Reklama

Premier Szydło podpisała rozporządzenie ws. minimalnego wynagrodzenia

2016-09-13 11:32

Beata Szydło/red

Artur Stelmasiak

Premier Beata Szydło poinformowała na swoim profilu na Twitterze, że podpisała rozporządzenie Rady Ministrów ws. wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę w 2017 roku.

Od początku przyszłego roku płaca minimalna wyniesie 2 tys. zł.

Rozporządzenie o minimalnym wynagrodzeniu podpisane. Od 1 stycznia 2017 roku minimalna płaca to 2000 zł

Reklama

— napisała szefowa rządu.

Premier Szydło zamieściła również fotografię dokumentu.


Tagi:
polityka premier

Sejm głosował ws. wotum nieufności wobec Zbigniewa Ziobry

2019-09-11 21:28

wpolityce.pl

Sejm odrzucił wniosek PO-KO o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Głosowanie poprzedziła burzliwa dyskusja!

Ministerstwo Sprawiedliwości
Zbigniew Ziobro

Głosowało 421 posłów. Za przyjęciem wniosku było 174, przeciw - 240; od głosu wstrzymało się 7.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Lech Dokowicz podczas spotkania „Polska pod Krzyżem”: Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!

2019-09-14 14:43

ks. an / Włocławek (KAI)

"Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – zaapelował dziś Lech Dokowicz, jeden z organizatorów odbywającego się we Włocławku spotkania ewangelizacyjnego „Polska pod Krzyżem”. Wygłosił on konferencję pt. „Odrzucenie Krzyża i walka duchowa w współczesnym świecie”.

Archiwum Lecha Dokowicza
Żyjemy w czasach, w których większość ludzi rodzi się dla piekła, a nie dla nieba – mówi Lech Dokowicz

Dokowicz przytoczył świadectwo swojego życia wspominając, że przez 20 lat pędził los emigranta. „Przebywałem w Stanach Zjednoczonych w środowisku filmowców. Poddany byłem inicjacji satanistycznej, zły duch dawał mi obietnice, co mogę zyskać, jeśli opowiem się za nim. Ale moja matka modliła się 17 lat o moje nawrócenie i w jeden dzień przeżyłem nawrócenie, przyjęła mnie wspólnota Kościoła katolickiego, poczułem moc modlitwy, bo modlili się za mnie nieznani ludzie” – rozpoczął swoją konferencję Dokowicz.

Wskazywał, że nie ma ważniejszego pytania niż to, gdzie trafimy po śmierci: do życia wiecznego czy do wiecznego potępienia. Opowiadając o pracy nad poszczególnymi filmami, mówił o wezwaniu, jakie Bóg stawia wobec człowieka. „Nakręciłem pierwszy film o prześladowaniu chrześcijan w krajach muzułmańskich. Jaką łaską jest, że każdego dnia możemy pójść do kościoła, każdego dnia możemy poprosić kapłana o spowiedź, każdego dnia karmić się Ciałem Pańskim. Wielu z nas tego nie docenia, bo ta ziemia utkana jest krzyżami, kapliczkami, świątyniami” – mówił współorganizator wydarzenia.

Lech Dokowicz nawiązał też do kryzysu, jaki przeżywa Kościół w związku z czynami pedofilskimi, jakich dopuścili się niektórzy duchowni. „Trzeba to wypalić, ale trzeba też zrozumieć, ze zły duch chce oddzielić ludzi od kapłanów, to jest wojna przeciw kapłanom, bo jak ludzie odwrócą się od kapłanów, to nie ma sakramentów. Dlatego musimy otoczyć modlitwą kapłanów, stanąć przy nich. To jest zadanie dla nas świeckich” – apelował Dokowicz.

Organizator "Polski pod Krzyżem" mówił też o ochronie życia. „Pojechaliśmy do Holandii i chcieliśmy rozmawiać z lekarzami, którzy zabijają ludzi starszych. Naszym celem był tzw. ojciec chrzestny eutanazji. Pracował na oddziale noworodków, jak rodziło się chore dziecko, sam podejmował decyzję o jego życiu lub śmierci. Okazało się, że w domu tego człowieka odbywały się satanistyczne rytuały, cały dom pełen był satanistycznych obrazów. On do końca nie zrozumiał, kim jesteśmy, wypowiedział zdania, dzięki którym wielu zrozumiało czym jest eutanazja. To jest ciemność, to jest coś, co sprawia, że w momencie odchodzenia ze świata, gdy człowiek mógłby odjąć decyzję o powrocie do Boga, nie daje się na to szansy” – wyjaśniał prelegent.

Jako receptę na walkę ze złem Dokowicz podał modlitwę. „Dlaczego się nie modlisz, dlaczego modlitwa nie jest na pierwszym miejscu?” - pytał prelegent wskazując, że obrońcy życia w Ameryce całą dobę modlą się. "Po 10 latach pracy przed klinikami w USA, w stanie Nowy Jork zamknięto połowę klinik aborcyjnych i uratowano życie wieczne wielu osób - wskazywał.

„Co mówi nam Pan Bóg? Nasze działania muszą wypływać z doświadczenia modlitwy, z kolan, musimy pełnić Jego wolę, a nie realizować swoją” – mówił Dokowicz. „Wielu myśli o grzechach przeciwko życiu. Zabijanie nienarodzonych jest w oczach Boga tak potworne, że woła o pomstę do nieba, a to znaczy, że nie będzie pokoju w żadnym narodzie, dopóki będą trwały takie czyny. Jeśli znajdą się ludzie, którzy zniosą te przepisy o aborcji, Bóg pobłogosławi tak, że będziemy płakać ze szczęścia. Ustanawiający prawa aborcyjne mają krew na rękach i stoją nad przepaścią piekła” – podkreślił prelegent.

„Po 1989 r. wielu Polaków porzuciło życie duchowe, przestali modlić się z dziećmi przy ich łóżeczkach, wybrali materializm. Jeżeli dzieci nie są tak wychowywane, nie ma przekazu wiary w domach, żeby ochronić ich przed pokusami, to dzieje się to, co widzimy. Ludzie zaczęli traktować grzech jako zabawę, przyjemność, nic groźnego. Potrzeba więc nawrócenia. Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – apelował Dokowicz. Zachęcał do zawierzenia się Maryi i stanięcia pod krzyżem. „Będziemy patrzeć w stronę krzyża Pana przez pryzmat życia, by zanieść to, co trudne, ale też i prosić, żeby móc zmartwychwstać”.

Organizator spotkania podziękował Panu Bogu za to, że po „wielkiej pokucie” i „różańcu do granic”, pomimo trudności doszło do spotkania we Włocławku. Za decyzję wsparcia i organizacji wydarzenia podziękował też biskupowi włocławskiemu Wiesławowi Meringowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Miłość w prawdzie

2019-09-17 05:11

Ewa i Tomasz Kamińscy

Ewa Kamińska

Było chłodno i padał deszcz, kiedy 3 listopada 1990 r. dotarła do Ostrówek na Wołyniu pierwsza polska pielgrzymka, by uczcić 1050 Polaków zamordowanych tam i w Woli Ostrowieckiej przez ukraińskich nacjonalistów 30 sierpnia 1943 r. Wzięło w niej udział 50 osób. Kilka ostatnich kilometrów pokonano pieszo, idąc polną drogą wzdłuż pól, na których nie zachowały się żadne ślady zabudowań. Pielgrzymi nieśli na ramionach brzozowy krzyż. Na czele szedł w sutannie ks. Marian Chmielowski. Byli to w większości ocaleni z zagłady oraz członkowie rodzin pomordowanych. Wtedy też nawiązano pierwsze kontakty z miejscową ludnością. Jak mówi Leon Popek z IPN w Lublinie, wtedy najmłodszy uczestnik pielgrzymki, długie rozmowy Polaków i Ukraińców, szczere aż do bólu, były początkiem budowania dobrych, przyjacielskich stosunków z sąsiadami po obu stronach Bugu. – Potem było wzajemne odwiedzanie, goszczenie, wspominanie. Cały czas była życzliwość i pomoc, bez której niczego nie można byłoby zrobić – wspomina.

Polski cmentarz

Przez lata wolontariusze z Polski z pomocą mieszkańców uporządkowali cmentarz parafialny. Podczas wiosennych i letnich obozów udało się odnaleźć i godnie pochować 673 osoby. Od 2003 r. cmentarz jest systematycznie sprzątany. Odnowione zostały nagrobki i postawione nowe, także rzeźby i pomniki. Figura Matki Bożej na cmentarzu nazywana jest Maryją pojednania polsko-ukraińskiego. Władze ukraińskie wykonały nowe ogrodzenie, zbudowały drogę. Jest pomnik upamiętniający ofiary. W miejscach zbrodni postawiono metalowe krzyże. Prace porządkowe konieczne są co roku, inaczej wszystko by zarosło. Wolontariusze poświęcają na to swój czas i pieniądze. Teraz w większości są to ludzie, którzy wcale nie mają korzeni wołyńskich. Czynią to z potrzeby serca. Na cmentarz przyjeżdżają też rodziny ukraińskie. Mówią, że słyszeli o pięknym polskim cmentarzu. Modlą się, zadają pytania. Zapraszają na poczęstunek, który sami przywożą. Jest coraz więcej pielgrzymek z Polski. Wiele osób przyjeżdża na krótko, ale też pomaga.

Jubileuszowa pielgrzymka

W tym roku, 31 sierpnia, odbyła się XXX pielgrzymka do Ostrówek. Jej głównym organizatorem był, jak zawsze, dr Leon Popek z lubelskiego IPN. Przybyło kilkaset osób – w tym księża z Polski, przedstawiciele władz polskich i ukraińskich, członkowie stowarzyszeń i organizacji. Było też czterech chłopców w wieku od 7 do 13 lat razem ze swoimi ojcami. Przyjechała również grupa motocyklistów z Krasnegostawu i Chełma Niedźwiedzie Wschodu z biało-czerwonymi chorągiewkami na motorach. Nie zabrakło serdecznie witanej Ołeksandry Wasiejko, zwanej Babcią Szurą, której cała rodzina była zaangażowana w ratowanie Polaków na Wołyniu w 1943 r. Babcia od lat pomaga Polakom i dba o miejsca pochówku naszych rodaków zamordowanych podczas rzezi wołyńskiej. W tym roku, 19 czerwca, za swoje zaangażowanie znalazła się w gronie odznaczonych po raz pierwszy przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę Medalem Virtus et Fraternitas, polskim odpowiednikiem medalu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

Wśród pielgrzymów byli potomkowie rodziny Szwedów z Ostrówek, rodzeństwo Elżbieta i Wiesław, którzy wraz z innymi członkami rodziny od ponad 20 lat przybywają, by pomodlić się przy grobie dziadków: Wincentyny i Michała. W 1943 r. siostra ich ojca, szesnastoletnia wówczas Jadwiga, wzięła za ręce swoje dwie młodsze siostry i pieszo doszła do terenów obecnej Polski. Po drodze mijała pomordowanych. Wśród nich znalazła żywe niemowlę, które wzięła na ręce i zabrała ze sobą. Szczęśliwie dotarli do bliskich za Bugiem. Z ich rodziny uratowało się również dwoje dzieci w wieku pięciu i sześciu lat. Wiedziały tylko, że mają iść w stronę Bugu i tak zrobiły.

Eucharystia

Najważniejszym punktem pielgrzymki była Msza św. na cmentarzu w Ostrówkach celebrowana przez sześciu kapłanów pod przewodnictwem bp. Witalija Skomarowskiego, ordynariusza łuckiego. Intencja Eucharystii objęła zmarłych, pomordowanych oraz tych, którzy przez 29 lat pielgrzymowali, a których już ich zabrakło. Ks. Marcin Jankiewicz w homilii odniósł się do hasła pielgrzymki: „Miłość w prawdzie”. – Mimo wysiłków wielu ludzi, ciągle mamy nie zaleczone rany polsko-ukraińskie. Może więc trzeba pielgrzymować tutaj na to święte miejsce, żeby się wypełniło słowo Boga, który naucza: „Abyście się wzajemnie miłowali” – powiedział. Podkreślił znaczenie niedawnego stanowiska przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski i Zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego na temat woli dalszego dialogu i pragnienia głębszego pojednania. Zacytowano w nim słowa kardynała Lubomyra Huzara, który w 2001 r. podczas wizyty Jana Pawła II na Ukrainę przywołał zło, jakie niektórzy członkowie Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego wyrządzali bliźnim z własnego i innych narodów: „Pragnę za nich wszystkich prosić o przebaczenie Boga, Stwórcę i Ojca nas wszystkich, oraz tych, których my, synowie i córki tego Kościoła, w jakikolwiek sposób skrzywdziliśmy. Aby nie ciążyła na nas straszliwa przeszłość i nie zatruwała naszego życia, chętnie przebaczamy tym, którzy w jakikolwiek sposób skrzywdzili nas”.

Ks. Marcin powiedział, że wszyscy musimy stanąć w prawdzie. Dlatego przywołał przykłady zachowania Polaków, którzy podczas akcji przeciwko członkom UPA zamordowali w wioskach niewinne, cywilne osoby, w tym kobiety i dzieci. – Dlatego przebaczamy, ale i prosimy o przebaczenie. […] Dlatego przyjeżdżamy tu co roku i chcemy usłyszeć, że Chrystus nas nie odrzuca, ale przytula do swojego serca i uczy nas miłości – powiedział.

– Najważniejsze, że jesteśmy, aby się modlić o wieczne zbawienie dla poległych i zabitych, i o pojednanie żywych. Ufamy, że Bóg Wszechmogący wypełni to jeszcze w naszym życiu – powiedział bp Witalij Skomorowski. Na zakończenie wszyscy odmówili modlitwę św. Jana Pawła II o pojednanie.

Łączy nas miłość

Po Mszy św. kilka osób zabrało głos. Polacy i Ukraińcy podkreślali znaczenie współpracy w dziele pojednania między narodami. – Trzeba zachować pamięć o ofiarach i zbrodniach, aby skutecznie hamować drzemiącą w ludzkiej naturze pokusę ulegania demonowi nienawiści – powiedział Mateusz Matkowski, attache konsularny RP w Łucku. Marcin Krzysztofik, dyrektor oddziału lubelskiego IPN zauważył, że wielu Polakom udało się przeżyć dzięki pomocy współbraci Ukraińców, którzy ostrzegali o możliwych atakach lub udzielali schronienia. – Ten prosty odruch w tamtych czasach był znakiem ludzkiej postawy, za którą wielu Ukraińców straciło życie – powiedział. Ks. prof. dr hab. Józef Marecki z Kolegium IPN, podkreślił, że nie byłoby obecnych Ostrówek, gdyby nie wysiłek wielu osób z Leonem Popkiem, na czele. Dodał, że w tej wielkiej, pozornie bezimiennej grupie, są kapłani i biskupi, lokalne władze, sąsiedzi Ukraińcy, polskie rodziny i wolontariusze, którzy od 30 lat przybywają, by pamiętać, że tam, gdzie są polskie mogiły, jest cząstka polskiej ziemi i polskie serca. – Jest wiele rzeczy, które nas dzielą […], ale jest jeszcze coś więcej, co nas łączy, co oznacza nasze mogiły – krzyż. […] Łączy nas miłość do wspólnej ziemi, łączy chrześcijaństwo – podkreślił z naciskiem.

Co dalej?

Leon Popek, dziękował wszystkim za udział w uroczystościach i za wieloletnią pracę na Wołyniu. Dziękował też współorganizatorom, zwłaszcza Towarzystwu Przyjaciół Krzemieńca i Ziemi Wołyńsko-Podolskiej i Katolickiemu Stowarzyszeniu „Civitas Christiana”, które przygotowały folderki, pamiątkowe medaliki i pocztówki z nieistniejącym kościołem w Ostrówkach, a także ks. prof. Bernardowi Kołodziejowi z Poznania za obrazki z Jezusem i różańce. - Dzieją się małe cuda – zauważył. – Kto bowiem 30 lat temu mógł przewidzieć, że cmentarz będzie oczyszczony, że będzie szosa? […] Nie martwmy się więc, co będzie za rok, dwa. Bóg da siły i ludzi – powiedział. Dziękował też władzom w Lubomlu. Podkreślił wręcz wzorcowe relacje z tutejszą gminą Rivne i jej wójtem Wołodymyrem Kryżukiem. – Tak powinno być – powiedział. – Pojednanie powinno właśnie iść od dołu.

Uroczystości zakończyło złożenie kwiatów i zapalenie zniczy. Niektórzy pielgrzymi udali się jeszcze do Woli Ostrowieckiej czy na miejsce, gdzie stał kościół. W powrotnej drodze nawiedzono cmentarz w Rymaczach, gdzie pochowanych jest ok. 150 żołnierzy 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, którzy w 1944 r. polegli w bitwie z Niemcami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem