Reklama

Polska

Co wiemy, a czego nie wiemy o bł. ks. Jerzym Popiełuszce?

Raczej wiadomo, jak zginął, ale nie wiadomo, kto kazał go zabić. Do ukarania wytypowano wicedyrektora antykościelnego Departamentu IV MSW, ale decyzja o zamordowaniu kogoś takiego jak ks. Popiełuszko musiała zapaść dużo wyżej. Wiemy jednak najważniejsze: ks. Jerzy był człowiekiem świętym, nieustraszonym świadkiem wiary i głosicielem prawdy, który zapłacił za to męczeństwem z rąk sił zła - podkreśla w analizie dla Katolickiej Agencji Informacyjnej Tomasz Wiścicki, współautor z Ewą Czaczkowską biografii bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Dziś przypada 33. rocznica dramatycznej śmierci kapelana warszawskiej Solidarności.

[ TEMATY ]

bł. Jerzy Popiełuszko

ks. Jerzy Popiełuszko

Archiwum

Życie bł. ks. Jerzego Popiełuszki nie kryje zbyt wiele tajemnic, co nie znaczy, byśmy już wszystko o nim wiedzieli. Aż do sierpnia 1980 nie przyciągał specjalnej uwagi – jego życie w tym okresie było odtwarzane już po jego męczeńskiej śmierci. Gdy stał się postacią publiczną, znany był niemalże każdy krok i każde wypowiedziane słowo. Działał przy otwartej kurtynie i tajemnicą miały pozostać – i w jakiejś części zapewne pozostały – jedynie jego kontakty z podziemiem. Pewne wątpliwości dotyczą jedynie niektórych okoliczności życia kapłana, o drugorzędnym znaczeniu. Najwięcej zagadek łączy się z jego inwigilacją ze strony SB, a przede wszystkim z okolicznościami jego śmierci, zwłaszcza z inspiracją mordu na nim oraz skomplikowaną zapewne grą na najwyższych szczeblach władzy.

Okres początkowy: w zasadzie zbadany

Reklama

Aż do sierpnia 1980 roku, gdy ks. Jerzy odprawił Mszę dla strajkujących hutników, był on postacią na tyle nieznaną, że nikt nie sporządzał kroniki jego życia. Wydarzenia z pierwszych 32 lat jego życia zaczęto odtwarzać dopiero po jego męczeńskiej śmierci.

Dostępne są rutynowe dokumenty, w których odnotowuje się ważne momenty życia każdego człowieka, jak urzędowe akta stanu cywilnego czy akta kościelne, oraz pamiątki rodzinne. Brak jest (z wyjątkiem tekstu w gazetce parafialnej) tekstów kazań z tego okresu.

Głównym źródłem, z których korzystają biografowie tego okresu, są relacje świadków. I choć wspomnienia po latach, gdy już wiemy, jakie były późniejsze losy opisywanej postaci, nie budzą zwykle zaufania historyków, większość relacji z życia późniejszego błogosławionego można uznać za wiarygodne. Dlatego ten okres jest udokumentowany dość szczegółowo.

Reklama

Amerykańska biografka księdza Judith Kelly szczegółowo odtworzyła znane wcześniej niemal wyłącznie ze skrótowych relacji samego bohatera jego podróże amerykańskie. Inne podróże zagraniczne pozostają jeszcze (niewielką) białą plamą w życiorysie ks. Jerzego.

Zniszczenie TEOK (Teczki Ewidencji Operacyjnej na Księdza), czyli esbeckich akt, opisujących z punktu widzenia SB życie każdego księdza w PRL, jest niewątpliwą stratą z punktu widzenia historii. Choć szczególne zainteresowanie SB księdzem, czemu towarzyszyć musiała szczegółowa dokumentacja, nastąpiło później, to jednak w aktach bezpieki pozostają nieraz dokładnie odnotowane wydarzenia, które w żadnych innych źródłach pisanych śladu nie pozostawiły, a po latach wypadły z pamięci składających relacje. Nie wiadomo też, na czym polegało rutynowe zainteresowanie kapłanem, który jeszcze nie zwrócił na siebie szczególnej uwagi władz.

Po Sierpniu: wiadomo bardzo dużo

Od Sierpnia 1980, a zwłaszcza od czasu, gdy w 1982 r. ks. Popiełuszko zaczyna odprawiać Msze za Ojczyznę w kościele św. Stanisława Kostki, sytuacja zmienia się diametralnie. Jego kazania są nagrywane i publikowane. Ludzi, którzy mają z nim kontakt, gwałtownie przybywa, i wszyscy oni mają świadomość, że obcują z kimś niezwykłym. Dlatego nawet jeśli relacje także w większości pochodzą z okresu po śmierci męczennika, to jednak ci, którzy je składają, od początku wiedzą, że na ich oczach dzieje się historia.

Z tego okresu pochodzi też dużo więcej zdjęć, filmów i nagrań dźwiękowych dokumentujących działania ks. Jerzego. Pozwalają one poznać to, czego nie znajdziemy ani w źródłach pisanych, ani w relacjach świadków – wygląd, sposób mówienia i zachowania kapłana.

Dzięki tym źródłom dość dokładnie znamy życie ks. Popiełuszki z tego okresu. Można odtworzyć jego kalendarz, wypowiadane słowa i działania. Nie znaczy to, by nie pozostały wątpliwości co do niektórych wydarzeń, dotyczące jednak nie istoty tych wydarzeń, ale konkretnego ich przebiegu.

Przykładem mogą być okoliczności podjętych przez strajkujących pracowników Huty Warszawa poszukiwań księdza, który mógłby odprawić dla nich Mszę, co zakończyło się pojawieniem się ks. Jerzego w tym zakładzie. Nie jest pewne, dlaczego na poszukiwania wyruszyły dwie czy trzy grupy, czy ich działania były skoordynowane, czy wynikły ze strajkowego zamieszania.

Podobnie nie ma pewności, kiedy przyszły męczennik odbył ostatnią w życiu spowiedź. Jego spowiednik twierdzi, że odbyła się ona wieczorem w przeddzień wyruszenia w ostatnią ziemską podróż. Co innego wynika z relacji dotyczącej tego wieczoru, który ks. Jerzy spędził na uroczystości św. Łukasza, patrona służby zdrowia. Wydaje się, że spowiedź odbyła się dzień czy dwa wcześniej. Trudno jednak zlekceważyć świadectwo spowiednika.

Nie ma większych nadziei na to, by udało się rozstrzygnąć te i podobne wątpliwości. Ich ślad zachował się jedynie w pamięci uczestników. Na szczęście nie są to wątpliwości, których rozstrzygnięcie zmienia istotnie naszą wiedzę o osobie kapłana.

Ksiądz Popiełuszko wypowiadał się publicznie, jego słowa są powszechnie znane. Jego inne działania (np. pomoc potrzebującym) znane były przynajmniej tym, których dotyczyły. Granicą naszej o nich wiedzy jest dyskrecja zainteresowanych.

Oczywistą dyskrecję zachowywał ks. Jerzy co do kontaktów z działaczami podziemia. Wiadomo, że w tego rodzaju działaniach uczestniczył. Dzięki relacji skarbnika Regionu Mazowsze NSZZ „Solidarność” Mirosława Odorowskiego wiemy, że ks. Jerzy odegrał istotną rolę w ocaleniu przed SB funduszy Regionu, które skarbnik w przeczuciu nadchodzących działań władz wycofał z kont i przekazał właśnie żoliborskiemu kapłanowi. Akcja ta uniemożliwiła władzom zagarnięcie związkowych pieniędzy, które posłużyły na sfinansowanie podziemia i pomocy potrzebującym.

Jan Olszewski opowiedział o udziale księdza w konspiracyjnym spotkaniu dotyczącym wyjścia części działaczy z podziemia w czasie, gdy nie groziło to prawnymi konsekwencjami. Pomysł, by w ukryciu pozostali tylko ci, którzy absolutnie muszą, zmniejszał rosnące z upływem czasu koszty działalności podziemnej. Sprawa była jednak delikatna, gdyż działacze mogli uznać to za kapitulację, potrzebny był więc udział osób darzonych powszechnym zaufaniem, jak właśnie ks. Popiełuszko.

Działania tego rodzaju pozostały jedynie w zawodnej pamięci ludzi, z których część odeszła już zresztą z tego świata. Dlatego można się obawiać, że o wielu tego rodzaju sprawach nie dowiemy się nigdy.

SB ochroniła większość tajemnic

Największa luka w naszej wiedzy o życiu ks. Jerzego Popiełuszki dotyczy działań SB. Wśród materiałów zniszczonych w czasie, gdy upadał komunizm, są także akta SB – TEOK, o czym była już mowa, a także SOR (Sprawy Operacyjnego Rozpracowania, czyli akt osoby inwigilowanej i zwalczanej przez bezpiekę) „Popiel”.

Na początku, przed wszczęciem SOR „Popiel”, inwigilacja księdza odbywała się „w ramach TEOK”, tzn. materiały trafiały do tej właśnie teczki. Na szczęście zgodnie z pragmatyką działania MSW akta dotyczące osoby inwigilowanej trafiały także do teczek innych spraw, których dotyczyły, pozostały też zapisy rejestracyjne. Zachowane materiały nie stanowią całości, nie jesteśmy w stanie nawet stwierdzić, jak dużą część znamy. O działaniach SB mimo wszystko wiemy sporo – na podstawie zachowanych akt, relacji, a także zeznań późniejszych morderców księdza, którzy nękali go już za życia, choć ich słowa należy traktować z dużą ostrożnością. Mimo to, znajomość zniszczonych zapewne akt pozwoliłaby nam widzieć całość operacji SB przeciwko takiemu „wrogowi ustroju” jak ks. Jerzy.

Wśród zachowanych akt esbeckich brak też niestety teczki Waldemara Chrostowskiego. Z tego powodu krążą rozmaite wersje na jego temat, posuwające się – mimo braku jakichkolwiek podstaw – aż do oskarżeń przyjaciela ks. Popiełuszki, kierowcy w jego ostatniej podróży, o rzekomą współpracę z SB. Zwolennicy tych oskarżeń nie przejmują się tym, że dla wysunięcia tak ciężkich oskarżeń konieczne są dowody, a tych brak. Tylko akta Chrostowskiego mogłyby przeciąć wszelkie spekulacje, niestety SB zadbała o to, byśmy ich nie mogli poznać.

Zniszczono też teczkę ks. Jerzego Czarnoty, wikariusza w kościele św. Stanisława Kostki, zarejestrowanego jako tajny współpracownik SB. Miał on umożliwić założenie podsłuchu w mieszkaniu swego kolegi. Zainteresowany zaprzecza, a brak teczki uniemożliwia rozstrzygnięcie tego ponad wszelką wątpliwość.

Nie można wykluczyć, że niektóre materiały SB nie zostały zniszczone, ale nielegalnie przywłaszczone. Trudno jednak na to liczyć.

Raczej wiemy, jak zginął

Wokół okoliczności śmierci ks. Jerzego Popiełuszki narosło wiele wątpliwości. Jednak fakty ustalone w wyniku śledztwa (tajnego), na toruńskim procesie zabójców, w wyniku kolejnych śledztw już w wolnej Polsce, w procesie generałów Ciastonia i Płatka, w tym zeznania wielu osób, także spoza MSW, wyniki sekcji zwłok, przeprowadzonej z udziałem wybitnego anatomopatologa prof. Edmunda Chróścielewskiego oraz Jana Olszewskiego, narzędzia zbrodni, wreszcie relacje wielu osób zebrane po 1989 r. wskazują, że męczennik został zamordowany przez znanych nam sprawców, mniej więcej wtedy, tam i w taki sposób, jak to przedstawiono na ich procesie.

Nie oznacza to, byśmy znali wszystkie szczegóły zbrodni na księdzu. Niektóre szczegóły mogły być zmieniane – a niektóre z pewnością były. Chodziło przede wszystkim o ukrycie kontaktów zabójców z towarzyszami z resortu – tak, by uprawdopodobnić kłamliwą wersję, jakoby sprawcy działali sami. Jednak podstawowy zrąb faktów o zbrodni wydaje się prawdziwy.

Każdy, kto twierdzi inaczej, musi uzasadnić, w imię czego wysocy funkcjonariusze resortu mieliby być oskarżani o niepopełnioną zbrodnię i w znacznej mierze dokonują fałszywego (w tej wersji) samooskarżenia. Adam Pietruszka był wicedyrektorem antykościelnego Departamentu IV MSW, a Grzegorz Piotrowski – naczelnikiem dwóch najważniejszych wydziałów tego departamentu, z kolei Waldemar Chmielewski jest członkiem całej ubeckiej dynastii.

Nie wiemy, kto go kazał zabić

Na temat inspiracji czy wręcz rozkazu zbrodni nie wiemy nic. Do ukarania wytypowano Pietruszkę, czyli najniższy możliwy szczebel kierownictwa. Decyzja o zamordowaniu kogoś takiego jak ks. Popiełuszko musiała zapaść dużo wyżej. Gdzie – nie wiemy do dziś i można mieć wątpliwości, czy kiedykolwiek się dowiemy.

Pion „D” Departamentu IV, który zajmował się działaniami sprzecznymi nawet z prawem PRL, miał nie wytwarzać dokumentacji operacyjnej, a gdyby okazała się konieczna, miała być niszczona po akcji. Trudno liczyć na szczerość tych, którzy mogliby coś wiedzieć. Zmowa milczenia w MSW obowiązuje bardzo skutecznie, a gdyby ktoś zechciał mówić – doskonale wie, co mu grozi. W tej sprawie już po upadku komunizmu „nieznani sprawcy” pozbawili życia kilka osób. Te mordy miały zapewne przypomnieć wszystkim, którzy coś na ten temat wiedzą, że ujawniając prawdę, narażają na śmierć nie tylko siebie, ale i rodziny.

Wokół mordu na ks. Popiełuszce toczyła się zapewne skomplikowana gra w aparacie władzy. To tłumaczyłoby, dlaczego dokonano rzeczy bezprecedensowej w historii bloku sowieckiego: skazano, i to w jawnym procesie, funkcjonariuszy służb specjalnych za zlecony im mord. O szczegółach tej gry nie potrafimy powiedzieć nic.

Wielce prawdopodobny jest udział w tej grze Moskwy. Niedługo przed zamordowaniem ksiądz został zaatakowany w sowieckiej gazecie „Izwiestia”, co oznacza, że najwyższe kręgi ZSRS uznały go za groźnego wroga całego bloku. Piotrowski i jego zwierzchnicy utrzymywali stałe kontakty z KGB. Kontakty Piotrowskiego z Sowietami były, jak się wydaje, ponadstandardowe – miał nawet konto w rublach. Jednak i w tym przypadku szczegółów nie znamy, a jeśli nawet coś na ten temat zachowało się w rosyjskich archiwach, to w tej dziedzinie obowiązuje tam zasada nieujawniania niczego, nawet z odległej przeszłości.

W czasie, gdy męczennik oddał życie, w ZSRS panował drugi z krótkotrwałych, przejściowych sekretarzy generalnych, Konstantin Czernienko. Trwała walka o władzę po śmierci Breżniewa, która zakończyła się kilka miesięcy później dojściem do władzy Michaiła Gorbaczowa. Ten stan przenosił się na inne kraje bloku, w tym PRL. W Warszawie właśnie kończyło się odsuwanie od władzy poprzednika Kiszczaka na stanowisku ministra spraw wewnętrznych, gen. Mirosława Milewskiego – postaci wyjątkowo złowrogiej.

Te wszystkie gry o władzę mogły mieć wpływ na los kapłana, którego władze uznały za swojego wroga. Niestety, w tej kwestii skazani jesteśmy na spekulacje.

Wiemy to, co najważniejsze

Żadne jednak manipulacje i dezinformacje, brak źródeł ani słabość ludzkiej pamięci nie są w stanie ukryć tego, co w życiu i śmierci ks. Jerzego Popiełuszki jest najważniejsze: był on człowiekiem świętym, nieustraszonym świadkiem wiary i głosicielem prawdy, który zapłacił za to męczeństwem z rąk sił zła.

Tomasz Wiścicki - współautor z Ewą Czaczkowską książki "Ksiądz Jerzy Popiełuszko. Wiara, nadzieja, miłość. Biografia Błogosławionego", Edipresse 2017.

2017-10-19 09:40

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

6 czerwca przypada 10. rocznica beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki

[ TEMATY ]

Warszawa

bł. Jerzy Popiełuszko

relikwie

błogosławiony

Graziako/Niedziela

Ks. Jerzy Popiełuszko”, Teresa Chromy (1984 r.)

Ks. Jerzy Popiełuszko”, Teresa Chromy (1984 r.)

W ciągu dziesięciu lat kult bł. ks. Jerzego Popiełuszki rozwinął się przekraczając granice Polski. 6 czerwca w jego sanktuarium w kościele Św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu, w specjalnej kaplicy wystawione zostaną kolejne relikwie związane z jego męczeńską śmiercią.

"Wierni będą mogli zobaczyć przedmioty, jakie miał przy sobie w ostatniej podróży: krzyżyk, różaniec, znaczek solidarności, wezwanie na przesłuchanie sądowe czy słynny znaczek z orzełkiem" - podał Ośrodek Dokumentacji Życia i Kultu księdza Jerzego Popiełuszki w informacji przekazanej PAP.

19 października ubiegłego roku, w rocznicę jego śmierci, w specjalnej gablocie udostępniono sutannę, w której zginął.

Ośrodek Dokumentacji Życia i Kultu oraz Sanktuarium Błogosławionego Ks. Jerzego Popiełuszki w Warsza

"Konserwacja przedmiotów współfinansowana była ze środków Ministerstwa Kultury i Edukacji Narodowej oraz ze środków Polskiej Fundacji Narodowej. Zakup specjalistycznych gablot sfinansowany został przez Polską Fundację Narodową oraz przez wiernych. Kaplica z relikwiami będzie otwarta dla wiernych w sobotę 6 czerwca w godzinach 10-16" - poinformowano.

Zwrócono uwagę, że w ciągu dziesięciu lat kult błogosławionego intensywnie się rozwijał przekraczając granice Polski. "W tym czasie o relikwie kapłana poprosiło 990 rodzimych kościołów, sanktuariów i domów rekolekcyjnych. 448 relikwii znalazło się w 61 krajach, w tym w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, w Hongkongu, Korei Południowej, na Filipinach w Izraelu czy na Watykanie. Imieniem męczennika nazwano 219 ulic i placów, w tym pięć poza granicami Polski, w Nowym Yorku czy Budapeszcie" - podano.

Kult błogosławionego wiąże się również z licznymi świadectwami łask uzyskanych za jego wstawiennictwem. Do Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu księdza Jerzego Popiełuszki wpłynęło ich 570. Dwadzieścia z przysłanych po 2010 roku zaopatrzonych jest w dokumentację medyczną.

Dziesięć lat temu, 6 czerwca 2010 roku wysłannik papieża Benedykta XVI arcybiskup Angelo Amato na Placu Piłsudskiego w Warszawie odczytał uroczystą formułę beatyfikacyjną wynosząc męczennika komunizmu, księdza Jerzego Popiełuszkę, do grona błogosławionych. "Aktowi temu towarzyszyło ponad 250 tys. wiernych, w tym matka księdza Jerzego Marianna, jego przyjaciele oraz liczni przedstawiciele polskiego świata pracy. Fakt ten rozpoczął oficjalny kult kapelana Solidarności" - przypomniano.(PAP)

Autor: Magdalena Gronek

mgw/ mhr/

CZYTAJ DALEJ

Asyż: zamknięto grób bł. Karola Acutisa

2020-10-20 14:52

[ TEMATY ]

Asyż

Carlo Acutis

facebook.com/cristianitoday

W sanktuarium Ogołocenia w Asyżu zamknięto 19 października wieczorem grób bł. Karola Acutisa. Widoczne za szybą ciało „apostoła internetu” można było zobaczyć od 1 października. Miało to związek z jego beatyfikacją, jaka odbyła się 10 października. Przy relikwiach błogosławionego modliło się w tym czasie 41 tys. pielgrzymów.

Przed zamknięciem grobu Mszy św. przewodniczył nowy prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych bp Marcello Semeraro. W homilii stwierdził, że w osobie bł. Karola mamy „młodego człowieka, który zaryzykował w życiu, stawiając na Chrystusa”. Wskazał też, że siłą przyciągania błogosławionego jest jego pokora, którą odznaczał się również św. Franciszek z Asyżu.

Ordynariusz Asyżu abp Domenico Sorrentino wyjaśnił, że w związku z pandemią nie można było dłużej bezpiecznie eksponować ciała błogosławionego, ale gdy tylko sytuacja się poprawi, grób zostanie na nowo i ostatecznie otwarty.

Od 1 do 19 października można było przez szybę oglądać złożone w sarkofagu ciało błogosławionego. Podczas ekshumacji trumny Acutisa na cmentarzu w Asyżu 23 stycznia 2019 roku, dokonanej w związku przeniesieniem do sanktuarium Ogołocenia, stwierdzono, że jego ciało znajduje się – jak wyjaśnił abp Sorrentino – „w stanie transformacji właściwej zwłokom”. Ponieważ upłynęło niewiele lat od pochówku (Acutis zmarł w 2006 roku), różne części ciała, choć poddane zmianom, znajdowały się nadal w swym anatomicznym połączeniu. Zwłoki poddano „konserwacji i konsolidacji, jaką zazwyczaj praktykuje się, by godnie wystawić do czci wiernych ciała błogosławionych i świętych”. Twarz zrekonstruowano za pomocą silikonowej maski.

CZYTAJ DALEJ

Dobro wspólne. Wizytacja w Polichnie

2020-10-21 15:01

Małgorzata Kowalik

Nie należy się wstydzić - jak to często niestety bywa - nauki społecznej Kościoła. To ona jest środkiem zawstydzenia innych (Jan Paweł II)

W niedzielę, 18 października, parafia Polichna przeżyła wizytację kanoniczną złożoną przez bp. Józefa Wróbla, goszczącego w tej wspólnocie po raz drugi. Przed świątynią ksiądz biskup w asyście dziekana kraśnickiego ks. Jerzego Zamorskiego oddał cześć relikwii św. Jana Vienneya, które trzymał proboszcz ks. Henryk Jargiło. Przy organowym akompaniamencie Krzysztofa Nowakowskiego wierni zaśpiewali pieśń o świętości swego patrona, później nastąpiło odsłonięcie cudownego obrazu Matki Bożej Loretańskiej. Po serdecznym powitaniu bp. Józefa Wróbla w kościele przez proboszcza oraz dzieci, ks. Jargiło scharakteryzował parafię, jej duchowy i materialny rozwój, także przedstawił plany na przyszłość. W minionym pięcioleciu zrealizowano w parafii pożyteczne projekty dzięki ofiarności i zaangażowaniu wielu ludzi, pomagali w tym nawet artyści Teatru Muzycznego w Lublinie (koncert charytatywny 2017), dając świadectwo troski o dobro wspólne pozwalające parafii osiągnąć pełniej i łatwiej własną doskonałość.

Przyjaźń biskupa

W homilii bp Wróbel akcentował potrójny cel wizytacji kanonicznej, by wykazać chrystocentryczną genezę Kościoła oraz możliwość przylgnięcia do krzyża i czerpania z owoców zbawienia. Nawiązując do sprawozdania proboszcza, wyraził radość z tego, że wszyscy mieszkańcy są ochrzczeni i przynależą do Kościoła. Wyznał, że przybył poznać życie wiernych, ich ważne i konieczne oczekiwania duchowe, religijne, nowe wyzwania w zmieniającym się czasie i społeczności, rozgrzać ludzkie serca, pogłębić więź z Chrystusem, podkreślić ciągłość wiary i Kościoła (wspólnoty, którą tworzymy). Powiedział: - „Chrystus przez sakramenty chce naszą wiarę umocnić, rozwinąć. Trzeba nasze serca zwrócić do Jezusa Chrystusa. Kościół nie jest wymysłem człowieka. Przyjaźń biskupa do parafii to znak, że przynależymy do Jezusa Chrystusa. W nim są korzenie Kościoła”. Biskup wyraził radość i estymę z powodu dużej frekwencji na niedzielnych Mszach św. i częstego przystępowania do sakramentów świętych. - Pochylam głowę i wyrażam szacunek, wdzięczność za wasze świadectwo wiary - powiedział. Podkreślił niezastąpioną rolę Eucharystii, z uznaniem patrząc na wszystkich spracowanych, którzy nieustannie czynią wysiłek duchowy i fizyczny, by w niej świadomie uczestniczyć, także w dzień powszedni, bo „Msza św. nie jest religijnym teatrem. Msza św. i uczestnictwo w niej to uczestnictwo w krzyżu Chrystusa, uczestnictwo w Jego ofierze. Stajemy pod krzyżem, Jezus go stawia w sposób sakramentalny na ołtarzu dla nas. Jezus pragnął, aby uczestniczyli w tej ofierze ludzie wszystkich czasów. Przez tę ofiarę dokonuje się zbawienie świata. Najświętsza Krew obmywa nas z grzechów. Kto rezygnuje ze Mszy św., wiele traci, wiele ryzykuje w kwestii swego zbawienia”.

Przypominając o dekrecie Arcybiskupa Lubelskiego na okres pandemii, który zwalnia słabych, zalęknionych, zagrożonych czy chorych z obowiązku uczestnictwa w niedzielnej Mszy św., zachęcał do duchowego jednoczenia się z parafią. Wyraził pamięć o nieodzownym stanięciu pod krzyżem, gdzie sprawuje się Eucharystia. Dziękował za to świadectwo wiary członkom parafii, wspólnotom modlitewnym i apostolskim: kółkom różańcowym, Legionowi Maryi, KSM-owi, Kościołowi Domowemu, ministrantom... Powiedział: - „To ważne wspólnoty w życiu parafii. Im więcej takich wspólnot, tym piękniejsza parafia. To są wspólnoty apostolskie stanowiące filar dla życia parafii”. Apelował, by parafia otaczała swą troską wszystkich mieszkańców i upraszała łaski dla szczególnie potrzebujących. Akcentował: - „Potrzeba uproszenia łaski dla ochrzczonych, ale zagubionych, bo nie przychodzą do kościoła, może nawet się nie modlą. Stąd misja tych zespołów modlitewnych, by trwały, wzrastały, bo od tego zależy moc i siła naszej wiary”. Doceniając prace fizyczne i ofiary, ksiądz biskup dziękował za odnowienie plebanii i kościoła. Mówił: - „'Wielbimy Boga, że osiąga się sukces w projekcie termomodernizacji, za to staranie, aby świątynia błyszczała swoim blaskiem i była odbiciem piękna waszej wiary i serc. Nowemu księdzu proboszczowi dziękuję, że intensywnie wziął się do pracy, jest z wami i dla was”.

Spotkanie z grupami parafialnymi

Potrzebę tego typu wspólnot wyraził bp Wróbel, kiedy rozmawiał z ich członkami i przemawiał do nich podczas spotkania w kościele odbytego po zakończeniu pierwszej Mszy św. Zachęcał katolików świeckich w różnym wieku do służenia wzrastaniu dobra wspólnego w parafii. W swych wypowiedziach kierowanych do poszczególnych kategorii grup parafialnych, wskazywał na ich rolę obejmującą różnorodne aspekty życia. W sposób szczególny zwracał się do Rady Parafialnej jako struktury pośredniej między parafianami a proboszczem. W ramach podstawy funkcjonowania Rady Parafialnej zalecał zasadę pomocniczości. - Wspierajcie proboszcza w realizacji dobrych projektów waszymi kwalifikacjami i postawą etyczną, demaskując plotki, by podjęte dobro nie upadło, a zostały zrealizowane potrzebne dla parafii przedsięwzięcia. Bądźcie odpowiedzialnymi łącznikami między ludźmi a proboszczem, czujcie się też odpowiedzialni za owoce - powiedział. Kolejne zadanie przedstawił dla kółek różańcowych i innych grup, nawiązując do współczesnych zjawisk negatywnych jak odchodzenie młodych od Kościoła, mała ilość powołań do kapłaństwa, grzechy przeciwko małżeństwu. Zalecił w tym zakresie przede wszystkim modlitwę. Postawił też pytanie otwarte: - „Co zrobić, żeby młodzi poczuli się przyciągani przez Chrystusa” w czasie, gdy zarastają boiska, rodziny emigrują za chlebem, a młodzi w różnoraki sposób uzależniają się, zapominając o prawdziwej godności człowieka. Refleksja biskupa nad internetem zrodziła w nas m.in. potrzebę odpowiedniej formacji człowieka, by mądrze uczył się nowoczesnych technologii, przyczyniając się do odnowy Kościoła.

Odpowiedzialność społeczna

W czasie drugiej homilii (suma), bp Józef Wróbel nawiązując do przeczytanej Ewangelii, zainteresował nas zasadami życia społecznego, którego podstawą jest dobro wspólne: - „Kwestie społeczne stanowią najważniejsze kwestie nauki Kościoła, choć nie wszyscy chcą jej słuchać, zarzucają, że Kościół miesza się w politykę”. W kontekście przywołanych adekwatnie do tego zagadnienia encyklik, akcentował zdolność stosowanych wymogów sprawiedliwości społecznej, m. in. sprawiedliwego podziału dóbr materialnych, wyczulając na prawo do własności. - „Człowiek ma prawo do własności prywatnej, to wynika z prawa Bożego, naturalnego, to wynika z dzisiejszej Ewangelii. Własność prywatna gwarantuje człowiekowi wolność, może on organizować życie według własnego standardu. Własność prywatna stanowi podstawę naszej egzystencji, inny nie może decydować o tym, co mam mieć, ale nie jest tak, że człowiek ma prawo do każdej własności. Własność o zasięgu społecznym jest bowiem po to, aby dzielić się z innymi”. Następnie ksiądz biskup wyczulał, że za dobro wspólne odpowiadają cnoty chrześcijańskie: solidarność międzyludzka (miłość społeczna nakazująca dzielić się dobrami z cierpiącymi niedostatek i biedę), sprawiedliwość (danie drugiemu tego, co mu się słusznie należy, tu trzeba też uwzględnić potrzebę płacenia podatków), odpowiedzialność za dobra materialne (las , pola, woda, środowisko naturalne). Biskup zakończył: - „Trzeba zaspokoić nasze potrzeby i pomagać potrzebującym w trosce o dziś, środowisko życia i pamiętać o tych, co po nas przyjdą”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję