Ogarnia go lęk. Nic dziwnego, że pasterze trzymający „straż nocną nad swoim stadem” byli przerażeni, gdy „stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła”. Anioł uspakajał: „Nie bójcie się! Oto zwiastuje wam radość wielką” (Łk 2, 10).
Zgodnie ze wskazaniem anioła, pasterze przybiegli do Betlejem, aby zobaczyć, uwierzyć i adorować Światło, które „zabłysło dziś nad nami, bo Chrystus nam się narodził” (Antyfona na wejście. Msza o świcie). Według słów Ewangelii ich serca wypełniła radość. Nic więc dziwnego, że opowiadali o tym, co usłyszeli od anioła i co im Bóg przez niego objawił, i co ujrzeli tej nocy.
Przyjście Zbawiciela na świat oznacza, że ludzka wina została zgładzona. Bóg nam przebaczył: „Oto twój Zbawca przychodzi” - to są słowa nadające radosny rys dzisiejszej uroczystości. Nawet imiona, jakimi prorok określa wyzwolonych ludzi i ich miasto, odnoszą się nie do narodowych oczekiwań Izraela, lecz do nowego ludu Boga, powstającego z tych mieszkańców ziemi, którzy uwierzą słowu Zbawiciela.
Nie będą wśród nich jedynie wielcy i mądrzy. Ewangelia mówi przecież, że pierwszymi, którzy przyszli do Jezusa byli pasterze. Oni przede wszystkim uwierzyli słowu, jakie Bóg do nich powiedział. Przyjęli to słowo i oddali cześć Jezusowi. Pasterze byli ludźmi niskiego stanu. Mało kto się z nimi liczył. Mieli opinię ludzi, którzy nie zachowują szabatu i nie uczęszczają na nabożeństwa w synagodze, zarzucano im grzechy kradzieży i tym podobne winy. A jednak oni pierwsi zostali wezwani, by powitać Bożego Syna na ziemi. Oni pierwsi usłyszeli radosną nowinę i ujrzeli chwałę Pańską. Oni pierwsi oddali hołd Jezusowi Maleńkiemu, uznając w Nim ich Boga i Zbawiciela.
Pokłon pasterzy ma zatem wielką wymowę, ponieważ jest znakiem wyróżnienia, jakiego oni sami doznali z Jego strony. On zawsze szczególnie wyróżnia tych, którymi pogardzają i od których odwracają się ci, którzy uważają się za lepszych i mówią o sobie: „Dziękuję, że nie jestem jako ten celnik”. Pierwszeństwo kontaktu z Jezusem mają zatem wszyscy czujący się grzesznikami, świadomi zła, które popełnili, odrzucani przez innych. „Błogosławieni ubodzy duchem” (Mt 5, 3) - powie później Jezus - czyli ci, którzy zło nazywają złem i mają świadomość, że jedynie Bóg jest w stanie ich z niego uwolnić.
W narodzeniu swego Syna Bóg okazał nam miłosierdzie. Jego szczyt zajaśnieje ostatecznie w męce, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa. Nie dziwi zatem, że Ojcowie Kościoła na Wschodzie nazywali Narodzenie Pańskie „Paschą”, czyli przemianą losu ludzi.
Nie ma ludzi bez winy. Wszyscy potrzebują zbawienia, czyli miłości i dobroci Boga, która okazała się w Nowonarodzonym. Przyjmijmy ją jako dar, który zobowiązuje do naśladowania Boga. Łącznie z pasterzami, na początku przerażonymi chwałą Bożą, która ich ogarnęła, ale także z sercem uspokojonym słowami anioła: „Zwiastuję wam radość wielką”, „Pójdźmy też i my, przywitać Jezusa” - jak wzywa kolęda.

Reklama

Jezus naszym odniesieniem

2019-09-17 14:31

Ks. Jan Koclęga
Niedziela Ogólnopolska 38/2019, str. 23

Św. Jan, mozaika (XXI wiek)/fot. Graziako

Człowiek współczesny ulega iluzji, że to „pieniądz rządzi światem”, a gospodarka jest najważniejsza. Taki stereotyp jest już dawno znanym schematem myślenia, o czym poucza nas prorok Amos: „Słuchajcie tego wy, którzy gnębicie ubogiego, a bezrolnego pozostawiacie bez pracy...”. Problem braku uczciwości w dzieleniu się dobrami i prawdziwej solidarności między biednymi a bogatymi jest rzeczywistością stale obecną w świecie. Zawsze kiedy człowiek – zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i zbiorowym – odchodzi od Bożych przykazań, kiedy zapomina o miłości Boga i bliźniego – wkrada się grzech nieuczciwości w relacjach między bogatym a biednym. Ten problem był obecny również w czasach proroka Amosa, który zdecydowanie wypomina nieuczciwym ludziom oszustwa wobec biednych: „...będziemy zmniejszać efę, powiększać sykl i wagę podstępnie fałszować. Będziemy kupować biednego za srebro, a ubogiego za parę sandałów i plewy pszeniczne będziemy sprzedawać”. Pan Bóg upomni się o krzywdę biednego, On jest łaskawy i miłosierny i wzywa nas, abyśmy w relacji z drugim człowiekiem kierowali się miłością.

Największym dobrem i szczęściem jest zbawienie, dlatego św. Paweł wzywa nas do wielkiej modlitwy za wszystkich ludzi: „Polecam przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi. (...) Jest to bowiem dobre i miłe w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy”. Owa prawda to fakt, że jeden jest Bóg i jedyny Pośrednik między Bogiem a ludźmi – Jezus Chrystus, który wydał samego siebie za nas w ofierze odkupieńczej. Zatem – Syn Boży jest punktem odniesienia dla człowieka, dla jego pracy, modlitwy i relacji do Boga i do każdego człowieka.

W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus uczy nas właściwego wykorzystania dóbr, które posiadamy. Bogactwo tego świata nie jest celem, ale środkiem do osiągnięcia celu do zbawienia. Człowiek jest stworzony do szczęścia z Bogiem – nie może więc na tym świecie przed perspektywą Bożej miłości umieścić jakąś marność: „Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!” – mówi Pan.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Syria: nie widać końca wojny, bomby wciąż spadają

2019-09-22 21:47

(KAI/Vaticannews) / Aleppo

Wojna w Syrii ciągle jeszcze trwa, a embargo gospodarcze, nałożone na ten kraj, przysparza jego mieszkańcom kolejnych cierpień, ponieważ sankcje najbardziej dotykają najbiedniejszych. Wskazuje na to wikariusz apostolski dla katolików obrządku łacińskiego w Aleppo bp Georges Abou Khazen, który po raz kolejny wezwał wspólnotę międzynarodową do zniesienia embarga i do podjęcia konkretnych działań na rzecz zakończenia konfliktu.

Archiwum Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie
Krajem, w którym rozgrywa się największy dramat humanitarny ostatnich lat, jest Syria

Biskup zwrócił uwagę na dramatyczne warunki życia Syryjczyków. Są oni pozbawieni pracy, brakuje żywności, na wielu obszarach nie ma elektryczności i nie działają wodociągi. Wciąż trwające walki sprawiają, że nikt jeszcze nie myśli o odbudowie. Wikariusz apostolski Khazen przypomniał, że Turcja miała doprowadzić do rozbrojenia rebeliantów, tymczasem jeszcze bardziej ich uzbroiła, dlatego tak bardzo zaciekłe walki toczą się o znajdujący się w rękach islamskich dżihadystów Idlib i nasiliły się ataki w innych częściach Syrii.

Zdaniem mieszkającego w Aleppo hierarchy wojna nie tylko spowodowała wiele ofiar i ogromne straty, ale jednocześnie pokazała, że współistnienie chrześcijan i muzułmanów jest możliwe. „Kiedy fundamentaliści weszli do naszego miasta, poderżnęli gardło miejscowemu imamowi, który krytykował ich działania, a jego głowę zawiesili na minarecie. Wielu wyznawców islamu mówiło mi wówczas, że to nie jest religia, jaką wyznają” – podkreślił syryjski biskup. Wskazał, że miejscowi muzułmanie często apelują, by chrześcijanie nie wyjeżdżali i zostali w Syrii.

„Przez lata wojny poruszyło ich świadectwo chrześcijańskiego miłosierdzia. Doświadczyli, że nieśliśmy pomoc wszystkim bez względu na wyznawaną wiarę. Pomagaliśmy nawet żonom i dzieciom rebeliantów” – przypomniał biskup. Przyznał, że dialog życia z islamem jest możliwy i może się stać zaczątkiem nowej Syrii. „Nie możemy się łudzić, że kiedykolwiek będzie możliwy dialog dogmatyczny. Możliwe jest jednak wzajemne spotkanie wokół wartości dotyczących osoby ludzkiej, rodziny czy spraw bioetycznych” – zaznaczył wikariusz apostolski Aleppo. Podkreślił zarazem, że dialog zawsze oznacza otwarcie się na drugiego przy zachowaniu własnej tożsamości i dawaniu świadectwa temu, w co się wierzy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem