Reklama

Niedziela Legnicka

„Jak wychować i przetrwać” – warsztaty w lubińskiej poradni rodzinnej

Po raz kolejny na pytanie „Jak wychować i przetrwać” odpowiadali sobie rodzice, zgromadzeni na warsztatach pt. „Być rodzicem”, zorganizowanych przez lubińską Specjalistyczną Poradnię Rodzinną im. św. Joanny Beretta Molla.

[ TEMATY ]

rodzice

Agata Szymkowiak i Aneta Rams

Choć te zajęcia odbywały się już po raz trzeci, znów zgromadziły liczną grupę warsztatową. Szczególnie cieszy fakt, że wśród uczestników obecne były zarówno mamy, jak i ojcowie, którzy chcieli poprawić komunikację i polepszyć relację ze swoimi dziećmi.

Warsztaty odbyły się w SP nr 10 w Lubinie, a poprowadziła je Aneta Rams, specjalistka z zakresu komunikacji w rodzinie. Oto jak zajęcia oceniają ich uczestnicy: - Otworzyły mi się oczy na to, że chcąc zmienić postępowanie dziecka, muszę najpierw zacząć zmieniać samą siebie. Na warsztatach dowiedziałam się o wielu cennych metodach komunikacji z dziećmi. Jestem zachęcona do działania! – mówi Elżbieta z Lubina.

Rzeczywiście, uczestnicy w teorii i praktyce poznawali podstawy komunikacji otwartej, takie jak: pytania otwarte, komunikat „ja”, odzwierciedlanie uczuć czy parafraza. Uczestniczka, która przyszła na warsztaty wraz z mężem, stwierdza: - Zajęcia w przystępny sposób pomagają w zrozumieniu dziecka, jego sposobu myślenia, pojmowania otaczającej je rzeczywistości. Warsztaty na pewno pomogą mi szybciej dotrzeć do dziecka. Dużo wiedzy, dużo informacji, dużo przydatnych zwrotów i konkretnych narzędzi do stosowania na co dzień, nie tylko w komunikacji z dziećmi.

Reklama

Choć warsztaty trwały dwa dni, wielu uczestnikom wciąż za mało było pogłębiania zdobytej wiedzy i umiejętności. Wychodząc naprzeciw ich potrzebom, Poradnia proponuje „Rodziców rozmowy przy kawie” – spotkania grupy wsparcia dla rodziców, którzy chcą dzielić się swoimi spostrzeżeniami, szukać rozwiązań wychowawczych nieporozumień lub po prostu chcą spotkać się w gronie osób z podobnymi codziennymi problemami. Spotkania te również prowadzi Aneta Rams, są one więc także szansą na doskonalenie i poznawanie zasad komunikacji otwartej. Odbywają się w II piątek miesiąca o godz. 16:30 w SP nr 10 w Lubinie (spotkanie w kwietniu z uwagi na Triduum Paschalne jest przeniesione na 21 kwietnia).

A już w kwietniu kolejne warsztaty z komunikacji, tym razem skierowane do małżeństw i narzeczonych. Szczegóły niebawem na stronie Poradni (www.pr.diecezja.legnica.pl) i na profilu na Facebooku (fb.com/poradniajbm).

Agata Szymkowiak i Aneta Rams

2017-03-08 08:33

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Etatowi rodzice

2020-05-20 11:37

Niedziela Ogólnopolska 21/2020, str. 52

[ TEMATY ]

rodzice

Archiwum rodzinne państwa Kaczmarzyków

Spotykamy się z różnymi opiniami – że dla pieniędzy, z innych powodów... Na początku to bolało, ale ja wiem, jaka jest historia naszej pracy z dziećmi, i wierzę, że to Boży plan dla naszej rodziny.

Pomoc dzieciom i rodzinom w kryzysie, czyli – rodzicielstwo zastępcze. Choć osób, które decydują się je podjąć, przybywa, to jednak wciąż jest ich za mało. 30 maja obchodzimy Dzień Rodzicielstwa Zastępczego. Okazja ta była impulsem do mojej rozmowy z Katarzyną Kaczmarzyk, która razem z mężem Grzegorzem od niespełna 4 lat pełni funkcję zawodowej rodziny zastępczej dla dzieci z trudnych domów i środowisk.

CZYTAJ DALEJ

Niebawem kanonizacja Karola de Foucauld oraz dwojga innych błogosławionych

2020-05-27 13:03

[ TEMATY ]

kanonizacja

Archiwum

Karol de Foucauld

Ojciec Święty upoważnił Kongregację Spraw Kanonizacyjnych do opublikowania 8 dekretów, w tym 3 błogosławionych do kanonizacji. Datę tej uroczystości poznamy po konsystorzu, jaki w tej sprawie zwoła Ojciec Święty.

Jednym z nich jest bł. Karol de Foucauld.

Karol (Charles) de Foucauld urodził się 15 września 1858 r. w Strasburgu. Pochodził z rodziny arystokratycznej. W latach młodzieńczych utracił wiarę. W 1879 r. ukończył szkołę oficerską i odbył służbę wojskową w Oranie. Zafascynowany kulturą arabską w 1882 r. wystąpił z wojska i odbył podróż naukową do Maroka. Reportaże z niej przyniosły mu duży rozgłos, a Towarzystwo Geograficzne w Paryżu przyznało mu złoty medal. Pod wpływem swojej kuzynki i przyjaciela rodziny nawrócił się. W 1890 r. wstąpił do zakonu trapistów i przyjął imię Maria Alberyk. Od 1895 r. układał reguły nowych wspólnot zakonnych, oparte na duchowości Świętej Rodziny z Nazaretu.

Zwolniony w 1897 r. ze ślubów zakonnych wyjechał do Ziemi Świętej, gdzie pod imieniem Karola od Jezusa prowadził życie kontemplacyjne przy klasztorze klarysek w Nazarecie. W 1901 r. przyjął święcenia kapłańskie. Pod koniec tegoż roku osiedlił się w pustelni Beni Abbes w środkowej Algierii, pomagając tubylcom. Pełnił też funkcję duszpasterza w garnizonach francuskich w Afryce i był doradcą władz wojskowych w Hoggarze. Od 1904 r. przebywał wśród Tuaregów na Saharze, gdzie założył pustelnię w Tamanrasset. Tam m.in. przełożył Ewangelię na język tuareski. W 1916 r. zastrzelił go członek islamskiej sekty sufickiej sanusijja.

Duchowość de Foucaulda inspirowana jest ideą życia na pustyni: mieści w sobie samotność, surową ascezę i kontemplację, mające prowadzić do zjednoczenia z Bogiem. Charakteryzuje ją jednocześnie aktywność misyjna i świadectwo życia konsekrowanego, głównie przez pracę fizyczną, braterstwo i przyjaźń z ludźmi przy dostosowaniu się do stylu życia ubogich. Praca na własne utrzymanie ma być realizacją ślubu ubóstwa i naśladowaniem ukrytego życia Jezusa w Nazarecie.

Chociaż "brat Charles" marzył o braciach, zmarł samotnie. Dopiero w 17 lat po jego śmierci, w 1933 r. pięciu paryskich seminarzystów i księży udało się na Saharę, by tam prowadzić życie mnisze na podstawie reguły Karola de Foucauld i przyjmując nazwę Zgromadzenie Małych Braci Jezusa. W 1939 roku powstały Zgromadzenia: Małych Sióstr Jezusa oraz małych sióstr i braci od Ewangelii, a także kilka instytutów świeckich oraz grup nieformalnych i stowarzyszeń kościelnych. Są one obecne również w Polsce.

Proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym toczył się w latach 1995-2003 i został zamknięty 4 marca 2003 r. w Mediolanie. Wzięła w niej również udział pochodząca z archidiecezji mediolańskiej kobieta, której cudowne uzdrowienie, za wstawiennictwem sługi Bożego, potwierdziła watykańska komisja lekarska. W obecności Jana Pawła II Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych ogłosiła 20 grudnia 2004 r. dekret uznający ten cud, co otworzyło drogę do beatyfikacji o. Karola de Foucauld. Papież-Polak nie zdążył już jednak ogłosić go błogosławionym i uczynił to 13 listopada 2005 r. w Watykanie Benedykt XVI.

Oparte na duchowości bł. Karola Zgromadzenie Małych Braci Jezusa jest dziś obecne w 44 krajach. Duży wpływ na ich formację miał słynny francuski filozof Jacques Maritain, który po śmierci żony wstąpił do zgromadzenia, w którym zmarł w 1973 r. Do Polski Mali Bracia przybyli w 1972 r.

Zgromadzenie Małych Sióstr Jezusa powołała do życia 8 września 1939 r. Magdalena Hutin w Algierii. Jest jednym z kilkunastu apostolatów powstałych w oparciu o duchowość bł. Karola de Foucauld. Obecnie tworzą je osoby wywodzące się z prawie 70 narodowości, które działają na wszystkich kontynentach, w 67 krajach. W Polsce zgromadzenie działa od 1957 r. Ponad 40 sióstr skupionych jest w kilku wspólnotach, m.in. w: Warszawie, Częstochowie, Machnowie, Krakowie-Nowej Hucie, Szczecinie, Lublinie. Liczą one zazwyczaj po kilka sióstr.

Kolejny dekret dotyczy cudu za przyczyną bł. Cezarego de Bus.

Cezary de Bus urodził się 3 lutego 1544 roku jako siódme z trzynaściorga dzieci swoich rodziców. W wieku 18 lat wstąpił do armii królewskiej i wziął udział w wojnie przeciwko hugenotom. W 1582 roku otrzymał święcenia kapłańskie. 29 września 1592 roku założył zgromadzenie Ojców Doktryny Chrześcijańskiej. Zmarł 15 kwietnia 1607 roku. Został beatyfikowany przez papieża Pawła VI w dniu 27 kwietnia 1975 roku.

Trzeci z dekretów do kanonizacji dotyczy cudu za przyczyną bł. Marii Dominiki Mantovani.

Maria Dominika Mantovani (12 XI 1862-2 II 1934) - Włoszka, dziewica, współzałożycielka Zgromadzenia Małych Sióstr Świętej Rodziny; jej wielką pasją było katechizowanie i szerzenie wiary.

Była pierwszym spośród czworga dzieci, urodzonych w Castelletto di Brenzone w ubogiej rodzinie. Z powodu ubóstwa nie mogła ukończyć szkoły podstawowej, odznaczała się jednak wrodzoną inteligencją, która pozwalała jej wyrównać wiele braków wynikających z niedostatku wiedzy. Od najmłodszych lat okazywała też wielkie zamiłowanie do modlitwy i spraw Bożych. Podstawę jej życia wyznaczał od najmłodszych lat katechizm, którego uczyli jej rodzice, a którego prawdy potem ona sama przekazywała innym. Od dziecka apostołowała wśród swych rówieśniczek, kształtując ich cnoty dobrą lekturą, a zwłaszcza świadectwem własnego życia.

Wielki wpływ wywarło na nią przybycie do Castelletto, gdy miała 15 lat, bł. Józefa Nascimbeniego (1851-1922), który był tam najpierw nauczycielem (1877-85), a następnie proboszczem (do końca życia). Stał się on jej kierownikiem duchowym, a ona jego pierwszą, wytrwałą współpracowniczką w różnych działaniach parafialnych, zyskując sobie przy tym wielką sympatię i miłość tych, wśród których pracowała, zwłaszcza młodzieży. Żywiąc szczególną cześć do Maryi Niepokalanej złożyła 8 grudnia 1886 ślub dozgonnego dziewictwa.

Jej wielka gorliwość w wierze sprawiła, że gdy ks. Nascimbeni 6 listopada 1892 zakładał Zgromadzenie Małych Sióstr Świętej Rodziny, ona sama, marząc o całkowitym poświęceniu się Bogu, stała się współzałożycielką nowej wspólnoty i jej pierwszą przełożoną generalną. Wniosła własny, istotny wkład w opracowanie konstytucji zgromadzenia, opartych na Trzecim Zakonie Regularnym św. Franciszka i w formację sióstr, a jej osobiste świadectwo życia wyznaczyło w znacznym stopniu rozwój i ekspansję instytutu. Pod tym względem świetnie uzupełniała myśl i wizję założyciela, co uwidoczniło się szczególnie po jego śmierci, gdy mogła poprowadzić jego dzieło w wytyczonym przezeń kierunku. A gdy ona sama odchodziła z tego świata (w Weronie), zgromadzenie liczyło już ok. 1,2 tys. sióstr w 150 domach we Włoszech i za granicą. Beatyfikował ją św. Jan Paweł II 27 kwietnia 2003 roku.

CZYTAJ DALEJ

Ostatnia droga Prymasa Stefana Wyszyńskiego

2020-05-28 12:39

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

BP KEP

Dziś obchodzimy 39. rocznicę odejścia kard. Stefana Wyszyńskiego do „Domu Ojca”. Nastąpiło to 28 maja 1981 r. o godz. 4.40 nad ranem, w święto Wniebowstąpienia Pańskiego. A oto krótki opis ostatniej drogi Prymasa Tysiąclecia w oparciu o wspomnienia jego kapelana ks. Bronisława Piaseckiego - od momentu gwałtownego pogorszenia stanu zdrowia Kardynała, co nastąpiło dwa miesiące wcześniej.

Gwałtowne pogorszenie samopoczucia kard. Stefana Wyszyńskiego nastąpiło l kwietnia 1981 r. Coraz wyraźniejsze stają się objawy choroby, wyrażające się w postępującym osłabieniu organizmu i narastających dolegliwościach przewodu pokarmowego. Tego dnia Prymas udaje się do kliniki Akademii Medycznej przy ul. Banacha. Zostają tam wykonane szczegółowe badania stwierdzające obecność płynu w jamie brzusznej. W swych zapiskach odnotowuje: „Rozpoczyna się Via dolorosa wśród przyjaciół Hioba. Dzień dla mnie doniosły, wydaje mi się, że jest to initium fini (początek końca)”.

3 kwietnia w rezydencji Prymasa Polski zbiera się konsylium lekarzy specjalistów pod przewodnictwem prof. Zdzisława Łapińskiego. Zespół wysuwa podejrzenie choroby nowotworowej i informuje Prymasa o powadze sytuacji. „Zaczynam być na chorobie – zapisuje Ksiądz Prymas w „Notatkach” – jak leniwy robotnik. Właściwie nie wiem, na co choruję; moi lekarze też jeszcze nie wiedzą. Czekają na dalsze wyniki analiz”.

13 kwietnia dokładne badania potwierdzają proces nowotworowy. W pobranym płynie wykryto komórki nowotworu złośliwego o najwyższej aktywności. Nazajutrz zbiera się konsylium lekarskie poszerzone o onkologów. Sytuacja jest bardzo poważna. Wobec stwierdzenia rozsianego procesu nowotworowego jamy brzusznej podjęto decyzję leczenia chemicznego. Rozważana możliwość interwencji chirurgicznej zostaje wykluczona ze względu na przeciwskazania lekarskie.

16 kwietnia w Wielki Czwartek chory Prymas nie może uczestniczyć w corocznej Mszy Krzyżma dla kapłanów w archikatedrze. Zapisuje: „Moim obowiązkiem biskupa było dziś stanąć w pośrodku Prezbiterium Kościoła warszawskiego i przyjąć odnowienie przyrzeczeń kapłańskich. Jednak trudno jest wytłumaczyć biskupowi, że może tego nie uczynić i że to może być łaską... służyć ludowi Bożemu cierpieniem.”

W Wielki Piątek Prymas notuje: „W tej strasznej nocy zdołałem opuścić siebie, ale owładnęła mnie męka ludów, które już od trzech pokoleń cierpią od zbrodniarzy, którzy mordują (...) Chrystusa, Jego Kościół i znak Dobrej Nowiny Ewangelicznej”.

W Wielką Sobotę mówi do zebranych domowników: „Miałem czas przez te dwa tygodnie pobytu w łóżku zastanowić się nad tym, jak wielki to dar Boży – czas, którego Bóg dał mi tyle – blisko 80 lat. I co to jest życie, które chociaż u mnie nie było wolne od najrozmaitszych przeszkód i trudności, to jednakże zawsze było łaską i miłością. Ale ponieważ Bóg jest Dawcą życia i czasu, dlatego też jestem całkowicie pogodzony z tym, że On może dać i może odebrać.”

28 kwietnia w „Dzienniku duszy” Ksiądz Prymas zapisuje: „Moje córki [z Instytutu Prymasowskiego] pojechały na Jasną Górę, by kołatać w nocy do Matki Najświętszej. Nie mogę ich wspierać, gdyż to one mają łaskę modlitwy za mnie. Ja muszę być posłuszny Bogu i Jego Bożo-ludzkiemu Synowi”.

3 maja rozmawia telefonicznie z Janem Pawłem II. „Dziś święto Królowej Polski – mówi Papież – nie mogłem odmówić sobie kontaktu z Polską”. Rozmowa trwa 20 minut. „Poprosiłem o błogosławieństwo apostolskie – pisze Prymas w „Notatkach” – Dziękuję za niezwykłą łaskę i dobroć. Całuję nogi Namiestnika Chrystusa. Informuję o stanie mojej kuracji i ogólnej sytuacji w kraju. (…) Jest nadzieja, że może przyjadę do Rzymu z prof. Łapińskim 7 czerwca. Papież bardzo się ucieszył.”

9 maja występują dodatkowo objawy zaburzenia pracy serca. Lekarze z dużym wysiłkiem opanowują sytuację.

10 maja w rozmowie ze współpracownicami z Instytutu Prymasowskiego kard. Wyszyński przekazuje im swoją ostatnią wolę odnośnie do dalszej pracy nad rozwojem Dzieła Maryjnego: „Ktoś musi nad Dziełem Maryjnym w Polsce czuwać. Trzeba czuwać, aby błogosławioną zwały Ją wszystkie narody. To w ogromnej mierze zależy od Polski. To Polska przeciwstawiła się kontestacji maryjnej posoborowej i utrzymała wysoki poziom maryjny. Tu w Polsce rozpoczyna się walka o cały Kościół Powszechny. Trzeba, by ktoś dalej nad tym czuwał” - mówi.

12 maja pomimo wyraźnego osłabienia, Ksiądz Prymas po raz ostatni staje przy ołtarzu, aby w rocznicę swojej konsekracji biskupiej odprawić Najświętszą Ofiarę. W „Notatkach” zapisze: „35. rocznica mojej konsekracji na Jasnej Górze. O godzinie 9.30 koncelebrowałem z księdzem Bronkiem. Było ciężko. Ale chciałem zrobić radość moim siostrom Stanisławie i Janinie, które przyjechały na Mszę świętą.” Jest to także jego ostatni zapis w „Notatkach”, które kard. Wyszyński wiernie prowadził codziennie od 1949 roku.

13 maja Prymas nadzwyczaj boleśnie przeżywa zamach na Ojca Świętego w Rzymie. Jego stan zdrowia wyraźnie ulega pogorszeniu. Nazajutrz kard. Wyszyński zwraca się do duchowieństwa i mieszkańców stolicy z za pośrednictwem nagranego na magnetofon przemówienia. Jest ono transmitowane w katedrze i na Placu Zamkowym. Mówi w nim m. in.: „Jan Paweł II stanął na czele największych heroldów pokoju i miłości. Widocznie ta praca, tak przecież błogosławiona, przeszkadza mocarzom ciemności, skoro skierowali przeciwko Ojcu Świętemu tak bolesne ciosy. Ale czymże są one w porównaniu z tą wielką boleścią, którą przeżywa dziś Rodzina ludzka. Całą nadzieję łączy przecież ona z błogosławioną pracą Ojca Świętego. Dzisiaj pozostaje nam jedno: wszystkie nasze cierpienia i udręki starajmy się dołączyć do tej wielkiej męki świata.”

15 maja znów występują zaburzenia oddychania i czynności serca. Prymas przyjmuje Sakrament Pojednania, udzielony mu przez stałego spowiednika księdza Edmunda Boniewicza. Następnie mówi: „Na mojej drodze życia stanęła Jasnogórska Matka Kościoła, której stałem się wiernym niewolnikiem i zawsze na tym dobrze wychodziłem. Per Mariam omnia Soli Deo było dla mnie zawsze radosną konsekracją codziennego życia. Ostatnie wydarzenie związane z Ojcem Świętym zespoliło mnie z nim na przepadłe. Jestem z nim duchem i żyję dla niego, nawet gdy będę na progu życia.”

16 maja Prymas przyjmuje sakrament chorych. Po czym zwraca się do najbliższych współpracowników, dziękując i przepraszając za wszelkie uchybienia. Zwraca się do nich w słowach: „Jestem całkowicie uległy woli Ojca, który i tak dał mi dużo lat Wam służyć, i woli Syna, który sam jeden ma wieczne kapłaństwo i je przydziela i przekazuje innym. Jestem uległy wobec Ducha Świętego dlatego, że moje życie wewnętrzne było w Trójcy Świętej. I jestem ufny wobec Matki Najświętszej, z którą się związałem w więzieniu w Stoczku i wszystko przez Jej Dłonie składam ku chwale Trójcy Świętej. Was przepraszam za nieudolność mej służby. Uważam, że powinienem dzielić dolę Ojca Świętego, który wprawdzie później, ale włączył się w moje cierpienia. Moja droga była zawsze drogą Wielkiego Piątku na przestrzeni tych trzydziestu pięciu lat służby w biskupstwie. Jestem za nią bardzo Bogu wdzięczny. (…) Testamentu nie piszę żadnego, prócz tego, który posiadają biskupi Modzelewski i Dąbrowski. Zwłaszcza nie piszę testamentu pastoralnego. Przyjdą nowe czasy, wymagają nowych świateł, nowych mocy, Bóg je da w swoim czasie. Pamiętajmy, że jak kardynał Hlond, tak i ja wszystko zawierzyłem Matce Najświętszej i wiem, że nie będzie słabszą w Polsce, choćby ludzie się zmieniali. Ze swej strony przyjmijcie moje pokorne błogosławieństwo: w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.

19 maja postępuje osłabienie i dalszy rozwój procesu chorobowego pomimo intensywnego leczenia

(kroplówki, krew, plazma, białko, leki). Po południu do domu Prymasa na Miodowej przybywa Matka Boża Nawiedzenia w kopii Obrazu Jasnogórskiego, wędrująca po parafiach i kościołach Warszawy. Przez całą noc trwa modlitwa domowników i przyjaciół.

22 maja Prymas w swej rezydencji spotyka się z Radą Główną Episkopatu Polski i wygłasza ostanie w swym życiu przemówienie. Jest to pożegnanie z najbliższymi współpracownikami w Konferencji Episkopatu, a jednocześnie pewna forma testamentu. „Powiedziałem już, że żadnego programu nie zostawiam, dlatego że mój następca nie może być skrępowany żadnym programem – mówi do obecnych biskupów. - Musi rozeznawać sytuację Polski i Kościoła z dnia na dzień i stosownie do tego układać program pracy. Program w Polsce nie może być sztywny. Nasza stałość wyraża się w „Credo”, wyraża się w „Ojcze nasz”, w „Zdrowaś Maryja”, w Ślubach Jasnogórskich, w zawierzeniu, które Jan Paweł II uczynił na Jasnej Górze. A reszta jest płynna”. Podkreśla, że „Największą naszą wartością jest wiara naszego ludu, jego przywiązanie do Kościoła, jego więź z Kościołem w Chrystusie i Jego Matce, w Waszej wierze, w Waszej gorącej miłości i w Waszej niezwykłej apostolskiej gorliwości. Niczego więcej nie oczekuję. Kościół musi zostać tutaj, gdzie jest, bo, bez jakiejś emfazy, jest przedmurzem chrześcijaństwa”. Wyraża także nadzieję, że „Kościół stąd pójdzie na Wschód”.

24 maja telefonuje ks. Stanisław Dziwisz z kliniki Gemelli, sygnalizując, że Ojciec Święty byłby rad rozmawiać z Prymasem. Niestety chory nie może podnieść się z łóżka, by udać się do telefonu, nawet na wózku. Przeprowadzenie linii do łóżka potrwa kilkadziesiąt minut. Rozmowa zostaje odłożona do następnego dnia.

Nazajutrz Kwadrans po godzinie 12-tej umówiony telefon z Rzymu. Na wiadomość, że Ojciec Święty jest przy telefonie, Ksiądz Prymas całym wysiłkiem woli koncentruje się i zupełnie świadomie, przytomnie, choć głosem ledwo słyszalnym, przerywanym ciężkim oddechem, mówi do Jana Pawła II: „Ojcze, Ojcze, jestem bardzo słaby, bardzo... Dziękuję za różaniec, jest dla mnie pociechą... Ojcze... Łączy nas cierpienie... Módlmy się za siebie wzajemnie. Między nami jest Matka Najświętsza... Cała nadzieja w Niej... Ojcze, całuję Twoje stopy... Błogosław mi (milcząco czyni znak krzyża). Ojcze, Ojcze, błogosław mi raz jeszcze. Amen. Amen. Amen.”

26 maja w kaplicy rezydencji Prymasa zbierają się domownicy. Zapalono gromnicę. Kapelan przy łóżku chorego rozpoczyna modlitwę za konających. Lekarze kontynuują konieczne zabiegi. Konający Ksiądz Prymas usiłuje śpiewać „Chwalcie łąki umajone”. Jego stan ulega chwilowej poprawie.

W nocy z 27 na 28 maja lekarze nieprzerwanie czuwają przy łóżku Prymasa a w kaplicy trwa nieustanna modlitwa. Nad ranem pogłębiają się zaburzenia pracy serca. Oddech staje się coraz słabszy, kardiolog stwierdza, że nadchodzi agonia. Przy łożu zbierają się lekarze i domownicy. Kapelan ks. Bronisław Piasecki prowadzi modlitwy za konających. Ksiądz Prymas leży trzymając w ręku płonącą gromnicę.

O godzinie 4.40 następuje zatrzymanie oddechu. Ustaje praca serca. Lekarze stwierdzają zgon. Tej ostatniej chwili towarzyszy cisza i spokój. Kościół tego dnia świętuje Wniebowstąpienie Pańskie.

Oprac. Marcin Przeciszewski na podstawie książki ks. dr. Bronisława Piaseckiego: „Ostatnie dni Prymasa Tysiąclecia”, Wydawnictwo M, Kraków 2020.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję