Reklama

Polacy są szczodrzy w okazywaniu miłosierdzia

2017-06-13 08:01

Caritas

Dzieł miłosierdzia nie czyni się „na rozkaz”. To proces wzrastania. Choć polskie społeczeństwo wciąż uczy się tego miłosierdzia, jest zarazem otwarte i szczodre w jego okazywaniu. Wierzę, że przy mądrej formacji, jeszcze wiele dokona się na tym polu – mówi ks. prał. Marian Subocz, podsumowując dziesięcioletni okres kierowania dziełem Caritas Polska.

Jak zatem połączyć tę chęć niesienia pomocy z pojawiającymi się obawami? Mam na myśli np. te, związane z przyjęciem uchodźców?

Chrześcijaństwo jest bardzo jasne: Chrystus powiedział: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, mnieście uczynili”. Pomagania przybyszom uczy nas Pismo Święte: Abraham wyszedł z ziemi Ur do Ziemi Obiecanej, Mojżesz wyprowadzał Izraelitów z niewoli egipskiej do Ziemi Obiecanej. Chrystus sam był uchodźcą, musiał uciekać do Egiptu, bo groziła mu śmierć.

Myślę, że ponieważ nie znamy „obcego”, odczuwamy przed nim lęk. Ale przecież kiedy trwała wojna w Czeczenii, 70 tys. uchodźców przeszło przez Polskę i nic się nikomu nie stało. Część z nich wróciła do swojego kraju, część udała się na Zachód, jeszcze inni zostali w Polsce. Myślę, że trzeba mówić ludziom prawdę. Chociażby tę, że dzieci, kobiety i mężczyźni, którzy uciekają z Syrii przed wojną – to nie są terroryści. Dziś także ekologia ma ogromne znaczenie: jeżeli w Afryce nie ma wody, a ludzie umierają z głodu, to staje się przyczyną ucieczki.

My także, chociażby w czasie II Wojny Światowej byliśmy w Libanie, w Indiach, mieliśmy tam swoje kaplice. W czasie stanu wojennego wiele krajów nam pomagało, by byliśmy w trudnej sytuacji. Część osób uciekała: m.in. do Niemiec, Francji. Także dziś wyjeżdżamy do Stanów Zjednoczonych, czy na zachód Europy, np. na studia, czy w poszukiwaniu pracy. Współczesne społeczeństwo się przemieszcza i także my powinniśmy być otwarci.

Ciągłe straszenie sprawia, że społeczeństwo boi się obcych, którzy do nas przyjdą. A przecież widzimy ich na ulicach: m.in. przybyszów z Afryki, Hindusów. Razem z nimi razem studiujemy, część z nic wykłada na naszych uniwersytetach. Oczywiście, trzeba zawsze dokładnie skontrolować tego, kto przyjeżdża, to zadanie odpowiednich służb i władz.

Zatem prośbę, którą papież Franciszek wypowiedział w Polsce: by przyjmować uchodźców, powinniśmy potraktować dosłownie?

Stanowisko Kościoła jest bardzo jasne. Przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki i bp Krzysztof Zadarko, odpowiedzialny za sprawy migrantów, bardzo jasno powiedzieli: jesteśmy gotowi. Chcieliśmy stworzyć korytarze humanitarne, polegające na tym, by z danego kraju, z którego ludzie uciekają przed wojną, jak Syria, Liban, sprowadzać nie tysiące osób, ale najbardziej poszkodowanych, np. potrzebujących leczenia.

Oczywiście, nie możemy przyjąć wszystkich, to zrozumiałe. Ale korytarz humanitarny pomógłby pomóc najbardziej potrzebującym przetrwać do końca wojny. Jestem przekonany, że duża część społeczeństwa jest gotowa do takiej współpracy.

Zatem przypomnijmy: korytarze humanitarne i relokacja uchodźców znajdujących się w Europie, to dwa niezależne projekty?

To są dwie zupełnie różne sprawy. To jasne, że państwo musi dbać o swoich obywateli, o bezpieczeństwo naszego narodu i ojczyzny. Tym bardziej, że dziś terroryzm trudno jest kontrolować. Terrorysta może przylecieć samolotem z dwiema złotymi kartami bankowymi i „kupić sobie”, kogo zechce. Dlatego każdego, kto miałby przyjechać, należy dokładnie zweryfikować. Od tego są też różnego rodzaju służby i siły państwowe.

Nauka Kościoła wyraźnie mówi, że człowiek ma prawo wybrać sobie miejsce na ziemi, w którym chce żyć bezpiecznie i zapewnić swoim dzieciom przyszłość.

Pomimo pewnych niezrealizowanych projektów, po 10 latach kierowania Caritas Polska towarzyszy Księdzu niedosyt, czy raczej poczucie satysfakcji?

Niedosyt jest zawsze. Jednak z drugiej strony, cieszę się, że Caritas zachowała linię kościelną, nie poszła w stronę biznesu. Mimo różnych propozycji i nacisków udało się zachować ten kościelny wymiar i przeszliśmy przez okres różnych przemian bardzo spokojnie. Z tego powodu jestem szczęśliwy.

Cieszę się, także, że wykształciły się profesjonalne kadry, że Caritas Polska i Caritas diecezjalne działają profesjonalnie, dzięki pracy świetnie przygotowanych fachowców. Ponadto nie staliśmy się „Caritas agresywną”. Współpracujemy z mediami i rządem, szanując inne organizacje w Polsce. Nie daliśmy się uwikłać w żadne rozgrywki: przekazując na aukcję WOŚP lampkę oliwną w kształcie gołąbka pokoju, pokazaliśmy, że w Polsce jest miejsce dla każdego, kto chce działać charytatywnie i że z każdym, kto będzie przestrzegał naszych wartości, będziemy chętnie współpracowali.

Musimy pamiętać, że jako ludzie doświadczamy miłosierdzia od Boga. Jeśli, jako ludzie słabi grzeszni, niedoskonali, otrzymujemy największy dar, jakim jest miłosierdzie Boga wobec człowieka, to nie możemy nie być miłosierni. Miłosierdzie, jakie Bóg okazał każdemu z nas, powinno pobudzać nas do czynienia miłosierdzia wobec drugiego człowieka. Pięknie mówił o tym św. Jan Paweł II w Łagiewnikach w 2002 r., przypominając o iskrze miłosierdzia, która ma wyjść od nas na cały świat.

Księże Prałacie, czy odrobiliśmy tę „lekcję miłosierdzia”, którą wówczas zadał nam papież?

Myślę, że ciągle ją odrabiamy i nigdy nie odrobimy jej do końca. Siewca sieje, lecz ziarno rośnie powoli. Nie zbiera się plonów w ciągu jednego dnia. Głęboko wierzę w piękne owoce, także duchowe podejmowanych dzieł. Zło jest krzyczące, podczas gdy dobro jest ciche i rozlewa się jak rzeka. Zło słychać bardziej, ale w społeczeństwie jest więcej dobra niż zła.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Dorota Abdelmoula

Tagi:
Caritas

Reklama

Wierzchowiska: wolontariusze Caritas pomagają poszkodowanym

2019-06-26 13:06

apis / Wierzchowiska (KAI)

Wolontariusze Caritas Diecezji Sandomierskiej pomagają mieszkańcom Wierzchowisk w usuwaniu skutków ulewnego deszczu i nawałnicy. Ubiegłotygodniowa burza spowodowała gwałtowną powódź, która sprawiła, że ponad 300 posesji i domów zostało zalanych.

Caritas

- Staramy się nieść pomoc w bardzo szerokim zakresie. Od zapewnienia podstawowych środków czystości i detergentów do czyszczenia domów, poprzez ubrania, koce, łóżka aż po żywność. Na razie szacowane są straty. Na pewno będzie potrzebna jeszcze bardziej kompleksowa i długotrwała pomoc, bo w wielu przypadkach zostały zalane pola z uprawami zbóż i malin, co stanowi źródło dochodu dla rodzin. Wielu osobom została zapewniona pomoc przez naszego psychologa – informuje ks. Bogusław Pitucha, dyrektor Caritas Diecezji Sandomierskiej.

Jak dodaje ks. Bogusława Pitucha, kilka domów po wstępnych oględzinach nie będzie się nadawało do zamieszkania. Są to domy drewniane, w których woda zbyt poważnie naruszyła konstrukcję. Ich właściciele znaleźli już schronienie u bliskich, a jeśli tylko będzie taka potrzeba, to Caritas wynajmie mieszkania zastępcze w Janowie Lubelskim.

Do pomocy poszkodowanym mieszkańcom pośpieszyli wolontariusze Caritas oraz mieszkańcy kilku parafii z terenu diecezji. Pomagali wynosić zalane meble, oczyszczali mieszkania, podwórka, wywozili naniesiony przez wodę muł.

- Szczerze współczujemy mieszkańcom, którzy ucierpieli w tej powodzi, ich sytuacja jest naprawdę ciężka. W wielu domach woda i błoto zniszczyły piwnice i całe mieszkania. Często trzeba zrywać podłogi, odbijać płytki, osuszać i oczyszczać ściany. Pracy jest ogrom – opowiada pan Antoni, który przybył z pomocą.

Caritas nadal organizuje w kolejne dni wyjazdy wolontariuszy do pomocy w porządkowaniu zalanych posesji w Wierzchowiskach. Osoby chętne do takiej formy pomocy proszone są o kontakt z biurem Caritas pod nr tel. 15 644 58 98 lub bezpośrednio z dyrektorem Caritas Diecezji Sandomierskiej ks. Bogusławem Pituchą (tel. 695 308 060).

Natomiast osoby chętne do pomocy przy sprzątaniu pochodzące z okolic Rudnika proszone są o zgłoszenie się do Centrum Caritas w Rudniku nad Sanem do koordynatora ks. Tomasza Szostka pod tel. 785 270 035. Pomóc poszkodowanym można także poprzez wpłatę środków pieniężnych na konto Caritas Diecezji Sandomierskiej 33 1240 2786 1111 0010 5670 9561 z dopiskiem: „Powódź w Wierzchowiskach”.

W środę 19 czerwca nad miejscowościami Wierzchowiska Pierwsze i Drugie i Pasieka w gminie Modliborzyce na terenie diecezji sandomierskiej przeszła potężna burza z ulewnym deszczem. Silna nawałnica wywołała tam tzw. powódź błyskawiczną. Zalane zostały drogi, pola i posesje. Na skutek spływania wody z pól oraz wystąpienia z brzegów rzeczki Sanna zalanych zostało około 300 posesji.

Niesiony przez wodę muł pokrył pola, uprawy malin, podwórka i wnętrza budynków mieszkalnych. Zaraz po ustaniu ulewy miejscowość była dosłownie odcięta od świata przez nagromadzoną wodę, naderwane mosty i drogowe przepusty. W pierwszych dniach z pomocą mieszkańcom przyszli strażacy, policjanci i żołnierze z Lubelskiej Brygady Wojsk Obrony Terytorialnej.

- Pomoc była bardzo duża. Najpierw ratowali nas miejscowi strażacy, potem przyjechały wozy strażackie ze sprzętem do wypompowywania wody z kilku powiatów. Wielką pomoc okazali żołnierze terytorialsi. To oni byli już następnego dnia gotowi pomagać. Zrobili naprawdę wielką robotę – opowiada pan Andrzej.

- Około 14.00 pojawiła się chmura, niecała godzina deszczu i wszystko zostało zalane. Do naszego domu nie można było dojść. Z matką siedzieliśmy na stole, bo w domu wszystko pływało. Dom nadaje się do generalnego remontu. Ludzie pomagali nam z całego serca. Nawet nie mam pojęcia, kto i ile pomagał. Ale bez pomocnych rąk nic byśmy nie zrobili – podkreśla pan Bogumił.

- Pierwszego dnia czyściliśmy domy. Wszędzie było pełno mułu. Woda niosła wszelkie nieczystości, więc trzeba wszystko odkażać. Meble, które zalała woda wywozimy do utylizacji. Nie nadają się do niczego. Zniszczeniu uległ także sprzęt rolniczy: traktory, maszyny. Budynki gospodarcze są także zamulone. Na płotach zostały śmieci z całej okolicy. W wielu miejscach ciężko jeszcze dojechać ciężkim sprzętem, bo jest mokro – opowiada pan Zbigniew.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Warszawska radna nie zna prawa? Religijne odniesienia w szkole są zgodne z Konstytucją RP

2019-06-25 16:22

Ordo Iuris

Szkolna gazetka na temat Wielkanocy była prawdopodobnie przyczyną zapytania przez warszawską radną Agatę Diduszko-Zyglewską dyrektora jednej ze szkół podstawowych o przestrzeganie „zasady neutralności religijnej publicznej jednostki edukacyjnej”. Tymczasem konstytucyjna zasada bezstronności nie wyklucza religijnych odniesień w szkołach. Dyrektor placówki zwrócił się o pomoc w tej sprawie do Instytutu Ordo Iuris, który przygotował analizę wykazującą bezzasadność postulatów radnej Diduszko-Zyglewskiej.

Kzenon/Fotolia.com
Zdaniem ks. prof. Krzysztofa Pawliny, współczesna młodzież bardziej „koncentruje się na własnym życiu, a mniej zajmuje się przyszłością swojego kraju”

Do dyrektora Szkoły Podstawowej nr 11 w Warszawie wpłynęło zapytanie od radnej Agaty Diduszko-Zyglewskiej, przewodniczącej Komisji Kultury i Promocji Miasta Rady Warszawy, o to, czy szkoła przestrzega „zasady neutralności religijnej publicznej jednostki edukacyjnej”. Prawdopodobnie powodem interpelacji radnej była znajdująca się na szkolnym korytarzu gazetka poświęcona Wielkanocy. Dyrektor zwrócił się do Instytutu Ordo Iuris o pomoc, czego owocem jest przygotowana przez ekspertów analiza.

Zasady wspomnianej przez radną Diduszko-Zyglewską, ani innej, zbliżonej treściowo, nie zawiera żaden przepis polskiego prawa. Co więcej, zasada ta stoi w sprzeczności z obowiązującym w Polsce porządkiem prawnym. Prawo oświatowe jednoznacznie zobowiązuje szkoły do respektowania chrześcijańskiego systemu wartości oraz rozwijania wśród uczniów poszanowania dla polskiego dziedzictwa kulturowego. Z kolei Konstytucja RP przypomina, że polska kultura jest zakorzeniona w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu. Obowiązkiem szkoły jest zatem uczyć o polskiej kulturze, a nie ją redefiniować. Ponadto, przepisy prawa oświatowego zobowiązują szkołę, aby umożliwiała uczniom podtrzymywanie poczucia tożsamości narodowej i religijnej. Jednym ze sposobów realizacji tego obowiązku jest informowanie o zwyczajach, tradycjach i znaczeniu Świąt Wielkanocnych.

Zwolennicy tzw. świeckiej szkoły bardzo często powołują się na zasadę „neutralności światopoglądowej” państwa, która rzekomo miałaby być zapisana w art. 25 ust. 2 Konstytucji. Tymczasem przepis ten brzmi: „Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym”. W tym kontekście „bezstronność” oznacza jednak coś zupełnie innego niż „neutralność” i nie przypadkiem w trakcie prac legislacyjnych nad projektem konstytucji w Zgromadzeniu Narodowym nastąpiła zamiana tych słów. Bardzo trafnie te różnicę uchwycił Sąd Apelacyjny w Szczecinie, który w jednym z wyroków stwierdził, że bezstronność światopoglądowa oznacza „życzliwe zainteresowanie” i „życzliwe podejście” do religijności. Rozwinięciem tej konstytucyjnej zasady są m.in. przepisy rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej potwierdzające, że w szkole może znajdować się krzyż, jak i może być odmawiana modlitwa.

„Trzeba wyraźnie podkreślić, że Konstytucja RP oraz przepisy prawa oświatowego nie tylko nie zakazują obecności symboli religijnych ani nie rugują religijności z przestrzeni szkolnej, lecz potwierdzają, że szkoła jest miejscem otwartym na ekspresję religijną uczniów oraz zobowiązują do edukacji o polskiej kulturze zakorzenionej w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu. Świeckość szkoły była standardem w PRL, ale Trybunał Konstytucyjny orzekł w 1991 r., że jest sprzeczna z zasadą demokratycznego państwa prawnego, która nadal obowiązuje. Dlatego werdykt Trybunału pozostaje aktualny do dziś” – tłumaczy dr Marcin Olszówka, ekspert Instytut Ordo Iuris.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kotla: Msza za wędkarzy

2019-06-26 21:33

Radosław Grzesiński

23 czerwca, w niedzielę w oktawie Bożego Ciała w Kotelskim kościele miała miejsce Msza Święta w intencji wędkarzy. Należy podkreślić że jest to rok jubileuszowy dla miejscowego koła wędkarskiego Jaź, ponieważ obchodzi ono 20-lecie istnienia.

Kacper Kuczak

Członkowie dziękowali za ten jubileusz, a obchodząc również ogólnopolski dzień wędkarza prosili o wstawiennictwo patrona św. Zenona z Werony. Była to druga taka Msza wędkarska, proboszcz parafii wyszedł z ta inicjatywą ponieważ sam jest wędkarzem i członkiem koła. Mszy świętej towarzyszyła dekoracja akcesoriami wędkarskimi oraz imitacja stawu z żywymi rybami. Członkowie koła przynieśli w darach usmażone ryby. Gospodarzami uroczystości byli ks. kan. Andrzej Skoczylas - proboszcz parafii Kotla, Jan Grabia prezes Koła PZW nr 5 Jaź w Kotli, Wójt Gminy Kotla Łukasz Horbatowski, założyciel koła Sławomir Majewski - dyrektor Urzędu Pracy w Głogowie, który odczytał Modlitwę wiernych. Nna zakończenie Eucharystii na ręce prezesa zostało przekazane błogosławieństwo od bp. Tadeusza Lityńskiego z okazji jubileuszu. We Mszy uczestniczyła także szkółka wędkarska dzieci, którą prowadzą członkowie koła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem