Reklama

Zmarł abp Jeremiasz, wielki autorytet polskiego prawosławia

2017-04-17 10:07

mp / Warszawa / KAI

wikipedia.org

Dziś w nocy, o godz. 1.50, zmarł w szpitalu we Wrocławiu prawosławny arcybiskup Jeremiasz, ordynariusz diecezji wrocławsko-szczecińskiej, wieloletni przewodniczący Polskiej Rady Ekumenicznej. Wybitny duszpasterz, naukowiec i ekumenista. Miał 73 lata. Pogrzeb odbędzie się w środę w Warszawie.

Abp Jeremiasz był biskupem diecezji wrocławsko-szczecińskiej Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. W latach 1996–2002 i 2008–2012 rektorem Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie i prezesem Polskiej Rady Ekumenicznej (w latach 2001–2016).

Abp Jeremiasz (Jan Anchimiuk) urodził się 3 października 1943 r. w Odrynkach na Białostocczyźnie. Ukończył teologię w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Studiował również w Moskiewskiej Akademii Teologicznej (z siedzibą w Ławrze Troicko-Siergijewskiej w ówczesnym Zagorsku), gdzie przez rok pracował nad opracowaniem tematu wcielenia w myśli Ojców Kościoła. Następnie studiował w szwajcarskim Zurychu, gdzie zajmował się badaniami wpływu współczesnej filozofii na prawosławną teologię oraz zgłębiał problemy najnowszych badań nad Nowym Testamentem.

Po powrocie do Polski rozpoczał pracę w prawosławnym seminarium duchownym w Warszawie oraz wykładowcy Starego i Nowego Testamentu. Podjął również wykłady w Chrześcijańskej Akademii Teologicznej, najpierw jako asystent w katedrze Pisma Świętego. Od 1971 do 1976 był redaktorem naczelnym organu prasowego PAKP „Wiadomości Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego”.

Reklama

22 lutego 1977 r. został doktorem teologii za pracę zestawiającą niektóre kierunki najnowszej egzegezy biblijnej z egzegezą Orygenesa. W 1981 r. otrzymał stopień naukowy doktora habilitowanego na podstawie dorobku naukowego oraz rozprawy o Aniołach. Niebawem został kierownikiem katedry Egzegezy Nowego Testamentu na ChAT.

W 1996 został po raz pierwszy wybrany na rektora Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej i sprawował tę funkcję łącznie przez trzy kadencje.

26 lutego 1983 r. złożył wieczyste śluby mnisze, przyjmując imię zakonne Jeremiasz. 6 marca tego roku otrzymał godność archimandryty. Pięć dni później Święty Sobór Biskupów PAKP nominował go na biskupa pomocniczego diecezji warszawsko-bielskiej z tytułem biskupa bielskiego. W 1983 r. objął wakującą katedrę wrocławsko-szczecińską. Jego uroczysta intronizacja odbyła się 20 i 21 września tego roku. W 1997 r. otrzymał godność arcybiskupa.

Jako biskup wrocławski i szczeciński przyczynił się do wzniesienia na terytorium diecezji kilku nowych obiektów sakralnych. Współtworzył Bractwo Młodzieży Prawosławnej.

Abp Jeremiasz od lat był bardzo zaangażowany w ruch ekumeniczny, stając się jednym z jego głównych animatorów w Polsce. Na gruncie lokalnym, we Wrocławiu, przyczynił się do rozwoju projektu zwanego Dzielnicą Wzajemnego Szacunku (lub Dzielnicą Czterech Świątyń), czyli współpracy pomiędzy parafiami katolicką, luterańską, prawosławną i gminą żydowską. Od 1982 r. był członkiem międzywyznaniowego zespołu tłumaczy Nowego Testamentu.

W 2001 r. został wybrany na prezesa Polskiej Rady Ekumenicznej. Od 2001 r. współprzewodniczył także Komisji ds. Dialogu Konferencji Episkopatu Polski i Polskiej Rady Ekumenicznej. Z ramienia Kościoła Prawosławnego wchodził w skład Komitetu Krajowego Towarzystwa Biblijnego w Polsce, gdzie pełnił funkcję zastępcy przewodniczącego. Uczestniczył także w organizacji i był wielokrotnym gościem Zjazdów Gnieźnieńskich.

Abp Jeremiasz uczestniczył w licznych międzynarodowych spotkaniach i konferencjach ekumenicznych – Konferencji Kościołów Europejskich a także w Zgromadzeniach Ogólnych Światowej Rady Kościołów. W latach 1975-91 zasiadał w Komitecie Naczelnym Światowej Rady Kościołów.

Odszedł do Pana 17 kwietnia 2017 r. w drugi dzień Świąt Zmartwychwstania Pańskiego, we Wrocławiu po zmaganiach z wieloletnią chorobą nowotworową.

Pożegnanie abp. Jeremiasza z Diecezją Wrocławsko – Szczecińską odbędzie się we wtorek, 18 kwietnia, w Katedrze Wrocławskiej przy ul. Św. Mikołaja o godz. 9.00.

Uroczystości pogrzebowe odbędą się w środę, 19 kwietnia, w Warszawie na Woli (ul. Wolska 138/140) o godz. 9.00. Ciało Zmarłego spocznie na cmentarzu wolskim.

Tagi:
prawosławie abp Jeremiasz

Patriarcha Bartłomiej i metropolita Epifaniusz dziękują Kościołowi Grecji

2019-10-13 19:07

pb (KAI/RISU) / Kijów

Metropolita Epifaniusz podziękował Kościołowi Grecji za uznanie autokefalii Prawosławnego Kościoła Ukrainy (PKU). Podkreślił, że oznacza to „nawiązanie komunii eucharystycznej i oficjalnych relacji” między obu Kościołami, a także ich „pełną współpracę we wszystkich dziedzinach”.

pl.wikipedia.org

Zwierzchnik PKU zadeklarował, że wkrótce uda się do Aten, by przekazać „uczucia miłości i szacunku” arcybiskupowi Aten i Całej Grecji Hieronimowi, biskupom i „całemu Kościołowi Grecji”.

Za decyzję o uznaniu autokefalii PKU podziękował także patriarcha Konstantynopola Bartłomiej w rozmowie telefonicznej z abp. Hieronimem.

Kościół Grecji - jako pierwszy autokefaliczny Kościół prawosławny poza Patriarchatem Konstantynopola - uznał 12 października Prawosławny Kościół Ukrainy (PKU). Decyzja ta zapadła na nadzwyczajnym spotkaniu greckich hierarchów w Atenach, poświęconym autokefalii (niezależności) dla ukraińskiego prawosławia. Sprawozdawcą był arcybiskup Aten i Całej Grecji Hieronim, który oparł swe wystąpienie na rekomendacjach dwóch komisji, które rozpatrywały zagadnienie. Większością głosów abp Hieronim został upoważniony do ogłoszenia uznania PKU. Przeciwko było siedmiu metropolitów.

Tym samym weszła w życie wcześniejsza decyzja Świętego Synodu Kościoła Grecji, który uznał prawo ekumenicznego Patriarchatu Konstantynopola do przyznania PKU autokefalii, jak również prawo Kościoła Grecji do uznania tego nowego Kościoła autokefalicznego.

Do liturgicznego potwierdzenia uznania PKU ma dojść 19 października w Salonikach podczas Świętej Liturgii koncelebrowanej przez abp. Hieronima i zwierzchnika PKU metropolitę Epifaniusza, poinformował portal Orthodox Times.

PKU, utworzony w grudniu 2018 r. z połączenia dwóch prawosławnych Kościołów działających na Ukrainie (UKP Patriarchatu Kijowskiego i Autokefalicznego UKP), w styczniu br. uzyskał autokefalię od Patriarchatu Konstantynopola. Sprzeciwia się temu Patriarchat Moskiewski. Mimo to część duchownych i parafii trzeciego ukraińskiego Kościoła (UKP Patriarchatu Moskiewskiego) przeszła do nowo utworzonego PKU.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Siła modlitwy

2019-10-01 13:55

Beata Pieczykura
Niedziela Ogólnopolska 40/2019, str. 10-11

Ma moc większą od bomby atomowej. Jest najpotężniejszą bronią znaną ludziom wszystkich czasów, także w XXI wieku. To nie slogan – mówią ci, którzy doświadczyli siły modlitwy różańcowej. Dzięki niej niektórzy wciąż żyją

stock.adobe.com

Chwycili za różaniec, a sam Bóg uczynił cud we właściwym czasie. Zaufali, są pewni, że On wie, co robi. Wojownicy Maryi opowiadają o cudownej ingerencji Boga w swoim życiu.

Ocalony i nawrócony

Wielkiej siły modlitwy różańcowej, która ratuje od samobójstwa i kompletnie zmienia życie, doświadczył Marcin. Przez 15 lat pił i zrobił w życiu wiele złych rzeczy. Któregoś dnia, w 1. rocznicę śmierci swojej ukochanej babci, postanowił pójść trzeźwy na jej grób. Pamiętał, że babcia przez całe życie odmawiała Różaniec, głównie w jego intencji, więc zabrał ze sobą ten sznurek paciorków.

– W drodze na cmentarz próbowałem odmawiać Różaniec, choć właściwie nie wiedziałem jak, bo zapomniałem po I Komunii św. – opowiada Marcin. – Miałem omamy, jakbym widział diabła, który namawiał mnie, żebym się powiesił. W tym amoku zwątpiłem we wszystko i poszedłem na pole. Wiedziałem, że tam jest takie miejsce, gdzie są schowane sznury. Szukałem gorączkowo powroza, ale nie mogłem go znaleźć. To mi uświadomiło, że ta modlitwa ma wielką moc. Jestem pewny, że dzięki Różańcowi nie odebrałem sobie życia. Oszołomiony wróciłem na cmentarz i modliłem się, jak umiałem. Wtedy postanowiłem świadomie i dobrowolnie iść na terapię odwykową. Najpierw przez 3 miesiące byłem na oddziale detoksykacyjnym, a potem na oddziale odwykowym. Tam, po 15 latach, przystąpiłem do spowiedzi generalnej. Spowiednik powiedział mi, jak odmawiać Różaniec. Po powrocie do normalnego życia było mi ciężko, ale najważniejsze było to, aby „nie popłynąć”. Moją siłą i pomocą stał się Różaniec. Tak pozostało do dziś. Otrzymałem tyle łask – nie piję już 10 lat, a od 2 lat odmawiam Nowennę Pompejańską, jedną za drugą, zwłaszcza za kapłanów. Wierzę, że we współczesnym świecie najskuteczniejszą bronią jest Różaniec.

54 dni do szczęścia

Niełatwe życie odebrało jej radość i pokój serca, wszystko przestało mieć sens. Pracowała po 12 godzin dziennie, także w soboty i niedziele. Zaczęło jej szwankować zdrowie, pojawiły się konflikty w niedawno zawartym małżeństwie. Nie miała czasu dla przyjaciół, więc powoli ich traciła. Nie widziała wyjścia z tej sytuacji, a z całego serca pragnęła zmiany. – Wtedy przyjaciółka powiedziała mi, że Różaniec ma moc zmienić to wszystko – wspomina Magdalena. – Pomyślałam sobie: czemu nie, i postanowiłam spróbować. Byłam tak zdesperowana, że zdecydowałam się odmawiać Nowennę Pompejańską – każdego dnia przez 54 dni nie rozstawałam się z różańcem. Walczyłam ze sobą, z czasem, ze zniechęceniem. Wytrwałam. Dziś wiem jedno – niezależnie od tego, co by się działo, Bóg zawsze wyciągnie rękę, bo nie odmawia Matce Jezusa. Jestem szczęśliwa, wszystko powoli wraca do normy. Różaniec totalnie odmienił moje życie.

Potężniejszy od kul

Zenon różaniec otrzymał w dniu I Komunii św. i nie rozstaje się z nim do dziś. Od wielu lat modli się na nim codziennie. O trudnych dniach i modlitwie wbrew nadziei tak dziś mówi:

– Pamiętam, jak wiosną 1945 r. pijany radziecki żołnierz chciał rozstrzelać mojego ojca Jana. Mama klęczała na podwórku, na śniegu, przy ul. Paderewskiego w Grudziądzu, płakała i głośno odmawiała Różaniec, a my, dzieci, razem z nią. Baliśmy się. Po chwili przyszedł pułkownik, przełożony żołnierza, który trzymał ojca pod bronią, i zażądał dokumentów. Wtedy okazało się, że ojciec nie jest Niemcem. Pułkownik oddał ojcu dokumenty i powiedział mu, że jest niewinny. Potem znowu rosyjscy żołnierze zabrali ojca na przesłuchanie i uwięzili w piwnicach jednego z domów w Owczarkach k. Grudziądza. Długo nie wracał. Mama i ja poszliśmy tam. Cudownym trafem ojca właśnie zwolnili. Po wyzwoleniu Grudziądza całą rodziną wróciliśmy do domu – był zniszczony, ale stał. Jestem pewny, że codzienna modlitwa różańcowa naszej wieloosobowej rodziny ocaliła ojca od czerwonego zniewolenia i śmierci. Dlatego pytam młodych: Czy odmówiłeś Różaniec choć jeden raz? Może teraz weźmiesz go do ręki i będziesz się na nim modlić... To piękna przygoda spotkać Boga w tajemnicach rozważanych we wspólnocie Kościoła lub osobiście w domu, szpitalu, drodze, gdziekolwiek jesteście...

* * *

Powiedzieli o Różańcu

„Czepił się chłop Różańca jak tonący liny. Ale czegóż dzisiaj uchwycić się można, kiedy wszystko tak szybko się zmienia, przemija? Czegóż uchwycić się można w tym świecie, gdzie tempo przemian i zmian oszałamia, onieśmiela, ogłupia? Różańca babci, matki, swojego Różańca. Tego samego Różańca, co wczoraj, dziś i jutro. Najprostszego, jak prosta jest miłość. Uchwycić jego rytm, wejść w ten rytm, żyć tym rytmem – to uratować i ocalić siebie” – o. Jan Góra OP

„Nie ma w życiu problemu, którego by nie można rozwiązać z pomocą Różańca” – s. Łucja z Fatimy

„Różaniec jest modlitwą maluczkich i pokornych, ale też modlitwą najwznioślejszych duchów w Kościele; jest modlitwą teologów, doktorów, myślicieli i świętych” – kard. Stefan Wyszyński

„Jesteśmy szczęściarzami. Bo mamy Różaniec. Bo się możemy uczepić tajemnic, które dokonały największych rewolucji w dziejach świata. Bo się możemy dać wciągnąć w te tajemnice. Zresztą, czy nie są to też nasze tajemnice? Pełne radości i bólu, światła i chwały. Może dlatego modlitwa różańcem staje się wciąż, tak jak niegdyś, początkiem wielu rewolucji, w naszym życiu i życiu całej ludzkości” – ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

„Różaniec to nie wypracowanie teologiczne. Odmawiany w chorobie, w trudnej podróży, w oczekiwaniu na wyniki badań, przed drzwiami egzaminatora – jest najmądrzejszą modlitwą” – anonim z internetu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Popiełuszko. Wolność jest w nas.

2019-10-19 23:30

Agata Pieszko

Dziś wspominamy błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszkę, męczennika wolności. Z tej okazji pragniemy przytoczyć kilka słów Adama Woronowicza, odtwórcy postaci ks. Jerzego w filmie "Popiełuszko. Wolność jest w nas".

Adam Woronowicz w kadrze z filmu "Popiełuszko. Wolność jest w nas"

Kilka lat temu postakademicka wspólnota "Wawrzyny Plus" starym zwyczajem pielgrzymowała po górach, kiedy niespodziewanie szlak przeciął im Adam Woronowicz. Aktor niebojący się ról w produkcjach trudnych, obnażających ludzkie potyczki ("Pod mocnym aniołem"), zabawnych i nietuzinkowych ("Baby są jakieś inne"), czy wreszcie pomnikowych, mających monumentalne znaczenie dla polskiej historii ("Popiełuszko. Wolność jest w nas"). Efektem tego spotkania była wizyta aktora we wrocławskim kościele św. Wawrzyńca na ul. Bujwida. Wszedł wtedy na ambonę z przesłaniem: nie bagatelizuj wolności, miej codziennie niepodległe serce.

Wolność – dziękuj za nią codziennie

– Nie czuję się kimś lepszym i ważniejszym od was. Nie przyszedłem tu pouczać. Łączy nas przecież jedna droga do domu Ojca – mówił wtedy Adam Woronowicz. Faktycznie, nie było grożenia palcem i strofowania. Białostocki aktor zachęcał tylko do codziennego doceniania wolności, zwracając uwagę na to, że nie mamy tego w zwyczaju. Dlaczego? Bo nie staliśmy w październikowe popołudnie 1984 roku na boisku przy płocie, kiedy zwłoki księdza Jerzego Popiełuszki były wkładane do szarej Nyski...

Nie bądź niewolnikiem

– Jesteśmy trudnym narodem z podziałami. Sami oddaliśmy wolność, nikt nam jej nie zabrał – mówił Adam Woronowicz. Sam Chrystus woła dziś do nas, że "Każde królestwo, wewnętrznie skłócone, pustoszeje. I żadne miasto ani dom, wewnętrznie skłócony, się nie ostoi." (Mt. 12,25) Trzeba nam pamiętać, że wolność jest w nas, w naszych postawach i decyzjach, i że wszelkie podziały są jej pogwałceniem.

Pasterze są męczennikami

W myśl filmowego księdza, nasi pasterze są niejako współczesnymi męczennikami, którzy za każdym razem, gdy odprawiają mszę, wychodzą na Golgotę. Modlą się wtedy za swój lud i składają siebie w ofierze. Każda Eucharystia jest bowiem walką o wolność. Wolność grzesznych dusz. Niezwykły orator zauważył także, że nasza ziemia wydała wielu świętych i błogosławionych, oraz że przykład ks. Jerzego stanie się rolą, na której wykiełkują nowe pokolenia świętych, w myśl łacińskiego teologa Tertuliana: "Krew męczenników posiewem chrześcijan". Adam Woronowicz podzielił się również świadectwem, że nigdy nie spotkał kogoś, kto by przegrał, idąc z Chrystusem. Ojciec jest zawsze, chyba, że sami puścimy Jego rękę. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem