Reklama

Chiny: była katedra katolicka na liście UNESCO

2017-07-18 14:44

pb (KAI/ucanews.com) / Xiamen / KAI

bulabunen/pixabay.com

Była katedra katolicka diecezji Xiamen w Chinach znalazła się na liście Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Decyzja w tej sprawie zapadła na posiedzeniu Komitetu Światowego Dziedzictwa 8 lipca w Krakowie.

Zbudowana sto lat temu katedra pw. Chrystusa Króla na wyspie Gulangyu przestała pełnić tę funkcję, gdy miasto rozwinęło się na sąsiedniej wyspie Xiamen i uczestnictwo w Mszy św. wymagało przepłynięcia promem na Gulangyu. Podjęto wówczas decyzję o budowie nowej katedry pw. Matki Bożej Różańcowej w mieście.

Obecnie dawna katedra jest w renowacji. Można ją zwiedzać z przewodnikiem, by poznać kulturę religijną wyspy Gulangyu - informuje ordynariusz diecezji Xiamen, bp Joseph Cai Bingrui. Dodaje, że wpisanie świątyni na listę UNESCO zwiększa odpowiedzialność lokalnego Kościoła za ewangelizację. - Kościół będzie otwarty dla turystów, aby mogli więcej się dowiedzieć na temat katolicyzmu - mówi hierarcha.

Reklama

Katolicyzm przynieśli do Xiamen franciszkanie w 1313 r. W 1883 r. powstał tam wikariat apostolski, którym kierowali hiszpańscy dominikanie. Diecezja powstała w 1946 r. Liczy około 30 tys. katolików, dla których posługę pełni 11 księży.

Tagi:
katedra Chiny

Amerykański dyplomata: ONZ powinna włączyć się w proces wyboru następnego dalajlamy

2019-11-10 13:37

pb (KAI/AFP/lapresse.ca) / Waszyngton, Dharamsala

Amerykański ambasador ds. wolności religijnej uważa, że Organizacja Narodów Zjednoczonych powinna włączyć się w proces wyboru następnego dalajlamy, aby uniemożliwić Chinom wywarcie swego wpływu. - Ważne jest jak najszybsze odbycie światowej debaty na ten temat, gdyż chodzi o postać rangi światowej o globalnym oddziaływaniu - powiedział Sam Brownback po powrocie do Waszyngtonu z Indii, gdzie spotkał się z duchowym przywódcą Tybetańczyków XIV dalajlamą Tenzinem Gyatso, od 1959 r. mieszkającym na uchodźstwie w indyjskiej Dharamsali.

Luca Galuzzi/pl/wikipedia.org

Dyplomata zadeklarował, że USA będą starały się o międzynarodowe poparcie dla zasady, że wybór następnego dalajlamy „należy do tybetańskich buddystów, a nie do chińskich władz”. Tymczasem chińska partia komunistyczna „ma już plan” działania w tej kwestii, na który powinniśmy móc dać odpowiedź.

84-letni XIV dalajlama był w kwietniu hospitalizowany z powodu infekcji płucnej, jednak zapewnia, że stan jego zdrowia jest dobry. - Będę żył jeszcze 15 albo 20 lat i przeżyję chińską władzę - powiedział najbardziej znany mnich buddyjski, cytowany przez Brownbacka.

Istnieją obawy, że śmierć dalajlamy może położyć kres autonomii Tybetu w ramach Chin, które w latach 50. XX w. zajęły ten niepodległy wcześniej kraj, rządzony przez dalajlamów. Władze w Pekinie mogłyby same zająć się wyborem nowego dalajlamy, aby wyznaczyć kogoś bardziej skłonnego do godzenia się z kontrolą Chin nad Tybetem.

Tradycyjnie dalajlama był desygnowany przez komitet mnichów, którzy w ciągu kilku lat objeżdżali Tybet, szukając małego dziecka, w którym dostrzegliby znaki, iż jest on reinkarnacją zmarłego dalajlamy.

Obecny dalajlama zapowiadał już, że mógłby zarządzić nietradycyjny wybór swego następcy, aby uniemożliwić Chinom wywarcie na to wpływu. Mógłby np. ogłosić za życia, kto będzie jego następcą. Mógłby też zdecydować, że jest ostatnim dalajlamą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

(Nie)Planowana przemiana

2019-11-13 08:09

Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 46/2019, str. 32

Film „Nieplanowane” jest atakowany, bo prawda przemienia Polaków. Jego premiera uruchomiła lawinę społeczną, której nie da się powstrzymać

Materiały prasowe

„Nieplanowane” bije rekordy popularności. Mimo skromnej liczby seansów i świątecznego weekendu film obejrzało 50 tys. widzów. Pod względem liczby wypełnionych miejsc na kinowych salach to bez wątpienia nr 1. W wielu kinach przez cały tydzień trzeba było ze sporym wyprzedzeniem rezerwować bilety, bo zwykła wycieczka do kina z nadzieją, że przed seansem w kasie będą bilety, kończyła się niespodzianką.

Film opowiada historię z USA, ale także mocno dotyka Polski, bo przecież u nas też są zabijane dzieci, i to często w późnej aborcji – po 20., a nawet 24. tygodniu życia prenatalnego. – Mam nadzieję, że ten film masowo zmieni serca Polaków. Jeżeli wyraźnie się zmienią nastroje społeczne, to także rządzący politycy będą wiedzieli, że ten temat jest dla nas ważny – mówi Cezary Krysztopa, autor rysunków pro-life i szef portalu Tysol.pl .

Aborcyjny atak

Na Twitterze wywiązała się cała dyskusja. Ludzie wychodzący z kina dzielą się swoim pierwszym wrażeniem. „Właśnie obejrzałem #Nieplanowane. Ten obraz mną wstrząsnął. Kurtka, którą miałem na kolanach, została zmiażdżona przez zaciśnięte dłonie i z trudem powstrzymywałem głośne łkanie. Wszyscy na sali bardzo przeżyli ten film” – napisał Mateusz Maranowski, dziennikarz Polskiego Radia oraz telewizji wPolsce.pl .

Rzecznik prasowy Prowincji Polskiej Zgromadzenia Księży Marianów ks. Piotr Kieniewicz MIC napisał z kolei, że po projekcji widział łzy niemal we wszystkich oczach. „Nie da się tego filmu odzobaczyć, a zobaczyć trzeba koniecznie” – podkreślił zakonnik. Film zapada w duszę i tego właśnie najbardziej boją się feministki, lewica i różne środowiska proaborcyjne. Krytykują formę, ale także próbują podważać treść filmu.

Jeszcze przed premierą w dodatku do „Gazety Wyborczej” ukazała się „recenzja” napisana przez dwie feministki z Aborcyjnego Dream Teamu. Nie wiadomo, czy kobiety w ogóle widziały film „Nieplanowane”, bo wszystkie przytoczone sceny i cała argumentacja pochodzą z proaborcyjnego amerykańskiego portalu HuffPost. Tekst zamieszczony w „Wysokich Obcasach” był w zasadzie nieudolnym tłumaczeniem argumentów z USA. „Obejrzałyśmy ten film, żebyście Wy nie musiały tego robić. Nie warto, naprawdę” – napisały na końcu polskie feministki.

„Nieplanowane” to film opowiadający historię Abby Johnson – kobiety, która była szefową kliniki aborcyjnej, ale po splocie kilku wydarzeń stała się zwolenniczką obrony życia. Podobną historię ma za sobą prof. Bogdan Chazan, który jako ginekolog wykonywał aborcje, ale nawrócił się na pro-life. I właśnie dlatego został zaproszony na specjalny pokaz filmu w Łodzi. Nie spodobało się to feministkom z proaborcyjnej grupy Dziewuchy Dziewuchom, które zrobiły awanturę i doszło w kinie do agresywnej szarpaniny.

Aborcja dla 15-latek

Ataki skrajnej lewicy na film można było przewidzieć, bo dokładnie to samo działo się w USA. Najbardziej się boją, że film obejrzą młodzież i młode kobiety. Dlatego protestują, że w Polsce „Nieplanowane” można obejrzeć już od 15. roku życia. „Dochodzą do nas sygnały z całej Polski, że organizowane są grupowe wyjścia na pokaz filmu” – przestrzega jeden z lewicowych portali.

A przecież lewicowa seksedukacja zachęca 15-latków do stosunków płciowych. Te dzieci są więc za małe, by iść na poważny film, a mogą, a nawet powinny uprawiać seks? – Przypomnę, że lewicowy projekt „Ratujmy Kobiety” pozwalał 15-latkom na dokonanie aborcji bez zgody rodziców. 15-latki są wystarczająco dojrzałe, aby dokonać aborcji, ale za małe, aby obejrzeć o niej film? – podkreśla Magdalena Korzekwa-Kaliszuk.

Dyskusja pojawiała się także wśród przeciwników aborcji. Na kanwie filmu Marta Brzezińska-Waleszczyk na portalu Aleteia zaatakowała polskich obrońców życia za to, że pokazują ofiary aborcji na plakatach. Rzeczywiście podobny wątek pojawia się w „Nieplanowanych”, ale ten spór między miękkim pro-life i twardym pro-life jest zupełnie jałowy i niepotrzebny. To tak, jakby ktoś w Kościele chciał wykazać wyższość modlitwy uwielbienia nad nabożeństwem Drogi Krzyżowej. Przecież od kilkunastu lat to właśnie środowiska pokazujące nagą prawdę o aborcji zbierają miliony podpisów w obronie życia, a teraz są krytykowane, często przez tych, co nic nie robią.

Oczywiście, w Polsce brakuje aktywności modlitewnego i masowego miękkiego pro-life, czyli pięknej afirmacji życia i macierzyństwa. Ale nie zmienia to faktu, że krytyka mocnego przekazu w pro-life jest podobna do krytyki filmu „Nieplanowane” przez środowiska lewicowe. W obydwu przypadkach odpowiedzią mogą być słowa Jezusa z Ewangelii według św. Jana: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?” (18, 23).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kolumbia: trwa proces restrukturyzacji CELAM

2019-11-19 21:48

pb (KAI/prensacelam.org), ts / Bogota

Prezydium Latynoamerykańskiej Rady Biskupiej (CELAM) zbiera się dziś na trzydniowym posiedzeniu, którego głównym tematem jest restrukturyzacja tego „organu kościelnej komunii” w krajach Ameryki Łacińskiej i na Karaibach.

Wiesław Ochotny
„Jezus, chcąc zdobyć człowieka, oddał wszystko, co miał: pozbawił się bóstwa i poświęcił się aż do śmierci krzyżowej”

W odbywającym się w Bogocie spotkaniu uczestniczy też dziewięciu biskupów - doradców, wybranych w tym celu przez zgromadzenie ogólne CELAM, oraz dziewięciu ekspertów. Przeanalizują oni propozycje poszczególnych konferencji biskupich, ekspertów oraz sugestie papieża Franciszka. Pozwoli to na wypracowanie trzeciej już wersji projektu zmian organizacyjnych.

O zamiarze dokonania poważnych zmian w swojej pracy i strukturze mówił w październiku przewodniczący CELAM abp Miguel Cabrejos Vidarte. Metropolita Trujillo, a zarazem przewodniczący Konferencji Biskupów Peru tłumaczył, że istniejące już od niemal 60 lat struktury Rady nie odpowiadają już współczesnym czasom. Ujawnił, że w przyszłości CELAM będzie się organizowała w „sieci”, aby w sposób bardziej elastyczny móc reagować na wyzwania społeczne i duchowe w Ameryce Łacińskiej. Dodał, że wzorem jest tu założona w 2014 r. w ramach CELAM Panamazońska Sieć Kościelna (REPAM), która uczestniczyła w przygotowaniach do niedawnego zgromadzenia Synodu Biskupów dla Amazonii.

Jako pierwsza powstała Środkowoamerykańska Kościelna Sieć Ekologiczna (REEMAN). REEMAN ma działać w Meksyku, Hondurasie, Nikaragui, Salwadorze, Gwatemali, Kostaryce i Panamie. Jej założycielskie odbyło się w dniach 29 września - 3 października w Mieście Meksyk. Abp Cabrejos Vidarte wyjaśnił, że nowa organizacja jest wyrazem niezbędnej współpracy w regionie w kontekście nowych wyzwań związanych ze zmianami klimatycznymi.

Latynoamerykańska Rada Biskupów, mająca swoją siedzibę w stolicy Kolumbii, Bogocie, w powstała w 1955 r. Koordynuje prace 22 konferencji episkopatów krajów Ameryki Łacińskiej i Karaibów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem