Reklama

Zmieni się prawo kanoniczne ws. rozgrzeszania z aborcji

2016-11-22 14:38

pb (KAI/Vatican Insider) / Watykan / KAI

riccardorossi/CC BY-SA 3.0
Abp Rino Fisichella

Po decyzji papieża Franciszka o przyznaniu wszystkim księżom władzy odpuszczania grzechu aborcji zmieni się prawo kanoniczne w tej kwestii. Zapowiedział to przewodniczący Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji abp Rino Fisichella podczas wczorajszej prezentacji w Watykanie papieskiego listu apostolskiego „Misericordia et misera”.

- Dotychczas prawo kanoniczne przewiduje, że władzę odpuszczenia grzechu aborcji posiada biskup diecezjalny, który niekiedy deleguje odpuszczanie tego grzechu kilku lub nawet wszystkim kapłanom swej diecezji - powiedział abp Fisichella.

Przypomniał, że na czas Jubileuszu Miłosierdzia (8 grudnia 2015 - 20 listopada 2016) Franciszek udzielił tej władzy wszystkim kapłanom jako „konkretny znak tego, że Boże miłosierdzie nie zna granic, nie zna przeszkód”. A zatem „także osoby, które popełniły ten - jak stwierdza papież - bardzo ciężki grzech, o ile okazały skruchę, nie mogą mieć żadnej przeszkody w uzyskaniu Bożego przebaczenia”.

Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji wyjaśnił, że gdy jakaś dyspozycja papieża zmienia zapis prawa kanonicznego, trzeba zmienić artykuł, którego ta dyspozycja dotyczy. Wskazał, że wraz z rozgrzeszeniem „przestaje obowiązywać ekskomunika laetae sententiae”, czyli zaciągana przez samo dokonanie danego czynu, w tym przypadku aborcji. Dotyczy to nie tylko kobiety, ale także lekarzy, pielęgniarek, tych, którzy wspierają aborcję, pod warunkiem jednak, że okażą skruchę.

Reklama

Pytany przez dziennikarzy, czy papież nie boi się krytyki z powodu swej decyzji, hierarcha stwierdził, że nie widzi powodu, dla którego miałaby ona wywoływać obawy, skoro „kapłani są sługami pojednania i przebaczenia”. Rozszerzenie ich posługi na grzech aborcji wskazuje „drogę Kościoła, o jakim myśli papież Franciszek, w ślad za swymi poprzednikami, czyli wyjścia na spotkanie wszystkich”. - Przypomnijmy, że papież z całą mocą podkreśla, że aborcja jest grzechem ciężkim [za który na osobach ciąży ekskomunika, aż do uzyskania rozgrzeszenia - KAI], ale z równie wielką siłą podkreśla, że nie ma grzechu, którego Bóg nie mógłby odpuścić - wskazał abp Fisichella, po raz kolejny dodając, że konieczne jest jedynie to, by osoby te okazały skruchę.

W liście do przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji z 1 września 2015 r., w którym udzielał wszystkim księżom władzy odpuszczania grzechu aborcji, papież Franciszek tak tłumaczył swoją decyzję: „Jednym z poważnych problemów naszych czasów jest z pewnością zmodyfikowany stosunek do życia. Bardzo rozpowszechniona mentalność doprowadziła do utraty należytej wrażliwości indywidualnej i społecznej na kwestię przyjmowania nowego życia. Dramat aborcji przeżywany jest przez niektóre osoby ze świadomością powierzchowną, jakby niemal nie zdawały sobie sprawy z tego, jak wielkim złem jest ten akt. Wiele innych natomiast, choć przeżywa ten moment jako porażkę, uważa, że nie mają innej drogi. Myślę w szczególności o wszystkich kobietach, które poddały się aborcji. Dobrze znam uwarunkowania, które doprowadziły je do podjęcia tej decyzji. Wiem, że jest to dramat egzystencjalny i moralny. Spotkałem wiele kobiet, które nosiły w sercu blizny pozostawione przez ten ciężki i bolesny wybór. To, co się wydarzyło, jest głęboko niesłuszne; jednakże tylko wtedy, gdy zrozumie się to w prawdzie, można nie stracić nadziei. Przebaczenia Bożego nie można odmówić nikomu, kto żałuje, zwłaszcza jeśli ze szczerym sercem przystępuje do sakramentu spowiedzi, by pojednać się z Ojcem”.

Tagi:
spowiedź aborcja pokuta

Pokuta w Kościele pierwszych wieków (2)

2019-04-10 10:28

Ks. Julian Nastałek
Edycja świdnicka 15/2019, str. VIII

Między III a VI wiekiem w Kościele zachodnim wykształcił się pełny i spójny system pokuty sakramentalnej, który otrzymał miano pokuty publicznej lub kanonicznej

Wikimedia Commons
Pojednanie pokutników, rycina z Pontyfikału rzymskiego (1595)

W procesie tworzenia tego systemu należy wskazać najpierw na problem tzw. upadłych chrześcijan. Chodzi o tych, którzy wyparli się wiary w Chrystusa podczas prześladowań wszczynanych przez władzę cesarską, a następnie pragnęli powrócić do Kościoła. Problem ten z całą ostrością nastąpił za panowania Decjusza, podczas prześladowania w latach 250-251. Po jego zakończeniu niektórzy z odstępców pragnęli powrotu do życia w Kościele, ale bez poddania się wymaganej pokucie lub uciekając się do form zastępczych. Taką formą były tzw. listy pokoju, czyli listy polecające wystawiane upadłym przez wyznawców, to znaczy tych, którzy podczas prześladowań wytrwali w wierze. Dochodziło przy tym do różnych nadużyć. Ważną postacią okazał się w tamtym trudnym dla Kościoła czasie św. Cyprian, biskup Kartaginy, późniejszy męczennik. Bronił on zasady, że to biskup otrzymał władzę pojednania grzeszników i nakazał, aby upadli pragnący ponownego przyjęcia do Kościoła odbywali należytą pokutę w zależności od ciężkości przewinienia. Postanowienia te zostały potwierdzone na synodzie kartagińskim w 251 r. oraz przez inne Kościoły, w tym również przez Rzym. Byli również i tacy (w Afryce Północnej i w Rzymie) którzy uważali, że w Kościele świętym nie ma miejsca dla odstępców od wiary i dlatego nie można im udzielić daru przebaczenia grzechów. Takie radykalne postawy wobec pokuty doprowadziły do powstania wspólnot poza Kościołem katolickim, jak chociażby w Rzymie z antypapieżem Nowacjanem na czele.

Kontrowersja związana z upadłymi uruchomiła proces krystalizacji systemu pokutnego. Chociaż najważniejsze zasady zostały wypracowane w związku z grzechem odstępstwa od wiary, to były one stosowane także w przypadkach innych ciężkich grzechów skutkujących wyłączeniem z Kościoła. W IV wieku mamy do czynienia z okresem rozkwitu pokuty kanonicznej, czyli opartej na kościelnych normach prawnych wyrażonych w kanonach synodalnych i soborowych, na którą składały się trzy istotne momenty: wejście do stanu pokutników, okres pokuty i pojednanie. Była to wówczas normalna droga pojednania grzesznika z Bogiem i Kościołem.

Decyzja dopuszczenia do stanu pokutników była podejmowana przez biskupa. W przypadku grzechów powszechnie znanych lub zadenuncjowanych sam biskup występował z inicjatywą poddania grzesznika pokucie, natomiast gdy grzechy nie były znane publicznie, wejście do stanu pokutników miało miejsce po wyznaniu win przed biskupem. On musiał najpierw rozeznać, czy w danej sytuacji istnieje możliwość odbycia pokuty, a jeśli tak, to zdecydować o jej sposobie i długości. Wejście w okres pokuty było związane z obrzędem liturgicznym, na który składało się publiczne uznanie się penitenta za grzesznika, nałożenie rąk przez biskupa i wyłączenie ze wspólnoty Kościoła, a dokładniej z prawa przyjmowania Komunii św. (ekskomunika). Lokalnie penitenci przywdziewali włosiennicę, w której chodzili przez cały okres pokuty. Od VI wieku obrzęd przyjęcia do stanu pokutników w liturgii rzymskiej odbywał się w środę przed I Niedzielą Wielkiego Postu. Za czasem dołączyło doń posypanie głów popiołem.

Wyróżniano cztery klasy pokutników, w zależności od ich sposobu uczestnictwa w Eucharystii: „płaczący” – stojący przy wejściu do kościoła i prosili wchodzących o modlitwę; „słuchający” – uczestniczyli w samej liturgii słowa; „klęczący” – podczas liturgii eucharystycznej klęczeli i „stojący” – uczestniczyli w liturgii w postawie stojącej. Penitent podczas trwania pokuty był zobowiązany do wypełniania dzieł pokutnych o charakterze ogólnym (modlitwa, post, jałmużna), rytualnym (modlitwa w postawie klęczącej; grzebanie zmarłych) i dyscyplinarnym (w przypadku mężczyzn dożywotni zakaz przyjmowania święceń). Pokutnicy byli otoczeni nieustanną modlitwą Kościoła.

Zwieńczeniem drogi pokutnej było pojednanie. Miało ono charakter publiczny i liturgiczny. Jego istotnym znakiem było nałożenie rąk biskupa połączone z modlitwą za penitenta. Odtąd mógł on przyjmować Eucharystię. W Rzymie ustalonym dniem pojednania pokutników stał się Wielki Czwartek. Dzięki temu mogli przeżywać uroczystości paschalne w pełnej jedności z Kościołem. Osoba, której życie było zagrożone, otrzymywała pojednanie bez oczekiwania na ten dzień. Z czasem ustabilizował się obrzęd pojednania i został umieszczony w księgach liturgicznych, podobnie jak obrzęd wejścia do stanu pokutników.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Modlitewna obrona Jasnej Góry

2019-06-17 17:30

Marian Florek

Wszystkie ogólnopolskie media, które komentowały II Marsz Równości w Częstochowie, koncentrowały się na spektakularnych wątkach związanych z tym wydarzeniem. A szkoda. Jakoś bez echa przeszła inicjatywa częstochowskiej Akcji Katolickiej, aby przy figurze Matki Bożej, stojącej na wejściu na plac jasnogórski, zorganizować modlitewną redutę.

Setki, jeśli nie tysiące ludzi z wielu stron Polski przyjechało w dniu 16 czerwca br., aby pokojowo z pełnym szacunkiem dla innych zamanifestować swoje przekonania i obronić przed profanacją Królową Polski - Matkę Bożą Częstochowską.

Wyrażnie podkreślił taki właśnie charakter zgromadzenia Artur Dąbrowski, prezes Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej w Częstochowie. Modlitwę poprowadził ks. Ryszard Umański, proboszcz parafii Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej w Częstochowie i kapelan NSZZ „Solidarność” w Częstochowie. Przebiegała ona w atmosferze skupienia i powagi.

Biorący udział w II Marszu Równości i modlący się ludzie zostali sprawnie rozdzieleni przez policję. Incydenty dziejące się na obrzeżach zgromadzenia nie zakłócały atmosfery modlitwy. Wniosek z tego wydarzenia jest zatem jeden i chyba optymistyczny. W dobie prób rozhuśtania społecznych nastrojów, siła modlitwy stanowi jedyne i skuteczne remedium, aby zbudować miedzyludzką zgodę w naszej ojczyźnie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Raport: chrześcijaństwu na Bliskim Wschodzie grozi wyginięcie

2019-06-19 16:27

tom (KAI) / Getynga

Niemieckie Towarzystwo Narodów Zagrożonych (GfbV) postrzega przyszłość wspólnot chrześcijańskich w Syrii i Iraku jako zagrożoną. W obu krajach liczba chrześcijan w wyniku ucieczki przed wojną domową i przemocą ze strony muzułmańskich fundamentalistów znacznie zmalała - wynika z raportu opublikowanego w Getyndze. W Iraku pozostało już tylko 150 tys. chrześcijan, czyli około 0,4% miejscowej ludności, podczas gdy przed pierwszą wojną w Iraku (1991 r.) stanowili oni 10 proc., a po rozpoczęciu drugiej w 2003 ich odsetek zmniejszył się do 5 proc.

GRZEGORZ GAŁĄZKA

Według raportu, w Syrii żyje tylko od 500 do 700 tys. chrześcijan, co oznacza spadek o 50 proc. w porównaniu ze stanem z 2010 r. Wielokrotnie znajdowali się oni między frontami armii syryjskiej a grupami opozycyjnymi, w tym uzbrojonymi islamistami, częściowo popieranymi przez Turcję, poddawani są brutalnemu prześladowaniu, egzekucjom, morderstwom i gwałtom. Według GfbV, reżim prezydenta Baszara al-Assada przyznaje chrześcijanom prawo do wolności wyznania, dlatego większość z nich woli zwycięstwo wojsk rządowych nad opozycją zdominowaną przez radykalne muzułmańskie Bractwo Muzułmańskie.

Zachód musi wesprzeć siły opozycyjne, chcąc aktywnie chronić mniejszości – twierdzi GfbV i przypomina, że obrońcy praw człowieka ostro krytykują Kościoły chrześcijańskie na Zachodzie, które de facto pozostawiły na lodzie swoich prześladowanych braci i siostry.

Od czasu obalenia Saddama Husajna w Iraku w 2003 chrześcijanie nieustannie cierpią z powodu porwań i morderstw dokonywanych przez islamistyczne bandy terrorystyczne. Od 2003 r. zginęły tam tysiące wyznawców Chrystusa. Według raportu co najmniej 70 kościołów zostało całkowicie albo częściowo zniszczonych przez zamachy bombowe. Spośród dawnych 500 kościołów w Iraku tylko 57 jest obecnie otwartych. Państwo prawie nie chroni chrześcijan, ale promuje islamizację kraju na drodze prawnej i przez politykę edukacyjną. Wielu członków mniejszości religijnych planuje opuszczenie kraju. Raport GfbV wskazuje również na znaczną dyskryminację chrześcijan w Autonomicznym Regionie Irackiego Kurdystanu. Mimo że terrorystyczne „Państwo Islamskie” zostało wyparte z Równiny Niniwy, to większość wysiedlonych stamtąd chrześcijan nie może wrócić do swoich domów, ponieważ brakuje im środków na odbudowę swoich domów. W prastarych wioskach chrześcijańskich coraz więcej muzułmanów osiedla się i grozi wypędzeniem chrześcijan. „Aby powstrzymać te tendencje, chrześcijanie muszą pilnie zaangażować się w proces podejmowania decyzji dotyczących przyszłości Iraku. Potrzebują również pomocy finansowej, aby promować swój język i kulturę" – czytamy w raporcie. GfbV domaga się ponadto „politycznej reprezentacji” dla wspólnoty chrześcijańskiej na Równinie Niniwy. W tym celu rząd centralny w Bagdadzie i regionalny rząd kurdyjski muszą uzgodnić, komu podlega ten region.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem