Reklama

Franciszek

Franciszek w samolocie: o Medjugorie, walce z pedofilią i relacjach z lefebrystami

Kwestie autentyczności objawień prywatnych, walki z pedofilią a także relacji z Bractwem Kapłańskim św. Piusa X oraz ewangelikami poruszył Ojciec Święty 13 maja podczas rozmowy z dziennikarzami w samolocie lecącym z Fatimy do Rzymu.

[ TEMATY ]

Franciszek w Fatimie

Grzegorz Gałązka

Oto pełny zapis konferencji prasowej Papieża Franciszka w tłumaczeniu na język polski:

Greg Burke: Dziękuję, Wasza Świątobliwość. Były to bardzo intensywne 24 godziny poświęcone Matce Bożej. Portugalczycy byli bardzo wzruszeni, kiedy Wasza Świątobliwość powiedział: „Mamy matkę”. Ty, Ojcze Święty odczuwasz to szczególnie. Sto lat temu Matka Boża nie objawiła się trzem ważnym dziennikarzom, ale trojgu pastuszkom. Ale widzieliśmy, jak oni ze swoją prostotą i świętością potrafili sprawić, aby orędzie to dotarło do całego świata. Także dziennikarze sprawiają, że dociera wiadomość, a widać z liczby krajów, z których pochodzą, że są bardzo ciekawi tej podróży Waszej Świątobliwości. Czy zechcesz Ojcze Święty powiedzieć coś na początku?

Papież Franciszek: Przede wszystkim, dobry wieczór. Dziękuję. I chciałbym odpowiedzieć na jak najwięcej pytań, o ile to możliwe, więc zrobimy to trochę w pośpiechu. Przykro mi, kiedy jesteśmy w połowie rozmowy i przychodzą, mówiąc mi, że nadeszła pora na przekąski ...; a zatem uczyńmy obydwie te rzeczy razem. Dziękuję.

Reklama

Greg Burke: Dobrze. Zacznijmy od grupy portugalskiej, od Fatimy Campos Ferreira z portugalskiego radia i telewizji RTP (Rádio e Televisão de Portugal).

Fatima Campos Ferreira: Czuję się trochę dziwnie siedząc przed Ojcem Świętym. Cóż, po pierwsze, bardzo dziękuję za tę podróż. Ojcze Święty, przybyłeś do Fatimy jako pielgrzym, aby kanonizować Franciszka i Hiacyntę w stulecie objawień. Z tego historycznego punktu widzenia, co pozostaje dla Kościoła i dla całego świata? Fatima zawiera również orędzie pokoju, a Ojciec Święty przyjmie w Watykanie w najbliższych dniach - 24 maja - amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa. Czego świat można się spodziewać po tym spotkaniu i na co Ojciec Święty ma nadzieję po tym spotkaniu? Dziękuję bardzo.

Papież Franciszek:

Reklama

Fatima zawiera z pewnością orędzie pokoju. A przyniosło je ludzkości troje świetnych komunikatorów, którzy mieli mniej niż 13 lat. To ciekawe, to interesujące, że przybyłem jako pielgrzym. Ciekawe jest to, że kanonizacja nie była planowana na początku, ponieważ procedura związana z cudem była nadal w toku, ale nagle opinie ekspertów okazały się pozytywne, a sprawy szybko poszły naprzód ... i wszystko się zbiegło. Dla mnie była to wielka radość. Na co może świat żywić nadzieję? Na pokój. A o czym od teraz będę mówił wszystkim ...? O pokoju.

Fátima Ferreira:

Co pozostaje dla Kościoła i dla świata z tego historycznego wydarzenia?

Papież Franciszek: Orędzie pokoju. A chciałbym powiedzieć coś, co poruszyło moje serce. Przed wyjazdem przyjąłem kilku naukowców należących do różnych religii, którzy prowadzili badania w Watykańskim Obserwatorium Astronomicznym w Castel Gandolfo. Niektórzy z nich byli agnostykami lub ateistami. Pewien ateista powiedział do mnie: „Jestem ateistą”; nie mówił, skąd pochodzi ani też jakiej jest narodowości. Mówił po angielsku, więc nie mogłem nic powiedzieć i nie pytałem. „Proszę cię o przysługę: powiedz chrześcijanom, że muszą bardziej kochać muzułmanów”. To jest właśnie to orędzie pokoju.

Fátima Ferreira:

A co Wasza Świątobliwość powie Trumpowi?

Papież Franciszek [Uśmiecha się]

Greg Burke: A teraz Miguel Aura, Radio Renascença.

Miguel Aura: W jakim języku mogę zadać pytanie: po portugalsku, czy po włosku?

Papież Franciszek: Lepiej po włosku.

Miguel Aura:

Zatem, Wasza Świątobliwość w Fatimie przedstawił się jako „biskup ubrany na biało”. Do tej pory wyrażenie to stosowano raczej do wizji trzeciej części tajemnicy, do św. Jana Pawła II i męczenników XX wieku. Co oznacza obecnie utożsamienie Waszej Świątobliwości z tym wyrażeniem?

Papież Franciszek: Tak, w modlitwie. Ale to nie ja ją ułożyłem, ale sanktuarium. Ja też zadałem sobie pytanie, dlaczego tak powiedzieli? Zauważmy powiązanie między biskupem ubranym na biało, Matką Bożą – Białą Panią, a także bielą niewinnych dzieci po chrzcie św... Istnieje powiązanie, w tej modlitwie dotyczące barwy białej. Myślę - bo nie ja ją napisałem – że chcieli dosłownie wyrazić poprzez biel to pragnienie niewinności, pokoju: niewinności, by nie czynić innemu zła, nie prowadzić wojny ...

Miguel Aura: Czy mamy do czynienia z rewizją interpretacji orędzia?

Papież Franciszek:

Reklama

Nie. To wizja ... Sądzę, że ówczesny kardynał Ratzinger, wówczas prefekt Kongregacji Nauki Wiary, wyjaśnił wszystko wyraźnie. Dziękuję.

Greg Burke:

Kolejne pytanie zada Claudio Lavagna z NBC, stoi tutaj na prawo.

Claudio Lavagna NBC:

Witaj, Ojcze Święty. Wczoraj prosiłeś wiernych, by obalali wszystkie mury. Jednak 24 maja spotkasz się z głową państwa, który grozi budowaniem murów: jest to nieco sprzeczne z Twoim słowem, ale - wydaje się też – że jego opinie i decyzje są odmienne od Waszej Świątobliwości także w innych kwestiach, na przykład konieczności podjęcia działań wobec globalnego ocieplenia, czy też przyjmowania imigrantów. Zatem w przeddzień tego spotkania, jakie są Twoje opinie o dotychczasowych decyzjach politycznych prezydenta Trumpa w tych sprawach, i czego oczekujesz od spotkania z przywódcą państwa, który zdaje się myśleć i działać przeciwnie od Ciebie ?

Papież Franciszek: Ale jak pierwsze pytanie brzmi - chociaż mogę odpowiedzieć na obydwa - Nigdy nie wydaję sądu o kimś, nie wysłuchawszy go wcześniej. Sądzę, że tak nie powinienem czynić. Podczas rozmowy w cztery oczy wszystko się wyjaśni: ja powiem, co sądzę, on co myśli o różnych kwestiach. Ale nigdy, przenigdy nie wydaję sądu o kimś, nie wysłuchawszy danej osoby. A drugie pytanie dotyczy tego, co myślę ...

Claudio Lavagna: ... co sądzi Wasza Świątobliwość zwłaszcza o takich kwestiach, jak przyjmowania imigrantów ...

Papież Franciszek:

Reklama

Ależ to dobrze wiecie!

Claudio Lavagna:

Drugie pytanie to: Czego oczekuje Wasza Świątobliwość od spotkania z głową państwa, która myśli o tych sprawach odmiennie od Waszej Świątobliwości?

Papież Franciszek:

Reklama

Zawsze są drzwi, które nie są całkowicie zamknięte, trzeba szukać drzwi, które byłyby chociaż trochę otwarte, aby wejść i porozmawiać o tym, co jest wspólne i iść do przodu, krok po kroku. Pokój wymaga trudu i wypracowuje się go każdego dnia. Podobnie przyjaźń między osobami, wzajemna znajomość, szacunek wypracowuje się codziennie osobistym trudem. Szacunek dla drugiej strony, ale z szacunkiem, wspólne podążanie…Ktoś myśli o tym w pewien sposób: trzeba to powiedzieć, trzeba być bardzo szczerym w tym, co każdy myśli.

Claudio Lavagna: Czy Wasza Świątobliwość ma nadzieję, że Trump złagodzi po tym spotkaniu swoje decyzje ...

Papież Franciszek:

Reklama

Jest to kalkulacja polityczna, której nie ośmielam się czynić. Także w dziennie religijnej nie jestem prozelitą. Dziękuję.

Greg Burke:

Dziękuję, Wasza Świątobliwość. Teraz pora na Elisabettę Piqué.

Elisabetta Piqué, La Nación:

Dziękuję, przede wszystkim za tę podróż krótką i bardzo intensywną. Chcieliśmy zapytać: dzisiaj przypada setna rocznica objawień fatimskich, ale jest również ważna rocznica dotycząca życia Waszej Świątobliwości. Przed 25 laty nuncjusz apostolski abp Ubaldo Calabresi powiedział Tobie Ojcze Święty, że będziesz biskupem pomocniczym Buenos Aires: wydarzenie to oznaczało koniec Twojego wygnania w Kordobie i wielką zmianę w Twoim życiu. Mam następujące pytanie: czy kiedykolwiek łączyłeś fakt, który zmienił Twoje życie z Matką Bożą Fatimską? I czy w tych dniach, kiedy modliłeś się w Jej obecności o tym myślałeś, co możesz nam o tym powiedzieć. Dziękuję.

Papież Franciszek: Kobiety wiedzą wszystko! [Śmieje się] Nie myślałem o tej zbieżności. Tylko wczoraj modląc się przed Matką Bożą przypomniałem sobie, że przed 25 laty 13 maja zadzwonił do mnie nuncjusz apostolski, który ogłosił mi nominację na biskupa. Odpowiedziałem niepewnie: „ależ, proszę spojrzeć…”. Z Matką Bożą trochę o tym mówiłem i prosiłem o wybaczenie moich błędów, a także zły gusty w doborze osób... [śmiech ]. Ale wczoraj zdałem sobie z tego sprawę.

Greg Burke:

Nicholas Senèze, La Croix

Nicholas Senèze: Dziękuję, Ojcze Święty. Wracamy z Fatimy, dla której wielkie nabożeństwo ma Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X. Dużo się mówi o porozumieniu, które miałoby nadać status oficjalny Bractwu w Kościele. Niektórzy nawet wyobrażali sobie, że ogłoszenie tej decyzji mogło być mieć miejsce dzisiaj. Czy Wasza Świątobliwość sądzi, że to porozumienie będzie możliwe w najbliższym okresie? I jakie są jeszcze przeszkody? Jakie znaczenie ma dla Waszej Świątobliwości to pojednanie? Czy będzie to triumfalny powrót wiernych, którzy pokażą, co to znaczy być prawdziwie katolickim, a może coś innego?

Papież Franciszek:

Reklama

Odrzuciłbym jakąkolwiek formę triumfalizmu. Kilka dni temu sesja Kongregacji Nauki Wiary , tzw. „feria quarta” nazywana tak, bo odbywa się w środę, studiowała dokument, ale dokument ten do mnie nie dotarł, studium dokumentu. To po pierwsze. Po drugie obecne stosunki są braterskie. W ubiegłym roku wydałem wszystkim ich kapłanom licencję, by mogli spowiadać a także pewną formę jurysdykcji co do małżeństw. Ale wcześniej, również problemy, sprawy, które mieli – na przykład, które muszą być rozwiązane przez Kongregację Nauki Wiary, jak przypadki nadużyć wobec nieletnich – przedkładali je nam. Także Penitencjaria Apostolska; także w przypadku przeniesienia kapłana do stanu świeckiego przedkładają je nam… Istnieją relacje braterskie. Z biskupem Fellay’em mam dobre relacje, rozmawiałem z nim kilka razy. Nie lubię przyspieszyć rzeczy, trzeba iść razem, podążać, a potem zobaczymy. Dla mnie to nie jest kwestia zwycięzców i przegranych, ale braci którzy powinni podążać razem, poszukując formuły do poczynienia kroków naprzód.

Greg Burke:

Dziękuję, Wasza Świątobliwość. Teraz Tassilo Forchheimer z telewizji niemieckiej ARD:

Tassilo Forchheimer:

Ojcze Święty, czy z okazji rocznicy Reformacji, chrześcijanie ewangeliccy i katolicy mogą przemierzyć kolejny odcinek drogi razem? Czy będzie istniała możliwość uczestniczenia przy tym samym stole eucharystycznym? Kilka miesięcy temu, kardynał Kasper powiedział, że możliwe jest uczynienie kroku naprzód już w tym roku ...

Papież Franciszek:

Reklama

Dokonano wielkich postępów! Pomyślmy o pierwszej deklaracji w sprawie nauki o usprawiedliwieniu: od tej chwili trwa nieustannie wspólna droga. Podróż do Szwecji była bardzo istotna, ponieważ był to dopiero początek [uroczystości], a także upamiętnienie wraz ze Szwecją. Także tam podkreślono istotne dla ekumenizmu wspólnej drogi takie dzieła jak podążanie razem z modlitwą, z męczeństwem, dziełami charytatywnymi, z dziełami miłosierdzia. Właśnie tam Diakonia luterańska i katolicka Caritas zawarły porozumienie o współpracy: to duży krok! Ale zawsze oczekujemy na kroki, zawsze. Wie Pan, że Bóg jest Bogiem niespodzianek. Nigdy nie wolno nam przestać, zawsze trzeba iść naprzód. Trzeba razem się modlić, wspólnie dawać świadectwo, czyniąc wspólnie dzieła miłosierdzia, co oznacza głoszenie miłości Jezusa Chrystusa, głoszenie, że Jezus Chrystus jest Panem, jedynym Zbawicielem, i że łaska pochodzi wyłącznie od niego ...A na tej drodze teologowie będą kontynuować studium, ale trzeba iść w pielgrzymce. Z sercem otwartym na niespodzianki ...

Greg Burke:

Dziękuję, Wasza Świątobliwość. Teraz przychodzi Mimmo Muolo, z „Avvenire”:

Mimmo Muolo:

Dobry wieczór, Wasza Świątobliwość. Zadaję pytanie w imieniu grupy włoskiej. Wczoraj i dziś wraz z Tobą Ojcze Święty, widzieliśmy w Fatimie wspaniałe świadectwo wiary ludowej. Jest to sama wiara, którą można znaleźć, także w innych sanktuariach maryjnych, jak na przykład w Medjugorje. Co sądzi Wasza Świątobliwość o tych objawieniach. Czy były to prawdziwe objawienia? a także o żarliwości religijnej, jakie wzbudziły, biorąc pod uwagę, że Wasza Świątobliwość postanowił minować biskupa delegata do spraw aspektów duszpasterskich? I jeśli mogę sobie pozwolić na drugie pytanie, co jak wiem leży także bardzo na sercu Tobie, Ojcze Święty, a także nas Włochów: chciałbym wiedzieć: organizacje pozarządowe zostały oskarżone o zmowę z przemytnikami handlującymi ludźmi. Co o tym sądzisz? Dziękuję.

Papież Franciszek:

Reklama

Zacznę od drugiego pytania. Czytałem w gazecie, którą przeglądam rano, że był ten problem, ale jeszcze nie znam szczegółów. I dlatego nie mogę wyrazić opinii. Wiem, że istnieje problem i że śledztwo posuwa się naprzód. Mam nadzieję, że będą je kontynuowali i cała prawda wyjdzie na jaw. Pierwsze pytanie jakie było? Medjugorje. Wszystkie objawienia lub domniemane objawienia należą do sfery prywatnej, nie są częścią zwyczajnego magisterium publicznego Kościoła. Medjugorje: utworzono komisję pod przewodnictwem kardynała Camillo Ruiniego. Uczynił to Benedykt XVI. Ja pod koniec roku 2013 lub na początku 2014 otrzymałem od kardynała Ruiniego wyniki jej prac. W skład Komisji wchodzili świetni teologowie, biskupi i kardynałowie. Raport komisji Ruiniego jest bardzo dobry. Potem były pewne wątpliwości w Kongregacji Nauki Wiary i uznała ona za stosowne wysłać do każdego z członków Kongresu, tej „feria quarta”, wszelką dokumentację, także rzeczy, które zdawały się przemawiać przeciwko raportowi kard. Ruiniego. Otrzymałem powiadomienie: pamiętam, było to w sobotę wieczorem, późnym wieczorem. Nie wydawało mi się to słuszne, jakby wystawiano – wybaczcie mi to określenie na aukcję relację kardynała Ruiniego, która została wykonana bardzo dobrze. A w niedzielę rano, prefekt Kongregacji Nauki Wiary otrzymał od mnie list, w którym poprosiłem go, aby zamiast wysyłać swoje opinie do „feria quarta” wysłali je raczej do mnie osobiście. Te opinie były studiowane i wszystkie podkreślają bogactwo relacji kardynała Ruiniego. Tak, przede wszystkim musimy rozróżnić trzy rzeczy. Dotyczące objawień, kiedy wizjonerzy byli dziećmi: relacja mówi, że trzeba je nadal badać. Odnośnie do rzekomych objawień aktualnych relacja wyraża pewne swoje wątpliwości. Osobiście jestem bardziej złośliwy: wolę Maryję, która jest Matką, naszą Matką, a nie Maryję, która jest szefową urzędu telegraficznego, która każdego dnia wysyła wiadomość o określonej porze, wysyła... to nie jest mama Jezusa. A te rzekome objawienia nie mają wielkiej wartości. I wyrażam to, jako moją opinię osobistą… Kto bowiem uważa, że Maryja mówi: „Przyjdźcie, jutro o tej godzinie przekażę orędzie temu widzącemu!”. Nie: w raporcie kard. Ruiniego rozróżniono te objawienia. I po trzecie, prawdziwa istota raportu kard. Ruiniego: kwestia duchowa, duszpasterska wiernych, którzy pielgrzymują tam i się nawracają, ludzi, którzy spotykają Boga, zmieniają życie... To nie za pomocą jakiejś magicznej pałeczki; tego faktu duchowo-duszpasterskiego nie można negować. Teraz, aby zobaczyć to ze wszystkimi możliwymi elementami, z odpowiedziami, które otrzymałem od teologów, mianowałem bardzo dobrego biskupa, (abpa Henryka Hosera) z wielkim doświadczeniem, aby zobaczył ten wymiar duszpasterski, tam obecny. A na koniec zostanie wyrażona opinia.

Mimmo Muolo:

Wasza Świątobliwość, dziękuję także za błogosławieństwo dla moich rodaków, którzy dziękują Waszej Świątobliwości: widzieli je i są bardzo zadowoleni.

Papież Franciszek

Dziękuję.

Greg Burke:

Wasza Świątobliwość, jeśli teraz mogę być tym złym, wszystkie grupy językowe zadały pytanie, a jest ich sześć….

Papież Franciszek:

Reklama

A czy mamy jeszcze czas ...

Greg Burke: Jest jeszcze jedno pytanie ...

Papież Franciszek: Jedno lub dwa ...

Greg Burke: Joshua McElwee, z National Catholic Reporter

Joshua McElwee: Dziękuję, Ojcze Święty. Moje pytanie brzmi: ostatnia członkini Papieskiej Komisji ds. Ochrony Małoletnich, która była wykorzystywana przez duchownego, w marcu zrezygnowała z udziału w jej pracach. Pani Marie Collins powiedziała, że musiała zrezygnować, bo urzędnicy watykańscy nie wprowadzali w życie zaleceń Komisji, które Ty, Ojcze Święty, zatwierdziłeś. Mam dwa pytania. Kto za to odpowiada? I co czynisz, Ojcze Święty, aby zapewnić, żeby księża i biskupi w Watykanie wprowadzali w życie Twoje zalecenia, polecane przez Twoją Komisję?

Papież Franciszek:

Reklama

To prawda, Marie Collins dobrze mi sprawę wyjaśniła, rozmawiałem z nią, jest wspaniałą kobietą. Nadal pracuje w formacji z kapłanami w tej dziedzinie. To dzielna kobieta, która chce pracować. Sformułowała takie oskarżenie i ma trochę racji. Dlaczego? Bo jest wiele spraw opóźnionych, gdyż doszło do spiętrzenia prac. Ponadto w tym czasie trzeba było w tej kwestii stworzyć ustawodawstwo, co muszą dokonać biskupi diecezjalni? Dzisiaj w niemal wszystkich diecezjach świata istnieją wzorce postępowania w tych przypadkach: to wielki postęp. W ten sposób dokumentacja jest dobrze sporządzana. To poważny krok. Inną kwestią jest brak ludzi, potrzeba więcej specjalistów zdolnych do prowadzenia tego typu spraw, a Sekretarz Stanu poszukuje, także kard. Müller, by zaproponować nowe osoby. Niedawno przyjęto kolejnych dwóch lub trzech. Nastąpiła zmiana dyrektora biura dyscyplinarnego, który był świetny, ale trochę znużony. Powrócił do swojej ojczyzny, aby dalej wykonywać tę samą pracę w ramach swojej konferencji episkopatu. A nowy jest Irlandczykiem, ks. prał. Kennedy – to człowiek świetny, bardzo skuteczny, szybko działający - a to jest doprawdy sporą pomocą. Jest też coś innego. Czasami biskupi przesyłaj dokumentację. Jeśli protokół jest dobrze sporządzony, natychmiast zostaje przesłany na „feria quatra”, która bada dokumentację i podejmuje decyzje. Jeśli natomiast protokół nie jest dobrze sporządzony, trzeba go cofnąć i sporządzić na nowo. Z tego względu pojawiają się idee stworzenia trybunałów kontynentalnych, czy dwóch na każdy kontynent: na przykład w Ameryce Łacińskiej jeden w Kolumbii a drugi w Brazylii…Byłyby one jakby trybunałami wstępnymi lub trybunałami kontynentalnymi. Znajduje się to w stadium planowania. Następnie dokumentacja studiuje „feria quarta” i podejmuje się decyzję o wykluczeniu księdza ze stanu duchownego, który powraca do diecezji i składa odwołanie. Wcześniej apelację analizowała ta sama „feria quarta”, która wydawała orzeczenie, ale jest to niesprawiedliwe. Stworzyłem zatem specjalny trybunał, na którego czele postawiłem osobę bezsporną: arcybiskupa Malty, Charlesa Sciclunę, który należy do najbardziej zdecydowanych przeciwników nadużyć. W tym drugim trybunale – musimy być bowiem sprawiedliwi – osoba składająca apelację ma prawo do obrony. Jeśli ten trybunał aprobuje pierwsze orzeczenie – sprawa jest zakończona. Pozostaje jedynie możliwość napisania listu i zwrócenia się do papieża o ułaskawienie. Ja nigdy żadnego ułaskawienia nie podpisałem. Tak jak sprawy się mają, posuwamy się naprzód. Marie Collins miała w tym względzie rację, ale także my byliśmy w drodze. Jest dwa tysiące spiętrzonych przypadków! Dziękuję.

Greg Burke:

Wasza Świątobliwość, ale teraz musimy już iść ...

Papież Franciszek:

Reklama

Ale kto na mnie czeka?

Greg Burke: Portugalka …

Papież Franciszek:

Reklama

Oh, biedaczka …

Greg Burke:

A zatem dobrze …

Joana Haderer, Portugalska agencja Lusa:

Dziękuję, Ojcze Święty. Będę mówiła po hiszpańsku, bo to dla mnie łatwiejsze. Chciałabym zadać pytanie o kwestię portugalską, ale myślę, że dotyczy to wielu społeczeństw zachodnich. W Portugalii niemal wszyscy Portugalczycy uważają się za katolików, prawie wszyscy, niemal 90 proc. Ale sposób organizowania się społeczeństwa, podejmowane przez nas decyzje ... są często sprzeczne ze stanowiskiem Kościoła. Mam na myśli małżeństwa homoseksualne, depenalizację aborcji. Teraz zaczniemy dyskutować nad eutanazją. Jak to widzisz Ojcze Święty?

Papież Franciszek:

Reklama

Sądzę, że jest to problem polityczny. A także problem tego, że sumienie katolickie nie zawsze jest w pełni posłuszne wobec Kościoła oraz, że nie ma za sobą dopracowanej katechezy, ludzkiej katechezy ... Bowiem Katechizm Kościoła Katolickiego jest przykładem czegoś poważnego i dopracowanego. Myślę, że jest to spowodowane brakiem edukacji i kultury. Bo jest to dziwne: w niektórych innych regionach - Myślę, że we Włoszech, niektórych częściach Ameryki Łacińskiej są osoby bardzo katolickie, ale antyklerykalne ... nie brak mangiapreti [dosł. pożeraczy księży] (śmieje się). Jest to zjawisko, które występuje. Zdarza się, ...

Joana Haderer:

Czy to martwi Waszą Świątobliwość?

Papież Franciszek:

Reklama

Oczywiście martwi mnie to. Dlatego mówię kapłanom - przeczytacie to: „Unikajcie klerykalizmu!”. Ponieważ klerykalizm oddala was od ludzi. „Unikajcie klerykalizmu" i pozwólcie mi dodać: to jest plaga w Kościele. Ale tutaj trzeba też pracować nad katechezą, nad kształtowaniem sumienia oraz dialogu i wartości humanistycznych. Dziękuję.

Dziękuję wszystkim za pracę i wasze dociekliwe pytania. Dziękuję.

Greg Burke:

Dziękuję, Wasza Świątobliwość.

Papież Franciszek:

Reklama

I módlcie się za mnie, nie zapominajcie.

2017-05-16 14:22

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Fatima daje nadzieję

Niedziela Ogólnopolska 21/2017, str. 4-5

[ TEMATY ]

Fatima

Franciszek w Fatimie

Grzegorz Gałązka

Papież Franciszek nazwał siebie pielgrzymem pokoju i błagał Matkę Bożą z Fatimy o zgodę między narodami

Pielgrzymka do Fatimy była najbardziej wyjątkowa spośród niemal wszystkich wcześniejszych podróży apostolskich papieża Franciszka. Może podobna do niej była tylko ubiegłoroczna pielgrzymka do Polski, a szczególnie wizyta w duchowej stolicy naszego kraju, u Matki Bożej w Częstochowie

Fatimska pielgrzymka tym się różniła od większości pozostałych, że nie była zdominowana kontekstem politycznym, że nikt nie bawił się w niej w dyplomację. Za kontekst społeczny i polityczny można uznać jedynie tło sytuacji światowej. Podobnie jak 13 maja 1917 r. trwała I wojna światowa, tak 13 maja 2017 r., jak wielokrotnie podkreśla papież Franciszek, trwa III wojna światowa, tyle że w kawałkach. Dokładnie w ponad 50 kawałkach, bo tyle konfliktów zbrojnych, mniejszych i większych, toczy się obecnie na świecie.

„Świeżość” orędzia z Fatimy

Podczas tej krótkiej wizyty Papieża w tym wyjątkowym, wybranym przez Bożą Opatrzność miejscu jeszcze większego znaczenia nabrały słowa jego poprzednika Benedykta XVI – że orędzie fatimskie to nie zamknięta przeszłość. Emerytowany Papież mówił o tym przed kilku laty, kiedy jeszcze trudniej było dostrzec, że „prorocka misja Fatimy się nie skończyła”. Dziś widać wyraźnie, że Benedykt XVI miał rację. To dlatego obchody 100-lecia objawień nie mają zwykłego rocznicowego wymiaru. To fakt niepodważalny, że orędzie Matki Bożej jest dziś bardzo świeże, a biskupem w białej szacie był nie tylko Pius XI w czasie I wojny światowej, nie tylko św. Jan Paweł II w czasie zimnej wojny, ale także Franciszek, do czego zresztą sam Ojciec Święty nawiązał najpierw w specjalnej modlitwie w Kaplicy Objawień sanktuarium fatimskiego, tuż po przylocie do Fatimy: – Jako biskup ubrany na biało – modlił się – pamiętam o tych wszystkich, którzy odziani w biel chrzcielną chcą żyć w Bogu i rozważają tajemnice Chrystusa, aby osiągnąć pokój. Podczas powrotnego lotu Ojciec Święty zastrzegł, że sam nie napisał tej modlitwy. Za to wydaje się, że Papież z Argentyny już sam dostrzegł siebie w słowach kanonizowanej podczas pielgrzymki małej Hiacynty, które zanotowała s. Łucja w swoich wspomnieniach: „Czy nie widzisz dróg, ścieżek i pól, pełnych ludzi, którzy płaczą z głodu, bo nie mają nic do jedzenia, a Ojciec Święty modli się w kościele przed Niepokalanym Sercem Maryi i razem z nim modli się bardzo dużo ludzi?”.

Akcent na Miłosierdzie

Tuż przed pielgrzymką i w jej trakcie – czego należało się zresztą spodziewać – odżyły spekulacje, że w kwestii Fatimy jeszcze nie wszystko zostało ujawnione, że Watykan coś ukrywa. Przedstawiciele Kościoła z kard. Pietro Parolinem, sekretarzem stanu, stanowczo dementowali te doniesienia poszukiwaczy sensacji i zwolenników apokaliptycznych wizji, nie chcąc, żeby zdominowały one prawdziwe przesłanie Matki Bożej. Spekulantom pośrednio odpowiedział sam Franciszek podczas modlitwy różańcowej poprzedzającej procesję ze świecami 13 maja: – Dopuszczamy się wielkiej niesprawiedliwości wobec Boga i Jego łaski, gdy twierdzimy ponad wszystko, że grzechy są karane przez Jego sąd, nie uznając – jak ukazuje Ewangelia – że są one odpuszczane przez Jego miłosierdzie! Musimy przedkładać miłosierdzie ponad sąd, a przecież sąd Boga zawsze będzie dokonywał się w świetle Jego miłosierdzia. Oczywiście, miłosierdzie Boże nie zaprzecza sprawiedliwości, ponieważ Jezus wziął na siebie skutki naszego grzechu wraz z należną karą. On nie zaprzeczył grzechowi, ale zapłacił za nas na krzyżu. Fatima nie straszy. Fatima daje nadzieję.

Chrześcijanin musi być maryjny

Kluczem do dogłębnego zrozumienia Fatimy jest prostota małych pastuszków – Hiacynty, Franciszka i Łucji, z których dwoje pierwszych Franciszek kanonizował 13 maja br. Wracając do Rzymu, w samolocie Ojciec Święty zwierzył się, że jeszcze niedawno wydawało mu się to niemożliwe, bo proces nie był skończony. Nagle, ku jego radości, wszystko przyspieszyło. Udało się. Oczyma wiary możemy dostrzec w tym interwencję Pani Fatimskiej. W homilii podczas Mszy św. kanonizacyjnej Ojciec Święty stawiał Hiacyntę i Franciszka – pierwsze w historii Kościoła święte dzieci, które nie były męczennikami za wiarę – jako wzór dla każdego chrześcijanina. Ich świętość, jak powiedział, brała się z tego, że „Boża obecność stała się stałym elementem ich życia”. Dokonało się to dzięki Maryi, bo to „Dziewica Maryja wprowadziła (dzieci) w ogromne morze światła Boga i doprowadziła je do wielbienia Go”. Maryja jest więc najlepszą, a nawet niezbędną przewodniczką wiary, co stwierdził Franciszek w czasie modlitwy różańcowej w pierwszym dniu pielgrzymki, powtarzając za Pawłem VI, że „jeśli chcemy być chrześcijanami, musimy być maryjni, czyli musimy uznać zasadniczą, istotną i opatrznościową relację łączącą Matkę Bożą z Jezusem, która otwiera nam drogę prowadzącą nas do Niego”.

Od Maryi przyjdą nadzieja i pokój

Kolejnym kluczowym tematem tej wizyty były nadzieja i pokój. Zresztą warto zauważyć, że nadzieja to obecny temat papieskich katechez podczas środowych audiencji generalnych. Pokój zaś jest na świecie dobrem coraz bardziej deficytowym, mimo że wielu żyje w złudnym przekonaniu, iż jest dany raz na zawsze. Ojciec Święty nazwał siebie pielgrzymem pokoju i prosił, błagał Matkę Bożą z Fatimy o zgodę między narodami; podczas Mszy św. 13 maja wyraził głęboką wiarę, że „z Jej ramion przyjdzie nadzieja i pokój”.

Bóg zdoła przyjść nam z pomocą, jeżeli Mu na to pozwolimy. Jeżeli znajdzie wiarę i wytrwałość w modlitwie za wstawiennictwem Matki Jego Syna, o czym przypomniał z kolei kard. Parolin, mówiąc, że Fatima wymaga od nas „wytrwałości w poświęceniu się Niepokalanemu Sercu Maryi, przeżywanej codziennie przez odmawianie Różańca”.

Wracając do zacytowanego na początku Listu św. Pawła do Rzymian – te słowa w kontekście dzisiejszych światowych turbulencji, widocznej „świeżości” orędzia fatimskiego i wypełnionej nadzieją pielgrzymki Papieża wydają się najlepszym podsumowaniem tych 24 godzin papieża Franciszka w Fatimie.

* * *

„Dostąpiwszy więc usprawiedliwienia przez wiarę, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu uzyskaliśmy przez wiarę dostęp do tej łaski, w której trwamy, i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. Ale nie tylko to, lecz chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość – wypróbowaną cnotę, wypróbowana cnota zaś – nadzieję. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany”
(Rz 5, 1-5).

CZYTAJ DALEJ

Św. Maksymilian Kolbe - prorok nowoczesności

Niedziela Ogólnopolska 42/2007, str. 26

[ TEMATY ]

św. Maksymilian Kolbe

ARCHIWUM NIEPOKALANOWA

Szczególny świadek swoich czasów i szczególne świadectwo, jakie pozostawił, każą mi myśleć o nim jak o wyjątkowym Proroku XX wieku - Proroku Nowoczesności.
Od początku był niezwyczajny. Znana jest opowieść matki Maksymiliana o dwóch koronach - białej i czerwonej... Widzenie dziecka, w którym Niepokalana przepowiedziała mu przyszłość męczeńską... A potem, kiedy wybrał habit zakonny Braci Mniejszych Konwentualnych - nieustannie udowadniał, że całym sobą jest franciszkaninem, „szalonym” franciszkaninem, który pragnie przemawiać - do brata mikrofonu, samolotu, do siostry maszyny drukarskiej.
Wszystko, cokolwiek rodziło się w jego głowie - choć z początku prawie bez szans na powodzenie - w końcu stawało się faktem. Ten piękny Niepokalanów niech będzie tego przykładem... ale i Wydawnictwo „Rycerza Niepokalanej”.

Jeszcze przed wojną jego „Rycerz Niepokalanej” ukazywał się w setkach tysięcy egzemplarzy... (rekord nakładu - to prawie milion). Pismo „Rycerz Niepokalanej”, wydawane przez Niepokalanów w 1937 r., mógł otrzymać prawie co piąty umiejący czytać obywatel Polski w wieku powyżej 16 lat. Działalność apostolską św. Maksymilian oparł na schemacie kultury masowej, która dopiero rozwijała się w nowoczesnych społeczeństwach. Telewizja wkraczała zaledwie w fazę doświadczeń, a św. Maksymilian myślał już o tym, jak ją włączyć w działalność apostolską. Kiedy na skutek działań wojennych Niepokalanów nie mógł normalnie pracować, jego Założyciel, szukając nowych sposobów działalności, wpadł na pomysł, by zakonnicy, po czterech lub pięciu, zamieszkiwali w miastach i wioskach, i tam apostołowali, zarabiając na utrzymanie własne i innych. Można tylko żałować, że ten nowatorski projekt nie został urzeczywistniony; mielibyśmy bowiem zakonników robotników, zanim pojawili się księża robotnicy we Francji, lub nowoczesnych katechistów, jakimi są dzisiaj członkowie neokatechumenatu (o. Leon Dyczewski OFMConv, „Charyzmat i duchowość”). Nastawienie ku przyszłości było charakterystyczną cechą św. Maksymiliana. W obawie, aby zakonnicy nie ulegli lękowi przed tym, co nowe, zostawił im niejako w testamencie polecenie, by dla szerzenia czci Niepokalanej wykorzystywali wszystko, „co się jeszcze kiedykolwiek wymyśli w kierunku oświecenia umysłów i zapalenia serc”.
Brat Maksymilian był w tych swoich wizjach niezwykle nowoczesny. Jak nikt przed nim, rozumiał, że przyszłość to media..., że Kościół musi się zmierzyć z tą szansą, ale i niebezpieczeństwem... W liście do o. Floriana Koziury, ówczesnego gwardiana Niepokalanowa, tak oto w 1931 r., o. Maksymilian z Japonii pisał: „...zdaje mi się, że w każdym kraju powinien powstać Niepokalanów, w którym i przez który ma rządzić Niepokalana wszelkimi najnowszymi nawet środkami, bo przecież wynalazki naprzód powinny służyć Jej, a potem do handlu, przemysłu, sportu itd. (więc prasa, a teraz to i radio nadawcze, filmy i w ogóle co jeszcze się kiedykolwiek wymyśli w kierunku oświecenia umysłów i zapalenia serc). Taki Niepokalanów może i sam też nowsze sposoby skuteczniejsze wynajdywać i stosować”.

Wiemy dziś bardzo dobrze, jaka jest siła mediów i ich władza... Ale tam, gdzie jest władza, czai się zło...
Kto wie, czy w ogóle potrzebne byłyby dziś rozmowy o przemocy na ekranach TV, o szkodliwym działaniu gier komputerowych itd., gdyby potęgę postępu cywilizacyjnego oswoić i oddać w służbę myślenia według wartości, myślenia po Bożemu...
Gdzie nie ma Boga - tam są bożki...
O. Maksymilian rozumiał, że technika potrzebuje szczególnej ewangelizacji.
Dzisiaj wiemy, że komputer to też „brat najmniejszy” i trzeba go pokochać. Trzeba o niego dbać... bo inaczej wymknie się spod kontroli i może być już za późno... Pozostawienie cywilizacji na pastwę losu może się obrócić przeciw nam samym... i uczynić ją cywilizacją śmierci.
Nie trzeba było długo czekać i mamy skutki tej pozostawionej swojemu losowi karuzeli postępu... Trzynastoletni chłopcy zabijają - z nudów - bezdomnego w parku... Tak po prostu... Może nie przyszło im do głowy, że nie będzie można kliknąć myszą i wszystko zniknie... i zaczniemy grać jeszcze raz... od początku.
Człowiek został zabity... przez 13-letnie dzieci, podobno z dobrych rodzin...
A o. Maksymilian marzył o lotnisku w Niepokalanowie i o radiu... Mamy dziś i radio, i TV.
I nawet skromne lotnisko dla helikoptera... Mamy nawet Festiwal, Międzynarodowy Katolicki Festiwal Filmów i Multimediów... Wszystko to mamy i tym bardziej rozumiemy, jak bardzo nowoczesny, proroczy w swoim przewidywaniu przyszłości był ten chory i utrudzony Franciszkanin.
Św. Maksymilian był prorokiem o wielkiej przenikliwości widzenia spraw ludzkich... Jeszcze zanim zaczęła się wojna o dusze tych, którzy tak naiwnie idą na całość w „raj” internetowych możliwości - już wiedział i pracował na rzecz chrystianizacji świata techniki, na rzecz ewangelizacji środków przekazu.
Kościół przez całe wieki bronił się przed odkryciami nauki... Dzisiaj powiemy, że był wsteczny, że hamował postęp... być może, ale czy ten postęp nie przyniósł człowiekowi więcej rozpaczy niż nadziei...
Dzisiaj Kościół mówi: nic, co ludzkie, nie jest mi obce... ale najbardziej ludzkie jest to, co pochodzi od Chrystusa... Miłość... Bycie dla innych.

Dlatego cieszmy się postępem w medycynie... wielu z nas zapewne zakończyłoby ziemski żywot znacznie wcześniej, gdyby nie niebywałe wprost osiągnięcia nauk medycznych. Cieszmy się tym, że świat zmalał i stał się globalną wioską, bo staniemy się sobie bliżsi i bardziej zachwyci nas nasza inność, cieszmy się możliwościami internetu, bo ułatwią życie ludziom chorym i starym... Zakupy do domu i na zamówienie to dla niepełnosprawnych rzecz nie do pogardzenia... Cieszmy się radiem, bo wielu ludzi chorych i cierpiących może słuchać Mszy św., rekolekcji... Cieszmy się wreszcie TV - bo dzięki jej pośrednictwu udało się pomóc wielu ludziom okrutnie doświadczonym przez życie.
I w ogóle cieszmy się, bo radość to jedna z najważniejszych cnót chrześcijańskich.
A zabawa i rozrywka zbliżają ludzi. Po prostu - po franciszkańsku cieszmy się wszystkim, co na tym świecie dzięki nam może stać się bardziej „Boże”, służące człowiekowi i jego dobru.
Powołaniem naszym jest czynić kosmos wszędzie tam, gdzie napotykamy chaos. Czynić tak, abyśmy potem mogli powiedzieć: - To jest dobre...
„Właściwie na tym tak naprawdę polegała działalność wszystkich, których nazywamy świętymi, działalność wielkich tego świata... Oni zbliżają świat do BOGA.

CZYTAJ DALEJ

Wniebowzięcie czy Zaśnięcie NMP? [FELIETON: Między Wschodem a Zachodem #2]

2020-08-15 00:53

www.pasat-charter.pl

Cerkiew pw. Zwiastowania NMP wyspy Tinos

Dziś odbędą się uroczystości związane ze świętem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. I tak jak nam to Święto „od zawsze” kojarzy się z pielgrzymkami na Jasną Górę i świętowaniem kolejnej rocznicy Cudu nad Wisłą, to dzisiaj opiszę, jak to wielkie święto maryjne jest obchodzone w Grecji, w której większość mieszkańców jest wyznania prawosławnego = ortodoksyjnego (nie mylić z kościołem grekokatolickim, który dawniej był nazywany unickim). Niestety, mało kto wie, że i Grecy wiążą swoją najnowszą historię i odzyskanie Niepodległości po 400 (sic!) latach otomańskiej niewoli ze wsparciem z Nieba. Rocznica ich powstania narodowego z 1821 r., które przyniosło im upragnioną niepodległość, jest co roku obchodzona 25 marca, w święto Zwiastowania NMP. Co roku zaś 15 sierpnia cała Grecja kieruje swoją uwagę na uroczystości na wyspie Tinos, którą śmiało możemy nazwać grecką Częstochową.

Poniżej opisuje najbardziej charakterystyczne ciekawostki z obchodów tego Święta. Zanim zacznę, pragnę zaznaczyć, że mój artykuł polega na przedstawieniu m.in. podejścia do kwestii tego maryjnego święta. Kwestie eschatologiczne oraz doktrynalne należy zostawić teologom, którzy mają o wiele większą wiedzę ode mnie.

Zacznę od nazwy święta, ponieważ ona nieco różni się od naszej. W Cerkwi Prawosławnej mówimy bowiem o Zaśnięciu NMP. Nasi wschodni bracia w wierze są zdania, że Maryja nie tyle umarła, lecz zasnęła, potem zmartwychwstała i została zabrana do nieba. Czyli mniej więcej powtórzyła dzieło swojego Syna, a naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Jak możemy też przeczytać na stronie prawoslawie.pl: Matka Boża nie zwyciężyła śmierci własnymi siłami, została zbudzona ze Swego Zaśnięcia przez Chrystusa. Bogurodzica stanowi prawzór zmartwychwstania całego stworzenia. Dalej jest napisane: o zaśnięciu Bogurodzicy Chrystus przybył w chwale otoczony aniołami i Świętymi, by przyjąć Jej duszę. Było to niejako zapowiedzią Jego drugiego Przyjścia na świat – paruzji. Natomiast u nas, zgodnie z konstytucją apostolską Munificentissimus Deus Ojca Świętego Piusa XII wynika, że Bogurodzica zasnęła i została zabrana wraz z ciałem i duszą do nieba. Jednakże w tym dokumencie papieskim nie jest wprost napisane, czy Maryja umarła jako człowiek, czy też zasnęła i została zabrana do wiecznej chwały jako “żywa”. Myślę, że prawdę poznamy dopiero na końcu świata.

Chciałbym teraz przybliżyć Wam jedno miejsce w Grecji, które w sposób szczególny przeżywa uroczystość Wniebowzięcia/Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny. Jest nią wyspa Tinos położona na morzu Egejskim w archipelagu Cyklady. Osobiście ją nazywam grecką Częstochową. Dlaczego? Na wyspach cykladzkich mieszkają głównie Grecy wyznania rzymskokatolickiego (jest to wynikiem długiej okupacji Cyklad przez katolicką Wenecję). 15 sierpnia w Grecji jest nazywane Δεκαπενταύγουστος czyli piętnasty sierpnia. Druga nazwa to wspomniane Κοίμηση της Θεωτόκου czyli Zaśnięcie Bogurodzicy. Co ciekawego jest na tej wyspie? Jest to cerkiew i znajdująca się tam ikona Matki Bożej. Legenda mówi, że świątynia została założona po tym, jak jednej z sióstr mieszkających w klasztorze przyśniła się Maryja i wskazała jej miejsce, gdzie jest ukryta ikona. Po jej odnalezieniu, uznano ten sen za objawienie, dlatego świątynia została zbudowana pod wezwaniem Παναγίας Ευάγγελιστριας (wym. Panajias Ewangelistrias) co tłumacząc na język polski znaczy Zwiastowania NMP.

Kolejna legenda głosi, że za pośrednictwem tej ikony miały miejsca liczne cuda. Jeden z nich mówi o załodze statku z ΧΧ. wieku, prawdopodobnie jego początku. Miejscem docelowym statku miała być Hiszpania, jednak, kiedy załoga przebywała niedaleko Tinos, pogoda zaczęła im nie sprzyjać. Mocne wichry, w dodatku statek był ciągle zalewany. Jakby tego brakowało, okazało się, że w statku jest duża dziura. Zrozpaczeni marynarze zanieśli błagania do Matki Bożej o ratunek i wtedy stała się rzecz niesłychana. Wichry ustały, a duża ryba zaklinowała się w dziurze, uniemożliwiając tym samym dalszy wlew wody. Statek spokojnie dotarł do portu. W ramach dziękczynienia obdarowali świątyni mały srebrny stateczek, który widnieje przy wejściu do niej.

Innym znanym cudem jest zatopienie greckiego krążownika „Elli” przez Włochów 15 sierpnia 1940 roku (Włosi jako pierwsi z państw Osi zaatakowali Grecję, za oficjalną datę wybuchu wojny włosko-greckiej uznaje się 28 października 1940 roku). Na pokładzie krążownika oraz na nadbrzeżu było wielu pątników, ale nikt nie ucierpiał!! Ten fakt uznano za kolejny cud i miał on dodać otuchy Grekom w nadchodzącej wojnie, że czuwa nad nimi Matka Boża.

Ponadto, każdego roku odbywa się procesja ikony z portu do cerkwi. Niestety, w tym roku z racji wiadomych, nie dojdzie ona do skutku. Jednakże podczas całej tej procesji, wierni często wyjdą naprzeciw tej ikonie, uklękną i chcą by obraz Maryi przeszedł nad nimi. Wierzą bowiem, że poprzez to uniżenie uproszą od Bogurodzicy wiele łask dla siebie i dla swojej rodziny. Zdarzają się i tacy, którzy całą trasę pokonają na kolanach. To, moim zdaniem, jest przykład pokory i uznania niższości wobec mocy Bożej. A jak głosi jedna z znanych katolickich pieśni: Przed obliczem Pana uniżmy się / Pan sam wywyższy nas.

To tylko kilka z przykładów cudów, które mają miejsce za wstawiennictwem Matki Bożej z Tinos. Oczywiście, do każdego “cudu” należy podchodzić ostrożnie, szczególnie że w historii było już wiele kontrowersyjnych “uzdrowień”, niemniej jednak jest zdania, że na pewno część z tych niewyjaśnionych okoliczności z Tinos jest autentyczna. Pamiętajmy, że chrześcijaństwo opiera się nie tylko na ratio, czyli rozumie, ale również na fides, czyli wierze. Zatem nie bądźmy jak niektórzy, którzy chcieliby mieć wszystko udokumentowane na nagraniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję