Reklama

Wiara

W roku 2016 co sześć minut chrześcijan umierał za wiarę

W roku 2016 co sześć minut chrześcijan umierał z powodu swej wiary – podaje mający swoją siedzibę w USA Ośrodek Badań Chrześcijaństwa w Świecie (Center for Study of Global Christianity). Są oni najbardziej prześladowaną grupą religijną w świecie.

[ TEMATY ]

wiara

prześladowania

Pomoc Kościołowi w Potrzebie/www.pkwp.org

Według tych danych w roku 2016 na całym świecie zamordowano około 90 tys. chrześcijan, co oznacza, że co sześć minut chrześcijan umierał z powodu swej wiary. Z tego 63 tys. chrześcijan zginęło w konfliktach plemiennych w Afryce. Większość z atakowanych nie broniła się.

27 tys. osób straciło życie w atakach terrorystycznych, akcjach likwidacji wiosek chrześcijańskich oraz prześladowaniach ze strony władz. Wśród nich wymienia się chrześcijan mieszkających w komunistycznej Korei Północnej. Według danych amerykańskiego ośrodka 500 milionów chrześcijan nie może swobodnie wyznawać swej wiary.

2017-01-10 11:50

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Laos: chrześcijanie muszą wyznawać swoją wiarę w ukryciu

2020-09-21 11:26

[ TEMATY ]

prześladowania

Pomoc Kościołowi w Potrzebie/www.pkwp.org

Chrześcijanie w Laosie nadal doświadczają różnych form nękania i dyskryminacji, co zmusiło wielu z nich, w tym katolików, do potajemnego wyznawania swej wiary. Zwracają na to uwagę zagraniczne organizacje chrześcijańskie zwłaszcza po zamieszczeniu w internecie 14 września zdjęcia, na którym 9 młodych mężczyzn ukrytych w lesie wśród wysokich drzew, modli się ze złożonymi rękami.

Wyznawcy Chrystusa, mieszkający na obszarach wiejskich, twierdzą, że muszą praktykować wiarę w takich właśnie okolicznościach, ponieważ otwarte jej wyznawanie może ich narazić na prześladowania ze strony ich niechrześcijańskich sąsiadów. Poinformowała o tym niedawno organizacja Open Doors International, badająca sytuację chrześcijan na świecie i pomagająca prześladowanym w ponad 70 krajach.

„Dwa miesiące temu pozostali mieszkańcy wioski zagrozili tym wierzącym, że wyrzucą ich ze swej wspólnoty z powodu ich wiary” – skarżyli się miejscowi chrześcijanie. W tej sytuacji wierni nie mogli już spotykać się na modlitwie w swojej wiosce, nie poddali się jednak i zaczęli szukać innych sposobów oddawania czci Bogu potajemnie, na ile jest to możliwe – stwierdza raport Open Doors.

Trudna sytuacja tych ludzi odzwierciedla powszechne uprzedzenia wobec chrześcijan w tym siedmiomilionowym południowoazjatyckim państwie komunistycznym, w którym przeważają buddyści. Wyznawcy Chrystusa stanowią tam około 2 proc. miejscowej ludności, z czego połowa to katolicy.

Komunistyczny reżym Laosu zapewnia wprawdzie formalnie wszystkim obywatelom wolność religijną, ale w rzeczywistości mieszkańcy rutynowo odrzucają chrześcijan, a urzędnicy państwowi prześladują ich na różne sposoby. Rząd uchwalił niedawno dekret nr 238 o stowarzyszeniach, pozwalający władzom miejscowym ograniczać działalność związków obywatelskich i wyznaniowych, łącznie z Kościołami. Wykorzystuje się też inne przepisy w celu utrudniania praktyk religijnych, np. odprawiania nabożeństw, wyświęcania duchownych i swobodnego przemieszczania się wiernych.

„Rząd wykorzystuje całą machinę administracyjną, łącznie ze starszyzną wioskową, byleby tylko nie dopuścić do nawracania na chrześcijaństwo lub karząc tych, którzy się na to odważą” – podała organizacja, powołując się na niektórych miejscowych chrześcijan.

Ta szczególna dyskryminacja chrześcijaństwa wynika często z faktu, iż od dawna propaganda oficjalna przedstawia je jako religię obcą, wprowadzoną do kraju przez misjonarzy potęg kolonialnych, łącznie ze Stanami Zjednoczonymi. Prowadzona przez Waszyngton w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych wojna z Wietnamem spowodowała zniszczenie Laosu na dużą skalę podczas masowych nalotów wymierzonych w partyzantkę komunistyczną w dżungli.

Pewien wieśniak chrześcijański powiedział niedawno Radiu Wolna Azja (Free Asia), że za jego wiarę skarcił go pewien urzędnik. „Wasi ludzie wierzą w boga Ameryki, a czy pamiętasz, co Ameryka zrobiła naszemu krajowi?" – powiedział ów urzędnik.

Obrońcy praw człowieka udokumentowali wiele podobnych przypadków dyskryminacji laotańskich chrześcijan. Ich wiara „jest postrzegana jako religia amerykańska lub narzędzie misji mających na celu zachwianie reżymem w Vientiane” – twierdzą przedstawiciele amerykańskiej misji Głos Męczenników (The Voice of the Martyrs). Zwracają uwagę, że w kraju istnieją wprawdzie „kościoły domowe i budynki kościelne, ale zdecydowana większość z nich nie ma wyszkolonych duszpasterzy”. W większości wiosek nie wolno budować świątyń chrześcijańskich, a jeśli miejscowi przywódcy zauważą, że kościół domowy się rozwija, będą próbowali go powstrzymać — dodaje misja.

Według niej chrześcijanie często są pozbawieni nawet podstawowych praw. W razie oszustw np. przy kupnie ziemi lub w biznesie, często nie mogą dochodzić sprawiedliwości, ponieważ urzędnicy państwowi przymykają oczy na wiele przejawów nieuczciwości, jeśli ich ofiarami padają chrześcijanie — alarmują zagraniczni obrońcy praw człowieka.

„Chrześcijanie ogólnie mają trudności z utrzymaniem siebie i swoich rodzin, ponieważ często nie mogą znaleźć pracy, która w większości jest dostępna tylko za pośrednictwem rządu. Zwykle odmawia im się leczenia, dostępu do oświaty i innych usług socjalnych. Często zdarzają się aresztowania wiernych, które trwają średnio do tygodnia” – wskazują członkowie The Voice of the Martyrs.

CZYTAJ DALEJ

Penélope Cruz i Javier Bardem w Dobrym Miejscu

2020-09-22 07:09

[ TEMATY ]

film

Dobre Miejsce

Materiały prasowe

Już w najbliższą sobotę startuje nowy sezon Forum Filmów Nie-Zwyczajnych. Spotkanie poprowadzi o. dr Marek Kotyński CSsR, filmoznawca i teolog duchowości.

Tegoroczny sezon spotkań filmowych w Katolickim Centrum Kultury otworzy projekcja filmu „Wszyscy wiedzą”. Obraz w reżyserii Asghara Farhadiego to trzymający w napięciu i do samego końca mylący tropy dramat obyczajowy z elementami kryminału i love story.

Penélope Cruz wciela się w rolę Laury, kobiety, która przed laty wyjechała do Argentyny, a teraz wraca na ślub siostry do rodzinnego miasteczka w Hiszpanii. Javier Bardem gra Paco, jej dawnego wybranka, teraz cenionego winiarza.

Parę, którą kiedyś łączyło uczucie, tym razem połączy tragedia: podczas burzowej weselnej nocy znika bowiem nastoletnia córka Laury, Irene. Od tego momentu film osadzony w urokliwym miasteczku całkowicie zmienia nastrój. Fasada sielanki pęka, a zza niej wychodzą rodzinne sekrety, zawiści, namiętności i skrzętnie ukrywane konflikty. Przeszłość nawiedza misternie tkaną opowieść niczym zły duch, burząc przy tym spokój całego miasteczka.

Film zdobywcy dwóch Oskarów zostanie wyświetlany 26 września w Auli im. bł. ks. J. Popiełuszki w Dobrym Miejscu (ul. Dewajtis 3). Początek projekcji o godz. 18.00.

Bilety -w cenie 13/15 zł dostępne on-line na Evenea oraz stacjonarnie godzinę przed wydarzeniem (KASA BILETOWA w Informacji w wejściu B).

CZYTAJ DALEJ

Włoski watykanista: z perspektywy Watykanu wizyta prezydenta RP jest znacząca

2020-09-22 13:30

Adobe Stock

W ostatnich miesiącach papież Franciszek przyjął wiele osób prywatnie, ale nie odbyły się żadne wizyty państwowe. Nie pozostaje bez szczególnego znaczenia, że w jubileuszowym roku poświęconym św. Janowi Pawłowi II wizyty te otwiera ponownie właśnie prezydent Polski - mówi w rozmowie z KAI włoski watykanista Andrea Gagliarducci, komentując zbliżającą się wizytę prezydenta RP Andrzeja Dudy we Włoszech i Watykanie.

Andrea Gagliarducci, który niedawno podkreślał na łamach włoskiej prasy, że spotkanie prezydenta Dudy z papieżem Franciszkiem będzie pierwszą tej rangi wizytą po lockdownie, zauważa w rozmowie z KAI, że wizyta ta przypomina również o obchodzonym w tym roku, choć przyćmionym pandemią, jubileuszu 100-lecia urodzin Karola Wojtyły.

"Wizyta ta jest istotna, ponieważ oznacza, że życie wraca do normy, nawet w Watykanie. W ostatnich miesiącach papież Franciszek przyjął wiele osób prywatnie, ale nie odbyły się żadne wizyty państwowe. Mówiono na przykład o wizycie prezydenta Słowacji Zuzany Caputovej w czerwcu, ale zostało to przełożone na późniejszy termin. Prezydent Duda przybywa, można powiedzieć, we właściwym czasie, kiedy wszystko zaczyna się otwierać. Nie pozostaje bez szczególnego znaczenia, także fakt, że w jubileuszowym roku poświęconym św. Janowi Pawłowi II wizyty państwowe otwiera ponownie właśnie prezydent Polski" - komentuje Gagliarducci.

Jako publicysta, specjalizujący się m.in. w sprawach Europy Środkowej i Wschodniej, dzieli się też opinią na temat najważniejszych, z perspektywy Watykanu, wyzwań dotyczących wizerunku Polski i polskiego Kościoła.

"Polska, jak wszystkie wielkie narody chrześcijańskie, ma przed sobą wyzwanie dotyczące tożsamości. I nie jest to wyzwanie wizerunkowe, ponieważ wizerunek tego, kto określa się jako chrześcijanin i tak zostało nieodwracalnie skompromitowany przez 'łatki', jakie przykleja świecki świat. Uważam jednak, że Polska nie powinna poddawać się tym, którzy określają ją jako niezbyt nowoczesną i niezgodną z europejskimi wartościami. Musi nadal świadomie podążać swoją drogą. To również stanowi dziedzictwo św. Jana Pawła II" - podkreśla watykanista, zauważając, że wyzwanie to dotyczy zarówno naszego państwa jak i Kościoła. "Z tą różnicą, że Kościół jest wstrząśnięty, podobnie, jak wiele osób, oskarżeniami o nadużycia. A radzenie sobie z tymi oskarżeniami, przy zachowaniu zdrowego rozsądku i unikaniu zarówno wiktymizacji jak i usprawiedliwiania się, gdy nie ma takiej potrzeby, nie jest rzeczą łatwą. Jest to jednak Kościół o wielkiej tradycji i wielkiej pobożności. I z siły swego narodu czerpie siły, by nadal być sobą, nawet wbrew opinii 'opublikowanej', która jest czymś innym niż opinia publiczna".

Pytany o pomysły na to, w jaki sposób skorzystać z trwającego wciąż jubileuszu 100-lecia urodzin Karola Wojtyły, aby nie był on jedynie okazją do historycznych wspomnień, Gagliarducci zachęca do tego, by - wzorem św. Jana Pawła II - starać się budować i umacniać kulturę chrześcijańską w inteligentny i konsekwentny sposób.

"Uważam, że to największą pracą, jaką należy wykonać. To czynił Jan Paweł II, bardzo inteligentnie, nie przeciwstawiając się bezpośrednio reżimowi komunistycznemu, ale formując ludzi, tworząc wspólnoty myślowe, które wiedziały, w jaki sposób się rozwijać. Jubileusz będzie czymś więcej, niż tylko obchodami, jeśli będzie mu towarzyszyło prawdziwe budowanie pamięci. A ono oznacza, że szkoły, uniwersytety, media muszą być zaangażowane. Oznacza to również, że trzeba umieć patrzeć na wiele spraw z różnych punktów widzenia, nawet wykraczając poza narrację, budowaną na temat Jana Pawła II. Czas wyjść poza same obchody, ponieważ, jak mówi papież Franciszek, obecnie mamy do czynienia nie z epoką zmian, ale ze zmianą epoki. A Jan Paweł II był mostem tej zmiany" - podsumowuje.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję