Reklama

W Watykanie wspominano abp. Zygmunta Zimowskiego w pierwszą rocznicę jego śmierci

2017-07-12 21:32

(KAI/RV) / Watykan / KAI

Bożena Sztajner/Niedziela

12 lipca mija 1. rocznica śmierci, po długiej, ciężkiej chorobie, abp. Zygmunta Zimowskiego - ostatniego przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, obecnie włączonej do Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Ludzkiego. Jeden z jego najbliższych współpracowników - również ostatni sekretarz kierowanego przezeń urzędu, ks. Jean-Marie Mupendawatu powiedział, iż ostatnie dwa lata życia arcybiskupa były dla niego "prawdziwą drogą krzyżową". „Na kilka miesięcy przed śmiercią był na Światowym Dniu Chorego w Ziemi Świętej, gdzie konkretnym przykładem własnego życia pokazał, jak można i jak powinno się czynić dobro także przez chorobę i cierpienie, ofiarując je Bogu za braci” – przypomniał kongijski kapłan.

Ks. Dariusz Giers - inny pracownik dykasterii kierowanej przez abp. Zimowskiego - po jego śmierci przypomniał w wywiadzie dla Radia Watykańskiego wykład polskiego hierarchy na sympozjum z okazji wystawienia Całunu Turyńskiego, kiedy mówił on o cierpieniu. Było to już po pierwszych operacjach, jakie przeszedł. Na chwilę odłożył kartki na bok i powiedział: „Łatwo jest mówić o cierpieniu, ale ciężko jest to cierpienie przyjąć, kiedy ono naprawdę dotyka człowieka”.

Dziś późnym południem emerytowany kardynał-patron Suwerennego Rycerskiego i Szpitalnego Zakonu Maltańskiego kard. Paolo Sardi przewodniczy w rzymskim kościele Santo Spirito in Sassia Eucharystię W intencji śp. abp. Zimowskiego.

Warto dodać, że jednym z ostatnich wielkich dzieł zmarłego przed rokiem polskiego hierarchy kurialnego była nowa Karta Pracowników Służby Zdrowia, o której wypracowanie bardzo zabiegał i przed śmiercią napisał do niej wstęp.

Reklama

Abp Zygmunt Zimowski przez wiele lat współpracował także z Sekcją Polską Radia Watykańskiego, jeszcze przed objęciem pełnionego pod koniec życia urzędu, najpierw jako pracownik Kongregacji Nauki Wiary, a następnie jako biskup radomski. Tak mówił w jednym z wywiadów podczas Synodu Biskupów o Eucharystii:

„Przede wszystkim wydaje mi się, że bardzo ważna jest wiara biskupa, kapłana, w obecność Chrystusa pod postacią chleba i wina. Dlatego jest więcej do zreformowania w nas samych niż w tym, co odnosi się do kwestii zewnętrznych. I myślę, że jest to ważne, aby każdy biskup, każdy kapłan zwracał uwagę na uczestnictwo w niedzielnych Mszach św. Zresztą to wynosi się z domu rodzinnego. Jakże piękny jest widok, gdy przejeżdżam przez diecezję w niedzielę, kiedy całe rodziny, czy to na rowerach, czy pieszo zdążają do świątyni. Ta świątynia staje się centrum, gdzie zewsząd, z zakątków różnych wiosek, ludzie przychodzą właśnie do Chrystusa, gdzie spotykają się nie w imię jakiejś idei, ale w imię Trójcy Przenajświętszej” – powiedział w 2005 r. ówczesny biskup radomski Zygmunt Zimowski.

Tagi:
rocznica Abp Zygmunt Zimowski

Reklama

Abp Depo: Matka stojąca pod krzyżem stała się Matką naszego zawierzenia Bogu

2017-08-13 23:36

Ks. Mariusz Frukacz

„Przychodzimy do Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia prosząc, aby pokolenie młodych Polaków nie zagubiło drogi dobra i nie utraciło świadomości grzechu, aby na ziemi polskiej nie był daremny krzyż Chrystusa” - mówił 13 sierpnia abp Wacław Depo metropolita częstochowski, który w Sanktuarium Pasyjno-Maryjnym na Kalwarii w Praszce przewodniczył odpustowi kalwaryjskiemu ku czci Zaśnięcia Matki Bożej

Marian Florek/Niedziela TV

Podczas uroczystości zostało odsłonięte i poświęcone epitafium ku pamięci abp. Zygmunta Zimowskiego, głównego koronatora obrazu Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia w pierwszą rocznicę jego śmierci. Po odsłonięciu i poświęceniu epitafium odbyła się procesja z figurą Matki Bożej Zaśniętej.

Na uroczystości przybyli m. in. ks. prał. Piotr Supierz, wieloletni sekretarz abp. Zygmunta Zimowskiego, ks. prof. Jan Przybyłowski z Uniwersytetu Kard. Stefana Wyszyńskiego z Warszawy, przedstawiciele Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie, Kalwaryjskiego Bractwa Męki Pańskiej, przedstawiciele kapituł archidiecezji częstochowskiej, przedstawiciele władz samorządowych oraz rodzina zmarłego abp. Zygmunta Zimowskiego.

Zobacz zdjęcia: Abp Depo poświęcil w Praszce epitafium ku pamieci abp. Zimowskiego

„Niech w każdym będzie dusza Maryi, by uwielbiano Pana. Niech w każdym będzie duch Maryi, by radowano się w Bogu” – te słowa św. Ambrożego na początku uroczystości przypomniał ks. prał. Stanisław Gasiński, kustosz sanktuarium w Praszce.

W homilii abp Wacław Depo podkreślił, że „miłość Chrystusa jest potężniejsza od śmierci” i dodał: „Maryjo to nie śmierć Cię zabrała, lecz miłość Chrystusa”.

Metropolita częstochowski zwracając się do rzeszy pielgrzymów podkreślił, że „Matka stojąca pod krzyżem stała się Matką naszego zawierzenia Bogu, naszego pielgrzymowania przez życie. Tylko trzeba Ją wziąć do siebie, wprowadzić w codzienność. Nie tylko w uroczystości, nie tylko wtedy kiedy jest trudno, ale w codzienność, bo łaska Boża jest bardzo konkretna” i przypomniał za papieżem Franciszkiem, że „Maryja stała się schodami Boga do ludzi. Bóg przez Nią wszedł w nasze życie, dając przez Nią swojego Syna”.

Metropolita częstochowski wskazując na postać zmarłego w ubiegłym roku abp. Zygmunta Zimowskiego podkreślił, że „na tym miejscu nie tylko go wdzięcznym sercem wspominamy poświęcając epitafium, ale przede wszystkim rozumiemy, że jesteśmy wezwani do ufnej modlitwy o miłosierdzie, aby stał się dla nas również pośrednikiem Bożej łaski i Bożego miłosierdzia”.

Arcybiskup przypomniał również słowa, które abp. Zimowski powiedział 12 września 2015 r. podczas koronacji obrazu Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia w Praszce. „Krzyż Chrystusa stał się dla nas w szkole Maryi potrójnym znakiem.

Krzyż jest dla nas znakiem Bożej mądrości. Jakże często mądrość ludzka nie wytrzymuje czasu próby. Potrzebuje Bożej mądrości. Jej uosobieniem jest Matka Jezusa i nasza Matka. Ten krzyż Chrystusa jest znakiem nadziei. Krzyż Chrystusa to przede wszystkim znak miłości Tego, który do końca nas umiłował. Włączeni w tę miłość mamy w jakiś sposób udział w tajemnicy Trójcy Przenajświętszej. Spotykamy Ojca, Stwórcę dawcę wszelkiego dobra, wszelkiego daru życia. Spotykamy Syna, który pochyla się miłością i miłosierdziem nad każdym człowiekiem. Spotykamy Duha Świętego, który rozlewa miłość w sercach naszych. Włączeni w tę miłość doświadczamy Boga, który pierwszy nas umiłował” – mówił wówczas abp Zimowski.

Abp Depo przypomniał również słowa św. Augustyna, który napisał w swoich „Wyznaniach”: „Stworzyłeś nas bowiem jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie.”

„Pamięć o tej miłości pozwoli nam wytrwać w jednoczeniu z Chrystusem, Pamięć o tej miłości pozwoli nam trwać w wierności na wzór Maryi, niezależnie od tego, co nas spotyka. Stojąc pod krzyżem Maryja wyprasza całemu Kościołowi i każdemu z nas dary Ducha Świętego do wyznawania wiary, do praktykowania wiary” – kontynuował arcybiskup.

Metropolita częstochowski wskazał również na znaczenie duchowe Kalwarii w Praszce - To miejsce na Kalwarii Praszkowskiej kieruje nasz wzrok ku Maryi nie leżącej na marach, ale Maryi obecnej pośrodku pielgrzymującego Kościoła. Jest obecna w naszej drodze pielgrzymiej jako Ta, która uwierzyła słowom powiedzianym Jej od Pana – powiedział abp Depo.

„Na tym miejscu doświadczenia pątników, każdego i każdej z nas wplatają się w życie Maryi. Trzeba nam więc bronić naszej Ojczyzny przed niewiarą, która zawsze jest znakiem podziału i wzajemnie nienawiści. Niech więc nas nie uczą ci, którzy posługując się mową nienawiści mówią, że chrześcijaństwo jest religią, która dzieli. Trzeba bronić ducha narodu budując duchowe barykady poprzez serce, broniąc się przed złem i kłamstwem, a szukając prawdy. To one muszą bronić przed zatruciem ducha dzieci i młodzieży przed falą genderyzmu, pijaństwa, rozwiązłości, narkotyków, które nam fundują środowiska zjednoczonej Europy przez różne akcje, festyny, fundacje, parady, głosząc poglądy obce naszej chrześcijańskiej kulturze wiary” – kontynuował arcybiskup przypominając słowa abp. Zimowskiego.

„Te słowa abp Zimowskiego dzisiaj boleśnie powracają. Bronić ducha wiary narodu przed zatruciem. A to przecież sam szatan zasiał w nas ten niepokój, ten krzyk na ulicach” – dodał arcybiskup.

Hierarcha przypomniał, że „przychodzimy do Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia prosząc, aby pokolenie młodych Polaków nie zagubiło drogi dobra i nie utraciło świadomości grzechu, aby na ziemi polskiej nie był daremny krzyż Chrystusa, który jest profanowany, deptany w teatrach, które powinny być środowiskami piękna, prawdy i kultury, a nie dekadentyzmu, upadku”.

„Nie może nam zabraknąć ufności w Boże miłosierdzie. Trzeba nam prosić, aby naród polski żył dla chwały i czci Matki Najświętszej, by rodacy podawali sobie ręce do zgody i przebaczenia. Abyśmy nie zatracili pragnienia życia w prawdzie, pomimo różnych mgieł. Aby naród polski pielęgnował zwyczaje religijne i narodowe, zwłaszcza poprzez rodziny” – zaapelował metropolita częstochowski.

Na zakończenie abp Depo odniósł się krytycznie do ostatnio rozpoczętej w Polsce inicjatywy wysyłania listów do rodziców, aby wypisywali dzieci z lekcji religii. - To jest polskie? To jest chrześcijańskie? – pytał arcybiskup.

Początki Sanktuarium w Praszce i Kalwarii Praszkowskiej sięgają 1988 r. Wówczas powstała parafia Świętej Rodziny. Pierwszym proboszczem i organizatorem parafii został ks. Stanisław Gasiński, pochodzący z archidiecezji krakowskiej. 19 sierpnia 2002 r. Jan Paweł II w czasie pielgrzymki do Kalwarii Zebrzydowskiej poświęcił wierną kopię cudownego wizerunku Matki Bożej Kalwaryjskiej dla kościoła Najświętszej Maryi Panny Kalwaryjskiej w Praszce. Ojciec Święty powiedział wówczas: „Niech Matka Boża Kalwaryjska króluje także w Praszce. Módlcie się tam za mnie”. Dekretem z dnia 6 października 2011 r. abp Nowak ustanowił Sanktuarium Pasyjno-Maryjne na Kalwarii w Praszce. Następnie abp Wacław Depo nadał 10 sierpnia 2014 r. Cudownemu Wizerunkowi Matki Bożej Kalwaryjskiej tytuł „Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia”.

18 marca 2015 r. papież Franciszek pobłogosławił w Watykanie korony dla Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia. 25 marca 2015 r. metropolita częstochowski abp Wacław Depo podniósł rangę sanktuarium, nadając mu nazwę „Archidiecezjalne Sanktuarium Pasyjno-Maryjne Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia na Kalwarii w Praszce”.

Koronacji obrazu Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia koronami papieskimi dokonał 12 września 2015 r. abp Zygmunt Zimowski, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa Chorych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prokuratura w Łomży: śmierć kleryka najprawdopodobniej przez powieszenie

2019-05-20 17:10

lk, lomza.po.gov.pl, diecezja.lomza.pl / Łomża (KAI)

Do śmierci kleryka seminarium duchownego w Łomży, którego ciało znaleziono w nocy z 18 na 19 maja, doszło najprawdopodobniej przez powieszenie - poinformowała w wydanym dziś komunikacie Prokuratura Okręgowa w Łomży. Śledztwo w tej sprawie prowadzi tamtejsza Prokuratura Rejonowa.

ChiccoDodiFC/pl.fotolia.com

O nagłym zgonie kleryka I roku miejscowego seminarium duchownego Prokuratura Rejonowa w Łomży została powiadomiona w nocy z 18/19 maja ok. godz. 23.12. Poinformował o tym oficer dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Łomży.

"Zwłoki mężczyzny ujawniono na strychu budynku seminarium. Na miejscu przeprowadzono z udziałem prokuratora oględziny miejsca ujawnienia zwłok. W ich wyniku ustalono, że do śmierci doszło najprawdopodobniej przez powieszenie" - brzmi komunikat Prokuratury Okręgowej w Łomży.

Prokuratura Rejonowa w Łomży wszczęła śledztwo w sprawie o czyn z art. 151 k.k.: „Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie”.

W toku śledztwa zlecono Zakładowi Medycyny Sądowej w Białymstoku przeprowadzenie sekcji zwłok. Na obecnym etapie postępowania wykluczono udział osób trzecich w zdarzeniu. "Trwają intensywne czynności śledcze, zmierzające do wszechstronnego wyjaśnienia sprawy w tym przede wszystkim ustalenia powodów targnięcia się na życie przez kleryka" - czytamy w komunikacie.

W sprawie tragicznego zgonu alumna wypowiedziały się także władze łomżyńskiego seminarium duchownego.

"Z bólem zawiadamiamy, iż dzisiejszej nocy w tragiczny sposób odszedł alumn pierwszego roku Wyższego Seminarium Duchownego w Łomży. Bardzo prosimy o modlitwę w intencji naszego zmarłego współbrata, jego rodziny oraz wspólnoty seminaryjnej" - napisał w przesłanym KAI komunikacie ks. dr Jarosław Kotowski, rektor WSD w Łomży.

Termin pogrzebu kleryka nie jest jeszcze znany z uwagi na trwające czynności śledcze.

Przeczytaj także: Łomża: tragiczna śmierć alumna pierwszego roku
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp. Jarecki polemizuje z red. Chrabotą: chrześcijaństwo rozumiane tylko jako system moralny to nie chrześcijaństwo

2019-05-22 14:52

bp. Piotr Jarecki, maj / Warszawa (KAI)

- Chrześcijaństwo to nie „piękna opowieść o tym, wedle jakich wartości i zasad trzeba żyć, by nasz świat był normalny”. Chrześcijaństwo to nie wiara w wartości i zasady, ale relacja z Osobą. Chrześcijaństwo bez Chrystusa, sprowadzone tylko do systemu moralnego, bez transcendencji, bez wymiaru metafizycznego – to już nie jest chrześcijaństwo. – przekonuje bp Piotr Jarecki w odpowiedzi na tekst Bogusława Chraboty, zamieszczony w dodatku „Plus-Minus” (18-19 V 2019). Bp. Jarecki podkreśla, że tym, co pozostało przeżywającemu kryzys Kościołowi nie jest „trudny depozyt moralny” ale depozyt autentycznej wiary, która pozwala na zjednoczenie z Chrystusem, Bogiem, który zbawia.

ARTUR STELMASIAK

Publikujemy polemikę autorstwa bp. Piotra Jareckiego

Chrześcijański depozyt wiary

Lektura tekstu Bogusława Chraboty, zamieszczonego w ostatnim "Plus Minus" (18-19 V. 2019), zatytułowanego "Trudny depozyt moralny" wywołała we mnie zaskoczenie, zdziwienie a nawet wewnętrzny smutek. Podczas lektury przypomniałem sobie przesłanie książki Jeana Gittona "Przemilczanie istoty", w której słynny filozof francuski, przyjaciel św. Pawła VI, ekspert na II Soborze Watykańskim scharakteryzował współczesną kulturę jako tę, która stawia w centrum zainteresowania sprawy drugorzędne, istotne zaś pomija, lub przesuwa na margines życia. W swym krótkim tekście redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" podejmuje temat sytuacji "polskiego Kościoła katolickiego" (napisałbym: Kościoła katolickiego, który jest w Polsce) po obejrzeniu filmu Sekielskich. Stwierdza, że panaceum na trudną sytuację kościoła i społeczeństwa w Polsce jest nie tyle powrót do przesłania metafizycznego czy transcendencji wiary, ile obrona trudnego depozytu moralnego. Sądzę, że jest to przemilczanie a może wypaczanie istoty chrześcijaństwa.

W tekście jest wiele ogólnych stwierdzeń typu: "naprawdę trudno jest bronić polskiego Kościoła katolickiego w sprawie pedofilii księży"; film "może spowodować największy kryzys w historii polskiego katolicyzmu"; autor wierzy, "że to nic innego, jak powtórka z dziejów"; sądzi też, że "trwanie na przestrzeni dwóch mileniów, przynajmniej w głowach części przedstawicieli Kościoła hierarchicznego - utwierdziło przekonanie, że Kościół instytucjonalny jest ponadczasowy... historia pokazuje, że upadały największe imperia i umierały w agonii najtrwalsze na pozór porządki religijne"; stwierdza też, że "Kościół strukturalny jest słaby jak nigdy w swoich dziejach". Jak widać poruszonych jest wiele wątków, które może warto by przedyskutować, gdyż każdy z poruszonych problemów nie ma przecież jednozdaniowego rozwiązania. Lektura tekstu wywołała we mnie myślowy chaos. Lecz nie on był głównym powodem wewnętrznego smutnego zdziwienia i niepokoju.

Punktem kulminacyjnym tych wewnętrznych doznań była końcowa część tekstu Bogusława Chraboty. Autor pyta: "Cóż więc zostało? Przesłanie Metafizyczne? Transcendencja?" I odpowiada: "Niestety, te otchłanie z natury są dostępne dla nikłego procentu wybranych. Najważniejszy jest moim zdaniem depozyt moralny. Piękna opowieść o tym, wedle jakich wartości i zasad trzeba żyć, by nasz świat był normalny". Zapewnia też, że "świetnie to rozumie papież Franciszek", nie rozumieją zaś tego polscy biskupi. Redaktor naczelny zastrzega się jednocześnie, że nie jest wrogiem biskupów, może nie obecnych, ale przyszłych, którzy "będą musieli obronić chrześcijański depozyt moralny". Autor stawia końcowe pytanie - licząc na polemiki: "jeśli nie chrześcijański depozyt moralny, to jaki?".

Otóż odpowiadam: Nie "trudny depozyt moralny", ale "chrześcijański depozyt wiary". Można to ująć inaczej: Nie "trudny depozyt moralny", ale "wyzwalający depozyt wiary". Co przez to rozumiem. Nie tyle ja - osoba prywatna, która od z górą 25 lat jest biskupem - ale jak to rozumie Kościół nauczający, którego naukę podzielam.

Tekst redaktora Chraboty zrozumiałem jako propagowanie chrześcijańskiego modelu życia - bez Chrystusa, chrześcijaństwa sprowadzonego do systemu moralnego, bez transcendencji, bez wymiaru metafizycznego. To już nie jest chrześcijaństwo! Gdyż przy takim ujęciu pozbawiamy go głównego źródła, trwałego fundamentu.

Chrześcijaństwo nie jest przede wszystkim wiarą w wartości i zasady. One są czymś wtórnym. Chrześcijaństwo jest wiarą w osobową relację: człowiek - zbawiający Bóg. Chrześcijaństwo nie jest przede wszystkim wiarą w wartości i zasady. One są czymś wtórnym. Chrześcijaństwo jest wiarą w osobową relację: człowiek - zbawiający Bóg. I ta relacja jest w chrześcijaństwie najważniejsza. My wierzymy w Osobę, która konkretnymi wartościami i zasadami się w życiu kierowała i uzdalnia swoich wyznawców, by byli Jej naśladowcami. Chrześcijaństwo nie jest religią Księgi, gdzie zawarte są wartości i zasady życia. Jest religią Osoby - Boga Człowieka - który jest jedynym Zbawicielem człowieka i świata. I tym co najważniejsze w wierze, religijności a zatem moralności chrześcijańskiej jest wejście w intymną relację z tą Osobą, przebywanie i życie z Nią. Z tego związku wypływa cały system etyczny, którym kieruje się człowiek wierzący w życiu. Jeśli tego nie będzie, to "piękna opowieść o tym, wedle jakich wartości i zasad trzeba żyć, by nasz świat był normalny" będzie tylko "miedzią brzęczącą i cymbałem brzmiącym" - wedle słów św. Pawła. Nawet jeśli ta piękna opowieść zrobi na kimś wrażenie, to nie będzie on miał siły, aby wprowadzić ją w codzienność życia. I to jest może nasz dzisiejszy, największy problem. Powiedzmy sobie szczerze: czy ludzie popełniający haniebne czyny, np przestępstwa pedofilskie, zarówno duchowni jak i świeccy, nie słyszeli po wielokroć "pięknych opowieści o wartościach i zasadach"? Niektórzy z nich nawet te "piękne opowieści" głosili. I dlaczego dopuszczali się tych karygodnych czynów? Bo zabrakło fundamentu. Wyschło źródło. Zerwali kontakt z Tym, który uzdalnia do godnego życia. Przyczyną jest kryzys duchowości, wewnętrznego życia w łasce Bożej, życia w komunii z Bogiem. Ale czy współczesna kultura, cywilizacja, czy współczesne media tworzą klimat sprzyjający trosce o tę sferę życia ludzkiego? Mam nieraz wrażenie, że w mediach coraz bardziej "trendy" jest deklaracja ateizmu czy agnostycyzmu. Wyznanie wiary, troska o duchowość, o łączność z Bogiem przestały być interesujące. Wymowne jest jak szybko zapomnieliśmy esej Benedykta XVI poświęcony tym kwestiom! Nie spotkałem się z poważnym omówieniem tego tekstu ani z pogłębionymi nad nim dyskusjami.

Rozumiem, że redaktor Chrabota łączy autentycznie rozumiane chrześcijaństwo z przesłaniem metafizycznym, transcendencją. Mówi, że "te otchłanie" dostępne są tylko dla szczupłego grona wybranych, dlatego powinniśmy je pominąć i zająć się tylko depozytem moralnym. Otóż nie zgadzam się z tym. Kryterium ilościowego nie powinniśmy przedkładać nad kryterium prawdy! Prawdy dotyczącej samej istoty wiary, religijności i stylu chrześcijańskiego życia. To nie ludzie są autorami wiary i religii chrześcijańskiej. Zostały nam one objawione przez Boga. Nie są zmieniającą się teorią. Są faktem, wydarzeniem, który ma swoje także moralne konsekwencje.

Z komentowanego przeze mnie tekstu wynika, że za pierwszeństwem depozytu moralnego opowiada się papież Franciszek i powinni tego pierwszeństwa bronić i je promować polscy biskupi, jeśli nie obecni to ich następcy. Gdyby to była prawda, byłbym bliski załamania. Powiem wprost! W żadnej wypowiedzi Franciszka nie znalazłem wyrażenia takiej koncepcji chrześcijańskiego życia. Taka koncepcja nie jest prawdziwa! Wielokrotnie papież mówi: bardziej mistycy niż asceci! W swym ważnym wystąpieniu do Kościoła Katolickiego we Włoszech, podczas V Narodowego Zjazdu Kościoła Włoskiego, które wygłosił 10 listopada 2015 r. we Florencji, zatytułowanym "Nowy humanizm w Chrystusie Jezusie", Franciszek za dwa największe niebezpieczeństwa, dwie pokusy współczesnego chrześcijaństwa uznał neognozę i neopelagianizm. Ciągle do tego powraca. Polecał ten tekst do ponownego rozważenia biskupom włoskim, podczas 73 Zgromadzenia Generalnego Konferencji Episkopatu Włoch - 20 maja br. W wystąpieniu skierowanym do Papieskiego Instytutu Misji Zagranicznych (Watykan, 20 maja br.) Franciszek mówił: "Ewangelizacja jest głoszeniem Jezusa Chrystusa, świadectwem o Nim - zabitym i zmartwychwstałym. To On człowieka przyciąga (attrae)". I dalej: "Chodzi o to, by Jezus był widoczny w mojej osobie, w moim zachowaniu. Chodzi o to, by otworzyć przestrzeń mojego życia dla Jezusa". Zacytował słowa św. Pawła VI z adhortacji "Evangelii nuntiandi": "Nie ma prawdziwej ewangelizacji jeśli nie jest proklamowane Imię, nauczanie, życie, obietnice, Królestwo, tajemnica Jezusa z Nazaretu - Syna Bożego" (n. 22). Taki wymiar życia powinniśmy rozwijać, jeśli chcemy rozwiązywać nasze polskie - osobiste i społeczne - problemy a nie tylko wsłuchiwać się w "piękną opowieść o wartościach i zasadach".

Kiedy czytałem tekścik redaktora Chraboty przypomniał mi się mój niedawny pobyt na Uniwersytecie w Oxfordzie - Campion Hall. Wpadła mi wtedy w ręce książeczka autorstwa długoletniego kapelana Uniwersytetu Oxfordzkiego Briana Mountforda zatytułowana: "Christian Atheist. Belonging without Believing". Chodzi o ludzi, których pociąga język, etyka, sztuka, wspólnota, ale nie chcą, czy nie potrafią przyjąć i zaakceptować metafizyki i dogmatów. Jest to niestety dzisiaj rozpowszechniona tendencja tzw. chrześcijaństwa bez Chrystusa, czy chrześcijaństwa kulturowego, szczególnie modnego wśród elit. Niewątpliwie ma ono jakąś wartość. Ale rozmija się z istotą. Jestem przekonany, że bez Chrystusa pozostaje ono tylko jakimś surogatem, który z "sercem" chrześcijaństwa niewiele ma wspólnego. Coraz częściej dostrzegalną formą takiego przeżywania chrześcijaństwa jest postawa człowieka "praktykującego, ale nie wierzącego".

Przed ponad stu laty przestrzegał przed tymi redukcjonistycznymi tendencjami w chrześcijaństwie filozof i mistyk prawosławny Włodzimierz Sołowjow w broszurce "Krótka opowieść o Antychryście". Chodzi o niebezpieczeństwo zredukowania chrześcijaństwa tylko do doczesności, do etyki, z pominięciem wymiaru nadprzyrodzonego. Nawiązał do tego Benedykt XVI w książce "Jezus z Nazaretu" oraz kard. Giacomo Biffi, w rekolekcjach głoszonych dla Benedykta XVI i Kurii Rzymskiej w 2007 roku. Warto z tymi publikacjami się zapoznać.

Ale żeby zakończyć pozytywnie. Jest wielu ludzi, którzy rozumieją, co należy do istoty chrześcijaństwa. Oczywiście powinni rozumieć to przede wszystkim duchowni i tego nauczać. Jest wielu ludzi świeckich - także ludzi kultury - rozumiejących, co jest sercem chrześcijaństwa. Przed laty - podczas kilkumiesięcznego pobytu w Vichy - napotkałem książeczkę znanego aktora Michaela Lonsdalea zatytułowaną "Jesus, J y crois". Ten popularny, sympatyczny aktor francuski opisuje jak Jezus "doucement" wchodził do jego życia. Opisuje radość płynącą z odkrywania i kochania Jezusa. Pisze: "Ludzki wymiar życia powinniśmy czynić Ciałem i Krwią Pana. Hostia - to jest człowiek, ponieważ Pan Jezus nie przebywa z nami, by być tylko w tabernakulum. Jest wśród nas, by być dla nas zaczynem, który nas przebóstwia i przekształca w Niego. Prawdziwym tabernakulum jest człowiek". Zaiste Michael Lonsdale rozumie istotę chrześcijaństwa.

Odpowiadam więc na pytanie redaktora Chraboty: Nie tyle trudny depozyt moralny ile chrześcijański - wyzwalający depozyt autentycznej wiary. Bo tylko taka wiara działa przez miłość, nie jakąkolwiek - ale Chrystusową. Mandatum novum. I końcowe pytanie: czy możemy ostać się chrześcijanami pomijając nauczanie Chrystusa? A On naucza: "Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - jeśli nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić" (J 15, 4-5). Krzewem winnym jest Pan Jezus, my jesteśmy zwykłymi latoroślami, które przynoszą owoc tylko wtedy, gdy są zjednoczone z winnym krzewem i kiedy - w postawie permanentnej wdzięczności - pozwalają na napełnianie się nowym życiem Chrystusa Zmartwychwstałego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem