Reklama

Bardzo lubię czytać „Niedzielę”...

... zapewnia z uśmiechem były proboszcz Trójcowa, od ponad 14 lat dyrektor Polskiej Misji Pastoralnej przy kościele Świętej Trójcy w Chicago. Człowiek, któremu Trójcowo wiele zawdzięcza. Ks. Władysław Gowin obchodzi w tym roku złoty jubileusz kapłaństwa. O początkach swojej pracy, jako kapłana, o pracy duszpasterskiej na Trójcowie i o „Niedzieli” z ks. Władysławem Gowinem rozmawia Anna M. Klaczak.

Niedziela w Chicago 41/2004

Zdjęcie zbiorowe z jubileuszu kapłaństwa ks. Władysława Gowina

Zdjęcie zbiorowe z jubileuszu kapłaństwa ks. Władysława Gowina

Anna M. Klaczak: - Ksiądz Dyrektor obchodzi w tym roku 50-lecie kapłaństwa. Ponad 14 lat przepracował Ksiądz w Polskiej Misji Pastoralnej przy kościele Świętej Trójcy w Chicago. Od dwóch lat jest Ksiądz Dyrektor na emeryturze. Jak Ksiądz widzi, w perspektywie tych wielu lat, swoją drogę służby Bogu i ludziom?

Ks. Władysław Gowin: - Księdzem chciałem być od dziecka. Pochodzę z Wólki Gołębskiej k. Puław. W 1939 r. skończyłem szkołę podstawową i miałem rozpocząć gimnazjum. Wybuchła jednak wojna i nasze gimnazjum w Puławach zamknięto. Dopiero dwa lata po wojnie udało mi się dostać do Towarzystwa Chrystusowego. Od tego momentu zaczęła się moja droga do kapłaństwa. Najpierw musiałem skończyć gimnazjum, potem nowicjat i studia teologiczne w Poznaniu. 6 czerwca 1954 r. zostałem wyświęcony na kapłana. Droga życia kapłańskiego nie zawsze jest taka, jakby nam się wydawało. Moja droga układała się dość oryginalnie. Szybko zostałem ojcem duchownym w naszym niższym seminarium. Była to bardzo odpowiedzialna funkcja. Po dwóch latach zostałem mianowany ojcem duchownym wyższego seminarium. Przez prawie 13 lat pracowałem jako kierownik duchowy dla naszych kleryków. Potem przez krótki czas byłem dyrektorem naszej grupy misyjnej i przyjechałem do Stanów Zjednoczonych w 1969 r. Miałem być tutaj tylko przez rok, tymczasem zachorował nasz przełożony generalny - ks. Berlik i zrezygnował z funkcji przełożonego generalnego. Ks. Kania, który w Stanach Zjednoczonych zakładał podwaliny pod działalność chrystusowców, pojechał do Polski na kapitułę i został wybrany generałem. Zupełnie niespodziewanie nowy przełożony generalny - ks. Kania, zadecydował, żebym pozostał na stałe w Stanach Zjednoczonych. Gdyby nie taki zbieg okoliczności, to ja - rzecz jasna - powróciłbym do Polski. Najpierw bardzo dużo jeździłem z rekolekcjami po parafiach polonijnych w USA, do sióstr zakonnych czy do księży zakonnych. Zdobyłem w tym okresie duże doświadczenie. Poznałem wiele parafii i zakonów polonijnych. Mieliśmy taki mały domek w Rhode Island, niedaleko Pravidens i zostałem wybrany prowincjałem. Naszych księży nie było wielu i wtedy nie łatwo było dostać parafię. Trzeba było się starać o nią. Potem przenieśliśmy nasz dom prowincjonalny do Ditroit. Początkowo wynajmowaliśmy konwent sióstr w parafii Zmartwychwastania, który był pusty, a potem kupiliśmy własną posiadłość w Sterling Heights. Wybudowaliśmy tam kościół, stworzyliśmy piękne, duże centrum polonijne - kościół Matki Bożej Częstochowskiej. Kiedy mijało prawie 15 lat mojej posługi jako prowincjała, otworzyła się możliwość przyjścia do Chicago. Przyszliśmy tutaj do tej parafii, do tego kościoła, którego nikt nie chciał wziąć, dlatego że był on bardzo opuszczony kościół i przeznaczony na zamknięcie. Kardynał Józef Bernardin zaproponował nam, żebyśmy ten kościół wzięli. Przyznaję szczerze, że nie miałem sumienia, żeby na tę placówkę przysyłać jakiegoś naszego księdza. Poprosiłem wtedy przełożonych o skrócenie terminu mojego ostatniego roku jako prowincjała i ja tutaj przyszedłem. To był rok 1988, dokładnie 14 lutego, w dzień św. Walentego. Ludzi wtedy nie było, kościół był w bardzo złym stanie. Diecezja oszacowała, że najważniejsze remonty będą wynosiły pół miliona. Wydawało się to początkowo nierealne, ale powoli jakoś to wszystko się zrobiło. Kiedy przyszedłem tutaj, nie było dzieci, młodych, tylko trochę starszych osób. Po jakichś kilku tygodniach od przybycia odprawiałem Msze św. i nagle w kościele usłyszałem coś niebywałego, jak na Trójcowo: płacze dziecko! Powiedziałem potem do ludzi, że to jest historyczny moment dla Trójcowa, bo na Trójcowie jest dziecko - dziecko płacze. A teraz w samej polskiej szkole przy Trójcowie jest 500-600 dzieci. Na początku oprawialiśmy w niedzielę tylko dwie Msze św., a potem dodawaliśmy następne. Wszystko to tak powoli powstawało. Gdy odchodziłem 2 lata temu, nasza placówka bardzo się rozrosła. Było nas trzech księży, siostry zakonne i bardzo dużo parafian. Mieliśmy chór parafialny, chór dziecięcy, Orkiestrę Dętą „Trójcowo”, Zespół Lajkonik, grupę ministrantów... Dostaliśmy bardzo wielki spadek od naszego jednego parafianina, który zapisał nam pół miliona dolarów. Wtedy główne remonty były już zrobione. Wpadłem więc na pomysł, żeby ustalić stypendium dla naszej młodzieży. Powstał Fundusz Stypendialny. Ponieważ wtedy procenty od tych pieniędzy, które były złożone w kurii, bardzo szybko rosły, prawie doszły do miliona. Od tych procentów udzielaliśmy stypendia dla naszej młodzieży. Kiedy skończyłem 75 lat, przyszedł czas na odpoczynek i emeryturę.

- Ksiądz Dyrektor był proboszczem w polskiej placówce na Trójcowie przez ponad 14 lat. Początki polskiej parafii na Trójcowie wiele zawdzięczają Księdzu Dyrektorowi. Zakon Chrystusowców jest zakonem powołanym do pracy wśród Polonii. Proszę opowiedzieć o współpracy Księdza z Polonią w okresie tych długich lat posługi duszpasterskiej na Trójcowie?

- Z mojego doświadczenia współpraca z Polonią układała się bardzo dobrze. Trójcowo miało taką tradycję, bo właśnie tutaj odbywały się główne nabożeństwa religijne i narodowe. Związek Narodowy Polski jest zresztą bardzo związany z tą parafią. Tutaj zawsze były odprawiane uroczyste Msze św. w święto Konstytucji 3 maja, a potem także 15 sierpnia. Bardzo wiele organizacji polonijnych miało tutaj swoje Msze św. Polonia upodobała sobie to miejsce, dlatego główne uroczystości polonijne, narodowe, nie tylko religijne, właśnie miały przeważnie miejsce na Trójcowie. Tu gościli polscy i zagraniczni dostojnicy sceny politycznej i kościelnej. Trudno wyliczyć te wszystkie osobistości. Pamiętam, że jednego roku mieliśmy 13 biskupów z Polski. To też przyczyniło się do utrwalenia polskości. Na Trójcowie powstała też Polska Szkoła Sobotnia, która działa od ponad 14 lat. Pamiętam, jak przyszli do mnie parafianie i prosili o zorganizowanie tutaj polskiej szkoły. Powiedziałem im wtedy: „Słuchajcie, skąd wy dzieci tu weźmiecie. Jest tylko kilkoro, a to nie wystarczy, żeby polską szkołę tworzyć”. Dałem im warunek, że jeśli znajdą mi 40 dzieci, to ja się wtedy zajmę założeniem polskiej szkoły. Szukali, szukali i przynieśli mi listę 70 dzieci. Przystąpiliśmy zatem do założenia szkoły. Teraz uczy się w niej ponad 500 dzieci. Kiedy odchodziłem na czterech Mszach św. w niedzielę, gromadziło się średnio od 4-5 tys. ludzi. Nie mówiąc o takich uroczystościach, jak Boże Ciało, kiedy to organizowaliśmy centralną procesję po ulicach, a na początku wokół kościoła i po parkingu. Na takiej procesji gromadziło się ok. 3 tys. wiernych. Od niedawna organizowana jest Droga Krzyżowa ulicami Chicago.

Reklama

- Trójcowo było pierwszą polską parafią w Chicago, do której trafił Tygodnik Katolicki „Niedziela”.

- Za namową bp. Ryszarda Karpińskiego przyjąłem i zacząłem rozprowadzać „Niedzielę” po polskich rodzinach. Tutaj rozchodziło się najwięcej egzemplarzy „Niedziel” ze wszystkich parafii polskich w Chicago. Zdecydowałem się na „Niedzielę”, ponieważ bardzo lubię ją czytać. Uważam, że jak ktoś przeczyta „Niedzielę”, to już będzie wiedział, co się dzieje na świecie, a przede wszystkim w Kościele. Oceniam ten tygodnik bardzo dobrze. Do tej pory nie rozstaje się z „Niedzielą”, gdziekolwiek jestem. Nie tylko w Polsce. Niedawno przez dwa miesiące byłem w Los Angeles w naszej polskiej parafii, tam też dociera „Niedziela”.

- Co Ksiądz Dyrektor chciałby na zakończenie powiedzieć Redakcji „Niedziela”?

- Życzę „Niedzieli”, żeby w dalszym ciągu utrzymywała się na tym poziomie, na jakim jest, i rzetelnie przekazywała wiadomości z Kościoła i ze świata.

- Na łamach „Niedzieli w Chicago”, pragniemy Księdzu Dyrektorowi podziękować z okazji złotej rocznicy kapłaństwa oraz ponad 14 lat posługi duszpasterskiej w parafii Świętej Trójcy za olbrzymi trud, za ciężką pracę, za opiekę duchową wśród nas, Polaków na emigracji. Życzymy, aby Pan Bóg wynagrodził obficie Księdzu Dyrektorowi i wspierał w dalszej drodze życia.

- Dziękuję bardzo!

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Gądecki: Synod ogłoszony przez papieża Franciszka przybiera nową postać

2021-08-03 10:48

[ TEMATY ]

synod

abp Stanisław Gądecki

episkopat.pl

- Nigdy jeszcze w dziejach Kościoła nie prowadzono synodu na tak szeroką skalę. Tym razem synod ma ogarnąć cały świat i przekazać głos całemu ludowi Bożemu – wyjaśnia abp Stanisław Gądecki w rozmowie z KAI. Przewodniczący Episkopatu kreśli zasadnicze idee i przebieg rozpoczynającego się w październiku Synodu Biskupów oraz zapowiada jak będzie się on toczyć w Polsce.

Abp Gądecki wyjaśnia też jakie są "kamienie graniczne, wyznaczające pole każdej dyskusji – jeśli ma ona pozostać dyskusją wewnątrz Kościoła i o Kościele". Tłumaczy, że „Synod nie jest parlamentem, ani nie polega na prowadzeniu badań socjologicznych i reformowaniu Kościoła w świetle ich wyników”. - Tu chodzi o coś innego. O to, by wspólnie słuchając Ducha Świętego odkryć, czego Bóg oczekuje od uczniów Chrystusa. Jeśli Duch Święty nie jest obecny, nie ma synodalności, więcej, nie ma Kościoła – konstatuje.

CZYTAJ DALEJ

Ostatnia droga Franciszka

2021-07-30 09:25

ks. Mirosław Benedyk

Msza św. pogrzebowa małego Franciszka

Msza św. pogrzebowa małego Franciszka

Od kilku miesięcy 7-letni Franek ze Świdnicy zmagał się z nieuleczalną chorobą nowotworową. Rodzice chłopca nie tylko walczyli o jego życie ziemskie, ale zrobili wszystko, aby zapewnić mu życie wieczne.

Franciszek był jednym z pięciu synów Pawła i Marty. Był radosnym i otwartym dzieckiem, lubiącym sport i zabawę. Miał swoje marzenia, a także zainteresowania. Dzięki miłości, której doświadczał od swoich rodziców i braci, odznaczał się wielką wrażliwością na drugiego człowieka. Wychowywany w duchu pobożności maryjnej, uczył się relacji z Panem Bogiem. Wszystko przerwała niespodziewana choroba i przedwczesna śmierć.

CZYTAJ DALEJ

Wiara źródłem uzdrowienia - [41.PPW - dzień 2]

2021-08-04 09:17

Grzegorz Kryszczuk

Rozpoczął się drugi dzień 41. Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej.

Już o 6:00 pielgrzymi mogli skorzystać z gościnności sióstr Boromeuszek. Godzinę później, tak, aby zachować post eucharystyczny, pielgrzymi spotkali się na Eucharystii. Przewodniczył jej i homilię wygłosił ks. bp Jacek Kiciński.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję