Reklama

Dziękczynienie pod Giewontem

2017-06-06 21:51

S. Bernarda Kostka, albertynka

S. Bernarda Kostka
Pielgrzymka na Kalatówki

W niedzielę 4 czerwca br. w kościele Świętego Krzyża w Zakopanem odprawiona została uroczysta Msza św. jako dziękczynienie za dar beatyfikacji siostry Bernardyny Jabłońskiej, wiernej współpracownicy św. Brata Alberta i kontynuatorki Jego dzieła pomocy najuboższym.

Eucharystię poprzedziła medytacja „Św. Brat Albert z okruszyn Bożych błogosławieństw” w wykonaniu sióstr albertynek, braci albertynów oraz mieszkańców albertyńskich placówek, wg scenariusza p. Roberta Wyroda.

Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił ks. bp Łukasz Buzun z Kalisza, który w homilii nawiązał do Uroczystości Zesłania Ducha Świętego. To właśnie Jego przemieniająca moc sprawiła, że św. Brat Albert odnalazł w swoim życiu Chrystusa ukrzyżowanego, a dzięki Niemu zbliżył się do człowieka.

Reklama

Przykład bł. s. Bernardyny wskazuje na owocność „poszerzania serca”, bo wtedy można „czynić wszystkim dobrze” ofiarnie i z miłością, co stało się dewizą Jej życia i testamentem pozostawionym siostrom albertynkom. Oprawę liturgiczną przygotowały siostry albertynki wraz z braćmi albertynami, a podziękowanie zgromadzonym w imieniu tych wspólnot wyraziła s. Teresa Maciuszek, przełożona generalna sióstr albertynek.

We Mszy św. udział wzięli kapłani z zakopiańskich parafii, władze samorządowe, osoby życia konsekrowanego, licznie zgromadzone siostry albertynki i bracia albertyni oraz wierni i czciciele św. Brata Alberta i bł. s. Bernardyny. Po modlitwie w kościele Świętego Krzyża wierni zostali zaproszeni do odbycia wspólnej pielgrzymki szlakiem św. Jana Pawła II z Kuźnic do Pustelni sióstr albertynek na Kalatówki. Zwieńczeniem świętowania był wspólny posiłek przygotowany przez siostry albertynki.

S. Bernarda Kostka
Kaplica na Kalatówkach

Beatyfikacji s. Bernardyny Jabłońskiej dokonał św. Jan Paweł II w Zakopanem w dniu 6 czerwca 1997 r. W homilii beatyfikacyjnej Ojciec Święty nazwał ją „zakopiańską” świętą, ponieważ wzrastała do świętości poprzez pustelnię na Kalatówkach. W dniu beatyfikacji Papież nawiedził Pustelnię sióstr albertynek, gdzie zatrzymał się na modlitwę w kaplicy Świętego Krzyża przed wizerunkiem Chrystusa ukrzyżowanego – tym samym, przed którym modlił się św. Brat Albert i bł. s. Bernardyna.

Tagi:
dziękowanie

Reklama

Wielkie dziękczynienie Polaków

2017-06-07 09:43

Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 24/2017, str. 10

Artur Stelmasiak
Po raz pierwszy podczas Święta Dziękczynienia Msza św. była sprawowana wewnątrz Świątyni Opatrzności Bożej

Modlitwa przed relikwiami polskich świętych, Msza św. z Aktem Dziękczynienia, festiwal z udziałem braci Golców, miasteczko chleba dla dzieci – to tylko część atrakcji, które przygotowano w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie z okazji jubileuszowego, X Święta Dziękczynienia.

Tegoroczne uroczystości miały wyjątkowo podniosły charakter, bo pierwszy raz w Święto Dziękczynienia Msza św. była sprawowana we wnętrzu świątyni. Hasło: „Dziękujemy za chleb” było natomiast nawiązaniem do patrona uroczystości – św. Brata Alberta. – W tym dziękczynieniu pragniemy zamknąć wszystko, czym chleb jest dla człowieka i czego jest symbolem – powiedział metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz. – Dziękujemy na pierwszym miejscu za Chleb eucharystyczny, Ciało Chrystusa, którym Kościół karmi swych wiernych. Dziękujemy za ludzi, o których można powiedzieć, że są dobrzy jak chleb i potrafią pomagać, dzielić się z innymi, przede wszystkim sobą, swoim czasem, dobrocią, miłością...

Gościem specjalnym Święta Dziękczynienia był kard. Francesco Montenegro, metropolita Agrigento na Sycylii. Na terenie jego diecezji leży wyspa Lampedusa, dokąd tysiącami dopływają uchodźcy i imigranci. – Główną troską Kościoła nie mogą być struktury, organizacja lub programy, ale powinna nią być Miłość pisana wielką literą. Miłość Boga, którą mamy wnieść w życie cierpiących, samotnych, pogrążonych w rozpaczy, chorych lub opuszczonych. To nasza główna działalność, w której musimy być coraz bardziej skuteczni – podkreślił kard. Montenegro.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kulisy zakłócenia Mszy św. w Świdnicy. Zatrzymani złożyli wyjaśnienia

2019-09-17 08:33

wpolityce.pl

Grupa osób zakłóciła Mszę świętą w katedrze pod wezwaniem św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Świdnicy, mieli ze sobą kolorową flagę. Niektórzy świadkowie mówią wprost, że była to tęczowa flaga ruchu LGBT. Portal wPolityce.pl dowiedział się, jak wyglądało całe wydarzenie.

Bożena Sztajner/Niedziela

Okazuje się, że do zdarzenia doszło około godz. 8:50. Do Kościoła wtargnęły cztery osoby. Był to 24-letni mężczyzna oraz trzy kobiety w wieku: 49 lat, 41 lat oraz 26 lat.

Osoby te po wejściu do Kościoła znajdowały się w przedsionku katedry i zaczęły krzyczeć. W tej chwili ustalamy, jakie tam dokładnie słowa tam padły, ale świadkowie co do jednego są pewni – padły tam słowa: Bóg, Honor, Ojczyzna. Ponadto mężczyzna miał wyciągnąć kolorową flagę, niektórzy świadkowie mówili wprost, że to była tęczowa flaga. Tą flagą miał wymachiwać. W tym czasie do tych ludzi, którzy zakłócali Mszę, parafianie podeszli i podjęli działania, aby te osoby opuściły Kościół. Doszło tam do jakiegoś zamieszania. Między innymi nieustalona osoba, która interweniowała, wyrwała kolorową czy tęczową flagę 24-latkowi i wybiegła z nią z Kościoła

— relacjonował przebieg sytuacji w rozmowie z portalem wPolityce.pl prok. Marek Rusin z Prokuratury Rejonowej w Świdnicy.

Na miejsce przyjechała policja, i zatrzymała wspomniane cztery osoby. Nie udało się jednak zabezpieczyć kolorowej flagi. Na komendzie zatrzymanych zbadał lekarz. 26-latka została zwolniona z powodu swojego stanu zdrowia, ale odpowiedzialności nie uniknie.

Z „wolnej stopy” policjanci przedstawili jej jeszcze wczoraj zarzut, że 15 września 2019 roku wspólnie z trzema ustalonymi osobami przeszkadzała w publicznym wykonywaniu aktu religijnego w Kościele w ten sposób, że zakłócała nabożeństwo poprzez wznoszenie okrzyków. Przestępstwo jest zagrożone karą pozbawienia wolności do lat dwóch. Kobieta złożyła wyjaśnienia. Są jednak spore wątpliwości, czy jest to osoba zdrowa, dlatego został powołany biegły psychiatra, aby ją przebadać

— powiedział prok. Rusin.

Okazuje się, że osoby, które zakłóciły Mszę, spożywały wcześniej alkohol.

Wczoraj te osoby zostały zbadane na obecność alkoholu. Mężczyzna miał 2,4 promila alkoholu, natomiast dwie z tych kobiet nie były w stanie chuchnąć

— mówił prok. Rusin.

Dziś podobny zarzut jak 26-latka usłyszały pozostałe trzy osoby, uczestniczące w całym zdarzeniu.

Mężczyzna przyznał się do tego czynu. Nie mieszka w Świdnicy, przyjechał dzień wcześniej i spożywał razem z kobietami alkohol. Byli mocno nietrzeźwi. Wyjaśnił, że nad ranem doszedł do wniosku, że pójdzie się do Kościoła pomodlić. Zabrał ze sobą tę flagę i chciał ją wywiesić w Kościele. Dwie pozostałe osoby częściowo się przyznają – poszły do Kościoła się pomodlić, natomiast w kwestii krzyków zasłaniają się niepamięcią. Przyznały się wyrażając żal, przepraszają

— relacjonował całą sytuację prok. Rusin. Prokurator wobec tych osób zastosował dozór policji, mają się zgłaszać na policję w swoich miejscach zamieszkania dwa razy w tygodniu.

Prokurator na pytanie, czy zatrzymane osoby utożsamiają się z ruchem LGBT, odpowiedział:

Wszystko na to wskazuje, że po prostu najpierw spożywali alkohol, a później mężczyzna wziął tę flagę do Kościoła, żeby ją rozwiesić. Po co ją przywiózł do Świdnicy – nie potrafi tego wytłumaczyć. Nie utożsamiają się z żadnym ruchem. Zasłaniają się wypitym alkoholem, jest im wstyd – takie wyjaśnienia złożyły te osoby.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski: znowu nam trzeba bronić Polski i Europy

2019-09-17 11:41

Archidiecezja krakowska / Kraków (KAI)

Jesteśmy w obliczu nowych wyzwań, trudności i zagrożeń. Nie tyle politycznych, co kulturowych. Znowu nam trzeba bronić Polski i Europy - powiedział metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski w Katedrze na Wawelu podczas Mszy św. sprawowanej w 80. rocznicę agresji sowieckiej na Polskę.

Joanna Adamik/archidiecezja karkowska

W homilii hierarcha przypomniał, że 17 września 1939 dokonał się IV rozbiór Polski. Ambasador RP w Moskwie Wacław Grzybowski został pilnie wezwany do moskiewskiego Komisariatu Spraw Zagranicznych, gdzie odczytano mu uzgodnioną wcześniej z Niemcami notę dyplomatyczną, w której Związek Sowiecki uzasadniał swoją agresję na Polskę z powodu „rozpadu państwa polskiego”, a tym samym konieczności „wzięcia pod swoją opiekę” Ukraińców i Białorusinów.

Ambasador Grzybowski wykazał kłamliwość przytoczonej argumentacji - mówił metropolita - mając świadomość, że rząd polski przygotowuje się do dalszych walk i czeka na obiecaną pomoc ze strony Francji i Anglii. Dodał również, że działania Sowietów są złamaniem paktu o nieagresji.

Wobec braku jednoznacznego rozkazu Wodza Naczelnego, niektóre polskie oddziały podjęły heroiczną walkę, inne poddały się. Rosja sowiecka i III Rzesza podpisały 28 września tzw. traktat o granicach i przyjaźni, zwany też drugim paktem Ribbentrop-Mołotow, przypieczętowując tym samym IV rozbiór Polski. W konsekwencji Armia Czerwona wzięła do niewoli 250 tys. żołnierzy.

– Długo trzeba było czekać w Polsce, by o tych tragicznych wydarzeniach mówić otwarcie - przypomniał abp Jędraszewski. - Dopiero po 1990 r. na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie pojawiła się tablica z napisem: „Obrona granicy wschodniej RP 17 IX – 1 X 1939”. Rozważamy tę tragedię i wsłuchujemy się w głos Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii, który lituje się nad płaczem matki: „Na widok [matki, której jedyny syn umarł,] Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: «Nie płacz!»”.

Arcybiskup zaznaczył, że choć Polacy płakali nad losem oficerów, żołnierzy i ich rodzin, to nigdy nie poddali się i nie zrezygnowali z dążenia do wolności. - Te straszliwe wydarzenia – 1 i 17 września 1939 r. - nie złamały polskiego ducha, ponieważ wierzono w Boga. Polska, katolicki kraj wydany na łup bezbożnych systemów totalitarnych, nie złamała się, trwając w swoim oporze i przekonaniu, że Bóg użali się na jej losem i że Polska zmartwychwstanie na nowo - mówił abp Jędraszewski.

Przypomniał następnie o długiej drodze Polaków do wolności - przez bitwę o Anglię, Tobruk, Monte Cassino, Powstanie Warszawskie, a po 1945 r. w trakcie powstawania Solidarności i stan wojenny. - Ostatni żołnierze sowieccy opuścili Polskę w dniu symbolicznym, 16 września 1992 r., po 53 latach okupacji. Ale Polska przetrwała dzięki swojej kulturze budowanej na chrześcijańskich wartościach, umacniających jej tożsamość, dających siłę z pokolenia na pokolenie - stwierdził metropolita krakowski.

Na zakończenie arcybiskup zaznaczył, że przed współczesną Polską stoją jednak nowe zadania. – Jesteśmy w obliczu nowych wyzwań, trudności i zagrożeń. Nie tyle politycznych, co kulturowych. Znowu trzeba nam bronić Polski i Europy, a także wracać do fundamentów prawdziwego autentycznego humanizmu, które zawsze były naszą ostoją. Zrąb tego humanizmu tworzą cztery słowa: Bóg, osoba ludzka, rodzina, naród - powiedział.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem