Reklama

Święci i błogosławieni

Kim był św. Otton?

Niedziela szczecińsko-kamieńska 1/2004

[ TEMATY ]

święty

Berthold Werner / pl.wikipedia.org

Bamberg. Wzgórze św. Michała. Opactwo benedyktyńskie, kościół św. Michała z kaplicą grobową i relikwiarzem św. Ottona

Bamberg. Wzgórze św. Michała. Opactwo benedyktyńskie, kościół św. Michała z kaplicą grobową i relikwiarzem św. Ottona

Święty Otton (lub Otto) z Bambergu od chwili erygowania diecezji szczecińsko-kamieńskiej (28 czerwca 1972 r.) jest drugim obok Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła jej patronem.
Otton pochodził ze znakomitego rodu frankońskiego Mistelbachów. Przyszedł na świat ok. 1060 r. w Szwabii. Ojcem jego był Otton, a matką Adelajda. Miał również brata Fryderyka. Do Polski przybył ok. 1080 r. wraz z opatem Henrykiem z Weltenburga (późniejszym arcybiskupem gnieźnieńskim). Tutaj najprawdopodobniej został kierownikiem szkoły katedralnej w Gnieźnie. Poznał dobrze język i kulturę polską. Bardziej znany stał się po śmierci pierwszej żony Władysława Hermana Judyty Czeskiej (+ 1085). Skojarzenie małżeństwa między Władysławem Hermanem a Judytą Marią Salicką (siostrą cesarza Ottona IV) zjednało Ottonowi przychylność dworu polskiego i niemieckiego, i w niemałym stopniu odbiło się na jego karierze.
Rzeczywiście, po powrocie do Niemiec (1097 r.) Otton pozostał już na stałe w służbie cesarza. Henryk IV, doceniając jego zdolności, zasługi i dotychczasową lojalność, mianował go kanclerzem cesarskiego dworu, zaś 25 grudnia 1102 r. - biskupem bamberskim.
13 maja 1106 r. w Anagnii, z rąk papieża Paschalisa II Otton przyjął sakrę biskupią.
Jako biskup, cieszył się nie tylko czcią i poważaniem swych diecezjan, lecz także dużym autorytetem w Kościele niemieckim i na dworze cesarskim.
Do Polski powrócił ponownie w 1124 r. Został wówczas zaproszony przez księcia Bolesława Krzywoustego w celu podjęcia misji wśród pogańskich Pomorzan. Przeprowadził dwie wyprawy misyjne: pierwszą - od kwietnia 1124 do marca 1125 r. i drugą - od kwietnia do grudnia 1128 r. Kończąc drugą wyprawę misyjną 18 grudnia 1128 r., Otton założył 14 kościołów w 12 miejscowościach: w Pyrzycach, Szczecinie (dwa), Gardźcu (obecnie Garz w powiecie Wolgast - okręg Rostock lub według niektórych - Garz na wyspie Uznam), Wolinie (dwa), Lubiniu, Kłodzieniu (nazwę tę łączy się z dzisiejszym Kłodkowem, wsią położoną nad Regą 5 km na południe od Trzebiatowa), Kołobrzegu, Białogardzie, Uznamiu (Usedom), Wołogoszczy (Wolgast), Choćkowie (Gützkow) oraz książęcym Kamieniu Pomorskim i ochrzcił tylko w pierwszej wyprawie misyjnej 22 165 pogan, co stanowiło 1/5 tutejszych mieszkańców. Był to sukces niewspółmierny na ówczesne czasy. Tym bardziej, że z prowadzonych z terenów Polski sześciu misji: Wojciecha, Brunona z Querfurtu, Reinberna, Braci Międzyrzeckich, Bernarda i Ottona - tylko ta ostatnia doszła w całej rozciągłości do skutku.
Aż do swej śmierci (zmarł 30 czerwca 1139 r. i został pochowany w klasztorze na Michelsbergu) Otton pozostawał faktycznym sternikiem Kościoła na Pomorzu. Dopiero papież Innocenty II bullą Ex commissa nobis (Z naszego powierzenia) z 14 października 1140 r. powołał nową immediowaną (wyłączoną z zależności metropolitalnej) diecezję pomorską z siedzibą w Wolinie. Pierwszym biskupem został Wojciech, a świątynią katedralną kościół św. Wojciecha.
Potomni zapamiętali dwa tytuły do chwały Ottona: liczne pobożne fundacje wraz z przykładną służbą duszpasterską we własnej diecezji oraz udaną misję na Pomorzu. W Bambergu wcześnie rozwinął się kult Ottona. W nekrologu klasztoru na Michelsbergu pod datą: 30 czerwca 1139 r. zamieszczono obszerne noty obituarne o Ottonie, po raz pierwszy, jak się wydaje, używając określenie apostolus Pomeranorum. Rychło zaczęły powstawać utwory hagiograficzne dotyczące Ottona pióra Wolfgera z Prüfeningu (pomiędzy 1140-46 r.), Ebona (1151-59 r.) i Herborda (1159 r.). Uroczysta kanonizacja - z mandatu papieża Klemensa III w trakcie zjazdu dworskiego w Würzburgu - dokonana została 10 sierpnia 1189 r. Kult św. Ottona rozwijał się w ciągu następnych stuleci i trwa do dziś w Bambergu i Frankonii oraz na Pomorzu.
Z czasów średniowiecza należałoby chociaż wspomnieć: pielgrzymkę księcia Barnima III do grobu św. Ottona (1339 r.), nadanie św. Ottonowi tytułu współpatrona katedry kamieńskiej i ufundowanie w niej jemu poświęconej altarii (1437 r.), powierzenie opiece Apostoła Pomorza kolegiaty przy kościele zamkowym w Szczecinie (1346 r. - z tej kolegiackiej świątyni zachowała się naturalnych rozmiarów figurka świętego tym cenniejsza, że wykonana z piaskowca, materiału nieznanego na Pomorzu), a także ufundowanie w drugiej szczecińskiej kolegiacie Najświętszej Maryi Panny (z 1261 r.) dwóch ołtarzy z 1329 i 1338 r.
Reformacja na Pomorzu odbiła się negatywnie ma rozwoju kultu, lecz go nie przekreśliła. Z tego też powodu miejsce chrztu, najważniejsze dla chrześcijan na Pomorzu, zostało zapomniane. Zainte resowano się nim dopiero w 1700 r. Starania o wyeksponowanie źródła podjęły ówczesne władze miejskie w Pyrzycach, uznając je za przedmiot szczególnej wagi. Postanowiono więc uczcić to miejsce przez wybudowanie studzienki pomnika (1824 r.). Należy przy tym zaznaczyć, że dziełu temu patronował sam król pruski Fryderyk Wilhelm III, który nakazał źródło chrzcielne ocembrować i postawić na nim wysoki ośmiokątny krzyż kamienny. Przy studzience, 15 czerwca 1824 r., w 700-lecie misji chrystianizacyjnej św. Ottona, odbyły się kościelne uroczystości (wartą zauważenia ciekawostką jest fakt, że w tym dniu ochrzczony został siódmy syn zagrodnika Schillera, mieszkającego w pobliżu studzienki św. Ottona). Następne uroczystości miały miejsce od 28 do 30 czerwca 1924 r. (800-lecie chrztu Pomorza) i odbyły się one w Szczecinie. W głównym dniu świętowania kard. Adolf Bertram z Wrocławia celebrował uroczystą Sumę, a okolicznościowe kazanie wygłosił arcybiskup z Bambergu dr Jakobus von Hauck. Zwieńczeniem obchodów była pielgrzymka do źródła chrzcielnego w Pyrzycach. Godny odnotowania jest fakt otrzymania 1 sierpnia 1924 r. przez parafię pyrzycką, a 1 stycznia 1925 r. przez parafię kamieńską wezwania św. Ottona.
W historii diecezji szczecińsko-kamieńskiej kult św. Ottona spotęgował się. Świadczą o tym: wzajemne, dość częste odwiedzanie się Pasterzy Kościoła bamberskiego i szczecińsko-kamieńskiego z okazji ważnych uroczystości kościelnych: 7-9 września 1974 r. - 850. rocznica pierwszej podróży misyjnej św. Ottona, arcybiskup Bambergu koncelebrował w Szczecinie uroczystą Mszę św. z obecnym Papieżem Janem Pawłem II, kard. Stefanem Wyszyńskim i ówczesnym biskupem diecezjalnym Jerzym Strobą; 11 czerwca 1987 r. - pobyt Ojca Świętego Jana Pawła II w Szczecinie, był tu obecny ordynariusz bamberski i jego biskup pomocniczy; 24 marca 1995 r. - 5. rocznica ustanowienia metropolii szczecińsko-kamieńskiej, wśród gości był również arcybiskup bamberski.
Poza tym: wzajemne nominacje kanonickie, patronat Seminarium Duchownego w Bambergu nad Arcybiskupim Wyższym Seminarium Duchownym w Szczecinie, partnerstwo parafialne pomiędzy parafią pw. św. Jerzego w Hchstadt nad Aiszą a parafią pw. bł. Biskupa Michała Kozala w Świnoujściu.
To cieszy: wzajemne odwiedziny, studzienki w Pyrzycach i Cerkwicy, parafie pw. św. Ottona w Kamieniu Pomorskim, Pyrzycach i Szczecinie, kościół św. Ottona w Grzymiradzu, a przede wszystkim relikwie świętego, przechowywane w katedrze i konkatedrze. Niepokoi jednak brak w ludzie pomorskim powszechnej świadomości wielkiego dzieła dokonanego przez swego Patrona.
Stąd też Redakcja Kościoła nad Odrą i Bałtykiem postanowiła w 880. rocznicę pierwszej misji św. Ottona na Pomorze Zachodnie przybliżyć tę postać. Będzie to przedstawienie komiksowe, z nastawieniem głównie na młodych czytelników, ale z pewnością i dorośli chętnie zgłębią wiedzę o Patronie Pomorza. W 51 odcinkach podzielonych na cztery części: praktyki, I misja, II misja i kult św. Ottona, tę niezwykłą postać przedstawi nam Marek Juszyński.
Już wkrótce zachęcamy do śledzenia historii życia i działalności św. Ottona w Bambergu, Polsce i na Pomorzu...

Ocena: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święty buntownik

Niedziela Ogólnopolska 19/2020, str. 26-27

[ TEMATY ]

święty

franciszkanska.pl

Portret św. Stanisława Biskupa i Męczennika z klasztoru franciszkanów w Krakowie

Portret św. Stanisława Biskupa i Męczennika z klasztoru franciszkanów w Krakowie

Panowanie Bolesława było pełne sukcesów, jednak polityka królewska bardzo obciążała jego poddanych. Kiedy doszło do buntu, na czele opozycji stanął biskup Stanisław.

Święty Stanisław, biskup krakowski, został w 1079 r. zabity z rozkazu króla Bolesława Szczodrego, nazywanego też Śmiałym. Niedługo potem król Bolesław musiał uciekać z Polski. Wydarzenia te opisał ponad 30 lat później kronikarz Gall Anonim: „Jak zaś doszło do wypędzenia króla Bolesława z Polski, długo byłoby o tym mówić; tyle wszakże można powiedzieć, że sam będąc pomazańcem [Bożym] nie powinien był [drugiego] pomazańca za żaden grzech karać cieleśnie. Wiele mu to bowiem zaszkodziło, gdy przeciw grzechowi grzech zastosował i za zdradę wydał biskupa na obcięcie członków. My zaś ani nie usprawiedliwiamy biskupa zdrajcy, ani nie zalecamy króla, który tak szpetnie dochodził swych praw – lecz pozostawmy te sprawy, a opowiedzmy, jak przyjęto go na Węgrzech”.

Niewiele powiedział nam kronikarz. Niewiele, gdyż sprawa była drażliwa, nie chciał się nikomu narazić. A po latach, gdy już można było swobodnie o tych wydarzeniach pisać, nie pamiętano dokładnie, dlaczego konflikt wybuchł i jak przebiegał. Mimo to spróbujmy w oparciu o znajomość dziejów odtworzyć przebieg wydarzeń i motywy ich bohaterów.

Na międzynarodowej arenie

Bolesław wstąpił na tron w 1058 r. Odziedziczył po ojcu Kazimierzu Polskę w granicach z początków panowania Bolesława Chrobrego, jednak jeszcze nie całkowicie przywróconą do stanu sprzed katastrofy. Na szczęście sytuacja międzynarodowa stała się dla Polski korzystna. W 1056 r. zmarł cesarz Henryk III; pozostawił on 6-letniego syna, w imieniu którego Niemcami zaczęli rządzić zmieniający się regenci. Przez kilkanaście lat nacisk Niemiec na Polskę był niewielki. Również Czesi po śmierci Brzetysława przez kilka lat zajęci byli konfliktem, który wybuchł między jego synami. Nie było spokoju także na Węgrzech, gdzie przez wiele lat trwały walki między członkami rodu Arpadów. Prowokowało to wręcz sąsiadów do interwencji. Bolesław był tak silny, że to on na ogół decydował, kto będzie królem węgierskim. Władca Polski interweniował też dwukrotnie w Kijowie, przywracając tron sprzymierzonemu z nim Izjasławowi. Mając zaprzyjaźnionych władców na tronach Węgier i Rusi, mógł on zaprzestać płacenia Czechom czynszu ze Śląska i odmówić cesarzowi uznania jego zwierzchnictwa.

Bunt brzemienny w skutki

Pozycja Bolesława wzmocniła się bardziej, gdy papieżem został Grzegorz VII i gdy między nim a Henrykiem IV wybuchł spór zwany walką o inwestyturę. Władca Polski opowiedział się po stronie papieża. Pozwoliło to Bolesławowi w 1076 r. koronować się na króla. A więc same sukcesy. I nagle zaczął się buntować przeciw niemu biskup krakowski. Ten sam, który w 1072 r. został powołany do tej godności przez Bolesława. Co się stało? Co było tego przyczyną?

Panowanie Bolesława było wspaniałe i pełne sukcesów, jednak polityka królewska bardzo obciążała jego poddanych. Zwycięskie wojny mogły się podobać możnym, koronacja królewska mogła olśnić świadków tej ceremonii, ale aktywność króla bardzo obciążała chłopską ludność. Zapewne dostrzegali to możni z otoczenia króla. Wiedzieli, czym taka polityka może się skończyć. Sami już tego nie pamiętali, ale niewątpliwie słyszeli od swych rodziców, co się stało z Polską w latach 30. XI wieku. Wtedy to zbyt obciążona wojennymi daninami ludność chłopska zbuntowała się przeciw dostojnikom państwowym i państwo niemal upadło. Możemy się domyślać, że możni próbowali namówić, a potem zmusić króla do korekty polityki. Na czele próbującej ratować państwo opozycji stanął biskup Stanisław. Bolesław nie był jednak człowiekiem, który chciałby ustąpić, który potrafiłby uznać racje innych i skorygować swoje postępowanie. Zamiast przyjąć do wiadomości, że kraj już nie wytrzymuje nałożonych ciężarów, postawił biskupa przed sądem. Sąd skazał go na obcięcie członków.

Pod lupą medycyny sądowej

Taki wyrok to nie było ćwiartowanie. Zapewne Stanisław został skazany na obcięcie prawej dłoni – tej, którą podniósł, składając władcy przysięgę. Po takiej egzekucji Stanisław mógł dalej żyć. Tymczasem biskup zginął. Wprawdzie jego ciało nie było pocięte, jak tego chcą później napisane żywoty świętego, ale w zachowanej czaszce Stanisława do dziś widoczna jest dziura. W latach 60. XX wieku ówczesny arcybiskup krakowski Karol Wojtyła poprosił ekspertów medycyny sądowej o zbadanie jego czaszki. Po dokładnym obejrzeniu relikwii orzekli oni, że właściciel czaszki zginął od uderzenia w głowę narzędziem tępokrawędzistym. To znaczy, że biskup został zabity.

Król kontra opozycja

Zabicie biskupa nie stłumiło opozycji, teraz na jej czele stanął zapewne znany z kroniki Galla Sieciech. Kierowani przez niego możni doprowadzili do wygnania Bolesława z Polski i osadzenia na tronie jego brata Władysława Hermana. Król Bolesław uciekł na Węgry, gdzie w niejasnych okolicznościach w 1081 lub 1082 r. zakończył życie. Nie udało mu się utrzymać mocarstwowej potęgi, Polska była na to za słaba. Starający się skierować politykę króla na realistyczne tory i broniący uciskanego ludu biskup zginął, ale następny władca Polski, Władysław Herman, zaczął rządzić, licząc się z możliwościami.

Święty z wadami?

Kult świętego Stanisława rozwijał się powoli. Nie mogło być inaczej, długo jeszcze bowiem żyli w Polsce zarówno jego zwolennicy, jak też ci, którzy uważali, że rację miał król. Jeszcze ponad 100 lat później Wincenty Kadłubek napisał w swej kronice, że choć Stanisław był święty, to jednak byli tacy, którzy widzieli w nim same wady.

Przejawem kultu biskupa była pierwsza translacja jego ciała. W 1088 r. zostało ono przeniesione z prowizorycznego grobu do katedry, a w XII wieku został wybudowany sarkofag. Kult św. Stanisława zaczął się rozwijać intensywnie dzięki Wincentemu Kadłubkowi. W napisanej przez niego kronice znalazł się też opis konfliktu między królem a biskupem. Kadłubek przedstawił wydarzenia tak, jak je sobie wyobrażał. Nie znał już szczegółów, przedstawione przez niego dzieje nie zawsze są zgodne z tym, co my o nich wiemy, ale pisząc, że biskup bronił sprawiedliwości, oddał zapewne jeden z motywów działań Stanisława. W połowie XIII wieku podjęto starania o kanonizację biskupa. Najpierw Wincenty z Kielczy napisał jego Żywot..., a w 1253 r. Stanisław został kanonizowany.

Za życia nie udało się biskupowi Stanisławowi skorygować ryzykownej polityki króla, natomiast w XIII wieku jego kult odegrał bardzo ważną rolę w dziejach Polski. Wincenty z Kielczy napisał, że za zabójstwo biskupa król został ukarany wygnaniem, a Polska utraciła koronę i została podzielona. Lecz koronę odzyska, i tak jak w cudowny sposób zrosło się ciało świętego, tak Polska się zjednoczy. Od połowy XIII wieku kult Stanisława zaczął się szybko szerzyć, a on sam został uznany za patrona Królestwa Polskiego.?>>n

Autor artykułu jest historykiem mediewistą, byłym profesorem Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego

CZYTAJ DALEJ

Abp Ryś: modlitwa to nie rozmowa z sobą samym lecz pielęgnowanie miłości

2020-11-28 15:23

[ TEMATY ]

modlitwa

miłość

abp Grzegprz Ryś

Ks. Paweł Klys

- Modlitwa nie jest rozmową z sobą samym, ale jest pielęgnowaniem miłości – tłumaczył abp Ryś podczas porannej Mszy świętej sprawowanej w jego domowej kaplicy.

- Nie chodzi o to, ile będziemy gadać, nie chodzi o to, by się skupiać na sobie i dokonywać przeglądów siebie samego – ale chodzi o miłość - wskazywał metropolita łódzki.

Duchowny zaznaczył, że modlitwa jest formą czuwania chrześcijańskiego. "Chodzi o czuwanie nad stanem własnego serca, tak naprawdę czuwaniem nad miłością" - powiedział abp Ryś.

Kaznodzieja określił dzisiejsza cywilizację mianem "spotkania na kliknięcie". - Kliknę wchodzę, kliknę wychodzę. Tu chodzi o relację, która jest pielęgnowana w każdej chwili i która jest relacją miłości. Temu służy modlitwa i ona to sprawia. A to, co ma przyjść nie kojarzy się z końcem naszego świata, ale kojarzy nam się z nadejściem osoby ukochanej, ze spotkaniem w pełni z Synem Człowieczym – podkreślił metropolita łódzki.

Jutro, 29 listopada, Msza święta on-line celebrowana z kaplicy domu biskupiego rozpocznie się o godz. 9:30.

CZYTAJ DALEJ

Dwie tajemnice: Wieczernika i przemienienia

2020-11-28 22:31

[ TEMATY ]

abp Wacław Depo

Starokrzepice

sakrament bierzmowania

Beata Pieczykura/Niedziela

– Po co nam jest potrzebny sakrament bierzmowania, abyśmy nie stchórzyli, abyśmy nie porzucili wiary jako daru nadprzyrodzonego, jako drogi do zbawienia wobec zamętu, szumu, propozycji wygody życia – mówił abp Wacław Depo 28 listopada w parafii Przemienienia Pańskiego w Starokrzepicach.

W ostatnim dniu roku liturgicznego abp Wacław Depo przewodniczył Mszy św. i udzielił młodzieży sakramentu bierzmowania. W homilii metropolita częstochowski mówił o wierze, która jest osobistym spotkaniem z Bogiem, i o tym, że we współczesnym świecie po wyjściu z kościoła chrześcijanie zdani są „na walkę, na zmaganie, o codzienną wierność prawdzie, Temu, któremu się wierzy, na jakim fundamencie chce się budować swoje życie”. Wobec tego zadał zasadnicze pytania: – Czy poza Bogiem ktoś wyzwoli nas z ciemności, błędów zamętu, zła, grzechu i śmierci? Jaki się cel życia, cierpienia i śmierci? Dokąd zmierzam? Odpowiedzi na te pytanie z pomocą Ducha Świętego w głębi własnego serca musi dać każdy człowiek. Na progu Adwentu, który jest czasem drogi, abp Depo powiedział: – Co to znaczy iść przed siebie – pyta was św. Jan Paweł II – to znaczy mieć świadomość celu, do którego się idzie. Dzisiaj wyruszyliście w drogę, z własnych domów z własnych środowisk, czyli mieliście świadomość do Kogo idziecie. Niebezpiecznych ścieżek we współczesnym świecie jest bardzo wiele. Dlatego prosimy Ducha Świętego o Jego dary: mądrości, rozumu, rady, odwagi, umiejętności, pobożności, bojaźni Bożej, i dlatego jesteśmy dzisiaj razem.

Tego dnia abp Wacław poświęcił krzyż i podkreślił, że ten znak wskazuje drogę między niebem a ziemią. Zauważył także troskę wspólnoty parafialnej o piękno Kościoła, również tego materialnego. To jest ważne szczególnie teraz, w czasach zamętu, kiedy mają miejsce profanacje kościołów. Prosił więc o czujność i dbałość o dobro i piękno tych zewnętrznych znaków.

Obecność abp. Depo była radością dla wspólnoty parafialnej oraz kapłanów. W tym duchu ks. Mariusz Łydżba, dziekan dekanatu krzepickiego, powiedział: – Wpatrujemy w tajemnicę Wieczernika, aby przeżyć tajemnicę przemienienia z ludzi słabych w odważnych świadków Chrystusa i Jego Ewangelii. Ta radość była również udziałem ks. kan. Marka Szumilasa, proboszcza parafii Przemienienia Pańskiego w Starokrzepicach, który wyjaśnił: – Do bierzmowania przygotowało się 40 osób, a do łodzi piotrowej wsiadło 22 osoby, inni się wystraszyli się, nie chodzili na spotkania. Młodzież powinna być odpowiedzialna za siebie, bierzmowanie jest sakramentem dojrzałości.

Przedstawiciele rodziców młodzieży bierzmowanej powiedzieli: – Z rodzicielską troską towarzyszymy naszym dzieciom w życiu przez sakrament chrztu, pierwszej spowiedzi, Komunii św. oraz przez przykład chrześcijańskiego życia staraliśmy się wszczepić w ich serca dar miłości do Jezusa. A sami młodzi doceniają to, że zostali naznaczeni znamieniem Ducha Świętego i stali się dojrzałymi chrześcijanami. Odkąd mężnie chcą bronić wiary, która została wlana przez Ducha Świętego. Olga przez ten sakrament być bliżej Boga i mężnie wyznawać wiarę. Dominik powiedział Niedzieli: – Przyjąłem bierzmowanie, aby pojednać się z Bogiem, aby tworzyć wspólnotę Kościoła stałą, aby po bierzmowaniu być na stałe z Bogiem.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję