Reklama

Chile: papież Franciszek odprawił Mszę św. w Santiago

2018-01-16 17:04

tom, kg (KAI) / Santiago de Chile

www.iglesiadesantiago.cl

Z udziałem 400 tys. wiernych Franciszek odprawił w Parku im. O’Higginsa w Santiago de Chile swoją pierwszą Mszę św. na chilijskiej ziemi. W homilii papież zachęcił Chilijczyków do budowania pokoju i pojednania. "Budowanie pokoju jest procesem, który nas gromadzi i pobudza naszą twórczość, aby rodzić więzi zdolne do dostrzegania w moim sąsiedzie nie kogoś obcego, nieznanego, ale syna tej ziemi" - powiedział. Ojciec Święty w trakcie Eucharystii koronował figurę Matki Bożej z Góry Karmel, zwaną też Szkaplerzną.

Papież przyjechał Parku im. O’Higginsa 'papamobile" entuzjastycznie witany przez tysiące wiernych wśród których było wielu jego rodaków z Argentyny i innych krajów Ameryki Łacińskiej. Wiele osób przybyło już od godzin porannych, a nawet spało na miejscu. W tym samym miejscu przed 30 laty, w 1987 r. Jan Paweł II beatyfikował, szczególnie czczoną w Chile św. Teresę de Jesus de los Andes (1900-1920). Franciszek nawiązując do słów z Ewangelii św. Mateusza „Widząc tłumy” zwrócił uwagę, że nie idee ani koncepcje powodowały Jezusem ale twarze, osoby, "to życie, wołające do Życia, jakie Ojciec chce nam przekazać".

W homilii papież zaznaczył, że ludzie napotykają w spojrzeniu Jezusa odbicie swych poszukiwań i dążeń a z tego spotkania rodzi się ciąg błogosławieństw, będących perspektywą, do której mamy zmierzać. Zdaniem Ojca Świętego błogosławieństwa nie rodzą się z postawy biernej wobec rzeczywistości, ale przeciwnie, rodzą się ze współczującego serca Jezusa, spotykającego się z sercami mężczyzn i kobiet, którzy chcą i gorąco pragną życia błogosławionego.

"Mężczyzn i kobiet zaznających cierpienie; rozumiejących rozterki i ból, powstający wtedy, gdy `ziemia trzęsie się pod nogami` lub `toną marzenia` a dorobek całego życia zostaje unicestwiony; ale jeszcze bardziej znają upór i walkę, aby iść naprzód; wiedzą więcej o odbudowie i rozpoczynaniu na nowo" - mówił Franciszek i dodał: "Ileż zna serce chilijskie odbudowywania i ponownego rozpoczynania; ileż wy wiecie o podnoszeniu się po tak wielu upadkach! Do tego serca woła Jezus, dla tego serca są błogosławieństwa!"

Reklama

Franciszek podkreślił, że błogosławieństwa nie rodzą się z postaw krytykanckich ani z „pustych sloganów” ale "rodzą się w sercu miłosiernym, którego nie męczy oczekiwanie". I zacytował słowa słynnego poety chilijskiego Pablo Nerudy, laureata literackiej Nagrody Nobla": "Nadzieja jest nowym dniem, wyrwaniem z zastoju, wstrząśnięciem postawy negatywnej”.

Franciszek przypomniał, że Jezus, nazywając błogosławionym ubogiego, płaczącego, uciśnionego, cierpiącego, tego, który przebaczył dąży do wykorzenienia paraliżującego bezruchu ludzi uważających, że rzeczy nie da się zmieniać, ludzi, którzy przestali wierzyć w przemieniającą moc Boga Ojca i w swoich braci, zwłaszcza w braci najsłabszych i odrzuconych. Przestrzegł przed rezygnacją, która prowadzi nas do izolowania się od wszystkich, do podziałów, oddzielania się, do czynienia nas ślepymi na życie i cierpienia innych.

"Błogosławieństwa są owym nowym dniem dla tych wszystkich, którzy nadal stawiają na przyszłość, którzy nadal marzą, którzy nadal dają się dotykać i pobudzać przez Ducha Bożego" - stwierdził Franciszek i dodał: "Błogosławieni jesteście wy, którzy dajecie się zarazić Duchem Bożym oraz walczycie i pracujecie dla tego nowego dnia, dla tego nowego Chile, gdyż wasze będzie królestwo niebieskie".

Papież zaznaczył, że Jezus mówi nam: "błogosławieni, którzy działają na rzecz pojednania". "Szczęśliwi ci, którzy są w stanie pobrudzić sobie ręce i pracować, aby inni żyli w pokoju. Szczęśliwi ci, którzy trudzą się, aby nie wprowadzać podziałów. W ten sposób błogosławieństwo czyni nas budowniczymi pokoju; wzywa nas do angażowania się po to, aby duch pojednania zdobywał sobie miejsce wśród nas" - powiedział Franciszek i zaznaczył, że szczęśliwi są ci, którzy pracują, aby inni mogli mieć pomyślne życie i pracują dla pokoju.

Papież zachęcił do budowania pokoju poprzez "bliskość i sąsiedztwo". "Budowniczy pokoju wie, że często niezbędne jest pokonanie wielkich lub delikatnych małości i ambicji, rodzących się z dążenia do wzrastania i `zdobycia imienia`, posiadania prestiżu kosztem innych. Budowniczy pokoju wie, że nie wystarczy mówić: nie robię nikomu niczego złego" - mówił Franciszek i dodał: "Budowanie pokoju jest procesem, który nas gromadzi i pobudza naszą twórczość, aby rodzić więzi zdolne do dostrzegania w moim sąsiedzie nie kogoś obcego, nieznanego, ale syna tej ziemi".

Na zakończenie papież zawierzył Chilijczyków Dziewicy Niepokalanej, która ze Wzgórza św. Krzysztofa [Cerro San Cristóbal] strzeże i towarzyszy miastu Santiago de Chile.

Po homilii odmówiono specjalnie przygotowaną modlitwę po której papież ukoronował poświęconymi wcześniej złotymi koronami figurę Matki Bożej z Góry Karmel.

W modlitwie wiernych modlono się za "naszą ojczyznę i władze, które nami rządzą, aby ich decyzje zawsze służyły wszystkim, szukając dobra szczególnie tych najbardziej zagrożonych i aby służyły budowaniu wielkiego narodu braci, w którym każdy ma chleb, szacunek i radość".

Następnie proszono Boga "za rodziny, abyśmy mogli przeżywać powołanie do bycia wspólnotą życia i miłości oraz aby łaska sakramentu dała nam siłę, aby być świadkami miłości Bożej przed swymi dziećmi, rodzinami przeżywającymi trudności i przed naszym krajem".

Trzecia modlitwa była wezwaniem, aby młodzi "szli za wezwaniem Ojca Świętego do «kroczenia razem» i aby nasz udział w Synodzie sprzyjał umocnieniu wiary i słuchaniu naszego Pana Jezusa oraz abyśmy mogli rozeznać nasze powołanie do służby i oddaniu się innym, wspierani przez wspólnotkoscielną".

W czwartym wezwaniu proszono za osoby starsze, zwłaszcza "za cierpiących samotność, chorobę, potrzeby i niezrozumienie, aby Pan poruszył serca, abyśmy umieli zobaczyć Ciebie w każdym z nich i w ten sposób mogli kochać ich., przyjmować ich jak byśmy to robili z Tobą".

W ostatniej modlitwie wierni prosili Boga "za chorych i cierpiących wszelkie smutek w naszej ojczyźnie, aby spotkali w Chrystusie pocieszenie, w Maryi z Góry Karmel macierzyńską opiekę a w nas wyciągniętą rękę i otwarte serce, gotowych do wspierania ich w ich potrzebach".

W procesji z darami szły dzieci, przedstawiciele różnych plemion Indian, wśród nich Mapucze, migrantów oraz rodzin.

Przed końcowym błogosławieństwem metropolita Santiago de Chile kard. Ricrado Ezzati Andrello podziękował Ojcu Świętemu za przewodniczenie tej liturgii. Przypomniał, że ponad 30 lat temu w tym samym miejscu sprawował Mszę św. pierwszy papież, który odwiedził Chile - św. Jan Paweł II. Podczas tamtej liturgii ogłosił błogosławioną młodą karmelitankę, córkę tego narodu - Teresę de los Andes, ale wtedy towarzyszyły temu próby zakłócenia jej przebiegu, na co Ojciec Święty odpowiedział wówczas, że "miłość jest najsilniejsza".

Dziękując Franciszkowi cza przewodniczenie Mszy i za jego słowa, arcybiskup Santiago podkreślił, że przez niego przemawiał sam Jezus Chrystus. Zapewnił, że "będziemy się starać stawać się coraz bardziej braterskimi i bliskimi sobie". Poprosił papieża o błogosławieństwo apostolskie dla wszystkich zgromadzonych na tej Eucharystii, a zwłaszcza dla dzieci, młodzieży, chorych i rodzin.

Po obiedzie w nuncjaturze Franciszek złoży jeszcze wizytę w więzieniu kobiecym, spotka się w katedrze z duchowieństwem, klerykami i biskupami. Drugi dzień pobytu papieża w Chile zakończy prywatna wizyta w sanktuarium św. Alberta Hurtado i prywatne spotkanie z jezuitami.



Publikujemy tekst papieskiej homilii:

„Widząc tłumy” (Mt 5, 1). W tych pierwszych słowach dzisiejszej Ewangelii znajdujemy postawę, z jaką Jezus chce nam wyjść naprzeciw, tę samą postawę, przez którą Bóg zawsze zaskakiwał swój lud (por. Wj 3, 7). Pierwszą postawą Jezusa jest patrzenie, spojrzenie w twarze swoich uczniów. Twarze te poruszają wewnętrzną miłość Boga. To nie idee ani koncepcje powodowały Jezusem... ale twarze, osoby; to życie, wołające do Życia, jakie Ojciec chce nam przekazać.

Widząc tłumy, Jezus napotyka oblicza ludzi, idących za Nim, a najpiękniejsze jest zauważenie, że oni ze swej strony napotykają w spojrzeniu Jezusa odbicie swych poszukiwań i dążeń. Z tego spotkania rodzi się ciąg błogosławieństw, będących perspektywą, do której mamy zmierzać: Jesteśmy do tego wezwani i to właśnie jest naszym wyzwaniem. Błogosławieństwa nie rodzą się z postawy biernej wobec rzeczywistości, ani nie mogą zrodzić się z postawy widza, który staje się smutnym twórcą statystyk tego, co się dzieje. Nie rodzą ich prorocy niepowodzeń, zadowalający się sianiem rozczarowań. Nie pochodzą również ze złudzeń, obiecujących nam szczęście za pomocą „pstryknięcia”, mrugnięcia okiem. Przeciwnie – błogosławieństwa rodzą się ze współczującego serca Jezusa, spotykającego się z sercami mężczyzn i kobiet, którzy chcą i gorąco pragną życia błogosławionego; mężczyzn i kobiet zaznających cierpienie; rozumiejących rozterki i ból, powstający wtedy, gdy „ziemia trzęsie się pod nogami” lub „toną marzenia” a dorobek całego życia zostaje unicestwiony; ale jeszcze bardziej znają upór i walkę, aby iść naprzód; wiedzą więcej o odbudowie i rozpoczynaniu na nowo.

Ileż zna serce chilijskie odbudowywania i ponownego rozpoczynania; ileż wy wiecie o podnoszeniu się po tak wielu upadkach! Do tego serca woła Jezus, dla tego serca są błogosławieństwa!

Błogosławieństwa nie rodzą się z postaw krytykanckich ani z „pustych sloganów” ludzi uważających, że wszystko wiedzą, ale nie chcą się angażować w cokolwiek ani z kimkolwiek i w końcu blokują wszelką możliwość tworzenia procesów przemiany i odbudowy w naszych wspólnotach i w naszym życiu. Błogosławieństwa rodzą się w sercu miłosiernym, którego nie męczy oczekiwanie. I doświadcza tego, że nadzieja „jest nowym dniem, wyrwaniem z zastoju, wstrząśnięciem postawy negatywnej” (Pablo Neruda, El habitante y su esperanza [Mieszkaniec i jego nadzieja], 5).

Jezus, nazywając błogosławionym ubogiego, płaczącego, uciśnionego, cierpiącego, tego, który przebaczył..., dąży do wykorzenienia paraliżującego bezruchu ludzi uważających, że rzeczy nie da się zmieniać, ludzi, którzy przestali wierzyć w przemieniającą moc Boga Ojca i w swoich braci, zwłaszcza w braci najsłabszych i odrzuconych. Jezus, głosząc błogosławieństwa, doprowadza do wstrząśnięcia tą uniżonością negatywną, zwaną rezygnacją, która każe nam wierzyć, iż można żyć lepiej, jeśli unikniemy problemów, jeśli uciekniemy od innych; jeśli ukryjemy się lub zamkniemy się w swym wygodnictwie, jeśli zaśniemy w uspokajającym konsumizmie (adhort. apost. Evaneglii gaudium, 2). To właśnie ta rezygnacja prowadzi nas do izolowania się od wszystkich, do podziałów, oddzielania się; do czynienia nas ślepymi na życie i cierpienia innych.

Błogosławieństwa są owym nowym dniem dla tych wszystkich, którzy nadal stawiają na przyszłość, którzy nadal marzą, którzy nadal dają się dotykać i pobudzać przez Ducha Bożego.

Jakże dobrze pomyśleć, że Jezus ze Wzgórza Renca lub z Puntilli przychodzi, aby nam powiedzieć: błogosławieni... Tak, błogosławiony jesteś ty i ty; błogosławieni jesteście wy, którzy dajecie się zarazić Duchem Bożym oraz walczycie i pracujecie dla tego nowego dnia, dla tego nowego Chile, gdyż wasze będzie królestwo niebieskie. „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi” (Mt 5, 9).

W obliczu rezygnacji, która niczym grubiańskie szemranie podważa nasze więzi żywotne i dzieli nas, Jezus mówi nam: błogosławieni, którzy działają na rzecz pojednania. Szczęśliwi ci, którzy są w stanie pobrudzić sobie ręce i pracować, aby inni żyli w pokoju. Szczęśliwi ci, którzy trudzą się, aby nie wprowadzać podziałów. W ten sposób błogosławieństwo czyni nas budowniczymi pokoju; wzywa nas do angażowania się po to, aby duch pojednania zdobywał sobie miejsce wśród nas. Czy chcesz powodzenia? Czy chcesz szczęścia? Szczęśliwi ci, którzy pracują, aby inni mogli mieć pomyślne życie. Czy chcesz pokoju? Pracuj dla pokoju.

Nie mogę nie przywołać tego wielkiego pasterza, jakiego miało Santiago, który podczas uroczystego Te Deum mówił: „«Jeśli chcesz pokoju, pracuj dla sprawiedliwości»... I jeśli ktoś nas pyta: «Co to jest sprawiedliwość?» lub czy przypadkiem nie polega ona wyłącznie na tym, aby «nie kraść», odpowiemy mu, że istnieje inna sprawiedliwość: taka, która wymaga, aby każdy człowiek był traktowany jak człowiek” (Kard. Raúl Silva Henríquez, Homilía en el Te Deum Ecuménico, 18 września 1977).

Siać pokój poprzez bliskość, przez sąsiedztwo! Wychodząc z domu i spoglądać w twarze, idąc na spotkanie tego, kto przeżywa zły czas, kto nie został potraktowany jak osoba, jak godny syn tej ziemi. Jest to jedyny dostępny nam sposób, aby utkać przyszłość pokojową, aby znów prząść rzeczywistość, która może się pruć. Budowniczy pokoju wie, że często niezbędne jest pokonanie wielkich lub delikatnych małości i ambicji, rodzących się z dążenia do wzrastania i „zdobycia imienia”, posiadania prestiżu kosztem innych. Budowniczy pokoju wie, że nie wystarczy mówić: nie robię nikomu niczego złego, bo – jak mawiał św. Albert Hurtado: „Bardzo dobrze jest nie robić źle, ale bardzo źle jest nie czynić dobra” (Meditación radial, kwiecień 1944).

Budowanie pokoju jest procesem, który nas gromadzi i pobudza naszą twórczość, aby rodzić więzi zdolne do dostrzegania w moim sąsiedzie nie kogoś obcego, nieznanego, ale syna tej ziemi.

Powierzmy się Dziewicy Niepokalanej, która ze Wzgórza św. Krzysztofa [Cerro San Cristóbal] strzeże i towarzyszy temu miastu. Niech nam pomaga żyć i pragnąć ducha błogosławieństw, aby we wszystkich zakątkach tego miasta słychać było jeden jakby szept: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi” (Mt 5, 9).

Tagi:
Franciszek w Chile i Peru

Reklama

Zdjęcia, które mówią

2018-01-24 12:43

Ks. Paweł Rozpiątkowski
Niedziela Ogólnopolska 4/2018, str. 4-5

To zdjęcie wyraża więcej niż tysiąc słów – przypomniał znaną maksymę papież Franciszek, wręczając dziennikarzom lecącym z nim do Chile i Peru wstrząsającą fotografię, która obrazuje skutki wybuchu bomby atomowej. Zdjęcie można zobaczyć na str. 10 bieżącego numeru „Niedzieli”

Vatican Media
W więzieniu dla kobiet

Spójrzmy na kilka obrazów zastępujących słowa, które wryły się w pamięć opinii publicznej podczas pielgrzymki do Chile i Peru w dniach 15-22 stycznia 2018 r. Wybraliśmy kilka ważnych stop-klatek.

Ślub w samolocie

Podczas pierwszego etapu 22. zagranicznej podróży Franciszka pierwszym wyjątkowym obrazem były uszczęśliwione twarze chilijskiej pary stewardesy i stewarda. Oboje byli w pracy na pokładzie samolotu, którym Papież leciał do Santiago. Podeszli do Franciszka i prosili o wspólną fotografię i błogosławieństwo. Po krótkiej rozmowie i zbadaniu sytuacji obydwojga Ojciec Święty pobłogosławił ich małżeństwo, gdyż nie mieli jeszcze ślubu kościelnego – dopiero zamierzali zawrzeć sakramentalny związek małżeński. Planowali już ceremonię, ale trzęsienie ziemi zniszczyło ich parafialny kościół w Santiago de Chile. Świadkami sakramentu byli dyrektor kompanii LATAM Airlines – Ignacio Cueto oraz odpowiedzialny za organizację papieskich podróży ks. prał. Mauricio Rueda Beltz. Na koniec spisano akt zawarcia małżeństwa, a chilijska para była wtedy chyba najszczęśliwsza na świecie.

Inny obraz, który obiegł cały świat, to zatrzymujące się gwałtownie na polecenie Franciszka papamobile, z którego wysiadł i pochylił się z troską nad policjantką, gdyż przed chwilą koń zrzucił ją z siodła. Te obrazy pokazują prawdziwą twarz Ojca Świętego i to, że lubi zaskakiwać. I pewnie jeszcze nie raz zaskoczy.

Eucharystie

Pielgrzymka do Chile była podobna do innych papieskich podróży. Ojciec Święty spotykał się z tymi grupami społecznymi, z którymi zazwyczaj ma zamiar się spotykać. Pełne emocji było spotkanie z więźniami, konkretnie z kobietami odbywającymi karę pozbawienia wolności w Kobiecym Ośrodku Penitencjarnym św. Joachima w Santiago. Było – jak zwykle – czuwanie z młodzieżą, podczas którego Franciszek odszedł od przygotowanego przemówienia i improwizował. Jedno z piękniejszych przemówień całego dotychczasowego pontyfikatu – jak ocenili na gorąco komentatorzy – Franciszek skierował do chilijskiego duchowieństwa.

Najważniejszymi punktami w programie pielgrzymki były Msze św., a szczególne eucharystyczne celebracje z Mapuczami na południu i w najbogatszym w Ameryce Południowej Iquique, do którego ściągają rzesze imigrantów, na północy kraju.

Apel o pojednaną różnorodność

Najbardziej elektryzująca i wyczekiwana była wizyta w Temuco, największym mieście regionu zamieszkiwanego przez blisko 600 tys. Mapuczów. Walczą oni od lat o zabraną im przez kolonizatorów ziemię. Nie stronią w ostatnim czasie od przemocy, a ich ataki często wymierzane są w kościoły i kaplice. Nasiliły się one przed wizytą Ojca Świętego. Nie zabrakło również anonimów z groźbami wobec samego Franciszka. Liczba uczestników Eucharystii pokazała, że nie wszyscy Mapucze zgadzają się z tą taktyką. Na lotnisku Maquehue w chilijskim Temuco było ich 400 tys. Papież także w ich imieniu upomniał się o należne im prawa i potępił doznane wcześniej i później krzywdy – po jednej i po drugiej stronie. Tubylcom i rządzącym powiedział: – Jedność jest pojednaną różnorodnością, ponieważ nie toleruje, aby w jej imieniu usprawiedliwiano niesprawiedliwości osobiste lub wspólnotowe. Franciszek nie unikał również trudnego, sprawiającego Kościołowi w Chile wiele problemów, tematu pedofilii. Spotkał się z ofiarami i – jak przekazał rzecznik Watykanu – płakał razem z nimi.

Życie, kultury, ziemia

Jako obraz symbol drugiego etapu amerykańskiej pielgrzymki Papieża w andyjskim Peru można potraktować zdjęcie, na którym uwieczniono go w tradycyjnej peruwiańskiej czapce – chullo. Symbolizowała ona jakby główne tematy, które podjął Franciszek – podkreślenie znaczenia rdzennych ludów tej ziemi, ich kultury i form pobożności. Wizytę w Peru rozpoczął nie od spotkania z władzami kraju, ale odwiedził prawdziwych gospodarzy – ludy Amazonii. W Coliseo Regional Madre de Dios w Puerto Maldonado Ojciec Święty spotkał się m.in. z przedstawicielami ludów: Ese’Eja, Matsigenka, Yines, Shipibo, Asháninka, Yanesha, Kakinte, Nahua, Yaminawá, Kaxinawá, Madija, Manchineris, Kukamas, Kandozi, Keczua, Witoto, Shawi, Achuar, Bora, Aguaruna, Wampi. Tych nazw zapewne nikt z nas nigdy nie słyszał i gdyby nie Ojciec Święty, pewnie by nie usłyszał. Podczas przemówienia, które dotyczyło zarówno ludzi, ziemi, jak i kultur, padło wiele istotnych słów. – Obrona ziemi nie ma innego celu niż obrona życia – wskazał Franciszek na nierozerwalną, zagrożoną więź między ludźmi a ich „domem”, czyli ziemią. Ludzie tworzą kultury, z których każda stanowi bogactwo. – Zanik pewnej kultury – przestrzegł Ojciec Święty za tym, co napisał w encyklice „Laudato si’” – może być równie albo jeszcze bardziej poważny niż wyginięcie gatunku zwierząt lub roślin.

Miłosierdzie

W słowach skierowanych do Peruwiańczyków czy to w Puerto Maldonado, czy dzień później w Trujillo, które jako pierwsze miasto ogłosiło niepodległość od Hiszpanii, podczas zarówno nabożeństwa maryjnego, jak i spotkania z duchowieństwem, Franciszek przekonywał o wartości ludowej pobożności. – Wasz lud – zwrócił się do duchownych – okazał ogromną miłość do Jezusa Chrystusa, Matki Bożej oraz świętych i błogosławionych, z wieloma nabożeństwami, których nie odważę się wymienić po imieniu, z obawy przed pominięciem niektórych. Kilkakrotnie w papieskich wystąpieniach pojawiał się również ulubiony wątek miłosierdzia. – Nie ma bowiem lepszego lekarstwa na wyleczenie wielu ran – zapewnił Peruwiańczyków – niż serce zdolne do miłosierdzia, serce zdolne do okazania współczucia w obliczu cierpienia i nieszczęścia, w obliczu błędu i pragnienia powstania wielu ludzi, którzy często nie wiedzą, jak to uczynić.

Ostatnim, bardzo mocnym akordem pielgrzymki była Msza św. w bazie lotniczej „Las Palmas”. Wzięło w niej udział aż milion osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Matka Dawida dziękuje służbom i prosi o modlitwę

2019-07-22 08:41

PAP

Matka 5-letniego Dawida Żukowskiego, którego ciało „z prawdopodobieństwem graniczącym prawie z pewnością” znaleziono w sobotę pod wiaduktem przy węźle Pruszków na autostradzie A2, podziękowała służbom, które prowadziły akcję poszukiwawczą.

screenshot/TVN
Ciało dziecka odnaleziono w sobotę w okolicach węzła Pruszków

„Składam podziękowania Służbom, które z ogromną determinacją, nie szczędząc środków i wysiłku prowadziły akcję poszukiwawczą” – napisała.

– Dziękuję lokalnej Społeczności, Mediom i wszystkim tym, którym los mojego Synka nie był obojętny, którzy do końca okazywali wsparcie wierząc w szczęśliwe zakończenie – dodała kobieta, prosząc pod koniec swego oświadczenia „o modlitwę”.

Jej oświadczenie – przekazane w niedzielę – zostało opublikowane przez magazyn reporterów Uwaga! emitowany na antenie TVN24. Kopię listu matki Dawida zamieszczono na stronie internetowej magazynu Uwaga!.

W sobotę stołeczna policja poinformowała, że na trasie A2 między Warszawą a Grodziskiem Mazowieckim, w okolicach węzła Pruszków, znaleziono ciało dziecka. – Z prawdopodobieństwem graniczącym prawie z pewnością jesteśmy przekonani, że jest to 5-letni Dawid – przekazał w sobotę dziennikarzom asp. sztab. Mariusz Mrozek z Biura Prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Poszukiwania 5-letniego Dawida z Grodziska Mazowieckiego trwały od 10 lipca, kiedy to utratę kontaktu z nim i jego ojcem zgłosiła rodzina.

Dawid został zabrany przez ojca z Grodziska Mazowieckiego około godz. 17.00 w środę. Według ustaleń policji tego samego dnia przed godz. 21.00 ojciec odebrał sobie życie, rzucając się pod pociąg.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pasja życia

2019-07-24 08:49

Urszula Buglewicz

Pan Bóg tak prowadził mnie przez życie, by przygotować do pisania ikon - mówi Miranda Olszańska, lekarz anestezjolog z Lublina.

Paweł Wysoki

Dla realizacji pasji życia Miranda Olszańska zmieniła pracę. Jako absolwentka Uniwersytetu Medycznego w Lublinie przez 25 lat wykonywała zawód lekarza anestezjologa, poświęcając swój czas i wiedzę ludziom chorym i cierpiącym. Jednak od dzieciństwa przejawiała zamiłowanie do sztuki, wrażliwość na kolory. - Zdolności artystyczne z pewnością zawdzięczam moim przodkom. Rękodziełem artystycznym zajmowałam się od najmłodszych lat; szyłam, haftowałam, dziergałam, wykonywałam frywolitki pod czujnym okiem mojej ukochanej babci Luby - opowiada Pani Doktor. Gdy kilka lat temu poznała akwarelistę Dariusza Płechę, na dobre rozpoczęła się jej przygoda z malarstwem, farbami i pędzlami.

Prawdziwa miłość

Na początku była fascynacja akwarelą, ale gdy tylko Miranda Olszańska poznała ikony, okazało się, że to właśnie na nie czekała przez całe życie. By na dobre zająć się ich pisaniem, zaledwie w ciągu kilku miesięcy zmieniła pracę. - Ikony wręcz zmusiły mnie do zmiany pracy. Jeszcze dwa lata temu byłam czynnym, dyżurującym anestezjologiem, jednak gdy poszłam na pierwsze lekcje pisania ikon, okazało się, że taki system pracy nie sprzyja twórczości. Przewartościowałam całe życie i w niespełna pół roku zmieniłam pracę, by mieć więcej czasu i wolną głowę. Ikony są we mnie od zawsze; to moja największa pasja. Myślę, że Pan Bóg tak prowadził mnie przez życie, by przygotować do pisania ikon. One są cudowne - podkreśla Miranda Olszańska.

Długa droga

Artystka, świadoma tego, że jest dopiero na początku drogi, wkłada wiele wysiłku w kształcenie warsztatu pracy. Najpierw uczyła się pod czujnym okiem Anny Syty, obecnie szlifuje swoje umiejętności pod mistrzowskim okiem znanej ikonopisarki Marii Podleśnej. - Pracuję niezwykle intensywnie, bardzo dużo czytam, przekopuję zasoby internetowe i rosyjskojęzyczne strony poświęcone ikonografii. Uczestniczyłam w warsztatach z ikonopisania w Częstochowie i w Nowicy - opowiada. Najwięcej czasu poświęca na pisanie ikon w domowym zaciszu, ale wychodzi też do wspólnej pracowni, by raz w tygodniu spędzić czas z osobami o podobnych zainteresowaniach. - Mam świadomość, że jeszcze długa droga przede mną. Jestem pełna wiary i nadziei, że moja pasja i pracowitość pozwolą mi na osiągnięcie upragnionego celu - mówi.

Rozmowa z Bogiem

Miranda Olszańska jest przekonana, że ikony posiadają w sobie duchowy magnetyzm. - One mnie przyciągają; przy nich potrafię zapomnieć o świecie, o jedzeniu, o bólu spowodowanym wielogodzinnym siedzeniem z pędzlem w jednej pozycji. Ikony mnie wyciszają, potęgują doznania duchowe, w mistyczny sposób łączą z Bogiem. Każdą pracę zaczynam od modlitwy ikonopisarza, by wejść w duchową rozmowę z postacią, którą przestawiam - mówi Pani Doktor. Artystka nie wyobraża sobie, by osoba niewierząca była w stanie szczerze oddać święty wizerunek. W jej pracowni na deskach ożywają postaci Trójcy Świętej, Maryi, licznych świętych. Ukochaną i najchętniej portretowaną postacią jest Archanioł Gabriel. - Przygotowałam ikony jedno i wielopostaciowe, przedstawiające same twarze, popiersia, jak i całe postaci. Jestem na początku drogi, więc wszystko mnie fascynuje, z taką samą radością i zapałem zabieram się do pisania każdej kolejnej ikony - zapewnia pani Miranda.

Kolekcja dzieł, która wciąż się powiększa, cieszy oczy i serca najbliższych. Ikonopisarka nie wystawia swoich prac w galeriach, nie chwali się nimi na portalach społecznościowych, jedynie obdarowuje nimi najbliższych. Ostatnio kilkanaście ikon można było zobaczyć na wystawie w Miejskiej Bibliotece Publicznej we Włodawie, gdzie prezentowane były wraz z fotografiami lekarza Janusza Tajcherta pod wspólnym tytułem „Sacrum i profanum”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem