Reklama

Abp Gądecki: sama demokracja nie zagwarantuje rządów prawa ani wolności

2017-11-11 13:48

ms / Poznań / KAI

B.M. Sztajner
Abp Stanisław Gądecki

„Jeśli pozbawi się demokrację aksjologicznych fundamentów, sama z siebie nie jest w stanie zagwarantować rządów prawa ani szeroko rozumianej wolności” – powiedział abp Stanisław Gądecki podczas Mszy św. w poznańskiej bazylice kolegiackiej, celebrowanej z okazji 99. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Przewodniczący Episkopatu przypomniał, że zdrowa demokracja winna kierować się trójpodziałem władzy, poszanowaniem wartości powszechnych i praw człowieka.

Publikujemy integralny tekst homilii abp. Gądeckiego:

„«Wiem, że nie ucisk i chciwe podboje, Lecz wolność ludów szła pod Twoim znakiem, Że nie ma dziejów piękniejszych niż Twoje I większej chluby niźli być Polakiem» (Jan Lechoń, Hymn Polaków na obczyźnie).

Te słowa poety, Jana Lechonia, cisną się na myśl, gdy obchodzimy Narodowe Święto Niepodległości przypadające w 99 rocznicę odzyskania przez Polaków niepodległości. To właśnie 99 lat temu - w listopadzie 1918 roku - po 123 latach nieobecności na mapach politycznych Europy pojawiła się Polska. A stało się to dzięki wytrwałości i ofiarności aktywnej części polskiego społeczeństwa, które w okresie niewoli przekazywało nowym generacjom Polaków przywiązanie do języka, kultury narodowej i wiary. Stało się to wszystko nie bez pomocy Bożej Opatrzności.

Reklama

W pierwszej fazie niepodległa Polska była niewielka, bo ograniczona do małego Królestwa Polskiego. Dopiero później - dzięki Powstaniu Wielkopolskiemu oraz Powstaniom śląskim - Polacy wywalczyli kształt granicy zachodniej. Ostateczny zaś - po wojnie z bolszewikami - kształt granicy wschodniej nadał dopiero pokój ryski z 1921 roku. Formalnie zaś, ustanowienie II Rzeczypospolitej dokonało się dopiero na konferencji wersalskiej dnia 29 czerwca 1919 roku, która to konferencja kończyła I wojnę światową i ustanawiała powojenny kształt granic i nowy polityczny ład Europy.

W tych właśnie latach rozpoczął się w Polsce mozolny proces budowania podstaw demokracji, istna droga przez mękę. Ten proces - przerwany przez II wojnę światową oraz okres komunistyczny - po roku 1989 został podjęty na nowo. A dzisiaj - podczas tego szczególnego święta - warto się zastanowić przez chwilę nad siedmioma podstawowymi zasadami, jakimi winna kierować się zdrowa demokracja, od której przecież zależy nasza przyszłość, przyszłość naszej Ojczyzny.

1. WŁADZA LUDU

Demokracja więc - jak zwięźle to wyraził Abraham Lincoln w „Mowie Gettysburskiej” z 1863 roku - to nic innego jak rządy „ludu, przez lud i dla ludu” (of the people, by the people and for the people).

W demokracji więc podmiotem władzy politycznej jest naród, w swoim całokształcie postrzegany jako posiadacz suwerenności. Naród, który - w różnych formach - przekazuje rozporządzanie swoją suwerennością osobom, które w sposób wolny wybiera na swoich przedstawicieli. A jednocześnie zachowuje możliwość rozliczania rządzących przez kontrolowanie ich działań, a także przez możliwość zastępowania ich innymi, gdyby nie wywiązywali się oni w sposób zadowalający ze swoich zadań. Chociaż jest to prawo obowiązujące w każdym państwie i ustroju politycznym, to jednak system demokracji - dzięki swoim procedurom kontroli - daje najlepsze możliwości i gwarancje jego egzekwowania. Samo przyzwolenie społeczne nie zawsze jest wystarczające, aby sposób sprawowania władzy politycznej można było uznać za właściwy (por. KNSK, 395).

Demokracja oznacza więc taki system, w którym odrzuca się władzę skupioną w jednej osobie. Władza tu nie jest czyjaś. W demokracji nikt nie może ogłosić się władcą, tylko ludzie - demos, mogą wybrać sobie rządzących i tylko oni mogą ich odwołać. Jest to jakby aksjomat, norma, reguła, zasada demokracji. Przyjmując tę zasadę Sartori mówi: „demokracja to system, w którym nikt nie może sam siebie wybierać, nikt nie może powierzać sobie władzy rządzącej i - tym samym - nikt nie może przywłaszczyć sobie bezwarunkowej i nieograniczonej władzy”.

„Kościół docenia demokrację - czytamy w encyklice Centesimus annus - jako system, który zapewnia udział obywateli w decyzjach politycznych i rządzonym gwarantuje możliwość wyboru oraz kontrolowania własnych rządów, a także - kiedy należy to uczynić - zastępowania ich w sposób pokojowy innymi. Nie może zaś demokracja sprzyjać powstawaniu wąskich grup kierowniczych, które dla własnych partykularnych korzyści albo dla celów ideologicznych przywłaszczają sobie władzę w państwie. Autentyczna demokracja możliwa jest tylko w Państwie prawnym i w oparciu o poprawną koncepcję osoby ludzkiej. Wymaga ona spełnienia koniecznych warunków, jakich wymaga promocja zarówno poszczególnych osób, przez wychowanie i formację w duchu prawdziwych ideałów, jak i ‘podmiotowości' społeczeństwa, przez tworzenie struktur uczestnictwa oraz współodpowiedzialności” (Centesimus annus, 46). Tej akceptacji demokracji - jako najodpowiedniejszemu obecnie sposobowi rządzenia - nie towarzyszy jednak ze strony Kościoła bezkrytyczna afirmacja wszystkiego, co niosą ze sobą współczesne demokracje.

2. TRÓJPODZIAŁ WŁADZY

Z pojęcia człowieka jako bytu słabego i skłonnego do zła - a jednak zdolnego do dobra - wywodzi się fundamentalna zasada wszelkich rządów demokratycznych i konstytucyjnych, a mianowicie podział władzy, który znajduje prawidłowe zastosowanie w zwyczajowej regule trójpodziału władz konstytucyjnych.

Wywodzący się od przemyśleń Monteskiusza podział władzy - na prawodawczą, sądowniczą i wykonawczą - odzwierciedla realistyczną wizję społecznej natury człowieka, która wymaga odpowiedniego prawodawstwa dla ochrony wolności wszystkich.

Dlatego jest wskazane, by każda władza była równoważona przez inne władze i inne zakresy kompetencji, które by ją utrzymywały we właściwych granicach (Centesimus annus, 44). Według katolickiej nauki społecznej, organizacja społeczeństwa winna być zatem oparta na równowadze władz, czyli na braku dominacji jednej władzy nad drugą. Władze te winny być niezależne wobec siebie, winny się dopełniać, hamować i kontrolować. „Jest wskazane, by każda władza była równoważona przez inne władze i inne zakresy kompetencji, które by ją utrzymywały we właściwych granicach. Na tym właśnie polega zasada ‘państwa praworządnego', w którym najwyższą władzę ma prawo, a nie samowola ludzi” (KNSK, 408).

„Obowiązek odpowiadania przez rządzących na potrzeby rządzonych nie oznacza wcale, że reprezentanci wyborców są jedynie biernymi wykonawcami ich żądań. Kontrola ze strony obywateli nie wyklucza bowiem niezbędnej wolności, jaką powinny cieszyć się wybrane przez nich osoby w wypełnianiu powierzonego im mandatu, jeśli chodzi o dążenie do realizacji wyznaczonych celów. Cele te nie zależą jedynie od partykularnych interesów, lecz w dużo większej mierze od funkcji syntezy i mediacji w obliczu dobra wspólnego, które stanowi jeden z podstawowych i niezbywalnych celów władzy politycznej” (KNSK, 409).

Administracja publiczna, jako narzędzie państwa, na jakimkolwiek poziomie - krajowym, regionalnym, gminnym - ma na celu służenie obywatelom: „Państwo służy obywatelom jako zarządca majątku narodowego, który winno wykorzystywać dla wspólnego pożytku”. W sprzeczności z tą perspektywą stoi nadmierna biurokracja, która występuje wówczas, gdy „instytucje, rozwijając swoją skomplikowaną strukturę organizacyjną, wysuwają roszczenia do opanowania wszystkich dostępnych dziedzin życia, co doprowadza do tego, że same padają ofiarą bezosobowego funkcjonalizmu, przerostu biurokracji, niesprawiedliwych, prywatnych interesów, łatwej i ogarniającej całą instytucję bezczynności”. Roli osób pracujących w administracji publicznej nie powinno się postrzegać bezosobowo i biurokratycznie; należy ją raczej widzieć jako troskliwą pomoc udzielaną obywatelom w duchu służby” (KNSK, 412).

3. PLURALIZM POGLĄDÓW I POSTAW

W społeczeństwach o wyjątkowym przywiązaniu do wolności osobistej, pluralizm - obok tolerancji - urasta do najwyższej wartości. Liberalnie nachylone prawodawstwo zezwala obywatelom żyć zgodnie z własnymi przekonaniami i według własnego sumienia nie narażając się na interwencję państwa. Dotyczy to przede wszystkim wolności obyczajowej. W mniejszym stopniu odnosi się to do wolności gospodarczej, gdzie obowiązują ścisłe regulacje prawne.

Cechą charakterystyczną społeczeństwa demokratycznego jest funkcjonowanie obok siebie różnych światopoglądów, religii, sposobów na samorealizację jednostek, poglądów politycznych, systemów wartości itd. Współczesna przestrzeń społeczna naznaczona jest pluralizmem stale powiększającym zakres swego oddziaływania i obejmującym coraz to nowe obszary ludzkiej obecności. Nie dziwi więc to, że głównym problemem, przed jakim stają rządy jest kwestia utrzymania porządku i pokojowego współżycia obywateli. A że nie jest to łatwe, widać przyglądając się konfliktom społecznym, które coraz częściej zdarzają się nawet w krajach o bardzo bogatych tradycjach demokratycznych.

Trzeba jednak zauważyć, że sam pluralizm poglądów nie jest zdolny sam z siebie wygenerować żadnych pozytywnych wartości zdolnych do zespolenia jednostek i uczynienia z nich społeczeństwa. Chociaż umożliwia on - do pewnego stopnia - pokojowe współżycie wewnątrz państwa, to jednak przyczynia się także do zaniku wartości wspólnych, które w atmosferze powszechnego pluralizmu karłowacieją i stają się poglądem lub stanowiskiem jakiegoś człowieka czy grupy ludzi bez możliwości uczynienia ich wartościami powszechnymi. Rozluźnia to więzy łączące ludzi i budujące wspólnotę. A przecież człowiek nie jest „samotną wyspą”. Aby w pełni zrealizować siebie, pluralizm poglądów potrzebuje drugiego człowieka, a więc potrzebuje także tych wartości, które zbliżają ludzi i ich łączą. Potrzebuje wartości, które o tyle są wartościami prawdziwymi, o ile stanowią pomost wiodący do drugiego człowieka. Pluralizm taką wartością nie jest, choć oczywiście, nie jest on całkowicie pozbawiony społecznego znaczenia.

4. WARTOŚCI

Gdy chrześcijaństwo stanowiło w Europie religię dominującą, ono samo dostarczało owych wartości. Ten czas jednak minął. I dzisiaj, pozbawieni tego wspólnego fundamentu wartości powszechnych, czujemy jak nasze społeczeństwa duchowo się kruszą. Coraz mniej jest wartości, które nas łączą, a coraz więcej, które nas dzielą. Czy zatem skazani jesteśmy na świat, w którym jedyne, co nas będzie łączyło to Kodeks Ruchu Drogowego? Bo przecież nawet zapisy Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka nie dla każdego brzmią tak samo.

Stąd prawdziwa demokracja domaga się „przyjęcia z przekonaniem wartości inspirujących procedury demokratyczne: godności każdej osoby ludzkiej, poszanowania praw człowieka, uznania dobra wspólnego za cel i kryterium porządkujące życie polityczne. Jeśli nie ma generalnej jednomyślności co do tych wartości, zatraca się znaczenie demokracji, a jej stabilność staje pod znakiem zapytania.

Jeśli pozbawi się demokrację aksjologicznych fundamentów, sama z siebie nie jest w stanie zagwarantować rządów prawa ani szeroko rozumianej wolności. Jeśli pozbawi się demokrację aksjologicznych fundamentów, istnieje niebezpieczeństwo, że - zgodnie z procedurami demokratycznymi - państwo cieszące się wolnością z czasem przyjmie charakter totalitarny, w którym całkowitą władzę sprawować będzie wąska grupa wybranych przez naród oligarchów.

Pośród tych wartości inspirujących procedury demokratyczne na pierwszym miejscu znajduje się poszanowanie godność osoby ludzkiej. Poszanowanie to oznacza, że osoba zawsze winna być celem, nigdy środkiem do celu. Demokratyczne rządy opierają się przede wszystkim na osobie ludzkiej, na jej otwarciu się na drugiego, na jej rzeczywistej transcendencji wobec społeczności politycznej. To znaczy, że osoba - choć zawsze włączona we wspólnotę - nie jest nigdy tylko częścią grup społecznych, z których nie mogłaby się wydobyć albo w których by „się roztapiała”.

„Cała działalność polityczna wewnątrzpaństwowa czy międzynarodowa - uczył Jan Paweł II w ONZ - w ostatecznej swej analizie jest ‘z człowieka', ‘przez człowieka' i ‘dla człowieka'. Jeśli działalność ta odrywa się od tej fundamentalnej celowości, jeśli staje się poniekąd celem samym w sobie, traci także właściwą sobie rację bytu. Co więcej, może stać się nawet źródłem swoistej alienacji. Może stać się obca człowiekowi, może popaść w antynomię z samym człowieczeństwem” (Jan Paweł II, Przemówienie na forum ONZ - 3.10.1979).

5. PRAWA CZŁOWIEKA

Po upadku ustrojów totalitarnych obserwuje się dzisiaj dominację - nie wolną od sprzeczności - ideału demokratycznego, który łączy się z zainteresowaniem i troską o prawa człowieka. Narody, które reformują swoje systemy, muszą demokracji zapewnić autentyczne i mocne fundamenty poprzez wyraźne uznanie tych praw. Wśród zasadniczych praw człowieka należy przede wszystkim wymienić prawo do życia, którego integralną częścią jest prawo do wzrastania pod sercem matki od chwili poczęcia; prawo do życia w zjednoczonej wewnętrznie rodzinie i w środowisku moralnym sprzyjającym rozwojowi osobowości; prawo do rozwijania własnej inteligencji i wolności w poszukiwaniu i poznawaniu prawdy; prawo do uczestniczenia w pracy dla doskonalenia dóbr ziemi i zdobycia środków utrzymania dla siebie i swych bliskich; prawo do swobodnego założenia rodziny oraz przyjęcia i wychowania dzieci, dzięki odpowiedzialnemu realizowaniu własnej płciowości. Źródłem i syntezą tych praw jest w pewnym sensie wolność religijna, rozumiana jako prawo do życia w prawdzie własnej wiary i zgodnie z transcendentną godnością własnej osoby (por. Centesimus annus, 47).

Prawa człowieka są powszechne nie dlatego, że są zaakceptowane i uznane przez większość parlamentarną albo przez opinię publiczną, ale dlatego, że opierają się na naturze istoty ludzkiej, która nie zmienia się wraz z uwarunkowaniami społecznymi czy historycznymi. „Prawa te mają swój fundament w prawie naturalnym, zapisanym w sercu człowieka i obecnym w różnych kulturach i cywilizacjach. Oderwanie praw człowieka od tego kontekstu oznaczałoby zawężenie ich zasięgu i ustępstwo wobec koncepcji relatywistycznej, według której znaczenie i interpretacja praw mogłyby ulegać zmianie, a ich uniwersalność można by negować w imię różnych koncepcji kulturowych, politycznych czy nawet religijnych” (Benedykt XVI, przemówienie do Zgromadzenia Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku - 18.04.2008).

6. ZGODNOŚĆ PORZĄDKU PRAWNEGO Z PRAWEM MORALNYM

Zdrowa demokracja zakłada zgodność porządku prawnego z prawem moralnym. „We współczesnej kulturze demokratycznej - uczy encyklika Evangelium vitae - szeroko rozpowszechnił się pogląd, wedle którego porządek prawny społeczeństwa powinien ograniczać się do utrwalania i przyswajania sobie przekonań większości i w konsekwencji winien być zbudowany wyłącznie na tym, co większość obywateli stosuje i uznaje za moralne. Jeśli następnie uważa się wręcz, iż prawda wspólna i obiektywna jest w rzeczywistości niedostępna, to szacunek dla wolności obywateli - którzy w systemie demokratycznym uchodzą za prawdziwych suwerenów - nakazywałby w zakresie prawnym uznanie autonomii sumienia jednostki, to znaczy, że ustanawiając te normy, które w każdym przypadku są niezbędne dla współżycia społecznego, należałoby kierować się wyłącznie wolą większości, jakakolwiek by ona była. W ten sposób każdy polityk w swojej działalności powinien by wyraźnie oddzielać sferę osobistego sumienia od sfery aktywności publicznej” (Evangelium vitae, 69).

Tymczasem nie można przeceniać demokracji, czyniąc z niej namiastkę moralności lub „cudowny środek” na niemoralność. Demokracja jest zasadniczo „porządkiem” i jako taka jest środkiem do celu, a nie celem. Charakter „moralny” demokracji nie ujawnia się samoczynnie, ale zależy od jej zgodności z prawem moralnym, któremu musi być podporządkowana podobnie jak każda inna działalność ludzka. Zależy ona od moralności celów, do których zmierza, i środków, jakimi się posługuje. Wartość demokracji rodzi się albo zanika wraz z wartościami, które ona wyraża i popiera.

Podstawą tych wartości nie mogą być tymczasowe i zmienne „większości” opinii publicznej, ale wyłącznie uznanie obiektywnego prawa moralnego, które jako „prawo naturalne”, wpisane w serce człowieka, jest normatywnym punktem odniesienia także dla prawa cywilnego. Gdyby - na skutek tragicznego zagłuszenia sumienia zbiorowego -sceptycyzm podał w wątpliwość fundamentalne zasady prawa moralnego, zachwiałoby to samymi podstawami ładu demokratycznego, tak że stałby się on jedynie mechanizmem empirycznej regulacji różnych i przeciwstawnych dążeń.

Mógłby ktoś pomyśleć, że również taka ułomna funkcja demokracji, z braku czegoś lepszego, ma swoją wartość, jako że służy pokojowi społecznemu. Nawet uznając pewien element prawdy w takiej ocenie, trudno nie zauważyć, iż bez zakorzenienia w obiektywnej moralności nawet demokracja nie może zapewnić trwałego pokoju, tym bardziej, że pokój, jeśli jego miarą nie są wartości takie jak godność każdego człowieka i solidarność wszystkich ludzi, nierzadko okazuje się pozorny. W systemach władzy opartych na zasadzie uczestnictwa regulowanie interesów odbywa się często na korzyść silniejszych, gdy potrafią oni skuteczniej sterować nie tylko mechanizmami władzy, ale także procesem kształtowania się zgodnej opinii. W takiej sytuacji demokracja łatwo staje się pustym słowem” (por. Evangelium vitae, 69-70).

7. LAICKOŚĆ

Zasada laickości, czyli świeckości. Ta zasada powinna być właściwa nie tylko demokracji, ale w ogóle wszelkim dobrym rządom politycznym. „Oddajcie cesarzowi, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. Laickość „pojmowana jako autonomia sfery obywatelskiej i politycznej w stosunku do sfery religijnej i kościelnej - ale nie w odniesieniu do zasad moralnych - jest wartością przyswojoną już i uznaną przez Kościół, należącą do dziedzictwa wypracowanego przez cywilizację. Jan Paweł II wielokrotnie przestrzegał przed niebezpieczeństwami, jakie stwarza jakakolwiek forma mieszania sfery religii i sfery polityki.

«Bardzo trudne są sytuacje, w których norma o charakterze czysto religijnym staje się prawem państwowym, lub jest tak traktowana, bez uwzględniania różnicy między funkcją religii a funkcją wspólnoty politycznej. Utożsamienie prawa religijnego z prawem państwowym może prowadzić do całkowitego zniesienia wolności religijnej, a nawet ograniczyć czy zlikwidować inne niezbywalne prawa ludzkie». Wszyscy wierzący są w pełni świadomi, że sprawy ściśle religijne (wyznawanie wiary, akty kultu i sprawowanie sakramentów, uprawianie nauk teologicznych, wzajemne relacje miedzy władzami kościelnymi i wiernymi itp.) nie leżą w gestii państwa, które nie może w nie ingerować, nie wolno mu też w żaden sposób ich nakazywać lub zakazywać, chyba że ze względu na uzasadnione wymogi porządku publicznego. Uznanie praw obywatelskich i politycznych oraz przyznawanie świadczeń społecznych nie może być uzależnione od przekonań religijnych obywateli lub spełniania przez nich określonych praktyk natury religijnej. Zasada zdrowej laickości zakłada poszanowanie wszystkich wyznań religijnych przez państwo, „które zapewnia wspólnotom wierzących swobodę sprawowania kultu i prowadzenia działalności o charakterze duchowym, kulturalnym i charytatywnym. W społeczeństwie pluralistycznym laickość umożliwia spotkanie różnych tradycji religijnych z narodem (por. Kongregacja Nauki Wiary. Nota doktrynalna o niektórych aspektach działalności i postępowania katolików w życiu politycznym, 5).

Co innego laicyzm, który - podważając polityczne i kulturowe znaczenie wiary - usiłuje zdyskredytować wszelkie formy zaangażowania społecznego i politycznego chrześcijan, dlatego że utożsamiają się oni z prawdami głoszonymi przez Kościół i są posłuszni moralnemu obowiązkowi postępowania w zgodzie z własnym sumieniem. W laicyzmie dochodzi też do radykalnego zanegowania samej etyki naturalnej. „Taka logika bowiem nie tylko próbuje odmówić wierze chrześcijańskiej wszelkiego wpływu na politykę i kulturę, ale wręcz zaprzeczyć samej możliwości istnienia etyki naturalnej. Ta droga doprowadziłaby do anarchii moralnej, która nie miałaby nic wspólnego z żadną formą uprawnionego pluralizmu. Ucisk słabszych przez silniejszych byłby oczywistym skutkiem takiego sposobu myślenia. Zepchnięcie chrześcijaństwa na margines nie mogłoby też być korzystne dla przyszłości społeczeństwa i nie sprzyjałoby zgodzie między narodami, ale przeciwnie - zagrażałoby najgłębszym fundamentom duchowym i kulturowym cywilizacji” (Kongregacja Nauki Wiary. Nota doktrynalna o niektórych aspektach działalności i postępowania katolików w życiu politycznym, 5).

ZAKOŃCZENIE

Tak więc - w Narodowe Święto Niepodległości - dziękujmy najpierw Panu Bogu i ludziom za odzyskaną po latach zaborów wolność naszej Ojczyzny. Prosimy Boga o dar zbawienie dla żołnierzy, którzy w tamtym pokoleniu walczyli o te niepodległość. O miłosierdzie Boże dla dyplomatów, dzięki których zabiegom uznano w końcu nasze prawo do wolności. Modlimy się za władze odrodzonej Rzeczpospolitej, tworzące z wielkim mozołem zręby polskiej państwowości. Modlimy się za zwykłych obywateli, którzy - nie zważając na własne sprawy - przez całe międzywojenne dwudziestolecie ofiarnie budowali nasz wspólny Dom.

Prosimy jednocześnie o pokój i pomyślność dla naszej Ojczyzny. Boże, który wskrzesiłeś Polskę cudem Twojej wszechmocy, spraw aby stała się ona narzędziem Twojej czci i chwały. Natchnij mądrością jej rządców, karnością i męstwem jej obrońców, zgodą i sumiennością w wypełnianiu obowiązków jej obywateli. Daj jej kapłanów pełnych ducha Bożego i przenikniętych troską o zbawienie dusz. Wzmocnij w rodzicach i nauczycielach ducha wiary i czystych obyczajów. Niech w bojaźni Bożej wychowują dzieci i młodzież, zaprawiając ją do nauki i pracy. Niech wszystkich naszych rodaków ogarnie duch wzajemnej życzliwości i przebaczenia. Daj nam, o Panie, abyśmy Twego Ducha otrzymanego na chrzcie świętym nigdy nie zasmucali, a przez Zawierzenie Maryi, Królowej Polski pozostawali zawsze wierni Chrystusowi, Kościołowi i Ojczyźnie. Amen”.

Tagi:
abp Stanisław Gądecki

Reklama

Przewodniczący KEP: proszę o modlitwę w intencji osób, które zginęły w Szczyrku

2019-12-05 09:19

lk / Warszawa (KAI)

"Proszę o modlitwę w intencji osób, które zginęły wskutek wybuchu gazu w Szczyrku oraz w intencji ich rodzin i bliskich. Wyrazem solidarności niech będzie nasze duchowe wsparcie" - napisał na swoim profilu na Twitterze przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki, reagując na tragedię, do której doszło wczoraj wieczorem w Szczyrku.

BPJG Mariola Ścisłowska

Powodem wybuchu gazu w jednym z domów mieszkalnych w Szczyrku było prawdopodobnie przewiercenie gazociągu podczas robót wykonywanych przez zewnętrzną firmę.

Bilans tragicznego wydarzenia to śmierć pięciu osób, w tym dwojga dzieci. Trzy są nadal poszukiwane. Ratownicy poszukują pozostałych trzech osób, które w chwili wybuchu mogły znajdować się w domu. Trwa walka z czasem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Adwent 2019: Rekolekcje z o. Szustakiem w Warszawie

2019-12-09 12:11

ar / Warszawa (KAI)

Rekolekcje z o. Szustakiem, rekolekcje akademickie, rekolekcje o modlitwie czy biblijne – propozycji na owocne przeżycie Adwentu w Warszawie nie brakuje. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Archiwum ASK SD
Konferencja z o. Adamem Szustakiem z cyklu „Sympatia Miłość Małżeństwo” na Uniwersytecie Warszawskim, maj 2018 r.

Duszpasterstwo Akademickie ARKA zaprasza do udziału w rekolekcjach adwentowych, prowadzonych przez o. Adama Szustaka OP. Nauki odbędą się w terminie 11, 12, 13 grudnia 2019 roku w parafii Nawrócenia św. Pawła Apostoła (ul. Kobielska 10) o 19:30. Pierwszego dnia dominikanin poprowadzi konferencję dla chłopców i mężczyzn, drugiego dla dziewcząt i kobiet, a trzeciego dla narzeczonych i małżeństw.

Z kolei rekolekcje pt. "Kardynał Stefan Wyszyński w służbie Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie" poprowadzi ks. dr Jarosław Wąsowicz SDB, w terminie 9-11 grudnia o 18:00 w Auli Schumana na kampusie UKSW przy ul. Wóycickiego 1/3 w Warszawie. Każdego dnia zaplanowano inny temat wykładu, a są nimi kolejno: „Przez Maryję do Jezusa – miejsce Maryi w życiu i posłudze kard. Wyszyńskiego”, „Kardynał Wyszyński wychowawca narodu”, ”Kardynał Wyszyński wychowawca młodzieży”.

Na "Adwentowe Rekolekcje o Miłości", w dniach 8-10 grudnia o 20:30, do kościoła Najświętszego Zbawiciela zaprasza o. Janusz Pyda, duszpasterz akademicki krakowskiej "Beczki". - O miłości powiedziano już chyba wszystko. A mimo tego wciąż tak bardzo jej pragniemy i tak wiele osób doświadcza jej braku. Gdzie popełniliśmy błąd? Przyjdź, przekonaj się i kochaj! Nie ma piękniejszego czasu do refleksji nad miłością niż Adwent! – czytamy w zapowiedzi.

Natomiast "Rekolekcje o modlitwie jako relacji" wygłosi jezuita, o. Tadeusz Hajduk SJ w parafii św. Dominika na warszawskim Służewie. Początek rekolekcji – w niedzielę, 15 grudnia, podczas Mszy o godz. 7.00, 8.00, 9.30, 11.00 (Msza dla rodzin), 12.30, 14.00, 17.00 i 18.30. Kolejne nauki zaplanowano od poniedziałku do środy (16-18 grudnia) podczas Mszy o godz. 6.00 (roraty), 12.00, 18.00 i 19.30.

Nagrania rekolekcji będą dostępne na stronie http://www.sluzew.dominikanie.pl/nagrania/

- Zapraszamy na rekolekcje adwentowe, tym razem biblijne. Razem przygotujmy się na nowe przyjęcie rodzącego się w Betlejem Słowa – do Bazyliki Archikatedralnej św. Jana Chrzciciela na Starym Mieście zaprasza ks. Maciej Jaszczołt. Rekolekcje odbędą się one w dniach 15-18 grudnia. W niedzielę zaplanowano naukę rekolekcyjną w czasie Mszy św. o godz. 9.30, 11.00, 12.30, 18.00, 19.00 i 21.00, natomiast od poniedziałku do środy o godz. 19:00.

- Kiedy masz się spotkać z osobą, której dawno nie widziałeś, a bardzo ją kochasz - serce chce wyskoczyć z radości. Warto więc powiedzieć sobie wprost: Adwent NIE JEST czasem pokuty i umartwienia! Adwent to radosne oczekiwanie na przyjście Pana Jezusa – zachęcają warszawscy franciszkanie z kościoła św. Antoniego przy ul. Senatorskiej 31, gdzie w dniach 8-10 grudnia o 8:00 i 22:00 odbywają się rekolekcje, które prowadzi ks. Radosław Rafał MSF - charyzmatyczny kapłan ze Zgromadzenia Świętej Rodziny, pasterz wspólnoty “Poznanie Jezusa”, redaktor naczelny pisma „Posłaniec Świętej Rodziny”, który jak sam przyznaje - „kocha Pana Jezusa jak wariat”. - Przyjdź! Niech nam wszystkim serca walą jak szalone – zachęca kapłan.

"Jak spotkać Boga w modlitwie?" - to tytuł rekolekcji, które odbędą się w dniach 15-18 grudnia o 19:30 w klasztorze ojców dominikanów na Freta. Wygłosi je o. Maksymilian Nawara OSB, benedyktyn mieszkający na co dzień w Lubiniu.

Podobnie jak w poprzednich latach parafia Matki Bożej z Lourdes (ul. Wileńska 69) oraz Siostry Uczennice Krzyża zapraszają chętnych do wspólnej modlitwy słowami Akatystu we wszystkie niedziele Adwentu. Hymn będzie śpiewany jeszcze 15 i 22 grudnia w Kaplicy Krzyża Świętego (kaplica Adoracji). Rozpoczęcie modlitwy - godz. 20.00.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież na 53 Dzień Pokoju apeluje o dialog, pojednanie i nawrócenie ekologiczne

2019-12-12 12:36

tłum. o. Stanisław Tasiemski OP (KAI) / Watykan

O postrzeganie pokoju jako drogi nadziei, w której nie ma miejsca na strach, ale obejmującej dialog, pojednanie i nawrócenie ekologiczne, zaapelował Ojciec Święty w orędziu na 53 Światowy Dzień Pokoju, obchodzony 1 stycznia 2020 roku. Tradycyjnie już treść tego dokumentu została podpisana w Watykanie 8 grudnia.

POKÓJ JAKO DROGA NADZIEI:

DIALOG, POJEDNANIE I NAWRÓCENIE EKOLOGICZNE

1. Pokój, droga nadziei w obliczu przeciwności i prób

Pokój jest dobrem cennym, przedmiotem naszej nadziei, do którego dąży cała ludzkość. Nadzieja na pokój to postawa ludzka, która zawiera napięcie egzystencjalne, ze względu na które nawet niekiedy uciążliwą teraźniejszość „można przeżywać i akceptować, jeśli ma jakiś cel i jeśli tego celu możemy być pewni, jeśli jest to cel tak wielki, że usprawiedliwia trud drogi” [1]. Dzięki temu nadzieja jest cnotą, która każe nam wyruszyć w drogę, daje nam skrzydła, by iść naprzód, nawet gdy przeszkody wydają się nie do pokonania.

Nasza ludzka wspólnota nosi w pamięci i ciele znaki wojen i konfliktów, które następowały po sobie z coraz większymi możliwościami zniszczenia, a które nie przestają dotykać szczególnie najuboższych i najsłabszych. Nawet całym narodom trudno wyzwolić się z okowów wyzysku i korupcji, podsycających nienawiść i przemoc. Do dziś, wielu mężczyznom i kobietom, dzieciom i osobom starszym odmawia się godności, nietykalności fizycznej, wolności, w tym wolności religijnej, solidarności wspólnotowej, nadziei na przyszłość. Wiele niewinnych ofiar znosi udrękę upokorzenia i wykluczenia, żałoby i niesprawiedliwości, a nawet urazów wynikających z systematycznych zaciekłych prześladowań przeciw swemu ludowi i swoim bliskim.

Straszliwe doświadczenia konfliktów wewnętrznych i międzynarodowych, często pogłębiane przemocą bez jakiejkolwiek litości, odcisnęły piętno na ciele i duszy ludzkości. Każda wojna okazuje się bowiem bratobójstwem, które niszczy sam projekt braterstwa, wpisany w powołanie rodziny ludzkiej.

Wiemy, że wojna często zaczyna się od nietolerancji wobec odmienności drugiego, co wywołuje chęć posiadania i wolę panowania. Rodzi się w sercu człowieka z egoizmu i pychy, z nienawiści prowadzącej do zniszczenia, aby zamknąć drugiego w obrazie negatywnym, żeby go wykluczyć i usunąć. Wojna jest podsycana przez wypaczanie relacji, ambicje hegemoniczne, nadużycia władzy, lęk przed drugim i różnicę postrzeganą jako przeszkodę; i jednocześnie to wszystko podsyca.

Paradoksalne jest, jak zauważyłem podczas ostatniej podróży do Japonii, że „nasz świat żyje przewrotną dychotomią chęci obrony i zapewnienia stabilności i pokoju, opartych na fałszywym bezpieczeństwie wspieranym mentalnością strachu i nieufności, co doprowadza do zatrucia relacji między narodami i uniemożliwienia jakiegokolwiek dialogu. Nie da się pogodzić pokoju między narodami i stabilności z jakimkolwiek usiłowaniem budowania na strachu przed wzajemnym zniszczeniem lub na groźbie całkowitej zagłady. Jest to możliwe jedynie wychodząc z globalnej etyki solidarności i współpracy w służbie przyszłości kształtowanej przez współzależność i współodpowiedzialność całej rodziny ludzkiej dziś i jutro” [2].

Każda sytuacja zagrożenia wywołuje nieufność i skupienie się na swoim statusie. Nieufność i strach zwiększają kruchość relacji i zagrożenie przemocą, w błędnym kole, które nigdy nie może prowadzić do relacji pokojowych. W związku z tym, nawet odstraszanie nuklearne może stworzyć jedynie złudne bezpieczeństwo.

Dlatego nie możemy oczekiwać utrzymania stabilności na świecie poprzez strach przed unicestwieniem, w bardzo niestabilnej równowadze, zawieszonej na skraju otchłani nuklearnej i zamkniętej w murach obojętności, gdzie podejmowane są decyzje społeczno-gospodarcze otwierające drogę do dramatów odrzucenia człowieka i stworzenia, zamiast strzec siebie nawzajem [3]. Jak zatem zbudować drogę pokoju i wzajemnego uznania? Jak przełamać chorobliwą logikę pogróżek i strachu? Jak pokonać dominującą obecnie dynamikę nieufności?

Musimy dążyć do prawdziwego braterstwa opartego na wspólnym pochodzeniu od Boga, braterstwa realizowanego w dialogu i wzajemnym zaufaniu. Pragnienie pokoju jest głęboko zakorzenione w sercu człowieka i nie wolno nam rezygnować, godząc się na coś, co byłoby od niego mniejsze.

2. Pokój, droga słuchania oparta na pamięci, solidarności i braterstwie

Hibakusha, osoby, które przeżyły bombardowania atomowe w Hiroszimie i Nagasaki, należą do tych, którzy dziś podtrzymują płomień zbiorowej świadomości, świadcząc następnym pokoleniom o potworności tego, co wydarzyło się w sierpniu 1945 r. oraz o niewypowiedzianych cierpieniach, jakie po tym nastąpiły aż po dzień dzisiejszy. Ich świadectwo rozbudza i zachowuje w ten sposób pamięć o ofiarach, aby ludzkie sumienie stawało się coraz silniejsze w obliczu wszelkiej woli dominacji i zniszczenia: „nie możemy pozwolić, by obecne i nowe pokolenia utraciły pamięć o tym, co się wydarzyło, tę pamięć, która jest gwarantem i bodźcem do budowania bardziej sprawiedliwej i braterskiej przyszłości” [4].

Podobnie jak oni, wiele osób na całym świecie oferuje przyszłym pokoleniom nieodzowną posługę pamięci, której należy strzec nie tylko po to, aby nie popełniać na nowo tych samych błędów, albo by nie proponowano na nowo złudnych wzorców przeszłości, ale także dlatego, aby jako owoc doświadczenia stanowiła ona korzeń i podpowiadała drogę dla obecnych i przyszłych decyzji pokojowych.

Co więcej, pamięć jest perspektywą nadziei: często w mrokach wojen i konfliktów, pamięć o nawet niewielkim otrzymanym geście solidarności może zainspirować decyzje odważne, a nawet heroiczne, może uruchomić nowe energie i rozpalić nową nadzieję w poszczególnych osobach i wspólnotach.

Otwarcie i wytyczanie drogi pokoju jest wyzwaniem o tyle bardziej złożonym, o ile wchodzące w grę interesy w stosunkach między osobami, wspólnotami i narodami są wielorakie i sprzeczne. Przede wszystkim należy odwoływać się do sumienia moralnego oraz do woli osobistej i politycznej. Pokój czerpiemy bowiem z głębi ludzkiego serca, a wola polityczna zawsze musi być umacniana, aby rozpocząć nowe procesy, które jednają i jednoczą osoby i wspólnoty.

Świat nie potrzebuje pustych słów, ale przekonanych świadków, budowniczych pokoju otwartych na dialog, bez wykluczenia i manipulacji. Nie można bowiem naprawdę osiągnąć pokoju, jeśli nie będzie pełnego przekonania dialogu mężczyzn i kobiet, którzy szukają prawdy pomijając ideologie i różne opinie. Pokój „należy budować bezustannie” [5], jest drogą, którą przebywamy razem, zawsze szukając dobra wspólnego i zobowiązując się do dotrzymywania danego słowa i poszanowania prawa. We wzajemnym słuchaniu mogą też wzrastać poznanie i szacunek dla drugiego, aż po rozpoznanie w nieprzyjacielu twarzy brata.

Proces pokojowy jest zatem zaangażowaniem, które trwa w czasie. Jest to cierpliwe dzieło poszukiwania prawdy i sprawiedliwości, szanujące pamięć ofiar i otwierające krok po kroku wspólną nadzieję, silniejszą niż zemsta. W państwie prawa demokracja może być znaczącym paradygmatem tego procesu, jeżeli opiera się na sprawiedliwości i dążeniu do ochrony praw każdego, zwłaszcza słabych lub zmarginalizowanych, w nieustannym poszukiwaniu prawdy [6]. Chodzi o konstrukcję społeczną i dzieło w toku, w które każdy odpowiedzialnie wnosi swój wkład na wszystkich poziomach społeczności lokalnej, krajowej i ogólnoświatowej.

Jak podkreślał św. Paweł VI, „podwójna tendencja, do równości i do udziału w zarządzaniu zmierza do wytworzenia pewnego typu społeczeństwa demokratycznego [...]. Stąd wynika doniosłość wychowywania do życia społecznego, wychowania, w którym obok pouczenia o prawach należnych każdemu znajdzie się przypomnienie o wzajemnych obowiązkach, które są koniecznym odpowiednikiem praw. Świadomość zaś obowiązków i wykonywanie ich zależą najbardziej od panowania nad sobą, a także od podjęcia odpowiedzialności i uznania granic wolności jednostki czy grupy” [7].

Przeciwnie, rozdźwięk między członkami społeczeństwa, wzrost nierówności społecznych i odmowa użycia narzędzi służących integralnemu rozwojowi człowieka zagrażają dążeniu do dobra wspólnego. Natomiast cierpliwa praca, oparta na sile słowa i prawdy, może rozbudzić w osobach zdolność do współczucia i twórczej solidarności.

W naszym chrześcijańskim doświadczeniu nieustannie upamiętniamy Chrystusa, który oddał swoje życie dla naszego pojednania (por. Rz 5, 6-11). Kościół w pełni uczestniczy w dążeniu do sprawiedliwego ładu, nieustannie służąc dobru wspólnemu i pielęgnując nadzieję pokoju, poprzez przekaz wartości chrześcijańskich, nauczanie moralne oraz dzieła społeczne i wychowawcze.

3. Pokój, droga pojednania w braterskiej komunii

Biblia, zwłaszcza poprzez słowo proroków, nawołuje sumienia i ludy do przymierza Boga z ludzkością. Chodzi o porzucenie chęci panowania nad innymi i nauczenie się patrzenia na siebie nawzajem jako na osoby, jako na dzieci Boże, jako na braci. Drugi nigdy nie powinien być spychany do tego, co mógł powiedzieć lub uczynić, ale powinien być widziany przez pryzmat obietnicy, którą w sobie niesie. Tylko wybierając drogę szacunku można przełamać spiralę zemsty i wejść na drogę nadziei.

Prowadzi nas fragment Ewangelii przytaczający następującą rozmowę między Piotrem a Jezusem: „«Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?». Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy»”(Mt 18, 21-22). Ta droga pojednania wzywa nas do odnalezienia w głębi naszych serc siły przebaczenia i umiejętności uznania siebie za braci i siostry. Uczenie się życia w przebaczeniu zwiększa naszą zdolność do stawania się kobietami i mężczyznami pokoju.

To, co jest prawdą o pokoju w sferze społecznej, jest również prawdziwe w sferze politycznej i gospodarczej, ponieważ kwestia pokoju przenika wszystkie wymiary życia wspólnotowego: nigdy nie będzie prawdziwego pokoju, dopóki nie będziemy zdolni do zbudowania bardziej sprawiedliwego systemu gospodarczego. Jak dziesięć lat temu napisał Benedykt XVI w encyklice Caritas in veritate: „Przezwyciężenie niedorozwoju wymaga interwencji nie tylko w zakresie polepszenia transakcji opierających się na wymianie, nie tylko tworzenia struktur opiekuńczych natury publicznej, ale przede wszystkim stopniowego otwarcia, w kontekście światowym, na formy działalności ekonomicznej charakteryzujące się elementami darmowości i komunii” (n. 39).

4. Pokój, droga nawrócenia ekologicznego

„Jeśli złe zrozumienie naszych zasad prowadziło nas czasami do usprawiedliwiania nadużyć w traktowaniu natury lub despotycznego panowania człowieka nad stworzeniem czy też wojen, niesprawiedliwości i przemocy, to jako ludzie wierzący możemy uznać, że w ten sposób byliśmy niewierni względem skarbu mądrości, którego powinniśmy strzec”[8].

W obliczu następstw naszej wrogości wobec innych, braku szacunku dla wspólnego domu i rabunkowej eksploatacji zasobów naturalnych – postrzeganych jako użyteczne narzędzia wyłącznie dla doraźnego zysku, bez poszanowania wspólnot lokalnych, dobra wspólnego i dobra przyrody – potrzebujemy nawrócenia ekologicznego.

Niedawny Synod na temat Amazonii pobudza nas do skierowania w nowy sposób apelu o pokojową relację między wspólnotami a ziemią, między teraźniejszością a pamięcią, między doświadczeniami a nadziejami.

Ta droga pojednania jest także słuchaniem i kontemplacją świata, który został nam dany przez Boga, abyśmy go uczynili naszym wspólnym domem. Istotnie, zasoby naturalne, liczne formy życia i sama Ziemia zostały nam powierzone, abyśmy je „uprawiali i strzegli” (por. Rdz 2, 15), także dla przyszłych pokoleń, z odpowiedzialnym i aktywnym udziałem każdego. Ponadto potrzebujemy przemiany przekonań i spojrzeń, która otworzyłaby nas bardziej na spotkanie z drugim człowiekiem i na przyjęcie daru stworzenia, które odzwierciedla piękno i mądrość Stwórcy.

Stąd wypływają zwłaszcza głębokie motywacje i nowy sposób zamieszkiwania we wspólnym domu, bycia obecnymi jedni dla drugich ze swoimi różnorodnościami, celebrowania i szanowania życia otrzymanego i dzielonego z innymi, zatroszczenia się o warunki i modele społeczeństwa, które sprzyjałyby rozkwitaniu i trwałości życia w przyszłości, rozwijania dobra wspólnego całej rodziny ludzkiej.

Nawrócenie ekologiczne, o które apelujemy, prowadzi nas zatem do nowego spojrzenia na życie, biorąc pod uwagę szczodrość Stwórcy, który dał nam Ziemię i który wzywa nas do radosnej wstrzemięźliwości dzielenia się. Takie nawrócenie należy rozumieć w sposób integralny, jako przekształcenie relacji utrzymywanych z naszymi siostrami i braćmi, z innymi istotami żywymi, ze stworzeniem w jego niezwykle bogatej różnorodności, ze Stwórcą, który jest źródłem wszelkiego życia. Dla chrześcijanina wymaga to „rozwijania wszystkich konsekwencji swego spotkania z Jezusem w relacjach z otaczającym go światem” [10].

5. Tyle się zyskuje, ile się spodziewa[10]

Droga pojednania wymaga cierpliwości i zaufania. Nie można osiągnąć pokoju, jeśli się go nie spodziewamy.

Chodzi przede wszystkim o wiarę w możliwość pokoju, wiarę w to, że druga osoba ma – tak samo, jak my – potrzebę pokoju. Może nas w tym inspirować miłość Boga do każdego z nas, miłość wyzwalająca, miłość nieograniczona, darmowa, niestrudzona.

Często źródłem konfliktu jest strach. Dlatego ważne jest, aby wyjść poza nasze ludzkie obawy, uznając siebie za potrzebujące dzieci, w obliczu Tego, który nas miłuje i na nas czeka, jak Ojciec na syna marnotrawnego (por. Łk 15, 11–24). Kultura spotkania między braćmi i siostrami zrywa z kulturą pogróżek. Sprawia, że każde spotkanie staje się szansą i darem szczodrej miłości Boga. Prowadzi nas do przekroczenia granic naszych ograniczonych horyzontów, aby zawsze zmierzać do życia w powszechnym braterstwie, jako dzieci jednego Ojca Niebieskiego.

Dla uczniów Chrystusa droga ta jest także wspierana sakramentem Pojednania, danym przez Pana na odpuszczenie grzechów osób ochrzczonych. Ten sakrament Kościoła, który odnawia osoby i wspólnoty, wzywa nas, byśmy patrzyli na Jezusa, który pojednał „wszystko z sobą: przez Niego – i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża” (Kol 1, 20); i prosi nas, byśmy zrezygnowali z wszelkiej przemocy w naszych myślach, słowach i czynach, zarówno wobec bliźniego, jak i wobec stworzenia.

Łaska Boga Ojca daje się jako miłość bez warunków. Otrzymawszy Jego przebaczenie w Chrystusie, możemy wyruszyć w drogę, aby je ofiarować mężczyznom i kobietom naszych czasów. Dzień po dniu Duch Święty podpowiada nam postawy i słowa, abyśmy stali się budowniczymi sprawiedliwości i pokoju.

Niech Bóg pokoju nas błogosławi i przyjdzie nam z pomocą.

Niech Maryja, Matka Księcia Pokoju i Matka wszystkich ludów ziemi towarzyszy nam i wspiera nas na drodze pojednania, krok po kroku.

I oby każda osoba, przychodząc na ten świat, mogła zaznać życia w pokoju i w pełni rozwinąć obietnicę miłości i życia, jaką w sobie nosi.

Watykan, 8 grudnia 2019 r. Franciszek

PRZYPISY:

1. BENEDYKT XVI, Enc. Spe salvi (30 listopada 2007), 1.

2. Przemówienie o broni nuklearnej, Nagasaki, „Atomic Bomb Hypocenter”, 24 listopada 2019.

3. Por. Homilia na Lampedusie, 8 lipca 2013.

4. Przemówienie na temat pokoju, Hiroszima, Pomnik Pokoju, 24 listopada 2019.

5. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Konst. duszp. Gaudium et spes, 78.

6. Por. BENEDYKT XVI, Discorso ai dirigenti delle Associazioni Cristiane Lavoratori Italiani, 27 stycznia 2006.

7. List apost. Octogesima adveniens (14 maja 1971), 24.

8. Enc. Laudato si’ (24 maja 2015), 200.

9. Tamże, 217

10. Por. ŚW. JAN OD KRZYŻA, Noc ciemna, II, 21, 8.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem