Reklama

Polska

Kard. Nycz: chcemy głosić Chrystusa na peryferiach Kościoła

Chcemy głosić Chrystusa narodzonego, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego na peryferiach, głosić go tym, po których trzeba wyjść, bo sami nie przyjdą - mówił kard. Kazimierz Nycz podczas Mszy św. w archikatedrze warszawskiej, poprzedzającej warszawski Orszak Trzech Króli.

[ TEMATY ]

orszak

Orszak Trzech Króli

Paweł Kula

Metropolita warszawski podkreślił, że uroczystość Objawienia Pańskiego przypomina o powszechności Kościoła i zachęca do głoszenia Ewangelii wszystkim ludziom.

- To wydarzenie betlejemskie, które miało miejsce ponad 2000 lat temu, było wydarzeniem dla wszystkich ludów i narodów. Chrystus stał się człowiekiem, wziął na swoje ramiona krzyż grzechy wszystkich ludzi, aby nas zbawić i Niebo nam otworzyć. To się objawiło już przy betlejemskim żłóbku, do którego przyszli nie tylko przedstawiciele Narodu Wybranego, ale przyszli także ówczesnych narodów pogańskich - mówił hierarcha.

Reklama

Kard. Nycz przypomniał, że w świecie, w którym coraz więcej osób nie zna Chrystusa lub od Niego odchodzi, potrzebne jest głoszenie prawdy o Bożej miłości, które dokonuje się m.in. poprzez udział w Orszaku Trzech Króli.

"Chcemy w ten sposób zaświadczyć, że prawdy betlejemskiej nie zatrzymujemy dla siebie, ale wydarzenie betlejemskie chcemy głosić i głosić Chrystusa narodzonego, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego na peryferiach, głosić go tym, po których trzeba wyjść, bo sami nie przyjdą. W tym duchu przeżywajmy dzisiejszą uroczystość Objawienia Pańskiego, modląc się w intencji Kościoła, który jest jeden, święty, powszechny i apostolski" - zachęcał pasterz archidiecezji warszawskiej. Przed rozpoczęciem warszawskiego Orszaku Trzech Króli, kard. Nycz przypomniał, że tegorocznej, 9. edycji ulicznych jasełek, towarzyszy pamięć o potrzebujących rodzinach syryjskich i zachęcił do wsparcia projektu Caritas "Rodzina rodzinie".

2017-01-06 15:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Orszaki Trzech Króli w diecezji

Niedziela świdnicka 3/2020, str. VI

[ TEMATY ]

orszak

Orszak Trzech Króli

Niedziela Chrztu Pańskiego

Ks. Mirosław Benedyk

Trzej Magowie z osiołkami na postoju w Świdnicy

Blisko 900 miast w Polsce i ponad milion uczestników – to bilans orszaków, które wyszły na ulice polskich miast. Rekordowa frekwencja była także w miastach diecezji świdnickiej. Absolutny rekord padł w Świdnicy, gdzie w orszaku uczestniczyło ponad 6 tys. wiernych.

Hasło tegorocznego Orszaku „Cuda, cuda ogłaszają” zwracało naszą uwagę na szereg cudownych wydarzeń, których w swoich dziejach doświadczyła nasza Ojczyzna. Biorący udział w orszakach wskazywali, że stają się one piękną tradycją i są czasem dzielenia się wiarą. W większości miejsc rozpoczynały się one po Eucharystiach celebrowanych w parafialnych świątyniach.

Rekordowo w Świdnicy

W stolicy diecezji, dzięki połączonym siłom mieszkańców miasta i gminy oraz ościennych miejscowości Marcinowice i Jaworzyna Śląska, padł rekord frekwencji całej diecezji. Jak poinformował koordynator świdnickiego orszaku Jan Jaśkowiak, rozdano ponad 6 tys. koron. Już po raz dziewiąty jednym z kolędników był bp Ignacy Dec, który tuż przed orszakiem podczas homilii w katedrze mówił, że Pan Bóg nie oczekuje od nas wielkich darów. Wystarczy, że oddamy Mu naszą miłość, nasze pragnienia tęsknoty oraz słabości i rany, czyli wszystko, co jest nasze. Bóg nie zwraca zbytniej uwagi na to, co Mu dajemy, ale raczej na to, co zachowujemy dla siebie.

Ponad 6 tys. wiernych uczestniczyło w Orszaku Trzech Króli w Świdnicy

– Po spotkaniu z Bogiem obieramy lepsze drogi. Mędrcy po spotkaniu z Jezusem zostali ostrzeżeni, by w drodze powrotnej nie wracać do Heroda. Gdy Herod żegnał ich w Jerozolimie, powiedział do nich: „Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy je znajdziecie donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać mu pokłon”. Wiemy, że te słowa były przewrotne, podstępne. Mędrcy posłuchali Bożego wskazania, nie spełnili prośby Heroda i inna drogą udali się do ojczyzny – akcentował Ksiądz Biskup.

Podkreślił w tym kontekście, że nasze coniedzielne spotkanie się z Jezusem winno też sprawiać, byśmy nie przystawali do ludzi, którzy walczą z Bogiem, którzy mówiąc językiem sportowym, nie grają z nami w jednej drużynie.

Walka dobra ze złem w Bielawie

Drugim pod względem wielkości był orszak w Bielawie, który zgromadził blisko 2 tys. uczestników. Po prezentacji Świętej Rodziny, Mędrców ze Wschodu oraz słowie bp. Adama Bałabucha barwny korowód wyruszył w kierunku stajenki usytuowanej na bielawskim Rynku. Na poszczególnych stacjach orszaku uczestnicy oglądali sceny z dworu Heroda i walkę dobra ze złem w formie widowiska z efektami pirotechnicznymi. Mieszkańcy wszystkich czterech bielawskich parafii kolędowali już po raz piąty.

Strzegom z tarczą

W Strzegomiu za symbolicznymi postaciami Trzech Króli szło ponad tysiąc mieszkańców miasta, w tym przede wszystkim rodziny z dziećmi. – My nieustannie musimy w naszym życiu poszukiwać Boga. Święto Objawienia Pańskiego jest właśnie takim dniem, w którym Bóg daje się nam poznać – mówił ks. Marek Babuśka. Bardzo oryginalnie w orszaku prezentowali się zwłaszcza ojcowie z synami, z których każdy dostał charakterystyczną drewnianą tarczę herbową z wizerunkami patronów miasta świętych apostołów Piotra i Pawła oraz miecz, by móc tym symbolicznie wyrazić swoją troskę o obronę Bożego Dziecięcia i naszej chrześcijańskiej wiary.

Inne miejscowości

Podobny scenariusz miały orszaki organizowane w innych miejscowościach naszej diecezji: Bardzie, Boguszowie-Gorcach, Dobromierzu, Dzierżoniowie, Głuszycy, Jaroszowie, Krosnowicach, Jugowie, Lądku-Zdroju, Lewinie Kłodzkim, Mieroszowie, Nowej Rudzie-Słupcu, Piławie Górnej, Sokołowsku, Świebodzicach, Wałbrzychu, Ząbkowicach i w Złotym Stoku. Ich uczestnicy podkreślali, że jest to jest piękna inicjatywa, która pozwala im radośnie świętować z rodzinami i przypomnieć o tym, że nasza Ojczyzna jest chrześcijańska. I zapowiedzieli, że z takim właśnie nastawieniem nie tylko sami wezmą udział, ale zachęcą do uczestnictwa w przyszłorocznym Orszaku Trzech Króli również inne osoby.

CZYTAJ DALEJ

Abp Hoser dla „Niedzieli”: potrzeba nam miłości ojczyzny na wzór bohaterów Bitwy Warszawskiej

„Bolszewizm zatruł zachodnią cywilizację, a jego pochodną są wszystkie dzisiejsze ideologie” - mówi w wywiadzie dla Tygodnika „Niedziela” abp Henryk Hoser.

O cudownym zwycięstwie w 1920 r., bohaterskiej śmierci ks. Ignacego Skorupki, zjednoczeniu Polaków ponad podziałami i białej plamie w historii, jaką była przez lata była Bitwa Warszawska, z biskupem seniorem diecezji warszawsko-praskiej i wizytatorem apostolskim parafii w Medjugorie, rozmawia Magdalena Wojtak.

Sto lat temu na przedmieściach Warszawy nastąpił cud. Bolszewicy zaczęli się wycofywać, a plan podbicia przez nich serca Europy "po trupie Polski" legł w gruzach. Jak powinniśmy patrzeć na to wydarzenie? 

Abp Henryk Hoser SAC: - To był potrójny cud - jedności narodowej, wspólnoty modlitwy oraz działań militarnych. Zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej zawdzięczamy ogromnej mobilizacji całego społeczeństwa, które szturmowało niebo i odpowiedziało na apel biskupów, aby stanąć w obronie ojczyzny. 19 czerwca 1920 r. stolicę zawierzono Najświętszemu Sercu. Episkopat Polski na czele z prymasem kard. Edwardem Dalborem, na Jasnej Górze trzy tygodnie przed kulminacyjnym atakiem bolszewików ponowił ten akt, zawierzając Najświętszemu Sercu Pana Jezusa całą Polskę. W świątyniach miały miejsce całodzienne adoracje. Od 6-15 sierpnia odbywała się ogólnopolska krucjata modlitewna w intencji ojczyzny odmawiana w formie nowenny.
W stolicy trwały czuwania modlitewne, a z kościołów w kierunku pl. Zamkowego wyruszały procesje pokutno-błagalne. Lud Warszawy zawierzał się Matce Bożej Łaskawej, Strażniczce Polski i patronce stolicy. Modlono się także przed relikwiami św. Andrzeja Boboli.

Jaką rolę w obliczu bolszewickiej ekspansji odegrał Kościół? 

- Polscy biskupi w liście do narodu, papieża Benedykta XV oraz Konferencji Episkopatów Świata prosili o pomoc i modlitwę w intencji zagrożonego nawałą bolszewicką państwa. Pisali, że jeżeli Polska zginie, klęska grozi całemu światu, który zaleje nowy potop - potop mordów, nienawiści, pożogi i bezczeszczenia Krzyża. Pisali, że bolszewizm jest wykwitem wszelkich zasad negacji, które godzą w rodzinę, religię, system społeczny oraz ubóstwianą przez siebie wiedzę. 

14 sierpnia 1920 r. na polach walk w Ossowie, gdzie zginął z krzyżem w ręku ks. Ignacy Skorpuka, sowieci zobaczyli na niebie jasną postać. Nazajutrz Matka Boża objawiła się także w Wólce Radzymińskiej. 

- Uczestnikom Bitwy Warszawskiej, jak relacjonowali bolszewiccy jeńcy, objawiła się Matka Boża. W nocy widzieli wielką postać Maryi na tle stolicy, która ochraniała płaszczem Warszawę, a wystrzeliwane w Jej kierunku pociski odbijały się.
Od tego momentu nastąpił przełom w Bitwie Warszawskiej. Rosjanie zaczęli panikować i wycofywać się. Siły ludzkie były zbyt słabe, aby sprostać wrogowi. Objawienie się Matki Bożej załamało morale Armii Czerwonej, a skuteczne okrążenie bolszewików przez polskie wojsko od strony Wieprza przechyliło szalę zwycięstwa. Cud dokonał się 15 sierpnia 1920 r. w Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Przepowiednia Lenina, aby po trupie Polski bolszewicy dostali się serca Europy była o krok od spełnienia się. W Wyszkowie czekali już komunistyczni komisarze: Feliks Dzierżyński, Julian Marchlewski i Feliks Kon. Nie mogli doczekać kapitulacji stolicy i przejęcia władzy. Po zwycięstwie bolszewików triumfalnie planowani wjechać do Warszawy, a sowieckim żołnierzom obiecano dwudniowy rabunek stolicy Polski. Kraje europejskie nie miały świadomości zagrożenia i wykazywały się wobec naszego kraju niechętną postawą, próbowały nawet dogadać się z bolszewikami. Czesi na przykład chcieli zatrzymać pociągi z zakupioną przez nasz rząd amunicją. 

Klęska Polaków wydawała się nieunikniona. 

- Tak, ale wydarzył się cud zjednoczenia narodu polskiego. Mimo wszelkich sporów i waśni, które miały miejsce wówczas na scenie politycznej, wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że niepodległa ojczyzna jest najwyższą wartością. Zjednoczono się wobec nadchodzącego zagrożenia. Dokonała się powszechna mobilizacja. Młodych chłopców powoływano do wojska i wysyłano na front. Powstała Armia Ochotnicza, na czele z gen. Józefem Hallerem, która wydała odezwę do narodu zachęcającą do dobrowolnego wstępowania w szeregi armii. 
 

Bohaterem wojny polsko-bolszewickiej stał się młody, 27-letni kapłan, duszpasterz Legii Akademickiej. 

- Swoją ostatnią Mszę Świętą ks. Ignacy Skorpuka przed wyruszeniem na front sprawował w cmentarnej kaplicy na warszawskim Kamionku. Stamtąd wraz z młodzieżą, wśród której byli liczni uczniowie Gimnazjum im. Władysława IV, wyruszył do Ossowa. Tam z krzyżem w ręku zginął od bolszewickiej kuli. 

Według świadków tego wydarzenia kapłan śpiewał pieśń ku czci Matki Bożej, a w testamencie ks. Skorupka pisał: ,,Dług za szkołę spłacam swym życiem. Za wpojoną mi miłość do Ojczyzny – płacę miłością serca... Proszę mnie pochować w albie i stule...”. 

- Młodzież, która brała udział w walkach 1920 r. była wychowywana w wielkim patriotyzmie. Bój był wzmacniany uformowanym duchem tych młodych ludzi. 
 Wychowanie patriotyczne odgrywa bardzo dużą rolę. Wierność własnym korzeniom, a więc własnej historii, tożsamości jest gwarantem przetrwania. Powinniśmy uczyć się nie tylko na błędach naszej przeszłości, ale także umieć dostrzegać wiele dobra dokonującego się na przestrzeni dziejów, poczynając od chrztu Polski, który był początkiem polskiej państwowości. Dzisiaj potrzeba nam miłości ojczyzny na wzór bohaterów Bitwy Warszawskiej. Musimy pamiętać, że wolność i suwerenność nie są nam dane raz na zawsze. Powinniśmy umieć stanąć ponad wszelkimi podziałami, które rozdzierają polskie społeczeństwo i bronić ojczyzny poprzez sprawnie działające państwo, które zapewnia suwerenność kraju. 

Księże Arcybiskupie, dziś nie zagraża nam komunizm, ale inne ideologie, które uderzają w życie i rodzinę. Jak się bronić przed nimi? 

- Żyjemy w epoce postmodernizmu, która odchodzi od racjonalizmu i kieruje się różnymi ideologiami mającymi neomarksistowskie korzenie. To tworzenie nowoczesnego człowieka, który ma być pozbawiony tożsamości i pamięci historycznej. Widać dziś dewaloryzację człowieka, zwłaszcza słabego i bezbronnego. Potrzeba dziś wrócić do dobrze pojętej antropologii, która bierze pod uwagę nie tylko ciało, ale i duszę. Zauważmy, że zwycięstwem bolszewizmu okazał się pakt Ribbentrop-Mołotow i czwarty rozbiór naszego kraju, który został podzielony przez ateistycznych przywódców. Bolszewizm zatruł zachodnią cywilizację, a jego pochodną są wszystkie dzisiejsze ideologie. 

Przez wiele lat Bitwy Warszawskiej nie można było nazywać „Cudem nad Wisłą”. Cenzura miała wpływ na wypaczanie obrazu tego wydarzenia? 

- Oczywiście. Przez wiele lat Bitwa Warszawska była białą plamą w społecznej świadomości. W czasach komunizmu w szkołach nie mówiło się o klęsce bolszewików pod Warszawą. Akcentowano układ ryski i dowodzono, że to Lenin upomniał się o granice Polski.

Jednak miejscowa ludność pamiętała o historycznym zwycięstwie polskiego oręża. Już dekadę później zaczęły powstawać w stolicy kościoły będące wotum za Cud nad Wisłą.

Wśród wiernych była ogromna potrzebna budowania tych świątyń stanowiących wdzięczności narodu za ocalenie przed bolszewikami w Bitwie Warszawskiej. Konkatedra Matki Bożej Zwycięskiej na Kamionku, kościół Chrystusa Króla na Bródnie oraz kościół Matki Bożej Zwycięskiej w Rembertowie powstały z potrzeby serca warszawiaków i dzięki ich ofiarności. 

W Radzyminie powstaje także świątynia, wotum wdzięczności za życie i pontyfikat Jana Pawła II i zwycięską Bitwę Warszawską. Pod budowę tego kościoła wmurowywał Ksiądz Arcybiskup kamień węgielny.

- Jan Paweł II w czerwcu 1999 r. na Cmentarzu Żołnierzy Polskich 1920 r. w Radzyminie powiedział, że ma wielki dług wobec bohaterów „Cudu nad Wisłą”. Sanktuarium, któremu patronuje papież-Polak ma przypominać, że Karol Wojtyła urodził się w roku Bitwy Warszawskiej i wiele zawdzięcza Polakom broniącym ojczyzny w 1920 r. Świątynia ta powstaje na polach bitwy polsko-bolszewickiej, gdzie miały miejsce krwawe walki. Diecezję warszawsko-praską papież szczególnie zobowiązał do kultywowania pamięci o "Cudzie nad Wisłą". Dlatego też należy pamiętać o innym ważnym miejscu, jakim jest Ossów. 

Tutaj poznamy nie tylko historię wojny polsko-bolszewickiej? 


- Nieopodal grobów bohaterów 1920 r. znajduje się tablica poświęcona polskim oficerom, dowódcom oddziałów walczących w Bitwie Warszawskiej, zamordowanym potem w 1940 r. w Katyniu przez Rosjan. W Ossowie powstała także aleja pamięci, gdzie upamiętniani są ci, którzy zginęli w 2010 r. w katastrofie smoleńskiej w drodze na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. To wyraz naszego szacunku do historii i tych tragicznych wydarzeń. 

 Z abp. Henrykiem Hoserem SAC rozmawiała Magdalena Wojtak. 

CZYTAJ DALEJ

Warszawa: procesja ulicami Starówki z okazji 100-lecia Cudu nad Wisłą

2020-08-14 19:16

[ TEMATY ]

Warszawa

100‑lecie Cudu nad Wisłą

Wikipedia

„Bitwa Warszawska ks. ignacy Skorupka” – obraz leonarda Winterowskiego

Ulicami warszawskiej Starówki przeszła procesja, w której mieszkańcy Stolicy nieśli figurę Matki Bożej Łaskawej – patronki Warszawy. Nabożeństwo nawiązywało do wielowiekowej warszawskiej tradycji i była elementem obchodów 100. rocznicy Cudu nad Wisłą.

Procesja z licznym udziałem mieszkańców Warszawy wyruszyła z sanktuarium Matki Bożej Łaskawej przy ul. Świętojańskiej, a jej trasa wiodła wzdłuż dawnych murów warszawskiego Starego Miasta, które istnieją dziś jedynie we fragmentach. Idąc ulicami Starówki, wierni modlili się na różańcu, a wspólną modlitwę animowali muzycy i ewangelizatorzy, współtworzący od lat rzeszowski koncert uwielbienia „Jednego Serca Jednego Ducha”: Jan Budziaszek, Hubert Kowalski i Leopold Twardowski.

„Maryjo, pomódl się teraz z nami i pomóż nam zrozumieć, jaki jest sens tego krzyża, który dziś niesiemy” - modlił się na rozpoczęcie nabożeństwa Budziaszek, który prowadził różańcowe rozważania. Przypominał w nich m.in. o tym, że najlepsza droga świadczenia o Jezusie w świecie, wiedzie przez Maryję. Modlącym się towarzyszył chór i orkiestra, złożone w większości z młodych muzyków, pod batutą kompozytora i multiinstrumentalisty Huberta Kowalskiego.

Tradycja procesji wzdłuż murów warszawskiej Starówki sięga roku 1652, nazywanego „rokiem czarnej śmieci”, ze względu na epidemię dżumy, która dziesiątkowała mieszkańców ówczesnej Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Wobec rosnącego zagrożenia, ówczesny rektor klaszoru oo. Pijarów przy ul. Długiej w Warszawie, gdzie przechowywano i czczono wówczas obraz Matki Bożej Łaskawej, zarządził modlitwy i procesje przebłagalne, podczas których maryjny wizerunek niesiono ulicami miasta. Po ustaniu epidemii Matkę Bożą Łaskawą ogłoszono patronką Warszawy, złożono tzw. „Śluby Warszawskie”, a sam obraz ukoronowano koronami papieskimi – jako pierwszy na ziemiach polskich. Jak wyjaśniają jezuici, „na pamiątkę błagalnego pochodu z tego roku zaczęły się odbywać coroczne procesje, które wyruszały z ul. Długiej, przez dzisiejszy plac Krasińskich, skręcały w Świętojerską, potem szły ul. Freta i zatoczywszy koło powracały ul. Długą do kościoła pijarów. Ta procesja odpustowa w drugą niedzielę maja była w powszechnym odczuciu momentem odnowienia przyjęcia przez Maryję patronatu nad miastem”.

Od 1662 r. procesjom towarzyszyła figura Matki Bożej Łaskawej, wykonana z lipowego drewna, polichromowana i złocona, która do dziś przechowywana jest w zakrystii jezuickiego sanktuarium, i która także dziś została wyniesiona na ulice miasta. W 1778 r. doroczną procesję uwiecznił na swoim obrazie pt. „Pałac Rzeczpospolitej” nadworny malarz Stanisława Augusta Poniatowskiego – Canaletto. Procesje zostały przerwane po Powstaniu Listopadowym z rozkazu władz carskich. Wznowiono je 185 lat później – 9 maja 2015 r. w odpust ku czci Matki Bożej Łaskawej – ponownie na ulicach warszawskiej Starówki: od sanktuarium przy ul. Świętojańskiej, przez Rynek i Plac Zamkowy, ponownie do jezuickiego sanktuarium.

Po zakończeniu procesji w warszawskim sanktuarium rozpoczęła się Msza św. pod przewodnictwem abp. Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję