Reklama

Papież w Szwecji na rozpoczęciu obchodów 500-lecia reformacji

2016-11-01 14:53

tom, pb, st, kg, mp (KAI) / Lund, Malmö / KAI

Episkopat.news

Siedemnasta podróż zagraniczna Franciszka miała charakter wybitnie ekumeniczny. 31 października udał się on do Szwecji na rozpoczęcie obchodów 500-lecia reformacji. Także by uczcić 50-lecie owocnego dialogu katolicko-luterańskiego. Spotkał się również z miejscową, wielonarodową wspólnotą katolicką.

- Ta podróż jest bardzo ważna, bo jest podróżą kościelną, bardzo kościelną w dziedzinie ekumenizmu – zapowiedział Ojciec Święty na pokładzie samolotu.

Papieski samolot wylądował 31 października o 10.45 w Malmö. Ojca Świętego - zgodnie z protokołem - powitał premier Stefan Löfven, a kompania honorowa w historycznych strojach odegrała hymny Szwecji i Watykanu. Obecni byli także przedstawiciele Kościołów w Szwecji, w tym katolicki biskup Sztokholmu Anders Arborelius oraz zwierzchniczka luterańskiego Kościoła Szwecji, abp Antje Jackelén.

Z lotniska papież odjechał do swojej rezydencji w ośrodku badań medycznych Ingelösa na przedmieściach Lund, a następnie w pałacu królewskim spotkał się z królem Szwecji, Karolem XVI Gustawem i królową Sylwią. Rodzinie królewskiej podarował rycinę przedstawiającą siedem kościołów rzymskich, do których przybywają pielgrzymi w ramach Jubileuszu Miłosierdzia oraz alegorie dzieł miłosierdzia.

Reklama

Następnie para królewska wraz z papieżem przeszła przez park do katedry luterańskiej (dawnej katolickiej pw. św. Wawrzyńca) na nabożeństwo ekumeniczne.

Nabożeństwo inaugurujące jubileusz reformacji

Nabożeństwo rozpoczęła procesja przy śpiewie „Laudate Dominum” - słynnego kanonu z Taizé (obecny był przeor Wspólnoty, brat Alois). W białych albach i czerwonych stułach Franciszek, a po obu jego stronach przewodniczący Światowej Federacji Luterańskiej, bp Munib Younan i jej sekretarz generalny ks. Martin Junge zasiedli przed ołtarzem. Liturgii w języku hiszpańskim przewodniczył papież.

Biskupa Rzymu powitali: abp Jackelén i bp Arborelius. Obecny był król Karol XVI Gustaw z małżonką Sylwią i premier Löfven.

We wprowadzeniu bp Younan zaznaczył, że katolicy i luteranie z radością stwierdzają, iż to „co ich łączy jest znacznie większe od tego, co ich dzieli, zaś na tej drodze wzrosło wzajemne porozumienie i zaufanie”. Wyraził żal, że nawet dobre intencje reformatorów miały negatywne konsekwencje.

Z kolei kard. Kurt Koch przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan, powiedział, że spotkaniu temu towarzyszą uczucia radości, wypływające z Ewangelii, i żalu z powodu podziału.

Franciszek rozpoczął modlitwę słowami: „Duchu Święty, pomóż nam radować się z darów, jakie Kościół otrzymał poprzez reformację” i przypomniał, że Chrystus jest drogą, prawdą i życiem i to On obala mury podziałów. Po tych słowach zgromadzeni przekazali sobie „znak przebaczenia i pokoju”.

Zwierzchniczka luterańskiego Kościoła Szwecji odczytała następnie fragment Ewangelii św. Jana o Chrystusie - krzewie winnym, po czym homilię wygłosił ks. Junge. Przypomniał, że były czasy, kiedy wspólne obchodzenie rocznicy reformacji było nie do pomyślenia, ale byli tacy, którzy spotykali się i wspólnie modlili się o jedność i tworzyli wspólnoty ekumeniczne. A niektórzy cierpieli nawet dla sprawy Ewangelii aż do męczeństwa. „Tym odważnym prorokiniom i prorokom jestem głęboko wdzięczny” - dodał chilijski duchowny. Zaznaczył, że odkąd doświadczyliśmy Jezusa między nami, rozpoczęliśmy postrzegać siebie w nowym świetle i jesteśmy świadomi, że więcej nas łączy niż dzieli.

Przestrzegł, aby Bóg nie odnalazł nas jutro z kamieniami w rękach; z tymi kamieniami, które trzymaliśmy wcześniej, a które mogłyby być użyte i dzisiaj. „Niech Bóg prowadzi nas więc do spotkania, podczas którego budujemy mosty, na których możemy się zbliżyć, domy, w których możemy się spotykać i stoły - tak, stoły - których będziemy mogli wspólnie dzielić chleb i wino, dzielić obecność Chrystusa. Chrystus, który wzywa nas do trwania w Nim, aby świat uwierzył” - skonstatował ks. Junge.

Franciszek: jedność chrześcijan pragnieniem samego Jezusa

Franciszek w homilii powiedział, że istotą wysiłków na rzecz zjednoczenia chrześcijan jest trwanie w jedności z Chrystusem, bez którego „nic nie możemy uczynić”. A zastanawiając się nad podziałem Kościoła zachodniego podkreślił cierpienie, jakie ów podział spowodował, zauważając jednocześnie, że doprowadził chrześcijan do przekonania, że nic nie mogą uczynić bez Chrystusa.

Zauważył, że modlitwa ekumeniczna w Lund jest także dziękczynieniem Bogu za ludzi, „którzy nie pogodzili się z podziałem, ale zachowali żywą nadzieję pojednania między wszystkimi, którzy wierzą w Jedynego Pana”. Wskazał na znaczenie dialogu między Kościołem katolickim a Światową Federacją Luterańską na przestrzeni minionych 50 lat. „Nie możemy pogodzić się z podziałem i dystansem, jaki rozdzielenie wytworzyło między nami. Możemy to naprawić w kluczowym momencie naszej historii, przezwyciężając spory i nieporozumienia, które często uniemożliwiały nam zrozumienie siebie nawzajem” – stwierdził papież.

Podkreślił z mocą, że jedność chrześcijan jest pragnieniem samego Jezusa. Dlatego trzeba spojrzeć z miłością i szczerością na przeszłość „i uznać błąd oraz prosić o przebaczenie”. Bowiem podział „historycznie został utrwalony bardziej przez ludzi władzy tego świata, niż ze względu na wolę wiernego ludu”. Zauważył, iż „pomimo, że z obydwu stron istniało prawdziwe pragnienie wyznawania i bronienia prawdziwej wiary, to jednak jesteśmy też świadomi, że zasklepiliśmy się w sobie ze strachu lub uprzedzeń wobec wiary wyznawanej przez innych, inaczej rozkładających akcenty czy też używających innego języka”.

Przestrzegł przed pokusą osądzania historii i zachęcił, by dążyć do lepszego zrozumienia wydarzeń, „aby stać się nosicielami prawdy”. Jednocześnie wskazał, na konieczność trwania w Chrystusie oraz do dążenia, „aby tę samą historię opowiedzieć w inny sposób”.

Przypomniał wkład Kościołów zrodzonych z reformacji w uznanie centralnego miejsca Pisma Świętego w życiu Kościoła. Wskazał także na znaczenie duchowego doświadczenia Marcina Lutra oraz doktryny o usprawiedliwieniu, wyrażającej istotę ludzkiego życia przed Bogiem.

Zachęcił następnie chrześcijan do żarliwej modlitwy o jedność, bowiem tego świadectwa oczekuje od nich świat. „Jako chrześcijanie będziemy wiarygodnym świadectwem miłosierdzia na tyle, na ile przebaczenie, odnowa i pojednanie będą między nami codziennym doświadczeniem” - podkreślił Franciszek. Wyjaśnił, że „wspólnie możemy głosić oraz konkretnie i radośnie ukazywać Boże miłosierdzie, broniąc i służąc godności każdej osoby. Bez tej służby dla świata i w świecie wiara chrześcijańska jest niepełna”.

Deklaracja katolicko-luterańska

Po odmówieniu przez zebranych wyznania wiary (Składu Apostolskiego) papież i bp Younan podpisali wspólną deklaracji upamiętniającej 500-lecie reformacji i 50-lecie dialogu katolicko-luterańskiego, co zebrani nagrodzili długą owacją.

Zaznaczono w niej, że w okresie 50-letniego dialogu katolicko-luterańskiego udało się przezwyciężyć wiele różnic i pogłębić wzajemne zrozumienie i zaufanie: „Nauczyliśmy się, że to, co nas łączy, jest większe niż to, co nas dzieli”. Wyrażono ubolewanie z powodu naruszenia widzialnej jedności Kościoła, uprzedzeń i konfliktów, a także wykorzystywania religii do celów politycznych, na przestrzeni minionych 500 lat.

Odnosząc się do możliwości wspólnoty eucharystycznej, wyrażono wolę „aby ta rana w Ciele Chrystusa została uleczona” i zobowiązano się do ożywienia dialogu teologicznego w tej kwestii.

Dokument wzywa także do wspólnego świadectwa katolików i luteranów, gdyż Chrystus pragnie, aby stanowili oni jedno. Jego polem może być współpraca w dziedzinie obrony „ludzkiej godności i praw, zwłaszcza ubogich, pracując na rzecz sprawiedliwości i odrzucenia wszelkich form przemocy”. „Zwłaszcza dzisiaj głośno wołamy o położenie kresu przemocy i ekstremizmowi, które atakują wiele krajów i wspólnot oraz niezliczone siostry i braci w Chrystusie. Wzywamy luteranów i katolików do współpracy, by ugościć cudzoziemców, przyjść z pomocą tym, których zmuszono do ucieczki z powodu wojny i prześladowań oraz bronić praw uchodźców i osób starających się o azyl” – czytamy. Podkreślono też konieczność współpracy w dziedzinie ekologii.

Wezwano parafie i wspólnoty na całym świecie do kontynuowania dialogu i pogłębiania solidarności.

Po podpisaniu deklaracji każdy w swoim języku odmówił modlitwę „Ojcze nasz”, po czym Franciszek udzielił zgromadzonym błogosławieństwa.

Spotkanie ekumeniczne „Razem w nadziei”

Odbyło się ono w hali sportowej Malmö Arena pod hasłem: „Razem w nadziei” i było drugą częścią wspólnych obchodów. Kiedy papież pojawił się w meleksie wraz z bp. Munibem Younanem, kard. Kurtem Kochem oraz ks. Martinem Junge, rozbrzmiały okrzyki: „Papa Francesco!”.

Spotkanie rozpoczęły wzruszające świadectwa z różnych stron świata.

26-letnia Sunemia Pranita Biswasi z Dżajpuru z Indii mówiła, że jej kraj, zamieszkiwany przez 1,3 mld ludzi, jest pełen kontrastów, w którym żyją obok siebie wielcy bogacze i skrajni nędzarze. Jest to kraj doświadczający zarówno wielkich powodzi, jak i niszczycielskich susz, których ofiarami padają przede wszystkim najbiedniejsi i najsłabsi. Podkreśliła jak ważny jest dla tamtejszych mieszkańców temat zmian klimatycznych. Mówiła jak bardzo jej Kościół Ewangelicko-Luterański z Dżajpuru broni tych ludzi. Wezwała do wzmożenia wysiłków na rzecz uznania praw milionów najbardziej zagrożonych i poprawy sytuacji klimatycznej na świecie.

O trudnym procesie pokojowym w Kolumbii opowiedział dyrektor Caritas w tym kraju ks. Héctor Fabio Henao Gavíria. Przypomniał, że dopiero co zakończyły się rozmowy z lewicową partyzantką FARC, ale na granicy z Wenezuelą trwa inny konflikt zbrojny. Na całym tym obszarze jest pełno min przeciwpiechotnych, pozostawionych przez działające tam nielegalne ugrupowania. W tej sytuacji kierowana przezeń organizacja we współpracy z ŚFL podjęła działania na rzecz ochrony miejscowej ludności, zwłaszcza kobiet i dzieci.

O budowaniu nadziei na pokojowe życie mówiła też Marguerite Barankitse z Burundi. Oznajmiła, że po zakończeniu w 1993 r. wojny domowej w jej kraju zaadoptowała 7 dzieci, rozpoczynając w ten sposób swoją misję. A kiedy rozpoczęła się nowa, ludobójcza wojna w tym regionie, to przyjęła 25 innych sierot. Utworzyła Dom Pokoju (Maison Shalom), ufając w Bożą Opatrzność. Przez jej placówkę przeszły tysiące dzieci, a te, które wcześniej zostały przygarnięte, same pomagają młodszym. Wyraziła wdzięczność wszystkim, „a zwłaszcza tym, którzy zrozumieli, że naszą misją na tym świecie jest rozdzielać szczęście”.

O udziale uchodźców w niedawnych letnich igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro opowiedziała 23-letnia Rose Nathike Lokonyem, sportsmenka-uchodźczyni z Sudanu Południowego, mieszkająca obecnie w Kenii. Dzięki wsparciu ŚFL udało jej się wyjechać do Brazylii, gdzie cała wielonarodowa drużyna uchodźców spotkała się z gorącym przyjęciem.

Głos zabrał też chaldejski ordynariusz Aleppo. „Wojna, którą przeżywamy codziennie w Syrii, Iraku i na Bliskim Wschodzie, czyni z nas świadków niszczenia naszego «wspólnego domu» i śmierci niewinnych i najbiedniejszych ludzi” – powiedział bp Antoine Audo. Poinformował, że większość szpitali w Syrii została zniszczona, większość lekarzy wyjechała, a 3 mln dzieci nie chodzi do szkoły. „Drodzy bracia i siostry w wierze, dziękuję wam za dawanie nam przykładu obrony godności ludzkiej przez styl życia, ukazujący czułość Boga do każdego człowieka stworzonego na Jego obraz. Dziękuję wam za to, że prosicie ludzkość, aby dostrzegała dobro i piękno Boga w często zniekształconych twarzach niewinnych i ubogich” – zakończył swe świadectwo.

Do ich słów odnieśli się bp Younan i Franciszek. Przewodniczący ŚFL zaznaczył, że spotkanie to jest współczesnym doświadczeniem cudu Ducha Świętego, jakiego uczniowie Chrystusa doświadczyli w Jerozolimie dwa tysiące lat temu. „Kiedy ludzie wierzący pracują dla jedności i pojednania, religia może krzewić rozkwit wszystkich ludzkich wspólnot” – podkreślił bp Younan.

Zauważył, że świadectwa przypomniały m.in. o wysokiej cenie, jaką płacą dzieci w czasach konfliktów i przemieszczenia. Stanowią one 41 proc. spośród 43 mln uchodźców na świecie, a blisko połowa wszystkich uchodźców to kobiety. Przyznał, że sam jestem uchodźcą palestyńskim, którego rodzice pochodzą z Beer Szewy - Wszyscy uchodźcy są moimi braćmi i siostrami w człowieczeństwie. Pamiętam, że moja rodzina była biedna i wysiedlona, ale Kościół nas przyjął. W Jerozolimie Kościoły przyjęły tysiące uchodźców, lokując nas w domach gościnnych, w klasztorach. Kościoły nas wykształciły, nakarmiły nas w wierze, dbając o nasze potrzeby duchowe i materialne” – wyznał przewodniczący ŚFL.

Na zakończenie podkreślił, że to spotkanie nie jest celem dialogu katolicko-luterańskiego, ale nowym początkiem. Wyraził przekonanie, że „naszym wspólnym celem będzie nie tylko dialog teologiczny, ale w praktyczne świadectwo, martyria, proroczej diakonii”.

Franciszek odnosząc się do świadectw, powiedział, że „te historie motywują nas i dają nam nowy impuls do pracy w coraz większej jedności. Powracając do naszych domów, zabierzmy ze sobą zobowiązanie, żeby codziennie uczynić gest pokoju i pojednania, abyśmy byli mężnymi i wiernymi świadkami chrześcijańskiej nadziei”. A odwołując się do słów swego zakonnego współbrata, biskupa Aleppo, stwierdził: „Błagamy o łaskę nawrócenia serc ludzi, którzy ponoszą odpowiedzialność za losy tego regionu”.

Podkreślił też odpowiedzialność chrześcijan za ochronę stworzenia: „Nasz styl życia, nasze zachowanie muszą być zgodne z naszą wiarą. Jesteśmy wezwani do pielęgnowania harmonii z samymi sobą i z innymi ludźmi, ale także z Bogiem i z dziełem Jego rąk”.

Podziękował też rządom pomagającym uchodźcom i osobom ubiegającym się o azyl. „Dla nas, chrześcijan priorytetem jest wychodzenie na spotkanie odrzuconych i usuniętych na margines naszego świata i sprawienie, aby namacalną była czułość i miłosierna miłość Boga, który nikogo nie odrzuca, lecz akceptuje wszystkich” – dodał papież.

Następnie podpisano deklarację intencji między Caritas Internationalis i Departamentem Służby dla Świata Światowej Federacji Luterańskiej, zatytułowaną „Razem w nadziei”. Zamierzają one rozszerzyć swoją współpracę szczególnie na polu pomocy uchodźcom, przesiedleńcom i migrantom, zaprowadzania pokoju i sprawiedliwości, pomocy humanitarnej, wcielania w życie Celów Zrównoważonego Rozwoju, a także akcji międzywyznaniowych. Podpisy pod dokumentem złożyli: sekretarz generalny Caritas Internationalis Michel Roy i dyrektor Departamentu Służby dla Świata ŚFL Maria Immonen.

Na zakończenie spotkania odczytano „Wezwanie do działania”, zobowiązując się do służby bliźniemu i światu, a szczególnie uchodźcom, ofiarom wojen i przemocy, zwłaszcza w Syrii i na Bliskim Wschodzie, do zrównoważonego dzielenia się zasobami Ziemi, a także do międzypokoleniowej sprawiedliwości, szczególnie w odniesieniu do zmian klimatycznych, by zostawić przyszłym pokoleniom „zdrową planetę”. Wezwano w niej też wszystkich chrześcijan do modlitwy o pokój, sprawiedliwość, pojednanie i uzdrowienie świata; do przyjmowania imigrantów, uchodźców i wszystkich zepchniętych na margines, jak również do zaangażowania się w dialog i współpracę w ludźmi różnych religii.

Spotkanie ze szwedzkimi katolikami

1 listopada rano Franciszek spotkał się z katolikami, odprawiając dla nich Mszę św. w Malmö. Wjeżdżając na stadion Swedbanku pozdrowił 15 tys. zgromadzonych, w tym kilka tysięcy Polaków. W pewnym momencie wysiadł z odkrytego samochodu, by pobłogosławić kilkudziesięciu chorych na wózkach inwalidzkich.

Wśród koncelebransów byli m.in. sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan kard. Koch, przewodniczący Skandynawskiej Konferencji Biskupiej bp Czesław Kozon, biskup Sztokholmu Anders Arborelius, biskupi z całej Skandynawii, nuncjusz apostolski w krajach skandynawskich abp Henryk Nowacki, metropolita Rygi abp Zbigniew Stankiewicz, metropolita Wilna abp Gintaras Grušas, administrator apostolski Estonii bp Philippe Jourdan, a także patriarcha melchicki Grzegorz III Laham z Damaszku i bp Antoine Audo z Aleppo w Syrii.

Franciszek zaznaczył w homilii, że uroczystość Wszystkich Świętych skłania do myśli nie tylko o tych świętych, którzy zostali wyniesieni na ołtarze, ale także o chrześcijanach, którzy przeżyli swe życie w pełni wiary i miłości. Nie brakuje wśród nich naszych krewnych, przyjaciół i znajomych.

Zauważył, iż świętych cechuje szczęście, które swe źródło ma w miłości Boga. Ich drogą, ich celem, ich ojczyzną są Błogosławieństwa. Są też one drogą życia, którą wskazuje nam Pan, abyśmy mogli pójść w Jego ślady. Wśród nich szczególną uwagę zwrócił na: „Błogosławieni cisi”. „Łagodność jest sposobem bycia i życia, który przybliża nas do Jezusa i sprawia, że jesteśmy zjednoczeni między sobą. Sprawia, że odkładamy na bok wszystko, co nas dzieli i przeciwstawia nas sobie, a szukamy nieustannie nowych sposobów, by iść naprzód drogą jedności” – stwierdził Franciszek. W tym kontekście przypomniał święte: niedawno kanonizowaną Marię Elżbietę Hesselblad i Brygidę, współpatronkę Europy. Znakiem tego jest fakt, że w ich ojczyźnie, wspólnie upamiętniono pięćsetną rocznicę reformacji.

Franciszek podkreślił, że ewangeliczne Błogosławieństwa określają ucznia Jezusa i są stale aktualne. W tym kontekście wskazał na nowe sytuacje: „błogosławieni, którzy z wiarą znoszą cierpienia, jakie zadają im inni, i z serca przebaczają; błogosławieni, którzy patrzą w oczy odrzuconym i usuniętym na margines, okazując im bliskość; błogosławieni, którzy rozpoznają Boga w każdym człowieku i walczą o to, aby i inni to odkryli; błogosławieni, którzy chronią i dbają o wspólny dom; błogosławieni, którzy rezygnują ze swojego dobrobytu dla dobra innych; błogosławieni, którzy modlą się i pracują na rzecz pełnej jedności chrześcijan... Wszyscy oni są nosicielami miłosierdzia i czułości Boga, i na pewno otrzymają od Niego zasłużoną nagrodę” – powiedział papież.

Wyjaśnił następnie, że powołanie do świętości skierowane jest do wszystkich i trzeba je przyjmować od Pana w duchu wiary. „Naszej niebieskiej Matce, Królowej Wszystkich Świętych powierzamy nasze intencje i dialog w poszukiwaniu pełnej komunii wszystkich chrześcijan, abyśmy byli pobłogosławieni w naszych wysiłkach i osiągnęli świętość w jedności” – zakończył swoją homilię Ojciec Święty.

W wielojęzycznej modlitwie wiernych modlono się za Kościół katolicki w krajach nordyckich, charakteryzujący się wielością języków, narodowości i kultur, a także za niewierzących, których w tym kraju jest większość.

Przed błogosławieństwem głos zabrał bp Arborelius, zaznaczając, że dni pobytu papieża były dla tamtejszych katolików czasem radości w wierze, odnowienia w miłości i odmłodzenia w nadziei.

W rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański” Franciszek zachęcił szwedzkich katolików do przeżywania wiary w modlitwie, w sakramentach i w ofiarnej służbie osobom potrzebującym i cierpiącym. „Proszę was, abyście byli solą i światłem w tych okolicznościach, w jakich się znajdujecie i poprzez wasz sposób bycia i działania życia zgodnie ze stylem Jezusa, a także z wielkim szacunkiem i solidarnością wobec braci i sióstr z innych Kościołów i wspólnot chrześcijańskich oraz wszystkich ludzi dobrej woli” - powiedział papież.

Ze stadionu papież odjechał na lotnisko, gdzie odbyła się krótka ceremonia pożegnalna.

Tagi:
Franciszek w Szwecji

Bp A. Arborelius: wielu protestantów zrozumiało, kim jest papież

2016-11-02 20:15

(KAI/RV) / Watykan / KAI

Podczas tej dwudniowej wizyty Franciszka w Szwecji wielu protestantów lepiej zrozumiało, na czym polega posługa jedności Następcy Piotra; w jakimś sensie rzeczywiście uznali oni jego rolę – powiedział w Radiu Watykańskim katolicki biskup Sztokholmu Anders Arborelius. Wyjaśnił, że papież potrafił zjednoczyć wokół siebie nie tylko katolików różnych narodowości, ale także protestantów i prawosławnych. "Okazało się, że dla wszystkich jego obecność była najważniejsza, ważniejsza nawet niż obchody 500-lecia reformacji” - dodał.

Fotolia

Podsumowując zakończoną 1 listopada podróż apostolską Ojca Świętego zwierzchnik katolików w Szwecji podkreślił, że został on w Szwecji bardzo dobrze odebrany, zwłaszcza jego przesłanie miłosierdzia, czułości i pokoju. "Można wręcz było odnieść wrażenie, że cała Szwecja otworzyła się na Kościół katolicki" – przyznał rozmówca rozgłośni papieskiej. Mówiąc z kolei o ekumenicznym wymiarze tej podróży, zauważył, że zarówno katolicy, jak i luteranie dali wyraźne świadectwo dążenia do jedności. Nie przekreśla to jednak ani trudności dogmatycznych, ani poważnych rozbieżności poglądów na zagadnienia etyczne, które komplikują wzajemne stosunki – podkreślił bp Arborelius, który sam wcześniej był luteraninem.

Zwrócił uwagę, że "nadal istnieją dość ważne różnice dogmatyczne, dotyczące rozumienia Kościoła, sakramentów, kapłaństwa, roli papieża i Maryi. Są to tematy, które trzeba jeszcze zgłębić". Zdaniem biskupa Sztokholmu protestanci cały nacisk kładą na Eucharystię, uważając za coś naturalnego, że po wyjaśnieniu sporu nt. usprawiedliwienia powinna nastąpić interkomunia. "My jednak musimy przypominać, że najpierw trzeba przezwyciężyć wiele istniejących podziałów, zanim będziemy wspólnie sprawować Eucharystię" - stwierdził biskup, dodając, że protestanci mają inną mentalność.

Jednocześnie hierarcha przyznał, że "w Szwecji bardzo dobrze rozwinął się ekumenizm duchowy, a zatem wspólne modlitwy i rekolekcje, oraz współpraca na polu społecznym”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Babcia pątniczka” z Włoch już na Jasnej Górze

2019-08-21 18:46

it / Jasna Góra (KAI)

95-letnia Emma Morosini, Włoszka, która wybrała się w samotną pieszą pielgrzymkę na Jasną Górą pokonując ok. 1 tys. jest już u celu. - Ostatnie owoce mojego życia: modlitwę o pokój na świecie, za kapłanów i młodych chciałam przynieść tutaj Matce Bożej - powiedziała pątniczka, która do częstochowskiego Sanktuarium dotarła późnym po południem. Pierwsze kroki skierowała przed Cudowny Obraz, gdzie długo się modliła a potem spotkała się z Paulinami. Przeor klasztoru ucałował jej ręce i podziękował za pielgrzymi trud ofiarując ryngraf Jasnogórskiej Pani i różaniec.

BPJG

Zapytana skąd pomysł na tak szaloną w jej wieku wyprawę odpowiedziała, że jest to realizacja jej postanowień. - Od 25 lat jestem w drodze, od dnia kiedy zostałam cudownie uzdrowiona. Postanowiłam sobie, że każdego roku przez trzy miesiące będę pielgrzymować i tak od 70. roku mojego życia trzy miesiące jestem w drodze - podkreśliła pątniczka. Pierwszym sanktuarium, które nawiedziła było Lourdes a potem Fatima. Teraz przyszła pora na Jasną Górę.

- Pomyślałam, że te ostatnie owoce mojego życia chcę przynieść Matce Bożej tutaj, modlitwę o pokój na świecie, za kapłanów i za młodzież. To są najważniejsze intencje, które możemy zawierzyć tylko Maryi - wyznała. Podkreśliła, że „to taka malutka kropelka, którą może dodać do oceanu”.

- To mnie uszczęśliwia, że mogę tu być, w tym Sanktuarium, które kocham – podkreśliła.

- Chcę podziękować Dziewicy Maryi za to, że mnie tu wezwała, to Jej wołanie sprawiało, że nawet kiedy byłam zmęczona wieczorem, to przychodził nowy dzień i znowu nowe siły. To jest piękne doświadczenie odkryć, że Matka Boża trzyma Cię za rękę i mówi „dawaj dalej”, jeszcze kroczek - wyznała Emma Morosini.

Pątniczka wyraziła wielką wdzięczność wszystkim, którzy się za nią modlili.

- To bardzo ważne, by mieć przyjaciół, którzy się za Ciebie modlą, nie ma pielgrzymowania, pokonywania drogi, trudności, bez modlitwy, bez niej to „nie wychodzi”.

Niestrudzona kobieta opowiadała o różnych „przeszkodach” w drodze. - Czasem było tak, że robiłam cztery kroki i musiałam się zatrzymać. Zawsze wtedy pojawiał się człowiek – anioł, który pomagał. Pytałam się mądrego kapłana czy mogę pielgrzymując tę pomoc przyjmować a on odpowiedział: „ty masz swoje lata, Matka Boża zna twój wiek i nie wolno ci odmawiać, gdy ktoś zaoferuje pomoc”.

- Ta pomoc była wielka – przekonuje i dodaje: „myślałam, że dotrę na Jasną Górę na koniec roku, robiąc te cztery kroki i postój, ale dzięki życzliwym ludziom udało się dotrzeć już teraz”.

Z uśmiechem wspomina, że dziękuje za pomoc wielu osobom, także polskim policjantom. - Kiedy pomyliłam drogę i poszłam w innym kierunku na trasie, to zaoferowali swoją pomoc przez podwiezienie służbowym samochodem i wyprowadzenie na właściwą drogę – podkreślała.

Wyznawała, że Maryja jest dla niej jak mama. - Nie mam już nikogo z bliskich na świecie i dlatego jestem Jej córką i Ona mnie prowadzi – stwierdziła.

Zapytana o przesłanie płynące z dziś z Jasnej Góry odpowiedziała z przekonaniem: „chciałabym byście mieli zaufanie i wiarę, że Matka Boża wszystkich kocha, mądrych i głupich, że jest Matką a Matka kocha bardziej trudne dzieci. Ufajcie, bądźcie pewni, że Matka Boża nas kocha”. – Zaufanie, wiara, módlcie się, módlcie się – mówiła.

Włoszka wyruszyła ze swego rodzinnego miasta Castiglione delle Stiviere nad jeziorem Garda. W samotnej pielgrzymce na Jasną Górę miała do pokonania ok. 1000 km. Jej znakiem rozpoznawczym jest pomarańczowa, odblaskowa kamizelka, jasny kapelusz i różaniec. Prowadzi za sobą niewielki wózek, w którym ma wszystko, co niezbędne w drodze. Na noclegi zatrzymywała się w różnych miejscach, domach prywatnych, parafiach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Weigel: proces kard. Pella przypomina procesy stalinowskie

2019-08-22 13:46

vaticannews / Waszyngton (KAI)

Zaskakująca i niezrozumiała decyzja o odrzuceniu apelacji kard. Pella budzi bardzo poważne wątpliwości co do jakości wymiaru sprawiedliwości w Australii – uważa czołowy katolicki publicysta George Weigel. Jego zdaniem po tym, co się wydarzyło w stanie Victoria, nie można mieć pewności, czy jakikolwiek kapłan oskarżony o nadużycia seksualne będzie mógł liczyć na sprawiedliwy proces.

Ks. Cezary Chwilczyński

Weigel przypomina, że choć sędziowie odwoływali się do faktów i materiału dowodowego, to w tej sprawie nie było żadnych faktów ani dowodów. Kard. Pell został skazany wyłącznie na podstawie zeznań domniemanej ofiary, a zeznania świadków obrony zostały arbitralnie zakwestionowane, uznano, że nie mogą oni dobrze pamiętać tamtych wydarzeń. W opinii biografa Jana Pawła II sytuacja jest bardzo niebezpieczna. „Coś poważnego dzieje się z prawem karnym w stanie Victoria, gdzie postępowanie sądowe przypomina to, co działo się w Związku Radzieckim za rządów Stalina. Tam również zarzuty uznawano za wiarygodne wyłącznie na podstawie niepotwierdzonych zeznań” – pisze Weigel.

Zauważa on, że proces kard. Pella budzi też poważne wątpliwości w środowisku prawniczym w Australii, niszczy on bowiem reputację wymiaru sprawiedliwości w tym kraju. Wielu prawników, w przeciwieństwie do ideologów, liczyło na pozytywne rozpatrzenie apelacji. Teraz natomiast rozsądni ludzie będą się zastanawiać nad stanem australijskiej praworządności, nad tym, czy bezpiecznie jest podróżować i robić interesy w Australii, w takim klimacie społecznym i politycznym, w którym histeria tłumu może w oczywisty sposób wypłynąć na ławę przysięgłych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem