Reklama

Nowa konstytucja na 100-lecie Polski?

2017-05-03 15:33

Artur Stelmasiak

Andrzej Hrechorowicz/KPRP

Obchody 100-lecia niepodległości są doskonałą okazją, aby na nowo pochylić się nad ustawą zasadniczą i ustrojowym podziałem kompetencji w Polsce. Bardzo dobrze, że Prezydent Andrzej Duda przejmuje inicjatywę w tworzeniu kolejnego dzieła o naprawie Rzeczypospolitej Polskiej.

Prezydent w swoim okolicznościowym przemówieniu z okazji 226. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja oprócz wątków historycznych wyraził nadzieję na poważną debatę na temat nowej ustawy zasadniczej. Czy obecna konstytucja obowiązująca od 20 lat funkcjonuje dobrze, czy Polacy są zadowoleni z tego modelu ustrojowego? Według Prezydenta nadszedł czas na ważną debatę w 20-lecie konstytucji z 1997 roku i na rok przed 100. rocznicą odzyskania niepodległości.

Ta debata i zapowiedź referendum jest najważniejszą z dotychczasowych inicjatyw Prezydenta Andrzeja Dudy. Jeśli ten plan się powiedzie, to nowa konstytucja może być jednym z kluczowych posunięć naprawiających ustrój naszego państwa. A przecież o tym, że konstytucja z 1997 roku była pisana na polityczne zamówienie i nie trzeba nikogo przekonywać, że jest dalece niedoskonała.

Polska konstytucja została napisana pod konkretną sytuację polityczną tworzącej się dopiero demokracji. Stworzył ją w pierwszej połowie lat 90. ubiegłego wieku ówczesny lider SLD Aleksander Kwaśniewski, aby osłabić przeciwnika politycznego – prezydenta Lecha Wałęsę. Obowiązująca tuż po transformacji tzw. mała konstytucja dawała bowiem prezydentowi dużo większe wpływy, w tym prawo wskazywania szefów resortów siłowych oraz MSZ.

Reklama

Gdy Kwaśniewski wygrał wybory prezydenckie, sam wpadł w pułapkę, którą przygotował dla Wałęsy. Został bowiem najwyższym przedstawicielem RP z mocno ograniczonymi kompetencjami. Niestety, do dziś system władzy opiera się na konstytucji obliczonej na osłabienie prezydenta przez obóz postkomunistyczny. Jej efektem są częste spory kompetencyjne, których jesteśmy świadkami.

Konstytucja z 1997 r. mocno ograniczyła kompetencje głowy państwa. Z jednej strony prezydent jest najważniejszą postacią życia politycznego w Polsce, z drugiej – jest skazany na dobrą lub złą wolę Rady Ministrów. Ten spór widoczny jest nawet obecnie, gdy prezydent i rząd wywodzą się z jednego obozu politycznego. Ale przecież w ciągu 20 lat obowiązywania obecnej konstytucji obserwowaliśmy sytuacje, które można określić tylko jako ustrojową patologię. Wystarczy przypomnieć czasy, gdy Platforma Obywatelska po przegranych wyborach prezydenckich w 2005 r. rozpoczęła bezpardonową walkę z Pałacem Prezydenckim. Jej siła przybrała szczególnie na skali w latach 2007-2010.

Przed Andrzejem Dudą stoi więc wielkie zadanie, aby wspólnie z Polakami na nowo określić pozycję prezydenta, rządu, sejmu i senatu. Najwyższa pora, by rozpocząć ustrojową debatę, aby w przyszłym roku z okazji 100-lecia niepodległości Polacy mogli świadomie wziąć udział w referendum.

Powinni przekazać w ręce prezydenta więcej władzy lub zrezygnować z bezpośrednich wyborów głowy państwa i zdecydować się na system kanclerski. Historia Polski pokazuje jednak, że rozproszona władza nad Wisłą się nie sprawdza. Mam wrażenie, że ustrój prezydencki czerpiący z ustroju USA lub choćby Francji byłby dla Rzeczypospolitej o wiele lepszy.

Tagi:
komentarz prezydent konstytucja Duda Andrzej

Reklama

Arcybiskup powiedział prawdę o tęczowej ideologii

2019-08-02 17:58

Artur Stelmasiak

Abp Marek Jędraszewski porównując tęczową ideologię do "czerwonej zarazy" użył precyzyjnych słów i odniesień. Dobitnie powiedział prawdę o zagrożeniach, z którymi dziś muszą zmagać się Polacy

W homilii, która wiceprzewodniczący KEP abp Marek Jędraszewski wygłosił w krakowskim kościele mariackim, cytowanych było kilka powstańczych piosenek. Metropolita z uznaniem i czcią mówił o Powstańcach Warszawskich, którzy stanęli do nierównej walki o wolność, honor i człowieczeństwo. Jednym z nich jest żołnierz batalionu Parasol Józef Szczepański ps. Ziutek, który napisał m. in. słynny hymn "Pałacyk Michla". Ten radosny utwór powstał 4 sierpnia, a gdy podczas walk było już bardzo ciężko 29 sierpnia Ziutek napisał "Czerwoną Zarazę". W wierszu opisał, jak walczący Powstańcy "z odrazą" czekają na wejście armii czerwonej, która jako "czerwony władca rozbestwionej siły" celowo zwlekała z walką o Warszawę, by "wszyscy tu legli pokotem".

Ziutek w swym wierszu przewidział, że Polska będzie wolna i "czerwona zaraza" po naszej ziemi nie będzie chodzić. Arcybiskup w homilii powiedział, że na wolność od "czerwonej zarazy" trzeba było długo czekać. - Co wcale nie znaczy, że nie ma nowej zarazy, która chce opanować nasze dusze, serca i umysły. Nie marksistowska, bolszewicka, ale zrodzona z tego samego ducha neomarksistowska. Nie czerwona, ale tęczowa - podkreślił abp Jędraszewski. I właśnie to porównanie zostało zmanipulowane przez lewicowe media oraz polityków.

Abp Jędraszewski, jako profesor filozofii i wybitny znawca filozofii chrześcijańskiej, dorobku filozoficznego kard. Karola Wojtyły oraz nauczania św. Jana Pawła II, w sposób precyzyjny i dobitny powiedział prawdę. Nawet przeciętny człowiek, który zna trochę filozofii i historii idei, wie na jakich podstawach zbudowane zostało tzw. tęczowe środowisko i ideologia LGBT. Rewolucja bolszewicka, jest młodszą córką rewolucji oświeceniowej, a rewolucja seksualna 1968 roku jest wnuczką rewolucji francuskiej. Obecna "tęczowa rewolucja" jest więc prawnuczką francuskiego libertynizmu, wnuczką marksizmu i bolszewizmu oraz córką rewolucji seksualnej 1968 roku. W tym kontekście porównanie ideologii homoseksualnej do "czerwonej zarazy" jest bardzo precyzyjne, logiczne, uprawnione i prawdziwe.

Obecnie w mediach mamy więc przejawy skrajnej manipulacji. Warto tez podkreślić, że abp Jędraszewski nigdy nie mówił, że człowiek o skłonnościach homoseksualnych jest zarazą, co Robert Biedroń bardzo dobitnie to zasugerował. Aktywista LGBT brutalnie skrytykował arcybiskupa i co ciekawe zapowiedział, że napisze list protestacyjny do papieża Franciszka w jego sprawie.

Biedroń może się jednak zdziwić, bo nie kto inny jak kard. Jorge Bergoglio (obecnie Franciszek) stał na czele protestów w Buenos Aires, gdy władze Argentyny legalizowały homozwiązki. Legalizację związków nazwał "planem ojca kłamstwa" (szatana) i wzywał do "Bożej wojny", bo zagrożona jest tożsamość i przetrwanie rodziny oraz dzieci, które będą pozbawiane ojca i matki. - Ten spór nie jest zwykłą batalią polityczną. To jest destrukcyjne roszczenie wymierzone w Boży plan. Nie chodzi tu o zwykłą ustawę, ale raczej o knowania ojca kłamstwa, który szuka sposobów, by zamieszać i oszukać dzieci Boga – napisał 9 lat temu w liście do wiernych kard. Bergoglio. - Dlatego Argentyna potrzebuje specjalnej pomocy Ducha Świętego, aby światło prawdy rozproszyło mroki błędu!

Wracając jeszcze do Mszy św. w krakowskiej Bazylice Mariackiej z okazji 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego trzeba przypomnieć, że abp Jędraszewski wskazał także agresję tęczowych aktywistów, którzy na ustach głoszą tolerancję, a wśród nich pojawia się przemoc, poniżanie i szyderstwo z najświętszych znaków: Matki Bożej Częstochowskiej, a w ostatnich dniach z symbolu Polski Walczącej.

Gdy arcybiskup wypowiadał te słowa 1 sierpnia w Krakowie nie wiedział, co w tym samym czasie działo się w Warszawie. Byłem świadkiem, jak podczas VIII Marszu Powstania Warszawskiego, z udziałem tysięcy Polaków i kombatantów, aktywiści LGBT wywiesili gigantyczną tęczową flagę z powstańczą "kotwicą - Znakiem Polski Walczącej. Obserwując rzeczywistość w Polsce trzeba mieć wiele złej woli, by nie przyznać abp Jędraszewskiemu racji, a także podziękować za odwagę mówienia prawdy. Żyjemy bowiem w czasach, gdy prawda o człowieku jest "towarem" mocno deficytowym, a kłamstwo coraz bardziej zuchwale się panoszy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Stanisław Kostka - patron dzieci i młodzieży

Małgorzata Zalewska
Edycja podlaska 37/2002

Jastrow/pl.wikipedia.org



W komnacie, gdzie Stanisław święty zasnął w Bogu,

na miejscu łoża jego stoi grób z marmuru.

Taki, że widz niechcący wstrzymuje się w progu,

myśląc, że Święty we śnie zwrócił twarz do muru

i rannych dzwonów echa w powietrzu dochodzi...

I wstać chce, i po pierwszy raz człowieka zwodzi.

Nad łożem tym i grobem świeci wizerunek

Królowej Nieba, która z Świętych chórem schodzi

i tron opuszcza, nędzy śpiesząc na ratunek.

Palm wiele, kwiatów wiele aniołowie niosą,

skrzydłami z ram lub nogą wstępując bosą.

Gdzie zaś od dołu obraz kończy się ku stronie,

w którą Stanisław Kostka blade zwracał skronie,

jeszcze na ram złoceniu róża jedna świeci:

niby że, po obrazu stoczywszy się płótnie,

upaść ma, jak ostatni dźwięk, gdy składasz lutnię.

I nie zleciała dotąd na ziemię - i leci...

(Cyprian Kamil Norwid)

Doroczną pamiątkę św. Stanisława Kostki kościół w Polsce obchodził wcześniej 13 listopada. Od 1974 r. święto to obchodzimy 18 września jako święto patronalne dzieci i młodzieży, by na progu nowego roku szkolnego prosić dla nich o błogosławieństwo i potrzebne łaski.

Stanisław Kostka urodził się w październiku 1550 r. w Rostkowie, w wiosce położonej około 4 kilometrów od Przasnysza, na Mazowszu, w diecezji płockiej. Ojcem Stanisława był Jan Kostka, od 1564 r. kasztelan zakroczymski, a jego matką była Małgorzata z domu Kryska z Drobnina. Obie rodziny Kostków i Kryskich były w XVI w. dobrze znane.

Stanisław Kostka miał trzech braci i dwie siostry. Oto co Stanisław powiedział o swojej rodzinie: "Rodzice chcieli, byśmy byli wychowani w wierze katolickiej, zaznajomieni z katolickimi dogmatami, a nie oddawali się rozkoszom. Co więcej postępowali z nami ostro i twardo, napędzali nas zawsze - sami jak i przez domowników - do wszelkiej pobożności, skromności, uczciwości, tak żeby nikt z otoczenia, z licznej również służby, nie mógł się na nas skarżyć o rzecz najmniejszą" .

Św. Stanisław swoje pierwsze nauki pobierał w domu rodzinnym. Jego nauczycielem przez pewien czas był Jan Biliński. W domu rodzicielskim przebywał do 14. roku życia. Następnie Stanisław razem ze swym bratem Pawłem rozpoczęli studia u jezuitów we Wiedniu, lecz gdy nowy cesarz Maksymilian w 1565 r. zabrał jezuitom konwikt, musieli przenieść się na stancję. Do jezuickiej szkoły w Wiedniu uczęszczało wówczas około 400 uczniów, a regulamin tej szkoły streszczał się w jednym zdaniu: "Taką pobożnością, taką skromnością i takim poznaniem przedmiotów niech się uczniowie starają ozdobić swój umysł, aby się mogli podobać Bogu i ludziom pobożnym, a w przyszłości ojczyźnie i sobie samym przynieść także korzyść". Do pobożności miała zaprawiać studentów codzienna modlitwa przed lekcjami i po lekcjach, codzienna Msza św., miesięczna spowiedź i Komunia św. Początkowo Stanisławowi nauka szła trudno, ale pod koniec trzeciego roku należał już do najlepszych. Władał płynnie językiem ojczystym, niemieckim i łacińskim; uczył się też języka greckiego.

Trzy lata pobytu w Wiedniu to był dla Stanisława okres rozbudzonego życia wewnętrznego. Stanisław znał tylko drogę do kolegium, do kościoła i do domu. Swój wolny czas poświęcał na lekturę i modlitwę. Zadawał sobie pokuty i biczował się. Mimo sprzeciwu i próśb brata i kolegów nie zaprzestawał praktyk pokutnych. Intensywne życie wewnętrzne, nauka i praktyki pokutne tak bardzo osłabiły organizm chłopca, że bliski był śmierci. Zapadł w niemoc śmiertelną w grudniu 1565 r. Kiedy św. Stanisław był już pewien śmierci, a nie mógł otrzymać Wiatyku, gdyż właściciel domu nie chciał wpuścić katolickiego kapłana, wtedy św. Barbara, patronka dobrej śmierci, do której się zwrócił, w towarzystwie dwóch aniołów nawiedziła jego pokój i przyniosła mu ów Wiatyk. W tej również chorobie objawiła się Świętemu Matka Najświętsza i złożyła mu na ręce Boże Dzieciątko. Od Niej to doznał cudownego uleczenia z poleceniem by wstąpił do Towarzystwa Jezusowego. Nie było to rzeczą łatwą dla Stanisława, gdyż jezuici nie mieli zwyczaju przyjmować kandydatów bez woli rodziców, a on na nią nie mógł liczyć. Po wielu trudnościach i zmaganiach Stanisław został przyjęty do jezuitów najpierw na próbę, gdzie zadaniem jego było sprzątanie pokoi i pomaganie w kuchni, po pewnym jednak czasie, wraz z dwoma innymi kandydatami udał się Stanisław do Rzymu i na skutek polecenia prowincjała z Niemiec przełożony generalny przyjął go do nowicjatu. Rozkład zajęć nowicjuszów przedstawiał się następująco: modlitwa, praca umysłowa i fizyczna, posługi w domu i w szpitalach, dyskusje na tematy życia wewnętrznego i o sprawach kościelnych, konferencje mistrza nowicjatu i przyjezdnych gości. Stanisław czuł się szczęśliwy, że wreszcie osiągnął swój życiowy cel.

Przełożeni pozwolili Stanisławowi w pierwszych miesiącach 1568 r. złożyć śluby zakonne. Wielkim wydarzeniem w życiu św. Stanisława było przybycie 1 sierpnia w uroczystość Matki Bożej Anielskiej (dziś tę uroczystość obchodzimy 2 sierpnia) św. Piotra Kanizjusza, który zatrzymał się w domu nowicjatu i wygłosił dla nich konferencję. Po tej konferencji Stanisław powiedział do kolegów: "Dla wszystkich ta nauka świętego męża jest przestrogą i zachętą, ale dla mnie jest ona wyraźnym głosem Bożym. Umrę bowiem jeszcze w tym miesiącu". Koledzy zlekceważyli sobie jego słowa. Jeszcze 5 sierpnia jeden z ojców zabrał Stanisława do bazyliki Najświętszej Maryi Panny Większej na doroczny odpust. Za kilka dni było święto Wniebowzięcia Matki Bożej. 10 sierpnia Stanisław napisał list do Matki Bożej i ukrył go na swojej piersi. Prosił by mógł odejść z tego świata w uroczystość Wniebowzięcia Maryi. Jego prośba została wysłuchana. W wigilię Wniebowzięcia Stanisław dostał silnych mdłości i zemdlał. Wystąpił na nim zimny pot i poczuł dreszcze, z ust zaczęła sączyć mu się krew. O północy zaopatrzono go Wiatykiem. Przeszedł do wieczności tuż po północy 15 sierpnia 1568 r., mając zaledwie siedemnaście lat.

Wieść o jego pięknej śmierci rozeszła się lotem błyskawicy po całym Rzymie. Wbrew zwyczajowi zakonu jezuitów ciało Stanisława przyozdobiono kwiatami. W dwa lata potem, gdy otwarto grób św. Stanisława, znaleziono jego ciało nietknięte rozkładem. W 1605 r. papież Paweł V zezwolił na zawieszenie obrazu św. Stanisława w kościele św. Andrzeja w Rzymie i na zawieszenie przy nim lamp, jak też wotów. Papież Klemens X w 1670 r. zezwolił jezuitom na odprawianie Mszy św. i na odmawianie pacierzy kapłańskich ku czci św. Stanisława. W 1674 r. ten sam papież ogłosił św. Stanisława Kostkę jednym z głównych patronów Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Te wszystkie fakty Stolica Apostolska uznała jako akt beatyfikacji. Św. Stanisław Kostka jest pierwszym Polakiem, który dostąpił chwały ołtarzy w Towarzystwie Jezusowym. Rok 1714 był rokiem, w którym papież Klemens XI wydał dekret kanonizacyjny, ale samego aktu kanonizacji dokonał papież Benedykt XIII dopiero w 1726 r. wraz ze św. Alojzym Gonzagą. W 1926 r., w 200. rocznicę kanonizacji odbyła się uroczystość sprowadzenia do Polski małej części relikwii św. Stanisława. W tych jubileuszowych uroczystościach wziął udział sam prezydent państwa, Ignacy Mościcki. Ciało św. Stanisława spoczywa w kościele św. Andrzeja Boboli w Rzymie w jego ołtarzu po lewej stronie.

Ku czci św. Stanisława Kostki wzniesiono w Polsce wiele świątyń, wśród nich piękną katedrę w Łodzi. Najpiękniejszy kościół pod wezwaniem św. Stanisława znajduje się w Nowym Jorku. Św. Stanisław Kostka należy do najpopularniejszych polskich świętych. Przed cudownym obrazem św. Stanisława w obecnej katedrze lubelskiej modlił się w 1651 r. król Jan II Kazimierz.

W naszej diecezji doroczną uroczystość odpustową ku czci św. Stanisława Kostki przeżywa wspólnota parafialna w Jerzyskach, gdzie proboszczem jest ks. Zenon Bobel.

U początku nowego roku szkolnego i akademickiego starajmy się prosić św. Stanisława Kostkę, który jest patronem dziatwy i młodzieży, aby wstawiał się on za nami i wypraszał potrzebne nam wszystkim łaski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niemcy: biskupi bronią „drogi synodalnej”

2019-09-23 14:58

tom (KAI) / Berlin

Przed jesiennym zebraniem episkopatu w dniach 23-26 września w Fuldzie trwa debata na temat reform w Kościele katolickim w Niemczech. Ponownie skrytykowano stanowisko Watykanu wobec tzw. "drogi synodalnej". Biskup Münster Felix Genn bronił planowanej inicjatywy. Podobnie wypowiadają się inni biskupi.

BP KEP

Bp Genn odrzucił stanowisko Watykanu krytykujące "drogę synodalną". „Pogłębienie teologiczne zagadnień nikomu jeszcze nie zaszkodziło, zwłaszcza Kościołowi”. Jego zdaniem Niemcy nie podążają jakąś specjalną drogą. "Prędzej czy później takie same problemy będą dyskutowane również w innych krajach" - zaznaczył.

Także wikariusz generalny diecezji Essen, ks. Klaus Pfeffer skrytykował stanowisko Watykanu. "Kto w obliczu kryzysu Kościoła uważa, że niczego nie trzeba zmieniać, zamykając oczy?", zapytał retorycznie na łamach wychodzącej w Hagen gazety „Westfalenpost”.

W grudniu niemieccy biskupi i Centralny Komitet Katolików Niemieckich (ZdK) chcą rozpocząć „wiążącą drogę synodalną” dla odnowy Kościoła. W jej trakcie będą dyskutowane tematy dotyczące moralności seksualnej, formy życia kapłańskiego, władzy i jej podziału oraz roli kobiet w służbie i urzędach Kościoła. Watykan skrytykował to, że o wielu z tych zagadnień można decydować, ale tylko na forum Kościoła powszechnego. Ponadto sprzeciwił się równym prawom biskupów i świeckich w głosowaniach.

W wywiadzie bp Genn podkreślił, że "potrzebny jest nowy podział władzy, szczególnie nowego związku między tak zwanymi świeckimi a kapłanami, głównymi i honorowymi, mężczyznami i kobietami w Kościele katolickim”. Jak wyznał, że on sam jest gotów oddać część władzy administracyjnej, aby świeccy mogli też współdecydować.

Także biskup Moguncji Peter Kohlgraf broni „drogi synodalnej”. „Nie ulega wątpliwości, że ewangelizacja jest podstawowym zadaniem Kościoła i dlatego biskupi są jednymi z tych, co starają się ewangelizować” - powiedział. Jego zdaniem Kościół nie może jednak na wyniki badań nadużyć seksualnych odpowiadać tylko inicjatywą ewangelizacyjną. Zaznaczył, że „droga synodalna” musi stać się procesem dyskursu, który ma mieć również charakter wiążący. Jednocześnie taki impuls płynący z Kościoła w Niemczech należy oczywiście omówić także na poziomie Kościoła powszechnego.

Z kolei biskup Eichstätt, Gregor Maria Hanke ostrzegł jednak przed nadmiernymi oczekiwaniami wobec debaty o reformie wewnątrzkościelnej. „Byłoby mi przykro, gdyby doszło do frustracji i rozczarowania, gdyby podjęto decyzje niezgodne z Kościołem powszechnym i których nie można by było wcielić w życie” - powiedział. Jego zdaniem na początku należy wyjaśnić, na ile wiążące mogą być decyzje podjęte podczas dyskusji.

Według przewodniczącego ZdK Thomasa Sternberga Kościół katolicki znajduje się w „głębokim kryzysie zaufania”. Zaapelował o wiążące decyzje. „Jeśli decyzje będą dotyczyć Kościoła powszechnego to zaniesiemy je do Rzymu” - powiedział Sternberg dziennikowi „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem