Reklama

Niedziela w Warszawie

30-lecie Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego

„Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości” Św. Jan Paweł II.

Kościół pw. Ducha Świętego w Warszawie stanowi cząstkę kościoła warszawskiego i od kilku wieków posługują w nim Ojcowie Paulini. Na przestrzeni lat Duch Święty wzbudzał wiele inicjatyw, do których należy zaliczyć między innymi:

- ponad trzechsetletnią tradycję Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej, która w tym roku wyruszy po raz 306,

- Bractwo Pięciu Ran Pana Jezusa, Bractwo św. Agnieszki, Bractwo Różańcowe, Szkaplerza i kilkanaście innych bractw i wspólnot,

Reklama

- I Soboty Miesiąca,

- wspólnoty Neokatechumenalne,

- Dzieło Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego,

Reklama

- całodzienna posługa w sakramencie pojednania.

W uroczystość Zwiastowania Pańskiego przeżywaliśmy przepiękną okoliczność 30-lecia Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego.

Duchowa Adopcja to modlitwa w intencji dziecka poczętego a jeszcze nienarodzonego. W Polsce inicjatywa ta zakiełkowała w Kościele p.w. Ducha Świętego OO Paulinów w Warszawie przy ul. Długiej. Powstała wówczas grupa pod nazwą Straż Pokoleń.

Pierwszej Duchowej Adopcji dokonano 2 lutego 1987 roku, za przeoratu O Szczepana Kośnika i kontynuowana przez następców.

Na początku 1994 r. powołano do życia ogólnopolski Ruch Krzewienia Duchowej Adopcji. 25 i 26 marca 1994 roku na Jasnej Górze w Częstochowie odbyła się promocja Duchowej Adopcji i pierwsze przyrzeczenia przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Królowej Polski.

Fenomen Duchowej Adopcji rozprzestrzenił się na teren całej Polski oraz różne części świata.

Kilka danych statystycznych dotyczących Duchowej Adopcji w Kościele OO Paulinów:

1 – pierwszą Duchową Adopcję 2 lutego 1987r. podjęło 7 osób

2 – Duchową Adopcję przeprowadzono 174 razy

3 - liczba zarejestrowanych wiernych, którzy podjęli się Duchowej Adopcji stanowi ponad 9 tysięcy osób

4 – kobiet, które składały przyrzeczenia było 7478

5 – mężczyzn, którzy składali przyrzeczenia 1471

6 – 14 osób złożyło przyrzeczenia ponad 25 razy

7 – 37 osób złożyło przyrzeczenia ponad 20 razy

8 – 88 osób złożyło przyrzeczenia ponad 15 razy

9 – 99 małżeństw zaangażowało się w przeczenia Duchowej Adopcji

10 – wśród składających deklaracje znajdują się także: osoby starsze, młodzież, dzieci oraz więźniowie.

11 – Należy dodać, że nieokreślona grupa wiernych podejmowała się Duchowej Adopcji incognito.

Mszy Świętej przewodniczył i homilie wygłosił J.E. Ks Bp. Michał Janocha.

Delegatem Ojca Generał Zakonu Paulinów był Ojciec Definitor O Mariusz Tabulski, który skierował słowa pozdrowienia i podziękowania za kontynuację dzieła Duchowej Adopcji.

Wśród dostojnych gości znaleźli się: Ks. Dziekan i Proboszcz Archikatedry w Warszawie ks. Bogdan Bartołd oraz ks. Marcin Szczerbinski – Dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Rodzin w Warszawie.

Ponadto byli obecni: Pan Jerzy Zieliński, Pani Wiesława Kowalska i inni, którzy od początku są świadkami i niestrudzenie kontynuują fenomen Duchowej Adopcji.

Wśród gości znaleźli się także przedstawiciele różnych wspólnot:

1 – Archikonfraterni Literackiej Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny przy Bazylice Archikatedralnej Św. Jana w Warszawie na czele z Bratem Seniorem Profesorem Janem Szymczykiem

2 – przedstawiciele Zakonu Rycerzy Jana Pawła II z Bratem Andrzejem Świtalskim

3 – Siostry i Braci ze wspólnot Neokatechumenalnych

4 – oprawę muzyczną stanowił CHÓR KERYX pod dyrekcją O Ireneusza, który wykonał pierwszy raz specjalnie skomponowany Hymn Duchowej Adopcji.

2017-03-28 15:03

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jasna Góra: zachęta do podjęcia Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego

[ TEMATY ]

Jasna Góra

duchowa adopcja dziecka poczętego

Krzysztof Świertok

Przed Narodowym Dniem Życia i Dniem Świętości Życia paulini zachęcają do podjęcia Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego. To 9-miesięczna modlitwa różańcowa w obronie życia. Dziś na Jasnej Górze podczas telewizyjnych transmisji Mszy św. wyjaśniana jest istota tej modlitwy i składane są specjalne przyrzeczenia.

- W czasie, gdy nie możemy zamanifestować publicznie naszego szacunku dla życia od poczęcia do naturalnej śmierci, np. podczas marszów Duchowa Adopcja jest konkretnym włączeniem się w obronę życia - zauważa o. Mariusz Tabulski. Przypomina, że Duchowa Adopcja to modlitwa za dziecko w łonie mamy, które się nie narodziło, a którego życie jest zagrożone. - Tym bardziej dzisiaj w tej mentalności walki o życie możemy być tymi ludźmi, którzy przez przyrzecznie Duchowej Adopcji staną na straży życia – podkreśla paulin. „Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego Zagrożonego Zagładą” jest osobistą modlitwą o ocalenie życia wybranego przez Boga. Trwa przez 9. miesięcy, czyli okres wzrostu dziecka w łonie matki. Zobowiązanie adopcyjne, poprzedza przyrzeczenie, które je utwierdza.

Modlitwę w obronie życia odkrył w Londynie, pod koniec lat `80, opracował zasady i opublikował je dr Paweł Milcarek, wykładowca filozofii chrześcijańskiej na WUSW w Warszawie. Dostrzegł w niej twórczą realizację jednej z zasad św. Tomasza z Akwinu, z której wynika, że „zaangażowanie w społeczne dzieło przynosi większe efekty, gdy odnosi się do konkretnych osób i samo jest osobistym zobowiązaniem”. Pomysł oraz tekst modlitwy opublikował w styczniowym numerze „Rycerza Niepokalanej” z 1987 roku, opatrując go zachęcającym komentarzem i krótkimi zasadami ideowymi nowej inicjatywy.

Na artykuł zareagowali paulini oraz osoby zgrupowane w kościele Ducha św. przy ul. Długiej 3 w Warszawie i już 2 lutego 1987 r. zorganizowali pierwsze rekolekcje i przyrzeczenia Duchowej Adopcji. Paulini widzieli w tej modlitwie również odpowiedź na Jasnogórskie Śluby Narodu z 1956r. , których autorem jest kard. Stefan Wyszyński. Jednym z ich punktów jest przyrzeczenie "że odtąd wszyscy staniemy na straży budzącego się życia, walczyć będziemy w obronie każdego dziecka i każdej kołyski, równie mężnie, jak Ojcowie nasi walczyli o byt i wolność Narodu, płacąc obficie krwią własną".

Od 1990 r. różni świeccy krzewiciele zaczęli tę nową inicjatywę z paulińskiego kościoła w Warszawie rozpowszechniać w Polsce, ale wciąż to klasztor na Długiej pozostawał najbardziej znanym ośrodkiem w kraju. Z czasem Centralny Ośrodek Krzewienia tej modlitwy został przeniesiony na Jasną Górę.

To właśnie ze względu na zainicjowanie przez Paulinów w Warszawie tej szczególnej modlitwy w obronie życia pojawiła się myśl ustanowienia w kościele Ducha Świętego Sanktuarium Jasnogórskiej Matki Życia. Tego tytułu Maryi - Matka Życia używał właśnie kard. Stefan Wyszyński. To inicjatywa oddolna wiernych modlących się w tym miejscu. Stało się to 8 grudnia ubiegłego roku.

Sprawa obrony życia to wciąż wielkie wyzwanie. W 2013r. oszacowano liczbę aborcji przeprowadzonych na świecie od 1973 r. Przez 40 lat wykonano ponad 1,7 mld aborcji. Niektóre kobiety poddawały się jej kilkakrotnie.

Ta ponura liczba dotyczy w zasadzie aborcji chirurgicznej oraz niektórych przypadków aborcji farmakologicznej. W rzeczywistości życie straciło znacznie więcej poczętych dzieci - najnowsze preparaty antykoncepcyjnych wykazują bowiem działanie wczesnoporonne.

Średnioroczna liczba aborcji stale rośnie. Coraz więcej krajów legalizuje przerywanie ciąży i upowszechnia „skuteczną” antykoncepcję, czyli preparaty o działaniu wielokierunkowym, w tym powodującym śmierć poczętego dziecka przed albo po jego implantacji w macicy.

Metody kontroli populacji sprzedawane są ludziom pod płaszczykiem idei „planowania rodziny” i "zdrowia reprodukcyjnego".

Komentatorzy wydarzeń społecznych piszą, że doszło do ewidentnej „korozji życia”. Niemy krzyk naszych najmniejszych braci i sióstr nie dociera do coraz liczniejszych zwolenników relatywizmu i „praw” bez żadnej odpowiedzialności.

Wiedza i podejmowanie Duchowej Adopcji ma odwodzić od zamiaru popełnienia aborcji lub niszczących ludzkie zarodki praktyk „in vitro”.

Duchowa Adopcja umacnia ludzi w zdrowych zasadach moralnych, buduje w rodzinie poczucie więzi, wzajemnej miłości, bezpieczeństwa i solidarności, a niezakłócony rozwój prokreacji jest gwarancją bezpiecznej egzystencji narodu.

Włączenie się i podjęcie Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego jest możliwe on-line (Internet, telewizja, radio) podczas Mszy świętych transmitowanych z Jasnej Góry: - w niedzielę, 22 marca o godzinie 9.30 (Telewizja TRWAM) i o godzinie 11.00 (TVP 1) lub Yutube jasnagora.pl i w uroczystość Zwiastowania Pańskiego 25 marca o godz. 20.00 (TVP 3) lub Yutube jasnagora.pl

CZYTAJ DALEJ

Kard. Nycz: Kard. Wyszyński zasługuje na wielką, a nie kameralną beatyfikację

2020-05-27 13:26

[ TEMATY ]

kard. Kaziemierz Nycz

beatyfikacja

kard. Kazimierz Nycz

www.prymaswyszyński.pl

kard. Stefan Wyszyński

- Rozważaliśmy wariant przewidujący zorganizowanie bardzo kameralnej beatyfikacji, z udziałem kilkudziesięciu osób, na przykład w katedrze. Nie zdecydowaliśmy się na to uznając, że trzeba umożliwić udział w tym wydarzeniu wszystkim chętnym z Polski i ze świata - przyznaje w rozmowie z KAI kard. Kazimierz Nycz. Wyjaśnia, że będzie to dodatkowy czas na poznawanie spuścizny Prymasa, który doskonale wykorzystał okres swego odosobnienia. Z okazji przypadającej jutro 39. rocznicy śmierci Prymasa Tysiąclecia, przypominamy fragmenty rozmowy z kard. Nyczem, przeprowadzonej przed kilkoma tygodniami.

Tomasz Królak (KAI): Niedziela, 7 czerwca, nie będzie wyglądała tak, jak sobie wyobrażaliśmy...

Kard. Kazimierz Nycz: To prawda. Beatyfikacja Prymasa Polski na Placu Piłsudskiego miała być wielkim dziękczynieniem za życie i dzieło Stefana Wyszyńskiego. Przygotowania, jakie podjęliśmy pół roku temu szły pełną parą. Pandemia pokrzyżowała plany. Stanęliśmy przed bardzo trudną decyzją. Staraliśmy się czekać jak najdłużej, z nadzieją, że duża uroczystość, godna Wyszyńskiego będzie możliwa, ale nie można było dłużej czekać. Światło w tunelu było bardzo słabo widoczne, stąd - po zaakceptowaniu tej decyzji przez Stolicę Apostolską - ogłosiłem bezterminowe zawieszenie tego wydarzenia. A kiedy będzie ono możliwe do zorganizowania, tego po prostu dziś nie wiemy.

Przyznam, że rozważaliśmy wariant przewidujący zorganizowanie bardzo kameralnej beatyfikacji, z udziałem kilkudziesięciu osób, na przykład w katedrze. Nie zdecydowaliśmy się na to uznając, że trzeba umożliwić udział w tym wydarzeniu wszystkim chętnym z Polski i ze świata bo, po prostu, "zasługuje" na to sam Błogosławiony. Beatyfikacja odbędzie się zgodnie z pierwotnym zamysłem, a więc na Placu Piłsudskiego.

KAI: Wydarzenie zostało zawieszone, ale duchowe przygotowania mogą iść swoim torem. Jak dobrze wykorzystać ten dodatkowy, nieoczekiwany i nie wiadomo jak długi czas?

- Wierzymy, że Bóg kieruje wszystkim a zatem i w to, że rzeczywiście jest to dodatkowy, dany nam, czas. Chciałbym, żeby to przygotowanie, przez poznawanie postaci Wyszyńskiego, jego życia i dzieła trwało nadal. Żeby nie ustawały w tym także media, którym dziękuję za dotychczasową pracę, i żeby trwały modlitwy o godną beatyfikację. Zawieszamy jedynie techniczne przygotowania do tego wydarzenia. Współpraca państwa, miasta i Kościoła, w tym kościelnego Komitetu, była wzorowa i mam nadzieję, że taką pozostanie. Kiedy tylko będzie to możliwe, wszystkie działania zostaną wznowione. W tej nowej sytuacji uroczystość beatyfikacyjna będzie także dziękczynieniem za ustanie pandemii.

KAI: Proces poznawania Wyszyńskiego wydłuży się także w przypadku Księdza Kardynała. Co nowego Ksiądz w nim odkrywa?

- Im głębiej wchodzi się w zagadnienia, którymi żył Prymas Wyszyński, a także w jego biografię, w to co mówił i pisał i w to, co stanowi istotę świętości czyli heroiczność cnót - tym częściej odkrywam jakieś nowe pola. Pokazują nam one, że Prymas nie miał łatwego życia, często miał "pod górkę", i to zarówno przed uwięzieniem, w trakcie jak i w późniejszych latach. Przecież właściwie całe życie prowadził Kościół w realiach komunistycznych. Umiejętność poruszania się po tej glebie była prawdziwą sztuką, w której wiele razy wykazywał się niezwykłą roztropnością.

Był otwarty na dialog, na rozmowę. Niektórzy mieli mu to nawet za złe, uważając, że jest aż za bardzo otwarty. Nie da się tego oceniać z perspektywy dzisiejszej wiedzy. Myślę, że trzeba to konfrontować i poznawać w perspektywie tamtych czasów, i z taką znajomością spraw, jaką on wówczas dysponował. Ponadto, jego wiedzy nie mieli często jego współpracownicy, nawet biskupi. Nie wszystkim bowiem mógł się do końca podzielić. Wiele jego decyzji było decyzjami z jednej strony odważnymi, a z drugiej bardzo dla niego trudnymi.

Według mnie do odkrywania pozostają jego wielkie, chciałoby się powiedzieć: strategiczne zamiary duszpasterskie, zrodzone w jego sercu i umyśle podczas uwięzienia. On tego czasu nie zmarnował, w żadnym stopniu. Tam się narodziła idea Wielkiej Nowenny, którą rozpoczął niedługo po wyjściu z internowania, w 1957 r.; tam powstał pomysł przygotowania i przeżycia Millenium; tam się narodziła idea Ślubów Jasnogórskich podjętych na 300-lecie ślubów Jana Kazimierza. Później były one wykorzystywane przez cały czas jego prymasostwa i pozostają, w zmodyfikowanej formie, używane do dzisiaj. A więc tam, w warunkach uwięzienia, narodziły się wielkie pomysły duszpasterskie. Prymas nie działał w perspektywie półrocznej czy na rok do przodu. To były programy obejmujące perspektywę lat kilkunastu.

KAI: To może i ten obecny czas, jaki przezywa Kościół w Polsce, czas fizycznego "odizolowania" duchownych, w tym biskupów, od wiernych, powinien zaowocować jakimś programem? Bo może ten czas umożliwia zobaczenie czegoś, czego na co dzień Kościół nie dostrzegał lub z czego nie zdawał sobie sprawy?

- Cóż, ta analogia jest bardzo nośna. Zresztą, ten dodatkowy czas zyskały też rodziny, społeczności lokalne, itd. ale też, owszem Kościół czy parafie. Uwięziony Prymas opracował pomysły wielkie i wspaniałe. Myślę, że Kościół w Polsce też staje dziś przed takim wyzwaniem. Już bowiem widzimy - i to nie tylko w Kościele - że wiele dziedzin życia ludzkiego w świecie, nie tylko polityka czy gospodarka, ale takich zwykłych, ludzkich, po ustaniu pandemii będzie wyglądało inaczej. Słyszę na przykład, że w ciągu tych dwóch miesięcy ludzie robią habilitacje, zdalnie, siedząc w swoich domach, realizują też inne przewody naukowe i szereg innych prac online. Jestem przekonany, że to się "przesunie" na czas po pandemii, to znaczy zadziała w nowy sposób w naszym życiu.

Sądzę, że to zjawisko odnosi się także do Kościoła. Media umożliwiły ludziom wspólną modlitwę i zaoferowały "wirtualne" kontakt z sacrum. To, co media mogą robią w tym czasie dla życia duchowego, dla głoszenia słowa Bożego, może być nowym sposobem obecności Kościoła w mediach i nowym sposobem komunikowania się. Ważne przy tym, żeby dotyczył on wszystkich wymiarów misji Kościoła. Chodzi więc o głoszenie Słowa, o przeżywanie liturgii (przy czym tu potrzebna jest daleko posunięta ostrożność, żeby się to nie "spodobało" jako wystarczająca forma uczestnictwa w Mszy św.) oraz o szeroko rozumianą posługę miłości. Mam na myśli pracę charytatywną Kościoła, która w tej chwili bardzo intensywnie się sprawdza, weryfikując na ile jesteśmy zdolni żyć konkretną, prawdziwą, codzienną miłością bliźniego; na ile są w naszych parafiach wydolne i wydajne zespoły charytatywne, wokół których pracują wolontariusze. Teraz bowiem trzeba po prostu iść do samotnych, chorych, potrzebujących i dowiedzieć się, jakiego wsparcia najbardziej oczekują.

Na terenie Warszawy działa duża grupa katolików świeckich, którzy w ramach tzw. Wspólnot Pomocy wspierają poszczególne parafie dostarczając im know-how na rzecz sprawnego systemu obejmującego najbardziej potrzebujących. To nie są proste rzeczy i wymagają konkretnej wiedzy. Choćby dlatego, że ludzie potrzebujący pomocy często przeżywają różne obawy, na przykład o to, czy pod pozorem wsparcia nie zostaną okradzeni. W naszej diecezji już kilkanaście parafii włączonych jest w taki system pomocy, zaś inicjatorzy starają się uruchomić podobne rozwiązania w kolejnych diecezjach, sam je tam rekomendowałem.

KAI: Odosobnienie stawia w nowej sytuacji i duchownych i świeckich...

- Przed wszystkimi stanęły nowe wyzwania. Oby to odosobnienie trwało jak najkrócej. Ludzie przeżywają różnego rodzaju obawy, więc Kościół, jeszcze bardziej niż dotąd musi być oparciem w ich egzystencjalnych pytaniach i problemach. U podstaw tych wszystkich niepokojów, co sygnalizują dziś psychiatrzy i psychologowie, leży lęk przed śmiercią. My go czasem tłumimy czy spychamy na dalszy plan, a w takich właśnie momentach kryzysu, ten lęk daje o sobie znać.

KAI: Okazuje się, że jednak umrzemy?

- Niby to wiemy, powtarzamy: wierzę w zmartwychwstanie i w życie wieczne, ale kiedy śmierć zajrzy w oczy lub się jakoś "przybliży", i to nie tylko do ludzi starych ale i młodych przecież, to reagujemy lękiem czy wręcz strachem.

KAI: W kościołach były tłumy - dziś garstka. Może dojdzie do przestawienia optyk: wierni zatęsknią za sakramentami, a księża uświadomią sobie, że mają przed sobą nie tłum ale zbiór jednostek?

- Tak, i to że każdy człowiek się liczy. Myślę, że ważne jest by wzajemnie traktować się w Kościele personalistycznie w znaczeniu: nie anonimowo. Chciałbym, żeby to pozostało jako jeden z owoców obecnego stanu odosobnienia.

Ja też mocno przeżywam obecną sytuację. Kiedy odprawiam Mszę św. mając przed sobą kilka osób, to cisną mi się na usta słowa: dziękuję, że tu jesteście. I to nie tylko za to, że jesteście jako reprezentanci całej wspólnoty, która normalnie na tej Mszy św. bywała, ale że jesteście wy - jako wy.

I chciałbym aby już z nami - biskupami i świeckimi - pozostało takie właśnie, wzajemne traktowanie: bardziej życzliwe, przyjazne, otwarte. Sądzę, że wszyscy taką potrzebę sobie uświadomiliśmy. Zdaliśmy sobie sprawę z tego, że trzeba się cieszyć z tego, że są ludzie w kościele, że możemy spotkać się z nimi także po Mszy św., wychodząc przed kościół żeby porozmawiać. Gdyby takie postawy utrwaliły bardziej w naszym życiu, to byłoby coś bardzo pięknego.

Rozmawiał Tomasz Królak

CZYTAJ DALEJ

Czy Tarcze rzeczywiście chronią przedsiębiorstwa?

2020-05-28 10:19

pixabay

Przedsiębiorcy o Tarczy Antykryzysowej i Tarczy finansowej: 54 proc. nie otrzymało jeszcze żadnej pomocy.

Business Centre Club przeprowadził w trzeciej dekadzie maja internetowe badanie ankietowe. Dotyczyło 1166 pracodawców, indywidualnych członków BCC. Wyniki badania zebrano w sześciu punktach:

- Mniej niż połowa firm (46 proc.) otrzymała pomoc w ramach Tarczy Antykryzysowej, a 30 proc. – z Tarczy Finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju.

- Niemal 48 proc. przedsiębiorców, którzy złożyli wnioski o wsparcie – nie otrzymało jeszcze decyzji. Ci, którzy ją dostali najczęściej czekali od tygodnia (20,5 proc.) do dwóch tygodni (15,9 proc.).

- Największą barierą jest niejasność przepisów, zbyt długi czas oczekiwania na rozpatrzenie wniosku, trudności z uzyskaniem szczegółowych informacji.

- Dla 68% firm zastosowane instrumenty w ramach Tarcz Antykryzysowej i Finansowej nie są wystarczającym wsparciem.

- Działania jakie podjęły firmy aby poradzić sobie w tej trudnej sytuacji to zaangażowanie rezerw kapitałowych (74 proc.), rezygnacja lub ograniczenie usług obcych (ok. 64 proc.), wysłanie pracowników na zaległe urlopy (nieco ponad 60%).

- Brak jasnej strategii odmrażania działalności firm ma negatywne konsekwencje gospodarcze i społeczne (twierdzi tak 2/3 ankietowanych przedsiębiorców), a odmrażanie gospodarki powinno postępować szybciej (54 proc.)

– Czas staje się po ponad dwóch miesiącach lockdownu naczelną kategorią ekonomiczną, decyduje o rynkowym być albo nie być wielu przedsiębiorców. Fakt bowiem, że aż 54 proc. z nich nie otrzymało jeszcze żadnej pomocy w ramach Tarczy Antykryzysowej, a duża część jedynie zwolnienie ze składek ZUS świadczy, że państwo wręcz igra z ich losem – mówi Marek Goliszewski, prezes Business Centre Club. – Trzeba wreszcie to zmienić, szybciej i precyzyjniej adresując oraz przekazując pomoc, a także maksymalnie upraszczając formalności i likwidując uznaniowość jej przyznawania – podkreśla szef BCC.

– Szybciej i – pomimo również zgłaszanych przez firmy pewnych trudności – łatwiej o pomoc z Tarczy Finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju, choć do tej pory mogły na nią liczyć jedynie mikro, małe i średnie firmy. Dopiero 26 maja pojawiła się informacja, że będzie mógł ruszyć pierwszy element Tarczy Finansowej dla dużych firm w postaci pożyczek płynnościowych na 10 mld zł. BCC wielokrotnie podkreślał, iż funkcjonowanie dużych przedsiębiorstw warunkuje przetrwanie średnich i małych. Tymczasem, niemal dwie trzecie ankietowanych przez nas przedsiębiorców nie wystąpiło jeszcze o pomoc w ramach Tarczy Finansowej, co może świadczyć o tym, że albo nie spełniają kryteriów, albo nie była ona jeszcze dostępna – podsumowuje Marek Goliszewski.

W porównaniu do okresu sprzed pandemii koronawirusa, sytuacja 1/3 badanych firm zdecydowanie pogorszyła się, w przypadku kolejnej 1/3 – jest trudna ale „do wytrzymania”. Skutki lockdownu i pandemii dotknęły w niedużym zakresie co czwartą firmę. Jednocześnie, 44 proc. przedsiębiorstw deklaruje, że przetrwa ile będzie trzeba, a co czwarta firma – że wytrzyma do pół roku. Nieco ponad 30 proc. twierdzi, że jest w stanie wytrzymać jeszcze 3-4 miesiące. Problemy z jakimi zmagają się obecnie przedsiębiorcy to znaczne zmniejszenie liczby zamówień oraz brak jednoznacznej informacji o wielkości zapotrzebowania na produkowane wyroby od klientów/kontrahentów; brak dostępu do surowców oraz ich bardzo wysokie ceny; zatory płatnicze i wzrost kosztów finansowych; zamknięte urzędy oraz zawieszenie działalności sądów.

W odniesieniu do rządowej pomocy antykryzysowej, problematyczny jest nadmiar regulacji, ich niespójność i chaos z tym związany. Także kryteria wykluczające możliwość skorzystania ze wsparcia, np. nie objęcie nim firm będących w trakcie postępowań restrukturyzacyjnych, czy nieuwzględnienie specyfiki branż i podmiotów w przypadku, których spadek obrotów nie jest widoczny od razu, w pierwszym czy drugim miesiącu, ale pojawia się, z opóźnieniem i uderzy w nie dopiero np. pod koniec drugiego kwartału.

Głos przedstawicieli biznesu:

– Brakuje jakiejkolwiek pomocy dla firm żyjących z kontraktów, gdzie kryterium spadku dochodów nie jest widoczne od razu, w pierwszym czy drugim miesiącu, ale uderzy w nas w drugim kwartale.

– Ograniczenia w ruchu międzynarodowym – konieczność wstrzymania określonych spotkań, wizyt technicznych, a nawet promocji i działań marketingowych (wstrzymanie sympozjów, targów i innych o podobnym charakterze).

– Brakuje sensownych przepisów o ochronie epidemicznej: formalnie nie możemy mierzyć nawet temperatury pracownikom, ani zbierać informacji czy któryś z nich źle się czuje i ma objawy (kupiliśmy testy przesiewowe i moglibyśmy badać wszystkich pracowników nawet raz w tygodniu, ale przepisy i zachowawcze podejście Sanepidu to uniemożliwiają.

– Na pierwszym planie jest ciągłe szkolenie się z przepisów kolejnych tarcz – jest ich zbyt dużo i są chaotyczne, jedne wykluczają drugie. Całe siły w firmie kierujemy na pomoc naszym klientom – przedsiębiorcom, przez co nie jesteśmy w stanie wywiązywać się na bieżąco ze swoich zwykłych, stałych obowiązków.

– Zbyt krótkie przesunięcie terminów na typowe obowiązki – bardzo ważne jest NIE wprowadzanie już w tym roku nowych JPK VAT – to nas zrujnuje, ponieważ nie będziemy w stanie wywiązać się z nowych obowiązków, a zaległości wciąż narastają.

– Pomysły z Tarczy 1.0 (wymagające interpretacji, bo nie są oczywiste) zostały poprawione m.in. w Tarczy 3.0 – czy nie można od razu pisać ich przejrzyście? Minęło bardzo dużo czasu, a my wciąż tkwimy w przepisach różnych tarczy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję