Reklama

Wielkie zainteresowanie na świecie książką-wywiadem z Benedyktem XVI

2016-08-19 19:53

ts / Monachium / KAI

Mazur/episkopat.pl

Na całym świecie z napięciem oczekiwana jest nowa książka-wywiad niemieckiego dziennikarza Petera Seewalda z papieżem seniorem Benedyktem XVI. Książka zatytułowana „Benedykt XVI – ostatnie rozmowy” ukaże się we wrześniu jednocześnie w kilku językach. Jej wydanie niemieckie (w wydawnictwie Droemer) zaprezentują 12 września w Monachium Seewald i prefekt Domu Papieskiego, abp Georg Gänswein.

W swoim obecnym miejscu zamieszkania – byłym klasztorze w Ogrodach Watykańskich – żyjący „w świecie, ale z dala” papież senior, szczerze rozmawia z Seewaldem o różnych, niekiedy kontrowersyjnych sprawach. Wśród nich portal „Aleteia” wymienia np. aferę Vatileaks - przecieków poufnych informacji z apartamentu papieskiego, korupcję i skandale w Watykanie, istnienie „lobby homoseksualnego” w Watykanie i jego rozbicie, posądzenie Benedykta XVI/Josepha Ratzingera o wychowanie nacjonalistyczne oraz problemy związane z molestowaniem seksualnym dokonywanym przez duchownych Kościoła katolickiego.

Benedykt XVI ciepło i serdecznie wypowiada się o swoim następcy papieżu Franciszku. Przyznaje też, że podczas konklawe w 2013 roku „miał w głowie kilka nazwisk”, ale nie było wśród nich Jorge Bergoglio.

Jednocześnie „papa emeritus” dokonuje też pewnej samokrytyki odnosząc się do kontrowersyjnej oceny jego pontyfikatu. Przyznał, że musiał zrozumieć, iż ogromne zadanie reformy papiestwa, a zwłaszcza Watykanu, dalece przerasta jego siły.

Reklama

Ale „Benedykt XVI – ostatnie rozmowy”, to także autobiografia, informuje „Aleteia”. Joseph Ratzinger rozpoczyna swoją opowieść od dzieciństwa w Niemczech pod panowaniem Hitlera i wspomina, że pod presją musiał wstąpić w szeregi Hitlerjugend. Mówi też o odkryciu powołania kapłańskiego i o uwięzieniu w obozie amerykańskim koło Ulm pod koniec II wojny światowej.

Papież senior wraca do swych osiągnięć i rozczarowań w karierze uniwersyteckiej, o swych publikacjach, które uczyniły z niego „znawcę” Vaticanum II. Wspomina też czas, gdy był arcybiskupem Monachium.

Benedykt XVI mówi też o silnej więzi, jaka łączyła go z Janem Pawłem II, którego często prosił o zwolnienie z obowiązków, ale Papież Polak zawsze odmawiał, gdyż chciał go mieć przy sobie do końca. W książce znalazły się również rozważania na temat śmierci oraz wyznanie, że czuje się on słaby w jej obliczu i jak się do niej przygotowuje.

Podobnie jak wcześniejsze książki Seewalda (dwie w latach 1996 i 2000, gdy był on kardynałem oraz w 2010 r., już po wyborze na papieża), również i ta stanowi zapis wielogodzinnych rozmów niemieckiego dziennikarza z Benedyktem XVI/Josephem Ratzingerem. Według „Aletei”, obszerną informację o książce oraz jej fragmenty zamieści włoski dziennik „Corriere della Sera”. Włoska edycja książki zatytułowana „„Benedetto XVI. Ultime conversazioni” (Benedykt XVI. Ostatnie rozmowy), ukaże się również w połowie września nakładem wydawnictwa Garzanti w Mediolanie.

Papież senior obchodził w kwietniu br. 89. urodziny, a w czerwcu –65. rocznicę święceń kapłańskich. Po raz ostatni wypowiedział się publicznie 28 czerwca, dziękując za zorganizowanie uroczystości na jego cześć w watykańskiej Sala Clementina. W uroczystości uczestniczył także jego następca papież Franciszek.

Tagi:
Benedykt XVI książka

Reklama

Papież do laureatów Nagrody Ratzingera: Benedykt XVI wzorem poszukiwania prawdy

2019-11-09 18:15

Krzysztof Bronk/vaticannews.va / Watykan (KAI)

Benedykt XVI jest wzorem kompleksowego poszukiwania prawdy przy jednoczesnym zaangażowaniu wiary, rozumu, intelektu i życia duchowego – mówił Franciszek podczas uroczystości wręczenia tegorocznych Nagród Ratzingera. Ojciec Święty zapewnił o swym uznaniu dla papieża seniora. „Jesteśmy mu wdzięczni za jego nauczanie i wzór służby Kościołowi, wyrażającemu się w refleksji, pracy naukowej, słuchaniu, dialogu i modlitwie” – mówił Franciszek.

Grzegorz Gałązka

Przypomniał, że Benedyktowi XVI zależy na tym, by nasza wiara pozostała żywa i świadoma pomimo mijającego czasu i zmieniającej się sytuacji, a ludzie wierzący potrafili wyrażać się o swej wierze w języku zrozumiałym dla żyjących dziś ludzi i prowadzić z nimi dialog, by wspólnie szukać dróg prowadzących na spotkanie Boga w naszych czasach.

Mówiąc o tegorocznych laureatach Nagrody Ratzingera Franciszek zatrzymał się najpierw na dorobku 88-letniego kanadyjskiego filozofa Charlesa Taylora. Zauważył, że jego refleksja nad sekularyzacją pozwala nam zrozumieć kulturę współczesnego świata, ale także głosić wiarę ludziom naszych czasów.

„Papież Benedykt wielokrotnie powtarzał, że priorytetem jego pontyfikatu było ponowne głoszenie Boga, Boga Jezusa Chrystusa, w czasach, kiedy, jak się wydaje, zaprzestano Go głosić w wielu sektorach ludzkości. Niewielu uczonych zajęło się problemem sekularyzacji tak obszernie, co prof. Taylor – mówił Franciszek. – Jesteśmy mu wdzięczni za to jak głęboko potraktował ten problem, uważnie analizując rozwój kultury zachodniej, ruch ludzkiego ducha na przestrzeni czasu, rozpoznając charakterystyczne rysy współczesności w całej jej złożoności, jej blaski i cienie. W ten sposób, nie popadając w redukcjonizm, pozwala nam odkrywać przyczyny zmian, jakie zaszły w praktykach religijnych. Pomaga nam też w poszukiwaniu nowych sposobów przeżywania i wyrażania wymiarów transcendentalnych ludzkiej duszy, wymiarów duchowych, w których Duch Święty nadal działa, nawet jeśli na pierwszy rzut oka nie zdajemy sobie z tego sprawy”.

Drugim laureatem Nagrody Ratzingera jest afrykański jezuita i teolog ks. Paul Béré. Mówiąc o jego dokonaniach, Franciszek wyraził uznanie dla inkulturacji chrześcijaństwa w Afryce. Przypomniał, że w starożytności kontynent ten wydał ważnych ludzi Kościoła, takich jak Tertulian, Cyprian czy Augustyn. Potem jednak inkulturacja została przyhamowana na skutek szerzenia się islamu oraz kolonizacji. Trwało to aż do połowy ubiegłego wieku.

„Dlatego współczesna teologia afrykańska jest jeszcze młoda, ale wydaje się dynamiczna i pełna obietnic – mówił papież. – Ks. Béré jest tego przykładem, pracując nad interpretacją tekstów Starego Testamentu w kontekście kultury «ustnej» i korzystając z owoców kultur afrykańskich. Ponadto w kontekście afrykańskim zabiega on o poznanie, zrozumienie i recepcję synodów, w których sam uczestniczył”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Aborcyjny prezent na Święto Niepodległości

2019-11-10 21:31

Artur Stelmasiak /Niedziela

Kiedy 11 listopada 2019 obchodzimy Święto Niepodległości, nie wszyscy Polacy będą mieli powód do radości. Dokładnie tego dnia traci ważność skarga ws. aborcji do Trybunału Konstytucyjnego. Oznacza to, że w prezencie dla Najjaśniejszej Rzeczypospolitej z okazji 101. rocznicy odzyskania Niepodległości dokładnie 11 listopada umiera kolejna próba ochrony życia. Mimo wielu zapowiedzi i rozbudzanych nadziei będzie tak jak jest, czyli życie straci około trzech maleńkich Polaków dziennie. Kto jest temu winny?

Artur Stelmasiak

Bezpośrednią odpowiedzialność za taki stan rzeczy ponosi prezes Trybunału Julia Przyłębska, a pośrednią jej polityczni mocodawcy. Wszyscy bowiem nie mają złudzeń, że aborcyjne prawo w Polsce jest niekonstytucyjne, bo dyskryminuje osoby podejrzane o niepełnosprawność. Niestety pani prezes przez ponad 2 lata skutecznie obroniła niekonstytucyjne prawo zezwalające na zabijanie najmniejszych i najbardziej bezbronnych Polaków.

Sprawa aborcji ma jednak dłuższą historię polityczną i bardzo dużą odpowiedzialność ponoszą liderzy partii rządzącej. Pani prezes Przyłębska blokowała rozpatrzenie sprawy aborcji eugenicznej w Trybunale, a partia rządząca równolegle blokowała ustawę obywatelską w Sejmie.

Gdy Prawo i Sprawiedliwość przez osiem lat było w opozycji popierało wszystkie projekty ochrony życia. Kiedy w 2013 roku do sejmu trafił identyczny projekt jak Zatrzymaj Aborcję posłowie Prawa i Sprawiedliwości poparli go jednogłośnie. To wtedy posłowie w sejmie na czele z Jarosławem Kaczyńskim witali Kaję Godek owacją na stojąco.

PiS w swoim programie wyborczym z 2014 r. miał jasno wpisaną ochronę życia. Po przejęciu władzy w 2015 roku liderzy PiS obiecywali, że poprą Stop Aborcji, który chroniłby życie wszystkich dzieci poczętych. Niestety prorządowe media, ani media publiczne nie informowały o projekcie, co doprowadziło do manipulacji i histerii na ulicach.

Po czarnych protestach w 2016 roku liderzy PiS na czele z prezesem Jarosławem Kaczyńskim obiecali zakaz aborcji eugenicznej. Środowiska pro-life oraz Konferencja Episkopatu Polski pomogli partii rządzącej wywiązać się z tej obietnicy i przy pełnym poparciu Kościoła przyniesiono do sejmu prawie milion podpisów ws. aborcji eugenicznej. To jest historyczny rekord w tego typu akcjach. Podczas pierwszego czytania w sejmie projekt uzyskał rekordową liczbę popierających go posłów. Większość za życiem była tak miażdżąca, że ocierała się prawie o większość konstytucyjną.

Po pierwszym czytaniu projekt Zatrzymaj Aborcję trafił do Komisji Rodziny i Polityki Społecznej, a w miedzy czasie uzyskał także pozytywną opinię sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka. Na tym dobre wieści z sejmu się skończyły, bo ówczesna szefowa komisji Rodziny poseł Bożena Borys-Szopa przez wiele tygodni skutecznie blokowała rozpatrywanie projektu. Nawet, gdy dochodziło do głosowania na komisji to większość polityków PiS głosowało w koalicji z posłami PO i Nowoczesnej skutecznie torpedując dalsze prace nad ochroną życia. W lipcu 2018 roku powołano specjalną podkomisję, do której weszli starannie wyselekcjonowani posłowie PiS. Okazało się, że to najgorsza podkomisja chyba w historii sejmu, bo nie zebrała się ani razu. Osobiście za obronę aborcji eugenicznej odpowiedzialni są posłowie PiS: Grzegorz Matusiak (przewodniczący), Anita Czerwińska, Ewa Kozanecka, Urszula Rusecka, Teresa Wargocka. Na szczęście projekty obywatelskie takie jak Zatrzymaj Aborcję przechodzą na następną kadencję sejmu i nic nie szkodzi, by politycy wreszcie się zajęli sie tym wielkim apelem pro-life prawie miliona Polaków.

Kilka tygodni przed złożeniem projektu Zatrzymaj Aborcję 107. posłów głównie z PiS złożyło wniosek do Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji eugenicznej. Ta droga wydawała się łagodniejsza, bo mniej polityczna i omijająca sejmowe waśnie oraz społeczne emocje. Trybunał Konstytucyjny już kiedyś stanął na wysokości, gdy lewica w 1996 roku wprowadziła aborcje ze względów społecznych. Prezes TK prof. Andrzej Zoll uporał się wówczas z aborcją w pięć miesięcy. Przeszedł do historii jako wybitny prawnik i mąż stanu ws. konstytucyjnej ochrony życia. Natomiast Julia Przyłębska zapisze się w historii, jako prezes TK, która przez ponad 2 lata blokuje sędziów przed orzekaniem i jest skuteczną obrończynią niekonstytucyjnego prawa do zabijania nienarodzonych dzieci.

Kilka dni temu ogrodzenie Trybunału Konstytucyjnego zostało udekorowane wstążeczkami. Niestety nie były to wstążki biało-czerwone, ale tylko czerwone, bo symbolizowały ofiary aborcji. Kokardek było ponad sto, a powinno być ok. 2100, bo tyle dzieci zostało "legalnie" zabitych w polskich szpitalach od 27 października 2016 roku, gdy wniosek posłów został złożony w Trybunale Konstytucyjnym. Wniosek do TK ws. aborcji eugenicznej traci ważność dokładnie 11 listopada 2019 roku z okazji 101. rocznicy odzyskania niepodległości. To bardzo "brzydki prezent" dla Polaków i trochę smutne jest tegoroczne święto.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jubileusz na Manhattanie

2019-11-13 20:31

ks. Adrian Put

W parafii pw. Pierwszych Męczenników Polskich w Gorzowie dziękowano Bogu za 30 lat istnienia parafii. Jubileuszowej Eucharystii przewodniczył bp Tadeusz Lityński, który jednocześnie wizytował dekanat Gorzów-Katedra.

Ks. Adrian Put
Jubileuszowej Eucharystii przewodniczył bp Tadeusz Lityński, który jednocześnie wizytował dekanat Gorzów-Katedra.

Parafia pw. Pierwszych Męczenników Polskich powstała w 1989 roku. Utworzył ją bp Józef Michalik. Początkowo ośrodek duszpasterski powstał w szczerym polu. Dziś jest to największe osiedle Gorzowa i jednocześnie największa parafia w diecezji zielonogórskio-gorzowskiej. Pierwszym proboszczem i budowniczym kościoła oraz całego kompleksu duszpasterskiego był ks. prał. Władysław Pawlik. Po nim parafią kierował ks. Jan Mikołajewicz, a dziś przewodzi jej ks. Bogusław Kaczmarek.

Zobacz zdjęcia: Jubileusz parafii pw. Pierwszych Męczenników Polski w Gorzowie.

Jubileuszowa Msza święta zgromadziła wielu dawnych wikariuszy, którzy przez lata pracowali na gorzowskim Manhattanie.

W homilii bp Tadeusz przypomniał znaczenie męczeńskiej śmierci dla współcześnie żyjących na terenie naszej diecezji. Biskup podkreślił ogrom pracy, którą wykonali kapłani pracujący w tej części Gorzowa. - Męczennicy przypominają nam, że Bóg nie jest daleki, ale chce być blisko każdego i każdej z nas. Gdy dziś wspominany w liturgii Pierwszych Męczenników Polskich to chcemy pamiętać że to oni przynieśli na naszą ziemię Chrystusa. Bóg stał się dla nas bliski także dzięki ich życiu, posłudze i męczeńskiej śmierci. - podkreślił bp Lityński.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem