Reklama

Święci i błogosławieni – jasnogórscy pielgrzymi

2017-10-31 21:41

mir / Jasna Góra / KAI

Mazur/episkopat.pl
Jasna Góra

Królowa, zakonnice i zakonnicy, kapłani, ojciec rodziny i zwykła służąca - wielu kanonizowanych i beatyfikowanych Polaków dojrzewało do świętości w promieniowaniu Jasnogórskiej Bogarodzicy. Z jasnogórskich archiwów i zachowanych pamiątek oraz wot wynika, że sanktuarium nawiedziło za życia ok. 120 osób wyniesionych do chwały ołtarzy. Jasnogórskimi pątnikami byli m.in. królowa Jadwiga Andegaweńska, abp Józef Bilczewski, abp Zygmunt Szczęsny-Feliński, bp Sebastian Pelczar, o. Maksymilian Maria Kolbe , o. Rafał Kalinowski, s. Faustyna Kowalska czy s. Urszula Ledóchowska.

Do Częstochowy pielgrzymowali przedstawiciele Kościoła powszechnego z abp. A. Roncallim, czyli późniejszym papieżem Janem XXIII i Matką Teresą z Kalkuty na czele. Najsłynniejszym jasnogórskim pielgrzymem jest św. Jan Paweł II, który pielgrzymował tu w na wszystkich etapach swojego życia - jako papież sześciokrotnie.

Ikonograficznym przedstawieniem roli Matki Bożej Jasnogórskiej w kształtowaniu dojrzałości chrześcijańskiej kolejnych pokoleń Polaków był projekt ołtarza na Plac Piłsudskiego w Warszawie, przygotowany przez Jerzego Kalinę, przy którym 13 czerwca 1999 roku Jan Paweł II miał dokonać beatyfikacji 108 rodaków. Tło stanowił kolor niebieski, w centrum - Matka Boża Jasnogórska z Dzieciątkiem, poniżej - sylwetki męczenników i pielgrzymów wstępujących do nieba.

Święci heroldowie Jasnogórskiej Królowej Polski

Reklama

Jak powiedział abp Bilczewski „naród przychodził tutaj po życie”, bo nie tylko dla osobistego umocnienia wiary pielgrzymowali ci, których później Kościół wyniósł do chwały ołtarzy. Abp Bilczewski zwrócił się z prośbą do Ojca Świętego Piusa X w 1908r., by do Litanii Loretańskiej dołączyć wezwanie: "Królowo Korony Polskiej - módl się za nami". Następnie prosił o ustanowienie święta Królowej Polski 3 maja. Także dzięki jego staraniom św. Pius X w 1910 roku ufundował korony dla Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej.

Innym czcicielem Maryi Jasnogórskiej, który zabiegał o jej powszechną cześć był bł. zakonnik o. Honorat Koźmiński , który w 1903 r. wyszedł z inicjatywą do ówczesnego przeora Jasnej Góry, o. Euzebiusza Rejmana o ustanowienie liturgicznego święta Matki Bożej Częstochowskiej. Był też wielkim propagatorem pielgrzymki narodowej na Jasną Górę, która doszła do skutku w Uroczystość Wniebowzięcia Matki Bożej w 1906 r. Miało się tam zebrać około pół miliona pielgrzymów.

Papieżem, który zadał Jasnej Górze szczególny, nowy program był św. Jan XXIII. Zanim został wybrany na papieżem, kilka razy odwiedził Polskę. Szczególnie wspominał swoje pielgrzymowanie z 17 sierpnia 1929 r. W jasnogórskiej księdze pamiątkowej napisał wtedy: „Niech będzie pokój w mocy Twojej, Królowo Polski, i obfitość w wieżycach Twoich”. Po konklawe, kiedy podszedł do niego Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński, Jan XXIII zawołał: "Częstochowa! Częstochowa! Spraw, aby wiele modlono się za mnie przed Waszą Matką Bożą." Prymas spontanicznie odpowiedział: „Uczynię to, aby każdego dnia była Msza św. w intencji Waszej Świątobliwości przed Obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej w Częstochowie”. I tak od 6 listopada 1958 r. przed Cudownym Obrazem w Kaplicy Matki Bożej codziennie wieczorem celebrowana jest Msza Św. w intencji następcy św. Piotra.

Poinformowany przez kard. Wyszyńskiego o tej Mszy św. Jan XXIII podczas publicznej audiencji dla Polaków, 29 listopada 1958 r., sprecyzował swoją intencję: trzeba modlić się o ocalenie, pokój i pomyślność wszystkich narodów. W ten sposób Jasnej Górze został „zadany” do realizacji program papieża: miało ono świadomie uczestniczyć w powszechnym posłannictwie Kościoła wobec świata w tym niełatwym okresie historii. Umierający papież Jan XXIII, w czerwcu 1963 r. polecił ustawić przy swoim łóżku obraz Matki Bożej Częstochowskiej. W jego sypialni, obok fotografii rodzinnych i widoków z rodzinnej wioski, nad klęcznikiem wisiał obraz częstochowskiej Madonny.

Jasnogórski Wizerunek odnaleźć można także tam, gdzie posługują duchowi synowie i duchowe córki św. Brata Alberta Chmielowskiego. Brat Albert nazwał Matkę Bożą Częstochowską „Fundatorką” zgromadzenia i Jej obraz kazał wieszać w każdej albertyńskiej kaplicy.

Od królowej do służącej

Początki Jasnej Góry i obecności Obrazu Matki Bożej związane są najpierw z fundacją księcia Władysława Opolczyka z 1382 r., a później z fundacją z 1393 r. króla Władysława Jagiełły i jego małżonki Jadwigi. Wyrazem wdzięczności dla fundatorów był zapis w Konstytucjach Zakonu, gdzie w art. 209 czytamy: „W każdym naszym klasztorze corocznie w miesiącu listopadzie niech będzie odprawiana Msza św. za Ludwika, króla węgierskiego, wielkiego dobrodzieja zakonu, za żonę jego i dzieci, a druga Msza św. za Władysława Jagiełłę, króla polskiego i wielkiego dobrodzieja zakonu w Polsce, i za całą jego rodzinę”. Pamięć o Jadwidze była zawsze szczególnie żywa na Jasnej Górze. Przyjmuje się jako fakt, że Jadwiga pielgrzymowała i modliła się przed Cudownym Obrazem Matki Boże. Na Jasnej Górze organizowane były ogólnopolskie nabożeństwa o rychłą beatyfikację królowej.

Trwają dociekania historyków o ewentualnym pielgrzymowaniu na Jasną Górę królewicza Kazimierza Jagiellończyka. Np. wybitny badacz średniowiecza Karol Górski poświęcił dłuższą refleksję możliwościom pobytu króla Kazimierza IV Jagiellończyka na Jasnej Górze. Zwieńczył ją zdaniem o prawdopodobnym pielgrzymowaniu króla Kazimierza Jagiellończyka do obrazu jasnogórskiego co najmniej dwukrotnie, tj. w 1448 r. i zapewne w roku 1477.

Faktem jest natomiast, że król po śmierci swego syna, św. Kazimierza, nadesłał na Jasną Górę w ofierze ołtarzyk z drzewa hebanowego, ozdobiony srebrnymi obrazami i sztukateriami, przed którym modlił się młody królewicz. Ołtarzyk ten znajduje w skarbcu się Jasnej Góry.

Zapewne z okazji koronacji Jana Kazimierza w roku 1649 ufundowany został ołtarz św. Kazimierza do kaplicy Cudownego Obrazu, przeniesiony ok.1722 r. do bazyliki, gdzie jest do dzisiaj. W ołtarzu znajduje się obraz św. Kazimierza. Wyobrażenie świętego pojawia się również na polichromii kaplicy Matki Bożej.

Jasna Góra nazywana od wieków sanktuarium polskiego narodu była także miejscem pielgrzymowania ludu, z którego wywodziła się prosta krakowska służąca. Istnieje potwierdzenie, że 7 X 1920r. modliła się tu bł. Aniela Salawa.

Sanktuarium nawiedzała też skromna zakonnica, której Jezus powierzył orędzie Miłosierdzia. Siostra Faustyna Kowalska w swoim życiu dwukrotnie nawiedziła jasnogórskie sanktuarium: w 1933 i 1935 roku, za każdym razem w drodze z Krakowa do Wilna. „Wiele mi powiedziała Matka Boża - napisała w „Dzienniczku” s. Faustyna – "Oddałam Jej swoje śluby wieczyste, czułam, że jestem Jej dzieckiem, a Ona mi Matką. Nic mi nie odmówiła, o co Ją prosiłam”.

Wśród pielgrzymów jasnogórskich był też bł. Stanisław Kostka Starowieyski herbu Biberstein kapitan rezerwy artylerii Wojska Polskiego, uczestnik wojny polsko-ukraińskiej i polsko-bolszewickiej 1918-1920, kawaler Orderu Virtuti Militari. Był inicjatorem i współorganizatorem ogólnopolskiej pielgrzymki ziemiaństwa na Jasną Górę w 1937r. Ten działacz kościelny, społeczny i charytatywny, ojciec sześciorga dzieci zginął w obozie koncentracyjnym w Dachau.

Św. Jan Paweł II – najsłynniejszy jasnogórski pielgrzym

Sześciokrotnie nawiedził Jasnogórska Królową św. papież Jan Paweł II. To w częstochowskim sanktuarium pozostawił jedną z najcenniejszych dziś relikwii, przestrzelony pas swojej papieskiej sutanny. W przede dniu śmierci na Jasną Górę przekazał złote korony na cudowny Wizerunek.

Jan Paweł II pielgrzymował na Jasną Górę przez wszystkie etapy swojego życia. Swą pierwszą pielgrzymkę odbył wraz ze swym ojcem, będąc jeszcze uczniem szkoły powszechnej. Pielgrzymował także jako gimnazjalista, razem ze swoją parafią. Potem, jako student tajnych kompletów, jeden z trzech delegatów młodzieży akademickiej z Krakowa, złożył swój podpis – wśród 33. innych przedstawicieli środowisk akademickich –23 maja 1942 roku.

Po święceniach biskupich, otrzymanych w katedrze wawelskiej w Krakowie 28 IX 1958 roku, przybył w nocy z gronem przyjaciół na Jasną Górę, żeby odprawić prymicyjną biskupią Mszę św. i zawierzyć Maryi swoją posługę. Od 4 września 1958 r., kiedy biskup nominat Karol Wojtyła wziął po raz pierwszy udział w Konferencji Episkopatu, jego nazwisko zacznie się pojawiać regularnie w rejestrze klasztornym. Wówczas zanotowano je na 43. miejscu. Od rekolekcji Episkopatu w 1964 r., nazwisko abp. Wojtyły uwidocznione jest zaraz po Prymasie Wyszyńskim. Od tego też czasu, na przemian z kard. Wyszyńskim, celebruje lub głosi słowo Boże na głównych jasnogórskich uroczystościach. Na Jasną Górę przyjeżdża przy różnych okazjach, np. na zakończenie rekolekcji, sympozjum czy dnia skupienia.

W przemówieniu podczas inauguracji pontyfikatu, 22 października 1978r. Jan Paweł II zwracając się do rodaków, powiedział: „Proszę was! Bądźcie ze mną! Na Jasnej Górze i wszędzie!

Jako papież Jan Paweł II łączył się duchowo z Jasną Górą odprawiając w największe uroczystości jasnogórskie Msze św. z udziałem Polaków, przeważnie w Watykanie lub Castel Gandolfo. To wielokrotne odwoływanie się w modlitwie do Matki Bożej Częstochowskiej przez Jana Pawła II sprawiło, że zaczęto dość powszechnie w świecie nazywać Maryję Jasnogórską: „Madonna di Papa”. Modląc się w częstochowskim Sanktuarium jako papież wypowiadał szczególne akty zawierzenia Kościoła, świata i Polski, nadał też nowe znaczenie modlitwie Apelu Jasnogórskiego

Ślady świętych na Jasnej Górze

Powszechna świadomość o więzi świętych polskich z Jasnogórską Bogurodzicą znalazła wyraz w wielu przedstawieniach ikonograficznych. Za przykład podać można „Ryngraf Jasnogórskiej Bogurodzicy w otoczeniu polskich świętych i błogosławionych”, podarowany Ojcu Świętemu przez paulinów podczas jego trzeciej pielgrzymki do Ojczyzny w Roku Maryjnym 1987. Na ryngrafie pośrodku znajduje się Wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej, u góry monogram Maryi i banderola z napisem: "Regina Poloniae Ora Pro Nobis." Dookoła wzdłuż krawędzi widać dwanaście owalnych medalionów z malowanymi miniaturami polskich świętych i błogosławionych: św. Kazimierza królewicza, św. Wojciecha, św. Stanisława BM, św. Stanisława Kostki, św. Jadwigi królowej, św. Maksymiliana Kolbego, św. Urszuli Ledóchowskiej, bł. Karoliny Kózkówny, św. Rafała Kalinowskiego, bł. Michała Kozala, św. Brata Alberta Chmielowskiego i św. Kingi.

Innym przykładem ukazania więzi świętych polskich z Jasnogórską Królową jest cykl: „Święci i błogosławieni wpisani w Jasnogórski Wieczernik”. Podkreślając 15-lecie pontyfikatu Jana Pawła II w arkadach Jasnogórskiego Wieczernika wykonano techniką sgraffito naturalnej wielkości postacie: bł. Angeli Truszkowskiej, św. Faustyny Kowalskiej, bł. Honorata Koźmińskiego, bł. Franciszki Siedliskiej, św. Alberta Chmielowskiego, św. Urszuli Ledóchowskiej i św. Sebastiana Józefa Pelczara. Później dołączono do ich grona bł. ks. Jerzego Popiełuszkę, abp. Józefa Bilczewskiego i sługę bożego kard. Stefana Wyszyńskiego.

Szczególnie wymownym znakiem „obecności” świętych jest specjalny relikwiarz wmurowany w tylną ścianę Ołtarza Bogurodzicy. Znajdują się tu relikwie bł. kapelana robotników ks. Jerzego Popiełuszki, św. s. Faustyny. Św. o. Maksymiliana Kolbe, bł. Honorata Koźmińskiego, św. Józefa Pelczara, św. abp. Zygmunta Szczęsnego-Felińskiego oraz św. abp. Józefa Bilczewskiego.

Relikwiarz został ufundowany przez NSZZ” Solidarność” w 2010 r. Przy relikwiach świętych na chwilę modlitwy i refleksji mogą na krótko zatrzymać się pielgrzymi, którzy zwyczajowo obchodzą ołtarz Matki Bożej Jasnogórskiej.

Na Jasnej Górze znajduje się także Kaplica Świętych Relikwii. Ta barokowa XVII-wieczna kaplica umieszczona jest w bocznej nawie bazyliki, pod kaplicą Serca Pana Jezusa. Przechowywane są w niej setki relikwiarzy z doczesnymi szczątkami świętych.

Są relikwie sprzed wieków, jak np. św. Walentego, i te współczesne, jak np. złożone przez córkę św. Joanny Beretty Molla, która zmarła oddając życie za swoje czwarte dziecko.

W 2008 r. relikwie bł. Karola I Habsburga na Jasną Górę ofiarował arcyksiążę Rudolf d’Autriche wnuk błogosławionego cesarza. Ostatni cesarz Austro-Węgier Karol I był przykładnym mężem i ojcem, heroicznym żołnierzem, a gdy został władcą, zabiegał o położenie kresu I wojnie światowej. Był jedynym władcą popierającym inicjatywę pokojową papieża Benedykta XV.

Relikwie przypominają o społeczności świętych, która cieszy się już chwałą Niebios, budując w nas wiarę w zmartwychwstanie, które przyobiecał Chrystus. Wielu z nich szło przez Jasną Górę, stając się w „Maryjnej szkole wiary”, prawdziwymi mocarzami ducha.

Tagi:
Jasna Góra święci błogosławieni

Reklama

Dziś wspomnienie nazaretanek - męczennic z Nowogródka

2019-09-04 09:19

Teresa Sotowska (KAI) / Nowogródek

Kościół katolicki wspomina 4 września błogosławioną siostrę nazaretankę Marię Stellę (Adela Mardosewicz) i jej 10 towarzyszek z klasztoru w Nowogródku. 1 sierpnia 1943 r. rozstrzelali je Niemcy w lesie oddalonym o kilka kilometrów od ich macierzystego domu. Zakonnice ofiarowały swe życie za aresztowanych mieszkańców Nowogródka, wypełniając w heroiczny sposób nazaretański charyzmat służby rodzinie. Błogosławionymi ogłosił je 5 marca 2000 r. w Watykanie św. Jan Paweł II.

Archiwum Sióstr Nazaretanek

"Jesteście najcenniejszym dziedzictwem zgromadzenia nazaretanek. Jesteście dziedzictwem całego Kościoła Chrystusowego po wszystkie czasy, zwłaszcza na Białorusi" - powiedział w czasie beatyfikacji papież.

Obok swej przełożonej zginęły wówczas siostry: Imelda (Jadwiga Żak), Rajmunda (Anna Kukołowicz), Daniela (Eleonora Jóźwik), Kanuta (Józefa Chrobot), Sergia (Julia Rapiej), Gwidona (Helena Cierpka), Felicyta (Paulina Borowik), Heliodora (Leokadia Matuszewska), Kanizja (Eugenia Mackiewicz) i Boromea (Weronika Narmontowicz).

Do dziś zachował się wstrząsający wiersz-modlitwa jednej z męczennic - s. Imeldy: "Spraw Panie, by moja modlitwa była jak ciężki kamień sięgający dna boskiej głębi, a na powierzchni wód zataczała coraz szersze kręgi...".

Nazaretanki przybyły do Nowogródka w 1929 r. na zaproszenie ówczesnego biskupa pińskiego Zygmunta Łozińskiego, obecnie sługi Bożego. Miały objąć opiekę nad miejscową Białą Farą - kościołem Przemienienia Pańskiego oraz zająć się wychowaniem i nauczaniem miejscowych dzieci. Mieszkańcy miasteczka kochali swoje siostry. Wysoko cenili ich pracę i zaangażowanie. Mówili o nich "nasze siostry", a dla licznych tam innowierców w tym wieloetnicznym regionie były one "paniami siostrami". Były najlepszymi siostrami dla wszystkich i najpokorniejszymi służebnicami Pana - wspominają do dzisiaj ci, którzy je pamiętają.

Siostry, otwarte na potrzeby ludzi w czasie pokoju, jeszcze bardziej udzielały się w czasie okupacji, gdy trzeba było pocieszać, pomagać, modlić się i współczuć rodzinom prześladowanych, więzionych i mordowanych.

W Nowogródku wojna rozpoczęła się 17 września 1939 w niedzielę, gdy do zebranych na mszy w farze dotarła wiadomość o przekroczeniu granicy Rzeczpospolitej przez armię sowiecką. Siostrom zaraz odebrano szkołę. Przeniosły się do zabudowań gospodarczych, ale i te najeźdźcy im zabrali. Aby przeżyć, musiały szukać mieszkania i pracy zarobkowej w mieście, gdzie Polaków było coraz mniej. Rosjanie masowo ich aresztowali i wywozili na Syberię i do Kazachstanu. Najliczniejsze deportacje nastąpiły w lutym 1940 r. i w kwietniu 1941 r.

Terror okupacyjny po zajęciu tych ziem przez Niemców rozpoczął się w 1942 r. eksterminacją Żydów, po czym nastąpiła fala aresztowań ludności polskiej. Na wiosnę tego roku Niemcy wydali zakaz używania języka polskiego w kościołach. Ukoronowaniem tych działań było aresztowanie w nocy z 28 na 29 czerwca 1942 r. wielu Polaków, głównie spośród inteligencji oraz zbiorowa egzekucja ponad 60 osób, w tym dwóch kapłanów.

Podobna sytuacja powtórzyła się 18 lipca 1943 r., gdy aresztowano 120 osób z zamiarem rozstrzelania uwięzionych. Wówczas siostry nazaretanki wspólnie podjęły decyzję ofiarowania swego życia za uwięzionych członków rodzin. Poinformowała o tym kapelana i rektora fary ks. Aleksandra Zienkiewicza pełniąca obowiązki przełożonej s. Stella, wypowiadając w imieniu wszystkich sióstr słowa: "Mój Boże, jeśli potrzebna jest ofiara z życia, niech raczej nas rozstrzelają, aniżeli tych, którzy mają rodziny, modlimy się nawet o to".

Uwięzieni nie mieli pojęcia, że ktoś za nich chciał oddać życie. Wkrótce uwięzionych wywieziono na roboty do Niemiec, a kilku nawet zwolniono. Wobec dalszego zagrożenia życia jedynego w całej okolicy kapłana, wspomnianego ks. Zienkiewicza, siostry ponowiły gotowość ofiary za niego: "Boże mój, Boże, Ksiądz Kapelan jest o wiele potrzebniejszy na tym świecie niż my, toteż modlimy się teraz o to, aby Bóg raczej nas zabrał niż Księdza, jeśli jest potrzebna dalsza ofiara". Bóg ofiarę przyjął. Zarówno uwięzieni jak i kapłan ocaleli. To oni właśnie stali się głosicielami wiary w skuteczność pośrednictwa sióstr u Boga.

Błogosławione siostry Stella i 10 jej towarzyszek ofiarą z życia heroicznie wypełniły nazaretański charyzmat służby rodzinie. Niemcy uwięzili je 31 lipca, a rankiem następnego dnia wywieźli za miasto i rozstrzelali nad przygotowanym uprzednio dołem. W nim też spoczęły 1 sierpnia 1943 r.

S. Małgorzata Banaś, która pozostała przy życiu, gdyż w tym czasie pracowała w szpitalu, odnalazła wkrótce miejsce stracenia swoich współsióstr. 19 marca 1945 r. ekshumowano ciała rozstrzelanych zakonnic, a ludność Nowogródka z głęboką czcią i wdzięcznością urządziła im triumfalny pogrzeb, składając ich trumny przy kościele farnym. Nad sarkofagiem w kaplicy Matki Bożej Nowogródzkiej widnieje cytat: "On oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać życie za braci".

Już wkrótce zaczęto się zwracać do nowogródzkich męczennic z prośbami o wstawiennictwo w różnych potrzebach. Liczne łaski wypraszane w niebie przez siostry zostały wysłuchane przez Boga. W lutym 2003 r. rozpoczął się proces beatyfikacyjny s. Małgorzaty, zmarłej 26 kwietnia 1966 r. w wieku 70 lat. "Pozostała tutaj przez resztę swego życia, była bardzo znana, kochana, wszystkie się modlimy o jej rychłą beatyfikację, bo sobie na to naprawdę zasłużyła" - powiedziała s. Adriana. W czerwcu tegoż roku doczesne szczątki sługi Bożej s. Małgorzaty przeniesiono do fary i spoczęły w kaplicy obok jej 11 błogosławionych współsióstr.

Wspomnienie liturgiczne 11 męczennic nazaretańskich obchodzone jest 4 września. Tego dnia w 1929 r. do Nowogródka przyjechały dwie pierwsze siostry, aby objąć "stałą i niezależną opiekę nad starożytną farą", w której m.in. został ochrzczony Adam Mickiewicz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież w Albano: niech Kościół będzie miejscem, gdzie nigdy nie patrzy się na innych z góry

2019-09-21 21:58

st, kg (KAI) / Albano

Niech Kościół będzie miejscem, gdzie nigdy nie patrzy się na innych z góry, nie osądzający, ale zawsze traktujący innych jak braci – powiedział Franciszek w kazaniu podczas Mszy św. 21 września w Albano. Wezwał swych słuchaczy, aby nie byli "detektywami życia innych, ale krzewicielami dobra wszystkich". Zaapelował również o otwieranie się na tych, którzy stoją z dala od Kościoła. Nieco ponad dwugodzinna papieska wizyta w tej podrzymskiej diecezji była związana z 300. rocznicą ponownej konsekracji miejscowej katedry św. Polikarpa.

Grzegorz Gałązka

Ojca Świętego przybyłego z Domu św. Marty do Albano – małego miasteczka pod Rzymem, będącego jednym z sześciu tzw. Kościołów podmiejskich kardynałów-biskupów – powitali przed katedrą miejscowy biskup Marcello Semeraro, burmistrz Nicola Marini i proboszcz prał. Adriano Gibellini. Gospodarz miast m.in. przekazał Franciszkowi symboliczne klucze do miasta i pokazał mu mural na jednym z domów, upamiętniający dzisiejsze wydarzenie. Dwoje dzieci wręczyło papieżowi kwiaty. Przed wejściem do świątyni Franciszek skierował kilka słów do licznie zgromadzonych osób.

Następnie wraz z towarzyszącymi mu osobami wszedł do katedry, witany gorący przez zgromadzonych tam duchownych, siostry zakonne i świeckich, po czym krótko pomodlił się przed głównym ołtarzem. Kolejnym punktem programu była modlitwa z kapłanami i osobami konsekrowanymi i o godz. 17.50 rozpoczęła się Msza św. pod jego przewodnictwem z udziałem wielu kilku biskupów i księży.

Swe kazanie Ojciec Święty oparł na ewangelicznym opisie spotkania Jezusa z Zacheuszem. Zwrócił uwagę przede wszystkim na to, że było to zderzenie dwóch światów: znienawidzonego przez wszystkich szefa celników, który dorobił się majątku na wyzysku swych rodaków i na kolaboracji z okupantem rzymskim, z miłosiernym Jezusem. Do tego spotkania doszło w Jerychu – mieście zniszczonym w czasach Jozuego, które nigdy nie powinno być odbudowane. A jednak to tam – na obszarze położonym poniżej poziomu morza, Syn Boży zniża się jeszcze do poziomu Zacheusza i wzywa go po imieniu, bo "w zapomnianym mieście Bóg pamięta o największym grzeszniku".

Ale Pan pamięta przede wszystkim o nas – przypomniał papież – nie traci nas z oczu, mimo przeszkód, które mogą nas od niego oddalać. W przypadku Zacheusza był to jego niski wzrost, ale też braki moralne i jego wstyd, Dlatego próbował on ukryć się w gałęziach drzewa, aby stamtąd spoglądać na Jezusa, a jednak On go tam dostrzegł – zaznaczył kaznodzieja.

Nawiązując następnie do okrągłej rocznicy konsekracji tamtejszej katedry [w tym roku mija 300 lat od tego wydarzenia - KAI], zauważył, że każdy każdy Kościół pisany wielką literą, istnieje po to, "aby podtrzymać w sercach ludzi pamięć, że Bóg ich miłuje, aby powiedzieć wszystkim, nawet najdalszym: «Jesteś umiłowany i wzywany przez Jezusa po imieniu; Bóg nie zapomina o tobie, Jemu na tobie zależy»”. Franciszek wezwał swych słuchaczy, aby tak jak Jezus, nie bali się „przechodzić” przez swoje miasto, aby iść do tych najbardziej zapomnianych, "do tych, którzy ukrywają się za gałęziami wstydu, lęku, samotności, aby im powiedzieć: «Bóg o tobie pamięta»”.

Papież zwrócił następnie uwagę, że Jezus uprzedza myśli Zacheusza i sam pragnie odwiedzić jego dom. "Oto, kim jest Jezus: tym, który widzi nas jako pierwszy, tym, który miłuje nas jako pierwszy, tym, który gości nas jako pierwszy" – podkreślił mówca. Przestrzegł wiernych przed uleganiem „namiastkom miłości”, takim jak bogactwo, kariera, przyjemności, uzależnienia i wskazał, że mają pozwolić, by spojrzał na nich Jezus, gdyż "dopiero z Nim odkryjesz, że zawsze byłeś miłowany i dokonasz odkrycia swego życia oraz poczujesz się dotknięty wewnętrznie niezwyciężoną czułością Boga, która porusza i wstrząsa sercem".

Również jako Kościół mamy zadać sobie pytanie: czy Jezus przychodzi pierwszy: czy najpierw jest On, czy nasz program, najpierw On czy nasze struktury? Jeśli wszystko, co czynimy, nie zaczyna się od miłosiernego spojrzenia Jezusa, to grozi nam "uświatowienie" wiary, jej komplikowanie i wypełnianie jej dodatkami: kwestiami kulturowymi, wizjami skuteczności, opcjami politycznymi, podziałami partyjnymi ... Jeśli nie dochodzi do żywego spotkania z miłosierdziem Boga, jeśli nie jest to początkiem i końcem wszystkich naszych działań, grozi nam, że w Kościele, który jest Jego domem będziemy trzymali Boga „z daleka od domu” – ostrzegł Franciszek.

Nawiązując do wizyty Jezusa w domu Zacheusza zauważył, że "byłoby cudownie, gdyby nasi sąsiedzi i znajomi czuli się w Kościele jak w swoim domu!" Ale niestety zdarza się, że nasze wspólnoty stają się dla wielu obce i niezbyt atrakcyjne. Niech Kościół będzie miejscem, gdzie nigdy nie patrzy się na innych z góry, ale jak Jezus wobec Zacheusza, z dołu ku górze; nigdy nie jako osądzający, ale zawsze traktujący innych jak braci. Odchodząc od przygotowanego wcześniej tekstu Franciszek skrytykował tych, przez których ludzie nieraz odchodzą od Kościoła, w tym księży, którzy potrafią zrazić ich i którzy biorą pieniądze za sprawowanie sakramentów. "Nie bądźmy detektywami życia innych, ale krzewicielami dobra wszystkich" – zaapelował papież.

"Prośmy Jezusa o łaskę, by wychodzić na spotkanie każdego jako na spotkanie brata i niepostrzegania nikogo jako wroga. A jeśli wyrządzono nam zło, odwzajemniajmy dobrem. Uczniowie Jezusa nie są niewolnikami doznanego zła, ale otrzymując przebaczenie Boga postępują jak Zacheusz: myślą tylko o dobru, które mogą uczynić" – powiedział Ojciec Święty.

Na zakończenie życzył swym słuchaczom, aby ich katedra, "podobnie jak każdy kościół, była miejscem, w którym każdy czuje, że Pan o nim pamięta, uprzedzony przez Jego miłosierdzie i ugoszczony w domu. Tak, aby w Kościele wydarzyła się rzecz najpiękniejsza: radość, ponieważ zbawienie weszło w życie".

Po Mszy św. za jej sprawowanie i za całą wizytę podziękował papieżowi bp M. Semeraro. Zaznaczył, że zaprosił Ojca Świętego z trzech powodów: osobistej miłości do niego, 300. rocznicy rekonsekracji katedry i obchodzonej w ub.roku 10. rocznicy poświęcenia w niej głównego ołtarza przez obecnego papieża-seniora Benedykta XVI. Przypomniał też wizytę w tym miasteczku 25 sierpnia 1963 św. Pawła VI, opowiedział pokrótce o duszpasterskiej i dobroczynnej działalności swej diecezji i poprosił papieża o błogosławieństwo.

Po udzieleniu go Ojciec Święty podszedł do chorych, obecnych na liturgii i przez dłuższą chwili rozmawiał z nimi i błogosławił ich, po czym odjechał do Watykanu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Diecezjalny duszpasterz nauczycieli: Wierzę, że jedność jest możliwa

2019-09-22 17:29

Katarzyna Krawcewicz

22 września do Rokitna pielgrzymowali nauczyciele. Co chce im przekazać diecezjalny duszpasterz nauczycieli ks. Krzysztof Hołowczak?

Katarzyna Krawcewicz
Ks. Krzysztof Hołowczak, diecezjalny duszpasterz nauczycieli

Katarzyna Krawcewicz: - Jakie są najważniejsze cele nauczycielskiej pielgrzymki?

Ks. Krzysztof Hołowczak: - Pielgrzymka do Matki Bożej to zawsze czas zasłuchania. Chcemy się wsłuchać w to, co Maryja ma nam do powiedzenia. To początek roku szkolnego, więc zawsze jedzie się z jakąś nadzieją, z pytaniem: co dalej? A co nam podpowiada Maryja? Ona po prostu mówi o miłości, bo zawsze aktualne są Jej słowa: „Uczyńcie wszystko, co mówi Syn”. Z tak nastawionym sercem przyjeżdżamy i prosimy o błogosławieństwo, prosimy o siłę, prosimy o światło Ducha Świętego, o dar mądrości, ale też o dar cichości w tym, co robimy, żeby to było po prostu dobre.

- A czego diecezjalny duszpasterz życzy nauczycielom?

- Chcę im życzyć przede wszystkim siły na każdy dzień, bo to jest bardzo potrzebne. I odwagi, żeby nie bali się iść z tym, co mają w sercu, aby nie bali się tego głosić. Życzę też umiejętności rozmawiania i wsłuchania się: i w Pana Boga, i w innego nauczyciela, i po prostu w drugiego człowieka.

- Podczas Mszy św. modlono się m.in. o jedność.

- Ta jedność jest niezbędna. Myślę, że po tym, co się wydarzyło w minionym roku szkolnym, bardzo potrzebujemy jedności. Jedności wszystkich grup nauczycieli, byśmy umieli być jedno - dla dzieci, dla młodzieży, dla rodziców, dla tych, do których Pan Bóg nas posyła. Wierzę, że to jest możliwe i o to się modlę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem