Reklama

Polski Dzień Lasu na Expo 2017 w Kazachstanie

2017-07-07 10:05

Sylwia Niedzieska

Sylwia Niedzieska

W tym roku Dzień Stolicy Kazachstanu, obok licznych uroczystości odbywających się w całym mieście, celebrowano również na terenie Wystawy Międzynarodowej Astana EXPO 2017

Polska Sekcja Wystawy uczciła Święto Stolicy gospodarzy organizując akcję sadzenia drzew na terenie nowo powstającego ogrodu botanicznego w Astanie. W miejscu gdzie posadzono 240 sadzonek polskich drzew (jarzębin, dębów, lip i jabłoni) stanęła tablica upamiętniająca to wydarzenie. Wzięli w nim udział władze miasta Astany, władze NK Astana – organizatora Międzynarodowej Wystawy EXPO oraz ponad 80 Komisarzy i pracowników Sekcji Narodowych Astana EXPO. Stronę polską reprezentowali m.in. Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Środowiska Sławomir Mazurek, Zastępca Prezesa PARP Nina Dobrzyńska, prof. Lech Płotkowski ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego oraz delegacja Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych.

Minister Sławomir Mazurek podkreślił, że zalesianie Kazachstanu, a zwłaszcza stolicy, jest ważne nie tylko z perspektywy polityki miejskiej, ale jest to również istotny element światowej polityki klimatycznej. Przekonywał o niezbędnej roli drzew w przestrzeni miejskiej oraz znaczeniu lasów w zmniejszeniu dwutlenku węgla w atmosferze. – Mam nadzieję, że posadzone dzisiaj przez nas drzewa będą cieszyć oko i będą trwałą pamiątką naszej współpracy i przyjaźni – mówił. – Dziękuję polskim Lasom Państwowym, które są kluczową organizacją w zakresie bezpieczeństwa ekologicznego państwa. Cieszę się, że to bezpieczeństwo ekologiczne roztaczają tutaj i pokazują dobre praktyki – dodał.

– To dla nas ogromny zaszczyt, że drzewa, które rosły na polskiej ziemi, będą teraz służyły jako ozdoba stolicy Kazachstanu i staną się pamiątką naszej przyjaźni i naszej wspólnej miłości do lasów – podkreślała wiceprezes PARP Nina Dobrzyńska. Jej zdaniem staną się również pomnikiem wyjątkowego wydarzenia, jakim jest Astana Expo 2017 r. – Idea, która mówi o współpracy między narodami, o szukaniu tego co wspólne, legła u podstaw organizacji wystaw międzynarodowych – zaznaczała.

Reklama

Polski Dzień Lasu w Astanie został zorganizowany dzięki ścisłej współpracy polskich i kazachskich instytucji – Ministerstwa Środowiska, Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych, organizatora EXPO – NK Astany, Urzędu Miasta Astany oraz Departamentu Zieleni Miejskiej w Astanie. Międzynarodowa Wystawa potrwa do 10 września. Bierze w niej udział ponad 100 krajów, a tematem przewodnim jest energia przyszłości, tj. rozwój energetyki zgodny z zasadami ekologii.

Polski pawilon obejmuje ok. 1000 m2 zlokalizowanych na dwóch poziomach. Dwukondygnacyjna ekspozycja na parterze podzielona jest na strefy: Technologie, Las, Odpoczynek i Regiony. W wystawie zastosowano interaktywne multimedia, za pomocą których zaprezentowano m.in. zasady zrównoważonej i wielofunkcyjnej gospodarki leśnej, bogactwo przyrodnicze polskich lasów oraz ich rolę w pochłanianiu dwutlenku węgla, czyste technologie węglowe, nowoczesne technologie wydobywcze, technologie związane z biomasą i wytwarzaniem energii z odpadów. Zwiedzający będą mieli także możliwość poznać przykłady rewitalizacji terenów poprzemysłowych, które wykorzystywane są w kulturze i turystyce. Na piętrze znajdują się pomieszczenia konferencyjne i biurowe oraz polska restauracja promująca Łódź, które jest jednym z z trzech kandydatów w wyborach organizatora kolejnej międzynarodowej wystawy w 2022 roku.

Głównym celem polskiej obecności na EXPO jest wzmocnienie kontaktów gospodarczych pomiędzy Polską a Kazachstanem (w którym mieszka liczna diaspora naszych rodaków) oraz całym rejonem Azji Centralnej. Jednym z najważniejszych wydarzeń związanych z promocją Polski jest organizacja Polsko-Kazachstańskiego Forum Gospodarczego 6 września 2017 r. z udziałem najważniejszych przedstawicieli władz państwowych oraz przedsiębiorców obu państw.

Tagi:
EXPO

Reklama

Energia przyszłości w Astanie

2017-08-16 10:23

O. Stanisław Jaromi OFMConv
Niedziela Ogólnopolska 34/2017, str. 22-23

Na wystawie Expo Astana 2017 oprócz znajomości języków angielskiego i rosyjskiego bardzo przydają się wiedza techniczna i orientacja w megatrendach rozwoju świata. Trzeba bowiem sporego wysiłku, aby zrozumieć ów „globalny dialog na temat strategicznych priorytetów współczesnej polityki energetycznej i wspólne poszukiwania odpowiedzi na największe wyzwania naszych czasów”

O. Stanisław Jaromi OFMConv
Logo wystawy

Zrobiłem ponad 300 zdjęć dokumentujących temat główny, czyli energię przyszłości. I mam wrażenie, że mamy nakreślony kierunek działania, mamy zrównoważone modele rozwoju świata, mamy nowe technologie – tylko czy wystarczy nam energii, aby to wprowadzić w życie? Czy nasi liderzy znajdą motywację, aby dokonać dobrej zmiany?

Watykański pawilon

I tutaj z pomocą przychodzi Kościół katolicki, który kreśli pełną nadziei i wiary w dobro wizję świata jako wspólnego domu. Czyni to słowami papieża Franciszka w encyklice „Laudato si’”, która jest przewodnim tematem pawilonu watykańskiego. W pierwszych dniach wystawy odwiedzało go dziennie 900-1000 osób. Jednak zwiedzający nie spotykają tu nowinek technicznych czy futurystycznych wizji miast przyszłości. Są zapraszani do refleksji nad początkiem świata i nad jego obecną kondycją, która epatuje wieloma nierównościami społecznymi, marnotrawstwem zasobów Ziemi i toksycznymi odpadami. Po prezentacji wybranych kościelnych projektów pokazujących ekodziałania ludzi Kościoła zwiedzający zostaje skonfrontowany z biblijno-teologiczną perspektywą myślenia o świecie jako o Bożym dziele i zaproszony do modlitwy razem z chrześcijańskimi liderami, takimi jak św. Matka Teresa czy papież Franciszek.

Watykańskie przesłanie na tegoroczne Expo było tematem konferencji, w której uczestniczyłem w centrum prasowym w Astanie. Licznie zgromadzeni dziennikarze owo przesłanie usłyszeli z ust ks. Guida Trezzaniego, wicekomisarza pawilonu watykańskiego. Społeczne nauczanie Kościoła w kwestii ekologicznej prezentowali bp dr Atanazy Schneider, biskup pomocniczy Astany, oraz ks. prof. Aleksander Posacki SJ, który jako praktyczną realizację troski o ubogich wskazał dzieło bł. ks. Władysława Bukowińskiego. Ja w swoim wystąpieniu zwróciłem uwagę, że papież Franciszek, przedstawiając swój projekt ekologii integralnej, sięga – co wydaje się bardzo symptomatyczne – do idei św. Franciszka z Asyżu. Ukazałem też niezwykły optymizm autora encykliki „Laudato si’” i jego wiarę, że mamy wszystkie narzędzia, aby uporać się ze współczesnymi kryzysami, w tym z kryzysami ekologicznym, energetycznym i klimatycznym. Potrzeba jedynie porzucić liczne egoizmy i współdziałać dla budowy świata jako jedynego wspólnego domu dla wszystkich.

Ekologia po chrześcijańsku

Jako praktyczne uzupełnienie tych papieskich myśli przedstawiłem materiał opracowany w Polsce przez Ruch Ekologiczny św. Franciszka z Asyżu pt. „Encyklika «Laudato si’» i jej praktyczny efekt w trosce o świat jako wspólny dom”. Jest to owoc 2 warsztatów z młodymi chrześcijanami: Credo chrześcijańskiego ekologa, czyli 10 pomysłów, jak myśleć o najważniejszych problemach ekologicznych po chrześcijańsku, oraz wezwanie do zmiany stylu życia. To propozycja, aby w trzech kolejnych dniach zbadać wpływ naszych zachowań na degradację ekologiczną świata. Materiały te zaprezentowałem po angielsku i rosyjsku. Ponieważ nie ma wielu opracowań o chrześcijańskiej ekologii po rosyjsku, okazały się one bardzo cenne.

Nie spotkali kapłana

Warto dodać, że obecna stolica Kazachstanu to nowoczesne miasto, pełne ambitnych rozwiązań architektonicznych, społecznych i komunikacyjnych. Moim przewodnikiem był franciszkanin – o. Paweł Blok, pracujący tutaj od 2008 r. Dziś jest proboszczem pierwszego, istniejącego od 1978 r., katolickiego kościoła w mieście i dziekanem dekanatu Astana, gdzie na terenie wielkości naszego województwa 12 kapłanów obsługuje 25 kościołów i kaplic. Jest też członkiem komitetu diecezjalnego wspierającego watykańskie działania na Expo. Pytam go o dalszą aktywność. Mówi m.in.: – Zdecydowana większość odwiedzających watykański pawilon nigdy w życiu nie spotkała katolickiego kapłana czy siostry zakonnej. Jeśli ich widzieli – to w telewizji. Dlatego z naszej strony dokładamy wszelkich starań, aby w pawilonie zawsze przebywał ktoś z duchowieństwa. Mobilizuję więc naszą międzynarodową społeczność, kapłanów, zakonników i zakonnice, aby wykorzystać tę unikalną okazję do ewangelizacji. Czasami są to tylko uśmiech, wspólna fotografia, czasem modlitwa lub pogłębiona rozmowa. Wielu odwiedzających reaguje na nas z entuzjazmem i radością.

Watykan między Polską a USA

Ciekawostką jest, że na wystawie Watykan ma swe miejsce pomiędzy Polską a USA. W ten sposób odwiedzający szybko mogą poznać różne strategie i technologie zapewniające bezpieczeństwo energetyczne i ekologiczne, ale również kształtować energooszczędny sposób życia i znaleźć duchowe motywacje do działań.

Co zostanie w Kazachstanie po międzynarodowej wystawie? Paryska Exhibition Universelle w 1889 r. jest do dziś przypominana przez wieżę Eiffla, Atomium w Brukseli jest pomnikiem EXPO 1958. A to tylko najbardziej znane pomniki dotychczasowych 70 światowych wystaw. Zanim poznamy odpowiedź na owo pytanie, ważne jest, że w Azji Środkowej, na kazachskim stepie istnieje międzynarodowa scena, gdzie kraje świata spotykają się, dyskutują i współzawodnicząc, generują twórczą wymianę pomysłów na świat przyjazny dla wszystkich.

Światowa wystawa Expo 2017 w stolicy Kazachstanu – Astanie będzie trwać do 10 września 2017 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Polskie małżeństwo członkami watykańskiej dykasterii

2019-07-18 17:12

Rozmawiała Marta Mastyło / Kraków (KAI)

Choć pochodzimy z różnych światów, jesteśmy rodziną. Łączymy to, co pojedynczo zdarza się w innych rodzinach. Chyba właśnie to spodobało się w nas papieżowi Franciszkowi - mówi dr Aleksandra Brzemia-Bonarek, która wraz ze swoim mężem, dr. Piotrem Bonarkiem, powołani zostali na członków watykańskiej Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia. Ekspertka opowiada o swoim małżeństwie, wychowaniu piątki dzieci i zadaniach, jakie małżonkom stawia w nowej posłudze Ojciec Święty.

Grzegorz Gałązka

Marta Mastyło (UPJPII): Została Pani z mężem powołana do Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia. Co przyczyniło się do tego, że Ojciec Święty Franciszek właśnie Państwu powierzył tę funkcję?

Dr Aleksandra Brzemia-Bonarek: Razem z mężem otrzymaliśmy informację we wrześniu ubiegłego roku. Zadzwonił telefon z Rzymu, żeby nas przygotować, zanim o fakcie dowiedzielibyśmy się z prasy. Później otrzymaliśmy dokument podpisany przez Sekretarza Stanu.
Ja nawet nie wiedziałam, że jestem wśród osób nominowanych do tej funkcji, cała ta procedura była objęta tajemnicą, nie mam pojęcia skąd taki wybór. Ale co ważne – jako małżeństwo jesteśmy członkiem dwuosobowym. Wśród członków dykasterii są trzy pary małżeńskie i mamy działać jako para, oprócz nas są jeszcze członkowie indywidualni.

- UPJPII: Porozmawiajmy więc o Pani rodzinie, małżeństwie, życiu zawodowym. Wspólnie poszukajmy odpowiedzi, co mogło sprawić, że dokonano w Watykanie takiego a nie innego wyboru?

- Jestem związana z Uniwersytetem Papieskim Jana Pawła II w Krakowie od 2007 roku, czyli od mojego doktoratu, ale etatowo zatrudniona zostałam w 2011 r. Jestem prawnikiem kanonistą, skończyłam Uniwersytet Kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie w zakresie dwóch kierunków – prawa i prawa kanonicznego, mam dwa dyplomy. Początkowo pracowałam jako adwokat kościelny przy sądach metropolitalnych w Katowicach i w Krakowie. A od 2010 roku jestem obrońcą węzła małżeńskiego przy Sądzie Metropolitalnym w Krakowie. Tutaj pracuję też w katedrze kanonicznego prawa procesowego na Wydziale Prawa Kanonicznego.
W wieku 25 lat wyszłam za mąż, mój mąż jest biochemikiem fizycznym, pracownikiem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Osiedliliśmy się tutaj w Krakowie ze względu na naukowy charakter pracy męża na uniwersytecie. W trakcie 19 lat małżeństwa porodziły nam się dzieci: mam 18-letniego Pawła, 16-letniego Filipa, który jest dzieckiem niepełnosprawnym, ma autyzm i niepełnosprawność intelektualną, później urodziły się dziś 10-letnia Krysia, 5-letni Jaś i 10-miesięczny Marcin.
Nie udzielam się w parafii, nie należę do żadnej grupy charyzmatycznej, nigdy nie byłam w oazie. Dlatego nie w naszej aktywności wspólnotowej należy szukać wytłumaczenia.

- UPJPII: Szukamy dalej… Może dla wielu osób, które Państwa znają, stanowicie po prostu jakiś wzór rodziny.

- My na pewno nie jesteśmy rodziną specyficzną, choć mamy dzieci więcej niż statystycznie. Mamy niepełnosprawnego syna, a to bardzo zmienia sposób funkcjonowania naszej rodziny, ponieważ musimy pod niego różne rzeczy ustawiać, on jest taką osią. On potrzebuje naszej opieki, jak również opieki swojego rodzeństwa.
Często jestem pytana o czym z mężem rozmawiamy, co nas łączy, bo prawnik kanonista i biochemik fizyczny to są absolutnie dwa różne światy, dwie metodologie itd. Ja nie do końca rozumiem to, czym zajmuje się mój mąż, w sensie naukowym, mnie to po prostu matematycznie przerasta. Natomiast pochodzimy z podobnych środowisk, obydwoje z Górnego Śląska i wartości charakterystyczne dla tego regionu są nam wspólne.
Myśmy się znali wcześniej z widzenia, ale poznaliśmy się dopiero na studiach, a konkretnie w pociągu. Ja jeździłam z Warszawy, mąż z Krakowa, ale z Katowic do rodzinnej miejscowości podróżowaliśmy już tym samym pociągiem.

- UPJPII: Wsiedliście do tego jednego pociągu i udaliście się we wspólną podróż przez życie. Czy są jakieś reguły, normy niezachwiane, jeżeli chodzi o rodzinę, w kwestiach wychowania dzieci?

- Ja jestem zwolennikiem rodziny różnopłciowej. Mężczyzna i kobieta tworzą rodzinę i inne „konfiguracje” są dla mnie po prostu sprzeczne z biologią, która w sensie ewolucji nas przecież determinuje. Zatem nie zgadzam się na to, aby osoby tej samej płci mogły adoptować dzieci. Drugą kwestią jest trwałość rodziny, w czym pomaga sformalizowanie związku. Myślę, że to publiczne określenie się bycia mężem i żoną daje bardzo solidną podstawę do tego, aby wziąć za rogi te obowiązki i te przyjemności, które się z tym łączą i próbować na tym bazować.
Oczywiście najlepiej, jeśli deklaracja życia wspólnego dla wierzących odbywa się w formie religijnej, ale w przypadku, gdy niektórzy nie mogą, to myślę także o wyłącznie cywilnych związkach. Widzę to na podstawie mojego doświadczenia z sądu kościelnego, że rzeczywiście w tych związkach, które są niesformalizowane, zawsze istnieje ta łatwiejsza możliwość „wyjścia z piaskownicy”, o wiele trudniej to zrobić, gdy się jest zorganizowanym w tej komórce podstawowej jaką jest małżeństwo, także to cywilne. Małżeństwo, czy to cywilne czy to kanoniczne, takie instytucjonalne, daje duże prawdopodobieństwo trwałości, o wiele większe niż związki nieformalne, jak na przykład konkubinaty.

- UPJPII: Jeżeli chodzi o wychowanie dzieci, zgadzacie się absolutnie we wszystkim? Macie pięcioro dzieci, przy czym każde z nich ma na pewno inny charakter, inną wrażliwość.

- Nie chciałabym jakoś laurkowo naszego małżeństwa pokazywać, ale wychowujemy dzieci w wolności „do”, a nie w wolności „od”. Staramy się traktować je podmiotowo, uwzględniając ich autonomię już od samego początku, już od etapu niemowlęctwa. Jak mały nie chce jeść kaszki, to nie musi, ale musi zjeść coś innego w miejsce kaszki. To funkcjonuje na takiej samej zasadzie odpowiednio w przypadku dzieci starszych. Ale wolność nie znaczy, że dzieci mogą robić wszystko, obowiązki w domu muszą być, ale te obowiązki muszą być naszymi obowiązkami wspólnymi. To nie jest tak, że ja wymagam od moich dzieci, by poszły w niedzielę do kościoła, a ja nie idę, bo wtedy przestaję być dla nich wiarygodna.
Jest jedno dziecko, które praktycznie nie ma żadnych obowiązków, to niepełnosprawny w stopniu znacznym Filip. Obowiązkiem moich dzieci jest w pewnym stopniu dbać o brata, ale równocześnie nie chcę ich obciążać nim na tyle, żeby czuły się przytłoczone faktem, że są w rodzinie z dzieckiem niepełnosprawnym, bo i tak jest im wiele rzeczy odbieranych właśnie przez to, że Filip ma pewne swoje stereotypy, zachowania i ograniczenia w kontaktach ze społeczeństwem. Np. na wakacje jeździmy do spokojnych, znanych mu miejsc, a zwiedzanie miast jest niemożliwe do realizacji.
Nie mam recepty na to, jak należy wychowywać dzieci. Myślę, że każda mama to wie intuicyjnie. Każda rodzina jest inna, nigdy nie podjęłabym się bycia osobą, która miałaby być jakimś wyznacznikiem. Nie czuję się profesjonalistką, chociaż jestem matką wielodzietną. Nasze dzieci też są różne, każde z nich urodziło się na innym etapie małżeństwa, pracy zawodowej; jedne w bloku, inne już w domu. Starsze się bawiły na placu zabaw pomiędzy blokami, a młodsze mają swój ogródek. To wszystko ma wpływ na wychowanie, na to jak się rozwijają.

- UPJPII: A sferę duchową należy pielęgnować razem?

- W zależności od osobistych zdolności i uwarunkowań. Nie ma dla wszystkich tej samej recepty.
Ja jestem człowiekiem ekstrawertycznym, mój mąż jest raczej introwertyczny. Taki człowiek, któremu bliższa jest praca w laboratorium. Nie lubi wielkich wystąpień publicznych, choć lubi wykładać, ale wystąpienia publiczne nie są jego żywiołem. My wszyscy w rodzinie jesteśmy nazbyt różnorodni. Np. 10-letnie dziecko jest głodne w danym momencie, Filip, ten niepełnosprawny, jest głośny, trudno nam byłoby w jednym czasie uklęknąć do wspólnego różańca. Natomiast kwestie wiary rozwiązuje się poprzez liczne rozmowy z dziećmi.
U nas nie ma tak, że „Pan Jezus jest w kościele”, a poza tym toczy się jakieś inne, normalne życie. Dla nas te sfery sacrum i profanum przenikają się ze sobą. Uważamy, że Pan Bóg jest obecny w naszej codzienności i dla nas cały czas ma miejsce ten cud stwarzania świata w postaci chociażby kwitnienia kwiatów, poprzez wszystko co się wokół dzieje.
Naszym dzieciom zwracamy na to uwagę właśnie w kontekście tego Bożego stworzenia. Mój syn najstarszy jest i jakoś nie ma w nim żadnej fazy buntu przeciwko religii. Lubię z dziećmi porozmawiać, na przykład o czym była mowa na kazaniu. Rozmowy teologiczno-religijne powinny być częścią życia każdego inteligenta, ponieważ mamy życie duchowe i powinniśmy je w sobie rozwijać.
Choć pochodzimy z różnych światów, jesteśmy rodziną. Łączymy to, co pojedynczo zdarza się w innych rodzinach. Chyba właśnie to spodobało się w nas papieżowi Franciszkowi. Myśmy się „skompresowali” i może stąd właśnie na nas padł wybór.

- UPJPII: To istotne, by mama i tata mówili jednym głosem?

- Tak. W sprawach kluczowych dzieci muszą mieć fundament solidny, żeby się czuły bezpieczne. Więc musimy w sprawach najważniejszych mówić jednym głosem. Dobrze jest to sobie ustalić wcześniej i oczywiście nie w ich obecności. Nie jest dobrze, gdy dzieci dostają z różnych stron inny przekaz. One do pewnego momentu potrzebują bardzo jasnego stanowiska. Odcienie szarości poznają z czasem, jak są coraz starsze, do tego też ich trzeba przygotować. Świat nie jest czarno-biały, ale warto mieć czarno-białe ideały, bo one pozwalają mieć ten kompas później.

- UPJPII: Dotknęliście już Państwo tego, czego wymaga od was nowa funkcja?

- Byliśmy na pierwszym spotkaniu w dykasterii. Pojechaliśmy z mężem i z dwójką naszych dzieci. Przedstawiliśmy się sobie.
Dykasteria mieści się na Zatybrzu w bardzo dużym czteroskrzydłowym budynku. W kwietniu trwały tam jeszcze takie ostatnie szlify remontowe przed listopadem, kiedy odbędzie się pierwsze zebranie plenarne wszystkich członków dykasterii. Będzie w nich uczestniczyć papież Franciszek. Mają trwać trzy dni. Odbywają raz do roku. To są takie nasze obowiązkowe spotkania, kiedy musimy pojechać do Rzymu.
Oprócz tego odbywają się jeszcze spotkania robocze, ich częstotliwość jest już kwestią bardziej indywidualną. Wiadomo, że te osoby, które mieszkają bliżej, będą na nich częściej. Prefekt dykasterii kard. Kevin Farrell bardzo ceni sobie nowinki technologiczne. Stąd, gdy poszliśmy do tej dykasterii, to mimo remontu, widać było jak nowoczesne jest to miejsce. Każdy z pokoi jest zaopatrzony w ergonomiczne meble i we wszystko co potrzebne do robienia telekonferencji. Pokoje, w których odbywać się będą dyskusje i rozmowy, są już przygotowane dla tłumaczy kabinowych. Wśród świeckich członków dykasterii, pochodzących przecież z różnych krajów, dominuje język angielski.
Członków dykasterii jest kilkudziesięciu. Są to księża, a pośród nich kilku biskupów, są też siostry zakonne, osoby z laikatu, poszczególne osoby świeckie i trzy małżeństwa. Jeżeli chodzi o Polaków, to jesteśmy jedyni w tym gronie. Dwie pary są z Europy, a jedna z Azji.
W ogóle ta dykasteria to bardzo umiędzynarodowiona instytucja. Pracownicy pochodzący z różnych państw w większości mieszkają we Włoszech, ale w pracy wspomagają nas jeszcze konsultorzy, są to osoby wyróżniające się jakąś szczególną wiedzą w danym zakresie. Nie są oni stałymi pracownikami dykasterii, ale są wzywani w sytuacjach, gdy potrzebna jest ich ekspercka opinia. Wśród nich też są zarówno duchowni jak i osoby świeckie, także w małżeństwie, jak i samotne.

- UPJPII: Jak wyglądało to pierwsze spotkanie?

- Pokazano nam zakres spraw, które zostaną nam przekazane do zapoznania się. To są takie jakby programy badawcze, którymi przez najbliższych 5 lat ma zająć się dykasteria.

- UPJPII: Dykasteria jest w jakikolwiek sposób decyzyjna, czy po prostu wydaje opinie, z którymi można, ale i niekoniecznie trzeba się liczyć?

- Dykasterie i kongregacje to są jakby takie ministerstwa przy papieżu. Dykasteria to organ wykonawczy i opiniujący dla papieża, pamiętajmy przecież, że w Kościele nie ma demokracji, tylko hierarchia.
Działalność dykasterii można było niedawno zauważyć w sytuacji starań o ocalenie Vincenta Lamberta, Francuza, który w stanie minimalnej świadomości przeżył 11 lat. O jego życie walczyli jego rodzice, episkopat Francji, a także sam papież Franciszek i właśnie dykasteria.

- UPJPII: Proszeni o opinie musicie robić jakieś badania, czy opieracie się państwo głównie na własnej wiedzy i doświadczeniu? Zastanawia mnie, ile czasu będziecie musieli państwo poświęcić temu zadaniu?

- Dlatego kardynał tak szpikuje te pomieszczenia dykasterii różnymi urządzeniami technicznymi, gdyż jest bardzo praktyczny i chciałby te nasze wyjazdy do Rzymu ograniczyć do minimum, a żebyśmy się przede wszystkim kontaktowali z nim i z jego pracownikami za pomocą telekonferencji. Tak w większości będą wyglądać nasze spotkania. Byliśmy pytani, czy możemy mieć w domu szerokopasmowy internet, abyśmy mogli się porozumiewać nie tylko z nim, ale także z innymi równolegle. Ja byłam pod wrażeniem tej nowoczesności, przy zachowaniu wszystkich wymogów architektonicznych.

- UPJPII: Ucieszyła się Pani otrzymaną nominacją, czy przestraszyła kolejnego obowiązku?

- Gdy powiedział mi o tym zaprzyjaźniony ksiądz profesor, to poprosiłam go, żeby sobie tak nie żartował. Mój mąż nazywa siebie accidental member, przypadkowym członkiem. On się zdziwił najbardziej. Ale dostaliśmy takie sygnały, że Ojcu Świętemu chodziło o to, aby wśród członków znalazły się takie osoby, które prawdziwie żyją, w rzeczywistym świecie, który być może dla części duchowieństwa pozostaje zupełnie nieznany. Nie byliśmy z klucza, z ludzi którzy krążą cały czas po orbicie probostwa i szkółki parafialnej, szczególnie mój mąż żyje w realiach środowiska, które jak przychodzi w niedzielę do kościoła to jest dobrze.

- UPJPII: Macie taką świadomość, że będziecie mieć wpływ na losy świata w tych dziedzinach, którymi zajmuje się dykasteria?

- Jeżeli dostanę jakieś zadanie, to je będę musiała wykonać najlepiej jak potrafię, ponieważ może to być jedyna okazja, żeby przedstawić coś, co może być później tym kamykiem do ogródka zmian.
Obliguje mnie to do bardzo rzetelnej i obiektywnej pracy, bo Ojciec Święty pewnie będzie oczekiwał od nas rzeczywistego pochylenia się nad sprawą. On nie chce, żeby to były komplementy, nie chce pochlebstw, mówienia, że wszystko jest w porządku, wszystko ładnie. Wymaga analizy jakiegoś zagadnienia. Być może dlatego nasza metodologia naukowa była papieżowi potrzebna.

- *** Małżonkowie są pracownikami naukowymi: Aleksandra – Wydziału Prawa Kanonicznego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, Piotr – Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Są rodzicami pięciorga dzieci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Europa Christi na Wigrach

2019-07-20 21:21

Ks. Adam Łosiewski / Wigry

20 lipca 2019 r. w Pokamedulskim Klasztorze w Wigrach odbyła się kolejna ogólnopolska Konferencja w ramach Programu „Niepodległa” i Ruchu „Europa Christi” z udziałem przedstawicieli Akcji Katolickiej Diecezji Ełckiej.

Patronat honorowy objęli: bp Jerzy Mazur, biskup ełcki, Jarosław Zieliński - sekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Artur Kosicki, marszałek województwa podlaskiego.

Konferencja zatytułowana „Wigry – śladami historii” wpisuje się w obchody 20-lecia pobytu w diecezji ełckiej i obchodzonego rok temu 350-lecia ufundowania przez króla Jana II Kazimierza Eremu Wyspy Wigierskiej.

Konferencja odbyła się w Dużej Galerii Domu Królewskiego. Uczestników powitał ks. kan. dr J. Nogowski – proboszcz wigierskiej parafii i prezes Fundacji Wigry PRO. Po nim zabrał głos minister J. Zieliński, który naświetlił aktualny kontekst społeczno-historyczny tego wydarzenia.

Podczas konferencji licznie zgromadzeni słuchacze z Akcji Katolickiej, przedstawiciele parafii oraz wypoczywający w klasztorze duchowni i świeccy wysłuchali sześciu referatów.

Pierwszy wystąpił dr Jarosław Schabieński (IPN) zaprezentował referat „Żołnierze Wyklęci - historia Powstania Sejneńskiego”, w którym na podstawie archiwalnych dokumentów przybliżył fakty dotyczące odzyskania niepodległości przez Suwalszczyznę w 1919 r., a także ukazał bohaterstwo Żołnierzy Wyklętych w walce na tym terenie z nowym okupantem po II wojnie światowej.

Następnym mówcą był ks. inf. dr Ireneusz Skubiś, pomysłodawca i moderator Ruchu Europa Christi. W referacie pt. „Idea Ruchu Europa Christi i Karta Praw Rodziny” nakreślił główne założenia tej inicjatywy, a także zwrócił uwagę na aktualność Karty Praw Rodziny promulgowanej przez Stolicę Apostolską.

Ks. dr hab. Mirosław Sitarz, prof. KUL, przeanalizował obowiązujące po Soborze Watykańskim II zasady relacji Kościół - państwo, jakimi są: zasada pluralizmu społecznego; zasada autonomii, niezależności, wolności i współpracy. Zasady te zostały wpisane do Konstytucji RP i Konkordatu Polskiego i były przedmiotem analizy i wystąpienia Ks. prof. dr hab. Józefa Krukowskiego (PAN), który jako ekspert Episkopatu Polski uczestniczył w negocjacjach zarówno przy uchwalaniu Konstytucji RP jak i Konkordatu zawartego między Polską a Stolicą Apostolską.

Przedmiotem wystąpienia Ks. prof. dr hab. Tadeusza Borutko (UPJPII) była „Wizja zjednoczonej Europy w nauczaniu Jana Pawła II”. Prelegent, analizując nauczanie papieskie dotyczące Europy, wskazał jego aktualność.

Jako ostatni wystąpił dr Henryk Siodmok, który – jako menadżer i ekonomista - wskazał na geopolityczne uwarunkowania Polski i związane z tym nadzieje i zagrożenia.

Część naukową zakończyła bardzo ożywiona i interesująca dyskusja.

Mszy koncelebrowanej przez licznie zgromadzonych kapłanów przewodniczył ks. J. Nogowski, a homilię wygłosił ks. inf. Skubiś, w której podsumował wigierską konferencję „Europa Christi”, a także wskazał aktualne zadania stojące przed Kościołem w Polsce i w Europie.

Po Mszy św. Parafialny Oddział Akcji Katolickiej wraz z Fundacją Wigry PRO zaprosili uczestników konferencji do tawerny w ogrodach klasztornych na dania regionalne oraz – dzięki życzliwości Jednostki Wojskowej z Suwałk – na wojskową grochówkę.

Spotkanie zakończyło się rejsem statkiem TRYTON, którym 20 lat temu pływał św. Jan Paweł II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem