Reklama

Watykan

Watykan: w sobotę w rzymskim Circo Massimo odbędzie się Złoty Jubileusz charyzmatyków katolickich

Około 30 tysięcy osób, w tym 50 biskupów i 600 księży, ze 130 krajów jest spodziewanych w czuwaniu modlitewnym z okazji Złotego Jubileuszu katolickiego ruchu charyzmatycznego. Odbędzie się ono w sobotę 2 czerwca, w wigilię uroczystości Zesłania Ducha Świętego, w rzymskim Circo Massimo pod przewodnictwem papieża Franciszka.

[ TEMATY ]

Rzym

charyzmaty

wikipedia.org

Circus Maximus

Watykańskie obchody 50. rocznicy narodzin katolickich wspólnot zielonoświątkowych rozpoczęły się od udziału licznych charyzmatyków w środowej audiencji ogólnej na Placu św. Piotra 30 maja, a ostatnim ich punktem będzie niedzielna Msza św. na Placu św. Piotra. Jubileusz wiąże się z 50. rocznicą wylania Ducha Świętego na grupę studentów amerykańskiego uniwersytetu Duquesne, skąd zjawisko to szybko rozpowszechniło się na inne środowiska i kraje.

Spotkanie w rzymskim Cyrku jest spełnieniem życzenia Ojca Świętego, który zapowiedział je na poprzednim spotkaniu Odnowy w Duchu Świętym na rzymskim Stadionie Olimpijskim 1 czerwca 2014. Od tamtego czasu wiele się wydarzyło w tym ruchu, m.in. rozpoczął się proces jednoczenia zróżnicowanych dotychczas katolickich ruchów charyzmatycznych. Obecnie w ich łonie istnieją dwie organizacje, cieszące się uznaniem papieskim: International Catholic Charismatic Renewal Services (ICCRS; Międzynarodowe Służby Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej), na której czele stoi Michelle Moran i Catholic Fraternity (Bractwo Katolickie), kierowane przez Gilberto Gomesa Barbosę. Obie instytucje mieszczą się w tym samym lokalu w Pałacu św. Kaliksta w stolicy Włoch i w perspektywie pewnie się zjednoczą.

Na razie pierwszym celem Złotego Jubileuszu jest wzmocnienie tzw. „ekumenizmu duchowego”, czyli doświadczenie jedności w Duchu Świętym, ponad różnicami doktrynalnymi. Przewodniczący Odnowy w Duchu Świętym Salvatore Martinez uważa, że sobotnie wydarzenie sprawi, iż „ekumenizm duchowy znajdzie miejsce w sercu papieża”. On sam spogląda na nie z nadzieją, chodzi bowiem – podkreśla – nie tylko o „kilkadziesiąt milionów katolików, dotkniętych łaską”, ale także o „przebudzenie duchowe, którego doświadczono w tradycji ewangelicznej i w bratnich Kościołach prawosławnych”.

Reklama

Zdaniem M. Moran trudno jest określić dokładnie, ilu przedstawicieli ruchów charyzmatycznych przybędzie do Rzymu ze świata ewangelikalnego. Przewodnicząca ICCRS oświadczyła, że zaproszono 300 liderów protestanckich a w czasie czuwania modlitewnego zaplanowano m.in. dialog z udziałem kaznodziei papieskiego o. Raniero Cantalamessy i pastora Giovanniego Traettino – przyjaciela papieża, który odwiedził jego samego i jego wspólnotę charyzmatyczną w Casercie 28 lipca 2014.

Ojciec Święty poznał pastora osobiście w 2006 w czasie debaty w Buenos Aires i od tamtego czasu obaj duchowni utrzymują ze sobą stały kontakt. Poza tym Franciszek rozmawiał też z wieloma przedstawicielami świata ewangelikalnego (lub ewangelicznego). Na przykład w czerwcu 2014 roku, oprócz wizyty w Casercie, papież uczestniczył 1. we wspomnianym Zgromadzeniu (Konwokacji) Odnowy w Duchu Świętym na Stadionie Olimpijskim w Rzymie, 4. spotkał się prywatnie w Domu św. Marty z delegacją duchownych ewangelikalnych: teleewangelistą Joelem Osteenem, pastorem Timem Timmonsem i Gaylem D. Beebem – dyrektorem Ewangelikalnego Kolegium w Westmont i 24. przyjął trzech innych pastorów: Jamesa Robinsona, Jamesa Copelanda i Anthony’ego Palmera.

Spotkania te, głównie w Domu św. Marty, nadal trwają, chociaż na ogół mają charakter prywatny i nie są zapowiadane wcześniej ani nie ogłasza się po nich żadnych komunikatów oficjalnych. Dlatego, według charyzmatyków katolickich, Ojcu Świętemu tak bardzo zależy, aby w Circo Massimo zgromadziło się jak najwięcej członków tych ruchów.

Reklama

Według S. Martineza spotkanie sobotnie ma być „jubileuszem wspólnoty, jedności i miłości”. Gdy chodzi o ten ostatni aspekt, to należy podkreślić, że część Cyrku, w którym odbywać się będzie czuwania, będzie przeznaczona dla bezdomnych, których ma obsługiwać w okolicach Placu św. Piotra jedna ze wspólnot charyzmatycznych.

Zanim dojdzie do wydarzenia z 2 czerwca, charyzmatycy katoliccy będą uczestniczyć codziennie we Mszy św. w rzymskich bazylikach większych: Matki Bożej Większej (30 maja) i u św. Jana na Lateranie (31 bm.).

Organizatorzy wydarzenia liczą na to, że przyniesie ono owoce dla ekumenizmu nie tylko duchowego, ale także doktrynalnego. Według M. Moran spotkanie w Circo Massimo będzie przede wszystkim „świadectwem wspólnoty, którą podzielamy, nie będziemy mówić o doktrynie”. Z kolei G. Barbosa ubolewa wprawdzie, że „ekumenizm jest daleki od tego, co się dzieje”, ale – dodaje – nie oznacza to, że należy „indoktrynować się nawzajem”.

S. Martinez natomiast zwraca uwagę, że papież podkreślił wartość „ekumenizmu duchowego” w czasach, gdy „tak wiele form ekumenizmu zawodzi”. Tymczasem ruch charyzmatyczny jest „odpowiedzią od dołu, przezwyciężającą utrzymujące się jeszcze konflikty i te problemy, które bardziej potrzebują doświadczenia niż konferencji”. Przewodniczący Odnowy w Duchu Świętym uważa, że przyszłe spotkanie będzie Grupą 50, a więc czymś znacznie więcej niż Grupą 7 [największych państw, rozmawiających o sprawach politycznych i gospodarczych świata], jest tam więcej narodów, radości i więcej odzyskanej radości u ludzi”.

2017-05-31 16:36

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Radosne uwielbienie

Niedziela lubelska 51/2019, str. VIII

[ TEMATY ]

Lublin

Odnowa w Duchu Świętym

charyzmaty

br. Elia Cataldo

Archiwum Odnowy w Duchu Świętym Archidiecezji Lubelskiej

Gościem spotkania był br. Elia Cataldo

Charyzmatyczne wydarzenie #LublinUwielbia już po raz drugi zgromadziło tysiące osób na 24-godzinnym spotkaniu. Do udziału w Mszy św., do wspólnej modlitwy, adoracji, słuchania konferencji i świadectw zaprosiła Odnowa w Duchu Świętym Archidiecezji Lubelskiej.

Uprogu Adwentu hala sportowo-widowiskowa zamieniła się w dom modlitwy i uwielbienia. Ponad 4 tys. osób rozpoczęło i zakończyło całodobowe czuwanie Koronką do Miłosierdzia Bożego. Uwielbienie prowadziły zespoły „Mocni w Duchu”, „Guadalupe” i „Good God”, a świadectwem osobistego spotkania z Jezusem dzielił się m.in. włoski stygmatyk br. Elia Cataldo. Centralnym wydarzeniem była Eucharystia sprawowana pod przewodnictwem abp. Stanisława Budzika. Pasterz wezwał zgromadzonych, aby dali się prowadzić Duchowi Świętemu, który przemienia i uzdalnia do dawania świadectwa Bożej miłości. Zachęcał, by nie ustawać w dziele ewangelizacji współczesnego świata. – Mowa jest skuteczna wtedy, gdy jest potwierdzona czynem. Pokora, ubóstwo, cierpliwość czy posłuszeństwo to języki, którymi świadczymy życiem o naszej relacji z żywym Bogiem. Przemawiamy nimi tylko wtedy, kiedy inni zobaczą je w naszej codzienności – podkreślał.

Kochaj i przebaczaj

Takie przesłanie zawierały konferencje głoszone przez br. Elię Cataldo. Stygmatyk modlił się z uczestnikami spotkania, głosił słowo oraz poprowadził nabożeństwo o uzdrowienie duszy i ciała. Nawiązując do rozpoczynającego się Adwentu, wskazywał na Maryję jako pokorną służebnicę Pańską, która zaakceptowała Boże plany. Zachęcał do modlitwy „10 minut dziennie twarzą twarz z Maryją”, do częstej rozmowy z Bogiem i ufnej prośby o pomoc w różnych życiowych trudnościach. Wskazywał na znaczenie rodziny i apelował o rodzinne spędzanie świąt Bożego Narodzenia. – Rodzina powinna być zjednoczona i pełna miłości. Powinniśmy często mówić „kocham cię”. Czas szybko ucieka i może nie starczyć go na mówienie o miłości – przestrzegał. W konferencji o przebaczeniu i spowiedzi pokorny zakonnik wskazywał na znaczenie sakramentu pokuty i pojednania; podkreślał, że „w konfesjonale jest obecny Bóg, który rozgrzesza za pośrednictwem spowiednika”. Zachęcając do dawania świadectwa wiary, do okazywania miłości i przebaczenia, mówił: „Pogódźmy się, zanim słońce zajdzie”.

Czas świadectw

Ważną częścią spotkania były świadectwa. Zaproszeni goście – osoby świeckie i duchowne – dzieliły się radością spotkania Boga, mocą działania łaski i cudów, jakie dokonały się w ich życiu. Ks. Łukasz Płata mówił, jak za wstawiennictwem bł. Karoliny Kozkówny odzyskał wiarę i poczuł głód posługiwania charyzmatami. S. Tomasza Potrzebowska CSC przekonywała, że uwielbianie Boga, czyli patrzenie na Stwórcę z miłością, pozwala przewartościować całe życie. Radością wiary dzieliły się Anna Jakimowicz i Patrycja Hurlak. Zgromadzonych szczególnie poruszyło świadectwo aktorki, która od dziecka uwikłana była we wróżby i okultyzm. – Żyłam w piekle przez 25 lat, lecz Bóg przemienił moje serce. Kiedy wyznałam swoje grzechy i przyjęłam Komunię św., poczułam wielką radość i pokój w sercu. Zakochałam się w Panu Jezusie. Wtedy zdarzyły się cuda w moim życiu. Jednym z nich jest złożenie ślubu czystości i uzyskanie miana dziewicy konsekrowanej – mówiła Patrycja Hurlak.

CZYTAJ DALEJ

Chrzestny czy sponsor?

Chrzestny elegancki, chrzestna zrobiona na bóstwo. Stoją szykowni tuż obok malucha przy kościelnej chrzcielnicy. Ale czy naprawdę wiedzą, że podejmują właśnie zadanie pilnowania ognia, który ma się palić na wieki?

Święty Grzegorz napisał, że chrzest jest najpiękniejszym i najwspanialszym darem Boga: „Nazywamy go darem, łaską, namaszczeniem, oświeceniem, szatą niezniszczalności, obmyciem odradzającym, pieczęcią i wszystkim, co może być najcenniejsze”. Ale czy my to wszystko rozumiemy, gdy stajemy w roli rodziców chrzestnych obok rodziców dziecka?

Podczas chrztu św. kapłan wypowiada m.in. słowa: „Podtrzymywanie tego światła powierza się wam, rodzice i chrzestni, aby wasze dzieci, (...) trwając w wierze, mogły wyjść na spotkanie przychodzącego Pana razem z wszystkimi Świętymi w niebie”.

Czy mamy świadomość, gdy odpalamy świecę chrzcielną od paschału, że ten obowiązek spoczywa na nas, chrzestnych? Czy wiemy, że jeśli płomień wiary zgaśnie, to nie tylko będzie to nasza wina, ale też że dusza powierzonego nam na chrzcie nie wyjdzie w niebie na spotkanie przychodzącego Boga, bo bez płomienia nie trafi w ciemności?! Duszpasterze alarmują, że świadomość kandydatów na chrzestnych, mimo katechez chrzcielnych, wcale nie wzrasta. Co rusz przychodzą bowiem do parafialnych kancelarii ludzie, którzy żyją w konkubinatach i tego nie ukrywają, ale chcą zostać matką chrzestną lub ojcem chrzestnym, mimo że Kodeks prawa kanonicznego mówi wyraźnie, iż „chrzestnym może zostać katolik, który prowadzi życie zgodne z wiarą”. (Więcej na ten temat na str. 59 – przyp. red.) Wydaje się, że teoria o naszym życiu wiarą i praktykowanie cnót wynikających z wiary coraz bardziej się od siebie oddalają. Uważamy, że wymagania są za trudne, albo po prostu grzech tak nam plącze życie, że nie potrafimy już sobie poradzić...

W patchworkowej rodzinie

Ewa z Markiem mają dwoje dzieci. Gdy urodziło się drugie, Zosia, o zostanie ojcem chrzestnym poprosili męża siostry Marka. Tomasz chętnie się zgodził, ale 2 lata później jego małżeństwo się rozpadło – przestał być szwagrem, nie przestał być chrzestnym. I zaczęły się prawdziwe trudności, ponieważ z dnia na dzień przestał być traktowany jak członek rodziny, mimo że to nie on złożył wniosek o rozwód. Zależało mu na kontakcie zarówno z własnymi dziećmi, jak i z chrześniakami w rodzinie byłej żony. O ile kontakt z własnymi dziećmi zagwarantował mu sąd, o tyle do chrześniaków nie miał żadnego dostępu.

Na początku o spotkaniach w gronie rodzinnym, np. na urodzinach chrześnicy, w ogóle nie było mowy. Próbował dzwonić, prosił o spotkanie, ale za każdym razem, pod różnymi pretekstami, spotykał się z odmową. Aż przyszedł czas, gdy Zosia miała przystąpić do Pierwszej Komunii św. – Zadzwonił do mnie były szwagier i spytał, na jaki adres może wysłać zaproszenie, bo zbliża się Komunia i chrzestny powinien być – opowiada Tomasz. – Co ciekawe, przez kilka poprzednich lat nie byłem w ogóle potrzebny i kontakt z Zosią całkowicie się urwał. Gdy przyszedłem do kościoła, a potem na proszony obiad, czułem się jak intruz i szczerze mówiąc, do dziś nie jestem pewien, czy nie chodziło tylko o prezent od chrzestnego. Potem założyłem nową rodzinę, zresztą moja była żona też, i teraz odwiedzam chrześnicę z okazji urodzin, ale nigdy w tym samym czasie, co reszta rodziny. Widzę, że rodzice Zosi dbają o to, by tak było. Czy mam im to za złe? Nie, obydwie strony noszą jakieś rany, uprzedzenia, trudno razem siadać do stołu. Ale Zosia wyrosła na świetną dziewczynę i staram się, choć kontakt jest rzadki, jakoś ją wspierać – zwierza się Tomasz.

Idealny, bo jeden z nas...

Rozpad rodziny nie jest jedyną sytuacją, w której trudno być aktywnym chrzestnym. Znam rodzinę, która przez kilka lat należała do katolickiej wspólnoty małżeństw. Coraz większe społeczność, zażyłości, a w tym gronie – zdaniem wielu praktykujących – idealni kandydaci na chrzestnych co rusz rodzących się dzieci! Bo przecież są świadomi, chcą czegoś więcej, należą do wspólnoty... I rzeczywiście, moja znajoma przyjęła obowiązek zostania matką chrzestną. Tyle że okazało się, iż w tej wspólnocie działa mechanizm podobny jak w małżeństwie po rozwodzie: jesteś chciany, gdy jesteś jednym z nas, gdy jednak odchodzisz ze wspólnoty, przestajesz być dla nas wiarygodny, także jako chrzestny. Rzeczywiście, gdy małżonkowie opuścili wspólnotę (katolicką!), byli pomawiani i oczerniani, ale przede wszystkim rodzice dziecka, którzy poprosili moją znajomą o zostanie matką chrzestną, zabronili jej kontaktu z chrześnicą pod kilkoma warunkami ściśle związanymi z rzeczywistością tej wspólnoty.

Na 100 małżeństw rozpadają się 33, wielu z małżonków to chrzestni. Po rozwodzie trudno utrzymywać kontakt z chrześniakami z rodziny byłej żony czy byłego męża.

Mimo że moralność, obyczaje i praktyki moich znajomych nie zmieniły się po opuszczeniu wspólnoty, zostali wręcz potępieni przez grupę ludzi, z którymi kiedyś wspólnie przeżyli niejedną Eucharystię. Małżeństwo, któremu kobieta zechciała służyć, zostając matką chrzestną ich dziecka, posunęło się dalej niż była rodzina Tomasza: nie zaprosili jej na Pierwszą Komunię św. chrześnicy.

Łaska woła o pomoc

Trudnych sytuacji jest w rodzinach coraz więcej. Rozpady sakramentalnych małżeństw są plagą, a chrzestnymi zwykle zostają osoby z kręgu najbliższych krewnych, dlatego po rozwodzie, niemal z automatu, są traktowani jak wrogowie. Dlaczego tak się dzieje w katolickich rodzinach, które, według wszystkich obietnic składanych w czasie przyjmowania sakramentów, powinny rozumieć sens tego, w czym zdecydowali się mieć udział? W 1255. kanonie Katechizmu Kościoła Katolickiego czytamy: „Aby mogła rozwijać się łaska chrztu, potrzebna jest pomoc rodziców. Na tym polega także rola rodziców chrzestnych, którzy powinni być głęboko wierzący, a także zdolni i gotowi służyć pomocą nowo ochrzczonemu, zarówno dziecku, jak dorosłemu, na drodze życia chrześcijańskiego. (...)

Rodzice chrzestni powinni być strażnikami ognia. A czasem to są strażacy

Cała wspólnota eklezjalna ponosi częściowo odpowiedzialność za rozwój i zachowywanie łaski otrzymanej na chrzcie”. A więc jeśli cała, to i dziadkowie, i ciocie, i wujkowie, i poranieni rozwodem małżonkowie, którzy kiedyś zostali rodziną, a teraz, z dnia na dzień, rozwodowym dokumentem próbują zerwać wszystkie relacje, które w ciągu lat małżeństwa udało się zbudować w rodzinie. Psychologowie mówią, że rozwód, poza złamaniem życia dwojga ludzi i ich dzieci, uderza w całą rodzinę, rykoszetem – to jest rozrywanie ogromnego koca, który daje ciepło wielu ludziom, i nagle dwoje z nich zaczyna ten koc szarpać, tarmosić, ciąć nożycami, nożami i czym tylko się da. Nagle wszyscy są poranieni, odsłonięci i zaczynają marznąć. Jak po rozwodzie wypełniać obowiązki rodzica chrzestnego? Duszpasterze radzą, że w sytuacjach, gdy spotkania nie są możliwe, trzeba nieustannie otaczać chrześniaka modlitwą. W dniu urodzin, gdy spotkanie nie jest możliwe, można pójść na Mszę św. w intencji dziecka. Lepiej być blisko, ale gdy się nie da, płomienia wiary można strzec na odległość – modlitwa podsyca każde gasnące ognisko.

CZYTAJ DALEJ

Remont w Płotach

2020-08-04 12:33

[ TEMATY ]

Płoty

Fb/Parafia pw. MB Bolesnej w Płotach

W kościele pw. Matki Bożej Bolesnej w Płotach koło Zielonej Góry rozpoczynają się prace remontowe.

W poniedziałek 3 sierpnia wyniesiono ze świątyni sprzęty i meble. Wszystko po to by za kilka tygodni cieszyć się nową granitowa posadzką. Ta będzie położona przez firmę ze Strzegomia. Stan obecnej podłogi wymagał już podjęcia prac remontowych. Przewidziany koszt prac ponad 80000zł. Proboszcz ks. kan. Antoni łatka zachęca każdego do włączenia się w to dzieło.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję