Reklama

Czy katolik, to znaczy bez ambicji?

O uczestniczeniu ludzi wierzących w życiu publicznym i uświęcaniu przez pracę rozmawiamy z ks. Stefanem Moszoro-Dąbrowskim z Prałatury Opus Dei.
Edycja warszawska (st.) 29/2001

ELŻBIETA RUMAN: - Czy katolik, człowiek wierzący, powinien angażować się w politykę, brać udział w życiu społecznym?

KS. STEFAN MOSZORO-DĄBROWSKI: - Oczywiście. Ewangelia jest takim mocnym wezwaniem do tego, żeby pracować, uczestniczyć w życiu swojego środowiska. Można by wyliczyć po kolei różne przypowieści: od przypowieści o talentach do tekstu o dobrym Samarytaninie, pokazujące nam jak należy troszczyć się o świat i drugiego człowieka. Cała Ewangelia jest wezwaniem do odpowiedzialności za świat, który został nam powierzony. W żaden sposób chrześcijaństwo nie jest odwróceniem się plecami do tego świata, jest stałą pracą Kościoła, aby przypominać o tym, i budzić ludzi do tego zaangażowania. Chrześcijaństwo zawsze budowało cywilizacje.

- Jednak w odbiorze społecznym katolik, jest to człowiek z "wygaszonymi ambicjami".

- Być może są katolicy trzymający się na uboczu, ale nie jest to obraz zgodny z Ewangelią, z tym, czego oczekuje Pan Jezus. On stawia nam wysokie wymagania, zachęca do wypłynięcia na głębię (duc in altum!) i trzeba mieć ambicje, by temu sprostać. Świat dla nas został stworzony i to my mamy go opanowywać, przemieniać w prawdziwie Boże Królestwo. Nie można chować się w cieniu, kryć ze swoimi poglądami. Mamy być apostolscy, mamy głosić Chrystusowe zbawienie! To właśnie ludzie świeccy mają ten wielki obowiązek siania wiary wszędzie tam, gdzie się znajdują, nie tylko w zaciszu swojego domu, ale też w miejscu pracy, na urlopie, podczas wolnych chwil na służbowych wyjazdach i w trakcie spotkań z przyjaciółmi.

- Wołanie o pójście za Chrystusem najczęściej jednak odbieramy jako głos przypominający nam o potrzebie pogłębienia życia duchowego.

- Jeżeli taki jest odbiór, to znaczy, że mamy dużo do zrobienia... że nasze nauczanie jest jeszcze mało czytelne. Prawdziwa praca nad sobą widoczna jest w owocach, oczywiście, zgodnie z powołaniem. Nie można jednak myśleć, że świętość sprowadza się do jakiegoś samodoskonalenia... Trzeba pamiętać, że zawsze zbliżenie się do Pana Boga owocuje później w służbie wobec bliźniego.

Ojciec Święty w dokumencie Novo millennio ineunte zachęca nas do tego, aby mieć "fantazję miłosierdzia", a więc, aby zastanowić się na progu nowego tysiąclecia, jakie mamy nowe pomysły, żeby ta nasza służba była bardziej realna i namacalna. Nie możemy zadowalać się "wirtualną świętością"

- Tak więc katolik powinien modlić się, przyjmować sakramenty a jednocześnie np. brać udział w pracy istniejących na naszym terenie stowarzyszeń, zakładać nowe, zajmujące się zaniedbanymi sferami życia społecznego, no i oczywiście starać się znaleźć na listach wyborczych do parlamentu...

- Przypomnijmy sobie pytanie, jakie Bóg zadał Kainowi: " Gdzie jest brat twój?". To jest pytanie, które Pan Bóg kieruje do każdego człowieka: co robisz dla innych, co robisz dla swoich braci? To właśnie ludzie żyjący wiarą, świadomi miłości Bożej, powinni brać odpowiedzialność za kształt naszego kraju, za jego gospodarkę, finanse, edukację i kulturę. Tak w urzędach centralnych, jak i np. w radach rodziców istniejących w szkołach. By podać jeszcze inny przykład - jak ważny jest wkład ludzi wierzących w świat mody, pokazywanie, że być modnie ubranym nie oznacza iść na kompromis z bezwstydnością.

- Mówi Ksiądz o angażowaniu się ludzi świeckich w politykę, a przecież zajmujący się nią twierdzą, że polityka jest sztuką kompromisu. Czy człowiek wierzący może być "człowiekiem kompromisu"?

- Zajmowanie się polityką stwarza cały wachlarz różnych możliwości. W niektórych przestrzeniach pewnie jest to sztuka kompromisu, ale w innych sytuacjach będzie to aktywne działanie. Chrześcijanin musi być człowiekiem kompromisu, by żyć przykazaniem miłości - kochać każdego człowieka, niezależnie od jego poglądów. Jednak ta sama miłość wymaga wierności pewnym prawdom i podejmowania wszelkich decyzji - również tych dotyczących głosowań na sali sejmowej - zgodnie z tym, w co wierzy, zgodnie z właściwie ukształtowanym sumieniem. I tu są granice kompromisu, a często kompromis po prostu jest niemożliwy, bo oznacza zdradę wobec miłości.

- Zbliżają się kolejne wybory parlamentarne. Jest obowiązkiem ludzi wierzących wziąć w nich udział. Czym kierować się oddając głosy - bo jak wiadomo tzw. program wyborczy jest sprawą bardzo ulotną? Czy wiarogodny jest np. taki kandydat, który na swoich plakatach pokazuje się z Ojcem Świętym, albo z którymś z księży biskupów?

- Wiadomo, że nie można posługiwać się Kościołem. Mamy służyć Kościołowi, a nie wykorzystywać Kościół dla własnych korzyści. Używanie w politycznej kampanii wizerunków Ojca Świętego jest też nielojalne względem niego. Z drugiej strony kampanie wyborcze dziś są bardzo trudne i nie można do końca potępić tych, którzy próbują sobie pomóc tą drogą. Trzeba jednak mieć nadzieję, że z każdym rokiem większa jest dojrzałość polityczna i że dziś o wyborze kandydata nie będzie decydowało jego zdjęcie z Ojcem Świętym.

Dziś uczestniczenie w polityce wymaga ciągłego uczenia się, wymaga - jak mówi Ojciec Święty - pewnej fantazji, żeby pokazać, że wartości, które człowiek ma w sercu są dla niego ważne też na co dzień i że będzie je promował w działalności społecznej i politycznej.

- W Opus Dei, którego Ksiądz jest członkiem mówi się, że dzisiaj człowiek wierzący musi być przede wszystkim bardziej ludzki. Co to znaczy?

- Chrześcijanin powinien brać pod uwagę prawdę o człowieku zawartą w Objawieniu. Człowiek jest bardziej ludzki, kiedy czuje się odpowiedzialny za świat, który został mu powierzony. Jest to tak nasza - coraz lepsza - praca, jak i nasz wkład w życie społeczne. To znaczy też dbałość o to, aby struktury, w których żyjemy były zdrowsze, bardziej ludzkie, szanujące godność człowieka i promujące jego rozwój.

Dbałość o zapewnienie swojej rodzinie jak najlepszych warunków materialnych łączyć z nauką Kościoła o ubóstwie. Jako pielgrzymi przez świat mamy być wolni od fascynacji światem materialnym. Posiadać potrzebne dobra, ale nie oddawać im serca - ono jest dla Boga i dla naszych braci ludzi. Kochać świat, ale nie jako zniewalającą nas rzeczywistość, tylko jako wspaniałe dzieło Boże i pole do naszego wzrastania w miłości. No i trzeba pamiętać, że bogactwo nie ułatwia drogi do nieba. Tu opowiem jedną z moich ulubionych anegdot: Pewien biedak umarł i poszedł do nieba. Po paru latach umarł też jego pracodawca, człowiek ogromnie bogaty - również dostał się do nieba. Jednak jego przyjęcie w niebie było jak wielka uczta, wszyscy się cieszyli, aniołowie skakali z radości, nie można było nie zauważyć, że pojawił się ktoś bardzo ważny. Biedak zaczął się smucić. Zauważył to św. Piotr i wezwał go na rozmowę. O co chodzi? - zapytał. Mnie tu zawsze uczono - odpowiedział biedak - że wszyscy są równi, jednak mnie tak nie przyjmowaliście! - To jest nieporozumienie - odpowiedział św. Piotr. Zrozum, biedaków przyjmujemy tu bardzo często, a bogacz zdarza się raz na tysiące.

My chrześcijanie powinniśmy być bardzo współcześni, dbać o swoje wykształcenie, nie poprzestawać na szkołach, które kiedyś skończyliśmy, ale korzystać z każdej chwili, aby podnosić swoje kwalifikacje. Interesować się nowymi odkryciami, poznawać zdobycze techniki. Dobrze np. jeśli mąż stara się zapewnić żonie wszelkie nowoczesne urządzenia potrzebne jej w pracy domowej - ona ma wtedy więcej czasu dla dzieci, może też poświęcić się innym działalnościom, którym obecność mądrej wierzącej kobiety nadaje właściwy kształt.

Czytając Ewangelię widzimy jak Pan Jezus dbał o jakość swoich wypowiedzi. Jego przypowieści są po prostu piękne. Zauważamy, że zwracał uwagę na zasady dobrego wychowania: "Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg, (...) Nie dałeś mi pocałunku ( ...) Głowy nie namaściłeś mi oliwą (Łk 7, 36-50). Jego ubranie było tak dobrej jakości, że rzymskim żołnierzom zależało na tym, aby go nie niszczyć - rzucali o nie kości.

I w tym również mamy Go naśladować. Chrześcijańskie ubóstwo, to nie nędza, bylejakość i dziadostwo. Mamy zachęcać do Chrystusa również swym zadbanym wyglądem, pełnym uprzejmości zachowaniem, uśmiechem i staranną mową. Porządkiem i dbałością o miły wygląd wszystkiego, co nas otacza. To jest sposób apostołowania - pokazywać, że wiara jest atrakcyjna, pokazywać jak mówi św. Paweł "bonus odor Christi" - miłą woń Chrystusa.

To właśnie Kościół katolicki łączy pozytywne spojrzenie na świat z przypomnieniem, że nie są to rzeczy ostateczne, że są wartości nieprzemijające...

Uświęcenie pracy, uświęcenie przez pracę, to droga do świętości dla współczesnego człowieka - nauczał założyciel Opus Dei, bł. Josemaria Escriva de Balaguer. Jak należy to zrobić, jak może uświęcać pracę np. bankier czy polityk?

Pewien ksiądz z Meksyku opowiadał taką anegdotę: Ulicami Meksyku szedł kapłan, ubrany "na krótko" - tzn. bez sutanny, ale w koloratce - i nagle poczuł uderzenie w plecy. Odwrócił się i zobaczył bandytę z bronią w ręku. Kiedy przestępca zobaczył księdza, zaczął go przepraszać, chowając broń: "Ojczulku, przepraszam, nie wiedziałem, że to ksiądz! Usprawiedliwiał się, opowiadając, jak ciężkie ma życie, a ksiądz usiłował mu przypomnieć o istnieniu siódmego przykazania. Widząc, że jego nauki trafiają w próżnię wyciągnął papierosy - miał tę męczącą słabość - częstując również złodzieja. Ten spojrzał na kapłana ze zgorszeniem: "Proszę księdza, ja w Wielkim Poście nigdy nie palę!!!".

Nie możemy być hipokrytami, kraść, kłamać, oszukiwać, a w święta udawać wierzących. Na pierwszym miejscu jest uczciwość, względem siebie, w stosunku do bliźnich i w odniesieniu do Pana Boga. Są sytuacje, w których to bycie uczciwym jest bardzo trudne, w każdym zawodzie zdarzają się sytuacje, w których czerpanie osobistych korzyści wiąże się z rezygnacją z wyznawanych wartości. Jednak pójście za Chrystusem wymaga potwierdzania tej decyzji wiele razy w ciągu każdego dnia, często właśnie w miejscu pracy - tam przecież spędzamy najwięcej czasu.

Uświęcanie pracy polega na oddawaniu jej każdego dnia Panu Jezusowi, pamiętając o tym, że nie wypada oddawać Mu źle wykonanej, byle jakiej czy nieuczciwej pracy. Każda godzina owocnego siedzenia przed komputerem, każde 45 minut profesjonalnie przygotowanego wykładu, każda chwila uczciwie wykonanej pracy staje się chwilą modlitwy, która przybliża nas do naszego Ojca. Pracować dobrze, tak gotując obiad, jak i przygotowując międzynarodową sesję, pamiętając o tym, że pracujemy dla Boga.

Tak bankierzy - dysponując kapitałem - jak i politycy, podejmując ważne decyzje, mają ogromne możliwości czynienia dobra i służenia innym. Mając kontakt z wieloma ludźmi mogą dawać dobry przykład, jednocześnie ogromnie dużo zła mogą przynieść siejąc zgorszenie. Tak więc, im wyżej w hierarchii społecznej człowiek jest ustawiony, tym większa jest jego odpowiedzialność za ludzi, którzy mu podlegają, tym większe też są stawiane mu wymagania i tym bardziej prawym i uczciwym powinien być człowiekiem. Założyciel Opus Dei mówił: "Nie wystarczy być uczciwym człowiekiem, trzeba też na takiego wyglądać" .

- Czyli chrześcijanin powinien być człowiekiem ambitnym, uczciwym, dobrze wykształconym, zadbanym...

- Człowiekiem, który stara się czynić maksymalnie dużo dobra innym, który rozwija i dobrze wykorzystuje talenty dane mu przez Boga, który właściwie wykorzystuje kapitał, który otrzymał. Oczywiście, jak naucza Pan Jezus, osądzeni zostaniemy nie ze względu na nasz wygląd czy ubranie albo stanowisko, ale tylko ze względu na nasze dobre uczynki - i tu mogą być bardzo wielkie niespodzianki. Chrześcijaństwo to nie "etyka sukcesu", czyli jak to w praktyce niestety często wychodzi "sukces bez etyki!".

Jednak nauczanie podczas Mszy św. niedzielnych skupia się raczej na przypominaniu o rozwoju życia duchowego, pogłębianiu modlitwy, a nie o tym, że to chrześcijanie powinni "wziąć ster w swoje ręce".

Sądzę, że w dziedzinie społecznej Kościół naucza bardzo wiele. Katechizm Kościoła Katolickiego często o tym mówi, że to ludzie świeccy są odpowiedzialni za kształt rzeczywistości tak społecznej jak i rodzinnej, że nikt nie zastąpi rodziców w wychowaniu młodych ludzi, tak na dzieci Boże, jak i dobrych obywateli swojego kraju.

Mamy być "światłem na świeczniku" i "miastem wybudowanym na górze", aby nasze życie było czytelne, abyśmy dawali dobre świadectwo. Każdy chrześcijanin - szczególnie w dzisiejszym świecie - musi być czytelnym znakiem, wyjaśniającym, o co właściwie chodzi w tym potopie słów, wydarzeń. Musi pokazywać, dokąd świat zmierza, jaki jest sens ludzkiego życia, i przede wszystkim, co to znaczy iść za Chrystusem.

Chrześcijanin musi stale prowadzić swoją "kampanię wyborczą", aby swoim życiem wskazywać na najlepszego kandydata, Autora jedynego sensownego programu na całe ludzkie życie, Jezusa Chrystusa.

- Dziękuję za rozmowę.

Adwent 2019: Rekolekcje z o. Szustakiem w Warszawie

2019-12-09 12:11

ar / Warszawa (KAI)

Rekolekcje z o. Szustakiem, rekolekcje akademickie, rekolekcje o modlitwie czy biblijne – propozycji na owocne przeżycie Adwentu w Warszawie nie brakuje. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Archiwum ASK SD
Konferencja z o. Adamem Szustakiem z cyklu „Sympatia Miłość Małżeństwo” na Uniwersytecie Warszawskim, maj 2018 r.

Duszpasterstwo Akademickie ARKA zaprasza do udziału w rekolekcjach adwentowych, prowadzonych przez o. Adama Szustaka OP. Nauki odbędą się w terminie 11, 12, 13 grudnia 2019 roku w parafii Nawrócenia św. Pawła Apostoła (ul. Kobielska 10) o 19:30. Pierwszego dnia dominikanin poprowadzi konferencję dla chłopców i mężczyzn, drugiego dla dziewcząt i kobiet, a trzeciego dla narzeczonych i małżeństw.

Z kolei rekolekcje pt. "Kardynał Stefan Wyszyński w służbie Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie" poprowadzi ks. dr Jarosław Wąsowicz SDB, w terminie 9-11 grudnia o 18:00 w Auli Schumana na kampusie UKSW przy ul. Wóycickiego 1/3 w Warszawie. Każdego dnia zaplanowano inny temat wykładu, a są nimi kolejno: „Przez Maryję do Jezusa – miejsce Maryi w życiu i posłudze kard. Wyszyńskiego”, „Kardynał Wyszyński wychowawca narodu”, ”Kardynał Wyszyński wychowawca młodzieży”.

Na "Adwentowe Rekolekcje o Miłości", w dniach 8-10 grudnia o 20:30, do kościoła Najświętszego Zbawiciela zaprasza o. Janusz Pyda, duszpasterz akademicki krakowskiej "Beczki". - O miłości powiedziano już chyba wszystko. A mimo tego wciąż tak bardzo jej pragniemy i tak wiele osób doświadcza jej braku. Gdzie popełniliśmy błąd? Przyjdź, przekonaj się i kochaj! Nie ma piękniejszego czasu do refleksji nad miłością niż Adwent! – czytamy w zapowiedzi.

Natomiast "Rekolekcje o modlitwie jako relacji" wygłosi jezuita, o. Tadeusz Hajduk SJ w parafii św. Dominika na warszawskim Służewie. Początek rekolekcji – w niedzielę, 15 grudnia, podczas Mszy o godz. 7.00, 8.00, 9.30, 11.00 (Msza dla rodzin), 12.30, 14.00, 17.00 i 18.30. Kolejne nauki zaplanowano od poniedziałku do środy (16-18 grudnia) podczas Mszy o godz. 6.00 (roraty), 12.00, 18.00 i 19.30.

Nagrania rekolekcji będą dostępne na stronie http://www.sluzew.dominikanie.pl/nagrania/

- Zapraszamy na rekolekcje adwentowe, tym razem biblijne. Razem przygotujmy się na nowe przyjęcie rodzącego się w Betlejem Słowa – do Bazyliki Archikatedralnej św. Jana Chrzciciela na Starym Mieście zaprasza ks. Maciej Jaszczołt. Rekolekcje odbędą się one w dniach 15-18 grudnia. W niedzielę zaplanowano naukę rekolekcyjną w czasie Mszy św. o godz. 9.30, 11.00, 12.30, 18.00, 19.00 i 21.00, natomiast od poniedziałku do środy o godz. 19:00.

- Kiedy masz się spotkać z osobą, której dawno nie widziałeś, a bardzo ją kochasz - serce chce wyskoczyć z radości. Warto więc powiedzieć sobie wprost: Adwent NIE JEST czasem pokuty i umartwienia! Adwent to radosne oczekiwanie na przyjście Pana Jezusa – zachęcają warszawscy franciszkanie z kościoła św. Antoniego przy ul. Senatorskiej 31, gdzie w dniach 8-10 grudnia o 8:00 i 22:00 odbywają się rekolekcje, które prowadzi ks. Radosław Rafał MSF - charyzmatyczny kapłan ze Zgromadzenia Świętej Rodziny, pasterz wspólnoty “Poznanie Jezusa”, redaktor naczelny pisma „Posłaniec Świętej Rodziny”, który jak sam przyznaje - „kocha Pana Jezusa jak wariat”. - Przyjdź! Niech nam wszystkim serca walą jak szalone – zachęca kapłan.

"Jak spotkać Boga w modlitwie?" - to tytuł rekolekcji, które odbędą się w dniach 15-18 grudnia o 19:30 w klasztorze ojców dominikanów na Freta. Wygłosi je o. Maksymilian Nawara OSB, benedyktyn mieszkający na co dzień w Lubiniu.

Podobnie jak w poprzednich latach parafia Matki Bożej z Lourdes (ul. Wileńska 69) oraz Siostry Uczennice Krzyża zapraszają chętnych do wspólnej modlitwy słowami Akatystu we wszystkie niedziele Adwentu. Hymn będzie śpiewany jeszcze 15 i 22 grudnia w Kaplicy Krzyża Świętego (kaplica Adoracji). Rozpoczęcie modlitwy - godz. 20.00.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Olga Tokarczuk odebrała dyplom i medal noblowski z rąk króla Szwecji

2019-12-10 20:13

wpolityce.pl

Laureatka Literackiej Nagrody Nobla za rok 2018, Olga Tokarczuk, odebrała dyplom i medal noblowski z rąk króla Karola XVI Gustawa. Ceremonia noblowska odbywa się we wtorek w filharmonii sztokholmskiej.

wikipedia.org

Laureaci Nagrody Nobla dostają złote medale z wygrawerowanym wizerunkiem fundatora Alfreda Nobla oraz łacińską inskrypcją „Inventas vitam iuvat excoluisse per artes”. Są one wykonane ręcznie z 18-karatowego złota i ważą 175 gramów. Dyplomy są wykonane ręcznie przez artystów, jest na nich zdjęcie, imię i nazwisko laureata oraz cytat z uzasadnienia przyznania Nagrody Nobla.

Olga Tokarczuk została poproszona o odebranie wyróżnienia przez Pera Waesterberga z Akademii Szwedzkiej, który wcześniej wygłosił laudację na cześć noblistki.

Pani Tokarczuk, Akademia Szwedzka gratuluje wam. Proszę o odebranie Literackiej Nagrody Nobla z rąk jego królewskiej mości króla Szwecji — powiedział Waesterberg po polsku.

Polska pisarka - ubrana w czarną, aksamitną suknię do ziemi - wyszła na scenę sztokholmskiej filharmonii jako dziesiąty noblista. Ceremoniał ma związek z kolejnością dziedzin nagrody zapisanych w testamencie Nobla.

Podczas odbierania przez polską noblistkę medalu i dyplomu wszystko przebiegło zgodnie z planem, także zapisany w protokole trzykrotny ukłon, który nie udał się w 1996 r. Wisławie Szymborskiej. Poetka w tym właśnie momencie ceremonii pomyliła się. Olga Tokarczuk swoje trzy ukłony wykonała bez pomyłek.

Polska literatura błyszczy w Europie – ma w swoim dorobku już kilka Nagród Nobla, a teraz przyszła pora na kolejną, tym razem dla pisarki o światowej renomie i niezwykle rozległym wachlarzu zainteresowań, łączącej w swej twórczości elementy poezji i humoru. Polska, rozdroże Europy, być może nawet jej serce – Olga Tokarczuk odkrywa historię Polski jako kraju będącego ofiarą spustoszenia dokonanego przez wielkie siły, lecz również posiadającego swoją własną historię kolonializmu i antysemityzmu. Olga Tokarczuk nie ucieka od niewygodnej prawdy, nawet pod groźbą śmierci — mówił Per Waesterberg z Akademii Szwedzkiej w laudacji na cześć Olgi Tokarczuk.

Jego zdaniem twórczość Tokarczuk cechuje „połączenie twardej rzeczywistości z ulotną nierealnością, wnikliwa obserwacja i zafascynowanie mitologią”. Cechy te „czynią z niej jednego z najbardziej oryginalnych prozaików naszych czasów, postrzegających rzeczywistość na nowe sposoby”.

Olga Tokarczuk jest wirtuozem w kreowaniu postaci, potrafi uchwycić je w momencie ich ucieczki od codziennego życia. Pisze o tym, o czym nie pisze nikt inny: „o nieznośnej i ogromnej osobliwości tego świata” — wyjaśnił Waesterberg.

Jej powieść „Bieguni” to niezwykle różnorodny opis podróży, poruszania się po pasażerskich poczekalniach i hotelach, to spotkanie z bohaterami, o których wiemy bardzo niewiele, a także zbiór pojęć ze słowników, baśni i dokumentów. Tokarczuk wzajemnie przeciwstawia naturę i kulturę, rozum i szaleństwo, męskość i kobiecość, z prędkością sprintera przekracza społecznie i kulturowo wytworzone granice — podkreślił.

Jej mocna i bogata w idee proza to nomadyczna wędrówka przez około 15 książek. Wioski będące w nich miejscem akcji stają się centrum wszechświata, miejscem, w którym losy poszczególnych bohaterów wplatane są w wątki baśniowe i mitologiczne. Żyjemy i umieramy w opowieściach innych osób, gdzie na przykład Katyń raz może być zwykłym lasem, a raz miejscem masakry — ocenił Waesterberg.

„Księgi Jakubowe” laudator nazwał „największym dziełem” pisarki. Dodał, że „z podtekstu utworu przebija się żydowskie pochodzenie Tokarczuk oraz jej nadzieja na Europę bez granic”.

Przyszłe pokolenia będą sięgać po owe tysiącstronicowe arcydzieło autorstwa Tokarczuk i odkrywać w nim nowe bogactwo, którego dziś jeszcze wystarczająco nie dostrzegamy. Widzę, jak Alfred Nobel kiwa z uznaniem głową w swoim niebie — podsumował Per Waesterberg.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem