Reklama

Z pamięcią o tych, którzy dobrze przysłużyli się Polsce

EDYTA SADŁO
Edycja zamojsko-lubaczowska 24/2001

Ludziom, którzy nazizmowi i komunizmowi powiedzieli NIE poświęcono najnowszą ekspozycję, przygotowaną przez Instytut Pamięci Narodowej - Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Oddział w Lublinie. Wystawę zatytułowaną Podziemie zbrojne na Lubelszczyźnie w latach 1939-1956 wobec dwóch totalitaryzmów można oglądać od 15 maja br. w Muzeum Barwy i Oręża "Arsenał" w Zamościu.

Jest to już druga ekspozycja przygotowana przez lubelski Oddział IPN, dostępna w zamojskim muzeum. W jej uroczystym otwarciu uczestniczyli: wiceprezes INP Janusz Krupski, dyrektor Oddziału IPN w Lublinie Andrzej Borys, zamojskie władze samorządowe, kombatanci - uczestnicy wydarzeń, o których opowiada wystawa. Otwarcie wystawy, to - zdaniem Andrzeja Borysa - święto wszystkich bohaterów ziemi zamojskiej i lubelskiej. Autorzy ekspozycji kierują ją przede wszystkim do młodzieży - pragną bowiem, by wartości i ideały, które przyświecały uczestnikom walk zbrojnych, a które próbowali wyeksponować na wystawie, stały się bliskie młodym ludziom. I jak twierdzi Janusz Krupski - pamięć o historii to także pamięć i służba wartościom, w imię których walczono i oddawano życie. To właśnie dzięki takim wystawom, upowszechniającym historię najnowszą, pamięć o czynach na rzecz niepodległości może przetrwać.

Ideą wystawy - jak mówi Agnieszka Jaczyńska z Biura Edukacji Publicznej IPN w Lublinie - jest prezentacja czynu zbrojnego ludności Lubelszczyzny, w okresie od wkroczenia wojsk niemieckich i sowieckich w 1939 r. na ziemie polskie - i pokazanie oporu zbrojnego Polaków - początkowo wobec okupacji niemieckiej, a następnie - po zakończeniu działań w ramach akcji "Burza", czyli w lipcu 1944 r. i ponownym wkroczeniu wojsk Armii Czerwonej na tereny Lubelszczyzny - wobec okupacji sowieckiej. Okres ten wiąże się m.in. z działalnością oddziałów ZWZ, AK, BCH, a później, po 1945 r. oddziałów związanych z WiN.

To właśnie na Lubelszczyźnie działali ci, którzy stali się legendą oporu antyhitlerowskiego i konspiracji antykomunistycznej - mjr Hieronim Dekutowski ps. "Zapora", kpt. Marian Bernaciak ps. " Orlik", por. Zdzisław Broński ps. "Uskok", por. Kazimierz Kostecki ps. "Kostek", por. Franciszek Przysiężniak ps. "Ojciec Jan". Zdaniem konsultanta naukowego tej ekspozycji, dr. Rafała Wnuka - Lubelszczyzna była miejscem szczególnej koncentracji oddziałów partyzanckich - w okresie okupacji, wiosną 1944 r. działało około 40 oddziałów (w tym na Zamojszczyźnie - około 20). W okresie powojennym partyzanci stali się ofiarami represji ze strony komunistów, zaś PRL-owska historia ruchu oporu nie uwzględniała wkładu żołnierzy AK, WiN, Narodowych Sił Zbrojnych w walkę z okupantem niemieckim. Ekspozycja przygotowana przez IPN jest częścią tych działań, które zmierzają do ukazania całej prawdy o tamtych czasach.

Wystawa ukazuje historię ludzi, którzy na początku hitlerowskiej okupacji, kierując się określonym kanonem wartości, przyłączyli się do konspiracyjnej walki o państwo polskie. Wolność była dla nich wartością nadrzędną i pozostali jej wierni także po zakończeniu okupacji hitlerowskiej, kiedy nastąpił początek innej okupacji - sowieckiej. Autorzy stawiają też pytanie - czy konspiracja antyhitlerowska łączyła się z późniejszą konspiracją antykomunistyczną? Zdaniem Agnieszki Jaczyńskiej - zgromadzone na wystawie muzealia okażą się być może pomocne przy szukaniu odpowiedzi na to pytanie.

Ekspozycja przedstawia obraz pokolenia konspiratorów i partyzantów toczących walkę nieprzerwaną - najpierw z totalitaryzmem niemieckim, później - komunistycznym: począwszy od udziału w partyzantce powrześniowej, poprzez działalność w podziemnej organizacji Służbie Zwycięstwu Polski, w Związku Walki Zbrojnej, Armii Krajowej, Delegaturze Sił Zbrojnych, Zrzeszeniu "Wolność i Niezawisłość" aż do samotnej walki oddziałów "niezłomnych". Wystawa przybliża też historię żołnierzy z Batalionów Chłopskich oraz Narodowych Sił Zbrojnych. Składa się ona z dwóch części: jednej - poświęconej organizacjom zbrojnym w czasie okupacji hitlerowskiej, drugiej - poświęconej powojennej partyzantce antykomunistycznej. Zastosowano przy tym szczególny sposób prezentacji - dwa skrzydła wystawy są scalone dwoma dużymi, panoramicznymi zdjęciami, które ukazują oddziały partyzanckie z obu okresów. Dzięki temu istnieje możliwość porównania obu okresów walk, obu totalitaryzmów, obu form oporu. Na wystawie zaprezentowano wiele zdjęć - w tym znaczną liczbę fotografii dotychczas nie publikowanych, które udało się uzyskać m.in. ze zbiorów prywatnych, niejednokrotnie dzięki ludziom tworzącym tę historię, o której wystawa opowiada. Są to portrety bohaterów tamtych czasów - komendantów głównych ZWZ, AK i dowódców Okręgu Lublin, komendantów WiN, konspiratorów działających w całym okresie istnienia podziemia zbrojnego na Lubelszczyźnie, "niezłomnych" i ostatnich żołnierzy podziemia antykomunistycznego. Szczególnie cenne są unikatowe zdjęcia oddziałów "Zapory" z czasów wojennych i powojennych, pośmiertne zdjęcie "Orlika", fotograficzny zapis rozbrajania jednego z ostatnich żołnierzy podziemia, Stefana Kobosa ps. "Wrzos". Zgromadzonym na wystawie fotogramom towarzyszy szereg dokumentów, tekstów źródłowych, które przybliżają charakter obu okupacji. Są wśród nich m.in. fragmenty rozkazów, meldunków, depesz i deklaracji ideowych organizacji podziemnych. I najbardziej wymownym, wstrząsającym dokumentem tamtych czasów jest właśnie fragment takiej deklaracji - chodzi tutaj o depeszę o rozbrajaniu 3 D.P. AK, działającej na Lubelszczyźnie, z 30 lipca 1944 r., tuż po zakończeniu na tym terenie akcji "Burza". Dokument ten spina niejako oba okresy walki z totalitaryzmem sowieckim i niemieckim.

Wystawa dotyczy dwóch okupacji - niemieckiej i sowieckiej - i każdą z tych części otwierają wydarzenia z września 1939 r. Kolejne panele ekspozycji pokazują proces formowania się partyzantki antyniemieckiej i antykomunistycznej. Kształtowanie się ruchu oporu wobec totalitaryzmu sowieckiego pokazane zaś zostało na tle przełomowych dla tamtego czasu wydarzeń, ponieważ - jak mówi Agnieszka Jaczyńska - chcieliśmy, aby czyn zbrojny mieszkańców Lubelszczyzny zaprezentowany został w oparciu o charakterystykę owego czasu.

Przedstawiono też proces powstawania struktur Polskiego Państwa Podziemnego. Jednocześnie można zapoznać się z dokumentacją dotyczącą metod zwalczania podziemia - wśród dokumentów znajdują się m.in. przykłady rygorystycznych regulacji prawnych, znane rozkazy i wypowiedzi, np. nota rządu sowieckiego o zajęciu Zachodniej Ukrainy i Białorusi oraz "nieistnieniu" Państwa Polskiego, polecenia pacyfikacji ludności cywilnej i rozbrajania oddziałów partyzanckich. Wystawa przybliża historię najnowszą, opowiada o dziejach prawdziwych, niezafałszowanych - dlatego powinna stać się obowiązkową lekcją historii, zwłaszcza dla młodych ludzi. Prezentowana w zamojskim Muzeum "Arsenał" ekspozycja została przygotowana przez pracowników Biura Edukacji Publicznej lubelskiego IPN: Agnieszkę Jaczyńską i Adama Puławskiego (autorzy scenariusza), Magdalenę Śladecką i Mariusza Zajączkowskiego (koncepcja plastyczna i wykonanie) oraz dr. Rafała Wnuka i dr. Grzegorza Motykę ( konsultacja naukowa). Wystawę można było oglądać do 17 czerwca br.

Reklama

Jak prymas Wyszyński papieża wybierał

2019-10-16 12:28

Grzegorz Polak
Niedziela Ogólnopolska 42/2019, str. 26-27

14 października 1978 r. do Kaplicy Sykstyńskiej wchodzi 111 kardynałów z 49 krajów. Nikt z nich nie przeczuwa, że za 2 dni zmienią bieg historii

Instytut Prymasowski Stefana Kardynała Wyszyńskiego
Bachledówka k. Zakopanego, lipiec 1973 r

Śmierć Jana Pawła I, po zaledwie 33-dniowym pontyfikacie, jest ogromnym szokiem także dla kardynałów. Zastanawiają się, co przez to doświadczenie chciał im powiedzieć Duch Święty. Nie mają czasu na dogłębne analizy, bo termin nowego, drugiego już konklawe w 1978 r. zbliża się wielkimi krokami.

Do Kolegium Kardynalskiego dociera informacja o manifeście wybitnych ojców soborowych, którzy domagają się charyzmatycznego pasterza. Kardynałowie mają świadomość, że nowy papież powinien być człowiekiem o silnej, wyrazistej osobowości, który byłby zdolny zahamować kryzys w Kościele. Kryzys, który – jak zauważył założyciel Wspólnoty św. Idziego prof. Andrea Riccardi – wynika nie z zewnętrznych sił bądź czynników, jak w czasach rewolucji francuskiej czy polityki państw ateistycznych, ale pochodzi z wnętrza Kościoła.

Nie do końca spełniają te wymagania i oczekiwania dwaj główni faworyci mediów, jak również większości elektorów: arcybiskup Genui kard. Giuseppe Siri, który z trudem przyjmuje zmiany posoborowe inicjowane przez Pawła VI, oraz arcybiskup Florencji kard. Giovanni Benelli, zdolny zachować ciągłość linii tego papieża.

Wojtyła powodem konfliktu z Sowietami?

Niektórzy z wpływowych kardynałów niewłoskich stawiają na kandydatów spoza Włoch. Arcybiskup Sao Paolo kard. Paulo Evaristo Arns oświadcza wprost, że najlepszym pretendentem byłby kard. Karol Wojtyła. O metropolicie krakowskim dużo się mówi przed konklawe w kręgach Kurii Rzymskiej. Cieszy się on tam opinią wspaniałego człowieka, zdolnego pasterza, ale nikt poważnie nie bierze pod uwagę jego kandydatury. Dlaczego? Bo – jak wspomina w niedawnym wywiadzie dla PAP znakomity watykanista Luigi Accattoli – ich zdaniem, „wybór papieża z kraju komunistycznego byłby wielkim zagrożeniem, gdyż mógłby doprowadzić do konfliktu z sowieckim systemem”.

Daleki od takiego myślenia jest arcybiskup Wiednia kard. Franz König, który jeszcze przed konklawe daje niedwuznacznie do zrozumienia, że sytuacja w Kościele dojrzała do tego, by papieżem mógł zostać nie-Włoch. Kardynał dobrze się orientuje w realiach socjalistycznych, bo jako pierwszy purpurat z Zachodu w charakterze nieformalnego przedstawiciela papieża odwiedza kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Zna abp. Wojtyłę z jego wizyt w Wiedniu i ze swoich rewizyt w Krakowie. Ceni jego intelekt, walory moralne i talenty duszpasterskie. W rozmowach z członkami Kolegium Kardynalskiego sonduje możliwość wyboru nie-Włocha i w tym kontekście wymienia nazwisko Wojtyły, lobbując, jak byśmy dzisiaj powiedzieli, za jego kandydaturą.

Dlaczego Prymas odmówił

Kardynał König rozmawia także na ten temat z kard. Wyszyńskim. Wedle znanej anegdoty, słowa arcybiskupa Wiednia o godnym następcy św. Piotra z Polski Prymas odnosi do siebie, choć jedzie na konklawe z absolutnym przekonaniem, że papieżem powinien zostać Włoch. Znane są jego wypowiedzi sprzed konklawe na ten temat, zapisuje także to przekonanie w „Pro memoria”.

Kiedy dwaj główni faworyci włoscy blokują się nawzajem, bo żaden z nich nie może uzyskać wymaganej większości głosów, w przerwie między głosowaniami zgłasza się do Prymasa grupa elektorów z pytaniem, czy przyjąłby wybór. Kardynał Wyszyński zdecydowanie odmawia i po raz kolejny wyraża przekonanie, że papieżem powinien zostać Italczyk. Tłumaczy się ponadto zaawansowanym wiekiem, brakiem wszechstronnego przygotowania oraz koniecznością obrony Kościoła na Wschodzie, co określa jako swoje życiowe zadanie. „Do mnie należy nawet paść na granicy polsko-sowieckiej, gdyby Bóg tego ode mnie zażądał” – czytamy w „Pro memoria”. Mówi jednak kardynałom: „Gdyby wybór padł na kard. Wojtyłę, uważam, że miałby obowiązek wybór przyjąć, gdyż jego zadania w Polsce są inne”. Kiedy Prymas się orientuje, że szanse metropolity krakowskiego rosną, staje się gorącym rzecznikiem jego kandydatury.

To Jej dzieło!

Drugiego dnia konklawe, wobec niemożności uzyskania przewagi jednego z włoskich kandydatów, kard. König podczas posiłków wymienia nazwisko kard. Wojtyły, czym daje do zrozumienia, że będzie na niego głosował.

Nazajutrz, 16 października, po obiedzie, jak wynika z lakonicznych zapisków Prymasa, przejmuje on inicjatywę. Staje się, używając języka piłkarskiego, głównym rozgrywającym. W „Pro memoria” zapisuje: „Po obiedzie długa moja rozmowa z kard. Królem, a później z kard. Königiem. Nic więcej! Później z kardynałami niemieckimi. Nic więcej!”. Co to oznacza – wiadomo. Wymienieni należą do grona wpływowych purpuratów, których kard. Wojtyła ma po swojej stronie. Można się domyślić, że dyskutują o tym, jak zmobilizować do postawienia na metropolitę krakowskiego elektorów niezdecydowanych. Czas poobiedniego wypoczynku jest dla nich bardzo pracowity. „Czuło się ożywienie na korytarzach” – notuje kard. Wyszyński.

„Grupa Prymasa” okazuje się skuteczna, bo ósme głosowanie jest formalnością. Kardynał Wyszyński przesuwa się do metropolity krakowskiego, który siedzi za nim w drugim rzędzie, i prosi go o przyjęcie wyboru. „Gdyby Księdza Kardynała wybrano, proszę pomyśleć, czy nie przyjąć imienia Jana Pawła II. Dla włoskiej opinii publicznej byłoby to obrócenie na dobro tego kapitału duchowego, który zebrał Jan Paweł I” – czytamy w „Pro memoria”.

Podczas homagium obaj płaczą. Prymas wspomina po powrocie do Polski w jednym z kazań: „(...) usta nasze niemal jednocześnie otworzyły się imieniem Matki Bożej Jasnogórskiej: to Jej dzieło! Wierzyliśmy w to mocno i wierzymy nadal”.

Później Prymas wypowie prorocze słowa, które Papież zapisze w swoim testamencie, a po latach powtórzy w Gorzowie Wielkopolskim: „Masz teraz wprowadzić Kościół w trzecie tysiąclecie”.

Opatrznościowy udział

Choć Prymas i Papież są przekonani, że wynik konklawe to „sprawa” Madonny Jasnogórskiej, to jednak Jan Paweł II docenia rolę czynnika ludzkiego. Świadczy o tym jego niepublikowany dotąd odręczny list do kard. Wyszyńskiego z 3 listopada 1978 r., w którym dziękuje Księdzu Prymasowi za „tak opatrznościowy udział w ostatnim konklawe”. Czytamy w nim m.in.: „Nie muszę już więcej pisać, Wasza Eminencja sam wie, o co chodzi, o czym myślę. To są drogi Boże, które tym bardziej nam się uświadamiają, im bardziej objawia się ich zobowiązujące znaczenie. Ksiądz Prymas wie, że miał bezpośredni udział w objawieniu się tego właśnie zobowiązującego znaczenia na tle całego przebiegu konklawe, a w szczególności w dniu 16 października, w uroczystość św. Jadwigi”. Prymas i Papież rozumieli się „w pół słowa”. Ale i my po przeczytaniu tego fragmentu nie mamy wątpliwości, że Jan Paweł II dziękuje kard. Wyszyńskiemu za to, że w sposób zasadniczy przyczynił się do jego wyboru na papieża.

Po konklawe Prymas „na gorąco” wyraża przypuszczenie, że wybór papieża z Polski może „przyhamować akcję ateistyczną, płynącą z ZSRR, gdy Moskwa zorientuje się, że w centralnej Europie wyrosła niespodziewanie nowa siła”. I dodaje za starcem Symeonem: „Teraz puszczasz w pokoju swego sługę, Panie, ponieważ moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, które przygotowałeś przed obliczem wszystkich narodów” (por. Łk 2, 29-31).

Zanim to się stanie, Prymas przeżyje chwile wielkiej chwały, kiedy podczas homagium 22 października 1978 r. Papież w bezprecedensowym geście podniesie go z klęczek i ucałuje jego ręce, i kilka miesięcy później, kiedy w czerwcu 1979 r. będzie gospodarzem pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akademia Męskości

2019-10-22 20:28

Agata Pieszko

Prawdziwych mężczyzn szukała już w 1974 r. Danuta Rinn. W 2019 r. nadal poszukujemy mężczyzn na miarę czasów. Z takiej potrzeby w Duszpasterstwie Akademickim „Wawrzyny” powstaje prawdziwa Akademia Męskości.

DA Wawrzyny

Akademia Męskości to nowy cykl spotkań tylko dla mężczyzn, który powstał z inicjatywy studentów Duszpasterstwa Akademickiego „Wawrzyny”. Pierwsze spotkanie odbędzie się już jutro (23.10) po Mszy św. o godz. 19:00. Po wspólnej Eucharystii kobiety będą musiały opuścić mężczyzn, którzy wezmą udział w prelekcji Andrzeja Cwynara pt.: „Podejmij wyzwanie”. Po spotkaniu studenci zapraszają na wspólny poczęstunek.

Spotkania w ramach Akademii Męskości będą się odbywać w każdą pierwszą i trzecią środę miesiąca po Mszy św. o godz. 19:00 w Duszpasterstwie Akademickim „Wawrzyny” na ul. Odona Bujwida 49/51. Za każdy razem prelekcję poprowadzi inny gość, który będzie poruszał tematykę rozwoju mężczyzny i pogłębiania jego tożsamości w Bożym Duchu. Kolejne spotkanie odbędzie się 6 listopada.

Spotkania przeznaczone są oczywiście tylko dla mężczyzn. Płeć piękną prosimy o objęcie duchową opieką tego dzieła oraz o udział w Eucharystii i przyjmowanie Komunii św. w intencji swoich dziadków, ojców, braci, mężów, czy wybranków serca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem