Reklama

Narodziny Niepokalanej

Tegoroczne Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny wpisuje się w obchody 150-lecia ogłoszenia dogmatu Niepokalanego Poczęcia. Zanim 8 grudnia będziemy wraz z całym Kościołem świętować rocznicę uroczystego zdogmatyzowania tej maryjnej prawdy, już teraz - w to wrześniowe święto narodzin Matki naszego Odkupiciela - chcemy sobie uświadomić istotną wymowę i przesłanie, jakie niesie nam ta prawda.

Niedziela częstochowska 36/2004

Grota Matki Bożej Niepokalanej na terenie parafii w Lubojnie

„Oświadczamy, wyrokujemy i definiujemy, że nauka, według której Najświętsza Maryja Panna w pierwszej chwili swego poczęcia za szczególniejszą łaską i przywilejem Boga Wszechmogącego, biorąc pod uwagę zasługi Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego, została zachowana od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego - jest przez Boga objawiona, a przeto wszyscy wierni mają w nią mocno i stale wierzyć”. Tymi słowami przed stu pięćdziesięciu laty, 8 grudnia 1854 r., bł. Pius IX w bulli Ineffabilis Deus zdefiniował dogmat Niepokalanego Poczęcia Matki Jezusa.
Ze względu na wyjątkową misję w historii zbawienia, do jakiej Bóg powołał Dziewicę z Nazaretu, została Ona obdarowana wyjątkową łaską. „Córa Adama”, która miała zostać ziemską Matką Syna Bożego, była od początku „cała święta”. To jedyne w swoim rodzaju obdarowanie łaską podkreślił Anioł zwiastowania, zwracając się do Dziewicy Maryi z charakterystycznym pozdrowieniem: „Bądź pozdrowiona pełna łaski” (Łk 1, 28). Jan Paweł II w encyklice Redemptoris Mater nazywa to określenie „pełna łaski” „nowym imieniem” Maryi i stwierdza, że „ów «majestat łaski» objawił się w Bogarodzicy przez to, że została Ona odkupiona «w sposób wznioślejszy». Za sprawą bogactwa łaski Umiłowanego, ze względu na odkupieńcze zasługi Tego, który miał stać się Jej Synem, Maryja została uchroniona od dziedzictwa pierworodnego grzechu” (nr 10).
Kościół w swojej wierze przez wieki dochodził stopniowo do przekonania, że Dziewica Maryja rozpoczęła swoje ziemskie życie w łasce, że nie została dotknięta przez grzech pierworodny. Przyszła Matka Odkupiciela została stworzona w łasce. Nad solidarnością Maryi z pierwszym Adamem, na mocy której musiałaby ulec skażeniu grzechem, zatriumfowała Jej łączność z drugim Adamem, Chrystusem-Odkupicielem. Prawdę tę przeczuwali już Ojcowie Kościoła. Przykładem może być palestyński biskup Theoteknos z Livias (VI/VII wiek), który w jednej ze swoich homilii podkreślał, że Maryja narodziła się jak Cherubini, z gliny czystej i niepokalanej. W VII wieku zaczęto też obchodzić na chrześcijańskim Wschodzie liturgiczne święto Poczęcia Maryi, akcentując nadzwyczajność poczęcia przyszłej Matki Odkupiciela. Święto to od IX wieku zaczęło także kształtować wiarę Ludu Bożego na chrześcijańskim Zachodzie. Przyczyniali się do tego teologowie, zwłaszcza z terenu Anglii. Jeden z nich, mnich z Canterbury, Eadmer, uchodzi za pierwszego teologa Niepokalanego Poczęcia. W swoim Traktacie o poczęciu Świętej Maryi zastosował odnoszącą się do Bożego działania zasadę „mógł, było stosownym, a więc uczynił”. W myśl tej właśnie zasady, według Eadmera, było stosownym, aby Maryja przeznaczona na Matkę Odkupiciela została poczęta jako nieskalana grzechem pierworodnym. W końcu inny z angielskich teologów, bł. Jan Duns Szkot rozwiązał w XIV wieku trudność wysuwaną przez wielkich scholastyków na czele ze św. Tomaszem z Akwinu i św. Bonawenturą. Nie widzieli oni możliwości przyjęcia prawdy o poczęciu Dziewicy Maryi bez grzechu pierworodnego w świetle objawionej prawdy o powszechności Odkupienia. Także Matka Jezusa - twierdzili - została odkupiona po swoim poczęciu, a zatem uwolniona - tak jak wszyscy inni ludzie - od zmazy pierworodnej winy.
Bł. Jan Duns Szkot podkreślił zaś, że Chrystus jako doskonały Pośrednik-Odkupiciel odkupił również swoją Matkę, ale w sposób bardziej doskonały niż wszystkich pozostałych ludzi, „odkupieniem zachowawczym”. Stąd też, jakkolwiek także Maryja zawdzięcza swoją początkową świętość Chrystusowi, to jednak nie musiała ona przechodzić przez chrzcielną kąpiel odrodzenia, gdyż zbawcze słowo zostało wypowiedziane na Nią już w samej chwili Jej poczęcia. W ten sposób nauka o Niepokalanym Poczęciu zaczęła się coraz bardziej rozpowszechniać i tym samym została otwarta droga do przyszłej dogmatyzacji tej prawdy.
Należy zaznaczyć, że ogłoszenie dogmatu Niepokalanego Poczęcia przez Piusa IX stało się odpowiedzią na liczne prośby, jakie już od dłuższego czasu napływały do Stolicy Apostolskiej. Zostało też ono poprzedzone tzw. soborem korespondencyjnym, czyli zasięgnięciem przez Papieża opinii teologów i biskupów ówczesnego Kościoła. Podkreśla się, że ogłoszenie dogmatu w 1854 r. nie tyle było owocem dogmatycznego wypracowania może nieco abstrakcyjnej doktryny, ale przede wszystkim skutkiem jednogłośnego wołania całego ludu chrześcijańskiego Zachodu, który już od wieków mocno wierzył w zachowanie Dziewicy Maryi od pierworodnej winy.
Maryjny przywilej Niepokalanego Poczęcia nie stawia Matki naszego Odkupiciela poza ludzkością, nie odrywa Jej od nas. Niepokalana jest, bardziej niż my wszyscy, w pełni „ludzka”. To bowiem właśnie grzech odbiera nam prawdziwie „ludzkie oblicze”. Jako nowy, prawdziwy człowiek - człowiek wedle zamysłu Bożego, Maryja od początku swojego życia była i jest nadal ściśle i nierozerwalnie złączona z Chrystusem Odkupicielem. Była też i jest równocześnie blisko ludzi, blisko każdego z nas. Jest przecież Matką naszego Odkupiciela. Niepokalana miłuje Boga i miłuje nas. Co więcej, zachowana od grzechu, który paraliżuje miłość i tworzy podziały, Maryja Niepokalana napełniona jest miłością bez granic do nas, grzeszników. Można powiedzieć, że jest Ona jakby stworzonym echem miłosiernej miłości samego Boga. Nikt bowiem lepiej od Niepokalanej nie może zrozumieć nędzy grzeszników i pociągać ich do Bożego miłosierdzia. Dlatego też do Tej, którą nazywamy „Ucieczką grzeszników”, zwracamy się każdego dnia: „Módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej”. Uciekając się do Niej, nie możemy jednak nigdy zapomnieć o szanowaniu w sobie samym daru Bożego życia, którym zostaliśmy obdarowani na chrzcie świętym. „Albowiem nie jest możliwe czcić należycie «Pełną łaski» - podkreśla w adhortacji Marialis cultus Paweł VI - bez szanowania w samym sobie łaski Bożej” (nr 57).
Świętując w tym roku narodziny Niepokalanej Matki Chrystusa, uświadamiamy sobie to istotne dla nas przesłanie prawdy o Jej poczęciu bez zmazy grzechowej. Warto również, abyśmy zwrócili szczególną uwagę na to wszystko, co na co dzień przypomina nam o tym przesłaniu. Pomyślmy zatem o ołtarzach, obrazach i figurach Niepokalanej, o śpiewanych ku czci Jej Niepokalanego Poczęcia Godzinkach, pomyślmy także o treści słów naszej codziennej modlitwy „Zdrowaś Maryjo”.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ks. Piotr Pawlukiewicz: Temat Pana Boga jest dzisiaj w Polsce tematem niewygodnym

2020-02-13 09:34

[ TEMATY ]

duchowość

ks. Pawlukiewicz

ks. Piotr Pawlukiewicz

youtube

Temat Pana Boga jest dzisiaj w Polsce tematem niewygodnym, a czasem nawet zabronionym. O wszystkim się w domu czy w pracy mówi: o papieżu, o proboszczu, o Kościele, a o Bogu jakoś niezręcznie. Nie umiem tego zrozumieć. Dlaczego tak łatwo jest rozmawiać o aktorach, piosenkarzach, politykach, a tak trudno o Jezusie?

Kiedy się mówi o Jezusie, trzeba się otworzyć, a ludzie boją się otwarcia. Księży też to dotyczy, co szczególnie widać podczas kazań. Tak bardzo boją się pokazania swojego wnętrza, że choć mówią na temat Jezusa, to nie wspominają ani słowem o tym, jak oni sami przeżywają relację z Bogiem.

Klerycy pytają mnie nieraz, jak napisać dobre kazanie. Mówię im wtedy tak: „Napisz to, co przed wykładem mówiłeś mi o swoim komputerze, ale zamiast słowa: »komputer«, wpisz słowo: »Jezus«”. Co by to były za kazania, wyobrażacie sobie?

„Jezus mi się zawiesił, stukam, nie ma odzewu. O szóstej rano sukces, jest! Okazało się, że jeden program był źle wpisany, już rozumiem! Ale wszystko mi się wykasowało, Jezus Maria, praca dyplomowa mi się skasowała… Tak się z tym męczyłem, a teraz odkryłem, jaki jest skrót. Odkryłem skrót do Pana Jezusa…”

Chodzi o to, żebyśmy nauczyli się mówić o Jezusie z fascynacją, jak o kimś, kto jest mój, jest mi drogi, bliski. A jak wyglądają nasze kazania? „Dzisiaj, w dwudziestą szóstą niedzielę czasu zwykłego Jezus mówi do nas w Ewangelii o uzdrowieniu chromego…”

Kiedyś jedna pani powiedziała, że dostanie choroby nerwowej w kościele. Bo we wstępie do mszy świętej ksiądz powiedział: „Zaraz zobaczymy, jak Jezus uzdrowi chromego”, w Ewangelii słuchała właśnie o tym, a kazanie ksiądz zaczął: „Przed chwilą usłyszeliśmy, jak Jezus uzdrowił chromego”. Toż ludzie to rozumieją! Nie trzeba mi tego bez przerwy powtarzać!

Brakuje nam wszystkim spontaniczności. Ale z drugiej strony nie wolno księdzu zamieniać mszy świętej w swój show. Zawsze Jezus ma być w centrum.

Ksiądz, podobnie jak każdy świecki, powinien być przezroczysty. Albo inne porównanie: być jak pudło rezonansowe w gitarze. Nadawać słowom Jezusa brzmienie we współczesnym świecie. Tłumaczyć z tego języka, którym posługiwał się Jezus, i wyjaśniać pewne sprawy językiem zrozumiałym dla słuchaczy.

Trzeba pokazywać ludziom Jezusa jako fascynującego człowieka. Człowieka, który miał człowieczeństwo piękne, rozwinięte na maksa. Ludzie, którzy widzieli Go po raz pierwszy, zostawiali wszystko i szli za nim! Kiedyś Jan Budziaszek wyszedł przed dom w kapciach, żeby pożegnać pielgrzymkę, bo akurat przechodziła pod jego domem. Wyszedł w kapciach i… w tych samych kapciach zaszedł na Jasną Górę. Więc są i dzisiaj takie przypadki.

Jezus jest fascynujący. Wręcz nieprawdopodobnie interesujący jako człowiek, tylko trzeba Go dobrze oświetlić. Cztery Ewangelie są trochę jak cztery kamery, z których możemy oglądać Pana Jezusa.

To, co jedna pominie, to druga uchwyci, uzupełni. Czasem kiedy czytam Ewangelię, czuję się jak śledczy. Gdzieś w tekście zawsze jest haczyk, coś ukrytego między wersami, pod obrazem. Ta książka nigdy się nie znudzi. Nigdy się nie wyczerpie. Tysiące kazań można napisać i ledwo kropelkę uszczkniemy z tego źródła.

Dzisiaj w Polsce żyje jakiś odsetek ludzi deklarujących się jako osoby wierzące. Z tego grona niektórzy chodzą regularnie do kościoła, inni nie chodzą. Jedni przystępują regularnie do sakramentów, inni nie. Różnie to bywa, zatem ciężko jest obliczyć, ile tak naprawdę procent Polaków można by określić mianem chrześcijan świadomych swojej marki.

Kiedyś mówiło się, że Polska jest w stu procentach katolicka. Wystarczyło ludzi uczyć zasad wiary i wszystko wyglądało okej, wszyscy byli zadowoleni. Pamiętam, jak niektórzy starsi księża z dumą mówili: „U mnie na katechezie było pięćdziesięciu uczniów w jednej sali katechetycznej, wszyscy znali przykazania, wszyscy znali prawdy wiary”. Dzisiaj wiemy już, że wykucie prawd wiary na pamięć to za mało. Potrzebna jest postawa miłosierdzia, umiejętność przebaczenia sobie nawzajem… Bo po tym poznaje się chrześcijanina.

I żebym był dobrze zrozumiany. Mamy wielkie szczęście, że katolicyzm jest mocno zakorzeniony w polskich sercach.

Niektórzy krytykują, że dawnej była bezmyślność w Kościele, że chodziło tylko o to, by nauczyć się przykazań, tekstów pieśni i już jesteś katolik, że to była płycizna. Kiedyś podczas takiej rozmowy nie wytrzymałem, wstałem i powiedziałem: „Proszę pana, tylko że ci płytcy, jak pan to ujął, katolicy zorganizowali Powstanie Warszawskie. Nie wiem, czy przedstawiciele współczesnych grup religijnych, gdyby w tej chwili trzeba było iść na barykady, poszliby i walczyli…”.

To prawda, że wyuczenie się katechizmu nie czyni jeszcze z nikogo chrześcijanina, bo prawdziwe chrześcijaństwo to prawdziwa relacja z Bogiem i jeśli jej zabraknie, trudno mówić o wierze. Chrześcijaństwo to religia miłości. A miarą miłości jest nie liczba pobożnie wyśpiewanych zwrotek, tylko to, czy człowiek jest gotowy oddać życie za swoich przyjaciół.

_______________________________________

Artykuł zawiera treści pochodzące z książki ks. Piotra Pawlukiewicza „Ty jesteś marką” wyd. RTCK. Zobacz więcej: Zobacz

RTCK

CZYTAJ DALEJ

Diecezja radomska: 50 świadków przesłuchano w procesie beatyfikacyjnym ks. Romana Kotlarza

2020-02-19 20:40

[ TEMATY ]

ks. Roman Kotlarz

Archiwum Diecezji Radomskiej

Ks. Roman Kotlarz przy obrazie Matki Bożej

Ponad 50 świadków przesłuchano dotychczas w procesie beatyfikacyjnym ks. Romana Kotlarza, niezłomnego kapłana i męczennika czasów komunizmu. Od momentu rozpoczęcia procesu minęło już ponad 13 miesięcy.

Postulatorem procesu na szczeblu diecezjalnym jest ks. prałat Edward Poniewierski, kanclerz radomskiej kurii. - Dotychczas przesłuchano ok. 50 świadków, przed nami jeszcze podobna ilość przesłuchań. W ten sposób bardziej poznajemy postać sługi Bożego. Do dzisiaj żyje w ludzkiej pamięci. Każda kolejna sesja trybunału jeszcze bardziej uzasadnia potrzebę wszczęcia tego procesu - powiedział gość Radia Plus Radom.

Równolegle historycy Instytutu Pamięci Narodowej opracowali - znajdujące się w archiwach - informacje, dotyczące życia i działalności księdza Romana Kotlarza. Publikacja będzie gotowa w połowie roku. - Jest ona opracowywana przez dwóch historyków: ks. Szczepana Kowalika i Arkadiusza Kutkowskiego. Są mocno zakorzenieni w badaniu życia ks. Kotlarza. Mam nadzieję, że opracowanie pokaże, że śmierć ks. Romana była męczeństwem za wiarę - powiedział ks. Edward Poniewierski.

Zgodnie z prawem kanonizacyjnym przewidziana jest jeszcze jedna publiczna sesja – zamykająca dochodzenie na szczeblu diecezjalnym.

Ks. Roman Kotlarz jest jednym z bohaterów protestu robotniczego w czerwcu 1976 roku. Do dziś pozostaje w pamięci wielu osób symbolem walki robotników o wolność i godność ludzkiego życia.

Ks. Roman Kotlarz (1928-1976) 25 czerwca 1976 r. znalazł się - jak sam pisał - "świadomie i dobrowolnie" w ogromnej rzeszy strajkujących z Zakładów Metalowych Waltera w Radomiu. Następnie ze schodów kościoła Świętej Trójcy błogosławił protestujących robotników w czasie manifestacji. Po wydarzeniach Czerwca '76 ks. Kotlarz modlił się w parafii w Pelagowie wraz z wiernymi w intencji pobitych, aresztowanych i usuwanych z pracy robotników. W kazaniach domagał się szacunku dla człowieka i jego pracy, piętnował kłamstwo i brak sprawiedliwości w PRL. Wzywany na przesłuchania, przechodził "ścieżki zdrowia", kilkakrotnie w okrutny sposób został pobity do nieprzytomności przez "nieznanych sprawców".

15 sierpnia 1976 r. ks. Kotlarz odprawiał w parafii w Pelagowie Mszę św. za pobitych robotników. W jej trakcie zasłabł. Po trzydniowym pobycie w szpitalu zmarł 18 sierpnia. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną zgonu była niewydolność mięśnia sercowego. Mimo wielu świadectw o znęcaniu się nad księdzem, lekarze nie stwierdzili obrażeń mogących powstać po pobiciu.

W 1981 r. po licznych protestach wiernych, władze wszczęły śledztwo w sprawie śmierci kapłana, które po kilku miesiącach dochodzenia zakończyło się umorzeniem. W 1990 r. prokuratura wojewódzka w Radomiu wznowiła śledztwo, ale i ono zostało umorzone, chociaż prokuratorzy przesłuchali prawie wszystkich funkcjonariuszy SB zajmujących się w Radomiu zwalczaniem Kościoła katolickiego.

Ks. Roman Kotlarz został pośmiertnie odznaczony przez Prezydenta RP jednym z najwyższych polskich odznaczeń, Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję