Reklama

Wiara

Mamy do czynienia z autentycznym miejscem pochówku Jezusa

Jest w tym miejscu przedziwna siła spokoju i cisza – mówi o Bożym Grobie w Jerozolimie o. Narcyz Klimas OFM. Zakonnik, który od niemal 30 lat mieszka w Ziemi Świętej i pracuje jako archiwista franciszkańskiej Kustodii, poświęcił znaczną część naukowej działalności badaniom autentyczności Bożego Grobu. W rozmowie z KAI przyznaje, że najświętsze miejsce chrześcijaństwa wciąż budzi jego wzruszenie i zachwyt.

[ TEMATY ]

grób

Fotolia.com

o. Narcyz Klimas OFM: – Kamień. Ten kamień, który widziałem i naprawdę go dotknąłem. Kiedyś byłem zdania, że jest 99 procent pewności, iż mamy do czynienia z autentycznym miejscem pochówku Jezusa. Dziś mówię, że pewność mamy na 100 procent. Ktoś, kto dotknął tego miejsca, nie ma żadnych wątpliwości, że jest ono święte.

KAI: Ale pielgrzymi, którzy przybywają do Bazyliki Grobu Bożego, dotykają marmurowej płyty, która osłania kamień grobu. Ojciec jest w uprzywilejowanej, wąskiej grupie tych, którzy go naprawdę widzieli.
– Ilekroć wchodzę do środka kaplicy, przypomina mi się moja Msza prymicyjna, którą odprawiałem na płycie grobu Pańskiego. Byłem pod tak wielkim wrażeniem tego miejsca, że zapomniałem o końcowym błogosławieństwie. Uczestnicy Mszy zawrócili mnie, a ja – nadal przejęty i wzruszony – udzieliłem tego błogosławieństwa... lewą ręką. Jestem leworęczny, ale zawsze pamiętam o tym, by błogosławić prawą ręką. Wtedy, pod wpływem oszołomienia i zachwytu nad tym, gdzie jestem, kompletnie o tym zapomniałem.

- Co się wydarzyło w tej kaplicy w październiku 2016 roku?

- – Dokładnie tego dnia ściągnięto marmurową płytę, której na co dzień dotykamy. Był wieczór, kiedy już zamykano bazylikę. Pielgrzymi nie mogli wejść do środka, obecni byli tylko przedstawiciele duchowieństwa prawosławnego, ormiańskiego i katolicy oraz koptowie. Wszyscy czekaliśmy. Najpierw przyszedł patriarcha grecki, potem przedstawiciel Kustodii Ziemi Świętej, następnie patriarcha ormiański i biskup koptyjski. Każdy z nich po kolei wchodził do grobu, mieli na głowach ochronne kaski, a my na zewnątrz kaplicy w ciszy czekaliśmy, co się stanie. To był pierwszy moment, kiedy zadrżało mi serce, bo miny osób wychodzących z grobu były niepewne, zmieszane. Oczekiwali, że zobaczą skałę. Nie zobaczyli jej i to było widać na ich twarzach.

- Rozczarowanie?

- – Rozczarowanie, że to nie jest to. Modliłem się wówczas: „Panie Boże, nie możesz mi tego zrobić!”. Dużą część mojej aktywności naukowej poświęciłem na udowadnianie, że mamy do czynienia z autentycznym Grobem Bożym. Potwierdzały to wszystkie źródła, do których dotarłem, a tymczasem widzę wielki zawód na twarzach osób, które ten kamień miały zobaczyć – i nie zobaczyły. Co się stało? Ostrzegano nas wcześniej, że Grecy prawosławni mogli wyciąć tę skałę, więc myślałem, że rzeczywiście tak się stało i miejsce jest autentyczne, tylko kamienia, na którym spoczywało ciało Jezusa, nie ma. Wróciliśmy do klasztoru, ale na drugi dzień zawołano nas znów. Pobiegliśmy do Bożego Grobu tak szybko, jak niewiasty w Ewangelii z Niedzieli Zmartwychwstania. Weszliśmy do środka – i rzeczywiście. Ten kamień tam był, odsłonięty z gruzów. I wciąż jest!

- Od jakiego czasu datuje się kult Bożego Grobu? Od samego początku?

- – Tak. Potwierdzenie tego mamy już w Ewangelii opisującej reakcje uczniów Jezusa, którzy na widok pustego grobu uwierzyli. To miejsce jest dla nich nadzwyczajne. Późniejsze ustne przekazy, potem zapisane w tekstach apokryficznych i judeochrześcijańskich, mówiły o odbywających się tam pielgrzymkach, rozwijającym się kulcie, a także niosły opis pamiątek.

- Jakie to są pamiątki?

- – Napisy. Znaleziono je, gdy remontowano wzgórze Golgoty w 1984 roku. Pochodzą one z I wieku po Chrystusie, datowane mniej więcej na okres, gdy powstawał Nowy Testament.

- To wielki paradoks, z którym trudno się pogodzić, że najświętsze miejsce chrześcijaństwa jest zarazem miejscem podziału i konfliktów między chrześcijanami różnych wyznań. Jak ten paradoks wytłumaczyć?

- – Wielkim pragnieniem wyłącznego posiadania tego miejsca. Tylko w ten sposób można to wytłumaczyć. Każdy chce mieć Boży Grób na własność, mieć swobodę sprawowania tam liturgii, udostępniania tego miejsca pielgrzymom. To stąd wzięła się zazdrość Greków, którzy przyszli do Ziemi Świętej razem z okupacją turecką i różnymi sposobami starali się wyrzucać franciszkanów z tych świętych miejsc.

- Dodajmy: nie zawsze godnymi sposobami.

- – Oczywiście. W grę wchodziły podstępy czy przekupstwo sułtana w Stambule. Wiek XIV, XV, do początku wieku XVI – w tym czasie głównymi gospodarzami Bożego Grobu byli franciszkanie, którzy nie zabraniali innym sprawować liturgii. Mamy czternastowieczne opisy, które mówią o dziewięciu różnych wspólnotach chrześcijańskich, które sprawowały w tym czasie liturgię w Bożym Grobie. Nie było żadnego problemu. Problem zaczął się, kiedy do Ziemi Świętej napłynęło duchowieństwo pochodzenia greckiego. Nie sprawiali i nie sprawiają kłopotów prawosławni narodowości arabskiej.

- Utrzymywane od XIX wieku status quo jest szczęśliwym rozwiązaniem tej sytuacji czy ciągle powodem napięć?

- – Ten kompromis nie jest szczęśliwy dla nas, bo większość praw w Bożym Grobie mają Grecy prawosławni. Wiele wieków walczyliśmy o to miejsce, dbaliśmy o nie, odnawialiśmy je, a dziś mamy tylko możliwość sprawowania Eucharystii w Bożym Grobie od 4.30 do 8.15 rano. Poza tym opiekę nad Bożym Grobem sprawują Grecy, którzy mają prawo kontrolowania pielgrzymów wchodzących do kaplicy, poza tym sprawują swoją liturgię o północy. Potem, od 2.30 do 4.30 do Bożego Grobu wchodzą Ormianie, którzy mają do dyspozycji jeszcze mniej czasu niż my.

- Ojciec mieszka w Ziemi Świętej od niemal 30 lat i z pewnością był świadkiem wielu ważnych chwil i wzruszeń osób, które pielgrzymowały do Bożego Grobu. Czy są takie, które szczególnie zapadają w pamięć?

- – Widziałem w Bożym Grobie prezydentów światowych mocarstw, królów, głów naszego państwa. Ci, którzy wierzą, przychodzą, by się pomodlić. Pozostali - by oddać szacunek religii, która zrodziła się w tym miejscu i jest wciąż żywa.

- Są też tysiące zwykłych pielgrzymów...

- – I na ich twarzach widać najpierw ogromne napięcie, silne pragnienie wejścia do Bożego Grobu, a nawet lęk, że to może się nie udać. To najwięcej, co pielgrzym może osiągnąć w Ziemi Świętej: wejść do Bożego Grobu i uczcić miejsce pochówku i zmartwychwstania Jezusa. Widzę tych ludzi, gdy wychodzą z kaplicy. W ich oczach jest radość, spokój i ulga, że cel został osiągnięty. Dlatego nie dziwię się św. Janowi Pawłowi II, który nie chciał stąd wyjeżdżać bez dotknięcia tego świętego miejsca. Mówimy: być w Rzymie i nie widzieć papieża. Podobnie jest tutaj. Być w Jerozolimie i nie dotknąć Bożego Grobu to tak, jakby stać się tylko zwykłym turystą, podziwiającym budynki z zewnątrz.
Jest w tym miejscu przedziwna siła spokoju. W samej bazylice bowiem nierzadko panuje zgiełk, ciasnota, ludzie się przepychają i niecierpliwią, a w Bożym Grobie jest absolutna cisza. To tak, jakbyśmy weszli w inny świat. Jakby nas coś wyrwało z kontekstu naszego życia, ze współczesnego świata.

- Jest pewnym cudem w dziejach świata, że to miejsce się zachowało pomimo burzliwej historii i przemian, które w Ziemi Świętej ciągle się dokonują.

- Tak, to jest prawdziwy cud. Przypomnijmy sobie kalifa Omara, który zajął Jerozolimę w VII wieku. On wszedł do Bożego Grobu, kiedy nadchodził czas modlitwy muzułmańskiej. Zwrócił się wtedy do patriarchy Sofroniusza, a ten wskazał mu na modlitwę właśnie to miejsce. Ale kalif Omar odpowiedział wprost: „Jeśli ja w tym miejscu się pomodlę, moi naśladowcy zabiorą wam to miejsce”. I wyszedł na zewnątrz, by pomodlić się przed bazyliką, tam gdzie dziś stoi meczet Omara, naprzeciwko naszej świątyni. Stało się więc tak, jak zapowiedział, że na pamiątkę jego modlitwy powstanie meczet. Gdyby pomodlił się w Bożym Grobie, dziś już tego miejsca byśmy nie mieli. Moglibyśmy wejść jako turyści i go zwiedzić, ale na pewno nie wolno by nam było się modlić.
Drugim takim cudem w historii było zburzenie Bożego Grobu przez kalifa al-Hakima. To burzenie rozpoczęto od góry i spadające w dół gruzy sprawiły, że półka skalna – grób Chrystusa się zachował. Ruiny ochroniły to miejsce. Potem przyszli krzyżowcy i odbudowali bazylikę.

- Naukowcy alarmują, że bazylika Bożego Grobu wymaga głębokich prac renowacyjnych. Jak stróżowie tego miejsca myślą o jego przyszłości?

- – Naukowcy trochę przesadzają. Słyszeliśmy wypowiedzi nie archeologów, ale architekta, inżyniera budowlanego, który patrzy na ten problem pod innym kątem. Stwierdzono na przykład, że budynek stoi na 15-metrowej warstwie gruzów. To nie jest prawdą. Tam jest półtora metra gruzu, a pod nim znajduje się twarda, lita skała, na której stoją kolumny. Trzęsienie ziemi oczywiście obróciłoby wszystko w perzynę, ale nie ma zagrożenia, że budynek bazyliki nagle się zawali. Zakładam, że ta przesada wypływa z dobrych intencji i chęci poruszenia świata, by odnowić posadzkę, by zejść w głąb i zobaczyć, jaka jest struktura budynku. Chodzi o mobilizację wspólnot opiekujących się Bożym Grobem, by pracowały i współdziałały dalej.

- Jest nadzieja, że tak będzie?

- – Tak. Jej potwierdzeniem jest wspólne Orędzie Wielkanocne zwierzchników Kościołów w Ziemi Świętej. Renowacja kaplicy Grobu Bożego i dalsze plany związane z odnowieniem bazyliki są w ich zgodnej opinii znakiem ducha ekumenizmu i jedności, do której wszyscy dążymy.

2017-04-14 17:02

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nauczyciel miłości Ojczyzny

Niedziela warszawska 51/2019, str. VI

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

Warszawa

beatyfikacja

proces beatyfikacyjny

grób

Łukasz Krzysztofka

Grób kard. Stefana Wyszyńskiego niebawem stanie się relikwiarzem błogosławionego

Od listopada do maja przyszłego roku w archikatedrze warszawskiej trwają duchowe przygotowania do beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia.

Każdego 28. dnia miesiąca, czyli w miesięcznicę śmierci kard. Wyszyńskiego, odprawiana jest Msza św., której przewodniczy biskup w intencji dobrych owoców beatyfikacji, a na zakończenie liturgii wygłaszana jest prelekcja na temat osoby i nauczania Prymasa Tysiąclecia. Spotkanie kończy się modlitwą i Apelem Jasnogórskim przy grobie przyszłego błogosławionego.

Złożył ofiarę

Stefan Wyszyński w momencie chrztu w kościele w Zuzeli został zanurzony w śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa. Na mocy tego sakramentu został także włączony w Jego funkcje kapłańską, królewską i prorocką – przypomniał w homilii inaugurującej cykl modlitewnych spotkań bp Michał Janocha. Hierarcha wskazał, że istotą powszechnego kapłaństwa, w którym zakorzenione jest kapłaństwo sakramentalne, jest składanie ofiary ze swego życia. Przykładem takiego ofiarowania swojego życia było trzyletnie uwięzienie Prymasa Wyszyńskiego. W „Zapiskach więziennych” zanotował on: „Jeśli Ci, Ojcze, jest potrzeba coś więcej niż dotychczas się dzieje ze mną, to czyń. Jeśli Ci jest potrzebne moje więzienie, piwnica dla mnie, udręki śledcze, procesy, widowisko z twego sługi, oszczerstwa, pośmiewisko i wzgarda pospólstwa i wszystko, czego zapragniesz, oto ja. I spadł mi ciężar z serca”. – Tutaj jest klucz do tego, co w Prymasie najgłębsze, największe. Tu jest źródło i szczyt tego wszystkiego, co wydarzy się potem. Ofiara i ofiarowanie, które w jego życiu będzie dokonywać się w sposób szczególny przez Maryję – podkreślił bp Janocha i dodał, że postawa kard. Wyszyńskiego jest jeszcze bardziej wyrazistsza, im bardziej nasza epoka pogrąża się w egoizmie, konsumpcji i w zgubnym micie autonomii człowieka.

Interreks, czyli polityk?

Prymas Wyszyński w czasach PRL-u był interreksem, gdy sztandarowi władcy nie byli wybierani przez naród. Często przychodziło mu być rozjemcą między ludem Bożym a władzą ludową. – Prymas potrafił mówić „nie”, gdy wszyscy inni mówili „tak”. Był natchnionym wizjonerem, jakiego wtedy było potrzeba – zaznaczył sufragan warszawski.

Ale czy kard. Wyszyński był politykiem? Czy miał ambicje polityczne? – Był politykiem z pewnością, ale po pierwsze nie tylko, nie przede wszystkim, a w znacznej mierze z konieczności – uważa prof. Paweł Skibiński, historyk z UW i jako uzasadnienie swojego stanowiska wskazuje na fakt, że komunizm polityzował całość życia społecznego i nawet to, co się czytało w domowym zaciszu było polityczne, ale i to, że każdy biskup jest z konieczności po trosze politykiem. – W tym znaczeniu, że prowadzi, czy powinien prowadzić, świadome działania na rzecz moralnego kształtowania przestrzeni publicznej – wyjaśnia prof. Skibiński. W jego ocenie kard. Wyszyński lubił się orientować w polityce, rozumiał i znał jej reguły, ale nie lokował w niej swoich ambicji osobistych.

Kochał nawet nieprzyjaciół

Miłość Ojczyzny u Prymasa była bardzo uporządkowana i nie kłóciła się nigdy z miłością do Boga i Kościoła, które u kard. Wyszyńskiego zawsze były na pierwszym miejscu. – Prymas potrafił oddzielić ją od nienawiści do nieprzyjaciół, do których odnosił się z chrześcijańską miłością. Nie odczuwał nienawiści do innych narodów, ale łączył ją ze świadomością, że służy przede wszystkim swojej wspólnocie, za którą odpowiada – zauważa prof. Skibiński i wskazuje, że Prymas Tysiąclecia jest najlepszym nauczycielem trudnej sztuki miłości Ojczyzny.

Najbliższą Mszą św. o dobre owoce beatyfikacji kard. Wyszyńskiego odprawi 28 grudnia o godz. 19.00 bp Piotr Jarecki, aprelekcję pt. „Soli Deo per Mariam” wygłosi ks. dr Andrzej Gałka.

CZYTAJ DALEJ

Modlitwa różańcowa z Franciszkiem połączyła świat

2020-05-30 19:19

[ TEMATY ]

różaniec

papież Franciszek

koronawirus

Grota z Lourdes

źródło: vaticanmedia

Pandemia rzuciła ludzkość na kolana. Po raz kolejny wierni na całym świecie zanurzyli się w modlitwie różańcowej.

Zobacz zdjęcia: Różaniec z papieżem Franciszkiem w Grocie z Lourdes w Ogrodach Watykańskich

Podczas modlitwy różańcowej, 30 maja, w Grocie Lurdzkiej w ogrodach watykańskich papież Franciszek poprosił Maryję o pomoc w wyzwoleniu świata z pandemii koronawirusa. W modlitwie, poprzez połączenie satelitarne uczestniczyły sanktuaria wszystkich kontynentów: od Częstochowy po Fatimę, od Matki Bożej z Guadalupe, Meksyku, po Lujan, w Argentynie, od Pompejów po Lourdes. W modlitwie uczestniczyli również wierni z sanktuarium Niepokalanego Poczęcia w Waszyngtonie, a także Elele w Nigerii.

Z Groty Lurdzkiej w ogrodach watykańskich papież Franciszek przewodniczył modlitwie różańcowej, transmitowanej na całym świecie, w dramatycznym czasie naznaczonym pandemią, która spowodowała prawie 6 milionów zarażonych i ponad 360 tysięcy zgonów na całym świecie.

Papież po raz kolejny zawierzył świat Matce Bożej. Pod koniec uroczystości papież po hiszpańsku pozdrowił w szczególny sposób wiernych zgromadzonych w sanktuariach Ameryki Łacińskiej.

CZYTAJ DALEJ

Doszliśmy za wszystkich z Łowickiej Pielgrzymki

2020-05-31 15:22

[ TEMATY ]

Jasna Góra

koronawirus

pandemia

pielgrzymka łowicka

źródło: BPJG

Wielkie wzruszenie towarzyszyło wejściu 365. Łowickiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę. Pierwsza w tym roku piesza pielgrzymka, nazywana ‘jaskółką’ pielgrzymowania, mimo trudności na trasie pielgrzymowania, dotarła do Matki Bożej w sobotę, 30 maja.

Pielgrzymka wyruszyła z Łowicza na Jasną Górę 25 maja. Jeszcze tego samego dnia została zatrzymana przez policję, gdyż według funkcjonariuszy doszło do naruszenia przepisów dotyczących epidemii, a bezpośrednim powodem zatrzymania pielgrzymki było nielegalne zgromadzenie. Część pątników wróciła do domów, a część kontynuowała pielgrzymkę. We wtorek, 26 maja, łowicką pielgrzymkę rozwiązano. Od 27 maja pielgrzymka powróciła na szlak, ale odbywała się w innej formie - ks. Wiesław Frelek, przewodnik pielgrzymki, dostał pozwolenie na przemarsz 5-ciu osób.

Mimo padającego deszczu, tradycyjnie, trzykrotnie padali na twarz pielgrzymi z Łowicza przed Szczytem jasnogórskim. Oddali hołd pod pomnikiem Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego. Łzy wzruszenia widać było w oczach pielgrzymów, kiedy witali się z Matką Bożą w Kaplicy Cudownego Obrazu.

Na swych pielgrzymów czekał bp Józef Zawitkowski, biskup senior z Łowicza. „Żebyście wiedzieli, jakie to dla mnie jest przeżycie - mówił w rozmowie z dziennikarzami bp Zawitkowski - Oni idą 365 razy, a ten rok - 1100 lat od Cudu nad Wisła, 100 lat urodzin papieża, trzeba lecieć, jaskółki...ale epidemia. Wiara mocniejsza jest od epidemii, wiara mocniejsza jest od panowania. Szli, mieli przygody. To nie pierwszy raz, rozpędzali ich Kozacy, rozpędzali ich zaborcy, strzelali do nich Niemcy, aresztowali ich ubowcy, ale co tam. Żebyście znali dusze Łowiczaka - wszystko przejdą, wszystko przeminą i Matce Boskiej śpiewają z taką radością. Wy nie znacie tych Księżaków, oni mają dusze twarde i zostanie to im w sercu. Następna pielgrzymka, 366. będzie większa, bo to jest doświadczenie, które umacnia wiarę”.

„Módlcie się z nami, my będziemy modlić się za was - prosił biskup Zawitkowski - Pan Bóg odmieni nasz los ku dobremu. Jutro Zielone Świątki, będzie już wszystko inaczej, w kościele będą wszyscy, już nie będą nam wymierzać miejsca, a przyjdzie czas, że Pan Bóg nas pozna, jak zdejmiemy maski”.

Słowa powitania do Łowiczaków skierował w Kaplicy Matki Bożej o. Samuel Pacholski, przeor Jasnej Góry.

Ojciec przeor porównał Pielgrzymkę Łowicką do gołębicy, która przynosząc Noemu zielony, świeży listek oliwki, zwiastowała, że wody potopu opadają: „Mam nadzieję, że wy przychodzicie jak jaskółka i jak gołębica pokoju, żeby nam zwiastować, że to, o co prosiliście, o ustąpienie pandemii, o potrzebne łaski nie tylko dla waszego diecezjalnego Kościoła, ale dla całej naszej Ojczyzny, przez trud, gorliwą modlitwę i pokutny charakter tej pielgrzymki, która odbyliście, że to wszystko przez ręce Maryi, zostanie nam dane”.

„Bardzo się cieszę, że mogę was tutaj witać. Waszej pielgrzymki nie powstrzymały wojny, zabory, stan wojenny, inne epidemie. Wasi ojcowie w 1894 roku pielgrzymowali prosić także o uwolnienie od epidemii cholery i wówczas wyprosili te łaskę dla Łowicza. Dzisiaj pieszo tutaj przyszły 22 osoby, ale są też inni, którzy dojechali, cała rzesza duchowych pielgrzymów”.

„Przychodzicie tutaj jako zwiastuni dobrej nowiny - podkreślał ojciec przeor - Jako ci, którzy już nie tylko w tym roku w imieniu Łowicza, ale myślę całej Ojczyzny, po tych ponad dwóch miesiącach czasu, kiedy ta Kaplica była niemalże opustoszała, przychodzicie i w tym pierwszym dniu, kiedy możemy się tutaj gromadzić tak jak zawsze, bez żadnych limitów, przychodzicie, aby zwiastować, że Maryja jest Tą, która w sposób potężny oręduje za nami. Jej zawierzamy naszą Ojczyznę, Kościół w Polsce, wasze rodziny, diecezję łowicką”.

„Pielgrzymowanie jak zawsze było wspaniałe - zapewnia ks. Wiesław Frelek, przewodnik pielgrzymki - Najważniejsza jest intencja, z jaką idziemy. Wiadomo, że były troszeczkę problemy z naszym wyjściem z Łowicza. Na szlaku spotkały nas nieprzewidywane wydarzenia, ale Matka Najświętsza zostawiła tych, których chciała, i najważniejsze, że jesteśmy na Jasnej Górze. Wyprosiliśmy intencje, jedna już się spełniła, bo prosiliśmy o deszcz, zmoczyło nas dwa razy i dzisiaj myślałem, że będzie jeszcze ulewniejszy, ale Pan Bóg nas pokropił tak, byśmy czyści weszli na Jasną Górę. Ufam, że ta pandemia ustanie, bo o to prosiliśmy cała drogę”.

„Trzeba wyjść z domu - radził kolejnym pielgrzymkom, ks. Frelek - Po prostu trzeba wyjść z domu, nie bać się. Co będzie dalej? Pan Bóg sprawi, że będzie wszystko dobrze, ale trzeba się odważyć i wyjść na pątniczy szlak”.

*

Pielgrzymi z Łowicza zebrali się na Mszy św. o godz. 15.30, której w Kaplicy Matki Bożej przewodniczył biskup Józef Zawitkowski. Na Eucharystii zgromadzili się pielgrzymi piesi, mieszkańcy Łowicza, którzy dotarli autokarami na powitanie pielgrzymki, a także władze samorządowe.

„Łowiczanie kochani, nie powinienem dziś mówić kazania. Wy jesteście głośnym krzykiem, jak ja was za to kocham” - mówił na początku Mszy św. bp Zawitkowski, któremu wzruszenie wyraźnie odbierało głos.

Kazanie było „przypowieścią, bajką, ale prawdziwą z morałem”. Ks.biskup mówił o pielgrzymce - ‘jaskółce’, która na Jasną Górę przyleciała w śmiertelną pandemię.

„Matko Częstochowska, ‘jaskółki’ przyleciały - mówił w homilii biskup senior z Łowicza - 365. Łowicka Piesza Pielgrzymka przyszła do Ciebie, ale taka smutna, jak nigdy, taka szara, w maskach, podziobana, bez tańców, bez śpiewów, rozżalona, ale przyszła”.

„O moje ptaszyny kochane, kto was tak na żółto i pomarańczowo pomalował? Dlaczego macie czarne maski? Dlaczego nosicie na dziobach żałobę? Biedne moje. Ze starego starostwa i z miejskiego ratusza pelikany przyleciały i są z wami, już nie płaczcie, nie jesteście sami”.

„Policjanci drodzy, wiem, że to nie wasza wina - mówił ks. biskup nawiązując do policyjnych kontroli pielgrzymów - Jakiś jastrząb, albo kruk drapieżny tak wam kazał. Niech Pan Bóg mu przebaczy (...) Panowie pamiętajcie, że wiara mocniejszą jest od panowania, a wyście nam kościoły na metry pomierzyli. To nie tak, panowie”.

Pielgrzymkę zakończyły słowa podziękowań.

Tradycją łowickiego pielgrzymowania jest przybywanie do Maryi Częstochowskiej na Zielone Świątki, czyli uroczystość Zesłania Ducha Świętego. W częstochowskim sanktuarium Łowicka Pielgrzymka zwana jest „jaskółką pieszego pielgrzymowania”, bo to właśnie ona rozpoczyna ‘sezon pielgrzymkowy’ na Jasną Górę.

Łowicka Piesza Pielgrzymka jest jedną z najstarszych w Polsce. Pątnicy wędrują na Jasną Górę nieprzerwanie od 1656 roku. Podczas tegorocznej pielgrzymki przypomniano, że 125 lat temu pątnicy z Łowicza uprosili ustanie zarazy cholery, która dziesiątkowała ich miasto.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję