Reklama

Polska

Świątynia dziękczynienia - rozmowa z kard. Kazimierzem Nyczem, metropolitą warszawskim

Chciałbym, żeby parafia Opatrzności Bożej spełniła szczególne wymagania i oczekiwania mieszkańców - mówi KAI kard. Kazimierz Nycz. 11 listopada w górnym kościele budowanej świątyni zostaną odprawione pierwsze Msze a od 13 listopada liturgia będzie tam sprawowana już co tydzień - zapowiada metropolita warszawski.

[ TEMATY ]

wywiad

rozmowa

Episkopat.pl

Kard. Kazimierz Nycz

Kard. Kazimierz Nycz

Tomasz Królak (KAI): Już wkrótce, 11 listopada, w górnym kościele Świątyni Opatrzności Bożej w Wilanowie zostanie odprawiona pierwsza Msza św. Co właściwie oznacza ten etap – bardzo ważny, choć nie ostatni – w procesie oddawania świątyni do pełnego użytku?

Kard. Kazimierz Nycz: – Nigdy nie jest tak, że wprowadzamy ludzi do kościoła dopiero wraz z ostateczną konsekracją. Owszem, zdarzają się wyjątki. Tak na przykład było w Krakowie podczas konsekracji przez Jana Pawła II bazyliki Miłosierdzia. Chcieliśmy, aby papież, który w pewnym sensie „wymyślił” tę świątynię, dokonał także jej konsekracji. Ale i wtedy nie wszystko jeszcze było gotowe.
Zazwyczaj wchodzi się do kościoła na pewnym etapie prac, oczywiście wtedy, gdy jest to zgodne z przepisami państwowymi, wymaganymi przy oddawaniu do użytku tego typu do obiektów. Jest czymś zupełnie normalnym to, że jeszcze przez następny okres przeprowadza się dalsze prace wykończeniowe, które zmierzają do tak zwanego pierwszego poświęcenia. A od tego etapu mija jeszcze jakiś czas do momentu, w którym świątynia będzie w pełni ukończona, piękna i gotowa do właściwej konsekracji.
Obecnie jesteśmy na tym pierwszym etapie. Chcemy zaprosić ludzi, którzy wspierają budowę kościoła (a tych darczyńców jest około 100 tys.) i przyjeżdżają do Wilanowa na Dzień Dziękczynienia czy przy innych okazjach. Chcemy, by tym razem zobaczyli świątynię nie tylko z zewnątrz, ale weszli do jej wnętrza, zobaczyli okna, drzwi, piękną posadzkę, ołtarz, by uczestniczyli w Eucharystii w głównej przestrzeni sakralnej. Do tej pory jedynym miejscem sprawowania Mszy był kościół dolny, który jest też Panteonem Wielkich Polaków.

- Po 11 listopada Msze św. w górnym kościele będą sprawowane co niedziela?

- – Tak, wyraźnie już widać taką potrzebę. W międzyczasie będziemy pracować nad wystrojem pięknie zaprojektowanej, wykrzywionej ściany ołtarzowej, a później nad witrażami. Kolejną cezurą będzie pierwsze poświęcenie świątyni. Myślę, że powinno to nastąpić w Dzień Dziękczynienia, a więc w pierwszą niedzielę czerwca, zapewne za dwa lub trzy lata.
Bardzo długo pracowaliśmy na tę datę i chcemy, żeby to święto na stałe związało się ze Świątynią Opatrzności. Tak jak Kraków ma na Skałce majowe uroczystości ku czci św. Stanisława, Częstochowa ma 3 maja, Gniezno – kwietniową uroczystość św. Wojciecha, tak my, w Warszawie, chcielibyśmy utrwalić obchody Dnia Dziękczynienia przy Świątyni Opatrzności.

- Natomiast 11 listopada ma być wyraźnym zamknięciem pewnego etapu prac.

- – Tak. Ukończenie tej fazy było wyzwaniem, które postawiliśmy przed sobą także dlatego, by się zmobilizować do zrobienia kolejnego kroku. A przy tej okazji pokażemy, że w ciągu 15 lat, licząc od momentu pracy nad projektem, zaszliśmy już bardzo daleko. Świątynia jest rzeczywiście gotowa do tego, żeby w niej celebrować Msze św.
Chodzi głównie o coraz liczniej pojawiających się pielgrzymów z Polski i zagranicy, ale także o parafię, która w międzyczasie powstała wokół świątyni.

- To szczególna parafia na religijnej mapie Warszawy, bo zamieszkiwane przez szybko wzbogacającą się klasę średnią miasteczko Wilanów jest ogólnopolskim fenomenem. Jak pasterz diecezji ocenia religijną „temperaturę” tego miejsca? Czy będzie ono duchowo żywe?

- – Mam nadzieję. To jest wielkie zadanie i wyzwanie dla pasterzy tej parafii oraz ich świeckich współpracowników. Chciałbym, żeby parafia spełniła rzeczywiście szczególne wymagania i oczekiwania mieszkańców. Widzę też szansę na harmonijne współdziałanie ruchu pielgrzymkowego, związanego z dużymi uroczystościami przy świątyni, z parafianami, którzy są właściwymi współgospodarzami tego miejsca.
Muszę przyznać, że parę lat temu, gdy tworzyliśmy parafię i zaczynaliśmy odprawiać tam Msze św., miałem obawy, że będzie to trudna parafia, że wszystko będzie szło wolno. Rzeczywistość przerosła moje oczekiwania. Uważam, że są to wspaniali ludzie. Dość powiedzieć, że po kilkunastu już latach odprawiania Mszy w dolnym kościele widać, że przybywa coraz więcej ludzi i rzeczywiście istnieje potrzeba otwarcia świątyni głównej. W niedziele liczba uczestników liturgii dochodzi do 3 tys., a to nie jest mało.
Nie jest też łatwo zadbać duszpastersko o tych ludzi. Liczba chrztów dochodzi do 500 rocznie, a warto zaznaczyć, że chrzcimy dzieci wyłącznie z tej parafii – Opatrzności Bożej, nie robimy „pospolitego ruszenia” całej Warszawy, gdyż nie chcemy burzyć porządku życia parafialnego w mieście. O czym świadczy taka liczba? O tym, że mieszkają tam młode małżeństwa, jeśli bowiem wziąć pod uwagę „średnią warszawską”, to chrztów powinno tam być maksimum 200. Jest dwukrotnie więcej, ponieważ nie ma tu starszych ludzi, nie ma też jeszcze pogrzebów.

- Liczba chrztów potwierdzałaby również tezę o tym, że osobom ustabilizowanym finansowo łatwiej jest zdecydować się na potomstwo.

- – Myślę, że tak jest. Parafia Opatrzności Bożej mogłaby też świadczyć o tym, że nie jest prawdą twierdzenie, iż ludzie bogaci mają tylko jedno dziecko. To jest droga, którą powinny iść i państwo, i Kościół: stawiać na małżeństwa i rodzinę. Rodzina jest w wychowaniu nie do zastąpienia przez kogokolwiek.

- Po chrzcie przychodzi czas na pierwszą komunię...

- – W przyszłym roku do tego sakramentu przystąpi pierwsza grupa dzieci z parafii Opatrzności Bożej.

- A kiedy nastąpi właściwa konsekracja?

- – Wówczas gdy będą już wszystkie elementy wyposażenia przestrzeni sakralnej, włącznie z wizerunkami Drogi Krzyżowej. To już dłuższa perspektywa. Chcemy zostawić coś przyszłym pokoleniom... Pokolenie obecne, które pracuje przy świątyni i przekazuje na nią ofiary, zrobiło naprawdę bardzo dużo.

- Świątynia Opatrzności Bożej ma być także ważnym miejscem na kulturalnej mapie Warszawy.

- – Tak. Chcemy, by sanktuarium – obok swojej podstawowej, sakralnej funkcji – prowadziło też działalność charytatywną, społeczną i właśnie kulturalną. Świątynię, która będzie bazyliką, przygotowujemy także od strony akustycznej. Dbamy o odpowiednią liczbę miejsc siedzących, tak by mogły się tam odbywać koncerty i wydarzenia kulturalne – oczywiście zgodne z charakterem tego miejsca.
Przypomnijmy, że w podziemiach usytuowany jest Panteon Wielkich Polaków, a na górze, na powierzchni ok. 2,5 tys. mkw., powstaje Muzeum Jana Pawła II i kard. Wyszyńskiego. Chcemy je otworzyć jako instytucję współprowadzoną przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego na 100. rocznicę odzyskania niepodległości, a więc za dwa lata.
Będzie to miejsce dające nie tylko możliwość zapoznania się z postaciami tych dwóch wielkich osobistości – a na kanwie ich życia, także z historią Polski – ale także kolejna przestrzeń działalności kulturalnej. Bardzo liczę na to, że Centrum Opatrzności Bożej tę funkcję podejmie, wzbogacając ściśle sakralny wymiar tego miejsca. W ten sposób będziemy wypełniać obietnicę twórców Konstytucji 3 maja. Chcemy dziękować Bogu za Konstytucję, ale też wszystko to, co dokonało się zarówno przed tym aktem, jak i po nim, aż do naszych dni. Chcemy „chwytać” także to, co będzie miało miejsce już po otwarciu świątyni.

- Dużo wskazuje na to, że otwarcie Muzeum św. Jana Pawła II i kard. Wyszyńskiego bardziej czy mniej dokładnie zbiegnie się z beatyfikacją Prymasa Tysiąclecia. Zapewne wzbudziłoby to dodatkowe zainteresowanie tym miejscem?

- – Tak, wówczas byłoby to już Muzeum Świętego i Błogosławionego.

- A kiedy można się spodziewać beatyfikacji kard. Wyszyńskiego?

- – Nie dam się namówić na spekulowanie co do terminów. Proces beatyfikacyjny jest procedurą długą i żmudną. Kościół bada życie kandydata na różnych szczeblach. Obecnie dokonuje się to już na etapie rzymskim. Trwa badanie sprawy zarówno przez teologów, jak i komisję kardynałów w Kongregacji ds. Świętych. Lepiej się w to nie wtrącać i pozostawić do obiektywnej oceny powołanym do tego gremiom.
Nawet więc gdybym wiedział, jaka jest bieżąca faza prac procesowych, to i tak nie podałbym tego do publicznej wiadomości. Ci, którzy nad tym pracują, a wśród nich jest i prefekt wspomnianej Kongregacji kard. Angelo Amato, mogliby bowiem odczuć jakąś presję. Ufam, że będzie to beatyfikacja rychła, ale nie powiem, czy nastąpi w roku przyszłym, czy może jeszcze następnym. Zostawmy to Rzymowi.
Nie ulega natomiast wątpliwości, że ta beatyfikacja byłaby rzeczywiście dużym wzmocnieniem Muzeum. Z każdym rokiem coraz mocniej uświadamiam sobie to, jak pilna jest potrzeba działań ukazujących obydwie te postacie. Trzeba to robić szybko, naprawdę, bo czas jest okrutny. Jeśli chodzi o kard. Wyszyńskiego, to wyrasta przecież kolejne pokolenie, które go nie widziało. W wypadku Jana Pawła II jest jeszcze o tę pamięć łatwo, gdyż od czasu jego śmierci upłynęło stosunkowo mało czasu, a poza tym był on wszechobecny w mediach. Natomiast kard. Wyszyński był w czasach komunistycznych objęty swoistym „embargiem”, stąd materiałów prasowych, telewizyjnych o jego postaci, uwięzieniu czy obchodach milenijnych jest dużo mniej. Młode pokolenie zna Prymasa jedynie z narracji pośredniej.

- Zapewne czuje Ksiądz Kardynał satysfakcję: oto po latach, 11 listopada, stan świątyni umożliwia odprawienie tam pierwszej Mszy w głównym kościele?

- – Na pewno jest satysfakcja. Ale przede wszystkim odczuwam wielką wdzięczność dla całego zespołu Centrum Opatrzności Bożej. To zaledwie kilkanaście osób. Wraz z nimi od dziesięciu lat, odkąd jestem w Warszawie, podejmuję dzieło po moim poprzedniku Prymasie Glempie.

2016-11-02 09:49

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka

2020-09-26 08:01

[ TEMATY ]

wywiad

5 pytań do...

Archiwum prywatne

Szymon Szynkowski

Szymon Szynkowski

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka – sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej

Piotr Grzybowski:Panie Ministrze, zacznijmy od chyba najgorętszego dziś tematu: protestów społecznych po - w powszechnej ocenie uznanych za sfałszowane - wyborach prezydenckich na Białorusi. Czy dla naszych służb dyplomatycznych było to zaskoczeniem?

Szymon Szynkowski vel Sęk: Dla nas nie było to zaskoczenie. Wiedzieliśmy, że jest niestety duże prawdopodobieństwo, że wybory nie będą przeprowadzone w sposób przejrzysty i demokratyczny, i że napotka to na opór białoruskiego społeczeństwa. Natomiast – dla nas nie, ale dla niektórych naszych zachodnich partnerów z UE myślę, że skala i długotrwałość tych protestów była zaskoczeniem. Przecież wiadomo, że wcześniejsze wybory również budziły wątpliwości, choć skala fałszerstw nie była aż tak duża, jak w przypadku tych ostatnich, więc teraz zarówno skala manipulacji, jak i skala oporu wobec manipulacji jest bardzo duża. My przyglądamy się sytuacji na Białorusi od wielu lat, więc trudno, żebyśmy w tej kwestii byli czymś zaskoczeni.

PG: Czy w związku z tym MSZ ma wypracowane scenariusze, które Polska będzie realizować?

SSvS: Tak, oczywiście. My nie poruszamy się tylko w sferze ogólnych deklaracji politycznych, potępiających to, co wydarzyło się w trakcie wyborów na Białorusi, czy wspierających dialog ze społeczeństwem i domagających się tego dialogu i rezygnacji z użycia siły, czy represji. To byłoby zbyt mało. My proponujemy bardzo konkretny plan działań dla Białorusi, z konkretnym finansowaniem na poziomie na razie naszego planu krajowego - ok. 12 mln euro, czyli 50 mln zł. Natomiast będziemy też proponować wspólnie z Grupą Wyszehradzką, bo w tej chwili finalizowane są uzgodnienia w zakresie propozycji tzw. Planu Marshalla, czyli czegoś, co jest nazywane Planem Marshalla dla Białorusi, takiej wielopunktowej propozycji wsparcia, która mogłaby zostać zaoferowana w sytuacji, w której na Białorusi doszłoby do demokratycznych zmian. Mowa tutaj zarówno o liberalizacji wizowej, jak i ułatwieniach dla małych i średnich przedsiębiorstw i specjalnym funduszu wsparcia. To zostało już zaprezentowane przez Premiera Mateusza Morawieckiego szefowej Komisji Europejskiej i będzie prezentowane przez całą Grupę Wyszehradzką, której przewodzimy, na forum Rady Europejskiej w najbliższych dniach.

PG: Pytanie już do Pana jako pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej: czy jest realne wypracowanie planu działania Grupy wobec sytuacji na Białorusi?

SSvS: Tak. Dzisiaj Grupa Wyszehradzka finalizuje prace nad tym bardzo konkretnym planem wsparcia ze strony UE dla Białorusi na poziomie gospodarczym. To jest jeden z elementów, który chcemy oferować Białorusi, ale – co ważne - w ramach współpracy Wyszehradzkiej, bo w ten sposób możemy łatwiej na poziom unijny przenieść naszą propozycję. Oczywiście na poziomie krajowym mamy 5-punktowy plan, który dzisiaj jest realizowany, zarówno w zakresie wsparcia NGO, jak i wspierania dostępności rynku pracy dla osób, które muszą wyjechać z Białorusi, chcą przyjechać do Polski. Propozycje na poziomie unijnym liberalizacji wizowej wynikają też z tego, że jest ok. 800 tys. wiz unijnych wydanych w ostatnich latach. 400 tys. tych wiz wydały polskie konsulaty, więc to Polska jest krajem, który najaktywniej wspiera Białoruś, także w zakresie wsparcia dla obywateli tego kraju, jak również możliwość ich przyjazdu do Unii Europejskiej, czy pracy w UE. Chcemy, żeby było to wsparcie systemowe, w które zaangażują się wszyscy nasi unijni partnerzy. Wokół tego udało się, co też jest sukcesem Polski, wybudować konsensus Grupy Wyszehradzkiej. Przecież wiemy, że mamy w Grupie Wyszehradzkiej przyjaciół, partnerów, ale bywają także różnice zdań. W tej sprawie nie ma różnicy zdań. Grupa Wyszehradzka będzie prezentowała to wsparcie za tydzień, na forum Rady UE.

PG: Końcem lipca powołano nową inicjatywę - Trójkąt Lubelski. W jakim celu?

SSvS: Jak się okazało, Trójkąt Lubelski powołany w drugiej połowie lipca, swoją zasadność funkcjonowania dowiódł już w pierwszych tygodniach, bo chwilę później rozpoczął się kryzys na Białorusi, związany właśnie z niedemokratycznymi wyborami i w tym formacie są również prowadzone dyskusje. Litwa, Polska i Ukraina to kraje sąsiedzkie Białorusi, w których interesie leży stabilność sytuacji w tym kraju. Litwa i Polska dyskutują o wyzwaniach w różnych innych formatach, np. „Bukaresztańskiej 9” w kontekście bezpieczeństwa, w ramach współpracy Polski z krajami bałtyckimi. Ukraina była z tych dyskusji do tej pory wyłączona, bo w tych formatach nie uczestniczy. W związku z tym uznaliśmy, że trzeba stworzyć format sąsiedzki, który będzie właśnie miejscem do włączania również Ukrainy w dyskusję na tematy bieżące. Takim najbardziej bieżącym tematem, siłą rzeczy niestety dla Trójkąta Lubelskiego oczywistym jest sytuacja na Białorusi, ale też szerzej dyskusje o polityce bezpieczeństwa w regionie, w gronie krajów, które mają podobne spojrzenie na zagrożenia, które płyną ze wschodu. Dzisiaj Trójkąt, który koordynuje pan wiceminister Marcin Przydacz jest doskonałym formatem do tego, żeby koordynować też działania z ważnym państwem nieunijnym, czyli Ukrainą.

PG: Wrócił Pan minister kilka dni temu z Wilna, gdzie podpisane zostało Strategiczne Partnerstwo Polsko-Litewskie. Czy to początek Unii Lubelskiej 2.0?

SSvS: Nie, choć nawiązań historycznych podczas tego spotkania było całkiem sporo, począwszy od tego, że na początku swojego wystąpienia Pan Premier Skvernelis wskazał, że to pierwsze takie spotkanie od 230 lat. Po drugie, w wystąpieniach premierów obecne były nawiązania do wspólnych tegorocznych obchodów rocznicy Bitwy pod Grunwaldem i planowanych przyszłorocznych obchodów Konstytucji 3 maja, jak to się mówi zaręczenia wzajemnego obu narodów. To będzie też taka historyczna okazja do podkreślania tego, co nas łączy. Natomiast to jest tylko fundament do budowania dzisiaj naszej bardzo bliskiej współpracy, która już ma swój dorobek. Współpracujemy znowu w wielu formatach międzynarodowych ważnych UE, NATO, ale także regionalnych: Trójmorze, współpraca Bałtycka, czy choćby ten najnowszy wspomniany wcześniej Trójkąt Lubelski. To jest oczywiście tylko narzędzie do osiągania konkretnych celów. Te cele dzisiaj Litwa i Polska potrafią definiować: to jest wspólne wspieranie Białorusi. Litwa też tu jest bardzo aktywnym aktorem, przypomnę, że przed chwilą Minister Spraw Zagranicznych Litwy Pan Linkieviczus był w Waszyngtonie, rozmawiał o tych sprawach, więc koordynujemy tutaj działania wspólne. Na forum Rady Europejskiej także Polska i Litwa mówią w tych sprawach wspólnym, bardzo mocnym głosem, ale też w ogóle koordynujemy współpracę gospodarczą.
Konsultacje międzyrządowe, co bardzo jest ważne, żeby podkreślić miały swój bardzo konkretny wymiar: podpisano dwie umowy z zakresu współpracy przy rozbudowie infrastruktury transportowej, kolejowej, podpisano deklarację o współpracy strategicznej przez Premierów, podpisano bardzo ważny harmonogram wdrażania zmian oświatowych, które sprawią, że Polacy mieszkający na Litwie będą mieli zwiększoną dostępność do nauczania języka polskiego, co jest problemem od lat niezałatwionym. Tutaj jest duża szansa na postęp. Wreszcie jest TVP Wilno i przy okazji już nie samych konsultacji, ale też w związku z wizytą w Wilnie Pana Premiera, mieliśmy okazję podpisać list intencyjny, który po roku funkcjonowania z dużymi sukcesami TVP Wilno da w przyszłości tej telewizji nową siedzibę, w Domu Polskim w Wilnie, rozbudowanym ze środków MSZ. Wejdzie tam telewizja, młody zespół dziennikarzy z Wileńszczyzny, który już dzisiaj mówi ciekawie o życiu na Wileńszczyźnie, ale też mówi dobrze o Polsce, o polskiej historii, kulturze, tradycji. Jak Pan widzi w czasie tej bardzo intensywnej wizyty wiele spraw zostało nie tylko poruszonych ale i załatwionych. Naprawdę byłem pod wrażeniem, jak skuteczna może być dyplomacja w kontekście konsultacji międzyrządowych. Pod wodzą Premiera kilkunastu ministrów, każdy z konkretną agendą spraw, które chce załatwić, jedzie tam, sprawy mają postęp i wracamy z konkretnym dorobkiem. To w dyplomacji nie jest reguła, bo czasami kończy się na jakiś ogólnych dyskusjach, tu zaś mamy solidny konkret.

CZYTAJ DALEJ

Bp Guzdek na Jasnej Górze: nie zgadzajmy się na niszczenie autorytetu polskiej Policji

2020-09-27 19:12

[ TEMATY ]

Jasna Góra

policja

Święto Policji

Karol Porwich

Od złożenia kwiatów przy płaskorzeźbie „Gloria Victis” upamiętniającej 13 tys. policjantów zamordowanych przez Sowietów w 1940 r. rozpoczęła się na Jasnej Górze dziewiętnasta pielgrzymka środowiska policyjnego. Spotkanie odbywało się tradycyjnie przed patronalnym świętem Policji przypadającym w święto św. Michała Archanioła, 29 września.

- Staję tu z poczuciem dumy, że mogę razem z kapelami stać wraz z policjantami w ich codziennej pracy, w ich trudzie i wspierać ich modlitwą i dobrym słowem, bo spotykają się nie tylko ze złem, ale i napaściami słownymi, z nieodpowiedzialnymi reakcjami - mówił w kaplicy Matki Bożej bp Józef Guzdek, delegat Episkopatu Polski ds. duszpasterstwa Policji. W kazaniu podczas Mszy św. w intencji stróżów prawa przypominał, że policjanci służą najwyższym wartościom, bo do nich z pewnością należą zapewnienie bezpieczeństwa, przestrzeganie prawa i ład społeczny.

Karol Porwich

- Dziękujmy Bogu za tych, którzy stawali i nadal stają w obronie godności i praw należnych stróżom naszego bezpieczeństwa - mówił bp Guzdek. Podkreślił, że „szczególnie ważne są działania prawne oraz słowa wypowiadane w obronie funkcjonariuszy, którzy bywają napiętnowani i publicznie potępiani bez udowodnienia im popełnionej winy”. Zaznaczył, że „jeśli tego zabraknie zło będzie się rozzuchwalać a przestępcy będą zachęcani do podnoszenia ręki na polskiego policjanta”.

Zobacz zdjęcia: Dziewiętnasta pielgrzymka środowiska policyjnego

Pytał „ludzi dobrej woli”, co myślą: „czy wolno lekceważyć godność drugiego człowieka? Czy wolno bezkarnie niszczyć autorytet polskiej policji? Czy wolno rzucać obelgami i przekleństwami, tych którzy stoją na straży przestrzegania prawa? Czy wolno atakować bez żadnych konsekwencji tych, którzy z narażeniem życia i zdrowia przyczyniają się do naszego bezpieczeństwa? Czy można tolerować mowę nienawiści wobec funkcjonariuszy policji?”.

Bp Guzdek podkreślał, że „jeśli nie staniemy po stronie stróżów prawa to czy oni staną po naszej stronie, gdy będzie zagrożone nasze zdrowie, życie lub mienie? A może wtedy odwrócą wzrok, aby nie widzieć ludzkiej krzywdy i nie podjąć interwencji i nie spotkać się z medialnym atakiem ludzi przewrotnych i złych”.

Z Jasnej Góry delegat Episkopatu Polski ds. duszpasterstwa Policji zwrócił się z apelem: „nie zgadzajmy się na niszczenie autorytetu polskiej policji”. - Walka o doraźne interesy lub forsowanie własnych przekonań nie usprawiedliwiają przemocy wobec stróżów prawa, nie usprawiedliwia jej także nieprzestrzeganie obowiązujących nas przepisów – mówił bp Guzdek.

Zauważył, że w tym roku mija 95 lat, od kiedy szeregi policji wzmocniły kobiety. - Potrzebne są delikatne dłonie wyciągnięte w geście ratunku, zwłaszcza gdy chodzi o przemoc domową ukrytą w czterech ścianach, potrzebne są wrażliwe serca kobiet i mężczyzn noszących policyjne mundury. Jednak one nie wystarczą. W walce ze złem i przemocą potrzebne są także silne męskie dłonie, które powstrzymają przestępców lub udzielą pomocy potrzebującym.

Bp Guzdek przywołał postać policjanta z Mińska Mazowieckiego, który w sierpniu utonął w morzu ratując życie 15- letniej dziewczynce. W jego osobie uczcił, tych którzy zginęli wypełniając złożoną przysięgę do końca.

W tym roku środowisko policyjne spotkało się w mniejszej liczbie i w „okrojonym programie”. Na Jasną Górę przybyli reprezentanci policjantów z całego kraju z Komendantem Głównym Policji gen. insp. Jarosławem Szymczykiem, a także wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji Bartoszem Grodeckim. Przybyli komendanci wojewódzcy i miejscy Policji oraz przedstawiciele Stowarzyszenia „Rodzina Policyjna 1939” z prezes Teresą Bracką.

- Jak co roku pielgrzymujemy do Królowej Polski przede wszystkim, aby podziękować za rok, który za nami, a on był niezwykle trudny z uwagi na to, że nie brakowało tych codziennych wyzwań dla funkcjonariuszy i pracowników polskiej Policji, ale też spotkaliśmy się z tym ogromnym zagrożeniem dla nas wszystkich, jakim jest pandemia koronawirusa - powiedział komendant Szymczyk.

Dodał, że to jest też „prośba o opiekę, wsparcie, o to, co niezwykle ważne, o mądrość podejmowania trudnych wyborów i trudnych decyzji, bo one często, jeśli chodzi o policyjną służbę, muszą zapadać w ułamkach sekund, i bardzo często wiążą się z tym, że musimy w stosunku do kogoś użyć siły, czasami zatrzymać i pozbawić wolności, ale tylko i wyłącznie po to, żeby cała reszta z nas mogła czuć się bezpiecznie”.

CZYTAJ DALEJ

Rekolekcje w duchu ewangelizacji

2020-09-28 10:50

Fot. Wydawnictwo Flos Carmeli/Youtube

Pod hasłem "Chcę kochać jak dziecko i walczyć jak nieustraszony wojownik" rozpoczynają się we Wrocławiu trzydniowe rekolekcje prowadzone przez o. Krzysztofa Piskorza OCD.

Rekolekcje ze św. Michałem Archaniołem i św. Teresą od Dzieciątka Jezus będą odbywać się w Sanktuarium Matki Bożej Miłosierdzia, przy ul. Ołbińskiej 1. Skierowane są dla wszystkich, którzy chcą doświadczyć mocy Bożej i czują potrzebę ewangelizacji.

- Chcemy żeby to była formacja dla katolików na ulicy oraz dla tych, co chcą ewangelizować i zdobywać dusze dla Pana Boga, czują się rozpaleni Bożą miłością i chcą ją przekazywać dalej. Św. Teresa powtarza, że nie ma innej drogi do nieba jak odkrycie bycia Dzieckiem Bożym – mówi o. Piskorz.

Jaką rolę w duchowości chrześcijańskiej pełnią św. Teresa i św. Michał Archanioł? - Powiązanie tych osób jest dosyć intrygujące, ponieważ Michał kojarzy nam się potężny i zasadniczy, a Teresa taka drobna i mała. Te pozorne przeciwieństwa pokazują nam istotę chrześcijaństwa. Chcę kochać jak dziecko i walczyć jak nieustraszony wojownik – to są jej słowa, dodaje karmelita bosy.

W zaproszeniu i na plakacie cały czas przewija się słowo „walka”. Jak mówi o. Piskorz – oczywiście chodzi o walkę duchową. - Trzeba o te dusze, które są daleko od Boga zawalczyć. Trzeba walczyć o tych, którzy są na drodze wiodącej do piekła. Trzeba podjąć wysiłek, aby inni też byli na prostej drodze do nieba.

Ewangelizacja wymaga czasem prostych gestów i słów. - Wystarczy zadać bardzo proste pytanie, czy Bóg Cię kocha? I ludziom się wtedy otwierają oczy. To jest początek do dawania świadectwa. Potem zaczyna się walka o dusze. Jeżeli zaczniemy to robić bez mocy Pana Boga, bez sakramentów i modlitwy to będziemy przegrywać na każdym etapie naszego życia. Walka duchowa podkreśla siłę Boga. Samo imię Michael (Któż jak Bóg) pokazuje, że kto może się równać z Bogiem, który jest tak potężny? - dodaje o. Piskorz.

Rekolekcje rozpoczną się dzisiaj 28 września Mszą św. o g. 18:00. Dla tych, którzy nie będą mogli wziąć udziału osobiście, będzie dostępna transmisja on-line.

Fot. Karmelici Bosi Powołania/FB

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję