Reklama

Kraków: abp Jędraszewski rozmawiał z wiernymi o spowiedzi

2018-03-16 10:24

luk / Kraków (KAI)

Jaonna Adamik/Archidiecezja Krakowska

W czwartek wieczorem odbyło się kolejne spotkanie z cyklu „Dialogi z arcybiskupem Markiem Jędraszewskim”. Metropolita krakowski mówił wiernym m.in. o tym, jak powinna wyglądać spowiedź generalna, kogo dotyczy tajemnica spowiedzi czy o różnicach między kierownikiem duchowym a psychoanalitykiem.

Tym razem metropolita krakowski spotkał się z diecezjanami w kościele św. Brata Alberta w Nowej Hucie. Zgodnie z nową formą wydarzenia, najpierw zebrani zapoznali się z sondą uliczną na temat spowiedzi, do której wyników odniósł się abp Jędraszewski.

Zaznaczył on, że z przedstawionego materiału najpierw bardzo wyraźnie przebijał się szum miasta. – Można to potraktować symbolicznie – przez szum tego świata, masę fejków i przekłamań, nie łatwo się przebić z prawdą o tym, czym jest w rzeczywistości sakrament pokuty i pojednania – mówił.

Odnosząc się do odpowiedzi respondentów zauważył, że uczucia nie są najważniejsze podczas sakramentu pokuty i pojednania. – Pozostając na płaszczyźnie emocji, gubi się istotę tego spotkania: żałującego człowieka, który otrzymuje rozgrzeszenie od miłosiernego Boga za pośrednictwem Kościoła – opisał.

Reklama

Następnie metropolita odpowiadał na pytania wiernych, w tym wątpliwości odnośnie spowiedzi generalnej. Tłumaczył, że jest ona próbą spojrzenia z refleksją i wsparciem Ducha św. na własne życie z dłuższej perspektywy.

- Bardzo często podejmuje się taką spowiedź w ważnym momentach życia, np. przed ślubem. Dzieje się tak wtedy, kiedy człowiek chce zrobić rachunek sumienia z dotychczasowego życia, aby rozpocząć jakiś jego nowy etap z Bogiem i pełni łaski uświęcającej – stwierdził, dodając, że przy takiej formie spowiedzi bardzo potrzebne byłoby kierownictwo duchowe.

Wierni spytali hierarchę również czy kierownik duchowy powinien brać pod uwagę konstrukcję psychiczną penitenta. Jak wskazał abp Jędraszewski w seminarium kapłani otrzymują odpowiednie wykształcenie filozoficzne, teologiczne, ale również w jakimś zakresie psychologiczne.

– Tak więc każdy spowiednik powinien mieć jakieś wyczucie odnośnie zasad psychologii. Przestrzegałbym jednak przed tym, aby ksiądz był w konfesjonale przede wszystkim psychologiem i interpretował to, co usłyszał. Oczywiście, dzięki zasadom psychologii spowiednik ma szansę ocenić na ile czyn był wolny i świadomy, jednak w gruncie rzeczy chodzi tu o wydarzenie duchowe. Spotkanie grzesznego człowieka z wybaczającym Bogiem – powiedział.

Padło również pytanie o to, jak duchowni wytrzymują kilka godzin słuchania trudnych historii penitentów. Metropolita krakowski odwołał się do swoich doświadczeń w tym zakresie i przyznał, że spowiedzi bożonarodzeniowe i wielkanocne to bardzo trudny okres dla księdza.

– Pamiętam jednak, że kiedy wychodziłem wtedy z konfesjonału to zawsze krótko się modliłem i przychodził do mnie wielki pokój wraz z zapomnieniem tego wszystkiego, co usłyszałem i radością, że Bóg dał mi łaskę, by pomóc tylu ludziom się z Nim pojednać. I cały trud spowiedzi przestawał istnieć – myślę, że jest tak w przypadku wszystkich duchownych i jest to wielka Boża łaska - wyjaśnił.

Jedna z osób obecnych na spotkaniu zapytała abp. Jędraszewskiego również o to, jak powinien się zachować człowiek wierzący względem wystawy prezentującej szczątki ludzkie i często promującej się naukowymi względami.

– Nie sądzę, aby takie wydarzenia miały pogłębiać wiedzę człowieka o anatomii. Można to zrobić na wiele innych sposobów. Trzeba pamiętać, że poprzez zmartwychwstanie Jezusa chrześcijaństwo uczy szacunku do ciała człowieka, które jest przeznaczone do wieczności. Tego rodzaju wystawy pomniejszają znaczenie świętości ludzkiego ciała, o której mówi chrześcijaństwo. To jest raczej przejaw ducha pogaństwa – odpowiedział metropolita krakowski.

W czasie spotkania wierni zadali również pytania o odpust zupełny, tajemnicę spowiedzi, żal za grzechy czy też wątpliwości odnośnie możliwości przerwania spowiednikowi momentu rozgrzeszenia, jeśli przypomni się sobie jeszcze jakiś niewypowiedziany wcześniej grzech.

"Dialogi z arcybiskupem Markiem Jędraszewskim" to nowa nazwa „Dialogów u św. Anny”, które odbywały się w ubiegłym roku i nawiązywały do "Dialogów w Katedrze", zainicjowanych przez abp. Jędraszewskiego w Łodzi w związku z Rokiem Wiary.

Co ważne, każdy może nadesłać swoje pytanie do krakowskiego metropolity. Odpowiedni formularz oraz informacje na temat czasu, miejsca i tematyki kolejnych spotkań dostępne są pod adresem www.dialogi.pl. Następne rozmowy z abp. Jędraszewskim odbędą się 19 kwietnia w kolegiacie św. Anny – ich temat to: „Powołanie. Jak rozeznać?".

Tagi:
dialogi w katedrze

Abp Jędraszewski podczas Dialogów u św. Anny: Spójrz w oczy osobie, która prosi cię o pomoc

2017-06-23 12:23

as | archidiecezja krakowska

W czerwcowych „Dialogach u św. Anny” wiodącym tematem było miłosierdzie i postać św. Brata Alberta. Abp Marek Jędraszewski w odpowiedziach na pytania poruszył także kwestie stosunku Kościoła do osób o orientacji homoseksualnej, posłuszeństwa w Kościele oraz dawania jałmużny.

Małgorzata Cichoń

Tematem katechezy wprowadzającej do „Dialogów u św. Anny” była wyobraźnia miłosierdzia i działalność św. Brata Alberta. Abp Jędraszewski przypomniał, że św. Brat Albert nazywany był naszym polskim świętym Franciszkiem. - Jak mało kto ukochał „siostrę ubóstwo”, kochał drugiego człowieka, nad którym umiał się - jak mało kto - pochylić, przede wszystkim sercem. Miał niezłomną wolę, by przy tym biednym, zagubionym człowieku trwać.

Metropolita krakowski wskazał na podobieństwo dróg życiowych św. Franciszka i św. Brata Alberta - obaj umiłowali wolność i byli ludźmi o talentach artystycznych. - Adam Chmielowski malując obraz „Ecce Homo” – „Oto człowiek” odkrywa w Chrystusie i poprzez Chrystusa prawdę o człowieku, o jego godności ale także o jego nędzy.

Nędza człowieka nie polega na jego ułomności fizycznej, czy niedostatku materialnym ale na braku obecności Boga. - Jeżeli człowiek odzyska swoją relację do Boga to przekracza swoją nędzę. W jego życie wchodzi zbawczy krzyż - mówił metropolita krakowski i wyjaśnił czym jest – „Większa wolność”. -To jest wybór tej wolności, poprzez którą służę dobru, prawdzie, służę drugiemu człowiekowi i pozwalam mu odkryć jego godność, przywrócić mu więź z Bogiem, kształtować go przez miłość. To wszystko wymaga wyobraźni miłosierdzia, które nie jest gestem filantropa. Chodzi o wyobraźnię miłości miłosiernej, by drugiego człowieka przywrócić jemu samemu. Pozwolić mu odkryć godność wynikającą z tego, że jest rzeczywiście stworzony na Boży obraz i podobieństwo. Jest stworzony na obraz Boga, który jest miłością i tę prawdziwą miłość trzeba człowiekowi przywrócić.

Przykład życia św. Brata Alberta odwołuje się do wyobraźni i wrażliwości ludzi żyjących w XXI wieku. - Każda epoka ma swojego świętego Franciszka, czy świętego Brata Alberta. W każdej epoce jest jakiś kryzys Kościoła, istnieje rozwarstwienie między bogatych a biednych, jest także, upodlenie wielu ludzi ale jest też wielu świadków miłości. Oni pozwalają ludziom z tzw. marginesu zrozumieć, że ich życie wcale nie polega na tym by być na marginesie, ich zadaniem jest dojście do tego punktu, w którym swoją nędzę mogą przezwyciężyć przez Chrystusowy krzyż i odzyskać siebie - nauczał hierarcha.

Jak pomagać innym? - pytał internauta. Jak powinien reagować na ludzi żebrzących człowiek, który chce żyć według Ewangelii? - Należy westchnąć do Ducha Świętego by nas natchnął jak się w danej sytuacji zachować - radził abp Marek Jędraszewski. - Nie można jednak pozostać obojętnym, trzeba pomodlić się za tego człowieka, i tak jak naucza papież Franciszek - umieć tej osobie spojrzeć w oczy, nawet wtedy, kiedy nie obdarzymy jej w sensie materialnym. Takie spojrzenie pełne godności i szacunku może być błogosławione zarówno dla nas jak i tej osoby.

W pytaniach poruszano także kwestie stosunku Kościoła do osób o skłonnościach homoseksualnych. - Trudno oczekiwać, by Episkopat uznawał te związki jako małżeństwa. Aby aprobował propozycje, by związkom tzw. partnerskim przyznawać status małżeństwa w sensie jaki dotyczy w prawie polskim związku między kobietą a mężczyzną - wyjaśniał metropolita krakowski. Jego zdaniem, obecne uregulowania prawne są wystarczające. - Trudno by Kościół aprobował - także od strony prawnej - coś, co jest niezgodne z nauczaniem Kościoła o ludzkiej naturze.

Abp Marek Jędraszewski ubolewał, że publicyści określający się jako „katoliccy” stygmatyzują ludzi dotkniętych homoseksualizmem. - To jest niezgodne z najbardziej podstawową prawdą, którą głosi Kościół, o tym, że każdej osobie przynależy szacunek i każdą trzeba uszanować. Także, gdy jest dotknięta homoseksualizmem. Trzeba jej po prostu pomóc. Na ile tego chce i na ile jest to możliwe. Jakiekolwiek agresywne słowa czy zachowania na pewno nie mają nic wspólnego z tym co głosi Kościół i do czego wzywa.

Na obecne wśród kapłanów zjawisko przewartościowania powołania, gdy służba Chrystusowi i duszpasterstwo schodzą na dalszy plan, zwróciła uwagę jedna z uczestniczek „Dialogów”. Jako przykład takiego postępowania wskazała ks. Kazimierza Sowę i zapytała metropolitę krakowskiego jak Kościół zamierza zapobiec temu zjawisku.

Abp Marek Jędraszewski wyjaśnił, że są konkretnie określone zasady, które powinna spełnić osoba duchowna by mogła występować w mediach. - Jeżeli ktoś nie przestrzega to łamie to prawo. W tym przypadku powoduje to niedobre skutki. To uderza w nas wszystkich - w Kościół, w duchownych, w księży.

Zwalczać takie postępowanie Kościół może przez słowo, gotowość do rozmowy, napomnienia, przypomnienie jak się powinno żyć. - Jest jednak ogromna przestrzeń wolności, w której można to przyjąć lub odrzucić. Budujemy na wolności na poczuciu odpowiedzialności, budujemy na tym, kim chcemy być w Kościele idąc za nauczaniem Pana Jezusa a nie szukając siebie. Wtedy bowiem zaczynają sie problemy i poszczególnych osób i całej wspólnoty Kościoła - mówił metropolita krakowski.

Pytany o hierarchię udzielania pomocy, hierarcha podkreślił, że najważniejsze są osoby za które jesteśmy odpowiedzialni, ale nie można zapominać o tych, którzy cierpią w odległych krajach. Nawoływał jednak przy tym do trzeźwego osądu: - Jest to ogromna krzywda, która dzieje się wielu narodom a nami próbuje się manipulować odwołując się do samych emocji. Trudno nie reagować, gdy widzi się kobiety, czy małe dzieci zmierzające do europejskiego raju. Takie obrazki pokazuje się, by nie myśleć racjonalnie o tym co się dzieje. Należy docierać do przyczyn a nie patrzeć tylko na skutki tego co zostało sprowokowane.

Kolejne spotkanie z abpem Markiem Jędraszewskim z cyklu „Dialogi u św. Anny” odbędzie się, po przerwie wakacyjnej, we wrześniu i jego tematem będzie katecheza w szkole.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Siła modlitwy

2019-10-01 13:55

Beata Pieczykura
Niedziela Ogólnopolska 40/2019, str. 10-11

Ma moc większą od bomby atomowej. Jest najpotężniejszą bronią znaną ludziom wszystkich czasów, także w XXI wieku. To nie slogan – mówią ci, którzy doświadczyli siły modlitwy różańcowej. Dzięki niej niektórzy wciąż żyją

stock.adobe.com

Chwycili za różaniec, a sam Bóg uczynił cud we właściwym czasie. Zaufali, są pewni, że On wie, co robi. Wojownicy Maryi opowiadają o cudownej ingerencji Boga w swoim życiu.

Ocalony i nawrócony

Wielkiej siły modlitwy różańcowej, która ratuje od samobójstwa i kompletnie zmienia życie, doświadczył Marcin. Przez 15 lat pił i zrobił w życiu wiele złych rzeczy. Któregoś dnia, w 1. rocznicę śmierci swojej ukochanej babci, postanowił pójść trzeźwy na jej grób. Pamiętał, że babcia przez całe życie odmawiała Różaniec, głównie w jego intencji, więc zabrał ze sobą ten sznurek paciorków.

– W drodze na cmentarz próbowałem odmawiać Różaniec, choć właściwie nie wiedziałem jak, bo zapomniałem po I Komunii św. – opowiada Marcin. – Miałem omamy, jakbym widział diabła, który namawiał mnie, żebym się powiesił. W tym amoku zwątpiłem we wszystko i poszedłem na pole. Wiedziałem, że tam jest takie miejsce, gdzie są schowane sznury. Szukałem gorączkowo powroza, ale nie mogłem go znaleźć. To mi uświadomiło, że ta modlitwa ma wielką moc. Jestem pewny, że dzięki Różańcowi nie odebrałem sobie życia. Oszołomiony wróciłem na cmentarz i modliłem się, jak umiałem. Wtedy postanowiłem świadomie i dobrowolnie iść na terapię odwykową. Najpierw przez 3 miesiące byłem na oddziale detoksykacyjnym, a potem na oddziale odwykowym. Tam, po 15 latach, przystąpiłem do spowiedzi generalnej. Spowiednik powiedział mi, jak odmawiać Różaniec. Po powrocie do normalnego życia było mi ciężko, ale najważniejsze było to, aby „nie popłynąć”. Moją siłą i pomocą stał się Różaniec. Tak pozostało do dziś. Otrzymałem tyle łask – nie piję już 10 lat, a od 2 lat odmawiam Nowennę Pompejańską, jedną za drugą, zwłaszcza za kapłanów. Wierzę, że we współczesnym świecie najskuteczniejszą bronią jest Różaniec.

54 dni do szczęścia

Niełatwe życie odebrało jej radość i pokój serca, wszystko przestało mieć sens. Pracowała po 12 godzin dziennie, także w soboty i niedziele. Zaczęło jej szwankować zdrowie, pojawiły się konflikty w niedawno zawartym małżeństwie. Nie miała czasu dla przyjaciół, więc powoli ich traciła. Nie widziała wyjścia z tej sytuacji, a z całego serca pragnęła zmiany. – Wtedy przyjaciółka powiedziała mi, że Różaniec ma moc zmienić to wszystko – wspomina Magdalena. – Pomyślałam sobie: czemu nie, i postanowiłam spróbować. Byłam tak zdesperowana, że zdecydowałam się odmawiać Nowennę Pompejańską – każdego dnia przez 54 dni nie rozstawałam się z różańcem. Walczyłam ze sobą, z czasem, ze zniechęceniem. Wytrwałam. Dziś wiem jedno – niezależnie od tego, co by się działo, Bóg zawsze wyciągnie rękę, bo nie odmawia Matce Jezusa. Jestem szczęśliwa, wszystko powoli wraca do normy. Różaniec totalnie odmienił moje życie.

Potężniejszy od kul

Zenon różaniec otrzymał w dniu I Komunii św. i nie rozstaje się z nim do dziś. Od wielu lat modli się na nim codziennie. O trudnych dniach i modlitwie wbrew nadziei tak dziś mówi:

– Pamiętam, jak wiosną 1945 r. pijany radziecki żołnierz chciał rozstrzelać mojego ojca Jana. Mama klęczała na podwórku, na śniegu, przy ul. Paderewskiego w Grudziądzu, płakała i głośno odmawiała Różaniec, a my, dzieci, razem z nią. Baliśmy się. Po chwili przyszedł pułkownik, przełożony żołnierza, który trzymał ojca pod bronią, i zażądał dokumentów. Wtedy okazało się, że ojciec nie jest Niemcem. Pułkownik oddał ojcu dokumenty i powiedział mu, że jest niewinny. Potem znowu rosyjscy żołnierze zabrali ojca na przesłuchanie i uwięzili w piwnicach jednego z domów w Owczarkach k. Grudziądza. Długo nie wracał. Mama i ja poszliśmy tam. Cudownym trafem ojca właśnie zwolnili. Po wyzwoleniu Grudziądza całą rodziną wróciliśmy do domu – był zniszczony, ale stał. Jestem pewny, że codzienna modlitwa różańcowa naszej wieloosobowej rodziny ocaliła ojca od czerwonego zniewolenia i śmierci. Dlatego pytam młodych: Czy odmówiłeś Różaniec choć jeden raz? Może teraz weźmiesz go do ręki i będziesz się na nim modlić... To piękna przygoda spotkać Boga w tajemnicach rozważanych we wspólnocie Kościoła lub osobiście w domu, szpitalu, drodze, gdziekolwiek jesteście...

* * *

Powiedzieli o Różańcu

„Czepił się chłop Różańca jak tonący liny. Ale czegóż dzisiaj uchwycić się można, kiedy wszystko tak szybko się zmienia, przemija? Czegóż uchwycić się można w tym świecie, gdzie tempo przemian i zmian oszałamia, onieśmiela, ogłupia? Różańca babci, matki, swojego Różańca. Tego samego Różańca, co wczoraj, dziś i jutro. Najprostszego, jak prosta jest miłość. Uchwycić jego rytm, wejść w ten rytm, żyć tym rytmem – to uratować i ocalić siebie” – o. Jan Góra OP

„Nie ma w życiu problemu, którego by nie można rozwiązać z pomocą Różańca” – s. Łucja z Fatimy

„Różaniec jest modlitwą maluczkich i pokornych, ale też modlitwą najwznioślejszych duchów w Kościele; jest modlitwą teologów, doktorów, myślicieli i świętych” – kard. Stefan Wyszyński

„Jesteśmy szczęściarzami. Bo mamy Różaniec. Bo się możemy uczepić tajemnic, które dokonały największych rewolucji w dziejach świata. Bo się możemy dać wciągnąć w te tajemnice. Zresztą, czy nie są to też nasze tajemnice? Pełne radości i bólu, światła i chwały. Może dlatego modlitwa różańcem staje się wciąż, tak jak niegdyś, początkiem wielu rewolucji, w naszym życiu i życiu całej ludzkości” – ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

„Różaniec to nie wypracowanie teologiczne. Odmawiany w chorobie, w trudnej podróży, w oczekiwaniu na wyniki badań, przed drzwiami egzaminatora – jest najmądrzejszą modlitwą” – anonim z internetu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akademia Męskości

2019-10-22 20:28

Agata Pieszko

Prawdziwych mężczyzn szukała już w 1974 r. Danuta Rinn. W 2019 r. nadal poszukujemy mężczyzn na miarę czasów. Z takiej potrzeby w Duszpasterstwie Akademickim „Wawrzyny” powstaje prawdziwa Akademia Męskości.

DA Wawrzyny

Akademia Męskości to nowy cykl spotkań tylko dla mężczyzn, który powstał z inicjatywy studentów Duszpasterstwa Akademickiego „Wawrzyny”. Pierwsze spotkanie odbędzie się już jutro (23.10) po Mszy św. o godz. 19:00. Po wspólnej Eucharystii kobiety będą musiały opuścić mężczyzn, którzy wezmą udział w prelekcji Andrzeja Cwynara pt.: „Podejmij wyzwanie”. Po spotkaniu studenci zapraszają na wspólny poczęstunek.

Spotkania w ramach Akademii Męskości będą się odbywać w każdą pierwszą i trzecią środę miesiąca po Mszy św. o godz. 19:00 w Duszpasterstwie Akademickim „Wawrzyny” na ul. Odona Bujwida 49/51. Za każdy razem prelekcję poprowadzi inny gość, który będzie poruszał tematykę rozwoju mężczyzny i pogłębiania jego tożsamości w Bożym Duchu. Kolejne spotkanie odbędzie się 6 listopada.

Spotkania przeznaczone są oczywiście tylko dla mężczyzn. Płeć piękną prosimy o objęcie duchową opieką tego dzieła oraz o udział w Eucharystii i przyjmowanie Komunii św. w intencji swoich dziadków, ojców, braci, mężów, czy wybranków serca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem