Reklama

Kard. Dziwisz: Kamilu, jesteś radością Polski!

2018-02-17 19:41

md / Kraków (KAI)

Krzysztof Tadej

Kamilu, jesteś radością Polski i chwałą Podhala! – powiedział kard. Stanisław Dziwisz, gratulując polskiemu skoczkowi, który w Pjongczangu obronił dziś tytuł mistrza olimpijskiego. „Bóg zapłać!” – podziękował Stochowi.

Pochodzący z podhalańskiego Zębu skoczek narciarski na dużej skoczni w Pjongczangu obronił tytuł i po raz trzeci w karierze został mistrzem olimpijskim. Polak uzyskał w dwóch skokach 135 i 136,5 metra. Drugie miejsce zajął Niemiec Adreas Wellinger. Na trzecim miejscu podium stanął Norweg Robert Johansson.

Kard. Stanisław Dziwisz wiernie kibicuje polskim sportowcom, „zwłaszcza tym, którzy są góralami”, jak zaznaczył w rozmowie z KAI. Dziś również z wielkimi emocjami oglądał zmagania skoczków w Pjongczangu. „Kamilu, jesteś radością Polski i chwałą Podhala! Bóg zapłać!” – powiedział, gdy Kamil Stoch obronił tytuł mistrza olimpijskiego.

Reklama

Stoch jako pierwszy reprezentant Polski w sportach zimowych zdobył w karierze trzy złote medale olimpijskie. Dwa złote krążki ma Justyna Kowalczyk. To 21. medal dla Polski w historii zimowych igrzysk.

Tagi:
kard. Stanisław Dziwisz Igrzyska w Pjongczangu

Od Pjongczangu do Pekinu

2018-02-28 10:37

Z dr. n. med. Markiem Krochmalskim rozmawia Anna Wyszyńska
Niedziela Ogólnopolska 9/2018, str. 49

Z dr. n. med. Markiem Krochmalskim, członkiem Polskiej Misji Medycznej na XXIII Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Pjongczangu, rozmawia Anna Wyszyńska

ANNA WYSZYŃSKA: – XXIII Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Pjongczangu to już historia. Co najbardziej zapamiętamy z Korei?

Archiwum Marka Krochmalskiego

DR N. MED. MAREK KROCHMALSKI: – I my, i kibicie z pewnością zapamiętamy skoki narciarskie na normalnej skoczni. Nasi skoczkowie skakali świetnie, ale zmienna pogoda płatała figle i w końcu nie zdobyliśmy medalu, który był tak blisko. Była to, niestety, porażka, bo wiemy, że nasi zawodnicy byli świetnie przygotowani. Ale to są zawody. Na szczęście był złoty medal Kamila Stocha na dużej skoczni, który bardzo nas ucieszył, podobnie jak brązowy dla drużyny, z minimalną stratą do drugiego miejsca, do zespołu Niemiec. Byliśmy też blisko złotego medalu w sztafecie biathlonowej kobiet, jednak biathlon to nie tylko bieganie, ale i strzelanie, które ostatniej zawodniczce nie bardzo się udało. Inne ekipy też przeżywały dramaty – w slalomie specjalnym dwóch aktualnych liderów rankingu światowego wypadło z trasy, przestali się liczyć. Podobnie hokej kobiet, w którym Kanadyjki – największe faworytki – przegrały niespodziewanie z reprezentacją USA. O zwycięstwie zadecydowały rzuty karne. Takich sytuacji było więcej.

– Był Pan Doktor wcześniej na zimowych igrzyskach w Soczi. Jak wypada porównanie?

– To w sumie moje piąte igrzyska olimpijskie z Polską Misją Medyczną, a drugie zimowe. W porównaniu z Soczi ta olimpiada medalowo wygląda dla nas gorzej, jednak liczą się nie tylko medale, ale i klasyfikacja punktowa, w której uwzględniane są miejsca zawodników od pierwszego do ósmego. W tej tabeli wyglądamy lepiej niż w medalowej. Polska reprezentacja liczyła 62 zawodników, było wielu z długim stażem, ale była też duża grupa tych, dla których był to olimpijski debiut. Mam nadzieję, że zobaczmy ich medalowe sukcesy na kolejnej olimpiadzie zimowej, która odbędzie się za 4 lata w Pekinie.

– Już w relacjach z Pjongczangu, które zamieszczaliśmy na stronie internetowej „Niedzieli”, wypowiadał się Pan ciepło o naszych debiutantach. Na kogo warto zwrócić uwagę?

– Pięknie wystartowali nasi olimpijscy debiutanci w łyżwiarstwie figurowym, para taneczna Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriew. Olimpijski debiut zaliczyła 20-letnia biathlonistka Kamila Żuk, która startowała w parach łączonych i spisała się najlepiej z naszej ekipy. Po raz pierwszy startowali na olimpiadzie biegacze narciarscy Kamil i Dominik Bury. Udanie zadebiutowali w short-tracku Natalia Maliszewska i Bartosz Konopko, podobnie debiutantki z ekipy żeńskiej w łyżwiarstwie szybkim: Karolina Bosiek, Magdalena Czyszczoń i Kaja Ziomek. To zawodnicy na światowym poziomie, którym warto się przyglądać i warto w nich zainwestować.

– A atmosfera igrzysk?

– Wszystko było bardzo dobrze przygotowane, obiekty, wioska olimpijska, chwalone przez wszystkich jedzenie i czynna przez całą dobę stołówka. Małą uwagę można by zgłosić do obsługujących nas wolontariuszy – Koreańczyk, który był naszym kierowcą, często miał kłopot z dojechaniem do celu, wyglądało na to, że miał jakieś problemy z mapą. Poza tym nie mam negatywnych uwag. Wszyscy mili, uprzejmi, atmosfera bardzo dobra. Oczywiście, sensacją był udział zawodników z Korei Północnej i przyjazd kibiców z tego kraju, którzy byli zorganizowani trochę po wojskowemu. Ciekawie wyglądało, gdy na widowni siedziało 150 identycznie ubranych kibiców.

– Dla wielu zawodników i trenerów bardzo ważna jest opieka duchowa. W Pjongczangu zapewnili ją bp Marian Florczyk – delegat Episkopatu Polski ds. duszpasterstwa sportowców i ks. Edward Pleń – duszpasterz sportowców.

– Część naszych zawodników jest bardzo zaangażowana religijnie. Było specjalne pomieszczenie, gdzie można było odprawiać Msze św. dla członków reprezentacji. Podobnie jak na innych olimpiadach na polskie Msze św. przychodzili katolicy z innych reprezentacji, z którymi nie przyjechali księża. Obecność i opieka duchowa naszych duszpasterzy była bardzo potrzebna. Z tego, co wiem, mają oni kontakty ze sportowcami na stałe, także po igrzyskach, zdarza się, że na prośbę zawodników błogosławią śluby lub udzielają chrztów.

– Przed nami igrzyska osób niepełnosprawnych, a za 4 lata Pekin.

– XII Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie w Pjongczangu będą się odbywać w dniach 9-18 marca 2018 r. My, tzn. Polska Misja Medyczna, zostawiamy dla nich medyczne wyposażenie i leki, aby tych rzeczy nie trzeba było niepotrzebnie transportować do i z Polski. Myślę, że warto śledzić zmagania zawodników, dla których taki start jest może nawet większym przeżyciem niż dla osób zdrowych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Szukała kogoś, kto pomoże usunąć ciążę. Dostała telefon do księdza

2019-09-09 10:35

Piotr Kołodziejski / Szczecin (KAI)

Renata (imię zmienione) chciała usunąć ciążę. Pytała koleżanek czy mają kontakt do kogoś, kto może jej pomóc w dokonaniu aborcji. Zamiast tego, jedna z przyjaciółek dała jej numer telefonu do ks. Tomasza Kancelarczyka z Fundacji Małych Stópek. Ks. Tomasz jest organizatorem Szczecińskiego Marszu dla Życia. Co roku gromadzi na ulicach miasta kilkanaście tysięcy osób, a na co dzień prowadzi działalność pro life, o której opowiada w rozmowie z KAI.

Fundacja Małych Stópek

KAI: Czym zajmuje się Fundacja Małych Stópek?

Ks. Tomasz Kancelarczyk: Fundacja pomaga samotnym matkom, ale nie tylko tym, co już urodziły, także tym, które jeszcze nie urodziły. To też są mamy. Sprawa pani Renaty z Wielkopolski wcale nie jest wyjątkowa. Sytuacji, w których trafiają do nas kobiety na pograniczu życia i śmierci swojego nienarodzonego dziecka jest tak dużo, że musiałbym co kilka dni taką sprawą ujawniać i prosić o pomoc. Dzięki temu, że mamy stałych darczyńców Fundacji Małych Stópek, nie muszę za każdym razem prosić o finansowe wsparcie. Każda z tych historii jest inna ale wszystkie mają jeden wspólny mianownik: nieodpowiedzialność, brak osób, które objęłyby pomocą i troską kobietę, brak miłości najbliższych.

- Wracając do przypadku z Wielkopolski. Kobieta chciała usunąć ciążę. Pytała koleżanek czy mają kontakt do kogoś, kto może jej pomóc w dokonaniu aborcji. Zamiast tego, jedna z przyjaciółek dała jej numer telefonu do księdza?

- Dziewczyna dała ten numer mówiąc, że tam pomogą ci w przerwaniu ciąży. Gdy usłyszałem w telefonie "Dzień dobry" nie odpowiedziałem, jak mam w zwyczaju, "Szczęść Boże". Też odpowiedziałem „Dzień dobry”. W kolejnych zdaniach usłyszałem, że dzwoni do mnie kobieta z prośbą o pomoc w dokonaniu aborcji. Mnie też nie uprzedzono o tym telefonie, ale to nie był pierwszy taki przypadek. Zacząłem wypytywać o kontekst życia tej osoby, o ojca dziecka, o rodzinę. Usłyszałem wiele przykrych słów nie tylko na temat ojca dziecka, ale przede wszystkim rodziny. Były też słowa, które wypowiadano w jej stronę, ale nie nadają się do cytowania. „A gdybyś miała taką możliwość, że zamieszkasz poza domem, w którym nie chcą widzieć twojego dziecka, gdzie patrzą na ciebie wilkiem i obrzucają bluzgami? A gdybyś miała zapewniony byt i konkretną pomoc?” Nakreśliłem konkretnie, jak pomagamy w Fundacji. Wtedy całkiem zmienił się ton jej wypowiedzi. Rozmowa trwała blisko 40 minut. Zakończyła się ofertą: załatwię ci konkretnie taką pomoc.

- Co ksiądz zaoferował?

-To, co trzeba było. W takiej sytuacji trzeba zrobić jedno: zabrać taką osobę ze środowiska aborcyjnego. Jeżeli tego nie zrobimy, to nic nie zdziałamy. Możemy dużo gadać, moralizować. Możemy kreślić wizję przyszłości. Jeżeli ta osoba jest w otoczeniu osób, które nastają na życie dziecka i negatywnie odnoszą się do niej, to są małe szanse. Wtedy musi być bardzo odporna psychicznie. Dlatego zawsze proponuję wyrwanie ze środowiska aborcyjnego. Jakimś rozwiązaniem jest pokierowanie do domu samotnej matki, ale to nie zawsze się udaje. Dom samotnej matki nie jest wymarzonym miejscem dla takiej osoby, jak pani Renata. To jest bardzo dobre miejsce dla kobiet, które walczą o swoje dziecko i same poszukują miejsca do przeżycia. W tym przypadku zaproponowałem wynajęcie kawalerki. Zaproponowałem sumę potrzebną do zabezpieczenia jej bytu i tego, co będzie potrzebne dla jej dziecka na dwa lata. Tak, żeby dla niej wizja przyszłości była bezpieczna. Wyceniłem to na 25 tys. złotych. Niektórzy mówią, że dużo. Odpowiadam pytaniem czy życie dziecka za 25 tys. zł to jest tak dużo? Nieraz przy takich środkach jest bardzo trudno wynająć mieszkanie dla samotnej kobiety z dzieckiem. Wynajęcie mieszkania, pomoc finansowa na bieżące wydatki, wyprawka dla dziecka i 2 tysięcy pieluch na cały okres macierzyński to pomoc, którą należało zaoferować.

- Pomoc dla kobiety mogliście zaproponować, dzięki wsparciu ofiarodawców Fundacji Małych Stópek?

- Tak. Jeśli brakuje środków, to prosimy ofiarodawców, licząc na wsparcie. Za każdą historią kryje się życie dziecka. Poza wsparciem materialnym, ważne, żeby potem przy tej osobie był ktoś, kto będzie towarzyszył. Jeżeli po urodzeniu dziecka nie powróci do takiej osoby rodzina, to ona znajduje się sama. Bywa tak, że już jakiś czas po porodzie dzwoni do mnie z płaczem kobieta. Dziecko jest w żłobku i dzwonią, żeby zabrać je, bo gorączkuje. W pracy z kolei mówią jej, że jak wyjdzie, to już nie ma po co wracać. Nie ma osób towarzyszących: babci, dziadka, a najlepiej, żeby był mężczyzna. Jest ciężko.

- Ile jest takich sytuacji, w których pomagacie?

-Nie chcę mówić, że to dzięki nam. Najważniejsze, żeby zmieniło się serce kobiety, potem rodziny. Myślę, że konkretnych interwencji, gdzie przychodzimy z pomocą jest na pewno kilka w miesiącu. Oczywiście sytuacji, w których jest udzielana pomoc kobietom w trudnej sytuacji są setki. Kobiety same się do nas zgłaszają. Ważne więc, żeby grono obrońców życia, czyli Bractwa Małych Stópek powiększać - abyśmy mogli z odwagą rozmawiać z tymi kobietami i byśmy mogli mówić, że zapewnimy im pomoc bez uciekania się do wsparcia miejskich instytucji. Te kobiety nie chcą się ujawniać.

- Mówił ksiądz, że sytuacja w rodzinie zmienia się często po przyjściu dziecka na świat.

- Tak. Wielokrotnie bywało, że wracali ojcowie dzieci, przynajmniej z pragnieniem bycia przy dziecku. Rodziny również. Miałem wiele takich sytuacji, ale jedną, sprzed kilku lat, szczególnie wspominam. Dziadek dziecka, który wcześniej domagał się aborcji, trzymał dziecko i mówił z dumą "mój wnuk". Widziałem to na własne oczy. Kiedy widzę takie sytuację, to myślę sobie, że naprawdę warto walczyć o życie.

- Wasze magazyny są pełne pieluch i środków, które mogą wspomóc kobietę i jej małe dziecko. Czy to wystarcza?

- Cały czas te magazyny napełniamy. Jestem w trakcie zakupu następnych 60 tys. pieluch. To nie jest dużo. Poza tym chemia kosmetyczna, chusteczki, wózek, łóżeczko. A oprócz tego lokal, zamieszkanie, troska najbliższych. Rodziny to my nie zapewnimy… Dlatego tak ważne jest, żeby zajmowała się tym nie tylko Fundacja Małych Stópek. Jesteśmy w stanie zareagować na nieliczne przypadki. Wszyscy mamy być czujni, kochać życie od poczęcia i wychodzić z gotowością pomocy.

- Czy Fundacja sprawuje również patronat nad Domem Miłosierdzia w Poczerninie? - To dom prowadzony przez Caritas Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej. Wcześniej był tam Dom Samotnej Matki prowadzony przez siostry zakonne. Teraz jest to schronienie nie tylko dla kobiet w trudnej sytuacji, ale też mężczyzn wymagających pomocy i dachu nad głową. Dom wymaga remontu, również otoczenie tego domu – żeby kobiety z wózkami nie grzęzły w błocie.

- Działalność Bractwa Małych Stópek i Fundacji zaczęła się od Marszu dla Życia (w tym roku kilkanaście tysięcy osób przeszło ulicami Szczecina w manifestacji w obronie życia od poczęcia do naturalnej śmierci; był to 17-sty marsz - przyp.red.). - My nie możemy maszerować raz do roku. To maszerowanie ma trwać nieustannie. Życie to wymusiło. Byliśmy kojarzeni z obroną życia, więc zgłaszały się do nas kobiety, które były w trudnej sytuacji. Musieliśmy się organizować, również formalnie. Stąd Fundacja, a skoro na organizatorów Marszu dla Życia mówiono "ekipa małych stópek", więc nazwa wydała się oczywista. Niektóre rzeczy wozimy na drugi koniec Polski. Na miejscu magazynujemy potrzebne rzeczy, organizujemy rozmowy wyspecjalizowanych osób z kobietami, które potrzebują pomocy. Zachęcamy wszystkich do pomocy, również tej materialnej. Więcej szczegółów na dlazycia.info.
Dziękuję za rozmowę.

- Rozmawiał: Piotr Kołodziejski

- Numer konta Fundacji: Fundacja Małych Stópek ul. Św. Ducha 9 70-205 Szczecin

- przelewy krajowe nr konta: 13 2030 0045 1110 0000 0231 0120 w tytule przelewu: DAROWIZNA CIĄŻA

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Samarytanie Caritas Archidiecezji Wrocławskiej”

2019-09-16 23:57

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Z okazji 30 – lecia działalności wrocławskiej Caritas zasłużonym pracownikom wręczono honorowe tytuły i statuetki „Samarytanin Caritas Archidiecezji Wrocławskiej” W Małkowicach abp Józef Kupny pogratulował i podziękował pracownikom Caritas za uwiarygodnianie posługi apostolskiej.

Zobacz zdjęcia: Kaplica w Domu św. Józefa w Małkowicach

– Zdaję sobie sprawę, że państwo nie zarabiają wielkich pieniędzy, ale mimo to oddanie spełniają bardzo ważną misję. Wasza praca uwiarygodnia głoszenie Ewangelii. Kościół od swoich początków stał przed tym wyzwaniem, bo Apostołowie, którzy głosili Ewangelię, nie mogli ciągle zajmować się potrzebującymi. Potrzebowali pomocy, ustanowili diakonów. Współcześnie my mamy do pomocy was i za to wasze wsparcie dziękujemy. Uwiarygadniacie głoszone słowo Boże! – mówił metropolita. Honorowy tytuł „Samarytanin Caritas Archidiecezji Wrocławskiej” przysługuje osobom i instytucjom, które propagują idee Caritas.

Statuetki oraz honorowy tytuł „Samarytanin Caritas Archidiecezji Wrocławskiej” nadano osobom tworzącym personel medyczny licznych dzieł na rzecz osób chorych i objętych opieką paliatywną:

1. Panu Adamowi Tomaszewskiemu 2. Panu Adamowi Dziadura 3. Pani Beacie Widziak 4. Pani Danucie Księżopolskiej

Statuetkę oraz honorowy tytuł Samarytanin Caritas Archidiecezji Wrocławskiej zostały nadane osobom zaangażowanym w opiekę nad osobami dotkniętymi niepełnosprawnością.

1. Pani Annie Lewandowskiej 2. Panu Andrzejowi Dudzie 3. Panu Marcinowi Seretnemu 4. Pani Małgorzacie Jesionek

Wyróżnione osoby, które realizują idee dobroczynności wśród osób korzystających z łaźni i jadłodajni Caritas:

1. Siostra Aneta Banyś

2. Pani Agnieszka Furgała

Nagrodzono osoby koordynujące działania i akcje Caritas:

1. Panią Alicję Łozińską

2. Siostrę Agnieszkę Przytarską

3. Pana Roberta Jadwiszczaka

4. Pana Pawła Trawkę

Nagrodzono profesjonalizm w dziedzinie administracji Caritas:

1. Pani Elżbiety Behra

2. Pani Ewy Niewiadomskiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem