Reklama

Krzysztof Łapiński nowym rzecznikiem prezydenta Dudy

2017-05-05 19:50

wkt/300polityka/wpolityce.pl

YouTube.com

Nowym rzecznikiem prezydenta Andrzeja Dudy został mianowany Krzysztof Łapiński. Zastąpił on, piastującego wcześniej to stanowisko Marka Magierowskiego, który dziś złożył rezygnację.

W rozmowie z 300polityka.pl Łapiński potwierdził, że przyjął propozycję prezydenta i jest od kilku dni w trakcie przygotowywania spraw związanych z zamknięciem biur poselskich i wygaszeniem mandatu posła.

Przypomnijmy, że Marek Magierowski do Kancelarii Prezydenta RP Andrzeja Dudy przeszedł we wrześniu 2015 roku, gdzie został zatrudniony jako ekspert ds. dyplomacji publicznej, a 1 grudnia 2015 roku został dyrektorem biura prasowego.

Tagi:
prezydent rzecznik Duda Andrzej

Prezydent Duda w Brańszczyku: pomaganie innym to największa satysfakcja w życiu

2019-07-06 15:55

lk / Brańszczyk (KAI)

Pomaganie innym to szukanie osobistej satysfakcji z tego, kim się jest i jakim się jest. Tę satysfakcję można znaleźć właśnie przez to, że daje się z siebie jak najwięcej drugiemu człowiekowi - powiedział w sobotę prezydent Andrzej Duda podczas inauguracji charytatywnego pikniku rodzinnego "Pomagam z radością", organizowanym przez zgromadzenie księży orionistów w Brańszczyku nad Bugiem, niedaleko Wyszkowa.

KPPR

Prezydent Duda podkreślił, że przyjechał wspólnie z żoną Agatą do Brańszczyka, aby wesprzeć popularyzację zarówno akcji "Pomagam z radością", jak i wielu innych dzieł zainicjowanych przez księży orionistów. Zauważył, że to zgromadzenie realizuje to "dobro, niosąc je potrzebującym w zasadzie do tej pory po cichu, bez wielkiego rozgłosu, robiąc rzeczy wielkie, także tutaj, w Brańszczyku".

KPPR

"Cieszę się, że to spotkanie jest, bo stanowi ono wielką okazję nie tylko do pokazania, czemu służą księża orioniści na czele ze swoim twórcą i wielkim patronem, św. Alojzym [Orione], ale chodzi także i oto, aby zarażać tą radością pomagania, dawania z siebie tego, co najlepsze, czyli niesienia dobra innym" - powiedział prezydent.

"Pomaganie innym jednak to także - a to jest w życiu chyba najważniejsze - szukanie osobistej satysfakcji z tego, kim się jest i jakim się jest - zaznaczył Andrzej Duda. - Na pewno tę największą satysfakcję w życiu można znaleźć właśnie przez to, że daje się z siebie jak najwięcej drugiemu człowiekowi; można zobaczyć uśmiech na twarzy człowieka udręczonego - chorobą, niepowodzeniem życiowym, biedą, niedołężnością, w której się znalazł z takiej czy innych przyczyn; że można spojrzeć w oczy młodego człowieka, który wpadł w sidła zła, którego życie gdzieś źle pokierowało, ale udaje się i on wraca na dobrą drogę, zaczyna normalne życie i zaczyna patrzeć na nie przez pryzmat dobra - mówił prezydent.

- To jest właśnie to wielkie dzieło, które księża orioniści realizują poprzez swoje hospicja, domy, w których skupiają się seniorzy, dzieła opieki nad młodzieżą, która jest trudna wychowawczo i wszystkie inne akcje pomocowe. Cieszę się, że razem z małżonką możemy stać się tego częścią - dodał Andrzej Duda.

Agata Kornhauser-Duda przypomniała, że opiekuńcza działalność zgromadzenia księży orionistów ma już niemal stuletnią historię. - W tym czasie księża orioniści otoczyli opieką dziesiątki tysięcy potrzebujących. Cenne jest to, że ta działalność jest tak niezwykle wszechstronna. Księża opiekują się i osobami chorymi, i niepełnosprawnymi, i bezdomnymi, a także dzieciom i młodzieży z różnymi problemami wychowawczymi - powiedziała Pierwsza Dama.

Jak wspomniała, sobotni piknik w Brańszczyku to okazja dla wszystkich przybyłych, aby połączyć przyjemne z pożytecznym: z jednej strony skorzystać z przygotowanych atrakcji, a z drugiej strony - wesprzeć podopiecznych księży orionistów, tak aby te dzieła mogły w przyszłości obejmować swoim zasięgiem jeszcze więcej osób wymagających opieki. Do tego - przyznała - potrzebna jest pomoc ludzi dobrej woli i wielkiego serca.

Zdaniem Agaty Kornhauser-Dudy, nazwa akcji "Pomagam z radością" jest bardzo trafna, gdyż pomaganie "jest zawsze źródłem radości i satysfakcji". - Każdy z nas chyba doświadczył takiego uczucia satysfakcji, gdyż ma za sobą sytuację, gdy komuś pomogliśmy, otrzymując w zamian uśmiech, serdeczny uścisk dłoni, a czasem zwyczajne "dziękuję" - mówiła.

W jej opinii, "jeśli w ogóle możemy mówić o jakiejś recepcie na szczęście, to jedna z nich jest pomaganie, a to potwierdzają wszyscy ci, którzy pomaganiu całkowicie się poświęcili".

Para Prezydencka zaznaczyła gdyż wolontariat nie jest tylko pomaganiem osobom potrzebującym, ale także sposobem na rozwój osobisty i budowanie społecznych kompetencji.

Prezydent Duda przypomniał ponadto postać należącego do orionistów niedawno zmarłego po ciężkiej chorobie ks. Michała Łosa FDP. Kilka dni przed śmiercią w szpitalu przyjął on święcenia kapłańskie. Kapłana odwiedził prezydent Andrzej Duda, a ks. Łos udzielił prezydentowi prymicyjnego błogosławieństwa.

"Tak ogromne było jego pragnienie znalezienia się właśnie w tym niezwykłym gronie - ludzi, którzy swoje życie poświęcają służbie drugiemu człowiekowi, z modlitwą i oddaniem się bliźniemu. To pokazuje jacy są księża orioniści i jaka jest to wspólnota" - zaznaczył Andrzej Duda.

Prezydent podziękował wszystkim, zwłaszcza świeckim wolontariuszom, którzy włączają się w opiekę nad potrzebującymi w dziełach księży orionistów, oraz m.in. ochotniczej straży pożarnej i wojskom obrony terytorialnej. Na tym, jak podkreślił, polega rozwój nowoczesnego państwa.

Piknik "Pomagam z radością" odbywa się na terenie Domu Emeryta w Brańszczyku. Z seniorami spotkali się przed inauguracją wydarzenia prezydent z małżonką.

Na uczestników wydarzenia czekają m.in. koncert Orkiestry Reprezentacyjnej Ligi Morskiej i Rzecznej, prezentacja sprzętu wojskowego, warsztaty artystyczne i małych architektów, pokazy eksperymentów naukowych oraz wiele atrakcji dla dzieci, jak np. malowanie twarzy, pokazy wielkich baniek mydlanych oraz wata cukrowa i hot-dogi.

Uczestnicy pikniku mogą też m.in. obejrzeć wyposażenie karetki pogotowia i nauczyć się zasad udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej, wykonać badania profilaktyczne w "Mammobusie", sprawdzić stan uzębienia w "Dentobusie" oraz oddać krew w "Krwiobusie".

"Wydarzenie jest dedykowane wszystkim grupom społecznym. Poprzez bezpośredni udział w koncertach i spotkaniach z podopiecznymi zgromadzenia będziemy mogli pokazać, że dobroczynność jest częścią każdego z nas. W przygotowaniach do pikniku bierze udział niemalże cała gmina" - zapowiadali w zaproszeniu księża orioniści.

Zgromadzenie Zakonne Małe Dzieło Boskiej Opatrzności (orioniści) zostało założone przez ks. ks. Alojzego Orione w 1893 r. we Włoszech. Zgromadzenie ma na celu pracę wśród ubogich, bezdomnych i odtrąconych przez społeczeństwo. Prowadzi także działalność wychowawczą i misyjną. Polska prowincja zgromadzenia od prawie stu lat służy osobom potrzebującym i wykluczonym społecznie w kilkunastu swoich ośrodkach rozsianych po całej Polsce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

450 lat kultu Matki Bożej Pocieszenia w Nowym Sączu

2019-08-24 07:48

Józef Polak SJ – Nowy Sącz/vatican news

Vatican News

W Nowym Sączu trwają uroczystości jubileuszowe ku czci Matki Bożej Pocieszenia. Jej słynący łaskami obraz otaczany jest tam kultem od 450 lat.

Pierwotny klasztor norbertanów, przy którym mieści się sanktuarium Sądeckiej Pani, ufundował sam król Władysław Jagiełło. Obecnie prowadzą je jezuici. Niewielka świątynia jest nie tylko miejscem maryjnego kultu, ale i regionalną spowiednicą, za co wczoraj dziękował w kazaniu bp Andrzej Jeż.

Z obrazu Matki Pocieszenia promieniuje nadzieja, którą warto odwzajemniać – zaznaczył ordynariusz tarnowski. „Dając innym dobro i pocieszając ich w smutku sami znajdujemy pociechę. Taka bowiem jest siła czynionego dobra” – powiedział bp Jeż.

Jubileuszowe rekolekcje głosi ks. Tadeusz Cieślak SJ z Rygi. Zwraca uwagę na postawę Maryi, która tak w przeszłości, jak i dziś prowadzi do dojrzałości wiary, o czym świadczą w sądeckiej świątyni bardzo liczne wota. Ludzie uciekają przed problemami w uzależnienia bądź nowości, gdy tymczasem pomocą jest wspólnota. „Ważne jest by nasze wspólnoty, poczynając od poziomu rodzin, umiały być również wspólnotami przebaczenia” – zaznaczył o. Cieślak dodając, że przebaczenie jest podstawą budowania więzi zarówno w rodzinach, jak i na poziomie społecznym oraz politycznym.

Sądecki jubileusz 450-lecia obrazu Matki Bożej Pocieszenia potrwa do niedzieli.

Cudowny obraz

Jest to w dużej mierze skarb religijny i równocześnie artystyczny. O religijnej jego wartości świadczy wielowiekowy jego kult, okazywana mu nabożna cześć nic tylko przez mieszkańców Nowego Sącza, ale i szerokiej okolicy, jak i liczne łaski i pociechy spływające za jego pośrednictwem na czcicieli Matki Bożej Pocieszenia, a stwierdzane licznymi dziękczynnymi wotami. Pod względem artystycznym uchodzi on za jeden z najpiękniejszych wizerunków maryjnych na polskiej ziemi. Tak go oceniają wybitni znawcy sztuki jak profesor UJ w Krakowie, Adam Bochnak. On to poddał obraz szczegółowym badaniom naukowym, a ustalone wnioski co do jego pochodzenia i stylu ogłosił drukiem; obraz bowiem nie ma oryginalnej metryki, nie podaje nazwiska swego twórcy ani przynależności do określonej szkoły. Zdaniem Bochnaka powstał on w II połowie XVI wieku jako swoista synteza dwóch stylów, gotyckiego i renesansowego, z wyraźną przewagą tego ostatniego, i powstał na polskiej ziemi, w jednej z ówczesnych polskich szkół malarskich, najprawdopodobniej krakowskiej lub nowosądeckiej, która w owym czasie była znana ze swych malarskich osiągnięć.

Domniemaną fundatorką obrazu i jego ofiarodawczynią dla nowosądeckiego kościoła Ducha Świętego była Zofia z magnackiego rodu Jordanów z Zakliczyna. Taki wniosek nasuwają 4 litery, inicjały nazwiska, umieszczone u dołu obrazu z prawej strony wokół czerwonego tła z 3 myśliwskimi czarnymi trąbami jako herbem Jordanów. Wspomniane litery to: Z I D Z, które profesor odczytał Zofia Jordan de Zakliczyn (z Zakliczyna). Za takim odczytaniem owego napisu i za związaniem nowosądeckiego obrazu Matki Pocieszenia z Zofią Jordan przemawia także dodatkowa okoliczność, poprzednio już wspomniana, że jeden z zakliczyńskich Jordanów, Jan, należał do norbertańskiego opactwa w Nowym Sączu w II połowie XVI i w początkach XVII stulecia, gdzie nawet odegrał znaczniejszą rolę jako dwukrotny opat i odnowiciel zrujnowanego pożarem kościoła. Obraz mógł więc być rodzinnym podarkiem dla niego.

Jest on namalowany na lipowej desce o kształcie prostokąta, którego górna krawędź zaokrągla się półkolisto; wysokość w szczytowym punkcie półkola wynosi 2 m, a szerokość 120 cm. Obraz malowano techniką “tempera”, w której spoiwem farb jest białko zmieszane z olejem lub żywicą, na podkładzie kredowym. Tło obrazu, na którym widnieją święte postacie, ma barwę złocistą i liściasty ornament. Główną, centralną postacią obrazu jest Matka Boża z Dzieciątkiem Jezus na lewym ramieniu, z królewskim berłem w prawej dłoni. Madonna jest przedstawiona frontalnie w pozycji siedzącej. Głowę ma lekko zwróconą ku Synowi, ale Jej oczy patrzą gdzieś przed siebie. Na plecy i ramiona spływają z głowy długie rozpuszczone włosy barwy brunatnej, które zasłaniają lewe ucho. Maryję okrywa podwójna szata: czerwona suknia z długimi wąskimi rękawami, widoczna z przodu i na końcach rąk, przepasana wąskim paskiem jasnego koloru poniżej piersi oraz szafirowy płaszcz czy peleryna z zielonawą podszewką i szerokim złocistym obramowaniem, tzw. bordiurą. Szata wierzchnia jest zarzucona na ramiona i plecy, a z przodu u dołu rozpięta, spięta zaś pod szyją klamrą i paskiem tego samego kształtu i koloru co całe boczne jej obramowanie. Z szyi Madonny zwisa na suknię łańcuch lub sznur z kolorowym ozdobnym wisiorkiem. Dziecię Jezus widzimy na obrazie jakby w półsiedzącej pozycji. Nogami opiera się o kolana Matki, a resztą ciała o Jej prawe ramię. Uderzającym rysem Jezusowej postaci jest to, że wygląda On jak dorosły człowiek w miniaturze, a nie małe dziecko.

Takie ujęcie postaci wynikło może z uwydatnionej na malowidle mesjańskiej i królewskiej godności Chrystusa, o czym świadczy dzierżona przez Niego lewą ręką, a wsparta na kolanach, kula ziemska z wyrastającym z niej złotym krzyżykiem i prawa ręka uniesiona w górę w geście błogosławienia lub wydawania wyroku. Twarz Jezusa zwrócona w stronę Matki i nieco ku górze, ale oczy zapatrzone w dal. Okrywa Go również, podwójna szata: obszerna wierzchnia sięgająca do samych stóp jasnego koloru w rzutkę ze stylizowanych kwiatów i wyglądająca spod niej obcisła koszulka czerwonej barwy. Na głowach Jezusa i Maryi spoczywają od 1963 r. złote korony papieskie. Są tego samego kształtu i stylu. Składają się z diademu wysadzanego klejnotami i wyrastających z niego złotych liści, spiętych u góry kabłąkami ze złotymi krzyżykami; pod koronami widoczne czerwone tło. Korony papieskie zastąpiły podobne w budowie korony biskupie, które wcześniej przez wiele lat zdobiły skronie Matki Bożej i Dzieciątka. Pierwotnie były to korony tylko malowane. Korony to jedyne obecnie ozdoby Cudownego Obrazu. Do ostatniej jego konserwacji po II wojnie światowej, przeprowadzonej w Krakowie pod kierownictwem prof. Wiesława Zarzyckiego, było ich znacznie więcej. Od 1838 r. postać Matki Najświętszej zdobiła metalowa pozłacana sukienka, broszka z diamencikami i perłami, złoty łańcuch, sznury korali, a nawet wota przyczepione bezpośrednio do obrazu, co nie sprzyjało wcale jego trwałości, ale przyspieszało jego zniszczenie. Dlatego z nakazu konserwatora ozdoby te zostały usunięte. Koronę Madonny podtrzymują dwaj aniołowie unoszący się w powietrzu w rozwianych szatach i z rozpostartymi skrzydłami, których znamionuje i odróżnia od siebie rozłożenie trzech zasadniczych kolorów na szatach i skrzydłach: czerwieni, zieleni i błękitu. Wokół głów dwu centralnych postaci widnieją okrągłe złociste nimby, symbole świętości. Obydwie Najświętsze Osoby, Maryja i Jezus, tchną równocześnie majestatem i łaskawością, budząc w widzu uwielbienie i zaufanie, przyciągając jego oczy, by wpatrywał się w nie choćby bez końca; piękne to podkreślenie tytułu Matki Bożej, jaki czcimy w Jej nowosądeckim obrazie: Matka Pocieszenia. Cudowny Obraz bywa zasuwany na noc po wieczornej liturgii eucharystycznej, a odsłaniany na dzień przed pierwszą Mszą św. Śpiewa się przy tym pieśń maryjną z drobnymi zmianami w obu przypadkach: “O Maryjo, witam (lub żegnam) Cię, o Maryjo, błagam Cię, o Maryjo, pobłogosław wszystkie dzieci Twe”. Na zasłaniającej obraz zasuwie widnieje malowidło na płótnie ze sceną Zesłania Ducha Świętego. Obraz wykonał w 1905 r., na zamówienie z Nowego Sącza, w Rzymie Ulisses Passani.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papieski jałmużnik już na Jasnej Górze

2019-08-24 18:26

it / Jasna Góra (KAI)

Kard. Konrad Krajewski jak zwykle przyszedł na Jasną Górę wraz z Pieszą Pielgrzymką Łódzką. Odkąd jest w Watykanie zawsze niesie też intencje wskazane przez papieża Franciszka. W tym roku było jednak inaczej. - Papież prosił, żeby wziąć jego intencje bez wymieniania i to dlatego chyba tak ciężko się szło - wyznał utrudzony pątnik. Dodał, że choć pogoda wyśmienita, sprzyjająca, to jednak droga trudna. - Idę, ale nie mogę przyśpieszyć – podkreślał.

BPJG

Kardynał zauważył jednak, że „chyba takie zwolnienie jest mu potrzebne”. - Żebym pomyślał, że nie można się ciągle z czymś ścigać. Myśleć- ile zrobiliśmy, ilu osobom pomogliśmy. Po prostu trzeba iść rytmem Ewangelii a tam nie ma wyścigów - powiedział.

Przeczytaj także: Kard. Konrad Krajewski: trzeba pamiętać o tym, co nam mówił Jan Paweł II

Wytrawny pątnik, bo to kolejna piesza pielgrzymka papieskiego jałmużnika, podkreśla, że „pielgrzymowanie to nie jest przejście iluś kilometrów czy zmaganie się ze swoim ciałem”. - To wreszcie marsz w dobrym kierunku i chwila na zastanowienie czym jest Kościół, jakie jest moje miejsce w Kościele, bo pielgrzymka to wyznanie wiary – dodał kard. Krajewski.

Zapytany o Kościół w Polsce widziany z perspektywy Watykanu odpowiedział: „jakie by nie były burze, to Kościół jest zawsze Chrystusowy i to jest najważniejsze”.

Kard. Konrad Krajewski jak zwykle wraz z pielgrzymami wkroczył w progi Kaplicy Matki Bożej. Nie uklęknął jednak tuż przed Cudownym Obrazem, w miejscu dla niego przygotowanym, a w przedsionku prezbiterium, tuż przy kracie.

W 94. Pieszej Pielgrzymce Łódzkiej przyszło ok. 2 tys. osób. Przyjechała też grupa rowerowa. W ciągu czterech dni pątnicy pokonali ponad 120 km. Hasłem rekolekcji było wołanie: „Stworzycielu Duchu przyjdź!”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem