Reklama

Wszystkie dzieci potrzebują miłości

Ognisko Wychowawcze im. Świętej Jadwigi Śląskiej w Lubaniu to dla 14 dziewcząt z Dolnego Śląska drugi dom. Prowadzą go siostry Magdalenki od Pokuty. Dziewczęta, którymi się opiekują, mają od 13 do 18 lat, a nawet więcej. Mieszkają w domu, gdy się uczą, a także po skończeniu szkoły, bo nie mają dokąd wrócić. Przez kilka lat siostry zakonne zastępują dziewczętom rodziców, opiekują się nimi, wychowują, a nawet chodzą na wywiadówki.

Początki Ogniska

Charyzmatem Sióstr Świętej Marii Magdaleny od Pokuty jest pokuta wynagradzająca za grzechy świata, szczególnie kobiet moralnie zaniedbanych. Wyrazem aktualności posłannictwa Zgromadzenia i jego misji jest otwarcie domu dla dziewcząt, w którym siostry pochylają się nad kształtowaniem młodego człowieka, często poranionego, pozbawionego ciepła domu rodzinnego. „Na samym początku, czyli we wrześniu 1998 r. - opowiada siostra Gabriela Kępa, dyrektor ośrodka - bardzo chciałyśmy, aby ta placówka miała charakter profilaktyczny. Dlatego też zaczęłyśmy jeździć po pobliskich okolicach, nawiązywać kontakty ze szkołami, parafiami w poszukiwaniu dziewcząt, które znalazły się w trudnej sytuacji i potrzebowały pomocy. Okazało się, że było ich wiele. Dzisiaj po wielu zmianach w przepisach, dziewczęta trafiają do nas za pośrednictwem Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Lubaniu, Sądu, a także na wniosek rodziców. Najczęściej trafiają do nas dziewczęta z rodzin dysfunkcyjnych, tzn. z rodzin rozbitych, z problemami alkoholowymi lub po prostu z rodzin, w których rodzice nie radzą sobie z wychowywaniem dzieci, w których zabrakło miłości. Na początku, kiedy dziewczyna zostaje umieszczone w naszej placówce, przeprowadzam rozmowę z nią, jej mamą lub opiekunem. Wówczas pokazuję placówkę i przedstawiam to, co dziecko może tu otrzymać, jakie będzie miało możliwości rozwoju, nauki i przygotowania do dorosłego życia. Robię tak, aby rodzic nie myślał, że my zabieramy mu dziecko, podkreślam, że to rodzice są odpowiedzialni za wychowanie, a my tylko pomagamy w tym wychowaniu i zachęcam do współpracy. Jest to długi czas, w którym staramy się pokazać tym dziewczętom szeroki wachlarz przygotowań do samodzielnego życia w różnej formie”.
Jak zwykle początki są bardzo trudne. Dziewczyny nie mogą przyzwyczaić się do regulaminu obowiązującego w placówce, ale jak podkreśla siostra Gabriela - to tylko kwestia czasu.
Najtrudniejsze dla dziewcząt jest przyjęcie i zaakceptowanie obowiązujących w placówce norm i zasad, których w swoich domach często nie znały i nie zachowywały. Żyły w swoistej „wolności”, nikt się nimi nie opiekował, nikt o nie nie dbał, często nikt ich nie kochał. Zdarza się, że po jakimś czasie dziewczyna pyta siostrę zakonną: „Proszę siostry, dlaczego siostra mnie o to pyta, dlaczego siostra interesuje się mną, skoro przez 16 lat nikt nigdy mnie nie pytał, dokąd idę, kiedy wrócę, dlaczego byłam tam a tam, ja nie mogę tego wytrzymać”. Ale tak jest tylko na początku.

Regulamin

Dziewczyny muszą nie tylko stosować się do regulaminu placówki, ale również zaakceptować nową szkołę, nowych nauczycieli i nowych i kolegów. To również bywa trudne.
Szczególnie te dziewczęta, które idą do nowych szkół, klas, napotykają trudności. Na początku jest im bardzo przykro z tego powodu, ale dużo zależy od mądrości nauczyciela, wychowawcy w szkole. „Wtedy my, opiekunowie dużo rozmawiamy z nimi i po jakimś czasie wszystko wraca do normy. Któregoś dnia jedna z dziewcząt powiedziała w szkole «ja jestem dumna, że jestem w takim ośrodku prowadzonym przez siostry zakonne, gdzie mogę się wiele nauczyć dla mojego przyszłego życia»” - opowiada siostra Gabriel.
Viola przebywa w placówce od wakacji. „To był mój wybór - mówi. - Nie chciałam mieszkać z rodzicami. Teraz uczę się w I klasie Liceum Ogólnokształcącego. Początki były dla mnie bardzo trudne, tęskniłam trochę za rodziną, przyjaciółkami i musiałam się dostosować do panującego tu regulaminu, którego w domu, oczywiście, nie miałam”.
Tutaj trzeba się podporządkować pewnym zasadom, np. obowiązuje punktualność zarówno na spotkaniach, jak i na posiłkach. Na korytarzu wisi specjalna tablica ogłoszeń, na której wypisane są dyżury poszczególnych dziewcząt oraz oceny za czystość. Każda ma wyznaczone pomieszczenia do posprzątania w placówce. Jedne sprzątają korytarze, inne łazienki, a jeszcze inne pokoje do nauki. „Konkursy czystości i punktualności - dodaje siostra Gabriela - mają za zadanie wykształcenie u dziewcząt podstawowych cech, takich jak: punktualność, czystość, odpowiedzialność czy sumienność. Na początku jest to bardzo trudne dla nich, ale po jakimś czasie widzimy efekty”. „Mając określone obowiązki - mówi Viola - uczymy się odpowiedzialności za siebie i innych”.

Kto kocha, ten wymaga

Jest to mała placówka, mieszka tam zaledwie 14 dziewcząt, ale jak podkreśla siostra Gabriela, dobro dziecka jest tu najważniejsze. W Ognisku prowadzonym przez siostry Magdalenki od Pokuty dziewczęta znalazły drugi dom.
„Mądra mama bardzo kocha, ale również wymaga - mówi s. Gabriela. Stawiając wymagania, chcemy, żeby każda z dziewcząt wiedziała, że to jest dla jej dobra. Dlatego duży nacisk kładziemy na rozmowę z wychowankami, na indywidualny kontakt. One wiedzą, że mogą powiedzieć o wszystkim, o tych dobrych i złych uczynkach, że nie zostaną za to ani ukarane, ani wyrzucone z placówki. Na przykład dzisiaj wróciła dziewczyna zapłakana ze szkoły, bo kolega źle ją potraktował i zaczęła siostrze opowiadać o tym, przytulając się tak jakby oczekiwała zrozumienia i takiego bezpieczeństwa, że ktoś ją przyjmie, wysłucha, a nie odrzuci. Chcemy, aby w ognisku panowała rodzinna atmosfera, która sprzyja wychowywaniu i prawidłowemu rozwojowi, dlatego dziewczęta pod opieką wychowawcy przygotowują śniadania i kolacje, natomiast obiady przygotowuje siostra, gdyż dziewczęta są w szkołach.

Reklama

Kadra wychowawcza

Na samym początku pracowały tu same siostry, było ich pięć. „Praca była trudna, ale sprawiała wiele radości. Jednak po pewnym czasie zauważyłyśmy, że jest nam potrzebna pomoc. Dziewczęta są pod opieką 7 dni w tygodniu przez 24 godziny, dlatego od dwóch lat, zgodnie z najnowszymi przepisami, jest czterech wychowawców, w tym dwie siostry zakonne oraz pan i pani wychowawczyni. Opiekunowie dziewcząt mają za zadanie dobrze poznać wychowankę, nawiązać z nią dobry kontakt i robić wszystko, aby dziewczyna mogła się prawidłowo rozwijać oraz dążyć do dojrzałego życia w przyszłości.

Marzenia

Angelika jest w placówce od 4 lat. Chodzi do IV klasy Liceum Ekonomicznego. Na początku, jak sama mówi, było trudno. Była bardzo związana ze swoją rodziną i tęskniła za domem. Byłam zamknięta w sobie, nie umiałam znaleźć wspólnego języka z koleżankami, nie potrafiłam zaakceptować ich takimi, jakimi są. „I w tych trudnych chwilach mojego życia pomógł mi Bóg. To właśnie w tej placówce nawróciłam się. Jestem tegoroczną maturzystą. W przygotowaniu do matury pomagają mi siostry zakonne, pomogły mi również załatwić korepetycje z matematyki. A co dalej po maturze? Wrócę do swojego rodzinnego domu... A może pójdę na studia?”.
Viola interesuje się muzyką nie tylko pięknie śpiewa, ale również gra na gitarze. W przyszłości chciałaby skończyć studia, założyć szczęśliwą rodzinę i pomóc swoim rodzicom w zerwaniu z nałogiem alkoholizmu.

Po odejściu z placówki...

„Dziewczętom, które kończą gimnazjum i dalej podejmują naukę w szkole zawodowej lub średniej, a nie mają dokąd wrócić, staramy się pomagać w załatwieniu mieszkania - opowiada siostra Gabiela Kępa”. Dzisiaj jest to szalenie trudne. Jeśli jednak wychowanka po skończeniu szkoły, nie ma gdzie wrócić, a chce dalej kontynuować naukę na studiach, ma możliwość pozostania w placówce do 24 roku życia. Ogromną radością dla nas jest w tej chwili fakt, że jedna z dziewcząt podjęła studia w Jeleniej Górze. Jest u nas od początku, jest sierotą, ma już 20 lat i nie ma dokąd wrócić. Ona jest przykładem dla pozostałych dziewcząt, że można pokonywać trudności, że życie jest ważne, że ważna jest przyszłość, dlatego trzeba dołożyć wszelkich starań, aby dalej się kształcić. Niektóre dziewczęta, które odeszły już z placówki, dzisiaj mają własne rodziny i dzieci. Na 5-lecie istnienia Ogniska Wychowawczego zorganizowałyśmy zjazd byłych wychowanek. Dawały one wówczas przepiękne świadectwa, opowiadały o swoim życiu, o błędach, jakie popełniały. Wiele z nich odeszło z placówki za wcześnie. Wówczas myślały, że robią dobrze, ale później przekonały się, że to był błąd. Dziś żałują, że nie wytrwały do końca. Wiele wychowanek utrzymuje kontakt z nami nie tylko w chwilach trudnych, wiedząc, że mogą liczyć na pomoc, ale również dzielą się radościami swojego życia. Zawsze nasze drzwi są otwarte dla wszystkich dzieci, które potrzebują miłości”.

Ognisko Wychowawcze dla Dziewcząt
im. św. Jadwigi Śląskiej
59-800 Lubań Śląski
ul. Wrocławska 17
tel. 75/646-15-96
e-mail: ognisko_luban@interia.pl

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

USA: prezydent D. Trump uważa, że „Ameryka potrzebuje więcej modlitwy, nie mniej”

2020-05-24 13:43

[ TEMATY ]

Donald Trump

Ameryka

wPolityce.pl /PAP/EPA

Donald Trump

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump powiedział 22 maja, że kościoły oraz synagogi i meczety powinny zostać jak najszybciej otwarte, jeśli oczywiście sytuacja na to pozwoli. Dodał, że kraj "potrzebuje obecnie więcej modlitwy, nie mniej". Podczas krótkiego spotkania z dziennikarzami w Białym Domu złożył w tej sprawie krótkie oświadczenie, aprobując przy tym wskazania Ośrodków Kontroli i Zapobiegania Chorobom.

Jednocześnie ostro skrytykował niektórych gubernatorów, którzy „przez cały ten czas mają u siebie otwarte sklepy monopolowe i kliniki aborcyjne, podczas gdy pozostają tam zamknięte kościoły”. Stwierdził, że „nie jest to w porządku”, dodając, że ta „niesprawiedliwość” wymaga poprawy. „Jeśli [gubernatorzy] mieli jakieś pytania w tej sprawie, powinni zadzwonić do mnie” – oświadczył szef państwa i rządu, dodając, że „w Ameryce potrzebujemy więcej modlitwy, a nie mniej”.

W tym samym dniu podczas obchodów Dnia Pamięci (upamiętniającego obywateli USA, którzy zginęli, służąc krajowi) prezydent Trump wyraził podobny pogląd: „Chcemy, aby nasze świątynie i inne miejsca związane z wiarą i kultem religijnym zostały wkrótce otwarte. Uważam, że ma to zasadnicze znaczenie. Wiecie, że są miejsca uważane za niezbędne, choć takimi nie są. A jednak są one otwarte, a kościoły i synagogi nie”.

Media amerykańskie zwróciły też uwagę na nieco humorystyczną wymianę zdań między rzeczniczką Białego Domu Kayleight McEnamy a dziennikarzami, już po wyjściu prezydenta z sali konferencyjnej. Na pytanie „na podstawie jakich uprawnień prezydent może żądać otwarcia kościołów?”, odparła wymijająco, że są one „hipotetyczne”. Po czym dodała spontanicznie od siebie: „Panowie, jak ciekawie jest być w tym pokoju, w którym wszyscy chcą, aby te wszystkie kościoły i miejsca modlitwy były nadal pozamykane”.

W odpowiedzi dziennikarz z agencji Reutera Jeff Mason oświadczył: „Kayleight, protestuję. Ja sam chodzę do kościoła i bardzo pragnę, aby były one otwarte. Chcę jednak zapytać prezydenta, czy bezpiecznie jest otwierać je teraz, do czego próbuje zachęcać”. Na to rzeczniczka przytoczyła wykaz warunków, które trzeba spełnić, aby ponownie otworzyć kościoły i dodała, że jest dumna z prezydenta, który korzysta z 1. poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, dotyczącej wolności w wyrażaniu swych poglądów. I dodała: „To samo prawo pozwala wam wszystkim zadawać takie pytania”.

CZYTAJ DALEJ

Piontkowski: uczniowie, którzy wrócą do szkoły będą mieli częściowo zajęcia dydaktyczne, pozostali nadal zdalne

2020-05-25 09:30

[ TEMATY ]

szkoła

PAP

Uczniowie klas I-III szkół podstawowych, którzy wrócą do szkoły będą mieli częściowo zajęcia dydaktyczne, a ci wszyscy, którzy do szkoły nie wrócą będą mieli nadal nauczanie na odległość - powiedział w poniedziałek minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski.

Od poniedziałku w szkołach podstawowych będą organizowane zajęcia dla klas I-III i konsultacje dla ósmoklasistów. Forma zajęć dla uczniów klas I-III będzie uzależniona od warunków epidemicznych panujących na terenie danej gminy, w której szkoła się znajduje oraz od możliwości spełnienia wytycznych ministra edukacji, ministra zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego.

Minister edukacji pytany był w poniedziałek w Polskim Radu 24 m.in. o to jak będzie organizowana opieka i nauka dla uczniów, którzy wrócą do szkoły.

"Przypomnę, że od 25 marca obowiązek szkolny w Polsce realizowany jest poprzez nauczanie na odległość. Ze względu na epidemię koronawirusa musieliśmy inaczej zorganizować naukę. Ten obowiązek nadal będzie w ten sposób realizowany zwłaszcza wobec tych dzieci, które nie zostaną posłane do szkół. Przypomnę, że to nie jest pierwszy etap, kiedy dzieci mogą wracać do placówek opiekuńczo-wychowawczych, czy dydaktycznych, bo od 6 maja umożliwiliśmy otwarcie przedszkoli, a teraz otwarcie szkół dla klas I-III" - powiedział Piontkowski.

"Nie zgodzę się z opinią, że nie wiadomo jak ta opieka ma wyglądać, jak ma wyglądać pobyt dzieci w szkole. Zarówno przy otwieraniu przedszkoli, jak i teraz przy otwieraniu szkół dla klas I-III wydaliśmy bardzo szczegółowe wytyczne, które są uzgodnione z Głównym Inspektorem Sanitarnym oraz Ministrem Zdrowia, gdzie wskazaliśmy, że chociażby grupy dzieci, które znajdą się w szkołach powinny być zdecydowanie mniejsze niż tradycyjnie. Będę one liczyły nie więcej niż 12 dzieci, a w szczególnych przypadkach 14 dzieci. Mówimy też o takiej zmianowości pobytu dzieci w przestrzeniach wspólnych, jak korytarze, stołówki, sale gimnastyczne, bądź boiska szkolne, bo dzieci będą mogły tam być" - przypomniał szef MEN.

Jak mówił, zakładane jest, że w pierwszej kolejności poślą dzieci do szkoły ci rodzice, którzy mają kłopot z połączeniem życia zawodowego, pracy lub powrotu do pracy z opieką nad dzieckiem. "To oni w pierwszej kolejności powinni z tej możliwości skorzystać" - wskazał.

"Dzieci, które trafią do szkoły będą miały częściowo zajęcia dydaktyczne, a ci wszyscy, którzy do szkoły nie wrócą będą mieli nadal nauczanie na odległość" - powiedział minister.

Pytany o możliwość pogodzenia tych dwóch rodzajów nauczania zaznaczył, że "od początku wyraźnie mówiliśmy w rozporządzeniach dotyczących zdalnego nauczania, że to nie zawsze musi być nauczania tylko i wyłącznie on-line przed komputerem". Zwrócił uwagę na to, że w domach uczniów jest różna możliwość dostępu do komputera, gdy jest kilkoro dzieci i rodzice pracujący zdalnie. "Nie da się tego zorganizować tak, że zajęcia będą tylko i wyłącznie w czasie rzeczywistym przed ekranem monitora" - zaznaczył.

"Wyraźnie mówiliśmy, że praca na odległość, to także kontakt z dziećmi w innej formule, czy poprzez dziennik elektroniczny, przez pocztę mailową. Część zadań dziecko może wykonać samodzielnie, czy we współpracy z rodzicami i dopiero potem jakimś efektem swojej pracy może dzielić się przez maila wysłanego z powrotem do nauczyciela" - zaznaczył Piontkowski. Przypomniał, że także telewizja i radio oferują cykl programów dla dzieci, które można wykorzystać w nauczaniu.

Minister edukacji odniósł się też do tego, że małe dzieci trudniej jest upilnować tak by zachowały dystans. "My nie zakładamy, że dzieci będą cały czas w odległości dwóch metrów od siebie, bo wydaje się to absurdalne i nie do spełnienia. Dlatego zakładamy, że będzie to ta sama, stała grupa uczniów, którą będzie się opiekowała podobna grupa nauczycieli, tak, aby był to kontakt tej samej grupy ludzi. Gdyby - nie daj Boże - doszło do zarażenia, któregoś z dzieci, czy nauczyciela, to będzie to wąska grupa osób, a nie całe przedszkole, czy cała szkoła" - mówił Piontkowski.

Zaznaczył, że "podobne metody wprowadzają inne kraje w Europie, tylko nieliczne, tak jak kraje skandynawskie, próbują w pełni wracać do szkół". "W większości krajów europejskich jest jakaś forma ograniczenia czy to liczby dzieci, czy sposobu prowadzenia zajęć" - powiedział szef MEN. (PAP)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję