Reklama

Zbliża się dzień beatyfikacji Sługi Bożego ks. Augusta Czartoryskiego

Ks. Stanisław Zygarowicz
Edycja przemyska 16/2004

W trzecią Niedzielę Wielkanocną - 25 kwietnia, będziemy wśród radosnych śpiewów Alleluja dziękować Panu Bogu za wysłuchanie modlitw, które tyle razy były powtarzane przez wiernych szukających na klęczkach pomocy zapośredniczonej przez głośnego Polaka i salezjanina Augusta Czartoryskiego. Do tronu łaski płynęły błagania od krypty Kandydata na ołtarze: „O Jezu, nasz Boże i nasz Królu, Ty upodobałeś sobie szczególnie w tych, którzy wyzbyli się wszystkiego i poszli za Tobą, racz wsławić swego wiernego Sługę Księdza Augusta, albowiem on wzgardził dobrobytem życia książęcego i przykładnie praktykował rady ewangeliczne i spraw, żebyśmy za jego wstawiennictwem z taką wiarą wypełniali obowiązki swego stanu, by zasłużyć sobie na łaski niezbędne nam w tym życiu i na nagrodę w niebie”.
Modlitwa została wysłuchana, zwłaszcza ta ks. prof. Władysława Deca, salezjanina przemyskiego, któremu śmierć zaglądała w oczy z powodu ciężkich powikłań po pęknięciu wrzodu dwunastnicy.
Beatyfikacja ks. Augusta w Rzymie ubogaci katalog Świętych i Błogosławionych Kościoła przemyskiego, odnawiając przeżycia i entuzjazm, jaki towarzyszył ostatnio kanonizacji św. Jana z Dukli i św. Józefa Sebastiana Pelczara oraz beatyfikacji bł. Jana Wojciecha Balickiego, a także dużej grupy Męczenników, wyniesionych na ołtarze przez Jana Pawła II w Warszawie.
O słudze Bożym Auguście jego bracia w powołaniu i charyzmacie pisali: „Książę August to anioł posiany przez Boga dla zbudowania nas zdumiewającymi cnotami” (Bollettino 1893). Kościół przemyski chętnie powtórzy to stwierdzenie sprzed 100 laty, że w podobnym celu przybył do Przemyśla sługa Boży August z Sieniawy, aby jego czcigodne szczątki doczesne uobecniały Jego niezwykle bogatego ducha i zachęcały wszystkich do naśladowania Chrystusa Pana. Niech przemyślacy chlubią się tym darem, ale w Panu, jako zobowiązani do wyciągania wniosków z tego fenomenu łaski.
Posłuchajmy kolejnego głosu płynącego do nas z Turynu: „Przeznaczeniem Augusta było od małego postępować drogą pełną boleści, która przeobraziła go i wysublimowała w blaskach Kalwarii, czyniąc go ofiarnikiem i ofiarą w jedności z ukrzyżowanym Chrystusem” (Zwycięskie powołanie).
„Jego życie było jak linia proste, było też stałym wspinaniem się w górę. Było prawdziwą ofiarą uwielbienia i przebłagania” (tamże).
W kontekście przeszłości i teraźniejszości wolno nam powiedzieć, że droga ks. Augusta była drogą prowadzącą do świętości, sfinalizowaną w Rodzinie Salezjańskiej, według ducha i reguły św. Jana Bosco.
Była to droga pełna napięcia duchowego i rozterek, wywołanych przez postawę rodzonego ojca Władysława, podobnie jak to było w życiu innego Polaka, św. Stanisława Kostki.
Ojciec Augusta miał wielkie plany wobec syna, który przyszedł na świat w roku 1858, w Paryżu, w „Hotelu Lambert”, usytuowanym na wysepce św. Ludwika. Tam się koncentrowało życie kulturalne i polityczne najgłośniejszych Polaków, przeżywających los emigrantów, szczególnie dramatycznie po upadku Powstania Styczniowego. Władysław Czartoryski był duchowym przywódcą emigracji, czekającej na zmartwychwstanie Ojczyzny. Niezwykły patriota, utalentowany dyplomata, zabiegający o odzyskanie wolności Narodu wyniszczanego przez zaborców. Zabiegał, gdzie tylko mógł, o prawa do suwerenności Polski, włącznie z organizowaniem formacji zbrojnych w Konstantynopolu, z myślą o wyzwoleniu Ojczyzny. Dlatego nie mógł się pogodzić z myślą, że syn, na którego tak bardzo liczył, zostanie ubogim i pokornym zakonnikiem - salezjaninem.
Ojcowskie aspiracje stawały się jeszcze większą przeszkodą na drodze powołania Augusta przez rodowód jego matki. Była ona bowiem córką królowej Hiszpanii - Krystyny z Bourbonów jako hrabina Vista Allegre Maria Amparo Munoz. Ze względu na takie pochodzenie niezwykłymi byli też rodzice chrzestni, a mianowicie król i królowa Hiszpanii, spełniający swój obowiązek per procura, czyli przez pełnomocników.
Zanim August wstąpił do Zgromadzenia św. Jana Bosco, najpierw musiał jako emigrant tułać się po całej Europie (Francja, Polska, Włochy, Anglia, Irlandia, Szwajcaria, Austria, Hiszpania), a nawet odwiedził Algerię i Egipt, ratując zagrożone przez gruźlicę życie.
Najbardziej uczuciowo przeżywał pobyt w ojczyźnie swego ojca Władysława - w Krakowie, Krasiczynie, a szczególnie w Sieniawie, gdzie była jego ojcowizna, a przede wszystkim w specjalnej krypcie groby przodków, a wśród nich trumna ze zwłokami jego przedwcześnie zmarłej matki. Tuż przed zgonem otrzymał od niej błogosławieństwo na dalszą drogę. August liczył wówczas 9 lat życia. Pożegnanie było krótkie, zgodnie z wolą umierającej matki, z obawy, aby syn nie zaraził się jej chorobą.
W pobliżu trumny matki i zmarłych przodków August przeżył też uroczystość Pierwszej Komunii św. Liczył wtedy 12 lat. Również w Sieniawie został bierzmowany.
Do dekretów Bożej Opatrzności należy zaliczyć i tę okoliczność, że w latach wyboru drogi życiowej, a było to szczególnie w Sieniawie, wychowawcą Augusta był Józef Kalinowski, który wrócił z Syberii jako zesłaniec ukarany za udział w Powstaniu Styczniowym. Wychowawca Józef przeżywał podobne problemy duchowe, przygotowując się do dania Zbawicielowi odpowiedzi na wezwanie: „Pójdź za Mną”. A mając przekonanie co do słuszności doktryny św. Jana od Krzyża, dzielił się tą mądrością ze swym wychowankiem, wyjaśniając mu między innymi takie wskazania, jak np. zawsze skłaniać się: Nie ku temu, co łatwiejsze, ale ku temu, co trudniejsze; nie ku temu, co milsze, ale ku temu, co przykrzejsze; nie ku powabniejszemu, ale ku mniej pociągającemu, nie ku dającemu odpoczynek, ale ku wymagającemu trudu, by nie szukać rzeczy lepszych, ale gorszych, i dojść do zupełnego ogołocenia i ubóstwa dla Chrystusa, upodabniając swoje życie do Jego życia pełnionego według woli Bożej (Wejście na Górę Karmel, Ks. I, r. 8).
Mimo wielkich przeszkód, August w wieku dojrzałości wstąpił do Zgromadzenia św. Jana Bosco, zafascynowany jego charyzmatem, którego aktualność dostrzegał w pełni, jak i jego kolega w Zgromadzeniu ks. Bronisław Markiewicz z diecezji przemyskiej, który wstąpił do wspólnoty salezjańskiej już jako kapłan, z dużym doświadczeniem duszpasterskim. Żadna przeszkoda nie potrafiła zatrzymać Augusta na drodze powołania, został on bowiem przyjęty do Zgromadzenia przez samego Założyciela, na życzenie papieża Leona XIII.
Ojciec Augusta nie pogodził się z tym faktem, o czym świadczy odpowiedź, jaką dał książę August kard. Parocchi, protektorowi Zgromadzenia Salezjańskiego, do którego zostało skierowane pismo księcia Władysława z prośbą o zwolnienie syna Augusta ze ślubów, ponieważ syn sam „jest niezdolny do decydowania o sobie”. Wyjaśnienie Augusta było zdecydowane i nie podlegało zakwestionowaniu. „Pozwalam sobie waszej Eminencji oświadczyć, że już przekroczyłem trzydzieści lat i dlatego jak sądzę mogłem dostatecznie pojąć swe prawa i obowiązki. Wcale nie tak na ślepo, jak się twierdzi, wstąpiłem do Zgromadzenia, tym mniej dałem się powodować jakimś wpływom postronnym.
Kochałem księdza Bosco kiedy żył jeszcze i od dnia, w którym miałem szczęście spotkać się z nim w Paryżu, zacząłem cenić jego instytucję. Przez długie lata myślałem o wyborze swego powołania i długo prosiłem o przyjęcie między salezjanów; dopiero na skutek wznawianych nalegań ksiądz Bosco się zdecydował zaliczyć mnie do grona swoich synów.
Po upływie roku nowicjackiego sam, dobrowolnie, chciałem złożyć śluby, co też uczyniłem ku wielkiej radości swego serca. Od tego dnia cieszę się w Zgromadzeniu wielkim pokojem duchowym i dziękuję Panu, że dał mi poznać towarzystwo salezjańskie i wezwał, bym do niego wstąpił (...).
Za szczególną łaskę Pana uważam fakt, iż jestem członkiem Zgromadzenia Salezjańskiego i dlatego jestem zdecydowany żyć w stanie przez Pana mi wyznaczonym (...). Dziękuję Bogu za tyle dobroci i proszę waszą Eminencję, aby mi dopomógł coraz więcej dziękować” (List z 17 I 1891).
Świadkowie życia księcia Augusta jako salezjanina takie wydawali o nim swoje opinie: „Od pierwszego dnia po przybyciu do nas wszystkie siły swoje obracał na to, aby się stać świętym. Doprawdy wykazywał w tym niezwykłą stałość, bez półśrodków zdążał prosto do celu”.
„Zdumiewającym był dla nas fakt, że nie robił żadnych ceregieli. Miejsce zajmował takie, jakie mu wyznaczono, zarówno pierwsze jak i ostatnie (...).
Używał tego, co mu się dawało do dyspozycji; nie uchylał się od drobnych usług, ale też o nie się nie dopraszał (...). Chętnie szedł na przechadzkę lecz nie pamiętam, by o nią kiedyś prosił (...). Bez oceny księdza Bosco niczego w interesach nie przedsiębrał”.
Obawa jego ojca, księcia Władysława, że syn August będzie stracony dla Polski była bezpodstawna, bo los Ojczyzny bardzo leżał mu na sercu. Dzięki jego fundacji zabezpieczono w zakładach ks. Bosco miejsca dla chłopców z Polski, którzy po dobrym przygotowaniu do kapłaństwa udawali się z powrotem w ojczyste strony, by po kapłańsku ratować dusze swoich braci - zgodnie z zasadą salezjańską: „Da mihi animas, cetera tolle” (Daj mi dusze a wszystko inne zabierz).
Gdy chłopcy z Polski, jako wychowankowie salezjańscy zaśpiewali swemu Dobroczyńcy: „Jeszcze Polska nie zginała - póki my żyjemy”, ks. August odpowiedział z rozrzewnieniem, że podobnie jak legioniści Dąbrowskiego i oni pójdą „z ziemi włoskiej do polskiej”.
O swojej miłości do Ojczyzny pisał do ciotki s. Ksawery Czartoryskiej karmelitanki Krakowskiej, że obecnie przebywa w Valsalice (Turyn), gdzie spoczywa ciało ks. Bosco. I dalej donosi: „Są teraz liczni Polacy tutaj. Podnoszą teraz o jedno piętro część domu, aby ich pomieścić. Miejmy nadzieję, że z tych Polaków bodziemy mieli dobrych kapłanów”.
Samym kapłaństwem cieszył się ks. August tylko jeden rok i sześć dni. Wielki czciciel Jezusa w Tajemnicy Eucharystii i Jego Matki, czerpiąc natchnienia do Jej synowskiej czci z Traktatu o prawdziwym Nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny św. Ludwika Marii Grigniona de Montfort, odszedł do Pana po nagrodę przewidzianą dla Świętych, 8 kwietnia 1893 r. w Alassio, skąd jego śmiertelne szczątki przewieziono do grobowca rodzinnego w Sieniawie.
O tym wydarzeniu pisał jeden z polskich salezjanów do przyjaciela ks. Augusta: „Nigdyśmy się nie spodziewali, aby w tak krótkim czasie i tak niespodziewanie miał nam zniknąć wzór wszelkich cnót. Oto właśnie umarł nasz najukochańszy kierownik życia obecnego ks. August Czartoryski - w sobotę o godz. 9.00 i pięć minut wieczorem. Zmarł śmiercią anielską, ze słowami na ustach „Domine Iesu Christe”.
Proces informacyjny przeprowadzono we Włoszech, heroiczność cnót została potwierdzona przez Jana Pawła II w dniu 1 grudnia 1978 r., a cudowne uzdrowienie ks. Władysława Deca z Przemyśla, przypisywane wstawiennictwu Sługi Bożego Augusta i uznane przez Kongregację do spraw kanonizacyjnych w roku 2003, otworzyło drogę do beatyfikacji, która odbędzie się 25 kwietnia br. w Rzymie. Będzie to uwiarygodnieniem stwierdzenia ks. Luigi Castano: „Wiele uczynił w oczach ludzkich, lecz jeszcze więcej w oczach Boga” (Zwycięskie powołanie).

Studnia Boga

2019-11-13 11:47

Ks. Paweł Borowski
Edycja toruńska 46/2019, str. 1, 5

Poszukiwanie prawdy nie jest zadaniem łatwym. Trudno jest odnaleźć granicę między prawdą i fałszem, a przecież Bóg pragnie, byśmy „oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie”. Jak tę prawdę odnaleźć i nią żyć? Bóg sam wychodzi nam na spotkanie, siada przy studni i czeka, by dać nam wody żywej

Ks. Paweł Borowski
Namaszczony ołtarz służy do sprawowania Najświętszej Ofiary

Gdzie jest ta studnia, przy której siedzi Jezus? Jak daleką drogę trzeba pokonać, żeby Go spotkać? Odpowiedź wydaje się być bardzo prosta, ale droga, którą trzeba przebyć, nie dla wszystkich jest drogą ekspresową. Czasem, by dotrzeć do celu, potrzeba zmierzyć się z wysoką górą i wędrować kilka dni, tygodni, miesięcy czy lat.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Marek Jędraszewski: pamiętamy o tych, którzy ginęli jako kwiat polskiego narodu

2019-11-15 11:23

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej / Kraków (KAI)

– Pamiętamy, chcemy pamiętać, czujemy się zobowiązani do pamięci o tych, którzy jako pierwsi ginęli, jako kwiat polskiego narodu – mówił abp Marek Jędraszewski o Sonderaktion Krakau i wyrażał wdzięczność wobec organizatorów i uczestników Wyprawy Akademickiej szlakiem męczeństwa krakowskich profesorów, która wyruszyła z Krakowa 14 listopada.

Joanna Adamik/Archidiecezja Krakowska/www.diecezja.pl

Stowarzyszenie NE CEDAT ACADEMIA wraz z Pionem Edukacyjnym Instytutu Pamięci Narodowej – Oddział w Krakowie, organizuje w dniach od 14 do 18 listopada 2019 r. Wyprawę Akademicką „Śladami Sonderaktion Krakau - in memoriam prof. Andrzeja Małeckiego” pod patronatem rektora Akademii Górniczo-Hutniczej. Celem Wyprawy jest uczczenie 80. rocznicy podstępnego aresztowania przez Niemców profesorów krakowskich uczelni w dniu 6 listopada 1939 r. Trasa wyprawy wiedzie szlakiem męczeństwa krakowskich profesorów z Krakowa przez Wrocław i obozy koncentracyjne Sachsenhausen, Dachau i Mauthausen-Gusen.

W czwartek 14 listopada uczestnicy Wyprawy odwiedzili Salę 56 Collegium Novum, gdzie aresztowano profesorów i pobrali ziemię spod Dębu Wolności przed Collegium Novum. O godz. 19.30 wzięli udział w Mszy św. w kolegiacie uniwersyteckiej św. Anny. Szczególną symbolikę tego wydarzenia podkreślił proboszcz kolegiaty.– Dwa dni po aresztowaniu profesorów, przy konfesji św. Jana Kantego w kolegiacie św. Anny, była odprawiana Msza św. Ks. Rudolf van Roy (późniejszy proboszcz kolegiaty) modlił się w intencji ofiar i ich rodzin. Ta Msza była regularnie kontynuowana. Przy konfesji św. Jana Kantego spotykali się nie tylko katolicy, ale wszyscy, którzy tym wydarzeniem byli dotknięci – mówił ks. prof. Tadeusz Panuś.

Słowo do uczestników Wyprawy Akademickiej skierował też metropolita krakowski. Abp Jędraszewski zwrócił uwagę, że Sonderaktion Krakau 80 lat temu wpisywała się w znacznie szerszy plan niszczenia polskiej inteligencji. Metropolita przypomniał, że w miasteczkach wielkopolskich, we wrześniu i październiku 1939 r., siłą gromadzono mieszkańców miast i publicznie rozstrzeliwano przedstawicieli miejscowej inteligencji. – Nie tylko żeby ich fizycznie zniszczyć, ale także żeby wprowadzić poczucie terroru pośród tych, którzy przeżyli, a patrzyli na ich śmierć – mówił abp Jędraszewski. – To było planowe niszczenie polskiej inteligencji, żeby Polska stała się narodem niewolników – dodawał.

– Pamiętamy, chcemy pamiętać, czujemy się zobowiązani do pamięci o tych, którzy jako pierwsi ginęli, jako kwiat polskiego narodu – mówił abp Jędraszewski i wyrażał wdzięczność organizatorom Wyprawy Akademickiej szlakiem męczeństwa krakowskich profesorów. – Będzie to zapewne czas nie tylko wielkiej lekcji historii, ale także czas modlitwy oraz budzenia poczucia odpowiedzialności za to, aby Polska dzisiaj mogła cieszyć się wspaniałymi ludźmi, którzy będą prowadzili ją do dobrej przyszłości, poprzez swoją postawę moralną, ale także możliwie wysoki poziom wiedzy, nauki, tych skarbów ducha, które będą przekazywali kolejnym pokoleniom Polaków – zakończył abp Jędraszewski, który udzielił uczestnikom wyprawy pasterskiego błogosławieństwa.

Podobnie jak poprzednie, XXII Wyprawa Akademicka będzie żywą lekcją historii o poszczególnych etapach martyrologii krakowskich uczonych skierowaną głównie do ludzi młodych: studentów krakowskich uczelni oraz członków rodzin aresztowanych profesorów.

Dziś, 15 listopada uczestnicy Wyprawy wezmą udział w Święcie Nauki Wrocławskiej, w tym m.in.: złożą wiązanki pod dwoma tablicami na więzieniach wrocławskich, gdzie byli więzieni profesorowie krakowscy w dniach od 10 do 27 listopada 1939 r. 16 listopada dotrą do Oranienburga; przejdą ze stacji kolejowej Sachsenhausen Nord Bahnhoff (miejsce przywiezienia profesorów) pod bramę obozu. W samym obozie uczczą pamięć krakowskich profesorów w 80. rocznicę ich aresztowania apelem pamięci i przez rozsypanie ziemi spod Dębu Wolności na miejscu baraków nr 45 i 46. Będą także uczestniczyć w Mszy św., którą w intencji aresztowanych profesorów i ojczyzny celebrować będzie abp Andrzej Dzięga, metropolita szczecińsko-kamieński.

17 listopada zaplanowano zwiedzanie budynku sądu w Norymberdze oraz muzeum i obozu w Dachau, gdzie uczestnicy Wyprawy uczczą pamięć młodszych profesorów krakowskich, którzy zostali tu przywiezieni z Sachsenhausen w dniu 4 marca 1940 r. 18 listopada odwiedzą muzeum i obóz w Mauthausen-Gusen na terenie Austrii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem