Reklama

Adamek wygrywa w Częstochowie

2017-11-19 10:09

Grzegorz Sowa

MR

W walce wieczoru gali w Częstochowie Tomasz Adamek pokonał jednogłośnie na punkty Freda Kassiego. Sędziowie punktowali 97-93, 96-94, 96-94. Dzięki tej wygranej przed niezwykle doświadczonym bokserem z Gilowic otwierają się perspektywy na bardzo ciekawe walki.

Dla Tomasza Adamka występ w Częstochowie miał symboliczny wymiar. Gościł bowiem wcześniej wielokrotnie w tym mieście, odwiedzając z pielgrzymką Jasną Górę.

Występ 40-letniego Adamka był oczywiście najważniejszym akcentem gali bokserskiej, która zgromadziła na trybunach i przed telewizorem wielu kibiców. Weteran z Gilowic przed laty zdobył tytuły mistrzowskie w dwóch kategoriach wagowych, wchodząc na szczyt dywizji półciężkiej i junior ciężkiej. Bezskutecznie jednak próbował zdobyć pas w królewskiej dywizji wagowej, przegrywając w 2011 roku z Witalijem Kliczką na stadionie we Wrocławiu. Ostatni występ zaliczył w czerwcu tego roku, zdecydowanie punktując na dystansie 10 rund Solomona Haumono z Australii. Tym razem w stawce znalazł się pas międzynarodowego mistrza Polski.

Walka rozpoczęła się dobrze dla polskiego boksera, który kontrolował sytuację przez pierwsze trzy minuty. W drugiej rundzie nad okiem popularnego "Górala" pojawiło się duże rozcięcie. Po dobrej trzeciej odsłonie w dwóch następnych rundach mocno krwawiący Adamek dał się zaskoczyć swemu przeciwnikowi silnymi ciosami sierpowymi.

Reklama

W szóstym starciu rozcięcie pojawiło się także nad okiem Kassiego, co znakomicie wykorzystał Adamek, przechodząc do kontrataku. Po trzech niezbyt ciekawych rundach w dziesiątej odsłonie "Góral" ruszył do zdecydowanego ataku, dzięki czemu ostatecznie triumfował na kartach punktowych.

Przed pierwszym gongiem w Częstochowie było jasne, że od wyniku tego występu zależy przyszłość 40-latka w boksie. Skoro jest zwycięstwo, będą i kolejny walki byłego mistrza świata. Po cichu mówi się bowiem, że w przyszłym roku Adamek zostanie poddany naprawdę wymagającej próbie sił, prawdopodobnie poza granicami Polski. Poza kierunkiem amerykańskim możliwy jest również start na Wyspach Brytyjskich.

Tagi:
Adamek boks

Reklama

Adamek faworytem

2014-10-27 10:13

Grzegorz Sowa

MR

To będzie jedno z najbardziej oczekiwanych wydarzeń sportowych w Polsce w tym roku. Walka, na którą z niecierpliwością czekają kibice boksu, ma dać odpowiedź, kto jest na dzień dzisiejszy najlepszym polskim bokserem w wadze ciężkiej. Pojedynek w wadze ciężkiej Tomasza Adamka z Arturem Szpilką będzie walką wieczoru na gali bokserskiej, jaka odbędzie się 8 listopada w Krakowie.

W krakowskiej Arenie naprzeciwko siebie staną nie tylko dwaj różni bokserzy, ale także dwie zgoła różne osobowości. Artur Szpilka to młody dopiero wchodzący na bokserskie salony pięściarz, który wciąż przyszłość ma przed sobą, a każda walka jest dla niego nowym cennym bokserskim doświadczeniem. Tomasz Adamek natomiast to niezwykle doświadczony bokser- były zawodowy mistrz świata organizacji (IBF) i (IBO) w kategorii junior ciężkiej oraz (WBC) w kategorii półciężkiej. Oprócz kariery sportowej dzieli ich również podejście do życia.

Tomasz Adamek wychowywał się wraz z czterema siostrami. Gdy miał niespełna dwa lata jego ojciec - Józef Adamek - zginął w wypadku na moście w Wilczym Jarze, w drodze z Żywiecczyzny do kopalń Brzeszcze. Rodzina Adamków żyła skromnie, a to właśnie Tomasz, jako jedyny mężczyzna w rodzinie najczęściej uprawiał półhektarowe pole w Gilowicach. Od dziecka przejawiał zdolności sportowe regularnie grał w piłkę nożną w Beskidzie Gilowice, wystawiany przez trenera w ataku lub bocznej pomocy. To sporty walki jednak najbardziej przypadły mu do gustu. Od dziecka był także bardzo religijny i często uczestniczył w nabożeństwach jako ministrant. W 1996 roku zawarł związek małżeński. Rok później urodziła mu się córka Roksana, a w sierpniu 2000 roku Weronika. Na początku swojej drogi małżeńskiej mieszkał z żoną u teściów, później natomiast przeniósł się do nowo wybudowanego domu w Gilowicach. W 2008 roku przeniósł się wraz z rodziną do USA - gdzie zamieszkał w Kearny w stanie New Jersey. W październiku 2005 roku Tomasz Adamek został przyjęty na Katolicki Uniwersytet Lubelski na magisterskie studia uzupełniające z administracji samorządowej. Wcześniej zdał maturę w Zespole Szkół Mechaniczno-Elektrycznych w Żywcu (wyuczony zawód mechanika sprzętu AGD) i skończył w tym mieście studia licencjackie w Beskidzkiej Wyższej Szkole Turystyki, na kierunku administracja. Adamek wielokrotnie podkreśla swoją religijność. Jego częste wypowiedzi to np.: Inni potrzebują psychologa, a mnie wystarczy Pan Bóg. Jemu powierzam swoje kłopoty i nigdy się nie zawiodłem. Bez Niego byłbym nikim. Odmawiałem przed walką różaniec i Bóg mi pomógł, Jak Bóg da to... Polski bokser z Gilowic wielokrotnie bierze udział w pielgrzymkach- Po wygranej walce w maju 2005 roku udał się na pieszą pielgrzymkę z Jasnej Górki w Ślemieniu na Jasną Górę (ok. 150 km).

Artur Szpilka to zupełnie inna osoba jak Tomasz Adamek. Jako nastolatek Artur trenował różne dyscypliny sportowe- karate i kung-fu. W wieku ok. 12-13 krótkotrwale uczęszczał na zajęcia bokserskie w klubie Górnik Wieliczka. Ponownie do tej dyscypliny i wyczynowego uprawiania pięściarstwa trafił po kilku latach, wówczas był chuliganem identyfikującym się z klubem Wisła Kraków (jak sam przyznał nie interesowały go mecze piłkarskie) i brał udział w tzw. ustawkach - umówionych przez uczestników nielegalnych bójkach pomiędzy zwaśnionymi pseudokibicami. Przypadkowo w chwili konfrontacji z kibicem lokalnego rywala - Cracovii, trener boksu z Wieliczki Włodzimierz Ćwierz zaproponował obu przeciwnikom starcie w ringu. Tak zaczęła się przygoda Artura z boksem, Kariera bokserska Szpilki została jednak przerwana 23 października 2009 r. kiedy to miał stoczyć kolejny pojedynek z Wojciechem Bartnikiem, ale podczas oficjalnego ważenia został aresztowany i osadzony w zakładzie karnym w Tarnowie, gdyż uprawomocnił się wyrok 18 miesięcy pozbawienia wolności za ciężkie pobicie. Po wyjściu z zakładu karnego zdecydował się zmienić swoje życie i całkowicie poświęcić się boksowi.

Na czwartkowej konferencji prasowej pięściarze ostro spierali się o stosunek do religii. - Czekałem na tę walkę trzy lata, od czasu gdy wyszedłem z więzienia i zobaczyłem jak walczy Adamek. Chcę teraz udowodnić, że ostatnia porażka była wypadkiem przy pracy - powiedział Szpilka zarzucając Adamkowi zbytnie obnoszenie się ze swoją wiarą. - Ja też jestem wierzący, ale Tomek nieco przesadza - powiedział bokser pochodzący z Wieliczki. -Wiary się nigdy nie wstydziłem - odpowiedział mu pięściarz z Gilowic.

Obaj zawodnicy przyznali, że listopadowa walka - którą zakontraktowano na 10 rund - jest ich szansą na odbudowanie się po ostatnich porażkach. Adamek uległ wiosną Ukraińcowi Wiaczesławowi Głazkowowi i być może to niepowodzenie zamknęło mu drogę do tytułu mistrza globu w trzeciej wadze. Natomiast w styczniu Szpilka został pokonany przez techniczny nokaut w 10. rundzie przez Amerykanina Bryanta Jenningsa.

Adamek nie krył radości, że ze względu na pojedynek listopadowy znów przebywa w ojczystym kraju (na stałe mieszka USA). - Po kilku latach znów mogę dłuższy czas być w Polsce. W Krakowie będą walczył jak wojownik. Chcę, aby walka było wielkim show - dodał. Szpilka zapowiedział, że jest przygotowany na 100 proc. do czekającego go pojedynku: "Przy pojedynku z Jenningsem skupiłem się nie na tym, co trzeba. Teraz jest inaczej. Atutem Szpilki jest młodość i wielki głód zwycięstwa, lecz 8 listopada w ringu bokserowi z Wieliczki przyjdzie stanąć do pojedynku z niezwykle doświadczonym pięściarzem, który ma stoczonych wiele walk na najwyższym światowym bokserskim poziomie. Zauważmy, że Artur Szpilka poza Jenningsem nie walczył z nikim poważnym, liczącym się w świecie boksu, podczas gdy Adamek ma takich pojedynków stoczonych wiele. To właśnie ten czynnik stawia Tomasza Adamka w roli faworyta.

Jak poinformowano podczas konferencji sprzedano 16 tys. biletów, pozostało ich jeszcze tysiąc. W trakcie gali zostanie rozegranych sześć walk. Oprócz pojedynku wieczoru zmierzą się ze sobą: m.in. Grzegorz Proksa - Maciej Sulęcki (w kat. wagowej do 74 kg), Dawid Kostecki - Andrzej Sołdra (77,3). Walka wieczoru zapowiada się niezwykle interesująco i z pewnością emocji nie zabraknie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ofiarowanie Najświętszej Maryi Panny

2017-11-21 07:52

malk/brewiarz.pl, katolik.pl, Adonai.pl/pch24

21 listopada w tradycji katolickiej przypada święto, na temat którego większość wiernych nie wie zbyt wiele. Inne święta i uroczystości związane z Matką Bożą są nawet przeciętnie zorientowanym dość dobrze znane – przeważnie wiemy bowiem, czym było Nawiedzenie Najświętszej Maryi Panny, Jej Wniebowzięcie, Niepokalane Poczęcie czy Zwiastowanie Pańskie, ale gdy słyszymy o ofiarowaniu, niejeden spośród wiernych ma problem ze zdefiniowaniem istoty tego święta. Przypomnijmy więc czym ono jest.

Wikimedia Commons
Prezentacja Marii w świątyni obraz Tycjana. By Titian [Public domain], via Wikimedia Commons

1. Czym było ofiarowanie w tradycji żydowskiej?

Zgodnie ze starotestamentowym zwyczajem Żydzi, zanim ich dziecko ukończyło piąty rok życia, zabierali swe dziecko do jerozolimskiej świątyni i oddawali kapłanowi, by ofiarował je Panu. Był to rytuał podobny w swej ziemskiej wymowie do ustawionego oczywiście później – już wśród chrześcijan – chrztu. Podobnie jak to przez wieki w późniejszej tradycji katolickiej, tak i wśród żydów niektóre matki, w związku ze szczególnymi dla siebie wydarzeniami, niektóre spośród swoich dzieci decydowały się, tuż po urodzeniu, oddać na służbę Bogu. To także odbywało się podczas obrzędu ofiarowania.

2. Dlaczego Maryja została ofiarowana Bogu?

Rodzice Najświętszej Maryi Panny, jak przekazuje nam Tradycja, przez wiele lat nie mogli mieć dzieci. Święta Anna, mimo tego nigdy nie utraciła wiary, że Bóg pobłogosławi ją potomstwem. Złożyła więc obietnicę, że jeśli urodzi dziecko, odda je na służbę Bogu. Jej modlitwy zostały wysłuchane – urodziła dziecko, córkę, której dała na imię Maria. Poświęciła więc na służbę Bogu swe jedyne, długo oczekiwane i wymodlone dziecko.

3. Kto ofiarował Maryję Bogu?

Święci Joachim i Anna, rodzice Maryi, udali się do świątyni, by ofiarować córkę Bogu prawdopodobnie gdy była w wieku około trzech lat. Kapłanem, który dokonał obrzędu był święty Zachariasz – ten sam, którego pamiętamy z Ewangelii głównie z roli ojca świętego Jana Chrzciciela. Według niektórych pism wczesnochrześcijańskich, Maryja mogła pozostawać w świątyni nawet przez kolejnych dwanaście lat.

4. Czym jest paralelizm świąt związanych z Maryją i Panem Jezusem?

O ustanowieniu kolejnego święta ku czci Najświętszej Maryi Panny zdecydowały nie tylko przekazy pisemne wynikające wprost z Tradycji, ale i inny owej Tradycji kontekst. Wśród katolików istnieje bowiem bardzo silny kult Maryi, przez niektórych nazywana jest nawet Współodkupicielką. Nie może więc dziwić, że skoro obchodzimy uroczyście Poczęcie Jezusa (25 III) i Poczęcie Maryi (8 XII), Narodzenie Jezusa (25 XII) i Narodzenie Maryi (8 IX), Wniebowstąpienie Jezusa i Wniebowzięcie Maryi (15 VIII), katolicy chcieli obchodzić także obok święta ofiarowania Chrystusa (2 II) także święto ofiarowania Jego Matki.

5. Kto szczególnie świętuje w dniu wspomnienia Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny?

W Kościele katolickim wspomnienie Ofiarowania NMP jest świętem patronalnym Sióstr Prezentek, a także dniem szczególnej pamięci o mniszkach klauzurowych. Przypominał o tym między innymi święty Jan Paweł II pisząc z okazji tego święta: „Maryja jawi się nam w tym dniu jako świątynia, w której Bóg złożył swoje zbawienie, i jako służebnica bez reszty oddana swemu Panu. Z okazji tego święta społeczność Kościoła na całym świecie pamięta o mniszkach klauzurowych, które wybrały życie całkowicie skupione na kontemplacji i utrzymują się z tego, czego dostarczy im Opatrzność, posługująca się hojnością wiernych”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Solarczyk udzielił bezdomnym sakramentu bierzmowania

2019-11-22 19:28

mag / Warszawa (KAI)

Każdy z nas jest świątynią Boga – powiedział do bezdomnych bp Marek Solarczyk. W domu Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Miłości, które zajmują się najuboższymi mieszkańcami stolicy, jedna osoba otrzymała sakramenty wtajemniczenia chrześcijańskiego – chrztu, bierzmowania i Eucharystii, a cztery kolejne - bierzmowania. W czasie liturgii, której przewodniczył biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej, polecano Bogu osoby którym siostry na co dzień pomagają.

Magdalena Pijewska/Niedziela
Bp Marek Solarczyk

W homilii bp Solarczyk przekonywał, że każdy człowiek ma wartość w Bożych oczach i że Jezus nikogo nie wyklucza z powodu jego upadków. - Od nas, od naszej otwartości zależy czy przyjmiemy zaproszenie Pana i pozwolimy Mu wejść do domu naszego życia, do domy naszego serca – mówił duchowny przywołując postać biblijnego Zacheusza.

Przypomniał również słowa św. Matka Teresa z Kalkuty, która mówiła, że z nas jest świątynią Boga, każdy z nas może w swoim życiu i poprzez swoje życie spotkać Boga, przeżyć relację z Nim.

Mówiąc o wartości sakramentu bierzmowania podkreślił, że przyjmując dary Ducha Świętego człowiek powinien być gotowy wziąć odpowiedzialność za drugiego człowiek. – Nie możemy odwracać się od tych, którzy nie znają Boga, którzy mają wątpliwości w wierze, którzy może wielu spraw nie rozumieją, albo nie są na tym etapie w stanie zrozumieć – powiedział bp Solarczyk. Podkreślił, że tym co najmocniej przemawia do serca drugiego człowiek to osobiste świadectwo wiary, świadectwo przeżywania relacji z Chrystusem. Takiej postawy otwartości potrzeba nie tylko w sprawach ducha, ale także w tym co przynosi codzienność w naszych relacjach z innymi – podsumował kaznodzieja.

Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Miłości od początku lat 90 mieszka w Domu Świętego Józefa na stołecznym Bródnie. Prowadzi tam przytułek dla najuboższych niosąc pomoc wszystkim potrzebującym. Siostry nie tylko zbierają z ulic miasta ludzi bezdomnych, aby ich umyć, opatrzyć im rany i nakarmić ich, ale także odwiedzają domy starców, szpitale, więzienia.

W samym domu jest 21 łóżek dla biednych. W zależności od potrzeby siostry przyjmują nieraz pod swój dach więcej potrzebujących rozkładając dodatkowe materace. W przeważającej większości są to osoby bezdomne po operacjach, z jakimiś poważnymi odmrożeniami, czy innymi chorobami, które nie mają gdzie się podziać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem