Reklama

Polski Dzień Lasu na Expo 2017 w Kazachstanie

2017-07-07 10:05

Sylwia Niedzieska

Sylwia Niedzieska

W tym roku Dzień Stolicy Kazachstanu, obok licznych uroczystości odbywających się w całym mieście, celebrowano również na terenie Wystawy Międzynarodowej Astana EXPO 2017

Polska Sekcja Wystawy uczciła Święto Stolicy gospodarzy organizując akcję sadzenia drzew na terenie nowo powstającego ogrodu botanicznego w Astanie. W miejscu gdzie posadzono 240 sadzonek polskich drzew (jarzębin, dębów, lip i jabłoni) stanęła tablica upamiętniająca to wydarzenie. Wzięli w nim udział władze miasta Astany, władze NK Astana – organizatora Międzynarodowej Wystawy EXPO oraz ponad 80 Komisarzy i pracowników Sekcji Narodowych Astana EXPO. Stronę polską reprezentowali m.in. Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Środowiska Sławomir Mazurek, Zastępca Prezesa PARP Nina Dobrzyńska, prof. Lech Płotkowski ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego oraz delegacja Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych.

Minister Sławomir Mazurek podkreślił, że zalesianie Kazachstanu, a zwłaszcza stolicy, jest ważne nie tylko z perspektywy polityki miejskiej, ale jest to również istotny element światowej polityki klimatycznej. Przekonywał o niezbędnej roli drzew w przestrzeni miejskiej oraz znaczeniu lasów w zmniejszeniu dwutlenku węgla w atmosferze. – Mam nadzieję, że posadzone dzisiaj przez nas drzewa będą cieszyć oko i będą trwałą pamiątką naszej współpracy i przyjaźni – mówił. – Dziękuję polskim Lasom Państwowym, które są kluczową organizacją w zakresie bezpieczeństwa ekologicznego państwa. Cieszę się, że to bezpieczeństwo ekologiczne roztaczają tutaj i pokazują dobre praktyki – dodał.

– To dla nas ogromny zaszczyt, że drzewa, które rosły na polskiej ziemi, będą teraz służyły jako ozdoba stolicy Kazachstanu i staną się pamiątką naszej przyjaźni i naszej wspólnej miłości do lasów – podkreślała wiceprezes PARP Nina Dobrzyńska. Jej zdaniem staną się również pomnikiem wyjątkowego wydarzenia, jakim jest Astana Expo 2017 r. – Idea, która mówi o współpracy między narodami, o szukaniu tego co wspólne, legła u podstaw organizacji wystaw międzynarodowych – zaznaczała.

Reklama

Polski Dzień Lasu w Astanie został zorganizowany dzięki ścisłej współpracy polskich i kazachskich instytucji – Ministerstwa Środowiska, Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych, organizatora EXPO – NK Astany, Urzędu Miasta Astany oraz Departamentu Zieleni Miejskiej w Astanie. Międzynarodowa Wystawa potrwa do 10 września. Bierze w niej udział ponad 100 krajów, a tematem przewodnim jest energia przyszłości, tj. rozwój energetyki zgodny z zasadami ekologii.

Polski pawilon obejmuje ok. 1000 m2 zlokalizowanych na dwóch poziomach. Dwukondygnacyjna ekspozycja na parterze podzielona jest na strefy: Technologie, Las, Odpoczynek i Regiony. W wystawie zastosowano interaktywne multimedia, za pomocą których zaprezentowano m.in. zasady zrównoważonej i wielofunkcyjnej gospodarki leśnej, bogactwo przyrodnicze polskich lasów oraz ich rolę w pochłanianiu dwutlenku węgla, czyste technologie węglowe, nowoczesne technologie wydobywcze, technologie związane z biomasą i wytwarzaniem energii z odpadów. Zwiedzający będą mieli także możliwość poznać przykłady rewitalizacji terenów poprzemysłowych, które wykorzystywane są w kulturze i turystyce. Na piętrze znajdują się pomieszczenia konferencyjne i biurowe oraz polska restauracja promująca Łódź, które jest jednym z z trzech kandydatów w wyborach organizatora kolejnej międzynarodowej wystawy w 2022 roku.

Głównym celem polskiej obecności na EXPO jest wzmocnienie kontaktów gospodarczych pomiędzy Polską a Kazachstanem (w którym mieszka liczna diaspora naszych rodaków) oraz całym rejonem Azji Centralnej. Jednym z najważniejszych wydarzeń związanych z promocją Polski jest organizacja Polsko-Kazachstańskiego Forum Gospodarczego 6 września 2017 r. z udziałem najważniejszych przedstawicieli władz państwowych oraz przedsiębiorców obu państw.

Tagi:
EXPO

Energia przyszłości w Astanie

2017-08-16 10:23

O. Stanisław Jaromi OFMConv
Niedziela Ogólnopolska 34/2017, str. 22-23

Na wystawie Expo Astana 2017 oprócz znajomości języków angielskiego i rosyjskiego bardzo przydają się wiedza techniczna i orientacja w megatrendach rozwoju świata. Trzeba bowiem sporego wysiłku, aby zrozumieć ów „globalny dialog na temat strategicznych priorytetów współczesnej polityki energetycznej i wspólne poszukiwania odpowiedzi na największe wyzwania naszych czasów”

O. Stanisław Jaromi OFMConv
Logo wystawy

Zrobiłem ponad 300 zdjęć dokumentujących temat główny, czyli energię przyszłości. I mam wrażenie, że mamy nakreślony kierunek działania, mamy zrównoważone modele rozwoju świata, mamy nowe technologie – tylko czy wystarczy nam energii, aby to wprowadzić w życie? Czy nasi liderzy znajdą motywację, aby dokonać dobrej zmiany?

Watykański pawilon

I tutaj z pomocą przychodzi Kościół katolicki, który kreśli pełną nadziei i wiary w dobro wizję świata jako wspólnego domu. Czyni to słowami papieża Franciszka w encyklice „Laudato si’”, która jest przewodnim tematem pawilonu watykańskiego. W pierwszych dniach wystawy odwiedzało go dziennie 900-1000 osób. Jednak zwiedzający nie spotykają tu nowinek technicznych czy futurystycznych wizji miast przyszłości. Są zapraszani do refleksji nad początkiem świata i nad jego obecną kondycją, która epatuje wieloma nierównościami społecznymi, marnotrawstwem zasobów Ziemi i toksycznymi odpadami. Po prezentacji wybranych kościelnych projektów pokazujących ekodziałania ludzi Kościoła zwiedzający zostaje skonfrontowany z biblijno-teologiczną perspektywą myślenia o świecie jako o Bożym dziele i zaproszony do modlitwy razem z chrześcijańskimi liderami, takimi jak św. Matka Teresa czy papież Franciszek.

Watykańskie przesłanie na tegoroczne Expo było tematem konferencji, w której uczestniczyłem w centrum prasowym w Astanie. Licznie zgromadzeni dziennikarze owo przesłanie usłyszeli z ust ks. Guida Trezzaniego, wicekomisarza pawilonu watykańskiego. Społeczne nauczanie Kościoła w kwestii ekologicznej prezentowali bp dr Atanazy Schneider, biskup pomocniczy Astany, oraz ks. prof. Aleksander Posacki SJ, który jako praktyczną realizację troski o ubogich wskazał dzieło bł. ks. Władysława Bukowińskiego. Ja w swoim wystąpieniu zwróciłem uwagę, że papież Franciszek, przedstawiając swój projekt ekologii integralnej, sięga – co wydaje się bardzo symptomatyczne – do idei św. Franciszka z Asyżu. Ukazałem też niezwykły optymizm autora encykliki „Laudato si’” i jego wiarę, że mamy wszystkie narzędzia, aby uporać się ze współczesnymi kryzysami, w tym z kryzysami ekologicznym, energetycznym i klimatycznym. Potrzeba jedynie porzucić liczne egoizmy i współdziałać dla budowy świata jako jedynego wspólnego domu dla wszystkich.

Ekologia po chrześcijańsku

Jako praktyczne uzupełnienie tych papieskich myśli przedstawiłem materiał opracowany w Polsce przez Ruch Ekologiczny św. Franciszka z Asyżu pt. „Encyklika «Laudato si’» i jej praktyczny efekt w trosce o świat jako wspólny dom”. Jest to owoc 2 warsztatów z młodymi chrześcijanami: Credo chrześcijańskiego ekologa, czyli 10 pomysłów, jak myśleć o najważniejszych problemach ekologicznych po chrześcijańsku, oraz wezwanie do zmiany stylu życia. To propozycja, aby w trzech kolejnych dniach zbadać wpływ naszych zachowań na degradację ekologiczną świata. Materiały te zaprezentowałem po angielsku i rosyjsku. Ponieważ nie ma wielu opracowań o chrześcijańskiej ekologii po rosyjsku, okazały się one bardzo cenne.

Nie spotkali kapłana

Warto dodać, że obecna stolica Kazachstanu to nowoczesne miasto, pełne ambitnych rozwiązań architektonicznych, społecznych i komunikacyjnych. Moim przewodnikiem był franciszkanin – o. Paweł Blok, pracujący tutaj od 2008 r. Dziś jest proboszczem pierwszego, istniejącego od 1978 r., katolickiego kościoła w mieście i dziekanem dekanatu Astana, gdzie na terenie wielkości naszego województwa 12 kapłanów obsługuje 25 kościołów i kaplic. Jest też członkiem komitetu diecezjalnego wspierającego watykańskie działania na Expo. Pytam go o dalszą aktywność. Mówi m.in.: – Zdecydowana większość odwiedzających watykański pawilon nigdy w życiu nie spotkała katolickiego kapłana czy siostry zakonnej. Jeśli ich widzieli – to w telewizji. Dlatego z naszej strony dokładamy wszelkich starań, aby w pawilonie zawsze przebywał ktoś z duchowieństwa. Mobilizuję więc naszą międzynarodową społeczność, kapłanów, zakonników i zakonnice, aby wykorzystać tę unikalną okazję do ewangelizacji. Czasami są to tylko uśmiech, wspólna fotografia, czasem modlitwa lub pogłębiona rozmowa. Wielu odwiedzających reaguje na nas z entuzjazmem i radością.

Watykan między Polską a USA

Ciekawostką jest, że na wystawie Watykan ma swe miejsce pomiędzy Polską a USA. W ten sposób odwiedzający szybko mogą poznać różne strategie i technologie zapewniające bezpieczeństwo energetyczne i ekologiczne, ale również kształtować energooszczędny sposób życia i znaleźć duchowe motywacje do działań.

Co zostanie w Kazachstanie po międzynarodowej wystawie? Paryska Exhibition Universelle w 1889 r. jest do dziś przypominana przez wieżę Eiffla, Atomium w Brukseli jest pomnikiem EXPO 1958. A to tylko najbardziej znane pomniki dotychczasowych 70 światowych wystaw. Zanim poznamy odpowiedź na owo pytanie, ważne jest, że w Azji Środkowej, na kazachskim stepie istnieje międzynarodowa scena, gdzie kraje świata spotykają się, dyskutują i współzawodnicząc, generują twórczą wymianę pomysłów na świat przyjazny dla wszystkich.

Światowa wystawa Expo 2017 w stolicy Kazachstanu – Astanie będzie trwać do 10 września 2017 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Sprawa” tragicznie zmarłego ks. Palimąki

2012-11-23 13:21

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 48/2012, str. 4-5

Ks. Stanisław Palimąka - pierwszy proboszcz Klimontowa, twórca tamtejszej parafii i budowniczy kościoła, należy do grona tych kapłanów, którzy ponieśli śmierć w niewyjaśnionych okolicznościach. Tragiczne zdarzenie miało miejsce stosunkowo niedawno - w 1985 r., sprawę badały poważne gremia, m.in. tzw. Komisja Rokity i delegatura krakowska IPN. Postępowanie badawcze nie wniosło zbyt wiele. Faktem jest natomiast, że ks. Palimąka, przejechany ze skutkiem śmiertelnym przez własny samochód, staczający się po pochyłości do garażu, był kaznodzieją i katechetą, który nigdy się komunistom nie kłaniał, a jego kazania i wystąpienia publiczne zaowocowały specjalną teczką w aktach SB

Archiwum
Ks. Stanisław Palimąka

Był 27 lutego 1985 r. Rankiem, tuż po śniadaniu proboszcz ks. Stanisław Palimąka wsiadł w swojego niebieskiego Fiata 125, aby odwieźć katechetę (alumna Stanisława Olesińskiego) do pracy. Prowadząca mu gospodarstwo siostra - Otylia Kaczmarek, nie mogąc doczekać się powrotu brata, wyszła ok. 12.30 przed dom. Ksiądz leżał przy drzwiach garażowych, na których zatrzymał się samochód. Był martwy.

Tragiczne zdarzenie

Jak pisze ks. Daniel Wojciechowski w „Księża niezłomni. Diecezja kielecka” („Print”, Włoszczowa-Kurzelów 2011) „Według oficjalnej wersji auto staczając się do garażu z podjazdu o długości 12 m i o nachyleniu 12 stopni, najechało na ks. Palimąkę, powodując jego śmierć. Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Krakowie musiał się bardzo spieszyć z ustaleniem przyczyny zgonu kapłana, skoro już 30 marca 1985 r. umorzył dochodzenie, nie stwierdzając przestępstwa. Sekcja zwłok wykazała złamanie podstawy czaszki, stłuczenie mózgu, krwiak podpajęczynkowy, rany tłuczone twarzy po stronie prawej i złamanie prawego uda”.

Z Kroniki parafii Klimontów: „Ciało księdza spoczywało wbite w nowe, masywne drzwi garażowe Został przygnieciony przez półtoratonowego fiata. Zszokowana tym widokiem [siostra - przyp. red] najprawdopodobniej wykonała telefony na milicję, do Kurii w Kielcach i do brata Mieczysława do Kielc. Na miejscu tragedii szybko zjawił się tłum ludzi. Plac przed plebanią zapełnili nie tylko zrozpaczeni parafianie, ale także milicja, pogotowie, brat księdza i biskup kielecki. Śledztwo przejęła komenda krakowska. Oględziny wykonywali eksperci z Krakowa i Warszawy”. Sekcja została przeprowadzona w Zakładzie Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Krakowie.

Pogrzeb ks. Stanisława Palimąki odbył się 2 marca 1985 r. w Klimontowie. Liturgii pogrzebowej przewodniczył bp Stanisław Szymecki, który wygłosił homilię, kończąc ją słowami św. Pawła Apostoła: „Czuwajcie, trwajcie mocno w wierze, bądźcie mężni i umacniajcie się. Wszystkie wasze sprawy niech się dokonują w miłości” (1Kor 16, 13-14). Uczestniczyło około 290 kapłanów i tłumy wiernych nie tylko z parafii, ale i z okolicznych miejscowości.

Co na to śledztwo i Komisja?

Sejmowa Komisja Nadzwyczajna do badania działań MSW, którą kierował poseł Jan Maria Rokita (zwana Komisją Rokity), dopatrzyła się wielu wątpliwości w orzeczeniach Urzędu ds. Wyznań. W raporcie napisano m.in.: „Postępowanie zostało ukierunkowane na niestwierdzenie przestępstwa już w momencie dokonywania pierwszych czynności procesowych. Dopuszczono do utraty (na skutek niezabezpieczenia) wielu istotnych dowodów (m.in. nie dokonano badań, czy na monecie blokującej dźwignię hamulca ręcznego znajdują się odciski palców). Nie przesłuchano wszystkich świadków, wykonane przez biegłych ekspertyzy są obarczone uchybieniami, nie odpowiadają na podstawowe pytania. Wreszcie nie przeprowadzono eksperymentu, który miałby określić wielkość siły uderzenia staczającego się samochodu na przeszkodę umieszczoną bezpośrednio pod drzwiami garażu”. Jaki z tego wniosek?

Ks. Daniel Wojciechowski badający tę sprawę uważa, że przyczyna „wypadku” mogła być złożona: patriotyczne, niewygodne dla aparatu władzy homilie ks. Palimąki i wiedza, jaką nabył podczas budowy kościoła i tzw. załatwiania materiałów budowlanych. Działało to, zdaniem księdza, jak katalizator. - To, że Proboszcz Klimontowa wiedział zbyt wiele, potwierdził słuchacz Radia Maryja, który zadzwonił do mnie, gdy byłem gościem „Rozmów niedokończonych”. Dzwonił z Krakowa, ze szpitala, nie chciał jednak podać danych personalnych - opowiada ks. Wojciechowski. Jako krewny zmarłego był na miejscu wypadku i dotąd ma przed oczami tamten tragiczny widok.

Na wniosek Komisji Rokity w 1991 r. sporządzono dodatkowo raport o działalności „grupy D” (do specjalnych działań dezintegracyjnych w walce z Kościołem), utajniony jednak przez MSW… Z kolei prokurator Aleksander Herzog z Prokuratury Generalnej uznał, że śledztwo było prowadzone nieprawidłowo. W „Gazecie Wyborczej” (nr 237/11 października 1990) ukazał się tekst pt. „MSW się spieszyło”, w którym tenże prokurator opiniuje: „Zbyt wcześnie, często przed wpłynięciem opinii biegłych, umarzano sprawy, nie brano pod uwagę wszystkich możliwych wersji popełnienia przestępstwa”. Obok ks. Palimąki wymienia sprawy: Piotra Bartoszcze, Grzegorza Przemyka, ks. Jerzego Popiełuszki, ks. Stanisława Zycha.

Z Kroniki parafii Klimontów: „W 2008 r. na polecenie IPN krakowska policja ds. kryminalnych przez dwa dni podejmowała czynności dotyczące miejsca i przebiegu tragicznej śmierci ks. Palimąki w Klimontowie. Istotnych zmian w tej sprawie do dzisiaj nie stwierdzono. Od czasu do czasu ukazują się jakieś artykuły w prasie małopolskiej dotyczące tej śmierci, które powielają uprzednie wersje i opinie, a jest ich tyle, ilu ludzi, a każdy uważa siebie za eksperta. Wydaje się, że tajemnicę okoliczności śmieci zabrał ks. Stanisław ze sobą. Być może, że nadejdzie taki czas, kiedy poznamy prawdę o tej śmierci”. Tak więc sprawa nadal pozostaje niewyjaśniona.

Zanim został księdzem

Kim był tragicznie zmarły ks. Palimąka i w jaki sposób sprawował kapłańską posługę? Czy styl jego pracy mógł spowodować zabójstwo, jeśli wykluczy się tezę wypadku? Choć „sprawa nadal pozostaje niewyjaśniona”, warto przyjrzeć się nie tylko okolicznościom „sprawy”, ale również tak tragicznie przerwanemu życiu ks. Stanisława Palimąki.

Urodził się 1 grudnia 1933 r. w Rębiechowie, należącym do parafii Węgleszyn, w rolniczej rodzinie. Gdyby żył, wkrótce świętowałby 79. urodziny. Rodzice - Piotr i Marianna z Dąbrowskich byli autentycznymi świadkami żywej wiary i w tym duchu wychowywali dzieci. Zawsze, pomimo odległości od kościoła, musiała być coniedzielna Msza św., a rano i wieczorem wspólny pacierz. Niewielu pozostało świadków tamtych lat; w Rębiechowie wciąż mieszka siostra śp. ks. Palimąki, w Kielcach żyje brat. - Pamiętamy o nim w wypominkach, w rocznicę tragicznej śmierci jest zawsze zamawiana Msza św. - mówi proboszcz z Węgleszyna, ks. Andrzej Żuber.

Po zdaniu matury w Liceum Ogólnokształcącym w Jędrzejowie (1954 r.) Stanisław Palimąka zdecydował się wstąpić na drogę kapłaństwa, rozpoczynając naukę i formację w WSD w Kielcach. Czas był szczególny - aresztowanie i proces bp. Czesława Kaczmarka musiały zapisać się w pamięci kleryka i odcisnąć ślad na kształcie późniejszej kapłańskiej posługi. Równie mocno utrwaliły się rozmowy w grupie szkolnych kolegów i nauczyciela historii z liceum w Jędrzejowie, gdzie potajemnie poznawano prawdę o Katyniu i innych zdarzeniach, o których milczała wówczas historia. Kleryk Palimąka zainteresowania historią Polski wyniósł także z domu rodzinnego. To był jeden aspekt jego dojrzewania, doroślenia. Poza tym koledzy kursowi z Seminarium zapamiętali go jako radosnego, pełnego optymizmu człowieka. Święcenia kapłańskie ks. Palimąka otrzymał z rąk bp. Czesława Kaczmarka 11 czerwca 1960 r. - Zawsze cechował go niesamowity humor. Był pełen energii, prędki - mówił, co myślał. Tę energię przekładał na duszpasterstwo - wspomina ks. Wojciechowski.

Odważne kazania w parafiach diecezji

Najpierw był wikariat w Łopusznie - trzy lata w rozległej terytorialnie parafii, z katechizacją dzieci w punktach dojazdowych, z głoszeniem odważnych kazań, co skutkowało nachodzeniem księdza przez ludzi w mundurach lub w cywilu i zadawaniem pytań, głównie o stosunek do PRL i jej władz. Potem był (krótko) Słaboszów k. Miechowa.

W Archiwum Diecezjalnym w Kielcach zachował się list do bp. Jana Jaroszewicza, dotyczący tamtego okresu, napisany przez 48-letniego rolnika ze Słaboszowa, który pisze m.in.: „Bardzo a bardzo pragnę podziękować za tak dobrego kaznodzieję, jakim jest ks. Palimąka, wikary parafii Słaboszów (…). Słyszę często, co ludzie mówią o jego kazaniach i co na nich działa i na mnie samego (…). Ksiądz wikary chce naprawdę dużo pracować i dużo może zrobić” (Akta personalne XP -56). W liście była także mowa o obowiązkowości księdza w doprowadzaniu dzieci na religię, szczególnie tych, które unikały katechezy.

W grudniu 1963 r. ks. Palimąka zainstalował się w Pierzchnicy. W związku z wygłoszonym przezeń kazaniem (z 11 kwietnia 1966 r.) Wojewódzki Urząd ds. Wyznań skierował do Kurii w Kielcach pismo o wszczęciu postępowania w sprawie działalności ks. Palimąki „szkodliwej dla państwa ludowego”. Wytoczony zarzut dotyczył „publicznego piętnowania historyków polskich za rzekome zniekształcanie prawdy historycznej narodu i Ojczyzny”. Ks. Palimąka nie zaprzeczał; ponadto nie chciał dopuścić świeckich władz oświatowych do wizytacji katechezy w punktach katechetycznych. SB przyglądała się coraz uważniej młodemu wikariuszowi...

W 1966 r. ks. Palimąka został mianowany wikariuszem w Białogonie k. Kielc. Po trzech latach przeniesiono go do Kazimierzy Wielkiej. Od 1972 r. jest już w Proszowicach, gdzie daje się poznać jako aktywny, zaradny i przedsiębiorczy kapłan.

Na probostwie w Klimontowie

Bp Jan Jaroszewicz w porozumieniu z ks. kan. Janem Kurczabem - proboszczem w Proszowicach zlecił ks. Stanisławowi Palimące organizację parafii i budowę kościoła w Klimontowie. - Do tego dzieła przystąpił z wiarą i entuzjazmem, mając nadzieję, że z pomocą Bożą i ludzi wykona zadanie - uważa ks. Daniel Wojciechowski. Zakupiono plac pod budowę, a 3 lipca 1977 r. została odprawiona pierwsza Msza św. na placu budowy kościoła. Sama budowa świątyni ruszyła wiosną 1978 r., a jesienią bp Jaroszewicz dokonał wmurowania kamienia węgielnego. Tempo pracy było szybkie, ksiądz dwoił się i troił, nie żałował zdrowia, które zaczynało szwankować, tym bardziej że budowa w tamtych czasach to było wyzwanie wymykające się normom, połączone z karkołomnymi zabiegami i tzw. „załatwieniami” wszystkiego, od pozwoleń po materiały.

Proboszcz był lubiany przez swoich parafian w Klimontowie i cieszył się ich szacunkiem. „Przyjaźnie nastawiony do każdego człowieka, wzbudzał zaufanie i łatwo nawiązywał kontakty. Był lubiany przez młodzież i dzieci. Te cechy jego charakteru pomagały mu przy budowie kościoła oraz tworzenia wspólnoty parafialnej. Parafianie podziwiali jego zaangażowanie w budowę i chętnie mu pomagali. Trud budowy kościoła i plebanii bez wytchnienia i wypoczynku przypłacił zawałem serca” - pisze w swej książce ks. Daniel Wojciechowski. Proboszcz dbał też o Kościół duchowy. Katechizacja, przepowiadanie Ewangelii - pozostawały na dobrym, ambitnym, zaangażowanym poziomie.

Od 1978 r. ks. Palimąka został samodzielnym duszpasterzem w Klimontowie. Równolegle z budową kościoła stawiano plebanię. Parafię pw. NMP Królowej Polski erygował bp Stanisław Szymecki 4 stycznia 1983 r. W tym samym roku bp Mieczysław Jaworski poświęcił cmentarz grzebalny. Od maja 1984 r. Proboszcz mieszkał już u siebie, na plebanii.

Życie parafialne potoczyło się wartkim, stabilnym nurtem, umacniały się więzi wspólnoty, parafia powoli krzepła. Proces w miarę spokojnego budowania wspólnoty przerwała nagła, tragiczna śmierć Księdza Proboszcza, 27 lutego 1985.

Ks. Palimąka został pochowany na cmentarzu, ale wkrótce ciało jego złożono w nowym grobie obok kościoła. Napis na nagrobku brzmi: „Oto miejsce mego odpoczynku na wieki” (Ps 131, 14). Bp Jan Gurda w 1990 r. poświęcił w kościele tablicę upamiętniającą postać tragicznie zmarłego kapłana. W czerwcu 2004 r. uporządkowano grób ks. Stanisława Palimąki wykonując nowe podesty granitowe i odkrywając mogiłę z zarośli. Teraz widnieje obok nowo wybudowanej kaplicy przedpogrzebowej. - Pamiętamy o kolejnych rocznicach śmierci, zamawiane są Msze św. 8 maja w dniu jego imienin czy we Wszystkich Świętych. Pozostaje nam obowiązek pamięci o nim - wyjaśnia proboszcz Klimontowa ks. Jan Kukowski. Postać tragicznie zmarłego Proboszcza przypominano m.in. w numerach pisma parafialnego „Klimontowska wspólnota”.

Dziękuję ks. Janowi Kukowskiemu za pomoc w zebraniu materiału do artykułu i udostępnienie zdjęcia.

W następnym numerze sylwetka Jadwigi Stano, wdowy konsekrowanej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Krzyżyk z drewna wraku „Titanica” sprzedany za 11600 euro

2019-10-21 21:14

ts / Wiltshire (KAI)

Na aukcji w Wielkiej Brytanii sprzedano krzyż, wyrzeźbiony z drewna pochodzącego z wraku legendarnego „Titanica”. Jak poinformowały media brytyjskie, prosty, 13-centymetrowy krzyżyk, sprzedano 19 października w Wiltshire w pobliżu kurortu Bath. Nabywca zapłacił za niego 10 tys. funtów (około 50 tys. zł). Dom aukcyjny oczekiwał, że będzie to cena około 12-18 tys. funtów.

F.G.O. Stuart (1843-1923)/pl.wikipedia.org

Krzyżyk wyrzeźbiono w zakładzie Samuela Smitha. Był on członkiem załogi statku SS „Minia”, który po katastrofie zbierał na swój pokład zwłoki zmarłych pasażerów. Członkowie załogi zbierali także wyrzucone przez morze przedmioty, w tym części wraku z drzewa dębowego. Z tego drzewa Smith wyrzeźbił później krzyżyk, upamiętniający ponad 1500 ofiar zatopionego „Titanica”. Do czasu aukcji znajdował się on w posiadaniu potomków byłego marynarza.

Luksusowy parowiec „Titanic”, swego czasu największy statek świata, podczas swego pierwszego rejsu z Wielkiej Brytanii do Nowego Jorku w kwietniu 1912 r. zderzył się z górą lodową i zatonął. Przedmioty z wraku odkrytego w 1985 r. osiągają wysokie ceny na aukcjach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem