Reklama

Zapis rozmowy Franciszka z dziennikarzami w drodze z Baku do Rzymu

2016-10-04 10:42

tłum. st (KAI) / Rzym / KAI

Grzegorz Gałązka

W czasie lotu powrotnego z Baku do Rzymu 2 października Franciszek wyjaśnił dziennikarzom, dlaczego potępia teorię gender w szkołach, ale również dlaczego trzeba towarzyszyć osobom homoseksualnym i przybliżać je do Boga. Powiedział, że przyjął w Watykanie dziewczynę, która zmieniła płeć. Wśród celów nadchodzących podróży wymienił Portugalię, Indie i Bangladesz. Był pytany o bliski już konsystorz, na którym mianuje nowych kardynałów. Poruszył też kwestię relacji z Chinami.

Publikujemy zapis rozmowy.

Papież Franciszek: Dobry wieczór. Bardzo dziękuję za waszą pracę, za waszą pomoc. To prawda, była to krótka podróż - trzy dni - ale mieliście wiele pracy. Jestem do waszej dyspozycji i bardzo dziękuję za wykonaną pracę. Pytajcie o to, co chcecie.

Greg Burke: Dziękuję, Ojcze Święty. Pierwsze pytanie pochodzi z Gruzji, zada je Ketevan Kardava, z gruzińskiej telewizji.

Reklama

Ketevan Kardava: Dziękuję, Ojcze Święty za Twoją pierwszą podróż do Gruzji. Dla mnie bardzo ważne było podawanie informacji o tej podróży i śledzenie Twojej wizyty w mej ojczyźnie. My wszyscy, obywatele Gruzji byliśmy pod wrażeniem wypowiedzi Waszej Świątobliwości, a szczególnie fotografia przedstawiająca Ciebie z Patriarchą Gruzji była powielona tysiące razy w mediach społecznościowych. Była to wizyta pełna nadziei dla naszej doprawdy bardzo małej wspólnoty katolickiej. Czy po spotkaniu z Patriarchą Gruzji dostrzega Wasza Świątobliwość podstawy dla przyszłej współpracy i konstruktywnego dialogu między Tobą oraz między Kościołami prawosławnym i katolickim w sprawie istniejących różnic doktrynalnych? Powiedziałeś, że mamy ze sobą wiele wspólnego, tego co nas łączy, bardziej niż to co nas oddziela. Dziękuje i czekam na odpowiedź Waszej Świątobliwości.

Papież Franciszek: Miałem w Gruzji dwie niespodzianki. Jedną była Gruzja. Nigdy nie wyobrażałem sobie, że jest tam tyle kultury, tyle wiary, tyle chrześcijaństwa. Naród wierzący o starożytnej kulturze chrześcijańskiej, naród tak wielu męczenników. I odkryłem coś, czego nie znałem: głębokie korzenie tej gruzińskiej wiary. Drugą niespodzianką był patriarcha: to Boży człowiek. Ten człowiek mnie wzruszył. Za każdym razem, kiedy go spotkałem wychodziłem z poruszonym sercem, z poczuciem, że spotkałem Bożego człowieka. Naprawdę, Bożego człowieka. Co do rzeczy, które nas łączą i dzielą powiem: nie angażujmy się w dyskusje w kwestiach doktrynalnych. To trzeba zostawić teologom. Oni potrafią to czynić lepiej od nas. Dyskutują i są świetni, są dobrzy, mają dobrą wolę, teologowie jednej i drugiej strony. Co powinniśmy zrobić my, lud? Modlić się za siebie nawzajem. Jest to niezwykle ważne: modlitwa. A po drugie, pracować razem: są ludzie biedni, możemy pracować razem z ubogimi. Istnieje taki, czy innym problem, możemy wspólnie się z nim zmierzyć. Istnieje kwestia migrantów? Uczyńmy coś razem ... Zróbmy razem coś dobrego dla innych, to możemy zrobić. I to jest droga ekumenizmu. Nie tylko droga doktrynalna - to jest ostatnia rzecz, do tego dotrzemy na końcu. Ale zacznijmy podążać razem. I z dobrą wolą, można to zrobić. Musimy to czynić. Dziś ekumenizm trzeba uprawiać podążając wspólnie, modląc się jedni za drugich. I niech teologowie nadal rozmawiają ze sobą, studiując kwestie między sobą. Ale Gruzja jest wspaniała, to coś, czego się nie spodziewałem; naród chrześcijański, i to do szpiku!

Greg Burke: Drugie pytanie zada dziennikarz niemiecki, Tassilo Forchheimer z niemieckiej stacji telewizyjnej ARD:

Tassilo Forchheimer: Ojcze Święty, po rozmowie z wszystkimi ludźmi, którzy mogą zmienić tę okropną historię między Armenią i Azerbejdżanem, co musi się wydarzyć, aby osiągnąć trwały pokój, pozwalający na ochronę praw człowieka? Jakie istnieją problemy i jaką rolę może odegrać Jego Świątobliwość?

Papież Franciszek: Dwa razy, w dwóch wystąpieniach o tym mówiłem. W drugim z nich poruszyłem rolę religii, aby pomóc w osiągnięciu tego celu. Myślę, że jedynym sposobem jest dialog, dialog szczery, bez rzeczy tajnych, szczery, twarzą w twarz. Szczere negocjacje. A jeśli nie można tego osiągnąć, to trzeba mieć odwagę, aby udać się do międzynarodowego trybunału, do Hagi, na przykład, i podporządkować się osądowi międzynarodowemu. Nie widzę innego wyjścia. Alternatywą jest wojna, a wojna zawsze niszczy, z wojną traci się wszystko! Ponadto dla chrześcijan istnieje modlitwa: modlitwa o pokój, aby serca podjęły tę drogę dialogu, negocjacji, lub udania się do trybunału międzynarodowego. Ale nie można problemów utrzymywać w ten sposób... Pomyślcie, że trzy kraje kaukaskie mają problemy: również Gruzja ma problem z Rosją, zbyt wiele o tym ludzie nie wiedzą ... ale ma problem, który może narosnąć ... ale nie za bardzo o nim wiadomo. Także Armenia to kraj bez otwartych granic, ma problemy z Azerbejdżanem. Trzeba udać się do trybunału międzynarodowego, jeśli nie ma postępów w dialogu i negocjacjach: nie ma innej drogi. A także modlitwa, modlitwa o pokój.

Greg Burke: Teraz Maria Elena Ribezzo ze Szwajcarii, z magazynu La Presse:

Maria Elena Ribezzo: Witam, Wasza Świątobliwość, dobry wieczór. Wczoraj mówiłeś o wojnie światowej prowadzonej przeciw małżeństwu, a w tej wojnie użyłeś bardzo mocnych słów przeciwko rozwodom. Powiedziałeś Ojcze Święty, że rozwód zanieczyszcza obraz Boga. Natomiast w minionych miesiącach, także podczas Synodu mówiono o gościnności wobec rozwiedzionych. Chciałam się dowiedzieć, czy takie podejście można ze sobą pogodzić i w jaki sposób.

Papież Franciszek: Wszystko co powiedziałem wczoraj innymi słowami zawarte jest w Amoris laetitia. Wczoraj mówiłem bowiem w sposób improwizowany, na gorąco. Kiedy mówi się o małżeństwie, jako o związku mężczyzny i kobiety, takich jakimi stworzył ich Bóg, jako obraz Boga, to jest to zarówno mężczyzna jak i kobieta. Obrazem Boga nie jest człowiek [mężczyzna]: ale mężczyzna wraz z kobietą. Razem. To oni stają się w małżeństwie jednym ciałem. Taka jest prawda. To prawda, że w tej kulturze konflikty i wiele problemów nie jest dobrze kontrolowanych. Są też takie filozofie mówiące „Dzisiaj zawieram [małżeństwo], a kiedy mi się znudzi zawrę drugie, a potem trzecie i wreszcie czwarte”. To właśnie ta „wojna światowa” przeciwko małżeństwu, o której pani mówi. Musimy być uważni, by te idee do nas nie przeniknęły. Ale przede wszystkim: małżeństwo jest obrazem Boga, mężczyzna i kobieta stają się jednym ciałem. Kiedy to się niszczy, to dochodzi do „zaplamienia” lub zniekształcenia obrazu Boga. Ponadto Amoris laetitia mówi o tym, jak radzić sobie z takimi przypadkami, jak traktować rodziny zranione i jak wkracza w nie miłosierdzie. Jest tutaj piękna modlitwa Kościoła, którą modliliśmy się w zeszłym tygodniu: „Boże, który tak cudownie stworzyłeś świat, a jeszcze cudowniej stworzyłeś go na nowo”, to znaczy poprzez odkupienie i miłosierdzie. Małżeństwo zranione, poranione pary: tam wkracza miłosierdzie. Zasady są jasne, ale istnieją ludzkie słabości, są grzechy i zawsze ostatnie słowo ma nie grzech, lecz miłosierdzie! Lubię opowiadać – nie wiem czy to mówiłem, bo powtarzam to tyle razy – że w kościele św. Marii Magdaleny w Vezelay, znajduje się przepiękny kapitel mniej więcej z roku 1200. Ludzie średniowiecza uczyli katechezy za pomocą rzeźb w katedrach. Z jednej strony kapitelu znajduje się Judasz powieszony z otwartymi oczami, wywieszonym językiem, a z drugiej strony jest Jezus, Dobry Pasterz, który bierze go ze sobą. A jeśli dobrze, uważnie się przyjrzeć, to twarz Jezusa, wargi Jezusa po jednej stronie są smutne, ale z drugiej strony się uśmiechają, jakby ze współudziałem. Oni zrozumieli czym jest miłosierdzie! Wobec Judasza! Dlatego w Amoris laetitia mówimy o małżeństwie, fundamencie małżeństwa, takim jakim on jest, ale potem przychodzą problemy. Jak przygotować się do małżeństwa, jak wychowywać swoje dzieci. Następnie, w rozdziale ósmym, kiedy przychodzą problemy, jak je rozwiązać. Rozwiązuje się je za pomocą czterech kryteriów: przyjąć rodziny zranione, towarzyszyć, rozeznać każdy przypadek i włączyć, przepracować. Byłby to sposób na współpracę w tym „drugim stworzeniu”, w tym cudownym ponownym stworzeniu, jakiego dokonał Pan wraz z odkupieniem. Czy to zrozumiałe? Ale jeśli weźmiemy jedną część, to się nie rozumie. W przypadku Amoris laetitia - wszyscy przechodzą do ósmego rozdziału. Nie, należy przeczytać od początku do końca. A co jest w centrum? ... To zależy od każdego z czytelników. Dla mnie centrum, istotą Amoris laetitia jest rozdział czwarty, służący na całe życie. Ale trzeba przeczytać ją całą i przeczytać raz jeszcze w całości, przedyskutować całą. Wszystko jest całością. Istnieje grzech, zerwanie, ale jest także miłosierdzie, odkupienie, troska. Czy wyraziłem się w tej sprawie jasno?

Greg Burke: Teraz Joshua McElwee, z amerykańskiej gazety National Catholic Reporter.

Joshua McElwee: Dziękuję, Ojcze Święty. W tym samym przemówieniu wczoraj w Gruzji, mówiłeś, podobnie jak w wielu innych krajach o teorii gender, twierdząc, że jest ona wielkim nieprzyjacielem, zagrożeniem wobec małżeństwa. Ale chciałbym zapytać: Co byś powiedział osobie, która przez lata cierpiała z powodu swojej seksualności i naprawdę czuję, że istnieje problem biologiczny, że jej wygląd fizyczny nie odpowiada temu, co on lub ona uważa za swoją tożsamość seksualną? Jakby Wasza Świątobliwość jako duszpasterz i kapłan towarzyszył tym osobom?

Papież Franciszek: Po pierwsze, ja towarzyszyłem w mym życiu jako kapłan, biskup, a nawet Papież osobom o tendencjach homoseksualnych i praktykujących homoseksualizm. Towarzyszyłem im, zbliżyłem je do Pana. Nie wszyscy mogli przybliżyć się do Boga, ale towarzyszyłem im, nikogo nie zostawiłem. Oto, co robimy. Osobom trzeba towarzyszyć, tak jak to robi Jezus. Kiedy ktoś w takim stanie przychodzi do Jezusa, On na pewno nie powie mu: Odejdź, bo jesteś homoseksualistą! To nie. Ja natomiast mówiłem o tej niegodziwości, którą jest indoktrynacja ideologią gender. Opowiadał mi jeden Francuz, ojciec rodziny, katolickiej, dość letniej, ale katolickiej, że kiedyś przy stole zapytał dziesięcioletniego syna, kim chciałby być, kiedy będzie dorosły, a on odpowiedział: dziewczyną! I ojciec zdał sobie sprawę, że w podręcznikach szkolnych uczy się ideologii gender. To jest wbrew naturze. Co innego mieć tę tendencję, tę opcję, a nawet zmienić płeć, a co innego nauczać w szkole pod tym kątem, by zmienić mentalność. Ja to nazywam kolonizacją ideologiczną. W ubiegłym roku otrzymałem list od Hiszpana, który opowiedział mi swoją historię jako dziecko i jako chłopiec. Był dziewczynką i bardzo cierpiał, bo czuł się chłopcem, ale fizycznie był dziewczynką. Powiedział o tym matce, kiedy miał już dwadzieścia lat, 22 lata, i powiedział, że chce dokonać operacji i tak dalej. A jego matka poprosiła, by nie robił tego za jej życia. Była stara i wkrótce zmarła. Zrobiła operację. Jest pracownikiem ministerstwa w jednym z miast w Hiszpanii. Poszedł do biskupa. Biskup jemu bardzo towarzyszył, dobry biskup „tracił” czas, aby towarzyszyć temu człowiekowi. Potem się ożenił. Zmienił tożsamość cywilną, ożenił się i napisał do mnie list, że było by dla niego pocieszeniem, gdyby mógł do mnie przyjechać razem z żoną: on, który był kobietą, ale stał się mężczyzną. Przyjąłem ich. Byli szczęśliwi. A w dzielnicy, gdzie mieszkał był stary kapłan, osiemdziesięcioletni, stary proboszcz, który zostawił parafię i pomagał u zakonnic, tam, w parafii ... Był też nowy [proboszcz]. Kiedy nowy go widział, krzyczał na niego z chodnika: „Pójdziesz do piekła!”. Gdy spotykał starego, ten jemu mówił: „Od jak dawna się nie spowiadasz? Chodź, chodź, wyspowiadam ciebie i będziesz mógł przystąpić do Komunii św.”. Czy rozumiesz? Życie jest życiem, rzeczy trzeba brać takimi, jakimi są. Grzech jest grzechem. Orientacje lub zaburzenia hormonalne powodują wiele problemów i musimy być ostrożni i nie mówić: Ależ to wszystko jedno, bawmy się! Nie, tak nie! Za każdym razem trzeba przyjąć, towarzyszyć, badać, rozeznawać, integrować. To zrobiłby Jezus dzisiaj. I proszę, nie mówcie, że Papież uświęca transseksualistów. Bardzo proszę! Bo ja czytam nagłówki dzienników. Dobrze zrozumieliście, co powiedziałem. Chcę, by było to jasne. Jest to problem moralny. Jest to problem. Jest to problem ludzki. I trzeba go rozwiązać, na ile jest to możliwe, zawsze z miłosierdziem Bożym i w prawdzie, jak już powiedzieliśmy w przypadku małżeństwa, czytając całą Amoris laetitia, ale zawsze w ten sposób, zawsze z otwartym sercem. I nie zapominajcie o tym kapitelu z Vezelay: jest bardzo piękny.

Greg Burke: Dziękuję, Ojcze Święty. Teraz Gianni Cardinale, z Avvenire.

Gianni Cardinale: Dwa pytania: jedno osobiste a drugie publiczne. Osobiste jest powiedzmy związane z moim nazwiskiem - kiedy Wasza Świątobliwość kreuje nowych kardynałów i jakimi kryteriami kieruje się w tej decyzji. Drugie, powiedzmy poważniejsze – jako Włoch: kiedy pojedziesz spotkać się z mieszkańcami obszarów dotkniętych trzęsieniem ziemi i czym będzie cechowała się ta wizyta?

Papież Franciszek: co do drugiego, zaproponowano mi trzy możliwe daty. Dwóch dobrze nie pamiętam, ale trzecią pamiętam dobrze - to pierwsza niedziela Adwentu. Powiedziałem, że po powrocie zdecyduję o dacie. Są trzy, muszę dokonać wyboru. Wizytę tę odbędę prywatnie, sam, jako kapłan, jako biskup, jako papież. Ale sam. Tak chcę jej dokonać. Chciałbym być blisko ludzi. Ale nie wiem, jak to będzie.

Co do kardynałów: kryteria będzie takie same jak w przypadku dwóch poprzednich konsystorzy. [Wybiorę] po trosze zewsząd, ponieważ Kościół jest na całym świecie. Tak, może ... ale nadal studiuję nazwiska, ale może będzie po trzech z jednego kontynentu, dwóch z innego a jeden z innej strony, inny z całkiem innej, jeden z jednego kraju…ale nie wiadomo. Lista jest długa, a jest tylko 13 miejsc. I trzeba myśleć o stworzeniu równowagi. Chcę aby dostrzegano w Kolegium Kardynalskim powszechność Kościoła: nie tylko centrum – że tak powiem - „europejskie”; ale zewsząd. Z pięciu kontynentów, jeśli się da. [ „Czy jest już wyznaczona data?”]

Papież Franciszek: Nie, bo muszę przestudiować listę i wyznaczyć datę. Może być na końca roku, może to być na początku przyszłego roku. Co do końca roku istnieje problem Roku Świętego, ale można go rozwiązać ... Albo na początku przyszłego roku. Ale będzie to niebawem.

Greg Burke: Dziękuję, Ojcze Święty. Teraz Aura Miguel z Radio Renascença z Portugalii.

Aura Miguel: Ojcze Święty, dobry wieczór. Moje pytanie dotyczy twojego programu podróży poza Włochy, w trzech częściach. Wasza Świątobliwość już powiedział w tych dniach do Argentyńczyków, że Twój program jest bardzo wypełniony i mówił o Afryce i Azji: czy możemy wiedzieć, które kraje? Jest tu też kolega z Kolumbii, który oczekuje Waszej Świątobliwości w Kolumbii, a ja oczywiście oczekuję Ciebie w Portugalii! W Portugalii, konkretnie, kiedy to będzie? 12 i 13? Lizbona i Fatima?

Papież Franciszek: Oczywiście, na dzisiaj udam się do Portugalii i to tylko do Fatimy. Na dzisiaj. Dlaczego? Istnieje pewien problem. W obecnym Roku Świętym zawieszone były wizyty [biskupów] ad limina. W przyszłym roku muszę przyjmować wizyty ad limina z tego roku i przyszłego. Będzie mało miejsca na podróże. Ale do Portugalii pojadę. Niemal pewne że także do Indii i Bangladeszu. Co do Afryki nie jest jeszcze pewne miejsce, wszystko zależy od klimatu, w którym miesiącu, bo jeśli w Afryce północno-zachodniej to co innego, to czymś zupełnie innym jest Afryka południowo-zachodnia. Zależy to także od sytuacji politycznej i wojen ... Ale badane są możliwości w Afryce. W Ameryce, powiedziałem, że gdy proces pokojowy [w Kolumbii] ... jeśli to wyjdzie, to chciałbym pojechać, kiedy wszystko będzie „zamknięte”, to jest, kiedy wszystko - jeśli wygra plebiscyt - kiedy wszystko będzie bezpieczne i nie będzie można się cofnąć, to znaczy, że świat międzynarodowy, wszystkie kraje się zgodzą, że nie będzie można dokonać odwołania, że wszelkie zamieszki ustaną, jeśli tak będzie, to będę mógł pojechać. Ale jeśli sytuacja będzie niestabilna ... Wszystko zależy od tego, co powie lud. Lud jest suwerenem. Jesteśmy przyzwyczajeni, by patrzeć bardziej na formy demokratyczne, niż na suwerenność ludu, a zarówno jedna jak i drugie muszą iść w parze. Na przykład, stało się zwyczajem na niektórych kontynentach, gdzie, kiedy kończy się druga kadencja, rząd stara się zmienić konstytucję, aby władać przez trzecią kadencję. A to jest do przecenienie tak zwanej demokracji, przeciwko suwerenności narodu, zapisanej w konstytucji. Wszystko od tego zależy. A proces pokojowy zostanie dzisiaj rozwiązany, po części, przez głos ludu: on jest suwerenem. Jestem przekonany, że trzeba czynić to, co powie lud. [„Fatima będzie 12 i 13 (maja)?”]

Papież Franciszek: Jak dotąd 13. Ale być może, nie wiem ...

GregBurke: Dziękuję, Ojcze Święty. Teraz przychodzi Jean-Marie Guénois z Le Figaro.

Jean-Marie Guénois: Dziękuję, Ojcze Święty. Pytanie o podróże: dlaczego w swojej odpowiedzi nie wspominałeś o Chinach? A jakie są powody, dlaczego jako papież Wasza Świątobliwość nie może mieć biletu do Pekinu? Czy są to powody w obrębie Kościoła chińskiego? Czy powodem są problemy w relacjach między chińskim Kościołem a rządem, czy też powodem są problemy między Watykanem a rządem Chin? Oraz jeśli Wasza Świątobliwość pozwoli, pytanie z ostatniej chwili, bo kilka godzin temu abp Lebrun, arcybiskup Rouen, ogłosił, że został upoważniony do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego ks. Hamela, nie uwzględniając zasady oczekiwania pięciu lat. Dlaczego Wasza Świątobliwość podjął tę decyzję? Dziękuję.

Papież Franciszek: Rozmawiałem o tej sprawie z kardynałem Amato [Prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych], dokonamy badań, a on da ostateczną informację. Jednak zamiarem jest pójście w tym kierunku, dokonanie niezbędnych badań i sprawdzenie, czy istnieją powody, aby tego dokonać.

[„Ogłosił, że otworzył proces beatyfikacyjny”]

Papież Franciszek: Nie, trzeba szukać świadectw, aby otworzyć proces. Nie stracić świadectw – to jest bardzo ważne. Ponieważ świeże dowody, to co ludzie widzieli, potem z biegiem czasu ktoś umiera, ktoś inny zapomina… to się zdarza. W języku łacińskim mówi: ne pereant probationes.

Chiny. Dobrze znacie historię Chin i Kościoła: Kościół patriotyczny, Kościół ukryty ... Ale jesteśmy w dobrych stosunkach, studiujemy i rozmawiamy, istnieją komisje robocze ... Jestem optymistą. Sądzę, że obecnie Muzea Watykańskie zrobiły wystawę w Chinach, Chińczycy zrobią inną w Watykanie ... Jest wielu profesorów, którzy wyjeżdżają na wykłady na chińskich uniwersytetach, wiele sióstr, wielu kapłanów, którzy mogą dobrze pracować. Stosunki między Watykanem a Chińczykami ... Należy je ustalić w raporcie, i dlatego się rozmawia, powoli ... To co czyni się powoli zawsze dobrze wychodzi. Rzeczy czynione w pośpiechu nie wychodzą dobrze. Naród chiński darzę najwyższym szacunkiem. Przedwczoraj, na przykład, była dwudniowa konferencja, jak sądzę, w [Papieskiej ] Akademii Nauk na temat Laudato si', a byli tam przedstawiciele chińskiego prezydenta. Zaś chiński prezydent przysłał mi prezent. Istnieją dobre stosunki. [„Czy papież odbędzie tam podróż?”]

Papież Franciszek: Oh, chciałabym ... ale jeszcze o tym nie myślę.

Greg Burke: Dziękuję. Czy jest jeszcze czas na pytanie? Tak? Juan Vicente Boo z hiszpańskiego dziennika ABC.

Juan Vicente Boo: Dziękuję, Ojcze Święty. W grupie hiszpańskojęzycznej zauważyliśmy, że laureat Pokojowej Nagrody Nobla zostanie ogłoszony 7 października. Istnieje ponad 300 nominacji, na przykład: mieszkańcy Lesbos za to co zrobili na rzecz uchodźców, „białe hełmy” w Syrii, ci ochotnicy, którzy wyciągają ludzi spod gruzów po bombardowaniach: wyciągnęli ich 60 tysięcy kosztem życia 132 z nich. Lub nawet prezydent Santos z Kolumbii i dowódca FARC Timochenko, którzy podpisali kompleksowe porozumienie pokojowe. I wielu innych. Moje pytanie zatem brzmi: który kandydat jest ulubieńcem Waszej Świątobliwości lub jacy ludzie lub organizacje zasługują na większe uznanie za pracę, którą wykonują na rzecz pokoju? Dziękuję.

Papież Franciszek: Jest tak wielu ludzi, którzy żyją dla wojny, dla handlu bronią, by zabijać. Jest ich tak wielu – mówił Franciszek. – Ale wielu jest też takich, którzy pracują dla pokoju. Jest ich bardzo dużo. Ja nie potrafiłbym powiedzieć, kogo wybrać spośród tak wielu osób, które dziś zabiegają o pokój. Jest to bardzo trudne. Wspomniał Pan o niektórych, jest ich więcej. Zawsze jest to zamieszanie: komu dać nagrodę. Ja bym chciał, aby na szczeblu międzynarodowym, abstrahując od pokojowej Nagrody Nobla, pamiętano o dzieciach, niepełnosprawnych, nieletnich, osobach cywilnych umierających w czasie bombardowań. Myślę, że jest to grzech! Grzech przeciw Jezusowi Chrystusowi, bo ciało tych dzieci, tych chorych, bezbronnych starców jest ciałem Chrystusa. Byłoby dobrze, gdyby ludzkość wypowiedziała się o ofiarach wojen. O tych, którzy wprowadzają pokój, Jezus powiedział, że są błogosławieni. Ale ofiary wojen... Trzeba się wypowiedzieć, uświadomić sobie... To, że zrzuca się bombę na szpital dziecięcy i umiera 30, 40 osób..., że bombarduje się szkołę... to jest tragedia naszych czasów.

Greg Burke: Dziękuję, Ojcze Święty. Kolejnym jest John Jeremiah Sullivan, z New York Times Magazine, jest to jego pierwsza podróż.

John Jeremiah Sullivan: Ojcze Święty, jak wiesz Stany Zjednoczone zbliżają się do końca długiej kampanii prezydenckiej, bardzo brutalnej, na którą świat patrzy z wielką uwagą. Wielu amerykańskich katolików i ludzi sumienia ma trudności w wyborze między dwoma kandydatami, z których jeden odwraca się od niektórych aspektów nauki Kościoła, a drugi wypowiedział stwierdzenia oczerniające imigrantów i mniejszości religijne. Jaką radę dałbyś wiernym w Ameryce? I do jakiej mądrości nawoływała by ich Wasza Świątobliwość w przyszłym miesiącu, kiedy będą wybory?

Papież Franciszek: Stawia mi pan pytanie, w którym opisuje trudny wybór, ponieważ pańskim zdaniem istnieją trudności zarówno w jednym jak i w drugim kandydacie. Podczas kampanii wyborczej nigdy nic nie mówię. Lud jest suwerenem, a tylko powiem: trzeba dobrze badać propozycje, modlić się i wybierać w sumieniu! Następnie porzucam problem i udaję się do fikcji [przypadku wyimaginowanego], bo nie chcę mówić o konkretnym problemie. Kiedy zdarza się, że w jakimś kraju jest dwóch, trzech czy czterech kandydatów, którzy nie spełniają oczekiwań wszystkich, to oznacza, że życie polityczne tego kraju jest zbyt upartyjnione i brak kultury politycznej. Jednym z zadań Kościoła i jego nauczania jest kształtowanie kultury politycznej. Są kraje – myślę tu o Ameryce Łacińskiej – które są zbyt upolitycznione, a nie mają kultury politycznej. Jestem z tej albo tamtej partii, ale w rzeczywistości brak jasnego rozeznania w podstawowych sprawach, w programie.

Greg Burke: Dziękuję, Ojcze Święty. Teraz jest Caroline Pigozzi, z Paris Match.

Caroline Pigozzi: Wasza Świątobliwość, dobry wieczór. Tego pytania nie mogłam zadać wcześniej. Czy świadectwo dla historii, jest zdaniem Waszej Świątobliwości ważniejsze niż testament papieża? Wyjaśnię: papież Wojtyła napisał w testamencie, aby spalono wiele dokumentów i wiele listów, które później znalazły się w książce: czy to znaczy, że wola papieża może nie jest uszanowana? Chciałabym wiedzieć, co o tym myślisz. Następnie drugie pytanie jest łatwiejsze: Chciałbym wiedzieć, jakim cudem Ty, który każdego tygodnia ściskasz ręce tysięcy ludzi, nie masz zapalenia ścięgna. Jak to robisz? Prezydent Chirac ściskał ręce, ale miał plaster ...

Papież Franciszek: Nadal nie odczuwam zapalenia ścięgien ... na pierwsze pytanie. Mówi pani, papież, który każe spalić kartki, listy ... to prawo każdego człowieka i każdej kobiety, mają prawo do zastrzeżenia tego przed śmiercią.

Caroline Pigozzi: Ale nie spotkała się z papieża Wojtyły ... nie było to, że książka ...

Papież Franciszek: Oh, chodzi o to ... Ten kto tego nie uszanował, będzie winien, ale nie wiem, nie znam dobrze tej sprawy. Ale każdy człowiek, gdy mówi: „To trzeba zniszczyć”, to dlatego, że jest coś konkretnego. Ale może jest jakaś kopia gdzie indziej, a on o tym nie wiedział ... Ale jest to prawo każdej osoby, aby napisać testament tak jak chce.

Caroline Pigozzi: Także papieża, ale nie był on przestrzegany.

Papież Franciszek: Nie przestrzegano testamentu wielu ludzi...

Caroline Pigozzi: Ale papież jest ważniejszy.

Papież Franciszek: Nie Papież jest biednym grzesznikiem, jak inni. Dziękuję.

Greg Burke: Papież powiedział, że jest miejsce na jeszcze jedno pytanie, choć na mojej liście nikogo nie ma. Tymczasem, chciałbym powiedzieć, że dzisiaj [pod koniec Mszy św. w Baku] Ojciec Święty odpowiedział na pytanie, dlaczego udaje się w podróże do miejsc, gdzie jest bardzo mało katolików, a to nam się podobało. My także nie myślimy tracić czasu: podejmujemy te wyjazdy krótkie, ale intensywne. Jednakże, jeśli Wasza Świątobliwość zechce podjąć jakąś podróż długą i relaksującą, możemy również udać się z Tobą ...

Papież Franciszek: Nie ... Po pierwszej podróży, która była do Albanii, powiedziano mi: „Dlaczego postanowiłeś pojechać do Albanii w pierwszej podróży do Europy? Kraj, który nie jest w Unii Europejskiej?”. Potem udałem się do Sarajewa, w Bośni i Hercegowinie, która nie jest w Unii Europejskiej. Pierwszym krajem Unii Europejskiej, do którego się przybyłem była Grecja, wyspa Lesbos: pierwsza. Dlaczego podróżować do tych krajów? Te trzy są krajami kaukaskimi. Trzej prezydenci przybyli do Watykanu, żeby mnie zaprosić. I to stanowczo. A wszyscy trzej mają inną postawę religijną: Ormianie są dumni - i to nikogo nie obrażając - są dumni ze swojej „armeńskości”, mają historię i są chrześcijanami, zdecydowana większość, niemal wszyscy należą do Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego, następnie katolicy i mała grupa ewangelików. Gruzja jest krajem chrześcijańskim, całkowicie chrześcijańskim, lecz prawosławnym. Natomiast Azerbejdżan jest krajem, jak sądzę w 96- 98 procentach muzułmańskim. Nie wiem, ilu ma mieszkańców, bo powiedziałem dwa miliony, ale myślę, że jest ich dwadzieścia ...

[ „Około dziesięciu”]

Papież Franciszek: ... około dziesięciu zatem. Około dziesięciu milionów. Katolików jest najwyżej 600: malutka grupa. A ja, dlaczego tam jadę? Dla katolików, aby udać się na obrzeża wspólnoty katolickiej, która jest właśnie na obrzeżach, jest bardzo mała. A dziś na Mszy św. powiedziałem, że przypomina mi ona peryferyjną wspólnotę jerozolimską, zamkniętą w Wieczerniku w oczekiwaniu na Ducha Świętego, czekającą na możliwość rozwoju, wyjścia…Jest mała. Nie jest prześladowana, nie, ponieważ w Azerbejdżanie jest wielki szacunek religijny, wielka wolność religijna. To prawda, mówiłem o tym dzisiaj w swoim wystąpieniu. I nawet te trzy kraje są krajami peryferyjnymi, jak Albania, Bośnia i Hercegowina ... A powiedziałem wam: rzeczywistość lepiej rozumie się i lepiej się widzi z obrzeży niż z centrum. Dlatego postanawiam tam wyjeżdżać. Ale nie odbiera to możliwości wyjazdu do wielkiego kraju jak Portugalia, Francja, nie wiem ... Zobaczmy ...

Dziękuję bardzo za waszą pracę. Teraz trochę odpocznijcie i smacznej wieczerzy. Dziękuję, i módlcie się za mnie.

Tagi:
rozmowa Franciszek

Reklama

Spotkanie i modlitwa

2019-11-26 12:50

Rozmawia Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska (Aspekty) 48/2019, str. 5

– To modlitewne spotkanie, które młodzieży naszej diecezji ma dać impuls do właściwego przeżycia Adwentu i przygotowania się do świąt Bożego Narodzenia – mówi o Adwentowych Wieczorach Młodych diecezjalny duszpasterz dzieci i młodzieży ks. Łukasz Malec

Karolina Krasowska
Tegoroczne AWM odbędą się tradycyjnie w dwóch maryjnych sanktuariach – Rokitnie i Grodowcu

KAMIL KRASOWSKI: – Wraz z nastaniem grudnia rozpoczęliśmy w Kościele katolickim Adwent, czyli czas radosnego oczekiwania na narodziny Pana. Jak jako wierzący młodzi ludzie powinniśmy przeżywać ten czas?

KS. ŁUKASZ MALEC: – Najlepiej tak jak podpowiada nam Kościół. Słowem, które jest kluczowe w dobrym przeżyciu Adwentu, jest tęsknota. Kiedy kogoś się kocha i przez jakiś czas tej osoby się nie widzi, to naturalnie pojawia się w człowieku tęsknota za nią. I o to chodzi w Adwencie – by zatęsknić za doświadczeniem bliskiej obecności Boga w życiu, za życiem z Nim w codzienności, za spotykaniem Go w modlitwie i innych przestrzeniach życia. Kościół kieruje nasz wzrok najpierw na powtórne przyjście Jezusa, a potem na ponowne przeżycie tajemnicy Wcielenia. Pierwszy kierunek jest okazją do refleksji nad sensem i celem naszego życia, że ostatecznie moje życie jest wędrówką na spotkanie z Panem Bogiem. Drugi kierunek odkrywa pragnienie Boga, by być blisko człowieka. On przyszedł, aby być blisko nas, aby nas zbawić, bo nas kocha. Adwent jest sposobnością, aby te rzeczy na nowo odkryć.

– Jedną z adwentowych propozycji dla młodego człowieka są w naszej diecezji tzw. Adwentowe Wieczory Młodych. Kiedy i gdzie odbędą się i jaka jest ich idea?

– Odbędą się tradycyjnie w dwóch maryjnych sanktuariach – w Rokitnie i w Grodowcu, w sobotę 7 grudnia. To jest modlitewne spotkanie młodzieży naszej diecezji, aby tej konkretnej wspólnocie ludzi dać iskrę, impuls do właściwego przeżycia Adwentu i przygotowania się do świąt Bożego Narodzenia. Spotkanie i modlitwa to dwa kluczowe słowa dla AWM.

– Pod jakim hasłem odbędą się tegoroczne Wieczory?

– Ich hasło brzmi: „Eucharystia daje życie”. Jest ono inspirowane tym, co podpowiada Kościół w Polsce, który w najbliższych latach chce rozważać tajemnicę Eucharystii. Będziemy chcieli pokazać, że jest ona źródłem życia dla młodego człowieka, że nie jest tylko jakimś rytuałem do spełnienia i obowiązkiem do wypełnienia, ale przestrzenią, gdzie Bóg jest blisko i ożywia człowieka, a także że liturgia Eucharystii jest przestrzenią do zaangażowania się ludzi młodych w różne posługi.

– Jak zapowiada się program AWM?

– W programie jest Eucharystia, poczęstunek, katecheza i świadectwa oraz adoracja Najświętszego Sakramentu. Zaczynamy o godz. 18.

– Adwent to czas, który niesie nadzieję i pocieszenie w związku ze zbliżającymi się narodzinami Zbawiciela. Jak Ksiądz uważa, jako duszpasterz dzieci i młodzieży, jakie są obecne nadzieje młodych diecezji zielonogórsko-gorzowskiej?

– Myślę, że podstawową nadzieją i pragnieniem młodych ludzi jest to, że chcą być szczęśliwi, doświadczyć miłości, zrealizować swoje plany i marzenia, ułożyć sobie pięknie życie. To tkwi w głębi serca każdego człowieka.

– Czego chciałby Ksiądz życzyć naszej młodzieży w kończącym się i nadchodzącym nowym roku?

– Życzę, aby przez kontakt z Panem Bogiem i osobisty wysiłek marzenia ludzi młodych stawały się ich rzeczywistością.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jasna Góra: wigilijne kolędowanie z plejadą gwiazd

2019-12-12 17:16

it / Jasna Góra (KAI)

W wigilię Bożego Narodzenia odbędzie się rodzinny koncert kolęd z Jasnej Góry w wykonaniu plejady polskich gwiazd. W inicjatywie udział wezmą polscy artyści, którzy zapraszają do wspólnej modlitwy tradycyjnymi świątecznymi utworami. Widowisko religijne przygotowuje Program Pierwszy Telewizji Polskiej.

Monika Książek/Niedziela

Reżyser Bolesław Pawlica podkreśla, że to wielki zaszczyt móc w tak wyjątkowym miejscu realizować świąteczny koncert. Jego formuła jest bardzo prosta. - Chcieliśmy, aby artyści zaprosili do wspólnego śpiewania swoich najbliższych, tak, aby było to rzeczywiście rodzinne kolędowanie - wyjaśnia reżyser. Dodaje, że „każda z gwiazd zaśpiewa jedną kolędę sama, po czym zaprosi kogoś bliskiego ze swojej rodziny, żeby razem z nim kolędować. - Mam nadzieję, że ta idea państwu się spodoba i koncert będzie piękny - mówił Pawlica.

Koncert przygotowywany jest z dużym rozmachem z wykorzystaniem różnorakiego sprzętu: światła, nagłośnienia, kamer, rekwizytów. - Jeśli już dostąpiliśmy tego zaszczytu, by móc tutaj koncertować, chcielibyś my to zrobić jak najlepiej, żeby tą cudowną bazylikę pokazać jak najpiękniej, by w kamerach telewizyjnych wieczorem wyglądała tak, jak widzimy ją w ciągu dnia - powiedział reżyser.

O wielkim przeżyciu, którym jest kolędowanie na Jasnej Górze mówi też Zygmunt Kukla, dyrygent orkiestry Kukla Band. - Robiliśmy już wiele koncertów, ale nigdy tutaj. To jest wyjątkowe miejsce, odczuwamy to już na próbach, zauważyłem atmosferę w orkiestrze inną niż zwykle - powiedział dyrygent. Podkreślił, że „po raz kolejny przekonuje się o tym, że kolędy to prawdziwe arcydzieła”. - To miniaturki, które są nie tylko ładnymi melodiami, ale są wartością samą w sobie a wykonywane w takim miejscu mają wartość unikalną - zauważył.

-Kolędy śpiewane wspólnie z mamą, ojcem, bratem czy siostrą to jest coś, co na pewno stworzy wyjątkową atmosferę, dlatego mam nadzieję, że państwo będziecie nie tylko słuchać, ale i oglądać – powiedział Zygmunt Kukla.

Przypomniał, że Polska jest chyba jedynym krajem, gdzie w tak uroczysty sposób obchodzi się wigilię, śpiewając wtedy głównie kolędy. - Mamy nadzieję, że koncert nadawany w czasie gdy wiele rodzin zasiądzie do wspólnego stołu, też zachęci do kolędowania, że przypomnimy sobie wszystkie zwrotki tych jakże pięknych utworów - powiedział dyrygent.

Na scenie pojawi się prawie 40 osób. Najliczniejszą będzie 7- osobowa rodzina Justyny Steczkowskiej. Po raz pierwszy wystąpi mama barci Golców. Będzie też ojciec Sebastiana Karpiela Bułecki, zespół kolędników z Podkarpacia. W orkiestrze zasiądzie 20 osób, a chór gospelowy liczyć będzie 18 artystów. Reżyser Bolesław Pawlica pięć lat temu przygotowywał na Jasnej Górze koncert kolęd w wykonaniu zespołu Golec uOrkiestry a dwa lata temu realizował koncert na jubileusz 300-lecia koronacji Cudownego Obrazu Matki Bożej. - Chciałem podkreślić swój artystyczny związek z tym miejscem, które jest dla mnie naprawdę szczególne – powiedział artysta. Rodzinny koncert kolęd z Jasnej Góry w wykonaniu plejady polskich gwiazd m.in. braci Golców, Justyny Steczkowskiej, Rafała Brzozowskiego, Mateusza Ziółko, Sebastiana Karpiela Bułecki czy zespołu Pectus zostanie pokazany w dwóch częściach w programie I TVP w wigilię Bożego Narodzenia. Początek ok. 17.20.

Nagranie tego niezwykłego widowiska odbędzie się dziś wieczorem w bazylice jasnogórskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Portugalia: więźniowie pomogli w budowie gigantycznej szopki w Bradze

2019-12-13 19:19

mz (KAI/AE) / Braga

Więźniowie z zakładu karnego w Bradze w północno-zachodniej Portugalii pomogli przygotować jedną z największych w tym kraju żywych szopek w miejscowości Priscos. Na powierzchni ponad 30 tys. m kw. powstała tam scenografia z czasów narodzin Jezusa. Do 12 stycznia kilkuset statystów będzie przedstawiało sceny biblijne. Współodpowiedzialny za budowę szopki ks. João Torres powiedział, że w pracach przy budowie 90 scen uczestniczyło łącznie ponad 40 więźniów.

Ks. Jerzy Uchman

Priscos jest jednym z etapów szlaku bożonarodzeniowych żłóbków, do których odwiedzenia co roku zachęca archidiecezja Bragi. Na trasie zwiedzający mogą zobaczyć m.in. szopkę w tamtejszej katedrze, w muzeum Piusa XII, a także w kilkunastu parafiach miasta i okolicznych miejscowości.

Oryginalny projekt w Priscos ruszył po raz pierwszy jako owoc wystosowanego w 2006 r. przez portugalskich biskupów apelu, aby w okresie Adwentu i Bożego Narodzenia bardziej eksponować postać Dzieciątka Jezus.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem