Reklama

Kłodzko. Jedyna okazja, żeby zobaczyć średniowieczne pergaminy

Wystawa godna arcybiskupa

Marek Perzyński
Edycja legnicka 44/2004

Bardzo rzadko zwykli śmiertelnicy mają szansę zobaczyć oryginalne średniowieczne dokumenty. Choćby dla nich warto odwiedzić kłodzkie muzeum, w którym prezentowanych jest obecnie kilka z nich. Pochodzą z miejscowego klasztoru jezuitów. Wystawę przygotowano z okazji 640-rocznicy śmierci arcybiskupa Arnošta z Pardubic. Otwarto ją 16 października z udziałem biskupa świdnickiego Ignacego Deca.
Abp Arnošt (1297-1364) - wielki kłodzki mecenas i donator - był pierwszym praskim arcybiskupem. O mały włos nie zostałby papieżem. Miał wielki wpływ na sztuki piękne, szkolnictwo, architekturę i muzykę w czasach Karola IV. Wystawa miała dwie odsłony. Na pierwszej na zamku pardubickim, która trwała od czerwca do września, wyeksponowano głównie wątek pardubicki i praski w życiu arcybiskupa. Podczas kolejnej - w Kłodzku - skoncentrowano się na związkach Arnošta z tym miastem. Prezentowane są dokumenty, średniowieczne naczynia liturgiczne, barokowe obrazy Dankfarta z klasztoru jezuitów, kopia obrazu przedstawiającego Madonnę Kłodzką wykonaną na wystawę według oryginału znajdującego się obecnie w zbiorach berlińskich, popiersie abp. Arnošta z triforium katedry św. Wita w Pradze (koniec XIV wieku). Wiele z tych obiektów prezentowanych jest na wystawie po raz pierwszy. I zapewne niedługo po jej zakończeniu będzie można zobaczyć je publicznie ponownie.
W Kłodzku pamięć o świątobliwym arcybiskupie praskim jest ciągle bardzo żywa. Pochodził z tego miasta i tutaj kazał się pochować. W jezuickim kościele parafialnym pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny zachował się jego średniowieczny nagrobek, który mocno popękał. Uznano, że stało się to za przyczyną nieludzkiej siły! Bo - jak argumentowano - materiał na nagrobki wybierano bardzo starannie, nie mógł więc popękać tak sobie. A tak się stało. Co więcej - w 1468 roku pojawił się na nim olej uznany od razu za cudowny. Dlaczego? Wyglądał jak balsam, ale nie miał cech oleju - nie palił się, nie pływał na wodzie i do tego wydzielał upojny zapach. Mieszkańcy Kłodzka zbierali go łyżkami do szklanych naczyń twierdząc, że ma cudowne właściwości.
Olej pojawił się na nagrobku dwukrotnie. Kłodczanie uznali, że jest to przejaw troski Arnošta o ich miasto także w czasie, gdy był on już w niebie. Dla mieszkańców było to bardzo ważne, bo w Kłodzku nie wolno było w tym czasie odprawiać Mszy świętych, urządzać okazałych pochówków, bić w dzwony i głosić kazań - miasto obłożone było klątwą. Butelkę z olejem skwapliwie przesłano do Wrocławia legatowi papieskiemu. Z czasem klątwę zdjęto.
Z biegiem lat nagrobek Arnošta przeniesiono do bocznej części kościoła, a w XIX wieku przed głównym ołtarzem ustawiono jego okazały pomnik. Arcybiskup przedstawiony został na nim w pozycji klęczącej. Wpatruje się z uwielbieniem w ołtarz, w którym - jak głosił dawny przekaz - ukazała mu się Matka Boska. Czczony był on przez mieszkańców Kłodzka jak święty, choć nigdy nim nie został.
Arnošt po tym, jak opuścił Kłodzko i zdobył wykształcenie, został w 1343 roku biskupem, a potem arcybiskupem praskim, kanclerzem królestwa czeskiego i był nawet desygnowany na urząd papieski. Niestety, wezwany przez Karola IV do Budziszyna, zmarł nagle w 1364 roku na zamku biskupim w Rudnicy. Zgodnie z jego wolą przewieziono jego ciało do Kłodzka i tutaj uroczyście pochowano. Świątynia ta jest w pieczy księży jezuitów.

Reklama

Orzechu, dziękujemy!

2019-06-16 21:13

Agata Pieszko

Weszłam dziś do małej, dusznej kaplicy na Bujwida. Dawno mnie tu nie było. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to piękne, polne kwiaty, które stały przed ołtarzem na drewnianych pniach. Następnie tłum ludzi, w tym studenci siedzący starym zwyczajem na czerwonym dywanie w czarne kropki. Nazwaliśmy go kiedyś „arbuzem”. Za chwilę rozbrzmiała pieśń do Ducha Świętego i rozpoczęła się jubileuszowa Msza Święta. Msza kapłana, który służy Bogu i ludziom od 55 lat!

Kamil Szyszka
Ks. Stanisław Orzechowski

–Tak na oko, to wszystkich Was znam – mówił do wiernych ks. Stanisław Orzechowski – Ze wszystkich rzeczy, które spotkały mnie na świecie, najlepszą jest Msza Święta. Cieszę się, że mogę w tej Mszy Świętej Was przygarnąć i polecić Panu Bogu.

Dziś spotkaliśmy się na styku pokoleń. Orzech faktycznie nas wszystkich zna. Kojarzy studentów, którzy przychodzili do duszpasterstwa 55 lat temu, poznał ich dzieci, które swoją drogą niejednokrotnie też zadomowiły się w „Wawrzynach”.

Dzisiejszy dzień jest uroczystością Trójcy Świętej. O. Piotr Bęza zastanawiał się, jak połączyć Orzecha z tą niezwykłą tajemnicą.

–To, co jest ważne w Trójcy Świętej, to relacja. Jak patrzymy na życie Orzecha, to jego relacja z Panem Bogiem wychodzi na pierwszy plan, ale także relacje z drugim człowiekiem. Ja zwracam uwagę na to, że Orzech ma niezwykłą pamięć i jak na początku Mszy Św. powiedział, że wszystkich tutaj zna, to nie kłamał. On troszczy się o relacje – mówił o. Piotr Bęza CMF, Prowincjał Polskiej Prowincji Misjonarzy Klaretynów

– Mam powiedzieć kazanie na 55-lecie kapłaństwa Orzecha, a ja nawet nie żyję tyle lat. Większość z nas pewnie chciałaby dziś usłyszeć właśnie jego, bo przez wiele lat karmił nas swoimi kazaniami, więc wpadłem na genialny pomysł-będę go cytował – powiedział na rozpoczęcie homilii o. Piotr.

Ojciec Piotr przez 6 lat pomagał Orzechowi w prowadzeniu studentów. Przez ten czas zdążył zapisać wiele jego złotych myśli oraz wiążących się z nim zabawnych sytuacji, którymi podzielił się z nami z ambony. Każdy cytat Orzecha wywoływał albo poruszenie, albo salwy śmiechu.

Każdy z nas zebranych dziś w kaplicy na Bujwida mógłby się podzielić co najmniej jednym szczególnym wspomnieniem z Orzechem. My przywołaliśmy na pamięć np. dyżury kuchenne na Białym Dunajcu, które wzbudzały niepokój szczególnie u studentek.

– Jedna ze studentek na Obozie w Białym Dunajcu po dyżurze kuchennym podeszła do mnie i powiedziała: Proszę Ojca, ja się już nie boję żadnej rozmowy kwalifikacyjnej. Wystarczyły trzy dni dyżuru z Orzechem – wspominał o. Piotr.

Fakt. Orzech jest wymagający. Czasem szorstki. Nie szczędzi ostrych słów. Ja właśnie za to go cenię. W duszpasterstwie zrozumiałam, że życie takie jest. Czasem szorstkie, nie szczędzi gorzkich słów i nieustannie wymaga.

Orzech jest wymagający, ale przede wszystkim wobec siebie. Uczył nas nie tylko tego, że trzeba pracować nad sobą, ale sam przez całe swoje życie pracował fizycznie, pracował z nami. Uczył dziewczyny jak oskubać gęś, a chłopaków, jak po wykopkach usypać kopiec z ziemniaków. Pokazywał, że trzeba wziąć się do ciężkiej pracy, żeby to wymagające życie było piękne.

„Wawrzyny”. Miejsce, w którym muzyczni się mylą, ktoś przejęzycza się przy ogłoszeniach, a ksiądz krzyczy z ambony. I co z tego? Właśnie nic! Tutaj można być nieidealnym, tutaj można się pomylić, tutaj Orzech nauczył nas, że nie można być „dudusiem”, albo „pudelkiem mamusi”, tylko pracować nad sobą i żyć blisko Boga, przyjmując nawet krytyczne uwagi. W jednej chwili zrozumiałam, dlaczego było mi tu tak dobrze. Tutaj mogłam być sobą, bo Orzech swoją postawą pokazał mi niezwykły dystans.

Dzisiejsza Eucharystia była taka, jakiej Orzech by chciał. Nie był w centrum. W centrum stał jak zwykle Jezus Chrystus w Trójcy Najświętszej i ukochana Matka Boska, która jak sam stwierdził „doskonale do Nich pasuje”. Uwielbienie było pełne tańca, a schola zaśpiewała jedną z jego ukochanych pieśni „Wody Jordanu”.

Orzechowi na koniec jubileuszowej Mszy Świętej oficjalnie dziękowali obecni Prezydenci Duszpasterstwa, Wspólnota Rodzin „Wiosna”, chór „Szumiący Jesion”, członkowie „Solidarności”, „Ruch Rodzin Nazaretańskich”, animatorzy Seminarium Odnowy Wiary, natomiast poza oczami odbyło się jeszcze wiele czułych rozmów, padło dużo ciepłych słów, pocałunków i uścisków. Jubileusz „Orzecha” przeżywał z nim jego najmłodszy brat z małżonką oraz bp. Andrzej Siemieniewski.

Oprócz mnóstwa kwiatów, owoców i słodkości Orzech otrzymał kołpaki jako zadatek na nowy samochód. Zbiórka na nowe, niepsujące się auto dla Orzecha ma potrwać do końca czerwca. Zbiórka na samochód dla Orzecha.

Po Mszy Świętej był czas na spotkanie, wspólne zdjęcia, wspomnienia i rozmowy przy cieście. Nie przy cateringu w dobrej restauracji dla wybranych. Spotkaliśmy się wszyscy. Po swojsku. Jak zwykle, bo tak chciałby nasz ukochany Wielkopolanin.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. dr Stanisław Adamiak nowym rektorem toruńskiego seminarium duchownego

2019-06-17 14:03

xpb / Toruń (KAI)

W poniedziałek 17 czerwca biskup toruński Wiesław Śmigiel podziękował ks. prof. dr. hab. Dariuszowi Zagórskiemu za wieloletnią posługę rektora w Wyższym Seminarium Duchownym w Toruniu i mianował nowym rektorem ks. dr. Stanisława Adamiaka.

www.wiez.pl
Ks. dr Stanisław Adamiak

Nowy rektor złożył wyznanie wiary i przysięgę prawowierności. Podczas uroczystości obecni byli także biskup pomocniczy Józef Szamocki oraz kanclerz Kurii Diecezjalnej Toruńskiej ks. Wojciech Skolmowski.

Ustępujący z funkcji ks. prof. dr hab. Dariusz Zagórski będzie pełnił funkcję kierownika Katedry Historii Kościoła i Patrologii na Wydziale Teologicznym UMK w Toruniu.

Nowe obowiązki ks. Stanisław Adamiak rozpocznie z dniem 1 lipca br.

Ks. Stanisław Adamiak urodził się w Toruniu w 1980 roku. Maturę uzyskał w IV Liceum Ogólnokształcącym w Toruniu w 1998 roku. Po roku międzywydziałowych studiów humanistycznych na Uniwersytecie Warszawskim wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Toruniu. Święcenia prezbiteratu przyjął w 2004 roku, następnie przez rok pracował jako wikariusz w parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Grudziądzu.

W 2005 rozpoczął studia z historii Kościoła na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. W 2011 roku obronił doktorat na temat: „Carthage, Constantinople and Rome: Imperial and papal interventions in the life of the Church in Byzantine Africa (533-698)”. Następnie wykładał na Uniwersytecie Gregoriańskim i na Wydziale Teologicznym UMK. Od 2014 do 2019 roku adiunkt naukowy w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego, pomagał w tym czasie jako rezydent w parafiach pw. Trójcy Świętej oraz św. Michała Archanioła w Warszawie.

Związany z Ruchem Światło-Życie, wicepostulator procesu beatyfikacyjnego ks. Franciszka Blachnickiego. Współpracownik i były stypendysta opiekującego się zdolną młodzieżą Krajowego Funduszu na rzecz Dzieci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem