Reklama

Niedziela Częstochowska

Odszedł śp. ks. prał. Aleksander Kutynia

Kochali go parafianie, szanowali kapłani

„On kochał Was, a Wy kochaliście jego” – mówił w homilii abp senior Stanisław Nowak, który wieczorem 18 lipca br. przewodniczył w kościele pw. św. Kazimierza w Częstochowie Mszy św. w intencji zmarłego proboszcza parafii ks. prał. Aleksandra Kutyni.

2017-07-20 19:21

[ TEMATY ]

pogrzeb

odszedł do Pana

Edyta Kler

Na pożegnanie całowali jego kapłańskie dłonie

Słowa abp. Nowaka pokazują prawdę o życiu zmarłego nagle 17 lipca 2017 r. ks. Aleksandra. Był kochanym przez parafian proboszczem. Swoją miłość i przywiązanie wierni okazali, otaczając przed rozpoczęciem Mszy św. otwartą trumnę z ciałem zmarłego i całując jego kapłańskie dłonie. Gorliwie modlili się Różańcem i Koronką do Bożego Miłosierdzia, pod przewodnictwem ks. Michała Jaskuły. Na pożegnanie ks. Aleksandra przybyło także wielu kapłanów. Wielu z nich miało łzy w oczach. „Był bardzo lubiany przez kapłanów” – podkreślił abp Nowak. „Śmierć jest bolesna, a nawet brutalna. Bardzo nas boli tak niespodziewane odejście tego gorliwego kapłana. Jednak wierzymy, że jest to odejście do życia. Chrystus jest Prawdą i Życiem. Dlatego my, kapłani, wierzymy, że taka nagła, raptowna śmierć jest przywilejem kapłana. Ufamy, że odszedł, patrząc na Tego, który go powołał” – mówił abp Nowak.

Zobacz zdjęcia: Odszedł do Pana ks. Aleksander Kutynia

Kochał Kościół i dawał ludziom Jezusa

Reklama

Zmarły kapłan był bardzo gorliwym duszpasterzem, który kochał Kościół. Podjął się wielkiego trudu budowy świątyni pw. św. Kazimierza. „To wielki trud, to był bój o ten kościół. Ks. Aleksander kochał tę świątynię, ale przede wszystkim kochał swoich parafian. Wszędzie, gdzie pracował, czynił to z wielką miłością i gorliwością. Tak było również w Borownie, Krasicach, w parafii św. Jadwigi Królowej w Częstochowie, gdzie pracował przy boku ks. Jana Niezgody” – przypomniał abp Nowak. „Należał do grona tych proboszczów, którzy wpisali się w dzieje Częstochowy kościołów” – zaznaczył arcybiskup.

„Kapłan jest powołany przede wszystkim do tego, aby dawać ludziom Jezusa. Jakie to wielkie, by móc dotykać Ciało Jezusa. Dziękujemy dzisiaj ks. Aleksandrowi za tak wiele Mszy św.” – kontynuował abp Nowak.

Zmarły ks. Kutynia dbał o dobro duchowe wiernych, zależało mu na dobrze uformowanych sumieniach. „On tak bardzo pilnował konfesjonału. Zachęcał wiernych, by często korzystali z tego daru miłosierdzia” – podkreślił abp Nowak Ks. Aleksander kochał dzieci i młodzież, stąd także łzy w oczach jego ministrantów.

Kapłan maryjny

Niezwykłą cechą duchowości zmarłego kapłana była maryjność. „Bardzo kochał Maryję stojącą pod krzyżem Jezusa. Z miłości do Maryi na szczycie świątyni umieścił Jej figurę, by błogosławiła Częstochowie”. Był mocno przywiązany do osoby Jana Pawła II. To dlatego niemal każdego roku pielgrzymował do Rzymu z zaprzyjaźnionymi kapłanami, by być w Wiecznym Mieście 16 października, w rocznicę wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową.

On jest jakby w pokoju obok

Parafianie długo w nocy czuwali przy trumnie swojego proboszcza. Następnego dnia, 19 lipca, w intencji śp. ks. Aleksandra była sprawowana poranna Msza św. Przy trumnie modlił się wraz z kapłanami i parafianami tata zmarłego kapłana. Liturgii przewodniczył ks. Rafał Zawisza. Koncelebrowali: ks. wicedziekan Jarosław Ginter i ks. Michał Wieczorek. Popłynęły słowa wdzięczności za wszelkie dobro, które wierni otrzymali przez kapłańskie dłonie ks. Aleksandra. Dziękowali za życzliwość, pogodę ducha, roztropność - wielu bowiem korzystało z jego rad - jak mówił ks. Zawisza, który kiedyś był wikarym w tej parafii. W wygłoszonej homilii wspomniał lata serdecznej współpracy ze zmarłym proboszczem i w imieniu wszystkich dziękował za jego kapłańskie życie, za to, że nazwał go swoim bratem. Przypomniał też list zacytowany kiedyś przez ks. Kutynię podczas kazania. Były to słowa skierowane przez umierającego męża do żony. Prosił, aby po jego śmierci nie rozpaczała, lecz była jak do tej pory radosna, wspierająca innych, i żyła tak, jakby jej zmarły mąż był w pokoju obok i za chwilę miał przyjść. W ten sposób przykładem z proboszczowskiego kazania ks. Zawisza zachęcał, aby wierni opłakujący go, żyli odtąd tak, jakby on przebywał w drugim pokoju i czuli się otoczeni jego duszpasterską i ojcowską troską.

Przed wyruszeniem orszaku pogrzebowego do rodzinnej parafii ks. Aleksandra w Opatowie czuwanie modlitewne przy trumnie prowadził ks. Michał Krawczyk.

Msza św. najważniejsza

Najważniejszym punktem każdego dnia jego kapłańskiego życia była Msza św. Przypomniał o tym biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej Andrzej Przybylski w kazaniu podczas Mszy św. pogrzebowej 19 lipca br. w parafialnym kościele pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Opatowie. „Zmarły Ksiądz Aleksander, jako kapłan, odprawiał Mszę św. codziennie, począwszy od dnia swoich święceń 30 maja 1982 r. To ponad 35 lat. Bardzo wielu z nas zapamięta go stojącego w kapłańskich szatach podczas celebracji Eucharystii we wszystkich tych wspólnotach i kościołach, w których pracował, albo w których odprawiał mszę świętą gościnnie. Jak każdy kapłan, codziennie brał w swoje ręce biały opłatek chleba i dzięki słowom konsekracji sprowadzał Boga na ziemię. Odprawiał Mszę św. za żywych i za umarłych, podczas chrztów, ślubów i pogrzebów. To dla godnego sprawowania Eucharystii budował kościół w Krasicach, a potem w Częstochowie, u św. Kazimierza.” – mówił bp Przybylski.

Kochał kapłaństwo

Msze św. pogrzebową koncelebrował biskup senior Antoni Długosz i ponad 100 kapłanów. „My, kapłani, jesteśmy powołani głównie po to, żeby być dla Eucharystii, a wszystko inne, co robimy w naszym działaniu materialnym i duszpasterskim powinno wynikać i prowadzić do Eucharystii” - podkreślił w homilii bp Przybylski.

„On teraz widzi, że w jego kapłańskim posługiwaniu nie chodziło tylko o pobożne sprawowanie jakiś religijnych czynności, ale o życie wieczne każdego człowieka powierzonego jego kapłańskiej odpowiedzialności. Dlatego śmierć każdego kapłana jest jakąś wielką stratą i żalem – bo odchodzi człowiek, którego Bóg wybrał jako narzędzie do zbawiania ludzi, dzięki któremu, tyle osób mogło otworzyć sobie niebo. Dlatego my, księża, musimy ciągle pamiętać, że w naszej kapłańskiej służbie naprawdę chodzi o zbawienie ludzi, o ich wieczne życie z Bogiem. Tylko taka świadomość pozwala nam podejmować trudy naszej kapłańskiej codzienności, przekraczać siebie i walczyć o wierność swojemu powołaniu” – kontynuował biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej.

Ks. Aleksander kochał kapłaństwo. „Ksiądz to ktoś taki, kto idzie za Bogiem, nie po to, żeby odnosić sukcesy i gromadzić bogactwa. Kapłaństwo nie jest drogą do kariery ani nawet do samorealizacji, a tym bardziej nie jest wygodnym sposobem na życie. Bóg, za którym zdecydowaliśmy się pójść sam zgodził się być takim ziarnem pszenicznym, zrzuconym z nieba na ziemię, żeby obumierać dla drugich” – przypomniał bp Przybylski.

Spalał się dla spraw nieba i ziemi

„Znajdujemy może dużo powodów, które przyczyniły się do nagłej śmierci Księdza Aleksandra. Wiemy, że ma za sobą ogromną i gorliwą pracę kapłańską. Można by powiedzieć, że to nic dziwnego, że jego serce nie wytrzymało. Budowa dwóch kościołów, codzienna kapłańska harówka, z coraz dotkliwszego braku kapłanów, ostatnio samodzielne prowadzenie parafii, już bez wikariusza. Jak się dołoży jeszcze do tego sprawy rodzinne, doświadczenie śmierci mamy i troska o starszego ojca – to całkiem sporo jak na jednego człowieka. A my księża, wiemy, że przy tym wszystkim miał jeszcze czas dla nas. Długi czas był wicedziekanem w dekanacie. Chętnie odwiedzał i spotykał się ze współbraćmi w kapłaństwie, zawsze można było przyjechać do niego, wprosić się na dobrą kawę i pogadać prosto, po bratersku i z wielkim humorem. Chciałoby się wręcz zapytać: Księże Olku, czy warto było się tak spalać? Może byś jeszcze trochę pożył gdybyś się bardziej oszczędzał, dokładniej leczył, częściej wyjeżdżał na urlop i odpoczynek? Ale to nie są pytania ludzi wierzących, a tym bardziej księdza. Trzeba się spalać i umierać, bo bez tego, życie jest bezowocne, a kapłaństwo zgorzkniałe i nudne, „bo kto kocha swoje życie straci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne”. Ksiądz Aleksander chciał służyć, a Bóg mówi dziś do nas, „że kto chciałby Mu służyć i pójdzie za Nim tego uczci Ojciec niebieski i przyjmie go do swojego Domu w niebie” – wspominał zmarłego bp Andrzej Przybylski.

Po Mszy św. ciało zmarłego kapłana zostało złożone w grobie na rodzinnym cmentarzu w Opatowie.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Brazylia: zmarł kard. Serafim Fernandes de Araújo

2019-10-08 18:23

[ TEMATY ]

kardynał

Brazylia

odszedł do Pana

L.C.Nottaasen / Foter.com / CC BY

W wieku 95 lat zmarł 8 października brazylijski kardynał Serafim Fernandes de Araújo, emerytowany metropolita Belo Horizonte.

Serafim Fernandes de Araújo urodził się 13 sierpnia 1924 r. Ukończył seminarium w Diamantinie i Papieski Uniwersytet Gregoriański w Rzymie, uzyskując tam doktoraty z teologii i prawa kanonicznego. Również w Wiecznym Mieście przyjął święcenia kapłańskie w 1949 r.

Do kraju powrócił w 1951 r., po czym pracował duszpastersko w parafiach na terenie archidiecezji Diamantina. W latach 1956-59 był ponadto kapelanem 3. batalionu policji w tymże mieście. Wykładał też w swym dawnym seminarium duchownym, był też m.in. archidiecezjalnym dyrektorem ds. katechizacji.

19 stycznia 1959 r. bł. Jan XXIII mianował go biskupem pomocniczym archidiecezji Belo Horizonte. Sakrę nominat przyjął 7 maja tegoż roku w Diamantinie z rąk miejscowego arcybiskupa. Nowy biskup był w latach 1960-81 rektorem Uniwersytetu Katolickiego w Minas Gerais i uczestniczył w pracach Soboru Watykańskiego II (1962-65). Wziął też udział w III konferencji ogólnej CELAM w Puebli (Meksyk) w 1979 r.

Jan Paweł II mianował go 22 listopada 1982 r. koadiutorem z prawem następstwa w archidiecezji Belo Horizonte, a 5 lutego 1986 r. objął w niej rządy. Na konferencji ogólnej CELAM w Santo Domingo w październiku 1992 r. był jednym z trzech przewodniczących obrad tej organizacji, skupiającej episkopaty 22 krajów Ameryki Łacińskiej i Karaibów.

Na konsystorzu 21 lutego 1998 r. Jan Paweł II mianował go kardynałem, przydzielając mu jednocześnie jako kościół tytularny rzymską świątynię pw. św. Ludwika Marii Grigniona de Montfort. Nowy kardynał ustąpił z urzędu arcybiskupa Belo Horizonte 28 stycznia 2004 r.

- Byłem bardzo szczęśliwy w dzieciństwie od momentu kiedy zdecydowałem się zostać księdzem. Dzięki wyrzeczeniom i poparciu mojego ojca wstąpiłem do seminarium. Dziękuję Bogu za moje święcenia. Chcę zostawić przesłanie w sercach wszystkich: kiedy człowiek mówi, że coś jest niemożliwe, Bóg mówi, że to jest możliwe, że wszystko jest możliwe - opowiadał przed kilku laty hierarcha.

CZYTAJ DALEJ

Medjugorie. Miejsce objawienia... Kościoła

2020-01-14 10:24

Niedziela Ogólnopolska 3/2020, str. 19

[ TEMATY ]

Medjugorie

Archiwum autora

Kościół św. Jakuba w Medjugorie

Już dziś mówi się o Medjugorie nie jako o miejscu ukazywania się Matki Bożej, ale o miejscu... objawiania się mocy sakramentów Kościoła.

Medjugorie komuś przeszkadza. Może nawet nie tyle samo objawienie, ile... jego odbiór. W końcu wiele jest objawień maryjnych, nawet oficjalnie uznanych, a jednak nie mają one tak masowego przełożenia na ludzkie losy. O niektórych z nich właściwie nic nie wiemy. Kto słyszał o Betanii (1976), Cuapie (1980), San Nicolas (1983)... Tymczasem orędzie z Medjugorie znają miliony i dostrzegają w nim zaproszenie do zmiany życia na „według Ewangelii”. Więcej – i to znowu szczególny fenomen – ludzie wracają do domów, a nawrócenie trwa...

Zasłuchanie w to orędzie jest masowe i zmienia (na stałe!) życie milionów osób (aż tylu!). Zauważmy, że po tylu już latach trwania objawień tę ziemię zdążyło opuścić więcej niż jedno pokolenie ludzi nawróconych przez Medjugorie. Ci ludzie nie trafili do piekła, do którego może szli... Czy dla Boga i dla Kościoła jest coś ważniejszego niż to?

Wincenty Łaszewski

GŁOS KOŚCIOŁA: „Medjugorie są to przede wszystkim ludzie, którzy tu przyjeżdżają, którzy się tu modlą, tutaj się przemieniają, stąd wyjeżdżają do swoich krajów i tam niosą ducha Ewangelii” – tłumaczy abp Henryk Hoser. Zdaniem papieskiego wysłannika, w sanktuarium Królowej Pokoju najważniejsi są właśnie ludzie – nie orędzie objawień. A jeśli mówimy o orędziu... słyszymy o orędziu Ewangelii! Piękne to, prawda?

GŁOS ANTY-KOŚCIOŁA: Trudno się dziwić, że komuś Medjugorie przeszkadza. Więc słyszymy, że „to jest od diabła!”, że to „manipulacja”, że „masoneria”, że „dla zysku i sławy”, że „wizjonerzy żyją w luksusach”, że „podróżują po świecie”...

Jeśli to nie wystarcza, by zasiać niepokój, przedstawia się nam inne oskarżenie: Medjugorie ma za zadanie odciągnąć ludzi od Fatimy – jedynego orędzia, które może ocalić świat. Dlatego te przesłania są takie cudowne, niezwykłe, wiarygodne... Mają przykuć ludzi do siebie, tym samym nie dopuścić do triumfu Niepokalanego Serca.

Można jeszcze próbować skompromitować same objawienia. Nie wypowiadamy się o ich prawdziwości, bo to rola kościelnych urzędów, ale abp Hoser potwierdza, że nie ma tu błędów doktrynalnych. Coraz głośniej mówi się też o tym, że do Medjugorie może zostać zastosowany precedens z Kibeho (objawienia w Afryce, uznane w 2001 r.; warto wspomnieć, że w ich zatwierdzeniu dużą rolę odegrał właśnie abp Henryk Hoser, będący wówczas misjonarzem w Rwandzie). Pojawiają się głosy, że taka decyzja może zapaść jeszcze w tym roku... Kościół ogłosiłby wiarygodnymi pierwsze objawienia, ograniczyłby liczbę wizjonerów do dwóch-trzech, bo – podobnie jak w Kibeho – potem treści się powtarzają, a inni wizjonerzy nie wnoszą do objawienia nic nowego.

Gdyby tak się stało, byłoby to kolejne potwierdzenie, że Medjugorie jako „teren objawień” spełniło swą misję.

Już dziś mówi się o Medjugorie nie jako o miejscu ukazywania się Matki Bożej, ale o miejscu... objawiania się mocy sakramentów Kościoła.

PROROCZE MIEJSCE: W tej parafii jest prawdziwy, żywy, napełniony mocą Kościół. Nieważne, czy Msze odprawia święty czy najgorszy kapłan – zawsze jest ona doświadczeniem obecności i miłości Boga, który uzdrawia, nawraca, rodzi nowe życie. Nieważne, kto spowiada: sakrament zawsze ujawnia swą moc. Ludzie mówią o odbytych tam „spowiedziach życia”...

Medjugorie – miejsce modlitwy, liturgii, sakramentów, miejsce nawrócenia. Tak widzi je papieski wysłannik. Tego typu znak – mówiący, że odnowa Kościoła jest na wyciągnięcie ręki! – jest niezwykle potrzebny w czasach obecnego kryzysu. Gdyby prorocka misja Medjugorie rzeczywiście oznaczała bycie zaczynem odnowy Kościoła, a w naszych parafiach zaczęło się ujawniać to, co tam – moc sakramentów, wówczas Medjugorie okazałoby się jednym z najważniejszych miejsc na duchowej mapie świata.

Nie będziemy chyba długo czekać na weryfikację tej tezy.

Wincenty Łaszewski, mariolog, pisarz, tłumacz

CZYTAJ DALEJ

Burkina Faso: kolejna zbrodnia dżihadystów – 38 zabitych

2020-01-22 21:10

[ TEMATY ]

terroryzm

atak

Burkina Faso

Oleg Zabielin/Fotolia.com

W zamachu na targ w prowincji Sanmatenga w Regionie Środkowo-Północnym Burkina Faso dżihadyści zabili 38 osób. Ten kraj w Afryce Zachodniej przez wiele lat uchodził za enklawę spokoju i tolerancji, ale wszystko się zmieniło, gdy ten region Czarnego Lądu znalazł się pod wpływem bojowników tak zwanego Państwa Islamskiego.

Sytuacja w Burkina Faso pogarsza się, jest tam coraz niebezpieczniej – powiedział w Radiu Watykańskim ks. Luca Caveada, chargé d’affaires nuncjatury apostolskiej w tym kraju. Zwrócił uwagę, że nasilanie się przemocy trwa tam już od kilku miesięcy, tworząc nieprzerwany łańcuch wydarzeń. Dodał, że w praktyce codziennie dochodzi do jakiegoś ataku, zwłaszcza na północy i wschodzie, na pograniczu z Nigrem i Mali.

21 stycznia władze potwierdziły ostatecznie, że w wyniku niedawnego zamachu na targowisko zginęło 38 osób

– oświadczył dyplomata papieski. Zaznaczył, że dziś rano na miejsce udała się delegacja z gubernatorem prowincji na czele, w jej składzie jest również miejscowy biskup. Przedstawiciele władz spotykają się z rodzinami ofiar, chcą dodać im otuchy i odbudować dialog.

"Niestety mamy tu jednak do czynienia z postępującą eskalacją" – stwierdził z ubolewaniem ks. L. Caveada. Przypomniał, że zaledwie kilka dni temu w sąsiednim Nigrze zabito 89 żołnierzy, dodając, że nuncjatura w stolicy Burkina Faso - Wagadugu obejmuje także ten kraj. "W stolicy 8 stycznia w szkole wybuchł granat. Na szczęście obyło się bez ofiar. Jest to długi łańcuch wydarzeń, które niestety nadal trwają“ – podsumował swą wypowiedź tymczasowy szef placówki papieskiej w Burkina Faso.

Jest ona nieobsadzona od 19 marca ub.r., gdy dotychczasowy jej szef abp Piergiorgio Bertoldi został przeniesiony na podobne stanowisko do Mozambiku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję