Reklama

Ojcowie Kapucyni w Krośnie

Niedziela przemyska 30/2000

Świątynio moich snów i marzeń

Z łukiem łagodności

I stiukowymi aniołkami pogody życia.

Z otwartym Sercem Jezusa od wezwań Mamy

Z Krzyżem co kładł się trudnym wyborem

Na drodze powołania

Melodio wyśpiewana na Franciszkową nutę

W klęczeniu wytrwałym przed Uśmiechniętą Madonną

Obdarowującą nas Chlebem ze złocistej monstrancji

Na długie wędrowanie

Za które Bogu bezgranicznie dziękuję.

Kościół i Klasztor Ojców Kapucynów w Krośnie, budowany w drugiej połowie XVIII w., wśród wielu trudów, zagrożony austriacką kasatą, jest cennym zabytkiem i ozdobą miasta. Surowe kamienie o ciepłym kolorycie wznoszą się fasadą ku niebu z franciszkańską prostotą. A niebo w Krośnie jest błękitne, ma kolor dzieciństwa i lekko się tu stąpa, mimo lat, wybojów w starym mieście i rozkopanego rynku. Prace te na pewno pomogą historykom ustalić starożytność królewskiego miasta nad Wisłokiem - zwanego kiedyś Parva Cracovia...

Dziedziniec przed kościołem Ojców Kapucynów stanowi zaciszną przestrzeń do medytacji Drogi Krzyżowej, umieszczonej tu we wnękach w czternastu stacjach. Są one darem okolicznych ziemian, mieszczan i nafciarzy krośnieńskich.

Wnętrze kościoła olśniewa klasycznym pięknem polichromii i stiuków, zapraszając do bocznych brązowych ołtarzy i do Chrystusa w ołtarzu głównym, rozpiętego na Krzyżu gestem miłości. U stóp Krzyża - tabernakulum, gdzie znajduje się Najcenniejszy Skarb, a nad nim w owalu Serce Jezusa, tak bardzo ukochane przez naszą mamę i wszystkich z rodzinnych pokoleń... Steców, Mareckich, Zajdlów i Czuchrów, które szły do Ojców Kapucynów na odpusty: Podwyższenia Krzyża Świętego, św. Franciszka i Matki Bożej Anielskiej i idą do spowiedzi, a także na modlitwę w szare zwykłe dni.

Niezwykłym miejscem przy kościele, jest zaciszna kaplica, gdzie Chrystus w złocistej Monstrancji zaprasza, a uśmiech Madonny przywiezionej przez o. Anastazego z Drohobycza ośmiela, stając się pocieszeniem w zgiełku i dramacie rozpędzonego świata. Kościół i Klasztor wśród wielu prac duszpasterskich, żyje konfesjonałem, przy którym zawsze są penitenci... Kościół i Klasztor promieniował patriotyzmem i wiarą podczas zaborów. Znacząco wpisał się w historię rodzimą, w czasie duszpasterzowania w Krośnie o. Kosma Lenczowski, pierwszy kapelan Legionów Polskich. W czasie okupacji Klasztor był ostoją, a w złym okresie stalinowskim, wlewał nadzieję. W czas budzenia się Ojczyzny Solidarnej, trwały tu wielkie nabożeństwa za Ojczyznę z gromkim słowem o. Bogusława, przy cichej pracy brata Jakuba, wielkiego patrioty.

Jak echo brzmią w tej świątyni kazania znanego kaznodziei o. Konstantego. Została w pamięci wielu krośnian skrzętność o. Medarda i całej rzeszy synów św. Franciszka, którzy zostawili w duszach wielu zasiane ziarno i dzieła świadczące o staraniu się dla dobra Kościoła i Klasztoru. Wdzięczność należy się o. Edwardowi, on pierwszy nas uczył Koronki do Miłosierdzia Bożego i do dzisiaj śpiewanej kolędy: Nie było miejsca dla Ciebie. Tutaj weszło w serce nabożeństwo do św. Józefa i św. Franciszka, św. Feliksa i Nowenna do Matki Bożej. Przed oczyma przesuwa się piękna postać brata Michała, którego estetyka w ozdabianiu ołtarzy zachwycała wszystkich. Grób Pański i ruchoma szopka przyciągają wiernych. Tu za Jezusem utajonym w monstrancji idzie zawsze procesja ludzi. Jeszcze do dzisiaj brzmią w uszach głosy wspólnoty zakonnej z chóru za ołtarzem, odmawiającej Brewiarz. Zachwycają urokliwe korytarze klasztorne i pociągają ciszą, zapraszając do zmówienia jednego Ave i więcej... sed duo vel tria dic Ave Maria... brzmi napis zachęcający.

Błogosławiony bądź zaciszny kościele za chwile zamyślenia i wyproszone łaski... Błogosławieni bądźcie synowie św. Franciszka Ojcowie Kapucyni i Bracia Zakonni, sunący długim korowodem w służbie miastu nad Wisłokiem i jego okolicy. Błogosławiona bądź Uśmiechnięta Madonno, za Miłość rozsypaną na głowy tylu pokoleń. Błogosławione bądźcie okolone murem ogrody pełne owoców i kwiatów z brzęczeniem pszczół i zapachem ziół o. Anastazego, który poszedł już na rajskie ogrody.

Dzwoń sygnaturko z zielonej wieży na przebudzenie, bo modlitwy na klęczkach nam trzeba i pracy dla Ojczyzny, która po " bezkrwawej wojnie" leczy z pomrukiem rany sumienia i przestrzeni, podnosząc się powoli ku Zmartwychwstaniu.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

27-latek z trzymetrowym krzyżem dotarł do Gniezna

2020-08-10 11:01

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Pielgrzymka 2020

facebook.com/panstwoBoze

Michał Ulewiński od prawie dwóch miesięcy przemierza Polskę z 15-kilogramowym krzyżem na plecach i modli się o nawrócenie narodu. 8 sierpnia dotarł do Gniezna.

- Kochani już około 1300 km za mną. Dzisiaj dotarłem do Gniezna, do pokonania zostało mi około 350 km (pozioma belka krzyża) - pisze na prowadzonym przez siebie profilu "Państwo Boże" Michał.

Jak zaznaczał już na początku swojej pielgrzymki, pragnie aby jego droga uczyniła nad Polską znak krzyża. Przeszedł już znad morza na Giewont, stamtąd właśnie do Gniezna, skąd wyruszy do Sokółki.

Michał na swoim profilu dzieli się swoimi przemyśleniami z pobytu w Gnieźnie:

Kochani, patrząc na pomnik pierwszego króla Polski i Sanktuarium pierwszego męczennika, prosiłem o głębsze przesłanie od naszego Ojca. My ludzie wiary musimy paść przed Bogiem na kolana i podjąć narodową pokutę: Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.” Jezus Chrystus chce, aby Polska była wielka i święta, a my uwierzmy w końcu Bogu i zacznijmy pełnić Jego Świętą Wolę.

Przez narodową pokutę i pracę nad tym, aby ustawodawstwo cywilne było zgodne z prawem Bożym, proroctwo z dzienniczka się wypełni. Od naszej postawy i zjednoczenia zależy czy Polska będzie światłem dla innych narodów i tak jak w przeszłości Jezus Chrystus chciał królować nad światem przez Francję, tak teraz wybrał sobie nasz kraj. Mam nadzieję, że odpowiemy na Boże wezwanie i Chrystus będzie królem w każdym tego słowa znaczeniu...

CZYTAJ DALEJ

„Bezcelowa” pielgrzymka. Częstochowianie w grupie błękitno-białej

2020-08-13 21:33

[ TEMATY ]

pielgrzymka warszawska

ks. Marek Olejniczak

Pallotti FM

– To był dzień pełen słońca i modlitwy – podsumowuje krótko ks. Marek Olejniczak, proboszcz parafii św. Melchiora Grodzieckiego w Częstochowie i wieloletni przewodnik grupy błękitno-białej, idącej w Warszawskiej Pielgrzymce Pieszej Akademickich Grup „17” na Jasną Górę.

Dla „błękitno-białych” i nie tylko tegoroczne pielgrzymowanie było wyjątkowe, bo ograniczone tylko do jednego dnia.

Zobacz zdjęcia: „Bezcelowa” pielgrzymka. Częstochowianie w grupie błękitno-białej

9 sierpnia pątnicy rozpoczęli dzień w najlepszy możliwy sposób – od uczestnictwa we Mszy św. w kościele św. Wojciecha Biskupa i Męczennika w Krzętowie. Do pokonania mieli następnie 37 km. Marsz zakończyli w malowniczym Dąbku, 30 km od Częstochowy.

– Dla nas to nie problem, że nie dotrzemy z pielgrzymką na Jasną Górę, bo mieszkamy blisko i w każdej chwili możemy tam pójść, ale dla pątników, którzy przyjechali z Pomorza i musieli wrócić po jednym dniu do domu, to jest przykre – mówi ks. Olejniczak.

Na trasę po raz drugi wyruszyła Katarzyna Sobieraj z Częstochowy. – Jest nam bardzo przykro, że mogliśmy iść tylko przez jeden dzień, szczególnie teraz, kiedy jesteśmy już po apelu i trzeba się rozjechać do domów – przyznaje. Podczas pielgrzymki dziękowała Matce Bożej za otrzymane łaski. – Warto wziąć w niej udział, bo życie to pielgrzymka – kwituje.

Pytam, kto jeszcze z pątników odważy się podzielić świadectwem przeżycia jednodniowej pielgrzymki. Pątnicy jednogłośnie wskazują na Małgorzatę. Czekam chwilę, aż spokojnie przełknie ostatni kęs zasłużonej kanapki. – Małgonia gotowa jest powiedzieć ciekawe rzeczy między jednym kotletem a drugim – dopowiada w swoim stylu ks. Olejniczak.

Do wyruszenia w trasę Małgorzatę mobilizują intencja i ludzie. – Trzeba podziękować Bogu za to, co się otrzymało. Modliłam się o dar rodzicielstwa dla córki i zięcia, a teraz będę babcią – opowiada szczęśliwa. Przyznaje, że podczas «normalnej» pielgrzymki idzie z nadzieją, że spotka tych samych ludzi, u których co roku nocuje, że są zdrowi i że wszystko u nich w porządku. Podkreśla również wielką hojność osób spotykanych na pielgrzymim szlaku. – Czasami przez 3-4 dni możemy iść bez prowiantu, bo ludzie dają nam napoje, ciasta czy owoce, a przecież jeszcze idziemy przez zagłębie jabłkowe – podkreśla.

Na jeden dzień do grupy błękitno-białej przyłączyli się Jerzy i Krzysztof, którzy resztę trasy pokonują tylko we dwóch. Jerzy dołączył do kolegi idącego ze stolicy w Nowym Mieście. – Niesiemy różne intencje. Idziemy, by chwalić Matkę Bożą. Nie boimy się. Mamy wszystko, co potrzeba – mówi Jerzy, który z grupą pielgrzymuje od 16 lat. Jego syn jest księdzem. Jerzy pokazuje więc na smartfonie nagranie, które wysłał mu arcybiskup senior Stanisław Nowak. „Pozdrawiam księdza Tomka. Na pewno się cieszy, że tata idzie wierny swojej pielgrzymce” – mówi pasterz.

Kompan Jerzego, Krzysztof, idzie na Jasną Górę po raz 18. Bez wahania odpowiada, że niej jest mu szkoda tracić urlopu na pielgrzymkę. – Tutaj nawiązuje się kontakt z Bogiem, a to jest jedyny sens życia, nadzieja, prawda i droga. Tym żyjemy. Nie ma alternatywy.

Skoro pielgrzymuje 18. raz, to chyba nie ma go już co zaskoczyć? – Ciągle mnie coś zaskakuje. Miłość Boga jest nieprzewidywalna. Spotykam się z nią w każdej chwili. Dajemy się zaskoczyć – i to jest właśnie piękne! – zaznacza.

Krzysztof nie spotkał się z negatywnymi reakcjami podczas pielgrzymki. Wręcz przeciwnie. Jak mówi, ludzie z życzliwością zatrzymywali się i częstowali wodą. – Pomagali nam wszędzie i w każdej chwili. Nie moglibyśmy sobie nawet wyobrazić tego, co nas spotkało. Mieliśmy też niespotykaną łaskę. Znaleźliśmy bardzo głęboką studnię z zimną wodą, która gasiła pragnienie – opowiada.

– Za nami kolejny dzień. Dobra nowina jest taka, że jesteśmy jeden dzień bliżej królestwa niebieskiego – powiedział podczas wieczornego apelu o. Beniamin Kuczała, augustianin. Niby oczywiste, a jednak. Może warto było spotkać się z pielgrzymami w Dąbku, żeby przynajmniej usłyszeć te słowa?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję