Reklama

78. rocznica wybuchu II wojny światowej

2017-09-01 11:23

lk/kos / Warszawa / KAI

Julia A. Lewandowska

Msze św. w intencji Ojczyzny oraz poległych jej obrońców, pokazy rekonstrukcji historycznych, wystawy i składanie kwiatów - upamiętnią w całym kraju 78. rocznicę wybuchu II wojny światowej i niemieckiej agresji na Polskę. Dzień Weterana Walk o Niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej uczczą przedstawiciele władz państwowych z prezydentem RP Andrzejem Dudą na czele.

Co roku główne uroczystości państwowe upamiętniające wybuch II wojny światowej odbywały się z udziałem najwyższych władz na Westerplatte w Gdańsku. W tym roku prezydent Andrzej Duda 78. rocznicę niemieckiej agresji na Polskę upamiętnił w Wieluniu. - Westerplatte w świadomości Polaków istnieje od dawna i nie ma zagrożenia, że ktoś nie będzie wiedział, co się tam wydarzyło – wyjaśnił rzecznik Prezydenta RP Krzysztof Łapiński.

- Troszkę gorzej jest ze świadomością tego, co się wydarzyło w Wieluniu, że Luftwaffe zbombardowało nie umocnione miasto i zginęło 1200 niewinnych cywilów - powiedział prezydencki minister, pytany niedawno o zapowiadaną nieobecność Andrzeja Dudy na Westerplatte.

W Wieluniu rocznicę wybuchu II wojny światowej upamiętniali także prezydenci Aleksander Kwaśniewski i Lech Kaczyński. Obchody zaczynali jednak rano na Westerplatte, a do Wielunia przyjeżdżali po południu.

Reklama

Na Westerplatte, pod Pomnikiem Obrońców Wybrzeża, uroczystości rozpoczeły się tradycyjnie w godzinę ataku niemieckiego pancernika Schleswig-Holstein, czyli o 4.45. Wzięła w nich udział m.in. premier Beata Szydło.

O godz. 10.00 odbyła sie modlitwa i złożenie kwiatów przy tablicy pamiątkowej Viktoriaschule (ul. Kładki 24), w budynku szkoły, który w dniach 1-15 września 1939 r. Niemcy wykorzystali jako przejściowe więzienie i miejsce kaźni dla Polaków zamieszkałych w Gdańsku, a aresztowanych po wybuchu wojny.

W południe celebrowana będzie Msza św. za Poległych Pocztowców przy Pomniku Obrońców Poczty Polskiej.

W dniach 1-3 września na Westerplatte zaplanowano także program "Spotkanie z historią", czyli pokazy rekonstrukcji historycznych z wykorzystaniem pirotechniki, gry terenowe, wystawy militariów, stoiska muzealne, przejazdy drezynami, zwiedzanie z przewodnikiem i kuchnię polow, oraz bezpłatny wstęp do Wartowni nr 1.

1 września Ordynariat Polowy upamiętni tradycyjnie Dzień Weterana Walk o Niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej. Z tej okazji o godz. 10.30 biskup polowy Józef Guzdek będzie przewodniczył Mszy św. w katedrze polowej WP w intencji Ojczyzny i Jej Obrońców.

O godz. 12.00 ordynariusz wojskowy weźmie ponadto udział w uroczystości złożenia wieńców i wiązanek kwiatów na płycie Grobu Nieznanego Żołnierza na Placu Piłsudskiego.

Przewodniczący Episkopatu Polski i metropolita poznański abp Stanisław Gądecki odprawił o godz. 10.00 Mszę św. w Sanktuarium Świętego Józefa (kościół ojców karmelitów) na Wzgórzu Świętego Wojciecha w Poznaniu.

Metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski odprawi z kolei uroczystą Mszę św. o godz. 17.30 w katedrze wawelskiej.

Msza Święta z okazji 78. rocznicy wybuchu II wojny światowej i obrony Białegostoku w kampanii wrześniowej roku 1939, odprawiona zostanie 1 września o godz. 17.00 w kościele pw. Zmartwychwstania Pańskiego. Archidiecezja zaprasza do wspólnej modlitwy w intencji wszystkich poległych.

Uroczyste Eucharystie odprawione zostaną w całym kraju.

W 1997 r. Sejm RP ustanowił dzień 1 września Dniem Weterana Walk o Niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej. W tym dniu oddawany jest hołd obrońcom Ojczyzny i wspominani są wszyscy Ci, którzy walcząc o Polskę zginęli na polach bitew.

Tagi:
rocznica II wojna światowa

Polscy ułani niepokonani

2019-05-28 13:40

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 22/2019, str. 2

Ryszard Wyszyński
Pasjonaci historii w strojach wojskowych z czasów bitwy

Na tych polach polscy ułani Legii Włoskiej stoczyli 15 maja 1807 r. zwycięską bitwę z Prusakami” – głosi napis na tablicy graniowego pomnika ustawionego przy szosie ze Szczawna-Zdroju do Strugi, w gminie Stare Bogaczowice, i doskonale widocznego już z oddali. Do bitwy w tym miejscu doszło pomiędzy tysiącosobowym oddziałem majora Karla von Losthina, przemierzającego tę okolicę od strony Kątów Wrocławskich, a sięgającymi go oddziałami francuskiego gen. Charlesa Lefebvre’a, do którego dołączył stacjonujący na odpoczynku w Strzegomiu polski pułk lansjerów Legii Polsko-Włoskiej dowodzony przez mjr. Piotra Świderskiego. Polscy ułani przeprowadzili brawurową i zwycięską szarżę na wychodzący ze Strugi oddział pruski, rozbijając go całkowicie. Opis tej bitwy znalazł się na kartach „Popiołów” Stefana Żeromskiego. Pomnik, ku pamięci polskich ułanów walczących bohatersko pod Strugą w bitwie z Prusakami, określanej też niekiedy przez historyków bitwą na Czerwonych Wzgórzach, postawili z własnej inicjatywy na początku lat 60. XX wieku członkowie wałbrzyskiego Cechu Rzemiosła.

10 maja z okazji obchodzonej 212. rocznicy bitwy, która na kartach historii wymieniana jest pod nazwą II Bitwy pod Strugą, przed pomnikiem odbył się uroczysty Apel Pamięci. Rocznicowe obchody przygotowali: Uzdrowiskowa Gmina Miejska Szczawna-Zdroju, Gmina Stare Bogaczowice, Towarzystwo Miłośników Szczawna-Zdroju, Pałac w Strudze, Zespół Szkół im. Marii Skłodowskiej-Curie w Szczawnie-Zdroju. W uroczystości uczestniczyli: Kompania Honorowa Centrum Szkolenia wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych Garnizonu Wrocław, członkowie Orkiestry Reprezentacyjnej Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, przedstawiciele władz państwowych, stowarzyszeń kombatanckich, organizacji społecznych, samorządowcy, harcerze, członkowie wałbrzyskiego Koła PTTK, dzieci i młodzież szkolna z placówek oświatowych Szczawna-Zdroju, Starych Bogaczowic i Wałbrzycha z pocztami sztandarowymi szkół, pasjonaci historii w strojach wojskowych z czasów bitwy. Zebranych przywitali i o bitwie opowiadali, podkreślając bohaterski czyn ułanów oraz jego znaczenie w polskiej historii, a także dla kształtowania patriotycznych postaw współczesnej młodzieży, prezes TMSZ Iwona Czech oraz burmistrz Szczawna-Zdroju Marek Fedoruk. Podczas apelu przemawiali także posłowie na Sejm RP Ireneusz Zyska i Katarzyna Mrzygłocka. Szczególnie uroczystym punktem programu Apelu Pamięci była modlitwa zgromadzonych przy pomniku w intencji uczestników Bitwy pod Strugą, którą poprowadził ks. Paweł Siwek, wikariusz parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Szczawnie-Zdroju. Następnie dowódca Garnizonu Wrocław mjr Sławomir Skałecki odczytał Apel Poległych Oręża Polskiego, w którym przywoływano m.in. nazwiska polskich ułanów – uczestników tej bitwy. Na zakończenie kompania honorowa oddała trzy honorowe salwy, a przybyłe delegacje w imieniu zebranych składały u stóp pomnika wiązanki kwiatów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Romuald Lipko prosi o modlitwę

2019-07-11 08:31

Romuald Lipko, jeden z najważniejszych twórców Polskiej muzyki rozrywkowej ostatniego półwiecza, kreator drogi muzycznej Budki Suflera, nasz przyjaciel, walczy z chorobą nowotworową - brzmi treść oświadczenia na profilu zespołu.

Archiwum Zespołu

Kilka tygodni temu postawiono wstępną diagnozę. Następnie Romek przebywał w warszawskim szpitalu przy Banacha, a ostatnie dwa tygodnie w klinice w Magdeburgu. To jedyne miejsce na świecie, gdzie podejmuje się walkę z tego typu nowotworami. W Lublinie, Kazimierzu, Warszawie i Magdeburgu byliśmy z nim w stałym kontakcie. Przedwczoraj wróciliśmy z niemieckiej kliniki. Nie nam muzykom relacjonować działania medycyny na najwyższym poziomie, ale zrozumieliśmy jedno. Jest realna szansa zwycięstwa w tej jakże trudnej walce, a stan ducha naszego kolegi jest czynnikiem niezwykle ważnym.

Jeśli Jego rozmowa z kimś z nas była lub jest możliwa, to Romek najchętniej mówi o nowych piosenkach, jesiennych koncertach i nowoczesnych aranżacjach. Mając świadomość swojej dolegliwości planuje i marzy…

Zwracamy się z prośbą do wszystkich, którym piosenki Romka sprawiły kiedykolwiek radość o choćby malutki, ale szczery gest wsparcia, o króciutką, życzliwą myśl, o pełne uśmiechu wspomnienie samego siebie słuchającego Jego muzyki… - proszą przyjaciele z zespołu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czemu nie uwierzyć w siebie?

2019-07-15 21:42

Anna Majowicz

O przyczajonych tygrysach, dwóch stronach medalu i mocnej relacji z Bogiem – Sylwia Jaśkowiec poruszyła serca uczestników 26. Salwatoriańskiego Forum Młodych w Dobroszycach.

Anna Majowicz
Sylwia Jaśkowiec

- Od szkolnych lat uprawiam sport, a moją wiodącą dyscypliną są biegi narciarskie. W 2010 roku pojechałam na swoje pierwsze Zimowe Igrzyska Olimpijskie do Vancouver. One otworzyły mi drzwi do świata sportu. Miałam potencjał, ludzie mówili o dużym talencie, uzyskiwałam dobre wyniki sportowe. I nagle w moim życiu wydarzyło się coś niesamowitego. Po powrocie z sezonu zimowego do akademika w Katowicach, gdzie studiowałam na Akademii Wychowania Fizycznego, przydzielono mi pokój z dziewczynami, które na co dzień formowały się we Wspólnocie Przymierza Rodzin ,,Mamre”. Dziewczyny namówiły mnie na wyjazd na Mszę św. o uzdrowienie do Częstochowy. I tu muszę wspomnieć, że po powrocie z igrzysk miałam dobry moment sportowy, ale psychicznie czułam, że coś się kończyło, bo dążyłam do tego, aby zakończyć współpracę z trenerem, z którym bardzo dużo osiągnęłam. Wiedziałam, że nasza dalsza współpraca nie podniesie mojego sportowego poziomu, że mnie nie rozwinie. Człowiek miał w sobie ogromne sportowe ambicje, a przede wszystkim marzył nie tylko o igrzyskach, ale i o medalu mistrzostw świata i medalu olimpijskim. Te moje marzenia powodowały, że muszę iść dalej, wziąć sprawy w swoje ręce. Na tej Mszy św. stało się coś niesamowitego - pierwszy raz w życiu doświadczyłam żywego Pana Boga. Ten żywy Bóg powiedział mi ostre słowa.

Mała retrospekcja z dzieciństwa. W mojej rodzinie nie działo się dobrze. Nie doświadczyłam ojcowskiej miłości, tata nadużywał alkoholu. Moje serce było podziurawione, poranione, a braki miłości odcisnęły na mnie piętno. Byłam pogubiona, wrażliwa i nie potrafiłam poradzić sobie z emocjami. Dzisiaj mówimy o tym, czemu nie uwierzyć w siebie? Ja tej pewności siebie, wysokiej samooceny i poczucia własnej wartości nie zdobyłam w domu. Ale dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Bóg dał mi sport jako narzędzie, w którym rozpoczęłam budowanie swojej samooceny.

Mój sportowy potencjał objawił się we wczesnych latach szkoły podstawowej. Chwała Bogu za człowieka, którego postawił na mej drodze – wuefistę Stanisława Gubałę. To był człowiek ogromnej pasji, ogromnego serca, a przede wszystkim ogromnej miłości. Od pierwszych zawodów do kolejnych okazało się, że jestem dobrą biegaczką i potrafię dobrze grać w zespołach drużynowych. Moje serce podbiły biegi narciarskie. Ten sport faktycznie dawał mi poczucie spełnienia, ale przede wszystkim motywował mnie do tego, że jest to moja szansa w życiu na bycie kimś, żeby uwierzyć w siebie, swoje możliwości i na wydobycie z siebie tego, co we mnie najlepsze. Wymagało to ode mnie ciężkiej pracy, wytrwałości, niezłomności, częstych upadków, ale i powstawania z tych upadków. Sport stał się dla mnie najważniejszą rzeczą w życiu. Niestety, przez emocjonalne braki w miłości rzuciłam się całkowicie w wir pracy. To był mój mechanizm obronny. To było kosztem wielu wyrzeczeń, ale i też niestety kosztem niezdrowej ambicji sportowej. Doszłam do poziomu, gdzie zaczęłam gardzić słabszymi ode mnie. Wygrywałam z rówieśnikami z dużą przewagą, co powodowało, że rosła we mnie wartość samej siebie. Wiedziałam, że dochodzę do tego własną pracą, własną siłą, własnym psychicznym zaangażowaniem, upartością i niezłomnością. Jak możecie zauważyć nie było w tym wszystkim Boga, bo byłam ja. Moje budowanie wartości opierało się tylko i wyłącznie na tym, że to jest efekt mojej ciężkiej pracy. To było coś, co później Pan Bóg w sposób sobie właściwy wyciągnął, uświadomił mi, że moje serce było przepełnione pychą i egoizmem.

Kiedy dochodzi się do szczytu sportu wyczynowego, kiedy startuje się w mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich, to ma się świadomość, że jest się obserwowanym, ale i ty cały czas obserwujesz to, jak wygląda konkurencja, jaki poziom prezentuje, jak się odżywia, itd. Cały czas byliśmy jak takie przyczajone tygrysy, obserwujące się nawzajem. To prowadziło do skrajności. Bo w sporcie niestety występuje doping, anoreksja, bulimia – tylko dlatego, by być doskonałym w tym co się robi. To ciemne strony sportu, ale tak to już jest w życiu, że są dwie strony medalu. Wybór należy do nas. Ja niestety, w tym pierwszym okresie dążenia do perfekcji wycięłam z życia Pana Boga.

Punktem zwrotnym w moim życiu był wyjazd do Częstochowy. Pojechałam na Mszę św. i moje serce zostało zalane Bożą miłością. Usłyszałam, że może nie było ze mną ziemskiego ojca, ale Pan Bóg był cały czas obecny w moim życiu, że Jego obecność była nieustanna i On się cały czas o mnie troszczył. Usłyszałam od Boga, że wszyscy mogą o mnie zapomnieć, ale nie On, bo oddał za mnie życie na krzyżu.

Przyjęłam do swojego życia Pana i Zbawiciela i to jest cudowne. To był najważniejszy wybór w moim życiu. Wybór, który obrócił moje życie do góry nogami!

Posłuchaj całego wystąpienia:

https://drive.google.com/file/d/1Q333Es_IerOrY9adtMYx4V-A89ww6hMN/view?usp=sharing

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem