Reklama

Dokument nt. młodzieży ma pomóc w dialogu z młodymi ludźmi

2018-03-25 09:38

abd / Rzym (KAI)

Marian Sztajner/Niedziela

Dwunastostronicowy dokument, przygotowany przez młodych i dla młodych jako owoc spotkania przedsynodalnego, to punkt wyjścia do rozmowy z młodzieżą, a nie substytut tego dialogu. Bogactwo myśli i tematów, które przewijają się w tym tekście, to esencja burzliwej i szczerej debaty, którą młodzi delegaci prowadzili w ostatnich dniach w Rzymie i zarazem przegląd tych zagadnień, o których chcieliby szczerze i konstruktywnie rozmawiać w Kościele.

KOMPAS DLA BISKUPÓW

Jak wyjaśniają młodzi autorzy, zredagowany przez nich dokument nie jest ponadczasową refleksją nt. młodzieży, próbą opisania aktualnego stanu rzeczy, dotyczącego życia młodych ludzi. “Nie stanowi on traktatu teologicznego, ani nie ma na celu stworzenia nowego nauczania Kościoła. Jest to raczej opis specyficznych realiów, postaw, przekonań i doświadczeń młodych ludzi na świecie. Przeznaczony jest on dla Ojców Synodalnych. Ma dać biskupom kompas, który wyznaczy kierunek ku jasnemu zrozumieniu młodych ludzi” - wyjaśniają młodzi we wstępie. Przypominają też, że bazuje on na opiniach zebranych i opracowanych podczas spotkania z udziałem ok. 300 delegatów i 15 tys. uczestników online, którzy obradowali od 19 do 24 marca w Rzymie z woli Ojca Świętego i na zaproszenie Sekretariatu Synodu Biskupów. W obradach brali udział młodzi w wieku 16-29 lat.

BEZPIECZEŃSTWO, POCZUCIE PRZYNALEŻNOŚCI, SPEŁNIENIE - TEGO PRAGNĄ MŁODZI

Reklama

Pierwsza część dokumentu, zatytułowana “Wyzwania i szanse młodych ludzi w dzisiejszym świecie”, to próba diagnozy: kim są współcześni młodzi ludzie i jakie zjawiska w świecie mają wpływ na kształtowanie osobowości. Autorzy publikacji piszą m.in. o potrzebie wspólnoty, którą młodzi coraz rzadziej odnajdują w rodzinie, postrzeganej jako “staromodna” i o jednoczesnym pragnieniu młodego pokolenia, aby właśnie w gronie najbliższych krewnych odnaleźć poczucie przynależności i zakorzenienia, którego poszukują w świecie.

”Kościół powinien więc bardziej wspierać rodziny i ich formację. Jest to szczególnie istotne w niektórych krajach, w których brakuje wolności słowa, a młodzi - stanowiący mniejszość - są pozbawieni możliwości uczęszczania do Kościoła i powinni otrzymać wychowanie w wierze we własnych domach, od rodziców” - piszą młodzi. Podkreślają też, że kryzys rodziny, to nie jedyne powszechne zjawisko społeczne, z którym zmagają się jako młode pokolenie i wobec którego często czują się pozostawieni sami sobie. “Seksualność, uzależnienia, nieudane małżeństwa, rozbite rodziny podobnie jak istniejące na szeroką skalę zjawiska społeczne, takie jak zorganizowana przestępczość, handel ludźmi, przemoc, korupcja, wykorzystywanie, kobietobójstwo, wszystkie formy prześladowań i degradacja środowiska naturalnego” - to zjawiska, które, jak mówią młodzi, w realny sposób dotykają ich pokolenia i wobec których chcieliby znaleźć oparcie w Kościele, którego przekaz będzie klarowny, autentyczny i konsekwentny.

POTRZEBA WSPARCIA W BUDOWANIU RELACJI

Następnie młodzi autorzy zwracają uwagę na trudności ich pokolenia w budowaniu relacji. Podkreślają, że choć w wielokulturowym i zglobalizowanym świecie dostrzegają wiele okazji do budowania dialogu i wzajemnego szacunku, opartych właśnie na różnorodności kulturowej i etnicznej, to jednak w młodym pokoleniu bardzo często przeważa lęk przed brakiem akceptacji i poczucie dyskryminacji - także ze względu na wiarę chrześcijańską. Zwracają przy tym uwagę, że choć wielokulturowość jest dziś postrzegana jako zaleta, to jednak w pewnych aspektach uniemożliwia ona młodym ludziom wyznawanie wiary chrześcijańskiej. Jako przykład podają kraje, które pomimo chrześcijańskich korzeni odchodzą dziś od wiary w Boga, miejsca, w których chrześcijanie są dziś prześladowani za wiarę oraz sytuacje, w których brakuje poszanowania dla godności człowieka - jak np. w przypadku polityki wobec migrantów i uchodźców, w której wciąż nie osiągnięto globalnego porozumienia.

”W zglobalizowanym i wieloreligijnym świecie, Kościół powinien nie tylko kształtować nowe, ale też rozwijać istniejące już teologiczne wytyczne dotyczące pokojowego i konsekwentnego dialogu z ludźmi innych wiar i tradycji” - piszą młodzi.

O swoich pragnieniach dotyczących przyszłości piszą: “młodzi ludzie marzą o bezpieczeństwie, poczuciu przynależności i spełnieniu. Wielu z nich marzy o życiu lepszym, niż ich rodzin. W wielu miejscach na świecie oznacza to poszukiwanie fizycznego bezpieczeństwa; w innych wiąże się z poszukiwaniem dobrej pracy, albo konkretnego stylu życia. Wspólnym marzeniem młodych ze wszystkich kontynentów jest pragnienie znalezienia miejsca, do którego młoda osoba czuje, że przynależy”.

Z drugiej jednak strony, młodzi nie szczędzą przykładów sytuacji, które pozbawiają ich rówieśników nie tylko tych konkretnych, ale i jakichkolwiek marzeń. Podkreślają, że są pokoleniem, które przytłoczone codziennymi wyzwaniami, nie potrafi już marzyć. “Jesteśmy zbyt zalęknieni i wielu z nas przestaje marzyć. Widać to na przykładzie różnorodnych presji społeczno-ekonomicznych, które w groźny sposób ‘wysysają’ z młodych ludzi poczucie nadziei. Zdarza się, że nie mamy wręcz szans, by kontynuować marzenia” - alarmują.

Podkreślają, że na różne sposoby chcą walczyć z tym pogłębiającym się kryzysem, starając się budować społeczeństwo sprawiedliwe, bezpieczne, dające dostęp do edukacji, zatrudnienia i niwelujące konflikty. Jako młodzi katolicy, chcą to czynić zgodnie z Katolicką Nauką Społeczną i w takim zaangażowaniu upatrują realizacji swojego chrześcijańskiego powołania. Wskazują przy tym na konkretne zjawiska, którym muszą stawić czoła, jak np. emigracja masowa młodych ludzi, zwłaszcza z Afryki, zwiedzionych mitem “lepszego życia na Zachodzie”, czy nasilająca się niezdolność młodych ludzi do podejmowania długofalowych decyzji dotyczących przyszłości.

INTERNET PRZESTRZENIĄ EWANGELIZACJI I ZWALCZANIA ZŁA

Wypracowany przez młodych dokument dużo miejsca poświęca też nowym technologiom, które stanowią dziś nieodłączny element życia młodych ludzi, dając im zarówno bezprecedensowe możliwości rozwoju, jak i prowokując nieznane wcześniej zagrożenia. Dotyczy to zwłaszcza mediów społecznościowych.

“Środowiska cyfrowe mają olbrzymi i niespotykany wcześniej potencjał jednoczenia ludzi pomimo geograficznego oddalenia. Wymiana informacji, ideałów, wartości i wspólnych celów jest dzięki nim bardziej możliwa” - wskazują. Wymieniają jednak także konkretne zagrożenia, płynące z anonimowości i wyizolowania, w jakie popadają młodzi ludzie, nieumiejętnie i nadmiernie korzystający ze zdobyczy technologicznych. Mówią wręcz o “obsesyjnej konsumpcji produktów medialnych” przez młodzież na całym świecie.Jak dodają, mass media zamykają młodych w wąskim kręgu osób podobnych do siebie nawzajem i dążących do tych samych sztucznie wykreowanych ideałów, a tym samym pozbawiają ich własnej tożsamości.

W kontekście nieustannie rozwijających się nowych technologii, młodzi mają dla Kościoła dwie konkretne propozycje. Pierwszą miałoby być stworzenie kościelnego dokumentu, będącego refleksją nad tym, jak wykorzystać najlepiej wykorzystać te technologie dla Nowej Ewangelizacji. Drugą jest zaangażowanie Kościoła w zwalczanie pornografii i nadużyć seksualnych, do których masowo dochodzi w internecie.

KOŚCIÓŁ, KTÓRY POMAGA ODKRYWAĆ SENS ŻYCIA

Młodzi ludzie szczerze mówią też o tym, że dla ich pokolenia - także dla części katolików - część nauczania Kościoła wydaje się dziś niezrozumiała i kontrowersyjna. Dotyczy to m.in. tematów aborcji, antykoncepcji, homoseksualizmu, a także rozumienia małżeństwa i kapłaństwa. Podkreślają, że młodzi katolicy, którzy mają trudności ze zrozumieniem i zaakceptowaniem stanowiska Kościoła w tych obszarach, chcą pomimo wszystko być jego częścią.

Podkreślają też, że wiarygodność Kościoła w oczach młodych jest podważana przez skandale z udziałem jego członków. Z drugiej strony podkreślają jednak, że chcą aby Kościół pomagał im w odnajdywaniu sensu życia i podejmowania kluczowych decyzji dotyczących przyszłości. Jak przykład podają m.in. walkę o prawa kobiet i przestrzeń dla ich pełnego rozwoju zarówno w Kościele jak i szerszym kontekście społecznym. “Istnieją wspaniałe przykłady kobiet, służących zarówno we wspólnotach konsekrowanych, jak też jako świeckie liderki. Jednak dla wielu młodych kobiet te przykłady nie zawsze są widoczne. Rodzi się kluczowe pytanie: w jakich miejscach w społeczeństwie i w Kościele kobiety mogą prawdziwie rozkwitać?” - pytają młodzi, wskazując, że Kościół powinien podjąć szeroką dyskusję i wymianę doświadczeń związanych z tym tematem.

Alarmują też, że młodzi mają coraz więcej trudności z rozpoznaniem postaci Jezusa i, że to w relacji do Niego mogą ostatecznie odkrywać własną tożsamość. Tym bardziej podkreślają potrzebę autentycznych świadków, którzy własnym przykładem zachęcą młodych, jak “zbliżyć się do Jezusa i zakochać w Nim”.

POTRZEBA PRZYKŁADU, NIE TEORII

W drugim rozdziale dokumentu, zatytułowanym “Wiara i powołanie, rozeznawanie i towarzyszenie”, młodzi zbierają wnioski i opinie dotyczące tego, w jaki sposób, wobec wymienionych wcześniej wyzwań i okoliczności, pomagać młodym w budowaniu szczęśliwego, a więc: zgodnego z własnym powołaniem chrześcijańskim, życia.

Młodzi alarmują, że fałszywy obraz Jezusa, odkrywany bez właściwych przewodników i towarzyszy, zniechęca wielu do naśladowania Go, podobnie, jak zniekształcony obraz chrześcijanina sprawia, że młodzi uważają chrześcijaństwo za “życie według standardów niemożliwych do osiągnięcia”, zwłaszcza w zakresie moralności. Dodatkową trudnością jest coraz powszechniejsze postrzeganie wiary, jako sfery prywatnej, co skutkuje coraz większą liczbą młodych “wierzących, ale nie religijnych” - czyli budujących własny obraz Boga i powinności chrześcijańskich, bez odniesienia do nauczania Kościoła i w oderwaniu od wspólnoty wierzących.

Wobec tych zjawisk, autorzy dokumentu proszą Kościół o większą troskę o pojedynczego młodego człowieka i o wrażliwość na fakt, że wielu młodych ludzi traktuje dziś Kościół jako instytucję, czy kompleks budynków, a nie jako wspólnotę.

”Niestety w wielu miejscach na świecie obserwujemy fenomen młodych ludzi odchodzących masowo od Kościoła. Kluczowe dla pójścia naprzód jest zrozumienie tego stanu rzeczy” - piszą młodzi i wyjaśniają, że przyczyną jest m.in. to, że młodzi, którzy oczekują żywego i radosnego świadectwa, często zderzają się ze “wspólnotami, które wydają się martwe”. Potrzeba radosnego i autentycznego świadectwa prawdziwych świadków Chrystusa jest więc dla nich kluczowa, a dopiero za nią następują kolejne potrzeby młodych: bycia zaakceptowanym, obdarzonym zaufaniem i posłanym z misją do swoich rówieśników. Podkreślają, że takie podmiotowe traktowanie wypracowały nowe ruchy i wspólnoty Kościoła, cenione przez młodzież na całym świecie.

POWOŁANIE WYMAGA ZDEFINIOWANIA

Młodzi piszą też, że powołanie, to termin, który dla wielu młodych jest abstrakcją i którego nie potrafią odnieść do swojego życia lub, który rozumieją tylko w kontekście powołania do życia konsekrowanego. “Ważne jest by młodzi wiedzieli, że powołanie jest cnotą ich życia, że każda osoba jest odpowiedzialna za to, by rozeznać, do czego Bóg wzywa ją w życiu” - piszą. Zapewniają też, że młodzi podejmą się wyzwania, jakim jest rozeznawanie powołania, choć potrzebują do tego osobistego towarzyszenia w Kościele. Przyznają też, że szczególnym wyzwaniem jest pomoc kobietom w odkryciu ich miejsca we wspólnocie Kościoła.

”Młode kobiety potrzebują dziś przestrzeni, w której, jak Maryja, wypowiedzą swoje ‘tak’ dla powołania. Zachęcamy Kościół do głębszego zrozumienia roli kobiet i do wspierania młodych dziewcząt, konsekrowanych i świeckich, w duchu miłości Kościoła do Maryi” - piszą.

MŁODZI SZUKAJĄ WZORÓW ŚWIĘTOŚCI

Choć świętość wydaje się wielu młodym rzeczywistością nieprzystającą do ich ziemskiego życia, szukają oni takich przewodników, którzy świadczą swoim życiem o tym, jak autentycznie podążać za Chrystusem. Duchowych przewodników definiują jako pełnych wiary chrześcijan, którzy “nieustannie dążą do świętości”, ale też poświęcają uwagę i czas wysłuchaniu i zrozumieniu młodych ludzi oraz wiernemu im towarzyszeniu.

Szczególnie ważne jest dla młodych, aby ich przewodnicy i towarzysze umieli dostrzec w każdym: i w młodych i w sobie samych - “nie człowieka idealnego, ale rozgrzeszonego grzesznika”. Nie chcą autorytetów “na piedestale”, ale przewodników, którzy zrozumieją ich słabości, nie będą ich oceniać, ale pomogą się ich wyzbyć. Mają być oni “towarzyszami podróży”, którzy będą podążali z młodymi ludźmi ramię w ramię. Oprócz osób konsekrowanych, powinni być nimi także świeccy, odpowiednio przygotowani i troszczący się nieustannie także o własną formację duchową.

”Powinni oni zasiewać ziarno w młodych ludziach, nie oczekując jednak natychmiastowych owoców działania Ducha Świętego” - proszą młodzi.

JAKIEGO KOŚCIOŁA SZUKAJĄ MŁODZI?

W trzeciej części dokumentu pt. “Działalność formacyjna i duszpasterska Kościoła”, młodzi mówią wprost o tym, jakiego Kościoła pragną.

”Dzisiejsi młodzi ludzie tęsknią za autentycznym Kościołem. Chcemy powiedzieć, zwłaszcza hierarchom, że powinni tworzyć oni transparentną, otwartą, szczerą, gościnną, komunikatywną, dostępną, radosną i interaktywną wspólnotę” - wymieniają. Wyjaśniają, że nie chcą Kościoła idealnego, ale takiego, który uznaje swoją podatność na zranienia i w pewien sposób utożsamia się ze zranieniami swoich członków. Oczekują też Kościoła konsekwentnego w potępianiu zła, przejawiającego się np. w nadużyciach seksualnych i złym zarządzaniem dobrami materialnymi, a zarazem współczującego pokrzywdzonym, cierpiącym i prześladowanym z różnych powodów. Kościoła, który głosi radość Ewangelii nieustannie i przy użyciu różnych, także nowoczesnych środków.

Ponawiają też apel o formowanie młodych liderów, powierzania im konkretnych zadań i odpowiedzialności w Kościele, wśród których nie zabraknie troski o ewangelizację rówieśników. Proszą też, by Kościół wychodził poza własne mury i szukał młodych ludzi wszędzie tam, gdzie są na co dzień. Prośby te nie mają charakteru roszczeniowego, ale są zarazem deklaracją, że młodzi katolicy, którzy czuja się odpowiedzialni za wspólnotę Kościoła i za swoich rówieśników, którzy są daleko od Boga, są gotowi do dawani świadectwa i działania właśnie w tych przestrzeniach, potrzebują jednak większego wsparcia, zrozumienia i modlitwy. Doceniają przy tym różnorodną ofertę duszpasterską Kościoła, a także wykorzystanie m.in. multimediów, sztuki i doświadczenia “gap year” (tzw. “wolnego roku”, na który decyduje się coraz więcej młodych osób, poświęcając ten czas na odkrywanie własnego powołania i służenie Kościołowi).

Z wdzięcznością dziękują też za inicjatywę Synodu Biskupów nt. młodzieży i powołania, którą odczytują jako osobiste wezwanie do dialogu między “starszym” i “młodszym” Kościołem.

Zebrane przez młodych wnioski, zostaną włączone do instrumentum laboris Synodu Biskupów, który odbędzie się w dniach 3-24 października w Watykanie. Na zakończenie uroczystości Niedzieli Palmowej (w tym dniu na świecie obchodzony jest 33. Światowy Dzień Młodzieży w wymiarze diecezjalnym), kopię tekstu młodzi delegaci wręczą osobiście papieżowi Franciszkowi na placu Świętego Piotra.

Tagi:
dokument Synod o młodzieży

Reklama

Sport i religia idą w parze

2018-11-28 11:04

Władysław Burzawa
Edycja kielecka 48/2018, str. IV

Archiwum bp. Mariana Florczyka
Bp Marian Florczyk i Ojciec Święty Franciszek

W Watykanie od 3 do 28 października miało miejsce XV Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów. Tematem obrad 268 biskupów z całego świata była: „Młodzież, wiara i rozeznawanie powołania”.

Synod rozpoczął się Mszą św. o godz. 10 na placu przed Bazyliką św. Piotra. W Eucharystii wzięli udział m.in. reprezentanci Konferencji Episkopatu Polski na Synod: abp Stanisław Gądecki – arcybiskup metropolita poznański, przewodniczący KEP, abp Grzegorz Ryś – arcybiskup metropolita łódzki i przewodniczący Zespołu KEP ds. Nowej Ewangelizacji oraz bp. Marek Solarczyk – biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej, przewodniczący ds. Duszpasterstwa Młodzieży. Do ojców synodalnych dołączył zgodnie z wyborem Ojca Świętego bp Marian Florczyk, członek Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży oraz Rady ds. Społecznych a także Delegat KEP ds. Duszpasterstwa Sportowców.

– Cechą synodu, w odróżnieniu od soboru jest to, że biskupi dyskutują na jeden temat. Synod zwołany przez papieża Franciszka rozpatrywał problemy młodzieży, szanse, zagrożenia we współczesnym świecie, dyskutowano na temat wiary i rozeznania powołania – mówi bp Marian Florczyk. Przed synodem do ojców synodu – biskupów wyznaczonych przez Papieża Franciszka oraz poszczególne episkopaty – został rozesłany 52-stronicowy dokument „Instrumentum laboris”, sformułowany według zasad chrześcijańskiego rozeznawania, z refleksjami nt. współczesnej młodzieży. Nad tym właśnie dokumentem biskupi pracowali podczas synodu.

Rozwijać ciało i ducha

Zaraz po przyjeździe do Rzymu bp Marian Florczyk zgłosił chęć zabrania głosu już na pierwszym posiedzeniu synodu. W czwartek zaprezentował swoje przemyślenia dotyczące sportu i młodzieży. Biskup mówił o faktach, które większość osób zna, ale nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, jak ważny w życiu młodych ludzi i nie tylko jest sport. Jak to określił – jest to „sektor zapomniany”, albo też pomijany przez wielu. – Bardzo często sportowcom nie towarzyszą duszpasterze – mówi biskup, a Kościół powinien tych młodych ludzi otoczyć swoją opieką. – Okazuje się, że „społeczności sportowe” to bardzo duży odsetek ludzi. Młodzież uprawia sport, nie tylko zawodowo, ale przede wszystkim jako formę rekreacji – zauważa biskup Marian. Według dostępnych danych, w Polsce w 2015r. 44% społeczeństwa uprawiało sport – podkreśla. Z roku na rok rośnie liczba osób, które ćwiczą. W ubiegłym roku liczba osób uprawiających sport wzrosła o kolejne kilka procent. W krajach zachodnich ten odsetek jest jeszcze wyższy. Jak się okazało, bp Marian Florczyk jako jedyny z grona ojców synodalnych poruszył problem „Młodzież sportowa a Kościół”, czyli obecności duszpasterzy wśród osób uprawiających sport. – Chciałem podkreślić – mówi biskup – że sport i nauka Kościoła, religia to są „dwie przyjaciółki”. To nie są dziedziny przeciwstawne, tak samo jak nieprzeciwstawne do siebie są wiara i rozum. To wszystko idzie w parze i powinno iść w parze – mówi.

Czego uczy nas sport

– Sport ukierunkowany jest na człowieka, a religia kim jest zainteresowana? – pyta retorycznie biskup. – Jeżeli te dwie dziedziny: religia chrześcijańska i sport pójdą w parze, może się to przyczynić i przyczynia się do kształtowania pięknego człowieka od strony duchowej. Biskup przypominał, że w sporcie również głęboko zakorzenione są wartości, dlatego też mówimy o grze fair play, o zasadach fair play. A kto wnosi wartości? Oczywiście religia. – Dlatego też podkreślałem jak bardzo ważną rolę ma sport i religia w kształtowaniu młodego człowieka, a młodość przecież jest kształtowaniem człowieka, jest kształtowaniem ciała, jego osobowości, jego wnętrza i dlatego też, jeżeli przyjdziemy z pomocą młodemu człowiekowi, to przy naszej pomocy możemy ukształtować pięknego człowieka – mówi bp Florczyk dodając, że sport potrzebuje religii, a religia potrzebuje człowieka o duchu sportowym.

Dostrzec młodego człowieka

Na każdym zebraniu plenarnym synodu był obecny Ojciec Święty, wsłuchiwał się w prelekcje i dyskusje. Przez kolejne cztery tygodnie kontynuowane były wystąpienia ojców soborowych. – Mam satysfakcję, że tezy zawarte w moim wystąpieniu zostały zawarte w dokumencie końcowym synodu – mówi bp Florczyk, dodając że do zebranych na synodzie biskupów apelował jeszcze, aby zająć się duszpasterstwem, młodzieży niepełnosprawnej. – Chciałem uwrażliwić wszystkich i wskazać na to, że obok nas są niepełnosprawni, często młodzi ludzie, oni nie mogą być zapomniani – mówi biskup, dlatego mi też bardzo zależało, aby właśnie ten wątek znalazł się w tezach posoborowych, że my duszpasterze powinniśmy być z tymi, którzy wkładają wielki wysiłek w kształtowanie swojego ciała, chociaż są tak ograniczeni fizycznie, więc nie sposób ich nie dostrzec.

Wołanie młodych ludzi

Oprócz ojców synodalnych, do dyskusji zostali zaproszeni również młodzi ludzie. Wprawdzie nie mieli prawa udziału w głosowaniach, ale mogli podpowiadać, zwracać uwagę na problemy, z którymi się we współczesnym świecie spotykają. – Utkwiła mi w pamięci wypowiedź jednego z nich, młodego człowieka z Zachodu – wspomina biskup Marian. – Mówił, że jest dobrze sytuowany, że nie brakuje mu nic, ale ma oczekiwania, ma prośbę, brakuje mu świadków wiary. Do jego głosu przyłączyli się i inni młodzi ludzie. Oni rozumieją, że Kościół jest też grzeszny, że jego członkowie są grzesznikami, ale im bardzo brakuje doświadczenia świadków wiary. Oni chcą zobaczyć świadków wiary w Jezusa Chrystusa. Wręcz domagali się, żeby nie zostawać na słownych deklaracjach, ale zmienić to w czyn. Mówili tak o kapłanach, ale też o sobie, o młodych ludziach, którzy powinni być dumni z wiary w Jezusa Chrystusa. – Warto się nad tym głęboko zastanowić, czy nie jest tak, że tym, którzy w Polsce odeszli od Kościoła nie zabrakło właśnie tego świadectwa – pyta biskup Marian.

Młodzi męczennicy

Podczas synodu dyskutowano nie tylko nad stanem duchowym młodych ludzi, ale biskupi mogli poznać realia ich życia w różnych krajach świata. Niektóre relacje biskupów z krajów azjatyckich i afrykańskich były przygnębiające, wręcz wstrząsające. Np. świadectwa biskupów z Pakistanu, gdzie ginie wielu wyznawców Chrystusa. Przykładem nienawiści do chrześcijan jest proces Asi Bibi – skazanej praktycznie tylko za to, że jest chrześcijanką. Wprawdzie ostatnio została ułaskawiona, ale jej los nadal w tym kraju jest niepewny. – To jest obraz młodego człowieka, który tam żyje, któremu nie wolno wymówić nawet słowa Chrystus, bo to może doprowadzić go do skazania na śmierć – mówi biskup. Dyskutowano o młodych ludziach w kontekście ich prawa do edukacji, normalnego rozwoju. Ojcowie dawali przykłady olbrzymiej biedy młodych ludzi, mówili o prześladowaniach, o gwałtach i morderstwach, które są popełniane na młodych, i nie tylko, wyznawcach Jezusa. Dość powiedzieć, że na świecie co pięć minut ginie chrześcijanin.

Polska młodzież

Jaka jest polska młodzież? Biskup Florczyk starał się ją przedstawić jako wzór do naśladowania. – Mamy w Polsce młodzież, która odeszła od Chrystusa, taką która Go szuka, ale mamy też, i jest to duża grupa, świadków prawdziwej wiary. Mamy, czym się przed światem pochwalić – zauważa biskup – polska młodzież może być naszą wizytówką. Wspomnia, że kiedy po Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie leciał do Rzymu, w samolocie spotkał grupę młodych Włochów, którzy byli zachwyceni naszym krajem oraz młodzieżą, z którą się spotkali. Twierdzili, że czuli się w naszej ojczyźnie wspaniale. – Mamy wiele przykładów młodych ludzi, którzy się modlą i są świadectwem również dla osób starszych, to nasza przyszłość – mówi biskup.

Jan Paweł II i młodzież

W pierwszej wersji dokumentu posynodalnego zabrakło wspomnienia o św. Janie Pawle II, który kochał młodzież i wiele dla niej zrobił. – Dzięki naszym zabiegom, wystąpieniom poszczególnych ojców synodalnych rola Jana Pawła II, jako papieża, którego pontyfikat był szczególnie związany z młodzieżą została wpisana w ten dokument. Przywołaliśmy jego rolę w kształtowaniu postaw młodych ludzi i Jego osoba i nauczanie zostały zawarte w dokumencie podsumowującym synod – mówi bp Marian. Cenne były świadectwa niektórych biskupów. Jeden z nich pochodzący z Europy Zachodniej, dał świadectwo o tym, jak to właśnie dzięki postawie Jana Pawła II został uformowany. Jako młody człowiek jeździł na Światowe Spotkania Młodzieży, które zapoczątkował Papież Polak i dzięki temu, dzięki przykładowi żywej wiary Jana Pawła II zrodziło się w nim powołanie do kapłaństwa.

Być sercem z młodymi

– Posynodalny dokument końcowy wskazuje proste środki, zresztą jest to zbieżne z tym, o czym mówiłem w swoim wystąpieniu, że z ludźmi młodymi wystarczy być i ta obecność jest bardzo ważna. Być z nimi sercem i być duchem, z duchowością Jezusową. Młodym ludziom niekoniecznie trzeba na każdym kroku przypominać słowem o wierze i Jezusie, ale dawać świadectwo obecnością, swoim przykładem. Być z nimi i kierunkować ich na piękno świata, na piękno życia, które jest odsłonięte i zrealizowane przez Jezusa – mówi biskup Marian.

– Mam prośbę do osób starszych, do wszystkich, żeby każdy z nas zainteresował się młodym człowiekiem, nie omijał go, abyśmy wzięli odpowiedzialność za młodego człowieka. – Dzisiaj młodymi ludźmi muszą się zainteresować wszyscy: politycy, trenerzy sportowi, działacze, aktorzy, dziennikarze, wykładowcy na uniwersytecie, ponieważ takie będzie nasze jutro, jakie jest młode pokolenie. Dopóki wszyscy sobie nie uświadomimy, jak wielka na nas spoczywa odpowiedzialność za wychowanie dzieci i młodzieży do piękna, nasza przyszłość, przyszłość świata będzie zagrożona – podsumowuje biskup Florczyk.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Marta i Maria w nas

2019-07-16 11:47

O. Krzysztof Osuch SJ
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 31

Graziako
„Jezus w domu Marty i Marii” – Otto Lessing (XIX wiek)

Wszystko, co Jezus mówi, czyni i kim jest – jest na wagę złota. Maria dobrze o tym wie, dlatego siada u stóp Mistrza i rozkoszuje się smakiem „najlepszej cząstki”. Jest szczęśliwa, a ponadto zasługuje sobie na wiekopomną pochwałę Jezusa. Marta chce usłużyć Gościowi inaczej. Od razu zabiera się za przygotowanie posiłku. Niestety, jej gest czynnej miłości okazuje się wybrakowany. Wzbierają w niej negatywne uczucia i osądy. Dała im upust, wypowiadając swe rozżalenie: „Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła”. Oto, rzec można, „pokrzywdzona” i lepiej wiedząca ujawnia pretensje wobec nie tylko swej siostry, ale i Mistrza.

Jezus, pełen miłości i wdzięczności wobec Marty, nie może jej nie ostrzec: „Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”. Powiedziane jasno, zdecydowanie i delikatnie. Miliony wierzących będą przez wieki, dziś także, wnikać w znaczenie tych słów Jezusa, Oblubieńca dusz. W każdym z nas są wrażliwość i pragnienia Marii... Ale pełno też w nas Marty. My wszyscy – tak wprawni w uwijaniu się „około rozmaitych posług”, a tak powolni, by usiąść „u nóg Pana” – powinniśmy zrewidować nasze priorytety.

Czy my – poddawani dyktatowi antropocentrycznej cywilizacji i bezkrytycznie zafascynowani jej produktami – mamy jeszcze szczere przekonanie, że Jezus i oblubieńcza wzajemność, do której niezmiennie nas zaprasza, to skarb nieoceniony, jedyny? On naprawdę zasługuje (my też), byśmy codziennie rezerwowali czas na spotkania z Nim. Łagodnie i zdecydowanie przenośmy uwagę z absorbujących zmartwień i niepokojów oraz z ulotnych fascynacji i często zbędnych zaangażowań – na Pana Jezusa. Tylko „u nóg Pana”, kontemplując na modlitwie Osobę Jezusa, poznajemy i smakujemy życie prawdziwe, spełniające. Naprawdę „potrzeba (...) tylko jednego”. Jak w Eucharystii, w której Boskie Osoby obdarowują nas „najlepszą cząstką”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zakończyła się Wakacyjna Ewangelizacja Bieszczadów

2019-07-22 13:22

pab / Polańczyk (KAI)

Ponad 70 osób przez tydzień uczestniczyło w Wakacyjnej Ewangelizacji Bieszczadów „Bieszczady dla Jezusa 2019” (WEB). Dziś ewangelizatorzy rozjeżdżają się do domów. – Warto się było „pomęczyć” przez ten tydzień. Bóg nam błogosławił, na co mamy mnóstwo dowodów. Ludzie płakali, dziękowali nam za ten czas. Informacja zwrotna była bardzo pozytywna. Wczoraj ustawiały się długie kolejki do modlitwy wstawienniczej – mówi ks. Mateusz Rutkowski, moderator Szkoły Nowej Ewangelizacji św. Jakuba Apostoła Archidiecezji Przemyskiej.

Archiwum Ewangelizacji Bieszczadów

WEB rozpoczął się w poniedziałek 15 lipca. Pierwsze cztery dni poświęcone były na rekolekcje i warsztaty. Ćwiczenia duchowe prowadził o. Maciej Ziębiec, redemptorysta z Torunia.

– W naszej ekipie są ludzie z różnych środowisk i z różnych stron Polski. Rekolekcje to czas, żeby złapać wspólnotę ze sobą. To też warsztaty do akcji. Uczestnicy bardzo doceniają tan czas. Najpierw my się umacniamy, żeby później iść i przekazać to dalej – powiedział w rozmowie z KAI ks. Mateusz Rutkowski.

– Na przybliżanie się do Pana Boga nigdy nie jest za późno i nigdy nie można powiedzieć, że już jestem na tyle uformowany, że nie potrzebuję rekolekcji – powiedziała Jadwiga Komenda.

Ten czas również bardzo docenia Kamila Liebchen, która mówi, że w poprzez rekolekcje tworzyła się wspólnota. – Tak jak ewangelizacja zaczyna się od kolan, tak nasza wspólnota też zrodziła się na kolanach przed Najświętszym Sakramentem. I to było czuć. Każdego dnia ta wspólnota tworzyła się, dopełniała i rozwija się coraz bardziej. Mam teraz poczucie, że nie wychodzę do tych ludzi sama, ale jest ze mną prawie 80 innych osób, które mnie wspierają dobrym słowem, modlitwą i przede wszystkim obecnością – mówi.

W ewangelizacji wzięło udział ponad 70 osób dorosłych. Niektórzy przyjechali całymi rodzinami. Łącznie grupa liczyła ponad 80 osób.

– Chcę przekazać ludziom, że miłość Boża nie zna granic i każdego z nich dotyka, i Pan Jezus czeka na nich z otwartymi ramionami – mówi Kamila Liebchen. Kobieta podkreśla, że najważniejszym przesłaniem, z którym ewangelizatorzy idą do ludzi, jest właśnie miłość. Przyznaje też, że takie wyjście wymaga pewnej odwagi. – Ale ja mam poczucie, że jest ze mną Duch Święty i ta odwaga nie należy do mnie. To nie jest taka ludzka odwaga tylko to jest posłanie od naszych pasterzy, a przede wszystkim wychodzimy z Duchem Świętym i to On działa i dodaje odwagi – zaznacza.

W piątek i sobotę ewangelizatorzy byli ze specjalnym performancem na Zaporze Solińskiej. To połączenie teatru, muzyki i tańca ze świadectwami wiary, modlitwą i możliwością rozmów z ewangelizatorami i księżmi. W sobotę wieczorem w amfiteatrze w Polańczyku dodatkowo odbył się „Christo Dancing”. – Chcemy dawać świadectwo i możliwość doświadczenia Kościoła, który nie jest smutny, ale potrafi się bawić i bez używek pięknie przeżywać swoje życie – zaznacza ks. Rutkowski.

W czwartek z ewangelizatorami spotkali się: emerytowany metropolita przemyski abp Józef Michalik i kard. Paul Cordes, były przewodniczący Papieskiej Rady Cor Unum. Kardynał podkreślił, że ewangelizacja jest bardzo ważnym dziełem, bo przypomina ludziom, że Bóg istnieje, żyje i działa. – To ważne, żeby się przełamać i dać świadectwo. Nie tylko wobec tych, których spotkaliśmy, dla nas samych to jest bardzo ważne. Dać świadectwo to znaczy potwierdź swoją wiarę. Czynisz coś dobrego dla Boga, dla ludzi, ale także żebyś swoją wiarę utwierdził – powiedział.

Kard. Cordes przypomniał słowa Benedykta XVI, który przestrzegał, że człowiek jest w ciągłym niebezpieczeństwie zapominania o Bogu. – Mówcie, opowiadajcie o Bogu, poświęćcie czas Panu Bogu. Czas to najcenniejsza rzecz, jaką mamy. Kiedy mamy wykreślić czas przeznaczony na jakiś cel, zawsze wykreślamy czas poświęcony Panu Bogu – zwrócił uwagę.

Po spotkaniu abp Michalik przewodniczył Mszy św. posłania, na zakończenie której ewangelizatorzy otrzymali krzyże na znak misji. Eucharystię koncelebrował również kard. Cordes. W homilii abp Michalik zwracał uwagę, że świadectwo świeckich często mocniej przemawia do ludzi, ponieważ niektórzy na słowa księdza lub biskupa się zamykają. – Nie trzeba narzucać, ale trzeba dać świadectwo z radości z tego, że jesteśmy blisko Pana i On jest blisko nas – powiedział.

W niedzielę natomiast Mszy św. przewodniczył abp Adam Szal. – Na pierwszym miejscu trzeba zwracać uwagę na to, co jest najważniejsze: na sprawy Królestwa Bożego, na sprawę naszego zbawienia, na sprawy Słowa Bożego. Podkreślał to wielokrotnie Chrystus – mówił metropolita przemyski.

Codziennie w Sanktuarium Matko Bożej Pięknej Miłości w Polańczyku sprawowane były wieczorne Msze św. Ponadto w piątek ulicami tej miejscowości przeszła Droga krzyżowa, którą przygotowała grupa teatralna Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży w Besku.

Ostatnim punktem ewangelizacji był projekt „Niebiańska plaża” na plaży na Cyplu w Polańczyku. Festyn z wieloma atrakcjami dla rodzin z dziećmi połączony był z koncertem zespołu Bankruci i działaniami ewangelizacyjnymi. Chętni mogli skorzystać m.in. z modlitwy wstawienniczej. Ludzie ustawiali się do niej w kolejkach.

– To był bardzo dobry czas. Warto się było „pomęczyć” przez ten tydzień. Bóg nam błogosławił, na co mamy mnóstwo dowodów. Ludzie płakali, dziękowali nam za obecność. Informacja zwrotna była bardzo pozytywna – podsumowuje ks. Mateusz Rutkowski.

Wakacyjną Ewangelizację Bieszczadów koordynuje Szkoła Nowej Ewangelizacji Św. Jakuba Apostoła Archidiecezji Przemyskiej i Katolickie Stowarzyszenie „Unum”. Włączają się w nią inne ruchy i stowarzyszenia katolickie działające na terenie archidiecezji przemyskiej.

Bieszczadzkiemu spotkaniu patronuje metropolita przemyski abp Adam Szal, a patronat medialny sprawuje Katolicka Agencja Informacyjna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem