Reklama

Święta i uroczystości

14 września - Święto Podwyższenia Krzyża

W czwartek 14 września Kościół obchodzi Święto Podwyższenia Krzyża. Wiąże się ono z odnalezieniem drzewa krzyża, na którym umarł Jezus Chrystus, a także wyraża głęboki sens krzyża w życiu chrześcijanina. Istotą święta jest ukazanie tajemnicy Krzyża jako ceny zbawienia człowieka.

2017-09-14 11:36

[ TEMATY ]

Święto Podwyższenia Krzyża

-C-designs/fotolia.com

Początki święta związane są z odnalezieniem przez św. Helenę relikwii krzyża na początku IV wieku i poświęceniem w Jerozolimie bazyliki ku jego czci w 335 r. Na pamiątkę, tego wydarzenia, ostatecznie 14 września, w Kościele obchodzi się uroczystość Podwyższenia Krzyża świętego.

Znak krzyża był obecny w chrześcijaństwie od śmierci Jezusa. W początkach Kościoła nieraz przyjmował formę kotwicy albo trójzębu. Jako przedmiot kultu upowszechnił się i nabrał znaczenia po roku 313. W tym bowiem roku, według przekazu, cesarz Konstantyn Wielki, przed bitwą z uzurpatorem Maksencjuszem, zobaczył na tle słońca znak krzyża i słowa "w tym znaku zwyciężysz". Poza tym tenże cesarz zniósł karę śmierci przez ukrzyżowanie.

Do VI w. na krzyżu nie umieszczano postaci Chrystusa. Także później nie ukazywano Jezusa umęczonego lecz chwalebnego: jako Króla z diademem zamiast cierniowej korony na głowie, albo jako Arcykapłana, albo jako Dobrego Pasterza. Od wieku XII pojawia się motyw cierpienia. Od tego czasu aż do dziś w Kościele łacińskim zwykle używany jest krzyż gotycki, pasyjny, który wskazuje na mękę i śmierć Chrystusa jako cenę zbawienia. W tradycji prawosławnej do dziś używany jest krzyż chwalebny.

Reklama

Od czasów Konstantyna, kiedy to chrześcijanie uzyskali wolność wyznawania swojej wiary, krzyż stał się znakiem rozpoznawczym chrześcijan. Od tego czasu jest bardzo często używany w liturgii i uświęca całe życie chrześcijańskie: zaczyna i kończy modlitwę, dzień i każdą ważniejszą czynność, uświęca przestrzeń i jest używany przy wszelkich błogosławieństwach.

Ojcowie Kościoła podkreślali, że krzyż jest symbolem, w którym streszczają się najistotniejsze prawdy wiary chrześcijańskiej. Św. Jan Damasceński pisze: "Krzyż Pana naszego Jezusa Chrystusa, a nie cokolwiek innego, zwyciężył śmierć, zgładził grzech praojca, pokonał piekło, darował nam zmartwychwstanie, udzielił siły do wzniesienia się ponad doczesność i ponad samą śmierć, zgotował powrót do dawnej szczęśliwości, otworzył bramy raju, umieścił naturę naszą po prawicy Boga, uczynił nas Jego dziećmi i dziedzicami".

Znak krzyża rozpoczyna i kończy modlitwę chrześcijanina. W liturgii jest gestem błogosławieństwa. Krzyż zawieszany na szyi, w mieszkaniu, w pracy, stawiany na szczytach świątyń przypomina wierzącym o ich powołaniu. Jego znaczenie staje się szkołą życia dla chrześcijan widzących w nim ostateczne zwycięstwo dobra nad złem

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Stańmy przy krzyżach prześladowanych

2019-09-14 14:53

[ TEMATY ]

Święto Podwyższenia Krzyża

Ks. Wojciech Kania

– Pan Jezus pragnie nas blisko siebie, gdy doświadcza opuszczenia i poniżenia. On chce, abyśmy stali przy krzyżach naszych prześladowanych sióstr i braci chrześcijan (niemal ćwierć miliarda) na Bliskim Wschodzie, w Afryce, Azji oraz w innych częściach globu. A stać przy ich krzyżach to znaczy pamiętać. Pamiętać przez modlitwę, pomoc materialną, a także domagając się zdecydowanych działań na forum międzynarodowym – powiedział bp Krzysztof Nitkiewicz w homilii na Świętym Krzyżu.

W Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego odbyły się główne uroczystości odpustowe. Mszy św. przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz. Koncelebrowali ojcowie Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej na czele z prowincjałem o. Pawłem Zającem oraz kapłani przybyli z pielgrzymami. We wspólnej modlitwie uczestniczyli przedstawiciele władz wojewódzkich i parlamentarzyści. Asystę liturgiczną przygotowali żołnierze z 10 Świętokrzyskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Eucharystia transmitowana była przez TV Trwam oraz Radio Maryja. Nawiązując do święta Podwyższenia Krzyża Świętego, bp Krzysztof Nitkiewicz wyjaśnił jego genezę i znaczenie. Zauważył, iż Ojciec św. Franciszek pobłogosławił akcję ewangelizacyjną „Polska pod krzyżem”, zachęcając do trwania wraz z Maryją, Matką Bolesną u stóp krzyża Jej Syna.

Zobacz zdjęcia: Stańmy przy krzyżach prześladowanych

Biskup Sandomierski przybliżył następnie dzieje świętokrzyskiego klasztoru i sanktuarium na Łysej Górze. Powołał się na słowa prymasa Stefana Wyszyńskiego, który nazwał je „świadectwem starcia Dawidów z Goliatami, pomnikiem konfliktu pomiędzy kulturą i brutalizmem”.

– Ta walka mocy ciemności o panowanie nad człowiekiem trwa nadal i zaczyna się zawsze od odrzucenia Chrystusa. Pomimo chrześcijańskich korzeni naszego narodu oraz wielkiego dziedzictwa wyrosłego na gruncie Ewangelii, odradza się w Polsce pogaństwo i próbuje zaprowadzić swoje porządki. „Wiara nie do wytrzebienia, głucha, ciemno-nocna, leśna, swoja” – pisał Stefan Żeromski o przesądach pokutujących w okolicach św. Krzyża („Puszcza Jodłowa”). I dodawał, że „przyrosły czary nowe”. Stoją dzisiaj za nimi partie i grupy otwarcie antychrześcijańskie. Pod hasłami rozdziału Kościoła od Państwa, który przecież jest faktem, gdyż oba podmioty są niezależne i autonomiczne, trybunowie społeczeństwa bez Boga domagają się agresywnie przywrócenia ateizmu państwowego.

Jednocześnie mamy do czynienia z ateizacją na drodze rewolucji obyczajowej. Ona chce zburzyć porządek ustanowiony przez Boga Stwórcę odnośnie życia i śmierci, mężczyzny i kobiety, rodziny i relacji międzyludzkich. „Przyjdą takie czasy – mówił siedemnaście wieków temu św. Antoni Wielki – egipski eremita – że ludzie oszaleją i widząc kogoś, kto nie stracił rozumu, wystąpią przeciwko niemu mówiąc: Jesteś szalony ! Dlatego, że się od nich odróżniasz”. To dzieje się już na naszych oczach i powinniśmy być solidarni ze wszystkimi, którzy są napiętnowani. Trzeba dalej nazywać rzeczy po imieniu, bez obrażania kogokolwiek, ale i bez politycznej poprawności. Uratujemy w ten sposób siebie i wielu innych.

Mamy jeszcze jeden problem, wydaje się, że nawet poważniejszy. Już 61 lat temu, ks. prof. Joseph Ratzinger, wykładający wówczas na Uniwersytecie w Bonn, demaskował nowe pogaństwo w Kościele („Die neuen Heiden und die Kirche”). Miał na myśli osoby uważające się za chrześcijan, ale w praktyce będące od dawna poganami. To „nowe pogaństwo rosnące w sposób niepowstrzymany w samym sercu Kościoła, grozi zniszczeniem go od środka” – ostrzegał wtedy przyszły papież Benedykt XVI, wspominając zarazem ateizm w krajach Bloku Wschodniego.

Jak bardzo prorocze były to słowa. Widzimy, co stało się w Niemczech, a dzisiaj doświadczamy tego również na polskiej ziemi, chociaż na tle innych krajów Unii Europejskiej nasz Kościół wyróżnia się nadal pozytywnie. Nie ulegajmy jednak pokusie, żeby widzieć tylko to, co chcemy zobaczyć. Bądźmy czujni, bo lawina ruszyła. Neopogaństwo robi niestety postępy i u nas. Zawłaszcza polskie dusze, zaczynając od najmłodszych pokoleń. Jego zwiastunami są: wybiórcze podejście do prawd wiary, zanik praktyk religijnych, moralność czysto rozumowa, odrzucanie zbawczego posłannictwa Kościoła (cf. Ratzinger jw.). Żyje się chwilą obecną, tu i teraz, bez transcendencji natomiast religia stanowi coraz częściej jedną z form spędzania czasu wolnego. Chociaż wartości chrześcijańskie są jeszcze obecne, osłabła osobista relacja z Chrystusem. A przecież bez Niego nic nie możemy uczynić (cf. J 15,5).

Ja i Ty nie jesteśmy tutaj bez winy. „Idziemy przez życie z myślą o Tobie i wciąż uciekamy od Ciebie, Boże, od męczeństwa wyboru Twej drogi. Pozostała nam teraz jedna droga. Twoje Miłosierdzie”. Jakże prawdziwie brzmią te słowa bł. Michała Sopoćki. Dlatego spójrzmy na Chrystusowy krzyż, abyśmy zostali przy życiu (cf. Lb 21,9). Postawmy tamę złu rozlewającemu się w naszych sercach, w Kościele i Polsce. Odrzućmy również tzw. „mniejsze zło”, gdyż dodane mogłoby niespodziewanie przechylić szalę w stronę katastrofy. Opłakujmy grzechy, bo łzy – jak naucza Ojciec św. Franciszek – „przygotowują nas do zobaczenia Jezusa”.

Niech zapłonie w każdym „szaleństwo krzyża” konieczne do tego, aby podążać za Zbawicielem z naszymi krzyżami i głosić prawdę o Jego miłości skierowanej do każdego. Wokół wiją się jadowite węże, lecz z Jezusem jesteśmy bezpieczni.

Powierzmy się jednocześnie opiece Matki Bożej, która umierała pod krzyżem razem ze swoim Synem. „Z bólem serca uczy się człowiek Ukrzyżowanej Miłości zanim ją zrozumie” – mówił przed 20 laty w Sandomierzu św. Jan Paweł II. „Lecz jeśli – jak Maryja – «chowa wiernie w swym sercu» wszystko, co mówi Chrystus; jeśli jest wierny Bożemu wezwaniu, pojmie u stóp Krzyża to, co najważniejsze, że prawdziwa jest tylko miłość złączona z Bogiem, który jest Miłością” (Kazanie z 12 VI 1999). Niech tak się stanie. Amen.

Po uroczystej Eucharystii pielgrzymi mogli uczestniczyć w koncercie uwielbienia pt. "ŚWIĘĆ SIĘ IMIĘ TWOJE", w wykonaniu Chóru "Con Anima" z parafii pw. św. Piotra i Pawła w Waśniowie, soliści i band pod dyrekcją Moniki Gryzki. Podczas koncertu wykonane zostały utwory zarówno skomponowane, jak i zaaranżowane przez Piotra Pałkę i Sebastiana Iwanowicza. Natomiast o godz. 21 rozpoczęło się ogólnopolskie czuwanie Wspólnot Intronizacji NSPJ.

Uroczystości odpustowe na Świętym Krzyżu rozpoczęły się 8 września, Mszę św. na błoniach sprawował bp Wiesław Mering z Włocławka. Oprawę muzyczną liturgii zapewnił chór "Masłowianie" z Masłowa oraz Młodzieżowa Orkiestra Dęta OSP z Bodzentyna. W kolejne dni na Świętym Krzyżu odbywała się modlitwa w poszczególnych intencjach: w poniedziałek modlono się za leśników, we wtorek za małżonków i rodziców z małymi dziećmi. Czwartek był dniem modlitwy o uświęcenie kapłanów, w piątek modlitwą ogarniano rolników, ogrodników, sadowników, plantatorów truskawek i pszczelarzy. Zakończenie odpustu nastąpi w niedzielę i będzie to dzień modlitwy za chorych i starszych.

CZYTAJ DALEJ

Dlaczego chrzcimy dzieci, a nie dorosłych?

2020-01-08 08:08

Niedziela Ogólnopolska 2/2020, str. 11

[ TEMATY ]

chrzest

Internet

Chrzest jest najpiękniejszym darem, dlaczego więc pozbawiać go dzieci? Dlaczego krępować działanie Ducha Świętego w ich sercach i umysłach?

Kto naprawdę wierzy w skutki sakramentu, ten wie, że chrzest sprawia, iż stajemy się dziećmi Bożymi, otrzymujemy Ducha Świętego i zostajemy włączeni do Kościoła, w którym z czasem możemy przyjąć kolejne sakramenty. Skoro – w myśl słów św. Grzegorza z Nazjanzu – chrzest jest najpiękniejszym darem, dlaczego pozbawiać go dzieci? Dlaczego krępować działanie Ducha Świętego w ich sercach i umysłach? To przecież dzięki Niemu będą mogły kiedyś świadomym aktem wiary przyjąć Jezusa jako Pana i Zbawiciela, bo „chrzest dzieci domaga się katechumenatu pochrzcielnego” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1231). Ziarno wiary jest łaską, a ta może być przyjęta, jeśli spadnie na właściwie przygotowany grunt.

Duch Święty działający w duszy dziecka może je łatwiej przygotować na świadome przyjęcie wiary w wieku dojrzałym.

Jasne świadectwa tego, że chrztu udzielano dzieciom pochodzą z II wieku. Czy mogło tak być wcześniej? Wszystko na to wskazuje.

Biblijnych argumentów za chrztem dzieci jest kilka. W starożytności pod pojęciem „dom” rozumiano nie tylko wszystkich członków rodziny, w tym dzieci i niemowlęta, ale nawet sługi i niewolników (Dz 11, 14). Gdy Korneliusz wraz z całym domem przyjął chrzest, oznacza to także chrzest dzieci (Dz 10, 47-48). Wraz z całym domem chrzest przyjęli niejaka Lidia w Filippi (Dz 16, 15), strażnik więzienia, w którym przetrzymywani byli Paweł i Sylas (Dz 16, 33), Tycjusz Justus, przełożony synagogi w Koryncie (Dz 18, 8) czy Stefanas, mieszkający w tym samym mieście (1 Kor 1, 16). Trudno przypuścić, aby w żadnym z tych „domów” przyjmujących chrzest nie było ani jednego dziecka.

Z czasem, gdy Kościół się rozwijał, praktyka udzielania chrztu niemowlętom upowszechniała się coraz bardziej. Chrześcijanie odwoływali się do słów Jezusa: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże” (Mk 10, 14).

Już w dniu Pięćdziesiątnicy, gdy po raz pierwszy Piotr głosił najpiękniejszą wieść o zbawieniu, dodał: „Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych” (Dz 2, 39).

Inny argument za chrztem niemowląt wynika z faktu, że Jezus był Żydem i nauczał wśród Żydów, a ci przecież obrzezywali niemowlęta. Trudno sobie wyobrazić, dlaczego Jezus – Żyd miałby zmieniać ten zwyczaj inicjacji niemowląt, który wywodzi się z Jego własnej religii, i nakazywać przyjmowanie do Kościoła tylko dorosłych. To raczej nieprawdopodobne. Gdyby takie było Jego pragnienie, z pewnością znalazłoby ono wyraz w Ewangelii.

Jest także bardziej egzystencjalny argument za chrztem dzieci. Bardzo poruszyło mnie świadectwo egzorcysty, który wiele lat spędził w Afryce. Zdarzało się, że dwie rodziny pokłóciły się ze sobą. Członkowie jednej z nich szli do czarownika, by ten rzucił urok lub przekleństwo na wrogów. Gdy urok padał na rodzinę chrześcijańską, dzieci nigdy nie doznawały uszczerbku. Jeśli czary skierowane były przeciw rodzinie pogańskiej, dzieci często zapadały na trudne do zdiagnozowania słabości. „Nie potrzeba mi innych dowodów, że chrzest dzieci jest potrzebny” – mówił egzorcysta. „Dziecko ochrzczone nie jest w stanie popełnić grzechu śmiertelnego, gdyż nie ma jeszcze pełnej świadomości winy. To oznacza, że od chwili chrztu zawsze mieszka w nim Duch Święty. I dlatego rzucane uroki nie mają żadnej mocy”. I dodawał: „Kłopot zaczyna się wtedy, gdy ktoś ochrzczony zrywa z Duchem Świętym przez grzech śmiertelny. Wówczas naraża się na działanie złego”.

Odmowa chrztu dzieciom nie ma egzystencjalnego uzasadnienia. Czy osobom, które rodzą się niepełnosprawne umysłowo i nigdy nie dojdą do świadomego przeżywania wiary, należy odmówić chrztu? Czy należy odmówić namaszczenia chorych osobom nieprzytomnym, nieświadomym, dotkniętym amnezją? Są przecież równie nieświadome jak dzieci. Czy posunięta miażdżyca jest podstawą do odmówienia Komunii św.? Oczywiście, że nie. Podobnie jest z sakramentem chrztu.

Nie jest więc tak, że chrztu nie udzielano niemowlętom w pierwotnym Kościele i protestanci przywrócili ten stan rzeczy, lecz odwrotnie – to właśnie niektóre wspólnoty protestanckie odeszły od praktyki udzielania chrztu dzieciom. Praktyki, która ma solidne podstawy biblijne i świadectwa nieprzerwanej Tradycji Kościoła.

CZYTAJ DALEJ

„Niedziela” stanęła do apelu

2020-01-24 23:11

[ TEMATY ]

dziennikarze

www.youtube.com

– Media katolickie sięgają głębiej i patrzą dalej. Skupiają się na wyjaśnianiu i pogłębianiu zjawisk zawsze w Duchu i prawdzie. Podają do wiadomości to, co inni odrzucają – powiedział podczas Apelu jasnogórskiego 24 stycznia, we wspomnienie św. Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy, ks. dr Jarosław Grabowski, redaktor naczelny Tygodnika Katolickiego „Niedziela”.

Zawierzył Maryi ludzi mediów, „którzy kształtują znaczenie wielu pojęć, tworzą komunikaty, panują nad dyskursem, pokazują i komentują codzienność. Tych, od których oczekuje się prawdomówności, rzetelności, niezależności i skuteczności”. – Media stanowią zarówno dar, jak i wielką szansę – powiedział redaktor naczelny „Niedzieli”.

Nawiązał również do orędzia papieża Franciszka na 54. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, który w Polsce będziemy obchodzić 20 września. – Papież podkreśla, jak szczególnie cenne jest dziedzictwo pamięci w komunikacji. Nie ma przyszłości bez zakorzenienia się w żywej historii. Pamięć nie jest statycznym ciałem, ale rzeczywistością dynamiczną. Przez zapamiętywanie, przekazywanie z pokolenia na pokolenie historii i doświadczeń pamięć o nich nie ginie. Papież wzywa do połączenia pamięci z życiem przez historię oraz do tego, by uczynić komunikację narzędziem budowania mostów w czasach naznaczonych kontrastami i podziałami – wyjaśnił ks. Grabowski.

Redaktor naczelny „Niedzieli” podkreślił, że rola dziennikarza znacznie się zmieniła. – To już nie tylko osoba, która podaje informacje, ale również tłumaczy je i wyjaśnia rzeczywistość. Dziennikarz ukazuje także zagrożenia i wyzwania współczesności. Dzisiaj dziennikarze nie tylko muszą mieć oczy i uszy szeroko otwarte, ale muszą także umieć otwierać je swoim odbiorcom – kontynuował.

Ks. Grabowski wskazał na szczególną odpowiedzialność dziennikarzy za słowo, którym pracują. – Powinniśmy się jej uczyć od Ciebie, Maryjo, nasza Nauczycielko w słuchaniu i wypełnianiu słowa Bożego. Od Nazaretu aż po krzyż i dzień Pięćdziesiątnicy słuchałaś i wypełniałaś słowo Boże. Przeniknięta nim stałaś się Matką Słowa Wcielonego.

W nawiązaniu do kończącego się Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan ks. Grabowski podkreślił potrzebę jedności. – Jako chrześcijanie pielgrzymujemy razem, z braterską życzliwością i w duchu dialogu. Jezus oczekuje od nas czytelnego znaku jedności, którym jest wspólne świadectwo chrześcijan, szczególnie dzisiaj, wobec wzmagającej się obojętności i walki z chrześcijaństwem. W takim świecie ta braterska i chrześcijańska życzliwość potrzebna jest także wśród dziennikarzy.

Redaktor naczelny „Niedzieli” wskazał również na rolę mediów i dziennikarzy katolickich. – Media katolickie sięgają głębiej i patrzą dalej. Skupiają się na wyjaśnianiu i pogłębianiu zjawisk zawsze w Duchu i prawdzie. Podają do wiadomości to, co inni odrzucają. Dla nas, dla Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, to ważne wyzwanie – opierać swoją pracę na prawdzie, kulturze słowa, szacunku, wierności Chrystusowi i Jego Kościołowi. Tygodnik „Niedziela” z Twoim wizerunkiem, Matko, chce być jeszcze bardziej czytelnym i przekonującym pismem, które informuje, formuje, komentuje uczciwie i bez zachwiania – powiedział.

– Nie wolno nam zniekształcać rzeczywistości ani wyrywać zdań z kontekstu, bo to prowadzi do manipulacji, a manipulacja, jak wiemy z historii, przed II wojną światową zrodziła propagandę. Systemy totalitarne powtarzały kłamstwa setki razy, by wmówić ludziom, że to, co mówią, jest prawdą. Jakie to pozostawiło spustoszenie w umysłach? Wszyscy wiemy – kontynuował ks. Grabowski. Następnie podkreślił potężne znaczenie słowa. – Ono tworzy fakty. Jedno fałszywe słowo może zburzyć całe ludzkie życie i nieodwołalnie zbezcześcić imię człowieka, a z drugiej strony jedno słowo dobroci może człowieka przemienić – zaznaczył.

– Matko Najświętsza, ufnie oddajemy się Tobie. Chcemy być skutecznym i dobrze wykorzystanym narzędziem ewangelizacji. Matko dobrej rady, ponieważ wola Boga nie zawsze jest dla nas jasna, prosimy Cię o łaskę zrozumienia tego, czego Bóg od nas żąda – zakończył ks. Grabowski.

Przed błogosławieństwem ze słowem pouczenia pasterskiego zwrócił się do wiernych metropolita częstochowski abp Wacław Depo, przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski. – Dzisiejszy patron, św. Franciszek Salezy, wyznaczył nam zadanie – kimkolwiek i gdziekolwiek jesteśmy powinniśmy dorastać do miary łaski i odpowiedzialności za siebie i innych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję