Reklama

Wszystkie dzieci potrzebują miłości

Monika Poręba
Edycja legnicka 20/2004

Ognisko Wychowawcze im. Świętej Jadwigi Śląskiej w Lubaniu to dla 14 dziewcząt z Dolnego Śląska drugi dom. Prowadzą go siostry Magdalenki od Pokuty. Dziewczęta, którymi się opiekują, mają od 13 do 18 lat, a nawet więcej. Mieszkają w domu, gdy się uczą, a także po skończeniu szkoły, bo nie mają dokąd wrócić. Przez kilka lat siostry zakonne zastępują dziewczętom rodziców, opiekują się nimi, wychowują, a nawet chodzą na wywiadówki.

Początki Ogniska

Charyzmatem Sióstr Świętej Marii Magdaleny od Pokuty jest pokuta wynagradzająca za grzechy świata, szczególnie kobiet moralnie zaniedbanych. Wyrazem aktualności posłannictwa Zgromadzenia i jego misji jest otwarcie domu dla dziewcząt, w którym siostry pochylają się nad kształtowaniem młodego człowieka, często poranionego, pozbawionego ciepła domu rodzinnego. „Na samym początku, czyli we wrześniu 1998 r. - opowiada siostra Gabriela Kępa, dyrektor ośrodka - bardzo chciałyśmy, aby ta placówka miała charakter profilaktyczny. Dlatego też zaczęłyśmy jeździć po pobliskich okolicach, nawiązywać kontakty ze szkołami, parafiami w poszukiwaniu dziewcząt, które znalazły się w trudnej sytuacji i potrzebowały pomocy. Okazało się, że było ich wiele. Dzisiaj po wielu zmianach w przepisach, dziewczęta trafiają do nas za pośrednictwem Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Lubaniu, Sądu, a także na wniosek rodziców. Najczęściej trafiają do nas dziewczęta z rodzin dysfunkcyjnych, tzn. z rodzin rozbitych, z problemami alkoholowymi lub po prostu z rodzin, w których rodzice nie radzą sobie z wychowywaniem dzieci, w których zabrakło miłości. Na początku, kiedy dziewczyna zostaje umieszczone w naszej placówce, przeprowadzam rozmowę z nią, jej mamą lub opiekunem. Wówczas pokazuję placówkę i przedstawiam to, co dziecko może tu otrzymać, jakie będzie miało możliwości rozwoju, nauki i przygotowania do dorosłego życia. Robię tak, aby rodzic nie myślał, że my zabieramy mu dziecko, podkreślam, że to rodzice są odpowiedzialni za wychowanie, a my tylko pomagamy w tym wychowaniu i zachęcam do współpracy. Jest to długi czas, w którym staramy się pokazać tym dziewczętom szeroki wachlarz przygotowań do samodzielnego życia w różnej formie”.
Jak zwykle początki są bardzo trudne. Dziewczyny nie mogą przyzwyczaić się do regulaminu obowiązującego w placówce, ale jak podkreśla siostra Gabriela - to tylko kwestia czasu.
Najtrudniejsze dla dziewcząt jest przyjęcie i zaakceptowanie obowiązujących w placówce norm i zasad, których w swoich domach często nie znały i nie zachowywały. Żyły w swoistej „wolności”, nikt się nimi nie opiekował, nikt o nie nie dbał, często nikt ich nie kochał. Zdarza się, że po jakimś czasie dziewczyna pyta siostrę zakonną: „Proszę siostry, dlaczego siostra mnie o to pyta, dlaczego siostra interesuje się mną, skoro przez 16 lat nikt nigdy mnie nie pytał, dokąd idę, kiedy wrócę, dlaczego byłam tam a tam, ja nie mogę tego wytrzymać”. Ale tak jest tylko na początku.

Regulamin

Dziewczyny muszą nie tylko stosować się do regulaminu placówki, ale również zaakceptować nową szkołę, nowych nauczycieli i nowych i kolegów. To również bywa trudne.
Szczególnie te dziewczęta, które idą do nowych szkół, klas, napotykają trudności. Na początku jest im bardzo przykro z tego powodu, ale dużo zależy od mądrości nauczyciela, wychowawcy w szkole. „Wtedy my, opiekunowie dużo rozmawiamy z nimi i po jakimś czasie wszystko wraca do normy. Któregoś dnia jedna z dziewcząt powiedziała w szkole «ja jestem dumna, że jestem w takim ośrodku prowadzonym przez siostry zakonne, gdzie mogę się wiele nauczyć dla mojego przyszłego życia»” - opowiada siostra Gabriel.
Viola przebywa w placówce od wakacji. „To był mój wybór - mówi. - Nie chciałam mieszkać z rodzicami. Teraz uczę się w I klasie Liceum Ogólnokształcącego. Początki były dla mnie bardzo trudne, tęskniłam trochę za rodziną, przyjaciółkami i musiałam się dostosować do panującego tu regulaminu, którego w domu, oczywiście, nie miałam”.
Tutaj trzeba się podporządkować pewnym zasadom, np. obowiązuje punktualność zarówno na spotkaniach, jak i na posiłkach. Na korytarzu wisi specjalna tablica ogłoszeń, na której wypisane są dyżury poszczególnych dziewcząt oraz oceny za czystość. Każda ma wyznaczone pomieszczenia do posprzątania w placówce. Jedne sprzątają korytarze, inne łazienki, a jeszcze inne pokoje do nauki. „Konkursy czystości i punktualności - dodaje siostra Gabriela - mają za zadanie wykształcenie u dziewcząt podstawowych cech, takich jak: punktualność, czystość, odpowiedzialność czy sumienność. Na początku jest to bardzo trudne dla nich, ale po jakimś czasie widzimy efekty”. „Mając określone obowiązki - mówi Viola - uczymy się odpowiedzialności za siebie i innych”.

Kto kocha, ten wymaga

Jest to mała placówka, mieszka tam zaledwie 14 dziewcząt, ale jak podkreśla siostra Gabriela, dobro dziecka jest tu najważniejsze. W Ognisku prowadzonym przez siostry Magdalenki od Pokuty dziewczęta znalazły drugi dom.
„Mądra mama bardzo kocha, ale również wymaga - mówi s. Gabriela. Stawiając wymagania, chcemy, żeby każda z dziewcząt wiedziała, że to jest dla jej dobra. Dlatego duży nacisk kładziemy na rozmowę z wychowankami, na indywidualny kontakt. One wiedzą, że mogą powiedzieć o wszystkim, o tych dobrych i złych uczynkach, że nie zostaną za to ani ukarane, ani wyrzucone z placówki. Na przykład dzisiaj wróciła dziewczyna zapłakana ze szkoły, bo kolega źle ją potraktował i zaczęła siostrze opowiadać o tym, przytulając się tak jakby oczekiwała zrozumienia i takiego bezpieczeństwa, że ktoś ją przyjmie, wysłucha, a nie odrzuci. Chcemy, aby w ognisku panowała rodzinna atmosfera, która sprzyja wychowywaniu i prawidłowemu rozwojowi, dlatego dziewczęta pod opieką wychowawcy przygotowują śniadania i kolacje, natomiast obiady przygotowuje siostra, gdyż dziewczęta są w szkołach.

Reklama

Kadra wychowawcza

Na samym początku pracowały tu same siostry, było ich pięć. „Praca była trudna, ale sprawiała wiele radości. Jednak po pewnym czasie zauważyłyśmy, że jest nam potrzebna pomoc. Dziewczęta są pod opieką 7 dni w tygodniu przez 24 godziny, dlatego od dwóch lat, zgodnie z najnowszymi przepisami, jest czterech wychowawców, w tym dwie siostry zakonne oraz pan i pani wychowawczyni. Opiekunowie dziewcząt mają za zadanie dobrze poznać wychowankę, nawiązać z nią dobry kontakt i robić wszystko, aby dziewczyna mogła się prawidłowo rozwijać oraz dążyć do dojrzałego życia w przyszłości.

Marzenia

Angelika jest w placówce od 4 lat. Chodzi do IV klasy Liceum Ekonomicznego. Na początku, jak sama mówi, było trudno. Była bardzo związana ze swoją rodziną i tęskniła za domem. Byłam zamknięta w sobie, nie umiałam znaleźć wspólnego języka z koleżankami, nie potrafiłam zaakceptować ich takimi, jakimi są. „I w tych trudnych chwilach mojego życia pomógł mi Bóg. To właśnie w tej placówce nawróciłam się. Jestem tegoroczną maturzystą. W przygotowaniu do matury pomagają mi siostry zakonne, pomogły mi również załatwić korepetycje z matematyki. A co dalej po maturze? Wrócę do swojego rodzinnego domu... A może pójdę na studia?”.
Viola interesuje się muzyką nie tylko pięknie śpiewa, ale również gra na gitarze. W przyszłości chciałaby skończyć studia, założyć szczęśliwą rodzinę i pomóc swoim rodzicom w zerwaniu z nałogiem alkoholizmu.

Po odejściu z placówki...

„Dziewczętom, które kończą gimnazjum i dalej podejmują naukę w szkole zawodowej lub średniej, a nie mają dokąd wrócić, staramy się pomagać w załatwieniu mieszkania - opowiada siostra Gabiela Kępa”. Dzisiaj jest to szalenie trudne. Jeśli jednak wychowanka po skończeniu szkoły, nie ma gdzie wrócić, a chce dalej kontynuować naukę na studiach, ma możliwość pozostania w placówce do 24 roku życia. Ogromną radością dla nas jest w tej chwili fakt, że jedna z dziewcząt podjęła studia w Jeleniej Górze. Jest u nas od początku, jest sierotą, ma już 20 lat i nie ma dokąd wrócić. Ona jest przykładem dla pozostałych dziewcząt, że można pokonywać trudności, że życie jest ważne, że ważna jest przyszłość, dlatego trzeba dołożyć wszelkich starań, aby dalej się kształcić. Niektóre dziewczęta, które odeszły już z placówki, dzisiaj mają własne rodziny i dzieci. Na 5-lecie istnienia Ogniska Wychowawczego zorganizowałyśmy zjazd byłych wychowanek. Dawały one wówczas przepiękne świadectwa, opowiadały o swoim życiu, o błędach, jakie popełniały. Wiele z nich odeszło z placówki za wcześnie. Wówczas myślały, że robią dobrze, ale później przekonały się, że to był błąd. Dziś żałują, że nie wytrwały do końca. Wiele wychowanek utrzymuje kontakt z nami nie tylko w chwilach trudnych, wiedząc, że mogą liczyć na pomoc, ale również dzielą się radościami swojego życia. Zawsze nasze drzwi są otwarte dla wszystkich dzieci, które potrzebują miłości”.

Ognisko Wychowawcze dla Dziewcząt
im. św. Jadwigi Śląskiej
59-800 Lubań Śląski
ul. Wrocławska 17
tel. 75/646-15-96
e-mail: ognisko_luban@interia.pl

Ona by tak chciała służyć ze mną - ministranci stworzyli muzyczny hit!

2019-12-09 09:40

Red.

“Ona by tak chciała służyć ze mną” to pierwsza amatorska superprodukcja Ministranckiej Wytwórni Muzycznej - która od wczoraj podbija Internet! Zrealizowana została na terenie parafii pw. św. Szczepana w Katowicach - Bogucicach i parafii pw. św. Antoniego z Padwy w Dąbrówce Małej.

youtube.com

Utwór w jeden dzień zdobył 120 tyś wyświetleń na serwisie Youtube. Jak piszą sami twórcy ministranckiego hitu: Nasza parodia została stworzona w celach humorystycznych przez prawdziwych ministrantów, a nie jakichś podrabiańców i nie ma na celu nikogo obrazić.

Ministranci stworzonym hitem ukazują, że nie wstydzą się wiary i służby liturgicznej. W humorystyczny sposób dają piękne świadectwo radosnego życia w Kościele.

Utwór "Ona by tak chciała służyć ze mną" spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem słuchaczy, poniżej zamieszczamy kilka ciekawych komentarzy:

- Chciałbym to oficjalnie ustanowić hymnem Ministrantów

- chłopaki mam nadzieje ze to dopiero poczatek i jeszcze cos nagracie!

- A jednak ktoś mnie jeszcze zaskoczył XD

- Nooo takie "Ona by tak chciała" to ja rozumiem. Po prostu rewelacja! Świetna robota kochani gratulacje!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bóg dał mu talent, więc się nim dzieli

2019-12-14 14:11

Maria Fortuna-Sudor

W imieniu Światowej Akademii Miłości i Sztuki im. Jana Pawła II Waldemar Bizoń (architekt, dekorator wnętrz, utalentowany malarz) wręczył portret św. Jana Pawła II Krzysztofowi Wąsowskiemu - generałowi Zakonu Rycerstwa Jana Pawła II, podczas rekolekcji adwentowych w Krakowie, na Białych Morzach. W cyklicznym spotkaniu, zakończonym Mszą św. w sanktuarium św. Jana Pawła II, uczestniczyło kilkuset rycerzy Jana Pawła II, którzy przybyli z całej Polski.

Dariusz Nochelski

Portretem polskiego Papieża został obdarowany także węgierski minister ds. parlamentarnych i strategicznych w Kancelarii Premiera Węgier Balàzs Orbàn. Jak informuje Waldemar Bizoń: - 13 grudnia w gmachu Konsulatu Generalnego Węgier w Krakowie, w obecności konsul generalnej dr hab. Adrienne Körmendy i europosła prof. Ryszarda Legutki miałem zaszczyt wręczyć ministrowi Węgier namalowany przeze mnie obraz św. Jana Pawła II. W trakcie spotkania pojawił się pomysł przygotowania w Budapeszcie wystawy poświęconej św. Janowi Pawłowi II.

Prace Waldemara Bizonia znajdują się na wszystkich kontynentach, w zbiorach prywatnych kolekcjonerów dzieł sztuki oraz w muzeach. Jak podkreśla, swój warsztat zawdzięcza wytrwałej pracy oraz licznym studyjnym podróżom artystycznym po świecie. Twórca nie ukończył żadnej akademii sztuk pięknych, ale spotkał na swej artystycznej drodze wielu uznanych malarzy, rzeźbiarzy i architektów. Jego nauczycielami byli m.in. polscy artyści: Magdalena Abakanowicz, Franciszek Starowiejski, Grzegorz Stec. Aktualnie talent i artystyczne doświadczenie wykorzystuje m.in. na rzecz założonej przez siebie Światowej Akademii Miłości i Sztuki im. Jana Pawła II, łącząc twórców z różnych krajów. Ponadto uczy rysunku, malarstwa i rzeźby. Jego najważniejsze prace to portrety ludzi, których spotykał na swojej drodze twórczego życia. Są to: duchowni, sportowcy, artyści, wojskowi, naukowcy i politycy. Współpracuje z przedstawicielami różnych organizacji polonijnych na świecie. Jest honorowym członkiem Stowarzyszenia Artystyczno - Naukowego Henryka Sienkiewicza, Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Chińskiej. Wspiera liczne fundacje charytatywne, które obdarowuje obrazami, licytowanymi później na aukcjach dzieł sztuki.

Mimo wielu problemów zdrowotnych, Waldemar Bizoń nadal tworzy z jeszcze większą pasją i zamiłowaniem, dostrzegając w tym okazję do pomocy drugiemu człowiekowi. Jego życiowym mottem stały się słowa, które przed laty skierował do niego Jan Paweł II: „Bóg dał Ci talent, więc dziel się tym talentem z innymi".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem