Reklama

Gdańsk: jutro rozpoczyna się Festiwal Actus Humanus Resurrectio

2018-03-27 13:45

tk / Gdańsk (KAI)

Starscream/pl.wikipedia.org
Wejście do Ratusza. Nad nim znajduje się znana płaskorzeźba przedstawiająca lwy chroniące herb miasta, z których jeden ma odwróconą głowę w stronę Złotej Bramy

Najwybitniejsi na świecie przedstawiciele wykonawstwa historycznego i najciekawsi polscy artyści wystąpią na rozpoczynającym się jutro w Gdańsku Festiwalu Actus Humanus Resurrectio. W programie największego w naszym kraju festiwalu muzyki dawnej znalazło się dziesięć koncertów z arcydziełami muzyki od średniowiecza po późny barok. Festiwal będzie pięknym i głęboko poruszającym wprowadzeniem w czas zadumy Wielkiego Tygodnia i radości świąt Wielkiej Nocy – zapowiadają organizatorzy.

Magnesem, który przyciągnie do Gdańska wielbicieli muzyki barokowej będzie wykonanie Mszy h-moll Johanna Sebastiana Bacha przez zespół Gabrieli Consort & Players i charyzmatycznego angielskiego dyrygenta Paula McCreesha (28 marca).

Wydarzeniem może okazać się także występ włoskiej śpiewaczki Sonii Priny i Akademie für Alte Musik Berlin z programem Il pianto di Maria, czyli maryjnym repertuarem na Wielki Tydzień (29 marca). W programie zatytułowanym Il pianto di Maria znalazły się dzieła Ferrandiniego, Bacha, Handla, Vivaldiego i Locatellego.

Trzeci wieczór festiwalowy (30 marca) przerodzi się w prawdziwe wczesnochrześcijańskie misterium dzięki Marcelowi Pérèsowi i jego Ensemble Organum. Francuscy artyści w programie Adoratio Sanctae Crucis przedstawią śpiewy liturgiczne późnego antyku i wczesnego średniowiecza, pochodzące z manuskryptu benewentyńskiego. Ten grecko-łaciński repertuar jest świadectwem pierwszych liturgii celebrowanych na ziemiach basenu Morza Śródziemnego.

Reklama

Podczas sobotniego koncertu (31 marca) włoska grupa Odhecaton pod kierunkiem Paola Da Col przedstawi trzy niemal nieznane dzieła liturgiczne Alessandra Scarlattiego, w tym Missa defunctorum (31 marca). To wyjątkowe, niemal nieznane dzieło mistrza opery neapolitańskiej zabrzmi w Polsce po raz pierwszy.

Finałowy, wielkanocny wieczór (1 kwietnia) należeć będzie do Ottavia Dantone i jego Accademia Bizantina. Wraz z międzynarodową plejadą solistów wykonają oni oratorium Il trionfo del Tempo e del Disinganno Georga Friderica Handla. Dantone to jeden z najwybitniejszych klawesynistów, dyrygentów i badaczy muzyki barokowej naszych czasów.

Serię recitali polskich muzyków (28 marca) rozpocznie wiolonczelista Tomasz Pokrzywiński, który zagra trzy Suity na wiolonczelę solo Johanna Sebastiana Bacha. Interesującym zestawieniem będzie dwanaście Fantazji na skrzypce solo Georga Philippa Telemanna, które następnego dnia (29 marca) zabrzmią w interpretacji Stefana Plewniaka.

Do skarbca polskiej muzyki barokowej sięgnie zaś Octava Ensemble pod kierunkiem Zygmunta Magiery (30 marca) – przedstawi msze i motety Bartłomieja Pękiela, kapelmistrza dworu królewskiego w Warszawie i kapeli katedralnej na Wawelu. Zabrzmią m.in. wielkanocna Missa Paschalis oraz ostatnia, uznawana za najwybitniejsze dzieło Pękiela Missa Pulcherrima.

Podczas festiwalu nie zabraknie brzmienia najbardziej charakterystycznego dla Gdańska instrumentu – carillonu. Małgorzata Fiebig wykona na nim trzy Sonaty biblijne Johanna Kuhnaua. Popołudniowy cykl koncertów zamkną skrzypaczka Katarzyna Anna Olszewska i altowiolista Dymitr Olszewski (1 kwietnia), którzy odkryją zapomniany dziś repertuar – Sześć duetów koncertowych op. 4 Antonia Bartolomea Bruniego, włoskiego skrzypka działającego w czasach Mozarta i Beethovena w Paryżu

Organizatorzy podkreślają, że Actus Humanus to jedyna w Polsce szansa usłyszenia w jednym miejscu i czasie tylu światowych gwiazd wykonawstwa historycznego, wywodzących się z różnych pokoleń, szkół i tradycji wykonawczych; to także okazja do spotkania się z czołówką wykonawców polskich – zarówno wytrawnych mistrzów, jak i debiutantów. Nade wszystko zaś wiosenna edycja gdańskiego festiwalu będzie po prostu pięknym i głęboko poruszającym wprowadzeniem w czas zadumy Wielkiego Tygodnia i radości świąt Wielkiej Nocy.

Koncerty odbędą się w Centrum św. Jana, kościele św. Bartłomieja, w Ratuszu Głównego Miasta i Ratuszu Staromiejskim.

Dyrektorem artystycznym Festiwalu jest Filip Berkowicz.

Transmisje szczęściu festiwalowych koncertów przeprowadzi Program 2 Polskiego Radia.

Tagi:
festiwal

Uczta muzyczna w Świnoujściu

2019-06-17 13:28

Maja Piórska
Edycja szczecińsko-kamieńska 25/2019, str. 6-7

XXI Międzynarodowy Festiwal Muzyczny Świnoujskie
Wieczory Organowe - Wiosna, Lato 2019

Archiwum Towarzystwa Przyjaciół Świnoujścia

Kiedy wiosna zbliża się do końca, a wieczory są coraz cieplejsze, miłośnicy koncertów organowych wyczekują świnoujskiego festiwalu w świątyni pw. Chrystusa Króla, by wsłuchać się w dźwięki zabytkowych organów z 1927 r., innych instrumentów czy śpiewu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zamiast muzycznej kariery wybrał kapłaństwo

2019-06-26 18:39

Piotr Kołodziejski / Szczecin (KAI)

"Jestem przekonany, że spełniam wolę Bożą. To mnie trzyma tak głęboko jak kotwica" - mówi diakon Maciej Czaczyk, który wraz z dwójką innych kandydatów przyjmie święcenia prezbiteratu w szczecińskiej katedrze. W 2011 roku 17-letni wówczas licealista z Gryfina wygrał telewizyjne "Must be the music". Potem jednak wybrał inną drogę życiową.

Screenshot/www.youtube.com

Maciej Czaczyk: - Nie żałuję. To po prostu mega duża przygoda, potężna otwierająca życie. Szczęśliwe życie. Także nie sposób żałować.

KAI: Pamiętam moment, kiedy ogłosiłeś, że wstępujesz do seminarium. W mediach była duża konsternacja. Czy docierały do Ciebie komentarze w stylu "Co ty robisz człowieku?"

- Nie czytałem tych komentarzy, ale przyznam, że w prywatnych wiadomościach docierały do mnie głosy niezrozumienia. Niektórzy krytykowali bardzo mocno i czuli się zawiedzeni. Poniekąd ja sam byłem zaskoczony tą decyzją.

- W jednym z wywiadów powiedziałeś, że „realizacja pasji dla pasji jest pusta”. Co to oznacza?

- Myślę, że na każdym etapie trochę inaczej to rozumiałem. Dziś myślę po prostu, że sam dla siebie nie jestem celem. Moje realizowanie siebie, choć jest piękne i potrzebne, żeby się rozwijać i realizować swoje pasje, jest bardzo potrzebne, ale to nie jest w stanie zaspokoić człowieka. Bo człowiek jest kimś więcej i potrzebuje relacji do drugiego człowieka i miłości do drugiej osoby, żeby dawać z siebie. A nie tylko dziś każdy bardziej realizuje siebie, dla siebie, do siebie. Żeby jednak odbić w drugą stronę. Nie w stronę pasji i realizacji siebie, ale bardziej w stronę bycia dla innych. Jeśli pasja jest tak rozwijana, to jak najbardziej, ale ona wtedy nie staje się celem.

- Mówiłeś też, że jako dziecko chciałeś być księdzem, a więc u Ciebie to chyba nie był taki strzał, że nagle po sukcesie medialnym w konkursie telewizyjnym zdecydowałeś się zostać księdzem, tylko to w Tobie dojrzewało.

- Tak i to od malucha. Nim poszedłem do I Komunii Świętej i bliżej podszedłem do ołtarza, to już były zabawy w księdza. Bawiłem się w moim życiu i to pragnienie było. Tak jak dzieci bawią się w różne zawody. To była jedna z takich zabaw, ale okazuje się, że potem coraz bardziej chciałem iść w tę stronę.

- W tych zabawach bardziej skupiałeś się na głoszeniu kazań, czy to już były pierwsze próby grania na gitarze?

- Nie. Grania na gitarze wtedy nie było. Nie pamiętam czy wygłaszałem wtedy kazania. Pamiętam, że było „przeistoczenie”. Była taka śnieżnobiała cieniutka gąbeczka, materiał okrągły pod różańcem, który miałem. To był taki różaniec z Częstochowy. Spod różańca wyciągnąłem to i to pięknie wyglądało jak hostia. Było takie śnieżnobiałe i wyglądało jak hostia. Pamiętam podnosiłem się to do góry w tej zabawie.

- Wygrywasz konkurs, nagrywasz płytę. Czym dla Ciebie było wtedy szczęście, a czym jest teraz?

- Czułem wtedy na pewno radość. Było wiele emocji, stresu, a szczęście to nie emocje, bo te emocje później opadły, zaczęła się kariera i okazuje się, że to było jakieś puste głębiej. To opierało się tylko na doznaniach, emocjach, które ulatywały. Żyłem od fajerwerków do fajerwerków, od wywiadu do wywiadu, od koncertu do koncertu, żeby zapewnić sobie kolejne radochy życia, od imprezy do imprezy, a szczęście było cały czas niedostępne, nieosiągalne. No i zacząłem szukać.

- Powiedziałeś, że była w pewnym momencie doświadczyłeś pustki. Nie żałujesz więc tego doświadczenia na scenie. Czy ono było potrzebne w twoim życiu?

- Bardzo potrzebne i jestem wdzięczny najpierw Panu Bogu, a potem tym innym, których spotkałem. Wiele mnie nauczyli i to było bardzo cenne. Dziękuję im, że mogłem tego doświadczyć. To było wspaniałe doświadczenie.

- Czy to może być wskazówką dla tych młodych, którzy dziś poszukują swojej drogi i chcieliby jeszcze czegoś spróbować zanim podejmą ostateczną decyzję?

- Zdecydowanie tak. Myślę, że warto rozwijać swoje pasje, talenty i też iść za tym, co w jakiś sposób odkrywamy w swoim życiu i czego pragniemy. Pan Bóg też często w tym jest. Często podsuwa takie pragnienia. Jeśli to są rzeczy, które nas prowadzą do dobrego, to trzeba za tym iść. Na pewno trzeba rozwijać talent i szukać szczęścia, ale polecam to robić z Panem Bogiem.

- Masz poczucie, że spełniasz Wolę Bożą na co dzień?

- Jestem przekonany, że spełniam Wolę Bożą. To mnie trzyma tak głęboko jak kotwica. Mimo różnych uczuć każdego dnia, bo przecież uczucia się zmieniają, mam szczęście i pokój, że bez względu na to, co będzie się działo na morzu, jaka burza przyjdzie, to ta kotwica jest zakotwiczona. To jest mega ważne w momencie wybierania swojej drogi życiowej, żeby zakotwiczyć i wybrać drogę swojego powołania.

- Jak się Ciebie słucha, można stwierdzić, że jesteś szczęśliwym człowiekiem. Skoro się tak spełniasz, to nigdy nie było kryzysów?

- Szczęście to też kryzysy. Uczucia są różne. Miałem kryzysy. Myślę, że będę miał jeszcze nie jeden i nie dwa w swoim życiu, ale w seminarium, jak miałem kryzysy, to po nich siłą rzeczy stawałem bardziej w prawdzie o rzeczywistości o mnie i stawałem w realnym świecie, stawałem się mocniejszy. Szczęście nie wyklucza się z kryzysem.

- Czasem grasz na gitarze i pojawiasz się na scenie. Czy jest coś w diakonie Macieju Czaczyku z tego Maćka, który wygrywał „Must be the music”?

- Na pewno jest sporo rzeczy w tym Maćku Czaczyku, bo to tak naprawdę ten sam Maciek Czaczyk, chociaż niedługo kompletnie duchowo zmieni się moje życie, bo Chrystus przejmie stery oficjalnie, ale moje cechy charakteru, moje życie i patrzenie na wiele spraw ciągle wymaga nawrócenia, ale też cennych rzeczy nie zabrał mi Pan Bóg, a myślę, że jeszcze je pomnożył i rozwinął. Takie mam przeświadczenie.

- Jakie, Twoim zdaniem, są dziś motywacje kandydatów na księży?

- Wydaje mi się, że mogą być bardzo różne. Ale po to jest seminarium, aby rozeznać. Seminarium to nie jest „szkoła na księdza” ale czas rozeznawania. Niektórzy stwierdzają, że to nie jest ta droga i odchodzą. I o to chodzi. Lepiej być dobrym mężem i ojcem niż złym księdzem.

- Jak postrzegani są dziś kapłani w obliczu prób dyskredytowania Kościoła i tworzenia wizerunku Kościoła będącego w kryzysie?

- To nie jest raczej pytanie do mnie ale do jakichś sondażowni. Ja wiem, kim powinien być kapłan i jakim chcę być kapłanem. Każdy z nas ma być alter Christus, drugim Chrystusem. Można powiedzieć, że kryzys wizerunkowy był w Kościele od początku. O Jezusie współcześni też źle mówili, że żarłok i pijak, że siada przy stole z celnikami i grzesznikami. Patrząc na historię Kościoła można rzec, że gdy nas za bardzo chwalą to nie jest dobrze, bo to znak, że ulegamy panu tego świata. Kościół ma nie tyle dbać o wizerunek, ale o świętość swoich członków. A wszelki grzech widzimy jako ranę na ciele Chrystusa i nie możemy obok niej przechodzić obojętnie.

- Widzisz młodych ludzi na co dzień, którzy szukają swojej drogi życiowej. Czy są zagubieni, boją się odkryć swoją drogę? Jak patrzysz na nich?

- Patrzę na nich trochę jak na swoich młodszych kolegów i koleżanki. Widzę w nich też siebie. Wydaje mi się, że świetnie ich rozumiem. Szczególnym darem dla mnie była rodzina i rodzice. Dziś to często jest źródłem problemu, że rodziny się sypią. W tych relacjach. I ciężko to potem czymkolwiek uzupełnić. Coś, co jest fundamentalnym brakiem. Widzę, że są zagubieni. Widzę, że szukają szczęścia i nadziei w życiu. Szukają miłości. Myślę, że to się nigdy nie wyczerpie. Każdy szuka tego samego. Ktokolwiek będzie chciał spotkać się ze mną i rozmawiać na ten temat, to będę dzielił się swoim życiem. Jeżeli komuś to pomoże, to chwała Bogu.

- Co Maciej Czaczyk powie komuś, kto coś usłyszy w swoim sercu, ale boi się pójść za tym głosem dalej?

- Co ja mogę powiedzieć? Nie bój się. Mogę nawet zaśpiewać. (tu Maciej Czaczyk śpiewa) Nie bój się, chodźmy tam. To mój pierwszy singiel i jest blisko ze mną. Moja pioseneczka. Nie bój się, że ktoś ci powie, że coś, że ktoś będzie o tobie gadał. To zawsze będzie. Po prostu rób to, co Pan Bóg w sercu ci podsuwa i do przodu.

- Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kotla: Msza za wędkarzy

2019-06-26 21:33

Radosław Grzesiński

23 czerwca, w niedzielę w oktawie Bożego Ciała w Kotelskim kościele miała miejsce Msza Święta w intencji wędkarzy. Należy podkreślić że jest to rok jubileuszowy dla miejscowego koła wędkarskiego Jaź, ponieważ obchodzi ono 20-lecie istnienia.

Kacper Kuczak

Członkowie dziękowali za ten jubileusz, a obchodząc również ogólnopolski dzień wędkarza prosili o wstawiennictwo patrona św. Zenona z Werony. Była to druga taka Msza wędkarska, proboszcz parafii wyszedł z ta inicjatywą ponieważ sam jest wędkarzem i członkiem koła. Mszy świętej towarzyszyła dekoracja akcesoriami wędkarskimi oraz imitacja stawu z żywymi rybami. Członkowie koła przynieśli w darach usmażone ryby. Gospodarzami uroczystości byli ks. kan. Andrzej Skoczylas - proboszcz parafii Kotla, Jan Grabia prezes Koła PZW nr 5 Jaź w Kotli, Wójt Gminy Kotla Łukasz Horbatowski, założyciel koła Sławomir Majewski - dyrektor Urzędu Pracy w Głogowie, który odczytał Modlitwę wiernych. Nna zakończenie Eucharystii na ręce prezesa zostało przekazane błogosławieństwo od bp. Tadeusza Lityńskiego z okazji jubileuszu. We Mszy uczestniczyła także szkółka wędkarska dzieci, którą prowadzą członkowie koła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem