Reklama

Powstała niczym Feniks z popiołów (1)

KS. HENRYK BORCZ
Edycja przemyska 24/2001

Przepiękną perłą starożytnego piastowskiego grodu Przemyśla jest tamtejsza gotycka katedra rzymskokatolicka. Przybywającym do tego miasta od razu rzuca się w oczy jej masywna kształtna bryła z charakterystyczną strzelistą wieżą, malowniczo położona w górującej nad miastem dzielnicy, powyżej zabytkowej miejskiej starówki, u podnóża Zamku Kazimierzowskiego. W szacownych murach katedry przemyskiej gościli w minionych wiekach nasi królowie, hetmani i inni dostojnicy, ale najczęściej wierny polski lud. Z jej dziejami związana jest zarówno pamięć wielkich wydarzeń z lat pomyślności i chwały naszej Ojczyzny, jak też pamięć klęsk i cierpień, które były jej udziałem. Tu, w tym biskupim kościele, "matce wszystkich kościołów archidiecezji przemyskiej", odbywają się najważniejsze uroczystości kościelne. Tutaj w roku 1966 świętowane było Milenium Chrztu Polski, pod przewodnictwem wielkiego Prymasa Tysiąclecia a dzisiaj Sługi Bożego kardynała Stefana Wyszyńskiego, z udziałem całego Episkopatu. Do tego Domu Bożego wiele razy przybywał na uroczyste obchody arcybiskup krakowski kard. Karol Wojtyła, by w roku 1991 nawiedzić jej progi już jako następca św. Piotra - Papież Jan Paweł II. W niej też przez kilka dziesięcioleci niestrudzenie jednał ludzi z Bogiem zmarły w roku 1948 w opinii świętości Sługa Boży ks. Jan Balicki.

Obecna katedra przemyska liczy już przeszło 500 lat. Zaczęto ją wznosić w roku 1460, na miejscu poprzedniej niewielkiej katedry, ufundowanej jeszcze przez pierwszych historycznych władców Polski - Piastów (przypuszczalnie przez króla Bolesława Śmiałego niedługo przed rokiem 1079). Ten starożytny kościół, zbudowany w formie rotundy, posiada taką samą formę jak kilkanaście innych odkrytych w dawnych głównych grodach Polski Wczesnopiastowskiej: od Ostrowa Lednickiego i Giecza na Zachodzie, poprzez Cieszyn, Wiślicę, oraz Wzgórze Wawelskie w Krakowie, aż po Halicz na Wschodzie. Nosił on wezwanie św. Mikołaja Biskupa i służył celom sakralnym do czasu rozpoczęcia budowy obecnej katedry, kiedy to rozebrano jego mury, zaś ciosy z piaskowca wykorzystano do budowy. W podziemiach katedry do naszych czasów zachowały się doskonale dolne partie murów tej prastarej świątyni. W tym miejscu warto przypomnieć, że w Przemyślu na wzgórzu zamkowym zachowały się fundamenty drugiego, jeszcze starszego kościoła grodowego - rotundy, ufundowanego na początku XI stulecia przez króla Bolesława Chrobrego, w czasach, kiedy chrześcijaństwo dopiero krzepło na naszych polskich ziemiach. Pozostałości te wymownie świadczą o tym, że chrześcijaństwo w obrządku zachodnim bardzo wcześnie zagościło na naszych ziemiach nad Sanem. Późniejszy podbój piastowskich kresów wschodnich (w tym i Przemyśla), dokonany przy końcu XI stulecia przez władców Rusi Kijowskiej - Rurykowiczów, pociągnął za sobą znaczne przeobrażenia etniczne i wyznaniowe na tych terenach i równocześnie na pewien czas osłabił rozwój Kościoła łacińskiego. Wśród mieszkających tutaj katolików duszpasterstwo prowadziło duchowieństwo diecezjalne - podległe biskupom misyjnym, oraz zakonnicy - franciszkanie i dominikanie.

Wraz z odzyskaniem tych prastarych piastowskich dziedzin w roku 1340 przez Kazimierza Wielkiego odmienił się bieg historii. Położone pomiędzy Wisłokiem a Sanem, oraz dalej na wschód tereny dotychczasowego pogranicza pomiędzy Polską i Rusią, pokryte gęstymi borami i słabo zaludnione, stały się obszarem intensywnego osadnictwa. W przeciągu kilku dziesięcioleci powstało tu kilkaset wiosek i kilkadziesiąt miast i miasteczek. Już około roku 1340 papież Benedykt XII utworzył dla mieszkających na tych ziemiach katolików diecezję przemyską, którą papież Grzegorz XI włączył w roku 1375 do nowo utworzonej metropolii halickiej. Przy starożytnym kościele św. Mikołaja zamieszkali przemyscy biskupi oraz ich najbliżsi współpracownicy - kanonicy katedralni. Trzeci z kolei pasterz przemyski, franciszkanin Eryk (1377-1391), konsekrował kościół pw. Najświętszej Maryi Panny i św. Jana Chrzciciela. W tym czasie w Przemyślu funkcjonowały równolegle klasztory i kościoły Dominikanów i Franciszkanów, ufundowane, jak głosi stara tradycja, jeszcze około połowy XIII stulecia.

Przemyśl położony był przy ważnym szlaku handlowym prowadzącym z Europy Zachodniej do Kijowa i dalej na Wschód. Cieszył się poparciem władców polskich, zarówno Piastów jak i Jagiellonów, stąd też w XIV i XV w. nadsański gród szybko rozwijał się, przybywało mieszkańców, zwłaszcza rzemieślników i kupców. Dotychczasowa świątynia katedralna stawała się zbyt szczupła w stosunku do wzrastających potrzeb. Z tego powodu posta nowiono wybudować nową w miejscu dotychczasowej. Prace przy wznoszeniu monumentalnej gotyckiej katedry rozpoczęto w roku 1460, z inicjatywy ówczesnego biskupa Mikołaja Błażejowskiego i kapituły katedralnej. Jej budowniczymi byli między innymi Jakub z Miechowa i Tobiasz z Opoczna, mieszczanin krośnieński. W roku 1495, jeszcze nie ukończoną budowlę poważnie uszkodził pożar. Szkody naprawiono i świątynię oddano wkrótce do użytku sakralnego. Pełne urządzenie wnętrza sfinalizowane zostało w roku 1559 i było dziełem biskupa Jana Dziaduskiego - dzielnego obrońcy wiary katolickiej w diecezji w okresie reformacji protestanckiej. W roku 1578 Jan Tomasz Drohojowski, starosta przemyski, ufundował po północnej stronie świątyni renesansową kaplicę pw. św. Tomasza - będącą równocześnie mauzoleum jego rodziny ( obecnie kaplica Najświętszego Sakramentu). Katedra w tym czasie tętniła życiem liturgicznym i religijnym. Już na przełomie XIV i XV stulecia powołane zostało do życia kolegium Wikariuszów, których głównym obowiązkiem była Służba Boża i duszpasterstwo parafialne. W następnych stuleciach przy katedrze ufundowane zostały grupy duchownych, których naczelnym zadaniem było uświetnianie liturgii w tym biskupim kościele. I tak w roku 1510 zagościli tu Mansjonarze, w 1618 r. Psałterzyści, zaś w roku 1715 Pasjonaliści. Obok nich działały liczne i prężne bractwa religijne oraz cechy rzemieślnicze, posiadające własnych kapelanów - tzw. altarzystów.

W pierwszej połowie XVIII w. doszło do gruntownej przebudowy katedry w modnym wówczas stylu barokowym. Dokonał tego bp Aleksander Antoni Fredro, władający diecezją w latach 1724-1734. Przy okazji polecił wybudować przy południowej ścianie katedry kaplicę pw. Pana Jezusa Ukrzyżowanego. Kiedy dzieło było już niemal gotowe doszło w roku 1733 do katastrofy. Jeszcze przed ostatecznym zakończeniem prac runęło sklepienie i filary katedry, niszcząc wspaniałe barokowe ołtarze, ponad 30 obrazów mistrzów włoskich, 62 pomniki nagrobne i całe wyposażenie. Ocalało nienaruszone jedynie prezbiterium. Biskup Fredro nie zawahał się ofiarować wówczas na dokończenie prac swojej wioski dziedzicznej Przędzel. Po jego śmierci prace przy odbudowie i wyposażaniu wnętrza trwały jeszcze przez kilka lat. Kiedy dzieło zostało sfinalizowane, katedrę pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Jana Chrzciciela konsekrował w roku 1744 gorliwy pasterz diecezji biskup Wacław Hieronim Sierakowski.

Katedra w ciągu wieków obdarowywana była hojnie przez władców, szlachtę, mieszczaństwo i lud. Skarbiec katedry przechowywał bogate szaty i naczynia liturgiczne, których używano do uświetniania liturgii codziennej i świątecznej. Z tego skarbca wspierano hojnie Rzeczpospolitą w chwilach największych zagrożeń ze strony wrogów zewnętrznych. Tak było między innymi w czasie pamiętnego niszczycielskiego najazdu szwedzkiego (Potopu). Do dziś zachowały się wykazy sreber oddanych w roku 1656 na skarb Koronny przez katedrę i kościoły diecezji przemyskiej. Dokumenty te są wymownym świadectwem patriotyzmu naszych przodków.

Czasy zaborów nie były łaskawe dla naszej katedry. Austriacki okupant, który już w roku 1772 zajął południowe ziemie Rzeczypospolitej, zniósł wkrótce funkcjonujące od stuleci przy katedrze kolegia duchownych: Psałterzystów, Mansjonarzy i Pasjonalistów, przejmując zarazem ich uposażenie. Przy końcu XVIII w. ustała wspaniała całodzienna Służba Boża. Zredukowani co do liczby Wikariusze katedralni nie byli w stanie podołać spadającym na nich nowym obowiązkom. Nadto Austriacy niemal doszczętnie obrabowali katedralny skarbiec z cenniejszych przedmiotów. Wśród zrabowanych wówczas naczyń liturgicznych, wotów i sprzętów, wykonanych z cennych kruszców i kamieni szlachetnych, znajdowało się wiele bezcennych dzieł sztuki, zakupionych wkrótce za bezcen przez wiedeńskich handlarzy Schonfeldów i ich pobratymców. Samą świątynię okupanci pozbawili funduszów ofiarowanych jej przez królów, szlachtę, mieszczaństwo i chłopów. Doszło do tego, że brakowało środków na przeprowadzenie koniecznych jej remontów. W tej sytuacji bazylika, niegdyś kwitnąca i tętniąca życiem, popadała w coraz większą ruinę, dzieląc smutny los zniewolonej Ojczyzny.

Dopiero przy końcu XIX stulecia nastał lepszy czas na zatrzymanie i usunięcie postępujących zniszczeń. Renowację katedry zainicjował w roku 1883 bp Łukasz Solecki, który powierzył przygotowanie planów jej przebudowy znanemu architektowi krakowskiemu artystę Tomaszowi Prylińskiemu. Po śmierci bp. Soleckiego prace kontynuował od roku 1901 bł. bp Józef Sebastian Pelczar. Fundusze płynące od licznych ofiarodawców pozwoliły na przywrócenie dawnej świetności bazyliki. Odnowione prezbiterium otrzymało m.in. wspaniały neogotycki ołtarz, wykonany przez rzeźbiarza przemyskiego Ferdynanda Majerskiego i krakowskiego artystę Zygmunta Langmana. W nawie głównej umieszczono piękną ambonę, zaś stare boczne ołtarze zastąpiono nowymi. W gotyckich oknach katedry zainstalowano piękne witraże zaprojektowane przez Jana Matejkę i Prylińskiego. Prace malarskie w całym wnętrzu wykonał znany artysta malarz Tadeusz Popiel. W roku 1907 dobudowano do wieży katedralnej wzniesionej w latach 1759-1764 dodatkową kondygnację. Do roku 1913 przebudowano fasadę katedry.

Pierwsza wojna światowa poczyniła stosunkowo niewielkie szkody w katedrze. Szczęśliwie nie dosięgły jej murów pociski armii zaborczych oblegających w latach 1914 i 1915 twierdzę Przemyśl. Nastąpiły natomiast konfiskaty miedzianych pokryć dachowych, cynowych piszczałek organowych i dzwonów. Straty te, chociaż dotkliwe, zostały po wojnie szybko zrekompensowane nowymi zakupami - dzięki ofiarności różnych fundatorów. Między innymi w roku 1928 zakupiono dla katedry nowe organy firmy braci Biernackich.

Ostatni wielki dramat katedry przemyskiej wiąże się z tragicznymi w skutkach dla naszej Ojczyzny latami drugiej wojny światowej. Po klęsce militarnej naszej armii we wrześniu 1939 r. nastąpił podział terytorium Polski pomiędzy obu agresorów: Niemcy i Związek Sowiecki. Również i diecezja przemyska przedzielona została kordonem, bowiem granica pomiędzy oboma tymi potęgami militarnymi przebiegała poprzez diecezję mniej więcej wzdłuż linii wyznaczonej rzeką San. Tereny diecezji rozciągające się na zachód od Sanu znalazły się w niemieckiej strefie okupacyjnej, włączone do Generalnej Guberni. Mieszkało tu około 900 tys. katolików obrządku łacińskiego. Natomiast w części wschodniej diecezji w sowieckiej strefie okupacyjnej, zamieszkiwało ich około 200 tys. Te obszary wcielone zostały do Ukrainy Sowieckiej. Również Przemyśl, stolica diecezji, podzielony został pomiędzy obu okupantów. Przemyśl prawobrzeżny wraz z katedrą dostał się pod okupację sowiecką, zaś lewobrzeżny (Zasanie) - niemiecką. Ten stan utrzymał się przez niecałe 2 lata, bowiem wkrótce po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej w czerwcu 1941 r. cała diecezja, aż do lipca 1944, znalazła się we władaniu niemieckim.

cdn.

Reklama

Jestem, pamiętam, czuwam – dziś 66. rocznica Apelu Jasnogórskiego

2019-12-08 13:46

it / Częstochowa (KAI)

Dziś przypada 66. rocznica Apelu Jasnogórskiego. W tej formie jako wieczorna modlitwa kierowana do Maryi, Królowej Polski i Matki Kościoła w intencji Ojczyzny i Kościoła rozpoczęła się 8 grudnia 1953 r. Dziś to jedna z najbardziej znanych jasnogórskich modlitw, gromadząca każdego wieczoru o godz. 21.00 tysiące pielgrzymów w Kaplicy Matki Bożej i kolejne tysiące dzięki transmisji na cały świat.

Marcin Mazur/episkopat.pl

Genezy Apelu jasnogórskiego można dopatrywać się w wydarzeniach z 4 listopada 1918 r. kiedy polscy żołnierze z 22. Pułku Piechoty, dowodzeni przez podporucznika Artura Wiśniewskiego, wyzwolili Jasną Górę spod okupacji austriackiej i o godz. 21.15 stanęli, wraz z paulinami przed Cudownym Obrazem Królowej Polski, dziękując za odzyskaną wolność po 123 latach niewoli narodowej i zaborów.

Inny przekaz mówi o kapitanie Władysławie Polesińskim, pilocie zmarłym w 1939 r., trochę „wadzącym się z Bogiem”, który podczas próbnego lotu usłyszał nagle jakby wewnętrzny rozkaz: „zniż lot, ląduj!” Wylądował szczęśliwie. Po opuszczeniu samolotu nastąpiła jego eksplozja. Była godzina 21.00.

Gdy po powrocie do domu opowiedział swojej żonie o tym wydarzeniu, ona zapytała go, którego to było dnia i o której godzinie to się stało? Okazało się, że właśnie tego dnia o godz. 21.00 polecała go Matce Bożej. Kapitan stanął „na baczność”, zasalutował i zwrócił się do Matki Bożej Jasnogórskiej, meldując się Jej jako swemu Dowódcy, od którego otrzymał ten wewnętrzny nakaz ratujący go od śmierci. Odtąd czynił to codziennie.

Kapitan Władysław Polesiński nawrócił się, zmienił życie i założył wśród oficerów polskich katolicką organizację - „Krzyż i Miecz”. Członkowie tej organizacji mieli w zwyczaju codziennie o godzinie 21.00 meldować się na apel przed Matką Bożą Częstochowską.

Podczas okupacji hitlerowskiej ks. Leon Cieślak, pallotyn, szerzył tę praktykę w Warszawie wśród młodzieży akademickiej na tajnych kompletach i w sodalicjach mariańskich. O godzinie 21.00 młodzież modliła się do Matki Bożej Jasnogórskiej i odmawiała akt zawierzenia się Maryi.

W tym samym czasie na Jasnej Górze o. Polikarp Sawicki, paulin, gromadził różne grupy akademickie, najczęściej członków sodalicji mariańskiej, na wieczorową modlitwę przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej.

Po otrzymaniu wiadomości o internowaniu kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski w późnych godzinach nocnych 25 września 1953 r., paulini na Jasnej Górze podjęli z pielgrzymami specjalne modlitwy o jego rychłe uwolnienie.

Prymas podczas swego internowania w Stoczku Warmińskim – w okresie stalinowskiego terroru – postanowił dokonać osobistego Aktu oddania się w niewolę miłości Matce Bożej, zawierzając Jej całkowicie swój los. Oddał się Maryi w uroczystość Jej Niepokalanego Poczęcia 8 grudnia 1953 r. W tym samym dniu rozpoczęto na Jasnej Górze wieczorową modlitwę, zwaną Apelem, w jego intencji o godz. 21.00.

Papież Pius XII w tym czasie ogłosił początek Maryjnego Roku Jubileuszowego.

Na Jasnej Górze z tej okazji ks. biskup Zdzisław Goliński, ordynariusz częstochowski, w otoczeniu kapituły katedralnej, paulinów i licznie zgromadzonych wiernych celebrował Mszę św. pontyfikalną 8 grudnia 1953 r. wieczorem - w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Podczas tej Mszy św. kazanie wygłosił przeor Jasnej Góry o. Jerzy Tomziński, w którym między innymi zapowiedział: „Staniemy dziś wszyscy na jasnogórski apel. Co to jest? Nic trudnego! Codziennie o godz. 9.00 wieczorem przeniesiemy się myślą i modlitwą na Jasną Górę, do cudownej kaplicy. Są rodziny, które o tej porze przerywają rozmowę, pracę i stają w milczeniu albo na czele ze swym ojcem odmawiają dziesiątkę różańca. Są całe zastępy polskiej młodzieży akademickiej, które to czynią. Gdy powiedziano o tym Księdzu Prymasowi Kardynałowi Wyszyńskiemu, odniósł się życzliwie do tego, potem jednak, kiedy przemyślał tę sprawę, powiedział parę miesięcy temu, że codziennie o godzinie 9 wieczorem przenoszę się myślą na Jasną Górę, modlę się i błogosławię całemu Narodowi. Wszyscy, jak nas jest przeszło 30 milionów na całym świecie; wszyscy o jednej godzinie, gdziekolwiek będziemy, czy w pracy, czy na ulicy, czy w kinie, czy na zabawie; wszyscy zbratani jedną myślą, jednym polskim sercem, staniemy przy naszej Pani i Królowej, przy Matce i Pocieszycielce, aby prosić i żebrać za Polskę, za Naród...”.

Zgodnie z tą zapowiedzią i pod jego przewodnictwem zgromadziła się w kaplicy Matki Bożej o tej wieczornej porze grupka osób, w tym paulini – o. Teofil Krauze, o. Aleksander Rumiński oraz kilka pań z Instytutu Prymasowskiego z Marią Okońską na czele, by polecić szczególnej opiece Maryi internowanego Prymasa Polski. Postanowili zbierać się codziennie o godzinie 21.00, by odmawiać modlitwy do Matki Bożej przed zasłoniętym Cudownym Obrazem.

To było oficjalne zapoczątkowanie jasnogórskiego Apelu. Paulini wzywali rodaków, by sercem, myślą i modlitwą stawać przed Obliczem Jasnogórskiej Pani o godz. 21.00 i modlić się o uwolnienie Prymasa Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Nowe impulsy dla apelu jako wieczornego nabożeństwa maryjnego dały Jasnogórskie Śluby Narodu złożone 26 sierpnia 1956 r., zawierające program religijno-moralnej odnowy życia narodowego. Odtąd Apel jasnogórski stał się modlitwą wieczorną w intencji Narodu. Prymas Wyszyński o godz. 21.00 błogosławił całej Polsce, a za jego przykładem czynili to inni biskupi, a zwłaszcza ks. biskup Lucjan Biernacki, biskup pomocniczy prymasowskiej archidiecezji gnieźnieńskiej, który za wierność współpracy z kard. Wyszyńskim został usunięty przez władze komunistyczne z Gniezna i przebywał na wygnaniu na Jasnej Górze.

Do upowszechnienia praktyki Apelu jasnogórskiego przyczyniła się przede wszystkim peregrynacja kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej (od 1957 r.). We wszystkich parafiach, gdzie był Obraz Nawiedzenia, utrwalała się praktyka Apelu jasnogórskiego o godzinie 21.00. Paulini, prowadzący misje przed nawiedzeniem kopii Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej w Człuchowie i okolicy, zaczęli wprowadzać już w 1961 r. praktykę jasnogórskiego apelu każdego wieczora. Spotkało się to z ogromnym zainteresowaniem, bo wierni wypełniali świątynie po brzegi. Niektórzy z nich urozmaicali apel przeźroczami o tematyce jasnogórskiej.

Apel jasnogórski miał różne melodie i był śpiewany w różnych wersjach. Autorem najbardziej znanej i rozpowszechnionej melodii jest ks. Stanisław Ormiński, salezjanin, który skomponował ją w 1956 r.

W późniejszych latach melodię do apelu skomponował także ks. Marian Michalec CM. Młodzież zwykle śpiewa swój własny apel, nawiązujący w swej treści do jej zadań na nowe Tysiąclecie i wyrażający prośbę uświęcenia siebie i rodziny.

Jak wynika z zapisów kronikarskich, Apel wszedł już na stałe do programu nabożeństw maryjnych na Jasnej Górze, zwłaszcza w uroczystości odpustowe - od 1960 r.

Z okazji rozpoczęcia tzw. „Czuwań soborowych” w 1962 r. ówczesny przeor Jasnej Góry o. Anzelm Radwański podjął decyzję, aby tę praktykę wieczorowego spotkania z Królową Polski jeszcze bardziej ożywić i pogłębić. Postanowiono więc na tę szczególną chwilę spotkania z Maryją odsłaniać Cudowny Obraz i nadać temu nabożeństwu bogatszą oprawę. Najczęściej od Apelu zaczynały się czuwania modlitewne wiernych w intencji prac ojców Soboru Watykańskiego II. Tak pomyślana i zaplanowana modlitwa maryjna zaczęła gromadzić nie tylko pielgrzymów przybyłych na „Czuwania soborowe”, ale także mieszkańców Częstochowy.

Po powrocie kard. Stefana Wyszyńskiego na stolicę prymasowską (28 X 1956 r.), Apel wzbogacił się o specjalne modlitewne rozważania i intencje. Odtąd Prymas Polski błogosławił o godz. 21.00 całej Polsce, a także Polonii rozsianej po wszystkich kontynentach.

Do spopularyzowania modlitwy Apelu jasnogórskiego przyczynił się przede wszystkim kard. Wyszyński. Prymas Polski, który nie tylko na Jasnej Górze, ilekroć był obecny, ale wszędzie, nawet w swojej prywatnej kaplicy, gromadził domowników na to wieczorne spotkanie z Matką Bożą, Królową Polski i osobiście prowadził rozważania i modlitwy apelu. Wiele z nich zostało nagranych na taśmę magnetofonową i stanowi dziś bogaty zbiór modlitw w intencji aktualnych spraw Kościoła i Ojczyzny. Te modlitwy i rozważania ks. Prymasa pogłębiły znaczenie i wartość apelu. Przypomniał on, że Maryja, Królowa Polski, jest nam dana jako skuteczna pomoc i obrona dla naszego Narodu. Kard. Wyszyński wciąż zaświadczał, że wszystko postawił na Maryję. Apel jasnogórski - w ujęciu Prymasa - to modlitwa zawierzenia się w opiekę macierzyńską Maryi. Jego rozważania nawiązują do najbardziej aktualnych problemów społecznych w Polsce, do potrzeb Narodu zagrożonego w swej wierze i suwerenności, a także do zwykłych, codziennych spraw ludzkich. Ich treść wyrastała przede wszystkim z Jasnogórskich Ślubów Narodu, z duchowych mocy Wielkiej Nowenny, z owoców nawiedzenia kopii Obrazu Jasnogórskiego, a w następnych latach z Milenijnego Aktu Oddania w macierzyńską niewolę Maryi, z przeżyć Tysiąclecia Chrztu, „Społecznej Krucjaty Miłości” i przygotowań do jubileuszu 600-lecia Jasnej Góry.

Kard. Stefan Wyszyński rozmiłował się w tej maryjnej modlitwie, nadał jej właściwy charakter i treść oraz stał się jej szczególnym propagatorem. On pozostawił pewien model rozważania modlitewnego przy Apelu. - Jest to godzina czuwania przy Pani Jasnogórskiej, godzina rachunku sumienia i składania u Jej królewskich stóp naszego dorobku. Jest to godzina modlitwy, zjednoczenia przez miłość i błogosławieństwo – mówił podczas jednego z Apeli kard. Wyszyński.

Wzorując się na przykładzie kard. Stefana Wyszyńskiego i jego sposobie prowadzenia Apelu, przeor jasnogórski o. Józef Płatek wprowadził od 1975 r. krótkie rozważania modlitewne - spontaniczną modlitwę do Królowej i Matki Polaków, nawiązując do aktualnych potrzeb Ojczyzny. Następnie od 28 marca 1978 r. jako generał zakonu, przez kolejne 12 lat osobiście prowadząc Apel, utrwalił już na stałe taki styl prowadzenia jasnogórskiego Apelu, nadając mu przez to charakter serdeczny i zarazem rodzinny. Podobnie jak w dobrej rodzime wszyscy wieczorem gromadzą się wokół matki, tak samo czciciele Maryi stają po dziś dzień przed Nią jako Matką i Królową.

Największym promotorem i animatorem Apelu jasnogórskiego stał się św. Jan Paweł II. On bowiem ukazał najgłębszą treść ewangeliczną i zarazem narodową, zwłaszcza podczas swych pielgrzymek na Jasną Górę, ale i także podczas swych spotkań z Polakami. Chętnie śpiewał Apel ze swymi rodakami i nawiązywał do jego zobowiązującej treści. Wskazywał na historyczny i rycerski charakter Apelu i jednocześnie ukazał, że śpiewając czy odmawiając go, stajemy jakby „na baczność”, meldując się Maryi z oświadczeniem swego oddania: jestem cały Twój i do Twej dyspozycji! Jest to więc spotkanie z Maryją ubogacające i zarazem zobowiązujące.

Wielką zasługą papieża z Polski pozostanie na zawsze to, że jasnogórskiemu Apelowi VI Światowego Dnia Młodzieży na Jasnej Górze nadał charakter uniwersalny i zarazem eklezjalny. Jak podkreśla o. Józef Płatek, paulin „nie była to próba jakiejś polonizacji, ale raczej chrześcijańska postawa dzielenia się tym, co nasze z innymi w ich własnym języku i kulturze”. Papież w swym przemówieniu (14 sierpnia 1991 r.) zwrócił uwagę młodzieży na trzy słowa: jestem – pamiętam – czuwam. Są to kluczowe słowa apelu, które stały się programem życia dla młodego pokolenia całego świata. Dzięki inspiracji wypływającej z Ewangelii apel nabrał charakteru międzynarodowego, światowego i uniwersalnego i stał się nie tylko programem, ale i modlitwą do Maryi Matki Kościoła i Królowej świata.

Po Światowym Dniu Młodzieży z udziałem Jana Pawła II na Jasnej Górze, w dniach 14-15 sierpnia 1991 r., swą działalność rozpoczęło archidiecezjalne częstochowskie Radio „Fiat”. Ono pierwsze podjęło transmisję Apelu z Kaplicy Matki Bożej Jasnogórskiej.

Od 25 marca 1995 r. przekazuje Apel już na stałe i codziennie Radio „Jasna Góra”.

Radio „Maryja” podjęła początkowo transmisję we wszystkie soboty od adwentu 1996 r. Na mocy umowy tej rozgłośni z Radiem „Jasna Góra”, od 2 lutego 1997 r. Radio „Maryja” transmituje codziennie Apel na całą Polskę i poza jej granice bezpośrednio z kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej.

Od 5 grudnia 1997 r.- dzięki „Radiu Jasna Góra” - tysiące osób może w godzinie Apelu jasnogórskiego przekazywać swoje intencje kierowane do Jasnogórskiej Bogarodzicy Maryi. Jedni czynią to za pomocą telefonu (w godz. 20.30-21.00), a inni przesyłają swoje intencje drogą mailową, sms-ową lub pocztową.

W specjalnej księdze, którą nazwano „księgą modlitwy apelowej”, są zapisywane prośby i podziękowania. Księga ta jest też po części obrazem religijności Polaków, którzy bezgraniczną ufność pokładają w przemożnym wstawiennictwie Maryi i pragną się łączyć w modlitwie Apelu, stając duchowo przed obliczem Jasnogórskiej Królowej Polski. Tę księgę modlitwy apelowej składa się w czasie Apelu na ołtarzu. Księga pozostanie dla potomnych świadectwem miłości naszych rodaków z Polski i zagranicy – do swojej Matki i Orędowniczki.

Na to niepowtarzalne spotkanie modlitewne z Królową Polski składają się: pradawna pieśń „Bogurodzica Dziewica”; trzykrotnie śpiewany hejnał: Maryjo, Królowo Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam!; modlitewne rozważanie na tle tajemnic życia Maryi, Jej udziału w misterium Chrystusa, Kościoła i Narodu; dziesiątka różańca; antyfona „Pod Twoją obronę”; wezwania: „Królowo Polski, módl się za nami!”; błogosławieństwo, którego udziela prowadzący rozważanie, albo któryś z dostojników kościelnych; pieśń do Matki Bożej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tymoteusz Szydło złożył prośbę do papieża o przeniesienie do stanu świeckiego

2019-12-11 07:16

dg / Warszawa (KAI)

- Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia - napisał Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przesłanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego z Kancelarii Kopeć Zaborowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

diecezja.bielsko.pl

Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przekazanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego, napisał, że do publikacji czuje się zmuszony przez krzywdzące spekulacje, towarzyszące dopuszczalnej przez prawo kanoniczne zgodzie biskupa bielsko-żywieckiego na to, by udał się na urlop. "W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem" - wyjaśnia T. Szydło.

– W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama – napisał w oświadczeniu.

Przyznaje, że w kontaktach z mediami popełniał błędy, zwłaszcza nie sprzeciwiając się próbom kojarzenia go z konkretną opcją polityczną i dając się uwikłać w wydarzenia sprzyjające takim opiniom.

– Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji - wyjaśnia, prosząc media o uszanowanie prywatności i zaprzestanie publikacji jego temat.

Przeprosił także osoby, które czują się zawiedzione jego decyzją, "zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni".

– Mam nadzieję, że to oświadczenie ostatecznie przetnie wszelkie spekulacje oraz plotki na temat mojego klienta i pozwoli mu dalej normalnie żyć - powiedział w rozmowie z KAI adwokat Maciej Zaborowski, pełnomocnik Tymoteusza Szydło.

Oświadczenie dotyczące prośby o przeniesienie do stanu świeckiego

Wobec narastających spekulacji dotyczących mojego urlopu, na który otrzymałem zgodę od biskupa bielsko-żywieckiego, czuję się zmuszony zabrać głos. Chciałbym przeciąć w ten sposób krzywdzące spekulacje, które poza mną dotykają przede wszystkim moich bliskich a także osoby postronne. W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem.

Biskup bielsko-żywiecki przyjął prośbę o urlop, co jest dopuszczalne w ramach prawa kanonicznego. W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama. Oczywiście dziś zdaję sobie sprawę, że sam także popełniłem szereg błędów w kontaktach z mediami, zwłaszcza tuż po święceniach, kiedy nie oponowałem, gdy próbowano skojarzyć mnie z określoną opcją polityczną. Nigdy nie było to moim celem ani ambicją, jednak zabrakło mi siły woli, by zaprotestować przeciwko publikacjom na mój temat. Co gorsza, dałem się uwikłać w wydarzenia, które mogły zostać błędnie odczytane jako udzielenie poparcia politycznego. Przez następne lata mojej posługi unikałem mediów i protestowałem prywatną drogą przeciw publikacjom na mój temat.

Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji.

Żałuję, że moja historia potoczyła się w ten sposób, ale mimo wszystko mam nadzieję, że uda mi się poukładać życie na nowo. W tym miejscu mogę jedynie prosić media o uszanowanie mojej prywatności i zaprzestanie publikacji na mój temat. Zdaję sobie sprawę, że moja decyzja jest bolesna dla wielu osób, ale nie mogę postąpić inaczej. Przepraszam wszystkich, których zawiodłem, zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni.

Tymoteusz Szydło

Bielsko-Biała, 10.12.2019

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem