Reklama

W diecezjach

Prymas Polski spotkał się z rodzicami, rodzeństwem i krewnymi misjonarzy

Prymas Polski abp Wojciech Polak przełamał się opłatkiem i złożył świąteczne życzenia rodzicom i krewnym misjonarek i misjonarzy pochodzących z archidiecezji gnieźnieńskiej. „Wszystkim życzę, by nadchodzące święta były czasem otwarcia serca na Chrystusa” – mówił.

2017-12-16 14:39

[ TEMATY ]

Gniezno

prymas Polski

abp Wojciech Polak

Piotr Drzewiecki

Tegoroczne spotkanie odbyło się po raz dwudziesty piąty, archidiecezjalna rodzina misyjna przeżywała więc mały jubileusz o czym przypomniał ks. kan. Franciszek Jabłoński z referatu misyjnego Kurii Metropolitalnej w Gnieźnie. Wspominając początki spotkań i dziękując za coroczną obecność, kapłan wymienił nazwiska wszystkich duchownych i świeckich, którzy pracują bądź pracowali na misjach, prosząc dla nich o modlitwę. Jest ona – jak mówił – największym darem i zarazem najpiękniejszym wyrazem pamięci i miłości o bliskich.

Słowa podziękowań, życzeń i pozdrowień wypowiedział także abp Wojciech Polak, który z rodzicami, rodzeństwem i krewnymi misjonarzy spotkał się po raz kolejny. Wskazując na zbliżające się święta Bożego Narodzenia zwrócił uwagę na prostotę z jaką Bóg przyszedł na świat. Nie wkroczył z hałasem i fanfarami, ale narodził się z kobiety – jak każdy człowiek.

„I to jest wielka prawda dla nas, żebyśmy w przychodzącym Bogu przyjmowali człowieka, w twarzy Tego, który się rodzi, widzieli twarz bliźniego” – mówił Prymas.

Reklama

Abp Polak prosił też rodziców i krewnych misjonarzy o przekazanie podziękowań i życzeń ich synom, córkom, braciom i siostrom, którzy śladem św. Wojciecha głoszą Dobrą Nowinę w różnych zakątkach świata. Złożył też życzenia wszystkim obecnym.

„Święta Bożego Narodzenia mają różne samki. Mają smak potraw, które przygotowujemy, mają smak spotkania i smak prezentów. Ja nade wszystko życzę, by miały smak prawdziwej nadziei, która ma swoje źródło w Panu Bogu. Niech On będzie dla nas i naszych najbliższych, naszych rodzin i wspólnot, radością, mocą i siłą” – mówił Prymas Polski.

Spotkanie jak zawsze rozpoczęła modlitwa różańcowa za żyjących i zmarłych misjonarzy oraz Msza św. sprawowana pod przewodnictwem abp. Wojciecha Polaka w kaplicy Centrum Edukacyjno-Formacyjnego, gdzie „opłatek” zorganizowano. Homilię podczas Eucharystii wygłosił ks. prałat Florian Cieniuch, misjonarz z Wenezueli. Obecny był także m.in. ks. Grzegorz Pawlaczyk, który od lat pełni posługę wędrownego prezbitera. Do Gniezna, jak co roku, przyjechała także mama bp. Zygmunta Robaszkiewicza MSF, ordynariusza diecezji Morombe na Madagaskarze, która w spotkaniach uczestniczy od samego początku. 

Po Eucharystii, przy śpiewie kolęd i po wysłuchaniu fragmentu Ewangelii o narodzeniu Jezusa, wszyscy przełamali się opłatkiem i złożyli sobie świąteczne życzenia. Był też czas na rozmowy, wspomnienia i dzielenie się nowinami o najbliższych, którzy choć daleko, wciąż są sercu każdej matki, każdego ojca, brata i siostry niezmiennie bliscy.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prymas na spotkaniu noworocznym u Prezydenta: szukajmy tego, co łączy, a nie tego, co dzieli

2020-01-14 14:02

[ TEMATY ]

prymas Polski

abp Wojciech Polak

prymas

KPRP

„Chodzi o poszukiwanie tego, co łączy, a nie tego, co dzieli, tak, abyśmy potrafili owocnie zagospodarowywać przestrzeń wolności i byli promotorami kultury spotkania” – powiedział Prymas Polski abp Wojciech Polak na spotkaniu noworocznym przedstawicieli Kościołów i Związków wyznaniowych z Prezydentem RP Andrzejem Dudą w Pałacu Prezydenckim w Warszawie. „Każdy musi zacząć od siebie, abyśmy prawdziwie się odmienili” – dodał, cytując słowa gnieźnieńskiego testamentu kard. Stefana Wyszyńskiego.

Publikujemy tekst przemówienia Prymasa Polski:

NOWOROCZNE SPOTKANIE PRZEDSTAWICIELI KOŚCIOŁÓW I ZWIĄZKÓW WYZNANIOWYCH Z ANDRZEJEM DUDĄ, PREZYDENTEM RP

Warszawa, Krakowskie Przedmieście – 14 stycznia 2020.

Szanowany Panie Prezydencie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, Eminencjo, Księże Kardynale, Ekscelencjo, Księże Arcybiskupie Nuncjuszu – Dziekanie Korpusu Dyplomatycznego, Ekscelencjo, Księże Arcybiskupie – Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, Ekscelencje Księża Biskupi, Wszyscy Zwierzchnicy Kościołów i związków wyznaniowych w Rzeczypospolitej Polskiej, wedle tytułów i godności, Pracownicy Kancelarii Prezydenckiej, Wielce Szanowni Goście.

W imieniu Kościoła katolickiego bardzo serdecznie dziękuję Panu Prezydentowi za zaproszenie na doroczne spotkanie przedstawicieli Kościołów i związków wyznaniowych. Przełom każdego roku stanowi niewątpliwie okazję z jednej strony do pewnych podsumowań, z drugiej do ufnego spojrzenia w przyszłość. Miniony czas w naszej Ojczyźnie i w Kościele niósł ze sobą konkretne, często bardzo trudne doświadczenia i wyzwania, z jakimi musieliśmy się mierzyć. Ciągle bowiem powracają do nas niezagojone rany przeszłości, które w kolejnych rocznicach, ale także w aktualnych wydarzeniach, tak często dzielą Polaków i społeczność międzynarodową. Z bólem przeżywaliśmy w minionym roku 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej, która – jak tego dzisiaj doświadczamy – cały czas na nowo otwiera rany podziałów i nieporozumień, zacierając, wydawałoby się oczywistą granicę między fałszem i prawdą. Tym bardziej naszym zadaniem było, jest i będzie poszukiwanie prawdy, zgody i jedności w przestrzeni międzynarodowej, w życiu naszej Ojczyzny i w tych najmniejszych wspólnotach jakimi są nasze rodziny i lokalne społeczności. Takiej postawy uczył nas Jan Paweł II. W minionym roku wspominaliśmy jego pierwszą pielgrzymkę do Ojczyzny. Teraz świętować będziemy 100-lecie urodzin papieża Polaka. Tym bardziej trzeba nam na nowo usłyszeć jego wołanie o solidarność, o zaprzestanie bratobójczej walki, o wspólne dźwiganie brzemienia, razem, jeden i drugi, nigdy jeden przeciw drugiemu.

W minionym roku przeżywaliśmy również 70. rocznicę ingresu do katedry gnieźnieńskiej Stefana Kardynała Wyszyńskiego. W liście poprzedzającym ingres, skierowanym do wiernych archidiecezji gnieźnieńskiej Prymas napisał: Nie jestem ci ja ani politykiem, ani dyplomatą, nie jestem działaczem ani reformatorem. Ale natomiast jestem ojcem waszym duchownym, pasterzem i biskupem dusz waszych, jestem Apostołem Jezusa Chrystusa. Przypominam te słowa, gdyż jestem przekonany, że nasza rzeczywistość, jej wyzwania i doświadczenia, nasza współpraca i troska o Ojczyznę domagają się takiej właśnie postawy Kościoła i jego pasterzy. Domagają się takiego patrzenia na Kościół. Stąd też niezmiernie ważne i wciąż aktualne są słowa zawarte w ubiegłorocznym dokumencie Konferencji Episkopatu Polski (por. O ład społeczny dla wspólnego dobra), w którym czytamy: człowiek, obdarzony niezbywalną godnością i naturą społeczną, jest powołany do budowania społeczeństwa prawdziwie ludzkiego, do odpowiedzialności za nie i przeżywania go w taki sposób, aby w atmosferze wzajemnej życzliwości, solidarności i współpracy, we wzajemnej wymianie darów, tworzyć wspólnotę, w której każdy może integralnie rozwijać się w ramach wspólnego dobra. Jeśli te słowa będziemy odczytywać w duchu nauczania i posługi Prymasa Wyszyńskiego, to bez niepotrzebnych dyskusji i sporów zrozumiemy, że rolą Kościoła nie jest angażowanie się w naturalne w życiu politycznym kontrowersje ani – tym bardziej – ich rozstrzyganie. Nie chodzi o zdobycie dla siebie przywilejów czy o opowiadanie się za którąś ze stron. Jednak aktualny stan polskiego społeczeństwa stanowi wyzwanie dla misji Kościoła. Dziś, po przeszło trzydziestu latach od upadku komunizmu w naszej Ojczyźnie, które to wydarzenie wspominaliśmy w minionym roku, wezwanie to pozostaje niezmiennie aktualne. Nasza obecność i nasza misja w społeczeństwie pluralistycznym musi przypominać o konieczności dialogu w budowaniu sprawiedliwego i praworządnego ładu społecznego i temu dialogowi służyć. Chodzi o poszukiwanie tego co łączy, a nie tego co dzieli, tak, abyśmy potrafili owocnie zagospodarowywać przestrzeń wolności i byli promotorami kultury spotkania.

„Nienawiścią nie obronimy naszej Ojczyzny, a musimy jej przecież bronić. Brońmy jej więc miłością!” – mówił kard. Wyszyński. Mocno wierzę, że zbliżająca się beatyfikacja Prymasa Tysiąclecia jest nie tylko oczekiwanym od dawna radosnym wydarzeniem, ale szczególnym znakiem Bożej Opatrzności, który trzeba nam z wdzięcznością przyjąć i właściwie odczytać. Nie chodzi przecież o jednorazową uroczystość, której kolejne rocznice będziemy świętować, ale o swego rodzaju zaadaptowanie duchowości i mądrości Prymasa Tysiąclecia w rzeczywistości naszej Ojczyzny i Kościoła w Polsce. Beatyfikacja Stefana Kardynała Wyszyńskiego, a także przeżywana w tym roku 100. rocznica urodzin św. Jana Pawła II, nie są zatem jakimś szczęśliwym zbiegiem okoliczności, ale niezwykle wymownym znakiem, który w dobrze znanym obrazie idących ramię w ramię tych dwóch wielkich ludzi, pasterzy Kościoła, wskazuje na znaczenie i siłę jedności, zgody, współpracy, roztropności, a ostatecznie świętości, do której dążymy także jako społeczeństwo na różnych drogach naszej codzienności.

Dziękując jeszcze raz za to dzisiejsze spotkanie, które, jak wierzę, jest również wyrazem naszej wspólnej troski i miłości do Ojczyzny, w imieniu Kościoła katolickiego w Polsce pragnę złożyć Panu Prezydentowi, jego Małżonce i Współpracownikom oraz każdemu z obecnych życzenia, którymi tym razem czynię słowa gnieźnieńskiego testamentu Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego, wypowiedziane 2 lutego 1981 roku w bazylice prymasowskiej w Gnieźnie: Nie trzeba się oglądać na innych, na tych lub owych, może na polityków, żądając od nich, aby się odmienili. Każdy musi zacząć od siebie, abyśmy prawdziwie się odmienili. Niech Bóg nam błogosławi.

CZYTAJ DALEJ

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Niedziela łowicka 6/2003

[ TEMATY ]

ksiądz

kapłan

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Baranki u św. Agnieszki - jedna z najstarszych rzymskich tradycji

2020-01-21 20:47

[ TEMATY ]

patron

o. Waldemar Gonczaruk CSsR

Kościół wspomina dziś św. Agnieszkę, rzymską męczennicę, która zginęła za wiarę w 304 r. podczas prześladowań za panowania cesarza Dioklecjana. Nieprzerwanie od IV w. chrześcijanie w Rzymie przyprowadzają tego dnia na jej grób baranki. Z ich wełny utkane zostaną paliusze, które otrzymają w tym roku nowi arcybiskupi metropolici.

Od VII w. nad grobem św. Agnieszki wznosi się bazylika. To właśnie do niej dziś rano wprowadzone zostały dwa baranki. Jest to jedna z najstarszych rzymskich tradycji.

- Już od IV w. mówi się o obecności baranka na grobie Agnieszki. Baranka, który symbolizował czystość męczennicy. Umieszczano go nad katakumbami, gdzie była pogrzebana, aby wskazywał wiernym miejsce, gdzie znajduje się jej grób. Już od VI w. mówi się natomiast o błogosławieństwie baranków nad grobem męczennicy. I ta tradycja trwa do dzisiaj - powiedział Radiu Watykańskiemu rektor bazyliki ks. Franco Bergamin. - Co roku kapituła bazyliki św. Jana na Lateranie przekazuje w darze dwa baranki, które błogosławi się nad grobem podczas ofertorium. Tego samego dnia przekazuje się je papieżowi, który z kolei powierza je zakonnicom z klasztoru św. Cecylii na Zatybrzu. W tym roku, podobnie jak przed rokiem papież ich nie przyjmował, dlatego bezpośrednio od nas trafiły do sióstr na Zatybrzu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję