Reklama

Prezydent: wizyta Donalda Trumpa wzmacnia pozycję Polski

2017-07-06 09:22

Krzysztof Sitkowski KPRP

Wizyta prezydenta USA Donalda Trumpa pokazuje, że jesteśmy liczącym się krajem - powiedział w czwartek prezydent Andrzej Duda. Dodał, że chciałby stałej obecności armii USA w Polsce, a z Donaldem Trumpem będzie rozmawiał też m.in. o bezpieczeństwie energetycznym.

Prezydent Stanów Zjednoczonych, który w środę wieczorem przybył do Warszawy spotka się w czwartek na Zamku Królewskim w Warszawie z prezydentem Andrzejem Dudą oraz weźmie udział w szczycie Inicjatywy Trójmorza. Wczesnym popołudniem na pl. Krasińskich wygłosi przemówienie - będzie to jego pierwsze od wyborów publiczne wystąpienie poza granicami Stanów Zjednoczonych.

Andrzej Duda pytany w Sygnałach Dnia w radiowej Jedynce o stosunki między prezydentem Trumpem i Unią Europejską podkreślił, że wizyta prezydenta Stanów Zjednoczonych - największego światowego mocarstwa - zawsze wzmacnia pozycję państwa.

- Każdego państw, i Polski oczywiście w tym momencie też. Dlatego ja się tak bardzo cieszę z tej wizyty, bo ona pokazuje, że Polska jest ważna w przestrzeni światowej, że jest ważna dla Stanów Zjednoczonych - powiedział prezydent Duda. Dodał, że Polska dzięki tej wizycie zostanie pokazana na całym świece, ponieważ cały świat interesuje się wizytami prezydenta USA.

Reklama

- A to jest de facto druga zagraniczna wizyta prezydenta Stanów Zjednoczonych, nowo wybranego, Donalda Trumpa i druga wizyta zagraniczna zaczyna się od Polski, więc to rzeczywiście jest chyba duży dla nas powód do satysfakcji, do zadowolenia i myślę, że pokazuje, zdecydowanie pokazuje, że jesteśmy krajem liczącym się, jeżeli jesteśmy krajem w ogóle liczącym się, to nie ma siły - ona wzmacnia naszą pozycję w UE - powiedział Andrzej Duda.

Na pytanie, czy będzie rozmawiał z Donaldem Trumpem na temat tego, by obecność amerykańskiej armii przybrała charakter stałych baz, polski prezydent odpowiedział: - Oczywiście, że w perspektywie ja takie dążenie mam i chciałbym, żeby obecność sojuszników na naszym terytorium miała charakter stały, przede wszystkim obecność armii USA, która jest największą potęgą, jeżeli chodzi o świat militarny - powiedział.

Dodał, że "USA są gwarantem bezpieczeństwa militarnego, one są z resztą od dziesięcioleci gwarantem bezpieczeństwa Europy" i dlatego - jak zaznaczył prezydent - "ta obecność armii USA tutaj jest tak ważna". Podkreślił, że liczy, iż obecność ta "będzie zwiększana i będzie wzmacniana".

Prezydent odniósł się do zapowiedzi zrobienia z prezydentem USA "dobrego interesu dla Polski", który jednocześnie zadowoliłby obie strony. - Sądzę, że prezydent Donald Trump, jak zapewniał mnie, zna Polskę i zna naszą historię, patrzy również na kwestie bezpieczeństwa amerykańskiego poprzez pryzmat spokoju w Europie – mówił prezydent Duda.

- Pan prezydent Donald Trump też to widzi, w związku z tym wie o tym, że spokój i bezpieczeństwo w Europie są także elementem bezpieczeństwa i spokoju USA - oświadczył Prezydent RP. - Zapewnienie bezpieczeństwa tej części świata to jest win-win - dodał.

Prezydent Duda podkreślił, że poza kwestiami związanymi z bezpieczeństwem militarnym, przede wszystkim będzie rozmawiał z Donaldem Trumpem o sprawach gospodarczych. - I to jest właśnie choćby to bezpieczeństwo energetyczne, bezpieczeństwo gazowe - powiedział.

Prezydent przypominając, że w czerwcu miała miejsce pierwsza dostawa gazu skroplonego z USA, stwierdził, że "wszystko przebiegło sprawnie, udało się, okazało się, że jest to możliwe, że nie ma z tym żadnego problemu".

- Chciałbym, żeby w perspektywie była długofalowa umowa z jakąś amerykańską firmą, która te dostawy gazu skroplonego zapewni - powiedział prezydent. - Czy to będzie win-win? Oczywiście, bo Stany Zjednoczone będą ten gaz sprzedawały, a więc jakaś firma w USA będzie na tym zarabiała - dodał.

Andrzej Duda był też pytany, dlaczego Polska sama nie wydobywa gazu z łupków. - To jest kwestia warunków geologicznych jakie są, kosztów wydobycia w relacji do cen gazu - zaznaczył prezydent. - Mnie eksperci zapewniali, że mamy po prostu inne warunki geologiczne niż są w Stanach Zjednoczonych. Wydobycie jest znacznie trudniejsze a w związku z tym droższe i dzisiejsza cena gazu powoduje, że nie ma tutaj opłacalności tego wydobycia i tu jest problem - dodał.

Prezydent odpowiadając na pytanie, jakie tematy zostaną poruszone na spotkaniu państw Trójmorza, odpowiedział, że ma ono charakter przede wszystkim gospodarczy. - W ramach inicjatywy Trójmorza rozmawiamy o rozwoju infrastruktury w przestrzeni północ-południe w Europie Środkowej - czegoś czego dzisiaj brakuje zjednoczonej Europie - powiedział Andrzej Duda.

Przekonywał, że wzmacnianie rozwoju infrastruktury naszej części Europy zarazem wzmacnia Unię Europejską. - Zwiększa jej konkurencyjność w stosunku do innych światowych potęg i to jest na pewno ważne także dla Unii Europejskiej - podkreślił prezydent Duda.

Jak zaznaczył, państwa Trójmorza poprzez współpracę chcą w sposób "sprawny i efektywny" wydawać fundusze spójności po to, aby dorównać rozwojowi zachodu Europy.

Ponadto - jak mówił prezydent - chodzi też o zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego tej części Europy. - Mówi się o korytarzu energetycznym północ-południe, bo my mamy gazoport nasz w Świnoujściu a Chorwaci planują utworzyć gazoport (...) na wyspie Krk i wtedy będziemy spięci pomiędzy Bałtykiem a Adriatykiem i to na pewno zwiększy bezpieczeństwo energetyczne, gazowe naszej części Europy - stwierdził polski prezydent.

Inicjatywa Trójmorza to zainicjowana przez prezydent Chorwacji Kolindę Grabar-Kitarovic i prezydenta Andrzeja Dudę współpraca państw leżących w rejonie Bałtyku, Adriatyku i Morza Czarnego - projekt nastawiony jest przede wszystkim na współpracę w dziedzinach infrastruktury i gospodarki.

Tagi:
Duda Andrzej Donald Trump

Reklama

Amerykańscy katolicy i żydzi: polityka Trumpa wobec imigrantów jest moralnie naganna

2019-07-16 16:02

tom (KAI) / Waszyngton

Czołowi amerykańscy katolicy i żydzi zdecydowanie sprzeciwiają się praktyce deportacyjnej rządu amerykańskiego wobec imigrantów. Falę aresztowań imigrantów w minioną niedzielę potępiła przewodnicząca katolickich organizacji charytatywnych "Catholic Charities", siostra Donna Markham i nazwała jako „okrutną”. "Zdecydowanie odrzucam takie obławy" - powiedziała katolickiej agencji prasowej CNS. "Katolickie organizacje charytatywne są zobowiązane do zapewnienia imigrantom pomocy prawnej i humanitarnej" - zaznaczyła s. Markham. Również wspólnoty żydowskie zaoferowały migrantom bez dokumentów ochronę przed aresztowaniem przez policję imigracyjną.

Wikipedia

Prezydent USA Donald Trump ogłosił w minioną niedzielę ogólnokrajową akcję deportacyjną nielegalnych imigrantów. W rzeczywistości, według doniesień medialnych, początkowo było tylko kilka obław. Najnowsza inicjatywa synagog jest częścią ogólnokrajowego ruchu „Sanctuary Cities”, którego celem jest ochrona imigrantów. Wspierają go działacze na rzecz praw obywatelskich oraz chrześcijańskie, żydowskie i muzułmańskie wspólnoty religijne.

Biskup graniczącej z Meksykiem diecezji Teksasu w Brownsville, Daniel Flores, powiedział, że masowe deportacje i praktyka oddzielania rodziców od dzieci są „po prostu naganne”. "Prawo musi traktować rodziny i dzieci inaczej niż baronów narkotykowych” - stwierdził biskup.

Również arcybiskup Nowego Jorku kard. Timothy Dolan potępił planowane masowe deportacje. Z kolei współprzewodnicząca Międzyreligijnej Koalicji Imigracyjnej, Katie Adams, nazwała planowane obławy jako kolejny dowód moralnego bankructwa administracji Trumpa. Podobnie Krajowa Rada Kościołów nazwała deportacje jako akcje „pozbawione skrupułów”.

Żydowska organizacja praw człowieka "T'ruah" zorganizowała ośrodki pomocy dla osób bez ważnych dokumentów w 70 synagogach w całym kraju. Organizacja zrzeszająca ponad 2 tys. rabinów i działaczy religijnych odrzuca akcje obław nazywając je "okrutnymi, ponieważ rozdzierają rodziny i wzbudzają strach". Wielu amerykańskich Żydów zorganizowało w całym kraju akcję protestów przeciwko bezwzględnemu traktowaniu nielegalnych imigrantów.

Amerykańskie media, powołując się na urzędy imigracyjne, poinformowały w ostatnią niedzielę, że pierwsze 2 tys. imigrantów bez ważnych dokumentów powinno zostać aresztowanych i deportowanych. W rzeczywistości obławy zostały zakończone. Burmistrzowie w wielu miastach ogłosili, że nie pozwolą organom ścigania na współpracę z policją imigracyjną.

W wywiadzie telewizyjnym szef policji imigracyjnej Matt Albence powiedział, że planowane działania były skierowane na osoby, których wnioski o azyl zostały już odrzucone przez sędziego imigracyjnego. Zaznaczył, że urzędnicy wykonują „tylko wydane zgodnie z prawem nakazy sędziego”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

We Włoszech zmarła Paola Bonzi

2019-08-21 16:00

Włodzimierz Rędzioch

Jej nazwisko prawie nikomu nic nie mówi, nawet we Włoszech, gdzie się urodziła, działała i zmarła nagle w wieku 76 lat, 9 sierpnia w Brindisi, gdzie spędzała wakacje. A Paola Bonzi była jedną z najwspanialszych postaci ruchu obrońców życia.

YouTube

Od kiedy założyła jesienią 1984 r. pierwszy Ośrodek Pomocy Życiu (Centro di Aiuto alla Vita – CAV)) w mediolańskiej klinice Mangiagalli, wraz z wieloma wolontariuszami uratowała od aborcji 22 702 dzieci. Aborcja została zalegalizowana we Włoszech w 1978 r., kilka miesięcy przed wyborem na papieża kard. Karola Wojtyły, co doprowadziło do wielkiego rozłamu w społeczeństwie i licznych kontrowersji. W maju 1981 r. prawo, które przeszło do historii jako „Legge 194” zostało poddane pod głosowanie w referendum, które obrońcy życie przegrali. Jednak „Prawo 194” dawało pewne możliwości obrony życia. Przede wszystkim podkreślało, że dobrowolne przerwanie ciąży „nie jest środkiem kontroli urodzeń”. Państwo, regiony i władze lokalne, w ramach swoich funkcji i kompetencji powinny „promować i rozwijać usługi socjalne i zdrowotne, a także inne niezbędne inicjatywy mające na celu zapobiegania aborcji jako środka kontroli urodzeń”. Prawo to nakładało na doradców rodzinnych „zadanie aktywnego wspierania kobiety znajdującej się w trudnej sytuacji z powodu ciąży, aby ograniczyć przyczyny, które mogą skłonić kobietę do podjęcia decyzji o aborcji”.

Biura doradztwa rodzinnego miały możliwości korzystania ze współpracy z „dobrowolnymi stowarzyszeniami, które mogą również pomóc w trudnym macierzyństwie po porodzie”. I to otwierało drogę do współpracy z ruchami broniącymi życia i zorganizowanymi w Ośrodkach Pomocy Życiu. Tak jak inny, wybitny działacz ruchu „pro-life”, Carlo Casini, pracował na polu kultury i polityki, tak Bonzi poświęciła się codziennej pracy z kobietami. A były to osoby przeżywające dramatyczne chwile swojego życia – kobiety, które zaszły w ciążę w wyniku gwałtu lub przypadkowego raportu seksualnego, kobiety samotne, bez stałego partnera, kobiety w trudnej sytuacji ekonomicznej, ale przede wszystkim kobiety zagubione i przestraszone. I to takim kobietom Paola Bonzi pomagała przez 35 lat. W młodości straciła wzrok, co sprawiło, że potrzebowała w kontaktach z innymi bliskości i osobistego ciepła. Ale to samo potrafiła dać innym. Dlatego kobiety, które w większości były pod presją społeczną i kulturalną namawiającą je do aborcji, otwierały się przed nią, zwierzały, wyrażały wątpliwości prosząc o pomoc. Potrafiła być delikatna, dyskretna i wyrozumiała, nigdy nikogo nie krytykowała ani nie potępiała. Zawsze powtarzała, że dzieci rodzą się dzięki ich matkom, ponieważ to w sercu kobiety kryje się „tak” dla życia. Dlatego aby urodziło się dziecko, najpierw musi „urodzić się” matka, a Paola potrafiła wzbudzać w kobietach pragnienie macieżyństwa. Nie wystarczą prawa ograniczające czy zakazujące aborcję. Możnaby powiedzieć, że Bonzi była prawdziwą feministką – broniła kobiet pomagając im zrobić najpięknięjszą rzecz w życiu – wydać na świat dziecko. Często powtarzała, że „nigdy nie poznała kobiety, która żałowała tego, że urodziła dziecko” a jednocześnie „spotkała wiele kobiet, które przez całe życie cierpiały i płakały, ponieważ dokonały aborcji”.

Oczywiście aby pomagać trzeba było najpierw zdobyć środki na pomoc kobietom. Bonzi potrafiła przekonać przedsiębiorców i znaleźć benefaktorów, którzy gotowi byli dawać oferty Ośrodkom Pomocy Życiu, bo mieli pewność, że ich pieniądze służą ratowaniu życia. Aby zbierać fundusze Paola organizowała między innymi specjalne wieczory galowe – w tym roku też przygotowała taki wieczór, który miał być też okazją do świętowania 35° rocznicy założenia pierwszego Ośrodka CAV. Nie dożyła tej chwili ale pozostał po niej ten wielki spadek jakim jest 22702 dzieci (dzisiaj niektórzy mają już ponad 30 lat) i tyleż kobiet, które zostały matkami dzięki jej pomocy i wsparciu. Była świadkiem godności i świętości ludzkiego życia, ponieważ uważała, że obrona życia jest fundamentem każdego cywilizowanego społeczeństwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Weigel: proces kard. Pella przypomina procesy stalinowskie

2019-08-22 13:46

vaticannews / Waszyngton (KAI)

Zaskakująca i niezrozumiała decyzja o odrzuceniu apelacji kard. Pella budzi bardzo poważne wątpliwości co do jakości wymiaru sprawiedliwości w Australii – uważa czołowy katolicki publicysta George Weigel. Jego zdaniem po tym, co się wydarzyło w stanie Victoria, nie można mieć pewności, czy jakikolwiek kapłan oskarżony o nadużycia seksualne będzie mógł liczyć na sprawiedliwy proces.

Ks. Cezary Chwilczyński

Weigel przypomina, że choć sędziowie odwoływali się do faktów i materiału dowodowego, to w tej sprawie nie było żadnych faktów ani dowodów. Kard. Pell został skazany wyłącznie na podstawie zeznań domniemanej ofiary, a zeznania świadków obrony zostały arbitralnie zakwestionowane, uznano, że nie mogą oni dobrze pamiętać tamtych wydarzeń. W opinii biografa Jana Pawła II sytuacja jest bardzo niebezpieczna. „Coś poważnego dzieje się z prawem karnym w stanie Victoria, gdzie postępowanie sądowe przypomina to, co działo się w Związku Radzieckim za rządów Stalina. Tam również zarzuty uznawano za wiarygodne wyłącznie na podstawie niepotwierdzonych zeznań” – pisze Weigel.

Zauważa on, że proces kard. Pella budzi też poważne wątpliwości w środowisku prawniczym w Australii, niszczy on bowiem reputację wymiaru sprawiedliwości w tym kraju. Wielu prawników, w przeciwieństwie do ideologów, liczyło na pozytywne rozpatrzenie apelacji. Teraz natomiast rozsądni ludzie będą się zastanawiać nad stanem australijskiej praworządności, nad tym, czy bezpiecznie jest podróżować i robić interesy w Australii, w takim klimacie społecznym i politycznym, w którym histeria tłumu może w oczywisty sposób wypłynąć na ławę przysięgłych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem