Reklama

Dr Szałata: dopóki nie wygramy walki z biedą - nie wygramy walki z trądem

2018-01-28 07:26

Rozmawiała Paulina Godlewska / Warszawa (KAI)

ARCHIWUM KAZIMIERZA SZAŁATY

Problem trądu będziemy mieli tak długo, jak długo nie zlikwidujemy trądów moralnych, biedy, niesprawiedliwości społecznej. Dopóki nie wygramy walki z biedą nie wygramy walki z trądem – powiedział w rozmowie z KAI dr Kazimierz Szałata, prezes Fundacji Polskiej Raoula Follereau. Dziś obchodzony jest Światowy Dzień Trędowatych.

Paulina Godlewska (KAI): - 28 stycznia obchodzony jest Światowy Dzień Trędowatych. W Polce obchody tego Dnia organizuje Fundacja Polska Raoula Follereau. Na czym skupia się jej działalność?

Dr Kazimierz Szałata: - Nawiązuje ona do tradycji wielkiego ruchu zainicjowanego przez francuskiego misjonarza i filozofa Raoula Follereau. Przy okazji pisania artykułu o Karolu de Foucauld spotkał on na Saharze dziwnych ludzi zamkniętych w swego rodzaju obozie koncentracyjnym. To było jego pierwsze spotkanie z trędowatymi. Kiedy pytał czy można im jakoś pomóc, towarzyszący mu ludzie mówili, że trędowaci umarli już za życia i nie warto się nimi zajmować. Kiedy wrócił do Francji stwierdził, że jeżeli w ten sposób traktujemy tych, którzy potrzebują pomocy, to nie mamy prawa nazywać się ludźmi kulturalnymi, a tym bardziej chrześcijanami.
Follereau podjął więc najpierw inicjatywy dla ratowania chrześcijańskiej kultury Europy, która była zagrożona różnymi postaciami trądu duchowego. W roku 1943 spotkał siostrę Eugenię, która wróciła z Wybrzeża Kości Słoniowej i opowiedziała mu o losie ludzi pozbawionych jakiejkolwiek opieki. Razem podjęli decyzję, że trzeba wreszcie coś zrobić, wywołać powszechną rewolucję, która zmieni nasz stosunek do ludzi trędowatych, ludzi, którzy od najdawniejszych czasów byli wyrzucani na margines życia społecznego i religijnego. Wymarzyli sobie, że zaczną budować wioski dla trędowatych, w których można by było ich pielęgnować, leczyć ale też byłoby to miejsce, gdzie mogliby normalnie żyć - zakładać rodziny czy uczyć się. Pierwsza taka wioska powstałą w Adzopé na północ od Abidjanu. Później podobne wioski pojawiały się na całym świecie.
Żeby zdobyć środki na leczenie trędowatych Raoul Follereau objechał ponad 32 razy kulę ziemską głosząc proste orędzie o miłości Boga do człowieka. Inicjator obchodów Światowego Dnia Trędowatych Raoul Follereau podkreślał, że 28 stycznia, to dzień walki z „wszelkim trądem” a więc nie tylko tym wywołanym bakterią Hansena, ale też z bezbożnością, relatywizmem moralnym czy egoizmem. To przez ten trąd, który rozwija się w krajach bogatych, ludzie cierpią na tę straszną chorobę, chociaż od lat ’80 – trąd jest uleczalny.
Ojciec Święty Jan Paweł II mówił, że także w Polsce trzeba mówić o trędowatych, bo oni potrzebują naszej pomocy i to jest jedno z ważniejszych dzieł Kościoła katolickiego w jego historii. Zajmowali się nimi przecież ludzie święci św. Franciszek z Asyżu, św. Damian, czy Matka Teresa z Kalkuty. Zajmował się nimi również francuski rycerz św. Maurycy, który podobno miał leczyć trędowatych pocałunkiem. To piękna metafora, która jest wciąż aktualna dlatego, że mamy leki na trąd, ale jak się okazuje nie wszyscy mają do nich dostęp. Trzeba to zmienić, dotrzeć do tych ludzi, otworzyć dla nich nasze serca. Trzeba złożyć ten pocałunek – czyli zająć się człowiekiem, ukochać go, nawet jeżeli jest odrażający.

- Dlaczego Pan zajął się polską gałęzią tej Fundacji?

- Przed rokiem 1995, podobnie jak większość z nas, nie miałem pojęcia, że istnieje trąd. Nie znałem takiego myśliciela jak Follereau, chociaż zajmuję się filozofią. Z perspektywy czasu widzę, że to była pewna logiczna, konsekwentna droga, którą prowadzi nas Bóg. Wykładałem wtedy etykę na ówczesnej Akademii Medycznej i razem ze studentami założyliśmy konwersatorium etyki „Medycyna na miarę człowieka”. Bardzo szybko doszedłem do wniosku, że mówienie o etyce i podawanie wzruszających przykładów to za mało.
Zaczęliśmy więc podejmować pierwsze akcje charytatywne. Zająłem się też pracą formacyjna w Międzynarodowym Centrum Formacji Chrześcijańskiej założonym przez prof. Patricka de Laubier. Podczas jednej z sesji tegoż centrum spotkałem w Genewie pana André Récipon, który – jak się później okazało, był synem duchowym Raoula Follereau i kontynuatorem jego dzieła. Po krótkiej rozmowie powiedział mi wtedy, że ktoś taki, jak ja jest mu bardzo potrzebny. Ktoś, kto potrafi z filozofii uczynić wiedzę praktyczną. Tydzień później w Paryżu wręczył mi misję tworzenia fundacji Raoula Follereau w Europie Środkowo-Wschodniej. Bardzo szybko zafascynowała mnie postać Follereau i jego dzieło. Dzięki tekstom tego francuskiego humanisty zrozumiałem, że wbrew pozorom, filozofia jest nauką praktyczną. Prowadzi ona do mądrości. A cóż jest bardziej praktycznego, niż mądrość, która poprzez doświadczenie prawdy kieruje nas do dobra, manifestującego się w zapełnianiu uczynków miłosierdzia.

- Kiedy po raz pierwszy wyjechał Pan spotkać się z trędowatymi i jak wyglądało to spotkanie?

- Pierwszy raz wyjechałem na afrykański Sahel, gdzie bieda i zagrożenie życia ludzi jest powodowana przez choroby, susze i brak dostępu do wody. Dotyka to Mali, Wybrzeża Kości Słoniowej, Nigru czy Burkina Faso. Podczas tej wizyty uświadomiłem sobie jak bardzo nie rozumiemy tych krajów. Pamiętam, że zabrałem ze sobą cukierki dla dzieci, które mi się roztopiły po drodze. Zresztą niektóre z dzieci, które spotykałem na bezdrożach sawanny, wolałyby żebym miał w kieszeni proso albo torbę ryżu, bo z cukierkami nie bardzo wiedziały co zrobić. Zdziwiło mnie również bardzo, że siostry, które niedawno założyły swój dom, mają problem z dostępem do wody. Jedna z nich, żeby utrzymać ogródek, woziła wodę na rowerze z miejsca oddalonego o kilka kilometrów. Okazało się, że 10 lat temu wybudowały one klasztor nad rzeką, w której od kilku lat nie pojawia się woda. Dramat Sahelu, gdzie wciąż trąd jest groźny, łączy się w sposób szczególny z biedą i coraz trudniejszymi warunkami sanitarnymi. Europa uwolniła się przecież od trądu nie dzięki antybiotykom, które jeszcze nie były znane, ale dzięki temu, że podniósł się poziom życia na Starym Kontynencie.

- Jak wygląda codzienność osób, które pracują w ośrodkach dla trędowatych?

- Przede wszystkim misjonarze mieszkają razem z chorymi dzieląc ich los, tak jak to robił o. Bejzyn i o. Damian. Są jakby jednymi z nich. Ważną rolę pełnią również ludzie świeccy, ale mając rodziny, nie mogą do końca poświecić chorym swojego czasu.
Dlatego Follereau swoją akcję na rzecz trędowatych oparł na współpracy z siostrami zakonnymi, które są z nimi na co dzień. Zajmują się chorymi, ale również ich rodzinami. Uczą ich uprawy roli, szycia, rzemiosła, żeby człowiek wyleczony z trądu mógł zarabiać na życie, bo bardzo często nie może on już wrócić do normalnej pracy. Ludzie boją się go i bardzo często łatwiej jest wyleczyć trędowatego z trądu, niż świadomość ludzką z lęku przed tym, kto był trędowaty, i po wyleczeniu nikomu już nie zagraża. W wielu rejonach świata raz „naznaczony” człowiek nie może się z tego uwikłania uwolnić do końca życia.
W ośrodkach dla trędowatych jest zazwyczaj kaplica, ośrodek duszpasterski, szpital, ale również szkoła i warsztaty, gdzie trędowaci uczą się zawodu i zarabiają na życie. Wśród zajmujących się trędowatymi nie brakuje też polskich misjonarzy i misjonarek. Siostra Noemi Świeboda ze zgromadzenia św. Józefa prowadzi szpital z oddziałem dla trędowatych w Kongo Brazzaville, siostra Róża Gąsior ze zgromadzenia służebnic Ducha Świętego opiekuje się trędowatymi w ośrodku Funda w Kongo, siostra Stefania Gembalczyk wspiera swoją posługą ośrodek Ramgarh w Indiach, siostra Marcela Deptuła misjonarka Świętej Rodziny opiekuje się trędowatymi w Zambii, dr Helena Pyz leczy chorych na trąd w ośrodku założonym przez polskiego pallotyna o. Adama Wiśniewskiego Jeevodaya w Indiach.

- Wracając na grunt polski, co Fundacja Raoula Follereau w ramach swojej działalności robi w naszym kraju?

- Od 16 lat, we współpracy z Komisją Episkopatu Polski do spraw Misji, organizujemy w Zielonce k. Warszawy Festiwal misyjny „Bóg mnie kocha”, który jest największą cykliczną imprezą misyjną w Polsce. Przy fundacji działa także Misyjne Apostolstwo Niepełnosprawnych Dzieci, poszerzone rok temu o Misyjne Apostolstwo Chorych Dzieci. Dzieci losują misjonarza i składają przyrzeczenie, że będą się za niego modlić i poszerzać swoją wiedzę o kraju, w którym przebywa i o jego zgromadzeniu. To ruch zainicjowany przez moją śp. córkę Anię Szałatę, która od najmłodszych lat jeździła na wózku inwalidzkim. W 2002 roku Ania zginęła na przejściu dla pieszych zostawiając nam wiele cennych pomysłów na aktywność misyjną dzieci na wzór św. Tereski z Lisieux. Organizujemy również co roku obchody Światowego Dnia Chorych i Światowego Dnia Trędowatych. Jesteśmy zaangażowani także w pomoc na Ukrainie, gdzie wspieramy ośrodki pomocy przy parafiach katolickich. Od pięciu lat wspieramy funkcjonowanie Szkoły Katedralnej UO UKSW w Łucku. Jeśli chodzi o Afrykę, to wspieramy ośrodki dla trędowatych, ale również ośrodki dzieci dotkniętych chorobą głodową. Realizujemy m.in. program „Kozy dla Afryki”. W jego ramach dziecko wychodząc z ośrodka dożywiania dostaje kozę, która żywi całą rodzinę.

- Co w tym roku w Polsce złoży się na obchody Światowego Dnia Trędowatych?

- W tym roku zorganizowaliśmy szeroką akcję informacyjną. Niewiele osób wie o tym szczególnym Dniu obchodzonym w Kościele. Akcja ma przypomnieć ludziom, że w najbiedniejszych krajach żyją jeszcze i cierpią ludzie chorzy na zapomnianą chorobę. Przypomnieć, że powinniśmy im pomóc i modlić się zarówno za trędowatych, jak i za niosących im pomoc misjonarzy. To także okazja do wsparcia materialnego dzieła na rzecz trędowatych. Dlatego w ostatnia niedzielę stycznia na całym świecie, przed kościołami. zbierane są pieniądze na ten cel. Do każdej diecezji przekazaliśmy materiały informacyjne. Informacje będą również w mediach. Każdego roku tego dnia jestem w jakiejś parafii, by mówić o trądzie oraz o wielkim, trwającym od wieków dziele Kościoła katolickiego na rzecz opieki nad trędowatymi. W tym roku będzie to parafia w Gołąbkach. Wieczorem wybieram się do Bychawy, gdzie od lat w obchody dnia trędowatych angażuje się miejscowa szkoła i parafia. Każdego roku, po każdej Mszy św. dzieci prezentują w kościele spektakl poświęcony ludziom chorym na trąd i niosących im pomoc misjonarzy.

- Czy tego dnia w Polsce będą organizowane zbiórki na rzecz chorych na trąd?

- Z pewnością będą organizowane zbiórki przez parafie, które każdego roku włączają się w dzieło pomocy chorym na trąd. Pieniądze trafiają na konto Fundacji a następnie za pośrednictwem Międzynarodowej Unii Stowarzyszeń Raoula Follereau z siedzibą w Paryżu trafią tam, gdzie są najpilniejsze potrzeby. Są to środki niezbędne dla utrzymania ośrodków leczniczo-opiekuńczych funkcjonujących dzięki funduszowi Dnia Trędowatych.
Co prawda, podstawowe leki na trąd są bezpłatnie dystrybuowane przez Światową Organizację Zdrowia, ale chorzy wymagają szerokiego, kompleksowego leczenia, co wiąże się z kosztami, na które nie stać chorych pozostających bez wsparcia socjalnego ze strony biednych społeczeństw. Trędowaci wyleczeni z trądu często mają nigdy nie gojące się rany. W wielu wypadkach konieczna jest interwencja chirurgiczna i skomplikowane leczenie neurologiczne. Potrzebna jest rehabilitacja i protezowanie.
Część pieniędzy zebranych w ostatnią niedzielę stycznia trafia na wsparcie koniecznych badań naukowych. W tym roku Międzynarodowa Komisja Medyczna chce zorganizować misje diagnostyki mobilnej, realizowane przez ekipy, które pójdą w głąb lasów tropikalnych, na bezdroża pustyni, do najdalszych wiosek po to, aby szukać tam chorych. Trędowaci często ignorują objawy choroby, bo trąd nie boli. Najpierw wygląda to niegroźnie, pojawiają się plamy na ciele, ale przy braku świadomości, że trzeba natychmiast podjąć leczenie, chorzy trafiają na nie za późno dlatego zostają kalekami na całe życie. Pilotażowy program takich ekip realizowany na Madagaskarze pokazał, że osób chorych na trąd może być nawet 4 razy więcej niż podają oficjalne dane. Konieczne jest też kontynuowanie badań nad opracowaniem mniej skomplikowanej i szybszej terapii. Obecnie trwa ona od 6 do 12 miesięcy i wymaga stałego przyjmowania leków, bo nawet drobne odstępstwa mogą zniweczyć działanie antybiotyków. Nie ma też do tej pory szczepionki na trąd.

- Co mówią dane statystyczne na temat trędowatych?

- Jeszcze w latach 70. szacowano, ze na świecie jest kilkanaście milionów trędowatych. Dziś wiemy dokładnie, że od tamtej pory wyleczono 16 mln osób. Wśród wyleczonych z trądu ponad 4 mln stanowią ludzie ciężko okaleczeni, którzy do końca życia muszą pozostać pod opieką specjalistycznych ośrodków zwanych leprozoriami. Nie wiemy dokładnie ilu aktualnie jest trędowatych na świecie. Wiemy, że każdego roku rejestruje się około 200- 250 tys. nowych przypadków - tyle bowiem osób trafia co roku na leczenie. W ciągu pierwszych piętnastu lat po zastosowaniu skutecznej terapii liczba 16 mln chorych spadła do 0.5 mln a potem do 250 tys. Od kilku lat nie notujemy jednak żadnego postępu, który dawałby nadzieje na całkowite wyeliminowanie tej strasznej choroby. Nie mamy więc złudzenia, że pewnego dnia pozbędziemy się problemu trądu. Trzeba by było zmobilizować wszystkie kraje, wszystkie międzynarodowe organizacje, żeby osiągnąć lepsze rezultaty. Trąd pojawił się nawet w Europie wraz z napływem uchodźców, ale tu, gdzie mamy dostęp do medycyny, nie stanowi on szczególnego zagrożenia.
Problem trądu będziemy mieli tak długo jak długo nie zlikwidujemy trądów moralnych, biedy, niesprawiedliwości społecznej. Dopóki nie wygramy walki z biedą - nie wygramy walki z trądem.

Tagi:
wywiad

W Futomie zapachniało pielgrzymką!

2019-05-15 09:02

Ks. Zbigniew Suchy
Edycja przemyska 20/2019, str. 6

Jest już tradycją, że w okresie Bożego Narodzenia i Wielkanocy odbywają się spotkania świąteczne pielgrzymów z poszczególnych grup Pieszej Przemyskiej Pielgrzymki na Jasną Górę. 3 maja takie spotkanie przeżywała grupa św. Wojciecha w Futomie. Za rok będą obchodzić jako grupa srebrny jubileusz pielgrzymowania. Skorzystałem z tej okazji, by zamienić parę słów o pielgrzymowaniu ze Stanisławem Kruczkiem, marszałkiem województwa podkarpackiego

Archiwum rodzinne
Stanisław Kruczek, marszałek województwa podkarpackiego

KS. ZBIGNIEW SUCHY: – Panie Marszałku! Nie jest codziennością pielgrzymkową spotkać na szlaku wysoko postawionych notabli. Pan poświęca całe dwa tygodnie, by dzielić z pielgrzymami trudy wędrowania. Dlaczego?

STANISŁAW KRUCZEK: – Pewnie nie byłoby marszałka, gdyby nie pielgrzymka. Doskonale pamiętam pierwszą, na którą wybrałem się z całą moją rodziną, żoną Wiolą i dziećmi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowy Sącz: pierwsze w Polsce sanktuarium św. Rity

2019-05-19 18:19

eb / Nowy Sącz (KAI)

Kościół Matki Bożej Niepokalanej w Nowym Sączu został ogłoszony Sanktuarium Świętej Rity - patronki od spraw trudnych i beznadziejnych. Zostało ono erygowane w związku z rozwijającym się kultem. Niektórzy wierni przyszli na uroczystości z czerwonymi różami.

pl.wikipedia.org

„Cieszymy się z decyzji Księdza Biskupa i dziękujemy, że mamy sanktuarium. To dla nas zaszczyt i odpowiedzialność. Będziemy nadal szerzyć kult świętej Rity” - powiedzieli podczas uroczystości przedstawiciele parafii.

W homilii biskup tarnowski Andrzej Jeż mówił o wyjątkowości życia i drogi ku świętości Rity z Cascii. Jak wskazywał, nie przestaje ona fascynować i inspirować przede wszystkim tym, iż w swoim życiu zdołała zrealizować wszystkie stojące przed kobietą powołania: była żoną i matką, wdową, siostrą zakonną, mistyczką.

„Tysiące ludzi, którzy zwracają się do św. Rity z prośbą o pomoc, czynią to z głębokim przeświadczeniem, iż święta, która sama tak wiele przeżyła, jest ich szczególną orędowniczką u Boga we wszelkich sprawach. Erygując dziś pierwsze w Polsce sanktuarium poświęcone Świętej Ricie, pragniemy, by piękno jej świętego życia i heroiczności cnót ujrzało jak najwięcej ludzi” - dodał biskup.

Bp Jeż mówił także o roli tego sanktuarium. „Niech to sanktuarium będzie znakiem tęsknoty za Bogiem, którą wspomagają przede wszystkim modlitwa, cisza, możliwość dobrze odbytej spowiedzi, uczestniczenia w pięknie sprawowanej liturgii. Niech to nowe sanktuarium będzie również miejscem szczególnej ewangelizacji. Bowiem święte miejsca przyciągają wielu ludzi, którzy poszukują Boga i z tego względu są też bardziej otwarci na przyjęcie Jego łaski, jako nowej szansy dla siebie” - podkreślił.

Bp Jeż prosił, aby nowe sanktuarium było także szczególnym miejscem modlitwy o dobre powołania zarówno do życia małżeńskiego i rodzinnego, jak również do kapłaństwa i życia zakonnego. „Niech z tego miejsca płynie wzmożona modlitwa o święte żony i świętych mężów; o święte matki i świętych ojców; o świętych kapłanów i święte siostry zakonne” - powiedział.

Mszę św. koncelebrowali abp Juliusz Janusz i kapłani z różnych zakątków diecezji. Wśród uczestników uroczystości była także Straż Graniczna.

Czciciele św. Rity gromadzą się na nabożeństwie w drugie czwartki miesiąca. Są setki próśb i podziękowań. „Święta Rita jest dla mnie wzorem. To, że tak dużo ludzi się tutaj modli to świadectwo, że Ona działa. Ludzie proszą o dar macierzyństwa, o zdrowie, siły do walki z nałogiem” - mówi Włodzimierz Oleksy z Powroźnika, czciciel św. Rity. Mężczyzna chce podziękować za nowe sanktuarium oraz otrzymane łaski i wyrusza na piechotę do Cascii - miejsca w którym żyła św. Rita i gdzie spoczywa.

„Planuję iść ok. 40 dni. Biorę ze sobą płatki czerwonych róż. Będę się modlił m.in. w tych intencjach, które ludzie zanoszą do św. Rity. Jest za co dziękować także w moim życiu” - przyznaje mężczyzna.

„Kult św. Rity nie jest długi w naszej parafii, bo przed 26 laty bp Piotr Bednarczyk dokonał poświęcenia obrazu Świętej Rity w parafii Matki Bożej Niepokalanej w Nowym Sączu. Ten obraz szybko zasłynął łaskami i cudami. Na nowennie są setki ludzi, nie tylko z naszej parafii, bo pielgrzymi przyjeżdżają autokarami. Kiedy z nimi rozmawiam potwierdzają że św. Rita jest wielką orędowniczką” - mówi ks. Czesław Paszyński, proboszcz parafii.

Prośby, podziękowania do Świętej Rity, która jest patronką ludzi potrzebujących wsparcia i pomocy można także przesyłać przez Internet. Formularz znajduje się na http://sw-rita.pl/

Św. Rita urodziła się we Włoszech w 1381 r. Jej marzeniem było poświęcenie się życiu zakonnemu. Rodzice zadecydowali jednak inaczej i Rita została mężatką. Po śmierci męża i synów wstąpiła do klasztoru Sióstr Augustianek w miejscowości Cascia. W klasztorze spędziła resztę swojego życia. Zmarła 22 maja 1457 w opinii świętości.

Kult św. Rity jest bogaty w symbole, ale dwa z nich są najbardziej wymowne. Pierwszy symbol to kolec z korony cierniowej i rana na czole, które symbolizują ludzkie życie pełne cierpienia i bólu. Mówi się też o niej święta od róż, wspominając cud jakim było zakwitnięcie w zimie róży w ogrodzie jej dzieciństwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Boża muzyka” w Nowej Brzeźnicy

2019-05-20 08:04

Ks. Mariusz Frukacz

„Można powiedzieć, że dzisiejszy koncert, to taka Boża muzyka” – powiedział „Niedzieli” Juliusz Łuciuk wybitny kompozytor, urodzony w Nowej Brzeźnicy po koncercie z okazji 40. rocznicy pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II do Ojczyzny.

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

W kościele pw. św. Jana Chrzciciela w Nowej Brzeźnicy, 19 maja zabrzmiały kompozycje Juliusza Łuciuka i Grzegorza Majki do tekstów: św. Jana Pawła II, Jerzego Sypka i Tadeusza Szymy, w wykonaniu: Dariusza Siedlika ̶ baryton, Macieja Zagórskiego ̶ fortepian, Katarzyny Suskiej-Zagórskiej ̶ mezzosopran i Grzegorza Majki - fortepian.

„Św. Jan Paweł II zostawił Polsce ważne słowa swoich przesłań, w których uczył nas łączenia wiary i kultury ale zostawił także to jedno: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” – powiedział otwierając koncert ks. Wiesław Sochański, proboszcz parafii św. Jana Chrzciciela w Nowej Brzeźnicy.

„Tutaj spędziłem moje dzieciństwo, w tym kościele byłem ochrzczony. Jako kilkuletni chłopiec chodziłem do tego kościoła i siadałem obok ojca przy organach. Wsłuchiwałem się w pieśni kościelne. Wchłaniałem je w siebie, a potem one dały odzew w moich kompozycjach” – wspominał Juliusz Łuciuk.

Uczestnicy koncertu wysłuchali utworów do kompozycji Juliusza Łuciuka: „Oda papieska do Ojca świętego Jana Pawła II”, na bas solo z towarzyszeniem fortepianu (2011, tekst: Jerzy Sypek), „Prasakrament. Medytacja o Praźródle Miłości”, na głos i fortepian (2005, tekst: św. Jan Paweł II), Trzy liryki 1. Powrót - Sereno 2. Powrót - Doloroso 3. Santo Subito!, na mezzosopran i fortepian (2016, tekst: Tadeusz Szyma), Modlitwa do świętego Jana Pawła II.

Pieśni – Obrazy dźwiękiem malowane, na sopran, baryton i fortepian (2017, tekst: Tadeusz Szyma).

Zobacz zdjęcia: „Boża muzyka” w Nowej Brzeźnicy

Szczególnym momentem koncertu było prawykonanie utworu poetyckiego „Pragnienie” z 2019 r., autorstwa Tadeusza Szymy, znanego dziennikarza, filmowca, krytyka filmowego wykładowcy akademickiego, naukowca, pisarza i poety, który zmarł 5 kwietnia 2019 r. Muzykę na baryton i fortepian do tego utworu skomponował Grzegorz Majka.

„Jestem wzruszony, że właśnie dzisiaj mogły zabrzmieć teksty mojego nieżyjącego brata w tak pięknym wykonaniu. To dla mnie bardzo głębokie przeżycie” – powiedział na zakończenie koncertu Jan Szyma.

W wydarzeniu wzięli udział m. in. parlamentarzyści, przedstawiciele władz wojewódzkich i samorządowych oraz mieszkańcy Nowej Brzeźnicy.

Organizatorami koncertu byli: Stowarzyszenie Wspólnota Gaude Mater - Częstochowa, parafia pw. św. Jana Chrzciciela w Nowej Brzeźnicy oraz partner projektu Województwo Łódzkie.

W Nowej Brzeźnicy urodzili się: Ks. Jan Długosz (1415-1480) wybitny historyk polski, kanonik krakowski, dyplomata, proboszcz parafii św. Marcina w Kłobucku (1434-1448), wychowawca synów królewskich; od 1480 arcybiskup - nominat lwowski oraz Juliusz Łuciuk, polski kompzytor.

Stowarzyszenie Wspólnota Gaude Mater - Częstochowa, parafia pw. św. Jana Chrzciciela w Nowej Brzeźnicy oraz partner projektu Województwo Łódzkie zapraszają na niezwykły koncert z okazji 40. rocznicy pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II do Ojczyzny.

Tutaj spędziłem moje dzieciństwo, w tym kościele byłem ochrzczony. Jako kilkuletni chłopiec chodziłem do tego kościoła i siadałem obok ojca przy organach. Wsłuchiwałem się w pieśni kościelne. Wchłaniałem je w siebie, a potem one dały odzew w moich kompozycjach.

Jestem wzruszony, że właśnie dzisiaj mogły zabrzmieć teksty mojego nieżyjącego brata w tak pięknym wykonaniu. To dla mnie bardzo głębokie przeżycie - ks. Wiesław Sochański, proboszcz parafii św. Jana Chrzciciela.

Św. Jan Paweł II zostawił Polsce ważne słowa swoich przesłań, w których uczył nas łączenia wiary i kultury, ale zostawił także to jedno „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”.

Wpisz tekst lub użyj istniejącego przykładu. To jest przykładowy tekst, który pokazuje, jak jak działa LanguageTool. LanguageTool ma jusz korektor psowni, który wyrurznia bledy na czewrono.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem