Reklama

Abp Hoser: papież przywiezie przesłanie bliskości

2016-07-09 09:37

Rozmawiał Łukasz Kaczyński / Warszawa / KAI

Artur Stelmasiak

„Papież przywiezie na Światowe Dni Młodzieży przesłanie bliskości. My musimy nauczyć się kontaktu bliskiego, a nie z dystansem. Tego bliskiego kontaktu współczesnemu człowiekowi brakuje” – powiedział w rozmowie z KAI arcybiskup Henryk Hoser, ordynariusz warszawsko-praski.

- Oczywiście osoby, które są odpowiedzialne za przygotowania od strony technicznej, medialnej i organizacyjnej nie mogą sobie pozwolić na nic innego, bo czas rzeczywiście nagli. To jest bardzo trudna operacja. Nawet dotychczasowe wizyty papieża nie miały takiego wymiaru, gdyż uczestniczyli w nich zwłaszcza Polacy. Tym razem będą to pielgrzymi z całego świata. Myślę, że trzeba pamiętać właśnie o nich – tych, którzy przyjadą, najpierw do diecezji, później do Krakowa. Ci pielgrzymi będą mieli co prawda programy formacyjne czy informacyjne, ale ważna jest też integracja z Kościołem lokalnym. Z naszej strony wymaga to świadectwa, otwartości, gościnności i jednocześnie odpowiedzialności za nich. Dla nich jest to bowiem odkrycie polskiego Kościoła, który jest wyjątkowy w Europie, dlatego że nie ma drugiego kraju, w którym praktyki religijne i katolickie są na tak wysokim poziomie uczestnictwa.

KAI: Czy pamięta Ksiądz Arcybiskup poprzednie Światowe Dni Młodzieży w Polsce?

- Osobiście w nich nie uczestniczyłem, ponieważ byłem wtedy zagranicą. Ale to było pospolite ruszenie. Bardzo podstawowej organizacji towarzyszył entuzjazm wynikający z otwarcia granic i fenomen dużego napływu pielgrzymów ze wschodu – z Rosji, Ukrainy, Białorusi, którzy odkrywali świat dotąd im niedostępny.

- A teraz po 25 latach czego można się spodziewać?

- Światowe Dni Młodzieży to zawsze ogromna szansa przeżycia uniwersalizmu Kościoła. Dlaczego Kościół się nazywa katolicki? Właśnie dlatego, że jest uniwersalny i powszechny. Ta powszechność realizuje się właśnie podczas ŚDM. Młodzi przekonują się, że nie są sami, że młodzi w innych krajach mają podobne problemy i poszukiwania. Muszą się także jakoś usytuować wobec wyzwania wiary – czy to będzie wiara powierzchowna czy głęboka, czy są w stanie nawiązać bardzo istotne relacje z Bogiem, np. poprzez modlitwę czy udział w życiu sakramentalnym po to, by relacje z ludźmi były lepsze. Szkołą tych relacji jest relacja z Bogiem i stąd udział młodzieży w tych światowych rekolekcjach jest niesłychanie istotny.

- Światowe Dni Młodzieży uczą relacji z bliźnimi?

- Trzeba dostrzec jeden ważny element – Światowe Dni Młodzieży budują więzi międzyludzkie i dzięki nim zawiązują się znajomości i przyjaźnie, a nawet małżeństwa. To jest bardzo ważne, dlatego że tego typu więzi zawiązane w młodym wieku są dość trwałe i mocne. Później już człowiek nie jest tak otwarty na przyjaźnie, które trwają latami, na wzajemne odwiedzanie się, korespondencję. Uzupełnia to też więzi z tak powszechnego teraz świata wirtualnego i bardzo pomaga w dojrzewaniu. Jest to wyzwanie jakich mało i nie można niczego zaniedbać, żeby te dni przebiegły w najbardziej właściwy sposób. Jednocześnie musimy sobie zdawać sprawę, że przybyli zabiorą do siebie, do swoich krajów, pamięć o Polsce, o naszym Kościele. Odkryją Polskę. Polska jest krajem mało znanym. Wielu się wydaje, że to jest kraj, gdzie jest zimno – można by powiedzieć kraj podbiegunowy. A zobaczą przecież pełnię lata. Ale zobaczą też żywą wiarę, liczbę kościołów, ale też to, że wśród wierzących są ludzie różnych kategorii wiekowych. Odkryją rodziny katolickie, które będą też tutaj obecne. Doświadczenie to będzie ogromne i mam nadzieję, że trwałe – że czegoś nauczy, że coś zostanie i być może będzie najlepszym wspomnieniem życia.

- Mówił Ksiądz Arcybiskup o uniwersalizmie Kościoła – a co wyjątkowego Polacy mogą przekazać wiernym z całego świata?

- Polacy mogą przekazać radość wiary! To jest też nowe wyzwanie przed polską młodzieżą, która mimo wszystko – czy jest w tych strukturach organizacyjnych, czy nie – pełni rolę gospodarza i powinna zauważyć to, co jest różne ze względu na kulturę poszczególnych krajów i to, co jest wspólnym mianownikiem, a jest nim ta sama ludzka natura. To jest ważne doświadczenie antropologiczne.

- Czy to ważne, że Światowe Dni Młodzieży w Polsce będą mówić całemu światu właśnie o miłosierdziu?

- Niezmiernie, bo świat się staje coraz bardziej okrutny, a miłosierdzie jest odpowiedzią Boga na zło. To jest postawa, która rozbraja zło. Nauczyć się słów i czynów miłosierdzia to wielka szkoła życia i znajduje się w samym rdzeniu bycia chrześcijaninem. Nie można być chrześcijaninem i nie być miłosiernym. Jest to zatem bardzo dobre hasło, które pochodzi z błogosławieństw ewangelicznych. Właściwie jest też radą ewangeliczną, bo jest powiedziane: „Bądźcie miłosierni, jak Ja jestem miłosierny”. Dlatego to jest ważne hasło, które powinno się wygrawerować nie tylko w pamięci, ale też w sercach ludzi, by nauczyć ich dostrzegania drugiego człowieka w jego brakach i potrzebach.

- Wobec tego czy ŚDM może być zaczynem zmian czy będzie to tylko chwilowe uniesienie?

- To na pewno będzie uniesienie, ale uniesienia nigdy nie są trwałe. I to jest właściwie trudność, problem powolnego wzrostu – Kościół jak drzewo rośnie wolno, ważne jednak żeby rosło. Spotkanie młodych z całego świata powinno być zatem takim dodatkiem energetycznym do szerszego programu życiowego, w który musi być zaangażowany człowiek od strony swojej woli, stawianych sobie celów, a nie tylko działania w oparciu o afekty, uczucia czy właśnie te uniesienia, które się palą jak słoma.

- Jakim przesłaniem papież Franciszek może wzmocnić to przejście z chwilowego uniesienia do realnych zmian w życiu?

- Papież przywiezie przesłanie bliskości. My musimy nauczyć się kontaktu bliskiego, a nie z dystansem. Tego bliskiego kontaktu nam dzisiaj brakuje. Nawet w rodzinach ludzie odnoszą się do siebie z rezerwą. Myślę, że papież jest mistrzem jeśli chodzi o skracanie dystansu i będzie jasnym i wyraźnym świadkiem wartości, które głosi.

- Obserwując ostatnio media można zapomnieć o istotnych przesłaniach, skupiając się na informacjach o zagrożeniach czy kosztach związanych z ŚDM? Jak tego uniknąć?

- Wszystko trzeba zrelatywizować, także to na co wydajemy pieniądze. Trzeba jednak przyznać, że nieraz większe pieniądze przeznaczane są na imprezy mało budujące, po których nic nie pozostaje. Należy dostrzec, że Światowe Dni Młodzieży są jednak wydarzeniem, które przynoszą człowiekowi bardzo potrzebne wartości. Myślę, że trzeba się także ustrzec się przesady w relacjonowaniu niektórych zdarzeń czy tematów i dbać o jednoczesne poszukiwanie głębi informacji. Przykładem może być nowa wiadomość o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. To jest ogromny wstrząs, ale też i przesłanie - dlaczego Unia się rozpada? Dlaczego tak wielki kraj o wyraźnych tradycjach europejskich separuje się od reszty?

- Myśli Ksiądz Arcybiskup, że brakuje wartości?

- Nie, Europie nie brakuje wartości w ujęciu historycznym. To Unia Europejska nie uwzględnia natomiast specyfiki każdego kraju, jego odrębności. Chce wszystko zorganizować na jedno kopyto. To jest błąd Unii Europejskiej. Jest to właściwie unia ekonomiczna jak kiedyś RWPG. To, co się mówi o wartościach europejskich – trudno właściwie powiedzieć jakie one są, ponieważ tych wartości nikt dziś nie jest w stanie zdefiniować. Tym bardziej, że Europa się odcięła od swojej historii, od tych wartości, które ją budowały od początku. Więc nie ma nic do zaproponowania poza strukturą zysku, no bo w końcu cała jej organizacja to nie są struktury charytatywne, tylko interesowne. Po prostu brakuje jej duszy.

- W takim razie gdzie szukać rozwiązań?

- Myślę, że po obecnym wstrząsie europarlamentarzyści powinni się zastanowić i mimo wszystko zmienić strukturę Unii, dojść do spraw istotnych, m.in. do zdiagnozowanie chorób, które powodują, że Europa umiera. Brak szacunku do życia, brak inwestycji w życie – to są główne problemy, których Europa unika i to w końcu skończy się jej agonią, która już jest widoczna. Może nawet będzie najazd innych ludów i narodów tak, jak to było we wczesnym średniowieczu, kiedy agonii doznało Imperium Rzymskie.

- Czy trwający Rok Miłosierdzia może być odpowiedzią na ten stan rzeczy?

- Oczywiście! Miłosierdzie to cecha Boska. Pan Bóg poprzez miłosierdzie może zadziałać, ale Pan Bóg nie może działać wbrew postawie i woli ludzi. Pan Bóg szanuje ludzką wolność, nawet tę negatywną, nawet odrzucenie Boga przez człowieka. Każdy może od Boga odejść i na tym polega wielkość Boga i człowieka – szacunek dla wolnej woli. Myślę, że Europa, która staje się laicką i ateistyczną, traci rację bytu.

- Wobec tego co zrobić żeby nie stracić tego Roku Miłosierdzia? Jak się uczyć bycia miłosiernym na co dzień?

- Powstało wiele inicjatyw związanych z Rokiem Miłosierdzia. To wszystko jest ważne, bo modlitwa jest też szkołą życia i ja myślę, że od tego trzeba zacząć, ale jednocześnie zgłębiać tę wielką tajemnicę miłosierdzia. Dlaczego niektórzy mówią i św. Faustyna również chciała nam to przekazać, że miłosierdzie to jest największy przymiot Boży. Dlaczego Bóg jest miłosierny? Dlatego, że kocha. Miłość jest również jednym z warunków miłosierdzia. Są bardzo ciekawe wzajemne zależności.

- Jak zatem powinien je odkryć i wykorzystać zwykły człowiek – chodzący raz w tygodniu do kościoła?

- Chodzenie do kościoła to jeszcze nie jest objaw miłosierdzia. To raczej wychodzenie z kościoła z dobrym podejściem do drugiego człowieka go wyraża. Jeżeli człowiek się wzmacnia sakramentem miłości, który jest sakramentem miłosierdzia – wróci do swojego domu i stanie się miłosiernym w stosunku do innych domowników. Wtedy po pierwsze zmieni się jego życie, jego rodzina. Jeśli zmieni się rodzina, to zmieni się też jej otoczenie. A jak zmieni się otoczenie, to przecież i społeczeństwo.

Tagi:
abp Henryk Hoser ŚDM w Krakowie Franciszek w Polsce

Reklama

Campus Misericordiae: obchody 3. rocznicy ŚDM

2019-07-26 12:09

luk / Wieliczka (KAI)

Już po raz trzeci mieszkańcy Wieliczki oraz przyjezdni upamiętnią spotkanie papieża Franciszka z młodzieżą z całego świata, które odbyło się na Campus Misericordiae w 2016 r. W wydarzeniu weźmie udział emerytowany metropolita krakowski, kard. Stanisław Dziwisz.

Fot. screenshot/TVP

Obchody rozpoczną się w sobotę 27 lipca o godz. 19:00 - w kościele pw. Niepokalanego Serca NMP w Strumianach odprawiona zostanie Eucharystia, po której wyruszy uroczysta pielgrzymka na Campus Misericordiae. Pielgrzymom będzie towarzyszyła figura Matki Bożej Loretańskiej.

- Ta kilkukilometrowa trasa ma pomóc nam przypomnieć sobie te wyjątkowe chwile braterstwa oraz radości wiary sprzed trzech lat, zwłaszcza słowa Ojca Świętego, które kierował tutaj do młodych chrześcijan z całego świata - zapowiada burmistrz Wieliczki, Artur Kozioł.

Następnie, około 21:00 na scenie plenerowej odbędzie się koncert uwielbienia, podczas którego wystąpią Play&Pray oraz Chór Gospel Voice. Na miejscu będzie obecny kard. Stanisław Dziwisz.

Odprawiona zostanie też Droga Krzyżowa. Dopełnieniem sobotniego wieczoru będzie zapalenie świec. - Będzie to symboliczny Płomień dla Młodych z wszystkich kontynentów globu jako podziękowanie za to, że 3 lata temu byli razem z nami i swego rodzaju znak pokoju i jedności - tłumaczy burmistrz.

Przez ostatnie lata na Campus Misericordiae stworzono wyjątkową przestrzenią nie tylko dla turystów, ale także dla lokalnej społeczności - działa tu Domu Miłosierdzia i Dom Chleba, z którego Caritas rozwiózł tony żywności dla ubogich. Jest również park, którego sercem jest kopia Bramy Miłosierdzia, przez którą 30 lipca 2016 r. przeszedł papież Franciszek z młodymi z całego świata rozpoczynając nocne czuwanie podczas ŚDM w Polsce. Cały czas trwa rozbudowa tej przestrzeni.

- Obecnie prowadzone są prace budowlane dotyczące Domu Młodych. Budynek zaprojektowano jako miejsce informacyjno-wspomnieniowe o ŚDM 2016. Powstanie w odpowiedzi na licznie przybywające grupy pielgrzymkowe, które chciałyby w tym miejscu spotkać się i zatrzymać - opisuje Artur Kozioł.

Obchody 3. rocznicy Światowych Dni Młodzieży w Brzegach zakończą się w niedzielę, 28 lipca. O godz. 19.00 na Campus Misericordiae odprawiona zostanie Msza św. polowa z oprawą muzyczną Chóru „Solnego Uwielbienia”, a po niej na scenie plenerowej dla przybyłych wystąpi największa kapela góralska w Polsce "Mała Armia Janosika". Wcześniej będzie można wziąć udział w Festiwalu „Poznajemy Kulturę Europy” z udziałem zespołów z Polski i Grecji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tymoteusz Szydło złożył prośbę do papieża o przeniesienie do stanu świeckiego

2019-12-11 07:16

dg / Warszawa (KAI)

- Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia - napisał Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przesłanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego z Kancelarii Kopeć Zaborowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

diecezja.bielsko.pl

Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przekazanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego, napisał, że do publikacji czuje się zmuszony przez krzywdzące spekulacje, towarzyszące dopuszczalnej przez prawo kanoniczne zgodzie biskupa bielsko-żywieckiego na to, by udał się na urlop. "W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem" - wyjaśnia T. Szydło.

– W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama – napisał w oświadczeniu.

Przyznaje, że w kontaktach z mediami popełniał błędy, zwłaszcza nie sprzeciwiając się próbom kojarzenia go z konkretną opcją polityczną i dając się uwikłać w wydarzenia sprzyjające takim opiniom.

– Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji - wyjaśnia, prosząc media o uszanowanie prywatności i zaprzestanie publikacji jego temat.

Przeprosił także osoby, które czują się zawiedzione jego decyzją, "zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni".

– Mam nadzieję, że to oświadczenie ostatecznie przetnie wszelkie spekulacje oraz plotki na temat mojego klienta i pozwoli mu dalej normalnie żyć - powiedział w rozmowie z KAI adwokat Maciej Zaborowski, pełnomocnik Tymoteusza Szydło.

Oświadczenie dotyczące prośby o przeniesienie do stanu świeckiego

Wobec narastających spekulacji dotyczących mojego urlopu, na który otrzymałem zgodę od biskupa bielsko-żywieckiego, czuję się zmuszony zabrać głos. Chciałbym przeciąć w ten sposób krzywdzące spekulacje, które poza mną dotykają przede wszystkim moich bliskich a także osoby postronne. W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem.

Biskup bielsko-żywiecki przyjął prośbę o urlop, co jest dopuszczalne w ramach prawa kanonicznego. W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama. Oczywiście dziś zdaję sobie sprawę, że sam także popełniłem szereg błędów w kontaktach z mediami, zwłaszcza tuż po święceniach, kiedy nie oponowałem, gdy próbowano skojarzyć mnie z określoną opcją polityczną. Nigdy nie było to moim celem ani ambicją, jednak zabrakło mi siły woli, by zaprotestować przeciwko publikacjom na mój temat. Co gorsza, dałem się uwikłać w wydarzenia, które mogły zostać błędnie odczytane jako udzielenie poparcia politycznego. Przez następne lata mojej posługi unikałem mediów i protestowałem prywatną drogą przeciw publikacjom na mój temat.

Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji.

Żałuję, że moja historia potoczyła się w ten sposób, ale mimo wszystko mam nadzieję, że uda mi się poukładać życie na nowo. W tym miejscu mogę jedynie prosić media o uszanowanie mojej prywatności i zaprzestanie publikacji na mój temat. Zdaję sobie sprawę, że moja decyzja jest bolesna dla wielu osób, ale nie mogę postąpić inaczej. Przepraszam wszystkich, których zawiodłem, zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni.

Tymoteusz Szydło

Bielsko-Biała, 10.12.2019

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niechciany pomnik

2019-12-15 15:43

Beata Pieczykura

– Dopóki my żyjemy, król Jan III Sobieski stanie na Kahlenbergu w Wiedniu. Pomnik monarchy jest darem Polaków dla Europy, a nie dla Wiednia – powiedział Piotr Zapart, przewodniczący Komitetu Budowy Pomnika Króla Jana III Sobieskiego w Wiedniu na Kahlenbergu, 15 grudnia na Jasnej Górze. Podkreślił, że na celu przywrócenie pamięci o Janie III Sobieskim, jednym z najsłynniejszych europejskich władców, który „jako obrońca wiary chrześcijańskiej ruszył, aby Europa zachowała wartości i swój kształt”.

Beata Pieczykura/Niedziela

Pomnik króla Jana III Sobieskiego, pierwotnie przeznaczony dla Wiednia, odwiedza miasta historycznie związane z monarchią. Od 15 grudnia do 3 stycznia jest prezentowany na Jasnej Górze przed bramą Lubomirskich. Był pokazywany w Krakowie. Po Częstochowie odwiedzi m.in. Warszawę, Brzeg, Nysę.

15 grudnia na Jasnej Górze uroczystość zorganizowały Fundacja Order Jana III Sobieskiego oraz Międzynarodowy Komitetu Budowy Pomnika Króla Jana III Sobieskiego w Wiedniu na Kahlenbergu. Rozpoczęła je Msza św. w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej.

Beata Pieczykura/Niedziela

Pomnik autorstwa rzeźbiarza prof. Czesława Dźwigaja (3 m wys., ok. 7,5 m dł., odlany w Gliwicach) przedstawia króla Sobieskiego na koniu, z buławą, którą wskazuje kierunek natarcia. Za nim – w bryle wykonanej w brązie – widać skrzydła husarskie, głowy koni i postaci biorących udział w obronie Europy przed armią Imperium Osmańskiego.

Związki króla Sobieskiego z Matką Bożą Częstochowską przypominają ojcowie paulini z Jasnej Góry. Maryi właśnie władca przypisywał Wiktorię Wiedeńską, jako wyraz dziękczynienia za tryumf oręża polskiego nad Turkami pozostawił w klasztorze wiele pamiątek, takich jak m.in. wieczna lampka, przedmiot przypominający fragment husarskiego skrzydła, tureckie kołczany, tuziny strzał oraz tarcza z wielkiej żółwiej skorupy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem