Reklama

Watykan

Czy w najbliższym czasie dojdzie do przełomu w stosunkach watykańsko-chińskich?

W światowych środkach przekazu pojawiło się ostatnio niemal jednocześnie kilka dużych materiałów nt. stosunków Stolicy Apostolskiej z Chińską Republiką Ludową, sugerujących nawet możliwość ich normalizacji w najbliższym czasie. Napisali o tym w dwóch oddzielnych artykułach dwaj kardynałowie z Hongkongu: John Tong Hong i Joseph Zen Ze-kiun. Przy tym jeśli pierwszy dostrzega trochę pozytywnych zmian w stosunkach watykańsko-chińskich w ostatnim czasie, o tyle drugi, znany ze swego krytycznego nastawienia do watykańskiej polityki wschodniej, przestrzega Kurię Rzymską przed nadmiernym pośpiechem w tych działaniach, kosztem samych katolików chińskich.

[ TEMATY ]

Watykan

Chiny

Ireneusz Kajdana/travelki.eu

Najpierw jednak należy odnotować obszerny wywiad z prof. Fenggang Yangiem – chińskim socjologiem religii, autorem licznych książek i opracowań na ten temat – poświęcony obecnej sytuacji religii i polityce władz w Pekinie w tej dziedzinie. Na łamach internetowego magazynu polityczno-społecznego „The Diplomat” z 4 sierpnia zwrócił on uwagę, że oficjalnie komuniści chińscy głoszą pogląd, oparty na ateizmie marksistowsko-leninowskim, iż religie znikną, gdy zaistnieją odpowiednie warunki społeczne. Od lat dziewięćdziesiątych XX wieku partia komunistyczna twierdzi, że religia może wprawdzie odgrywać w społeczeństwie rolę zarówno pozytywną, np. przez działania charytatywne i nauczanie wartości moralnych, jak i negatywną, ale pozostaje ona „opium dla ludzi”.

Partia wymaga od swych członków, aby byli ateistami i temu podporządkowany jest państwowy system oświatowy i medialny, a wszystkie organizacje religijne muszą być kontrolowane przez państwo, aby zapewnić stabilność polityczną i społeczną w państwie – przypomniał stanowisko władz rozmówca magazynu.

Zaznaczył następnie, że w Chinach mogą działać legalnie, za pośrednictwem swych stowarzyszeń „patriotycznych”, wyznawcy 5 religii: buddyzmu, taoizmu, islamu oraz katolicyzmu i protestantyzmu. Kilka dalszych wyznań działa nielegalnie, w podziemiu lub na granicy legalności, nie mając własnych ugrupowań „patriotycznych”, istnieją też liczne religie i wierzenia poza wszelkimi statystykami.

Reklama

Zdaniem profesora większość ludzi wierzących w łonie przeważającej w tym kraju narodowości Han stanowią buddyści i chrześcijanie; ok. 20 proc. dorosłych utożsamia się z buddyzmem, nawet jeśli formalnie nie należą do żadnej wspólnoty. W ostatnich 30-40 latach ogromnie wzrosła liczba chrześcijan, średnio o ponad 10 proc. rocznie. Jeśli wzrost ten utrzyma się na poziomie co najmniej 7 proc. rocznie, to około 2030 roku Chiny staną się największym chrześcijańskim państwem świata – uważa prof. Fenggang Yang. Jednocześnie zaznaczył, że islam ma w tym kraju charakter czysto etniczny, a 10 mniejszości, które go wyznają, liczy ponad 22 mln ludzi.

Rozmówca magazynu zwrócił uwagę, że nacjonalizm chiński rósł równolegle do rozwoju gospodarczego i wzrostu znaczenia politycznego Chin na świecie. Podczas gdy władze partyjno-państwowe popierają patriotyzm zmieszany z nacjonalizmem, religie próbują podkreślać powszechny wymiar swych nauk. W tej sytuacji rząd zaczął kontrolować obecność treści patriotycznych w kazaniach i nauczaniu wspólnot wyznaniowych oraz zmusza je do wywieszania na budynkach świątyń flag państwowych. Jeśli niektórzy chrześcijanie i muzułmanie buntują się przeciw tym nakazom, to taoiści i buddyści są bardziej ulegli.

Władze zaczęły ostatnio lansować nawet konfucjanizm, którego dotychczas nie uważano za religię, ale obecnie nadaje mu się taki wymiar. „Forma radykalnego lub fundamentalistycznego konfucjanizmu ukazuje silne uczucia nacjonalizmu o nastawieniu antyzachodnim i antymodernistycznym” – podkreślił naukowiec.

Reklama

Wymienił następnie trzy główne tendencje w życiu religijnym w swoim kraju: po pierwsze, wielki wzrost chrześcijaństwa, które zaczyna odgrywać znaczącą rolę społeczną, np. przez chrześcijańskich prawników odważnie walczących o prawa obywatelskie i człowieka. Chociaż chrześcijanie starają się być apolityczni, to ich wierzenia i życie wspólnotowe pomagają dowartościować godność ludzką i umacniać zasady demokratyczne. Po drugie, rośnie popularność buddyzmu tybetańskiego wśród Hanów w niektórych miastach, szczególnie wśród biznesmenów i w świecie pracy. Nie odpowiada im ich własny buddyzm, który uważają za konsumpcyjny i skorumpowany, podczas gdy tybetański jest czysty i bardziej przekonujący. I po trzecie, partia komunistyczna wzmogła walkę o oczyszczenie swych szeregów z ludzi wierzących, z drugiej jednak strony wiadomo, że wielu jej członków nadal wierzy w różne istoty nadprzyrodzone i stosuje praktyki duchowe.

Z kolei własne wizje stosunków chińsko-watykańskich przedstawili na portalu włoskiej agencji misyjnej AsiaNews dwaj kardynałowie z Hongkongu. Biskup tego miasta 77-letni obecnie kardynał John Tong Hong zamieścił duży artykuł poświęcony „wspólnocie Kościoła w Chinach z Kościołem powszechnym”. Ogólnie uważa on za cenne dotychczasowe kontakty Stolicy Apostolskiej z władzami w Pekinie, których celem jest – według niego – usunięcie wszelkich nieporozumień oraz umożliwienie narodowi chińskiemu obiektywnego zapoznania się ze znaczeniem i pozytywną wartością Kościoła katolickiego. W ten sposób można będzie usunąć wszelkie ograniczenia narzucone mu w tym kraju. Inaczej mówiąc chodzi o zapewnienie wolności religijnej i podstawowych praw zapisanych w konstytucji chińskiej – podkreślił biskup Hongkongu.

Jednocześnie skrytykował on tych, którzy uważają, iż Watykan, rozmawiając z Pekinem, wyrzeka się krytyki polityki chińskiej łamiącej prawa człowieka, składa na ołtarzu dobrych stosunków Kościół „podziemny” czy rezygnuje z propagowania niektórych wartości podstawowych. Kardynał przypomniał List do wszystkich katolików chińskich, napisany przez Benedykta XVI w 2007 roku, w którym stwierdzał on wyraźnie, że Kościół musi troszczyć się o sprawiedliwość społeczną i podejmować działania na rzecz szerzenia jej, nie ma natomiast zamiaru mieszania się w sprawy należące do kompetencji władz państwowych. Misją Kościoła nie jest zmiana instytucji rządowych i administracyjnych ani mieszanie się w sprawy polityczne, powinien natomiast pomagać rozpoznawać i pobudzać siły duchowe osób zaangażowanych w taką działalność.

Autor zwrócił uwagę na niektóre elementy świadczące o jedności Kościoła lokalnego z Kościołem powszechnym: łączność z biskupem Rzymu i uznawanie jego władzy oraz swobodne mianowanie przezeń biskupów dla danego kraju. „Posługa Następcy Piotra należy do istoty każdego Kościoła lokalnego, co więcej – wspólnota wszystkich Kościołów partykularnych w jednym Kościele «pod władzą Piotra» jest gwarancją jedności wiary wszystkich katolików” – podkreślił kard. Tong. Dodał, że dlatego niezbędne jest, aby dla zachowania jedności Kościoła lokalnego, każdy biskup pozostawał w komunii z biskupami a wszyscy oni w komunii z papieżem. Tych wszystkich warunków nie spełnia jeszcze Kościół w Chinach, ale jeśli powstanie Chińska Konferencja Biskupia, która będzie miała prawo swobodnego przedstawiania swych kandydatów do swobodnego wyboru przez Ojca Świętego, to zostanie spełniony podstawowy warunek uznania jej za kanoniczną. Zdaniem purpurata taka konferencja winna objąć w przyszłości wszystkich chińskich biskupów katolickich – oficjalnych, uznanych przez władze, i „podziemnych”, a więc tych, którym władze odmówiły oficjalnej akceptacji.

Na zakończenie swych obszernych rozważań kard. Tong wyraził nadzieję, że wznowiony ostatnio dialog między Chinami a Stolicą Apostolską przyniesie pozytywne wyniki i doprowadzi do normalizacji stosunków między nimi.

Znacznie mniej optymistyczny jest 84-letni kard. Joseph Zen Ze-kiun, który w bardzo długim artykule wyraził obawy o losy zarówno dialogu chińsko-watykańskiego, jak i Kościoła w Chinach kontynentalnych. Przypomniał autorytarne dążenia władz w Pekinie do kontrolowania m.in. wszelkiej działalności religijnej. Podkreślił, że zgoda na posłuszeństwo Rzymowi ma swoje granice, wynikające z rozeznania na miejscu tego, co naprawdę służy Kościołowi, podczas gdy Watykan może nie uświadamiać sobie wszystkich uwarunkowań. Biskup-senior Hongkongu potwierdził swój stanowczy sprzeciw wobec wstąpienia do kontrolowanego przez komunistów Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich (PSKCh), nawet gdyby miał to być warunek uznania praw Kościoła przez władze.

Ale największy niepokój sędziwego purpurata chińskiego budzi fakt, że „nie wiemy niczego pewnego, jesteśmy całkowicie w ciemnościach [gdy chodzi o ewentualne porozumienie chińsko-watykańskie - KAI], wiemy jedynie, że kontakty te się mnożą, ale nie wiemy nic, o co w nich chodzi”. Zen przypomniał, że kontakty takie istniały już w przeszłości, np. gdy prefektem Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów był kard. Jozef Tomko, a więc do roku 2000, czyli zanim powstała watykańska Komisja ds. Kościoła w Chinach. Uczestniczyło w nich wiele osób, z Watykanu i z Chin. Wszystko to ustało po ustąpieniu kard. Tomki i prowadzone potem rozmowy były już wewnętrzną sprawą Kurii, bez informowania Komisji – przypomniał z goryczą emerytowany biskup Hongkongu. A teraz nie ma nawet komunikatów o jej posiedzeniach – dodał.

Kardynał podkreśla, że jest głosem tych, którzy go nie mają, i nie tylko po to, aby protestować przeciw władzom komunistycznym, ale także dlatego, że chce zadać kilka pytań władzom w Watykanie. Jak postępować w sytuacji, gdy w Chinach wielu niekanonicznych i ekskomunikowanych biskupów odprawia Msze, udziela święceń, ale też biskupi kanoniczni uczestniczą w wyświęcaniu biskupów niekanonicznych i w obradach PSKCh?

Autor skrytykował też obecną watykańską „Ostpolitik”, twierdząc, że nie dała ona wiele Kościołowi, umacniała natomiast politykę ucisku ludzi wierzących przez komunistów i przypomniał, że politykę tę, uprawianą przez Jana XXIII i Pawła VI, zakończył ostatecznie Jan Paweł II, który poza tym pokonał komunizm. W sumie biskup-senior obawia się, że ewentualne porozumienie między Chinami a Stolicą Apostolską przede wszystkim umocni komunistów a bynajmniej nie pomoże Kościołowi.

2016-08-05 18:38

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Chińska wirusolożka: SARS-2 to tylko wierzchołek góry lodowej

2020-05-26 16:17

[ TEMATY ]

Chiny

epidemia

wirus

koronawirus

PAP/EPA/ALEX PLAVEVSKI

Znane ludzkości koronawirusy typu SARS i SARS-2 to tylko niewielka część wirusów, które krążą wśród zwierząt i zagrażają ludzkości - powiedziała wirusolożka Shi Zhengli z Wuhańskiego Instytutu Wirusologii. Dodała, że konieczne są dalsze badania nad wirusami.

Wywiad z Shi nadała w poniedziałek telewizja CGTN, anglojęzyczny kanał chińskiej telewizji państwowej. Za sprawą pandemii Covid-19 Shi - nazwana przez media "chińską batwoman" z racji swoich długoletnich badań nad wirusami u nietoperzy - stała się jednym z najbardziej znanych naukowców w kraju.

Wuhański Instytut Wirusologii był w centrum podejrzeń - wysuwanych m.in. ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa i sekretarza stanu Mike'a Pompeo - że to właśnie laboratorium było źródłem obecnej pandemii. Shi w przeszłości gorliwie zaprzeczała oskarżeniom. W poniedziałkowym wywiadzie broniła zaś idei dalszych badań nad wirusami występującymi u nietoperzy i innych dzikich zwierząt.

"Nowe wirusy, które odkryliśmy są tak naprawdę tylko wierzchołkiem góry lodowej. Jeśli chcemy chronić ludzkość przed nowymi wirusami i wybuchem drugiej epidemii, musimy prowadzić badania i poznawać te wirusy przenoszone przez dzikie zwierzęta, aby wcześnie o nich ostrzegać" - powiedziała badaczka. Dodała, że spędzone przez nią 15 lat badań nad wirusami powiązanymi z SARS pozwoliły na wykształcenie mechanizmów i narzędzi łatwiejszej identyfikacji nieznanych patogenów.

Shi skrytykowała też "polityzację nauki", która jej zdaniem doprowadziła do obcięcia finansowania współpracy międzynarodowej jej instytutu. Nawiązała w ten sposób do decyzji administracji USA z początku maja o nagłym zaprzestaniu finansowania badań amerykańskich naukowców we współpracy z wirusologami z Wuhan.

Jak stwierdziła w wywiadzie, jej zespół w laboratorium Wuhańskiego Instytutu Wirusologii był pierwszym, który zbadał i zidentyfikował nowego koronawirusa 31 grudnia ub.r. Badaczka oceniła też, że jej zespół wykonał dobrą robotę w szybkim sekwencjonowaniu genomu wirusa i potwierdzeniu, że odpowiada on za nieznany wcześniej rodzaj zapalenia płuc. Jak dodała, jej zespół wysłał zsekwencjonowany genom SARS-CoV-2 12 stycznia.

Pekin jest oskarżany o ukrywanie informacji na temat pandemii przed światem. Jak doniósł m.in. hongkoński dziennik "South China Morning Post", powołując się na poufne dokumenty chińskich władz, pierwszych pacjentów zakażonych nowym wirusem zidentyfikowano już w listopadzie. Według dziennika władze miały też zakazać upubliczniania informacji o nowej chorobie, a biurokratyczne procedury spowolnić proces badania próbek wirusa. W maju Chiny przyznały się również do zniszczenia próbek wirusa w początkowej fazie pandemii, ale zaznaczyły, że było to podyktowane względami bezpieczeństwa. (PAP)

osk/ kar/

CZYTAJ DALEJ

Zielone Świątki, tatarak w kątki!

Po Bożym Narodzeniu i Wielkanocy przez długie wieki w sposób najbardziej uroczysty świętowano właśnie Zesłanie Ducha Świętego. Jest to jedno z najstarszych świąt Kościoła wprowadzone już w II w. To Duch Święty napełnił mocą i żywą wiarą Apostołów tak, by na całym świecie mogli głosić prawdy wiary Chrystusowej.
W początkach chrześcijaństwa święto nosiło nazwę pentekoste - pięćdziesiąt dni po Wielkiej Nocy. W Polsce, podobnie jak w innych krajach europejskich, tradycje zielonoświątkowe łączą się jeszcze z elementami obyczajów pogańskich, szczególnie z tymi, które wiązały się ściśle ze świętem rolników i pasterzy. Obfitowały one w pieśni, modlitwy, procesje błagalne wśród pól o dobry urodzaj. W narożnikach pól zatykano gałązki zieleni, by chronić od gradobicia.
Różne regiony Polski dopracowały się nieco odmiennego obyczaju zielonoświątkowego, ale wszystkie łączyła radość z tej najpiękniejszej pory roku. Domy i obejścia musiały być udekorowane kaskadami zieloności, wśród której pierwsze miejsce zajmowały brzezina, jodła, klon i tatarak. Gałęzie zatykano za obrazy i belki, układano je na sprzętach i pułapach, a podłogę wysypywano rześko pachnącym tatarakiem.
„Musiało być wszędzie zielono: w oknach, ścianach, płotach - musiało się mienić świeżym liściem (...). W okolicach Pińczowa na ten dzień mieszkańcy wsi rozrzucają tatarak po podłodze w izbach i przed sieniami, a ponadto majętniejsi włościanie pieką na te święta placek z twarogiem, powszechnie tu nazywany kołaczem” (W. Siarkowski, Materyjały do etnografii ludu polskiego z okolic Pińczowa, reprint Kielce 2000, s. 25).
Zieleń była od czasów pogańskich łączona z tymi dniami. Zielone wieńce zdobiły głowy dziewcząt, a wieńce z liści brzozy, dębu i klonu zakładano nawet na szyje koni i rogi bydła, zaś wianuszki z polnych kwiatów opasywały szyje gęsi i kaczek. Wybór liści nie był przypadkowy; delikatna brzoza miała wzbudzać miłość i sympatię, dąb zapewniał przyjaźń i długie życie, a klon - zdrowie. Wierzono, że cechy te przechodzą z liści na zwierzęta.
Zielonym Świętom towarzyszyły zabawy ludowe, m.in. gonitwy czy wdrapywanie się na wysoki słup zwany majem (np. w okolicach Bliżyna), chodzenie po domach z „gaikiem” i zbieranie datków. Nie brakowało wówczas zabaw o charakterze matrymonialnym. Zdaniem przede wszystkim Oskara Kolberga, jak i innych etnografów, zwyczaje tego święta trzeba łączyć z tradycją sobótkową. W naszym regionie była ona szczególnie związana z Łysicą i okolicami Świętego Krzyża, gdzie świętowano według wręcz pradawnego schematu pogańskiego, a ponadto łączono to z organizacją w tych dniach jarmarku.
Jeszcze w średniowieczu Kościół zwalczał te zabawy jako uporczywe pozostałości pogańskie, pozwalając tylko na „majenie obejść zielenią, jako otwieranie zielonych bram dla Ducha Świętego, aby zechciał nawiedzić domy dla oświecenia serc i umysłów mieszkańców” (H. Szymanderska, Polskie tradycje świąteczne, Świat Książki, Warszawa 2003, s. 258). W 1468 r. król Kazimierz Jagiellończyk zakazał urządzania w tych dniach zgromadzeń na Łysej Górze. Z powodu „niezliczonych, gorszących wypadków” Kościół zabraniał także surowo obrzędów na Łyśćcu, ale zebrania przeniosły się wówczas na Górę Witosławską - prawdopodobnie dawne pogańskie miejsce kultowe w Paśmie Jeleniowskim.
Zwyczaj ogni sobótkowych w drugi dzień Zielonych Świąt do niedawna bywał praktykowany w niektórych rejonach. Tak oto Władysław Anczyc pisał przed laty o sobótkach:
„Rzecz szczególna, że gdy w innych stronach Polski obrzęd ten od wieków odbywa się w wigilię św. Jana, w Krakowskiem palą sobótki w dzień Zielonych Świątek. Wieczorem od Ojcowa do Lanckorony, od Wzgórz Chełmskich aż po mogiłę Wandy, cały widnokrąg goreje tysiącami ognisk po wzgórkach, jak nieprzejrzane obozowisko wśród nocy. Przy każdym ognisku mnóstwo włościan otacza kręgiem palący się stos gałęzi i słomy, wciąż podsycany. W pośrodku bucha ciemnym płomieniem beczka smolna umyślnie na ten cel u smolarzy zakupiona. Dookoła stosu biegają chłopcy, często skaczący przez ogień, jakby przez kąpiel dla oczyszczenia grzechów...”.
Od 1931 r. Zielone Świątki stały się świętem ruchu ludowego, kiedy to stare tradycje zaczęto łączyć z wystąpieniami i wiecami ludowymi. W polskim kalendarzu Zielone Święta trwały dwa dni aż do r. 1957, kiedy to drugi dzień przestał być dniem wolnym

Charakterystyczną rośliną Zielonych Świątek jest balsamiczny tatarak, powszechnie używany od XVI w., gdyż wcześniej ta pospolita roślina, zarastająca bujnie brzegi stawów i strumieni, nie była znana.
Tatarak przywędrował z Azji. Przywieźli go do Pragi z Konstantynopola posłowie cesarscy przy tureckim dworze, skąd rozpowszechnił się po całej Europie Środkowej. Równie dobrze mógł przybyć do Polski z najazdami tatarskimi. Jednakże już w starożytności stosowany był do okadzania sprzętów i pomieszczeń. Dotąd Indianie Ameryki Północnej, gdy są zmęczeni, stosują proszek lub wywar z tataraku. Ludowe nazwy tej rośliny to: tatarczuk, tatarskie ziele, ajer, bluszcz, kalmus, łobzie, szuwar. Liście tataraku były używane jako podkładka do wypieku chleba, a jego kłącza - do pielęgnacji włosów. Bywa on także stosowany do wyrobu suchej konfitury z tataraku i kalmusówki bądź wykwintnych likierów, a także dodawany do mięs. Niestety, tego rodzaju tatarakowe tajniki kulinarne, pozostają raczej tajemnicą naszych prababek.

CZYTAJ DALEJ

Maj z Maryją #31

2020-05-31 07:05

aspekty.niedziela.pl

Litania do Matki Bożej Rokitniańskiej

Kyrie elejson.

Chryste elejson, Kyrie elejson.

Chryste, usłysz nas.

Chryste, wysłuchaj nas.

Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami.

Synu, Odkupicielu świata, Boże

Duchu Święty, Boże

Święta Trójco, jedyny Boże

Święta Maryjo, módl się za nami

Święta Boża Rodzicielko Matko Chrystusowa

Matko Cierpliwie Słuchająca

Matko do Boga wiodąca

Matko do opamiętania wzywająca

Matko przed karą chroniąca

Matko nad dziećmi płacząca

Matko świętej wytrwałości

Matko pięknej miłości

Matko czuwająca

Matko ludzi ciężkiej pracy

Matko ludzkiej solidarności

Matko prześladowanych za wiarę

Matko poszukujących drogi życia

Matko sierot i rozbitych rodzin

Matko zagubionych

Matko o trzeźwość zatroskana

Nadziejo i umocnienie Matek

Patronko diecezji zielonogórsko-gorzowskiej

Chwało Wzgórza Rokitniańskiego

Ratunku dla biologicznie zagrożonej ziemi naszej

Ostojo wiary polskiego ludu

Wzorze poświęcenia dla rodziny

Wytrwanie sprawiedliwych i pragnących pokoju

Rozdawczyni darów niebieskich

Uśmiechu Boga samego

Wzorze świętości i pobożności

Pielgrzymie heroicznej wiary

Gwiazdo przewodnia do domu Ojca

Dziewico posłuszna Słowu Bożemu

Oblubienico Ducha Świętego

Mistrzyni życia duchowego

Wychowawczyni powołań kapłańskich

Natchniona przewodniczko młodych

Opiekunko samotnych

Pociecho płaczących

Nauczycielko mądrości i roztropności

Najczystszy obrazie Kościoła

Pani łaskawa

Pani nasza

Przewodniczko pielgrzymów

Pośredniczko łask wszelkich

Służebnico miłosierdzia Bożego

Królowo Orła Białego

Królowo pokoju

Królowo Aniołów

Królowo Wszystkich Świętych

Królowo Wniebowzięta

Królowo nieba i ziemi

Królowo Polski

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

Módl się za nami Święta Boża Rodzicielko.

Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Módlmy się.

Niepokalana Dziewico, Maryjo, Pani Rokitniańska, która z całą otwartością serca przyjęłaś Słowo Odwieczne, przypominaj i nam Twoje wezwanie: „uczyńcie wszystko, co mój Syn wam powie”. Prowadź nas do Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie, a z Nim do każdego człowieka, zwłaszcza cierpiącego. Przez Chrystusa, Pana naszego.

W: Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję